Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Prawo a internet
Autor Wiadomość
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-06-18, 00:26   Prawo a internet

Bodziec do założenia takiego tematu to plany nowelizacji ustawy o prawie prasowym (stosownym linkiem podzieliła się Tan w szałcie ; ) ). O całej sprawie pisała Rzepa , później ukazały się uspokojenia rządu a w tym miejscu można przeczytać ciekawy komentarz do wypowiedzi Zdrojewskiego.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18242
Wysłany: 2009-06-18, 07:21   

Mnie raczej nie trzeba tłumaczyć pojęcia "myszki", ani "strony internetowej" :badgrin:

Muszę poszukać projektu tej ustawy i jego uzasadnienia, aby się do niego odnieść. Po publikacjach prasowych sądzę, że to będzie właśnie kolejny absurdalny bubel. Uwalić go może Trybunał Konstytucyjny albo ze dwa trybunały europejskie (unijny ETS lub konwencyjny ETPC).

Tłumaczenie, że ustawa ta pomoże w ustaleniu osoby, która naruszyła prawo, np. czyjeś dobra osobiste, uważam częściowo za skutek nieznajomości obowiązującego już w Polsce prawa. A to nie krzepi, kiedy takie słowa wypowiadają wysocy urzędnicy...

Częściowo może to być jednak dobre tłumaczenie, jeśli strona/blog/serwis - czy jakie tam określenie wymyśli ustawodawca, byłaby zarejestrowana za granicą. Ale i to nie jest problem. Stykałem się już z przestępstwami oszustwa dokonywanego na Allegro.pl z takich kont i ustalenie numeru IP komputera w Polsce to może nie igraszka, ale do niemożliwych nie należy. Chyba że ktoś używa TOR-a. To - na razie - utrudnia niebotycznie namierzenie komputera w sieci (przynajmniej pan z działu bezpieczeństwa Allegro.pl tak mówił z rok temu na szkoleniu, teraz może się to zmieniło).

A teraz politycznie: nie ma co się martwić, na razie. Kiedy ten rząd przedstawia jakiś projekt to na ogół na tym się kończy. Patrz dla przykładu: kastracja pedofili, budowa autostrad, reforma finansów, służba zdrowia, studia wyższe. Nie ma więc powodu do obaw. Ale trzeba trzymać rękę na pulsie.

Jestem w stanie sobie wyobrazić absurdalne sytuacje, kiedy rzeczywiście na skutek obowiązującej w Polsce procedury karnej a nie włąsnego niedouczenia, sędzia będzie musiał powołać biegłego, aby wytłumaczył czym jest blog internetowy 8) Będzie śmiesznie, choć mnie akurat do śmiechu nie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4659
Wysłany: 2009-06-18, 09:25   

Przyznam, że już powoli tracę cierpliwość. Z tematem konieczności rejestrowania portali internetowych zetknęłam się po raz pierwszy w okresie rządów poprzedniej ekipy i tego kuriozalnego wyroku skazującego na więzienie dziennikarza, który o lokalnym przedstawicielu władzy wyraził się w sieci niepochlebnie. To znaczy, nawet nie on się wyraził, a jakiś internauta - tyle że na stronie owego dziennikarza. Zresztą nie o tym przypadku chcę pisać - przywołałam go tylko, by zaznaczyć moment w czasie, kiedy problem dla mnie zaistniał. Od tamtej pory wysłuchuję najróżniejszych komentarzy politycznych i krew mnie nagła zalewa. Bo rzadko który z nich jest rzeczowy i na temat. A jakie mam wnioski? Otóż, mam wrażenie, że nasi pożal-się-Boże-politycy nie mogą się pogodzić z myślą, że jakaś dziedzina życia wymyka im się spod kontroli. Chcieliby mieć rząd dusz, a tu tacy złośliwi internauci wyciągają im różne ciemne sprawki i je upubliczniają poza głównym telewizyjno-gazetowym obiegiem. I na dodatek nie można zadzwonić do żadnego RedNacza z awanturą - co za koszmar! Wiem, że uogólniam, ale nic nie poradzę, że złości mnie trend uszczegóławiania prawa aż do granic absurdu (nie wspominając już o łamaniu Konstytucji).
Uff...
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-06-18, 10:58   

A ja to skomentuję w ten sposób. Wydaje mi się, że po części chodzi też o ukrócenie pornografii w necie ;)
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-06-18, 13:23   

Romek ma rację, wiele osób zapomina, że większość projektów o których robi się głośno są w fazie mocno niemowlęcej. Przecież to musi przejść jeszcze przez konsultacje międzyresortowe, później konsultacje z zainteresowanymi środowiskami. Dłuuga droga. Imo starczy odpowiednia grupa lobbująca (podpuszczająca PiS i SLD - czyli sprawa wcale nie taka trudna) przeciw tej nowelizacji i jeśli przejdzie przez sejm i senat to zostaje prezydent, który zgodnie z życzeniem brata może zawetować ustawę. Później TK a jak nie pomoże trybunał Europejskie. Żyć i nie umierać. ;)

