Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Urban fantasy
Autor Wiadomość
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-06-27, 07:49   Urban fantasy

Cytat:
Urban fantasy, podgatunek literatury fantasy, którego akcja rozgrywa się w realiach wielkomiejskich. Specyficzny klimat utworów utrzymanych w tym gatunku jest spowodowany przez pozorną sprzeczność współistniejących tu magii i techniki.

Pionierami gatunku, w latach 80., byli: Charles de Lint, Emma Bull czy John Crowley.


AS napisał/a:
Urban fantasy (wymawia się "erben"), to jeden z subgatunków naszego ulubionego, jakże bogatego gatunku literackiego. Mianem urban fantasy określamy utwory utrzymane w poetyce pikarejsko-wielkomiejskich ballad, krzyżujące i godzące atmosfery kryminałów Chandlera z tymi rodem z West Side Story i z tymi z Pulp Fiction, tymi z ballad Leonarda Cohena i Stinga z tymi z tekstów i muzyki Marka Knopflera, Kurta Cobaina i Sida Viciousa. Utwory, w których magia wśród kwadrofonicznego łomotu rock and rolla i ryku Harleyów wkracza do betonowo-asfaltowo-neonowej dżungli naszych miast. Magia wkracza. Wraz z nią wkraczają mieszkańcy magicznych krain. Najczęściej po to, by cholernie narozrabiać.


Do tego gatunku można zaliczyć: Małe, duże Johna Crowleya, Nigdziebądź i Amerykańskich bogów Neila Gaimana, Krainę chichów Jonathana Carrolla, Datę ważności Tima Powersa, Głupca na wzgórzu Matta Ruffa czy Serię o patrolach, (Brudnopis?) Siergieja Łukjanienko.
Renegata i Nocarza Magdaleny Kozak, Dom Wschodzącego słońca Aleksandry Janusz, Popiół i Kurz Grzędowicza.
Gatunek czasem ociera się o New Weird. Tak Wieki Światła można by zapisać do jednego i drugiego gatunku.

Czy wy znacie ten gatunek? Podoba się wam taka mieszanka magii i współczesności? A może drażni?
_________________
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18969
Wysłany: 2008-06-27, 07:55   

Polskiej urban fantasy nie znam. A z zagranicznej Emma Bull i jej Wojna O Dąb oraz Neil Gaiman Nigdziebądź to chyba dwie najważniejsze pozycje, które mogę wymienić. Ubogo dosyć. A i sam gatunek, poza w/w jakoś mi specjalnie do gustu nie przypadł. To znaczy nie spotkałem niczego, co by mogło mnie ustawić w jakiejś wyraźniejszej pozycji :) Po Crowleyu dużo sobie obiecuję...
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-06-27, 08:37   

Raczej new weird ociera się o urban fantasy ...
Uwielbiam ten podgatunek fantastyki, przez co z zamiłowaniem ściągam najróżniejsze ebooki z sieci - niestety ilość wydawanych książek w Polsce (urban fantasy) jest dość skąpa :-? .
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4980
Wysłany: 2008-06-27, 08:52   

Właśnie zaczęłam lekturę książki Crowley'a. Mam za sobą zaledwie parę stron, więc brak mi podstaw do dokonywania ocen. Ale jednej rzeczy nie wiedziałam - że urban fantasy czytam... Bo jeśli książka mi się spodoba - to za fankę urbanistycznej fantasy robić będę? Niech tam, wszystko mi jedno, ale czemu nazwa taka jakaś... mało wdzięczna... Ech, życie... :(
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-06-30, 20:06   

Toudisław napisał/a:
Tak Wieki Światła można by zapisać do jednego i drugiego gatunku.

Serio? O_o Myślałam, że urban fantasy po prostu dzieje się we współczesnym mieście i bliżej jej do horroru niż rozlazłego, usypiającego stylu "Wieków światła". xD

Przepadam za dobrze napisaną urban fantasy. Co to oznacza - nie wystarczy po prostu wrzucić elfów do Londynu, trzeba też wpleść ich tam tak, żeby pasowali. Dużo kiepskiej fantasy wygląda jak sklejenie dwóch elementów, realistycznego i fantastycznego. Czyta się to nieciekawie...
Imo mistrzem gatunku jest Neil Gaiman. ^^

Niestety, nie czytałam dużo urban fantasy... Nie wiem, czy ten gatunek jest mało popularny, czy po prostu nie dociera do nas z Zachodu.
Do listy dorzućcie Tanyę Huff z "Bramą mroku, kręgiem światła".
_________________
goodreads .
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-06-30, 20:39   

Dhuaine napisał/a:
Serio? O_o Myślałam, że urban fantasy po prostu dzieje się we współczesnym mieście i bliżej jej do horroru niż rozlazłego, usypiającego stylu "Wieków światła". xD

Może i tak. Ale dla mnie to kontrast Technika -Magia jest tu najistotniejszy. Ale może faktycznie. //mysli
Liv napisał/a:
Raczej new weird ociera się o urban fantasy ...

Powiedzmy, że mają cechy wspólne. Bo to jednak nie co inne gatunki

Po zastanowieniu myślę, że można by tu jeszcze dodać Zakon Krańca Świata Kosakowskiej i księgę jesiennych demonów Grzędowicza. To tak z naszego podwórka.

Gatunek dość fajny. Dla mnie wzorcem są patrole Łukjanienki. Ale Brudnopis czy Jesienne wizyty też podchodzą pod ten gatunek.
Nigdziebądz też jest pozycją sztandarową. Mamy magię i niezapomniany klimat Londynu.
Moj własny diabeł też mimo cech Hororou i powieści detektywistycznej jest dla mnie właśnie Urban Fantasy.

Gatunek ma przyszłość czy nie ?
_________________
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-06-30, 21:41   

Toudisław napisał/a:
Po zastanowieniu myślę, że można by tu jeszcze dodać Zakon Krańca Świata Kosakowskiej i księgę jesiennych demonów Grzędowicza. To tak z naszego podwórka.

Nie zgadzam się w obu wypadkach. Kossakowska to raczej s-f z elementami magii, a Grzędowicz pisze opowiadania grozy. To samo z Kozak - to nie jest urban fantasy, a raczej horror. Jeśli już to Mirosława Sędzikowska i jej "Dom wiedźmy ze Wzgórza", ewentualnie "wiedźma.com.pl" Białołęckiej.
Z klasyki warto tu przywołać Mike'a Resnicka i jego "Wizytę jednorożca". "Małe duże Crowleya, "Las Mythago" Holdstocka. Sapkowski dorzuca także serię o Potterze, ale moim zdaniem to przesada.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
AM

Posty: 1238
Wysłany: 2008-06-30, 22:07   

Nie przejmowałbym się za bardzo nalepkami "urban fantasy", "new weird" itp.... ponieważ są tworami sztucznymi, ale jeśli już musimy, łatwiej będzie to zrobić na podstawie cech utworów przynależnych do gatunków, niż bardzo pojemnych definicji, do których pasuje niemal wszystko...

Urban fantasy
Akcja większości wczesnych utworów, tworzonych przez sztandarowych autorów nurtu (Bull, De Linta itp.) toczy się we współczesnym świecie (chociaż nie jest to wymóg), w którym występują elementy magiczne, nadprzyrodzone, mitologiczne (jednym z koników autorów urban fantasy jest mitologia celtycka wykorzystywana przy niemal każdej okazji). Wydaje się, że głównym celem "urbanowców" było przeniesienie settingu fantasy ze średniowiecza do bardziej współczesnych realiów. I na tym właściwie formuła się wyczerpała, a autorzy spoczęli na laurach. Nie powstały żadne książki, które przejdą do historii fantastyki, a sam gatunek służy głównie dostarczaniu miłych czytadełek miłośnikom dziejącego się współcześnie fantasy... W ostatnich latach urban fantasy zaczęło powoli zatracać tożsamość za sprawą paranormal romance i właściwie dzisiaj trudno powiedzieć, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.

Mimo że Crowley wymieniany jest, jako jeden z pionierów gatunku, jego związek z tym, co powstało później w tym nurcie ogranicza się tylko do cech definicyjnych, a nie pokrewieństwa duchowego czy artystycznego. Podobnie jest z Gaimanem, który tworząc Nigdziebądź nie zdawał sobie sprawy z tego, że istnieje coś takiego jak urban fantasy.