Poza tym jak taki blog/serwis będzie zarejestrowany jako prasa, to czy nie będzie miał obowiązku wysyłania (w tym wypadku cyfrowego zapisu archiwum) do BN i BJ? Wyobrażacie sobie te wszystkie onetblogaski na płytach cd/dvd i pracowników tych bibliotek, którzy to mają skatalogować? :badgrin:
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-06-18, 18:26   

To nie panika, raczej chęć zwrócenia uwagi na pewną tendencję wśród rządzących, nie tylko tych u nas. Zgadzam się z Beatą, że coraz częściej można zaobserwować próby objęcia większą kontrolą tego żywiołu, który nosi nazwę internetu. Prasa już dawno przestała pełnić funkcję IV władzy, sama wchodząc do gry. Nie twierdzę, że tą rolę przejął internet w postaci blogerów na przykład. Nie to przygotowanie i działania raczej nieskoordynowane ze sobą. Jest to jednak pewien element, który wymykał się do tej pory kontroli, a to budzi zawsze niepokój. I chęci wzięcia na smycz ;)
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18242
Wysłany: 2009-06-18, 22:19   

Prasie bardzo by pasowało "pakietowanie" internetu, które niedawno nam groziło. Zresztą, nie tylko jej.

Dzięki "pakietowaniu" internet stałby się czymś na kształt dzisiejszych platform telewizji cyfrowych. Za 20 złotych miesięcznego abonamentu dostalibyśmy jakieś podstawowe usługi - na przykład nagłówki gazet codziennych lub jakieś płytkie newsy. Za 40 zł dostalibyśmy dostęp np. do pełnych wydań online gazet. Za 80 zł moglibyśmy ściągać muzykę z ITunes, za 160 złotych pobieralibyśmy filmy. I wszystko to niezależnie od opłat za utrzymanie łącza internetowego.

Taaak, za tym pakietowaniem stała tak naprawdę gruba kasa a nie te wszystkie słodkie pierdołki wpychane opinii publicznej. I dam głowę, że ten pomysł pakietowania niedługo wróci. A ta polska nieszczęsna próba klasyfikowania serwisów internetowych i blogów to tylko nasza lokalna forma kontroli internetu. Nieudolna na razie, ale groźna.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
moffiss 


Posty: 280
Wysłany: 2009-10-30, 10:34   

http://wyborcza.biz/bizne...rzegrywaja.html

Mimo masowych społecznych protestów rządy unijne postawiły na swoim. Dyrektywa telekomunikacyjna pozwoli władzom ograniczać dostęp do internetu bez uprzedniej zgody sądu.

Plusem jest walka z piratami, minusem pakietowanie usług na terenie danego kraju. Innymi słowy szukając w googlach z polskiego adresu nie będziesz miał dostępu do zagranicznego kontentu. Być może w ramach extra dopłaty za łącze.

Innym groźnym zjawiskiem może być blokada informacyjna. Niezależne serwisy przestaną istniec, zostaną takie onety itd itd.

Jak łatwo jest manipulowac opnia publiczną - szczytne anty-piracke hasło zostało wykorzystane do ograniczania swobody poruszania sie po Necie. Chyba, bez znieczulenia mogę stwierdzić, to początek globalnego, totalitarnego interpaństwa.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18242
Wysłany: 2009-10-30, 10:45   

To nie kontrola - to biznes. Kontrola, tylko przy okazji. Kwestią czasu było, kiedy do tego dojdzie. W poprzedniej kadencji PE udało się to uwalić - pisaliśmy o tym szeroko w innym miejscu na forum. Teraz takie prawo wejdzie w życie.

Francuski Kogucik pewnie się cieszy, zresztą, tam restrykcje zostały już nałożone bez czekania na UE. Pod hasłem walki z piractwem.

Prawo UE to będzie dobra forma do tego, co planują robić wydawcy tradycyjnych gazet. Pomysł Ruperta Murdocha, aby pobierać opłaty za internetowe wydania gazet, właśnie nabiera kształtów. Pakietowanie internetu to będą żniwa. Dla biednych: onet.pl z pierdołami - zapychaczami nieistotną treścią, dla tych, których stać na dostęp do wyższych poziomów - lepsza informacja, lepsze usługi, lepszy świat. Czy to koniec internetu w takim kształcie, jaki znamy, trudno orzec. Ale na pewno będzie to co najmniej symboliczny początek końca.