New weird
Mimo ze teoretycznie mogłoby wejść w skład urban fantasy, dzieła sztandarowych autorów (Mieville'a, MacLeoda, Harrrisona, Duncana, Forda czy VanderMeera), to zupełnie inna bajka. Pisarze ci czerpią pełnymi garściami ze wszystkich tradycji literackich (także pozafantastycznych) i tworzą na styku gatunków, zrywając wszelkie ograniczenia, okowy, poruszając się po różnych stylistykach, konwencjach, klimatach. To wszystko w jednym celu, aby wytyczać nowe kierunki rozwoju literatury fantastycznej, kontestować utarte schematy itd... W przypadku new weird trudno o jednorodność, wspólne jest tylko to, że nie istnieją wspólne cechy... W porównaniu do urban fantasy (co nie znaczy, że Urban fantasy nie mogłaby być równie wyrafinowane, piszę tylko o stanie faktycznym) jest to literatura bardziej wyrafinowana, wymagająca i wysmakowana, chociaż już widać pierwsze „komercyjne” książki w tym nurcie.

Zabawne jest to, że wielu z nich (mówił mi o tym i MacLeod i Duncan) nie czuje żadnego związku z nurtem fantasy.

Myślę, że zarówno rola Urban fantasy, jak i New weird się skończyła, oba dały jakiś tam impuls gatunkowi fantastycznemu, odegrały swoją rolę w jego rozwoju, pokazały pewne możliwości. Dzięki nim zyskaliśmy kilku nowych, doskonałych autorów i to wszystko. Teraz ich dokonania zostaną wykorzystane przez innych i przełożone na język przeciętnego miłośnika Goodkinda i Jordana ;)
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-06-30, 22:34   

Toudi, dlaczego ciągle chcesz dzielić i dzielić na gatunki i ggaatunki? O.o
Nie rozumiem tego ...

Poza tym urban fantasy istnieje od lat ...
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-06-30, 23:50   

Dzielenie na gatunki jest fajne! :P Można sobie poanalizować książki, porównać je pod względem settingu itp. Patrzenie na każdą książkę oddzielnie męczy - i w ten sposób strasznie trudno jest wytłumaczyć innym, co się lubi bądź czego się nie lubi. Gatunki dają punkt zaczepienia w wielu dyskusjach.

Żal mi trochę urban fantasy... Trzeba przyznać, że oprócz niewielu, na palcach ręki liczonych dzieł, nie jest to literatura ambitna. A szkoda - wykreowanie świata niemalże równoległego do naszego, z magią istniejącą równolegle z naszą techniką i przy tym zgrywającą się z naszą dotychczasową historią, wydaje się być zadaniem bardzo trudnym. Udany rezultat z pewnością byłby wart przeczytania.
_________________
goodreads .
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4980
Wysłany: 2008-07-03, 22:02   

Właśnie skończyłam Crowley'a "Małe, duże". Muszę sobie w głowie ułożyć wiele rzeczy (strasznie dużo symboli, analogii, obawiam się, że wielu nie "złapałam"), ale jedno wiem na pewno - bardzo podobał mi się język - plastyczny, bogaty, nasycony. Zdecydowanie książka inna - akcja "dzieje się" głównie w głowach bohaterów i skupia się na drobiazgach, rzeczach małych, choć dla bohaterów niektóre z nich są ogromne.
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-07-23, 07:16   

Tigana napisał/a:
Nie zgadzam się w obu wypadkach. Kossakowska to raczej s-f z elementami magii

A czy jedno wklucza drugie? Mamy przecież świat magii i wielkiego miasta i do tego sferę Magiczną/ Duchową. SF tam nie tak znowu wiele, tylko na zasadzie, że mamy jakąś tam wizję przyszłości.
Tigana napisał/a:
To samo z Kozak - to nie jest urban fantasy, a raczej horror.

Bo IMO te gatunki są dość zbieżne, to zależy, ile mamy elementu grozy i czy autor chciał przestraszyć czytelnika, a u Kozak tego nie zaobserwowałem. Dla mnie to nie jest horror.
Cytat:
Toudi, dlaczego ciągle chcesz dzielić i dzielić na gatunki i gatunki? O.o

A czemu nie?
_________________
 
 
Elektra 


Posty: 3548
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-07-23, 08:04   

Toudi napisał/a:
A czemu nie?

No ale po co? Tak tylko żeby się nie nudzić? ;)
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-07-25, 17:43   

Elektra napisał/a:
No ale po co? Tak tylko żeby się nie nudzić? ;)

żeby nie stać w miejscu. Po pierwsze dzięki temu łatwiej się znaleźć i łatwiej szukać czegoś podobnego jeżeli mi się spodoba lub omijać jeśli nie. O podział jak najbardziej można się spierać bo przecież każdy ocenia książkę nieco inaczej. Tak jak dla mnie Renegat to Urban dla Tiga to horror.
_________________
 
 
Elektra 


Posty: 3548
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-07-25, 18:41   

Toudi napisał/a:
żeby nie stać w miejscu.

To ja wolę posiedzieć i poczytać, zamiast się zastanawiać, czy ten gatunek jest bardziej taki czy inny. ;)

A poza tym sam przeczysz swoim słowom. Z jednej strony jak coś jest przypisane do danego gatunku, to możesz przypuszczać, że Ci się spodoba albo nie, a z drugiej strony każdy może oceniać inaczej. Patrz swój przykład. No i na co taki podział? Żeby coś gdzieś przyporządkować jednoznacznie, sam musisz przeczytać i wtedy ciężko to omijać.

A tak w ogóle... nie czytać czegoś tylko dlatego, że ktoś to zakwalifikował do jakiegoś gatunku? Toż całą masę bardzo dobrych książek można przegapić. ;)
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-25, 19:16   

Proponuję odczepić się od tego tematu, bo i tak do niczego nie dojdziemy. Gdyby wszystkie książki były wrzucane do jednego wora "książki", to mało kto by cokolwiek czytał, bo znalezienie czegoś zgodnego z własnym gustem graniczyłoby z cudem. Z tego samego powodu klasyfikuje się filmy w gazetach z programammi telewizyjnymi - przeciwnikom sortowania proponuję wykreślenie wszelkich dodatkowych informacji i orientowanie się tylko po tytułach. Powodzenia >.>
Jak ktoś ma mało czasu, to gatunki naprawdę pomagają. Po prostu jest większe prawdopodobieństwo, że trafi się na interesującą książkę w lubianym przez siebie gatunku, niż w czymś całkowicie innym.

Poza tym wcale nie chodzi o przyporządkowanie jednoznaczne. Urban fantasy i horror są sobie pokrewne; tak samo książkę można orientacyjnie zaliczyć do grupy gatunków. Nikt chyba nie powie, że "Wieki światła" to przygodowa książka akcji. Dzięki gatunkom wiadomo, czego się można po książce spodziewać.

Jeśli zaś ktoś wyznaje tylko i wyłącznie eksperymenty i kupowanie w ciemno, to chyba nigdy się nie porozumiemy. --_-
_________________
goodreads .
 
 
Elektra 


Posty: 3548
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-07-25, 20:01   

Dhuaine napisał/a:
Gdyby wszystkie książki były wrzucane do jednego wora "książki", to mało kto by cokolwiek czytał, bo znalezienie czegoś zgodnego z własnym gustem graniczyłoby z cudem.

No dobra, bardziej chodziło mi o wymyślanie i dzielenie na podgatunki i podpodgatunki.

Dhu napisał/a:
Z tego samego powodu klasyfikuje się filmy w gazetach z programammi
telewizyjnymi - przeciwnikom sortowania proponuję wykreślenie wszelkich dodatkowych informacji i orientowanie się tylko po tytułach. Powodzenia >.>

A czemu tak od razu ze skrajności w skrajność? ;P Zawsze oprócz przydzielenia do gatunku, może poczytać trochę więcej o książce. Nikt nie każe kupować w ciemno.

A w ogóle ja nie mam sprecyzowanego gustu, jeśli chodzi o gatunki. Czy też raczej ciągle mi się zmienia. I ostatnio jestem otwarta na szeroko pojętą sf. Ale i tak liczy się przede wszystkim dobra książka, a nie jej gatunek.


Dobra, już sobie idę z tym offtopem. ; )
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-07-25, 21:21   

Dhuaine napisał/a:
Poza tym wcale nie chodzi o przyporządkowanie jednoznaczne. Urban fantasy i horror są sobie pokrewne; tak samo książkę można orientacyjnie zaliczyć do grupy gatunków.

Główna różnica, imo, polega na tym, co chciał osiągnąć autor - czy zależało mu na epatowaniu grozą, strachem, przemocą, czy też bardziej chciał stworzyć magiczny świat obok nas, który nieśmiało puka do drzwi naszej rzeczywistości.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-07-26, 08:29   

Tak, tyle że NW jest chwytem reklamowym. Nowy nurt fantasy? Zupełnie bez ograniczeń? Dajcie spokój. Właśnie FANTASTYKA ich nie posiada.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
AM

Posty: 1238
Wysłany: 2008-07-26, 14:36   

Liv napisał/a:
Tak, tyle że NW jest chwytem reklamowym. Nowy nurt fantasy? Zupełnie bez ograniczeń? Dajcie spokój. Właśnie FANTASTYKA ich nie posiada.


To prawda, że NW jest chwytem reklamowym, ale w nawiązaniu do krótkiej dyskusji o słowie "typowe" w innym wątku (i kilku innych), w świecie pełnym stereotypów i szufladkowania, pozwala trafić z NW do innych odbiorców, na inne półki itp. Bez nalepki NW książki Mieville’a, Duncana czy Bishop trafiłyby na półki z literaturą fantasy, razem z dziełami Jordana, Goodkinda, Martina, czy Eriksona... i przepadłyby z kretesem, ponieważ nie takich rzeczy szukają tam miłośnicy gatunku. NW to fantasy, która nie trafia w gusta ogółu fanów, a podoba się tym, którzy na widok kolorowych okładek z herosami i heroinami dostają palpitacji serca. Tak więc chwyt z New Weird jest jak najbardziej uzasadniony.
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-07-26, 18:28   

Pewnie, tyle że próbuje nam się wmówić, że NW to całkowicie nowa, dotąd niespotykana forma literatury,a to jeden wielki bullshit. Wymyślono nazwę, potem zaczęto podporządkowywać pod nią już powstałe powieści, które jakoś sobie radziły w dziale fantastyka.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
AM

Posty: 1238
Wysłany: 2008-07-26, 19:12   

Liv napisał/a:
Pewnie, tyle że próbuje nam się wmówić, że NW to całkowicie nowa, dotąd niespotykana forma literatury,a to jeden wielki bullshit. Wymyślono nazwę, potem zaczęto podporządkowywać pod nią już powstałe powieści, które jakoś sobie radziły w dziale fantastyka.


Ambitniejsza fantasy istniała zawsze; przykładem jest chociażby Małe, Duże Crowley'a. Eksperymenty formalne w fantastyce zaczęły się na dużą skalę w latach sześćdziesiątych w czasach rozkwitu Nowej Fali. Eksperymenty z mieszaniem gatunków też nie są niczym nowym (patrz na przykład Córka żelaznego smoka Swanwicka). Zaręczm też, że wielu pisarzy zaliczanych do nurtu nie czuje z nim żadnego powinowactwa (rozmawiałem na ten temat i z Halem Duncanem i Ianem R. Macleodem). Jedno jest wszakże pewne, pod koniec lat dziewięćdziesiątych i w XXI wieku pojawiło się kilkunastu (bo jest ich niewielu) autorów, którzy przewietrzyli gatunek, autorów, którzy zaczęli burzyć schematy i szukać nowych światów, pomysłów i stylistyk. Tym samym była rewolucja cyberpunkowa na początku lat osiemdziesiątych, czy Nowa Fala w latach sześćdziesiątych. Teraz ten ożywczy powiew (jak to bywało poprzednio) zostanie wchłonięty i przetrawiony przez innych, a po NW zostanie nam kilkunastu bardzo ciekawych autorów (i to chyba jest dla mnie najistotniejsze; VanderMeer, Ford, MacLeod, Bishop, Mieville, Duncan... tyle dobrego w tak krótkim czasie). I to wszystko... aż do kolejnej rewolucji.
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-08-08, 15:47   

Dhuaine napisał/a:
Z tego samego powodu klasyfikuje się filmy w gazetach z programammi telewizyjnymi - przeciwnikom sortowania proponuję wykreślenie wszelkich dodatkowych informacji i orientowanie się tylko po tytułach. Powodzenia >.>

Jak ktoś lubi elfy i wrzucanie pierścienia do wulkanu to chyba UF może sobie darować i po to jest to szufladkowanie. UF to miał być powiew świerzosci i był nim ale że sam się przestał zmieniać czy ewoluować to ten strumyczek wpadł do głównego nurtu i tam mu chyba dobrze. Polacy chyba lubią ten gatunek bo co róż można spotkać opowiadania gdzie w miejskiej rzeczywistości mamy elementy fantastyczne. Świetnie pokazuje to prolog do Księgi jesiennych demonów.
Tigana napisał/a:
Główna różnica, imo, polega na tym, co chciał osiągnąć autor

No z tym się nie mogę nie zgodzić i tutaj jest podstawa naszej różnicy co do tego czy renegat to UF czy Horror
Liv napisał/a:
Właśnie FANTASTYKA ich nie posiada.

Jeżeli sama sobie je narzuca to widać je posiada.Gusta i potrzeby masy czytelników też ją ograniczają. Rynek tworzy zapotrzebowanie
Liv napisał/a:
ymyślono nazwę, potem zaczęto podporządkowywać pod nią już powstałe powieści, które jakoś sobie radziły w dziale fantastyka.

Nazwa powstała już chyba po powstaniu Dworca Perdido wymyślił jaom sam autor który potem się od niej odżegnał
_________________
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-08-08, 17:33   

Jak to je sobie narzuca? Wytłumacz mi to Toudi, bo nie capirsi.

Taaak, tyle że wspomina się o "Duże, małe" jako NW xDDD
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-08-08, 18:38   

Liv napisał/a:
Jak to je sobie narzuca? Wytłumacz mi to Toudi, bo nie capirsi.

Nie ty sobie a sam pisarz. Jak che pisać tylko elfach i krasnoludach to fantastyka traci argument że to gatunek bez ograniczeń
_________________
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-08-08, 21:10   

xDDDDD

Jasneee a że elfy i krasnoludy może umieścić w konwencji urban fantasy, do tego kryminale, świadczy o ograniczeniu :D Toudi, nawet w przypadku elfów i istot im podobnym, można znaleźć oryginalne - dotąd niespotykane, rozwiązania ... dzięki brakowi ograniczeń jakim się cieszy autor.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-09-02, 08:30   

Liv, Złotko ty moje chyba się nie rozumiemy. Chodzi mi nie o to że Fantastyka jest ograniczona jako gatunek. Tylko o to że Autorzy sami zakładają sobie na ręce kajdany piszą na jedno kopyto czytelnikom się to podoba i już potem nie ma ucieczki bo pisanie inaczej lub o czym innym kończy się słabym nakładem i pustką w garnku autora.
Liv napisał/a:
Taaak, tyle że wspomina się o "Duże, małe" jako NW xDDD

A coś więcej mi ktoś o tym powie //panda
_________________
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-09-02, 09:18   

A ja ci tłumaczę Toudi, że nawet w sztampowym fantasy, można odnaleźć jedną rzecz oryginalną - zupełnie nową.
Ostatnio czytam bardzo dużo urban fantasy gdzie występują zmiennokształtni, vampiry, wróżki etc. etc. 'stworzenia' które są nam całkowicie znane. Jednak w każdej powieści kochaniutki, różnią się czymś od siebie.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
red91 
Latoj


Posty: 44
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-09-02, 21:43   

Liv - > mogłabyś podać pozycje o których mówisz? Zwyczajna ludzka ciekawość ;)
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-09-02, 22:23   

Ilona Andrews
Kelley Armstrong
Clive Barker
Patricia Briggs
Jim Butcher
Mike Carey
Charlaine Harris
Vicki Pettersson
Sergei Łukanienko
Laurell K. Hamilton
C.E. Murphy
Yasmine Galenorn
Rachel Caine

Pogrubiłam nazwiska autorów, których serie mogę z czystym sumieniem polecić jako nie wybitną, ale dobrą literaturę.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Żuławski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 12