Gdzie jest ten wątek na forum na ten temat, kojarzy ktoś?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4659
Wysłany: 2009-10-30, 13:55   

Kawałek jest tu, a reszta - w tym wątku.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18242
Wysłany: 2009-11-06, 10:31   

I rząd Najjaśniejszej także planuje cenzurowanie internetu. Najpierw pod pozorem blokowania stron pedofilskich (słusznie), hazardowych (idiotyzm pierwszej wody), a następnie rozwinie się to w blokowanie serwisów p2p (słuszne bądź niesłuszne, kwestia tak mętna jak polskie prawo autorskie w tym względzie). UE modyfikuje obostrzenia wobec osób ściągających z sieci. Najpierw ma to być w sytuacjach nadzwyczajnych (pedofilia, terroryzm) - i tu ma być bez zgody sądu. A w pozostałych tj. wobec ściągających muzykę, filmy, czy programy, ma już być bardziej sformalizowana procedura.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4659
Wysłany: 2009-11-24, 19:01   

Właśnie znalazłam najnowsze wieści na temat odcinania (bądź - nie) od internetu. Ciekawe, jak to zostanie w szczegółach rozwiązane u nas? No nic, mamy czas do maja 2011, żeby się przekonać, co też nasi parlamentarni mędrcy wykombinują...
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-01-02, 13:28   

Nadrabiając zaległości czytelnicze na stronach i blogach, które staram się regularnie czytać trafiłam na ciekawy tekst o projekcie Ministerstwa Finansów wprowadzenia rejestru stron i usług niedozwolonych -> klik
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-02-11, 09:17   

Link, który dla mnie jest komentarzem odnośnie kar za piracenie ;)

IDG.pl napisał/a:
Australijczyk, który w listopadzie ubiegłego przygotował i opublikował cracka do gry New Super Mario Bros na konsolę Wii, musi zapłacić 1,5 mln dolarów kary za szkody, które w ten sposób wyrządził - donosi Sydney Morning Herald.
Sydney Morning Herald poinformowała o sprawie 24-letniego Jamesa Burta, Australijczyka, który w listopadzie ubiegłego roku zaprogramował cracka do nowo wydanej gry New Super Mario Bros firmy Nintendo i niedługo później znalazł się z tego powodu na sali sądowej.

Nintendo, która szybko dowiedziała się kto jest autorem pierwszej opublikowanej w Sieci pirackiej wersji gry New Super Mario Bros, natychmiast zgłosiła sprawę do sądu.

"W tej sprawie nie chodzi o nas. Odszkodowanie należy się w pierwszej kolejności wszystkim naszym klientom biznesowym, którzy kupili od nas grę, a potem nie mogli jej sprzedać z powodu "darmowej" pirackiej wersji umieszczonej w Sieci. Odnotowaliśmy, że w serwisach wymiany plików gra miała dziesiątki tysięcy pobrań. To ogromne straty zarówno dla producenta, jak i wydawców oraz lokalnych dystrybutorów" - powiedział Rose Lappin, dyrektor zarządzający w Nintendo.

Nintendo poinformowała, że posiada odpowiednie narzędzia, które umożliwiają firmie wstępne namierzanie autorów cracków. Firma przed właściwym oskarżeniem sądowym przekazała sprawę prokuraturze. Dzięki temu możliwa była wspólna akcja z policją podczas której zabezpieczono sprzęt Burta i sprawdzono wszystkie dane, jakie umieszczał w serwisach społecznościowych.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-25, 17:36   

W tym tekście jest najbardziej "absurdalny" argument "polujących" na piratów - że są straty.

Na przykładzie:
Mam album nowy estońskiej kapeli ściągnięty. Jeśli koncern, albo i sam artysta powie, że to, że go sobie ściągnąłem, a nie kupiłem, to jego strata... to go wyśmieję - bo zwyczajnie bym go nie kupił nigdy - po pierwsze dlatego, że byłoby to zbyt skomplikowane (bo raczej nie będzie tego w empiku czy czymś takim i musiałbym to ściągać zza granicy), po drugie, że pewnie za te wszystkie starania musiałbym dopłacić. De facto więc to czy ściągnę czy nie... nie wpływa na finansową sytuację koncernu/artysty. Tak czy tak nie zarabia. A więc i nie traci. Oczywiście np. w wypadku artystów krajowych, czy megasławnych ludków sytuacja jest ciut inna - ale jednak i tak przyjęcie z góry, że każdy "pirat" powoduje stratę... jest z lekka absurdalne.

Sama cenzura zaś... z całym szacunkiem, ale to jest skazane na porażkę. Nie znam państwa, w którym cenzura czegokolwiek by się udała. Jasne, można próbować... ale i tak, zawsze coś gdzieś wypłynie, coś ktoś obejdzie etc. Wystarczy wtedy trzymać rękę na pulsie :-D
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-04-26, 09:06   

Wulf napisał/a:
Oczywiście np. w wypadku artystów krajowych, czy megasławnych ludków sytuacja jest ciut inna - ale jednak i tak przyjęcie z góry, że każdy "pirat" powoduje stratę... jest z lekka absurdalne.
Nie jest absurdalne jeżeli sprawę postawisz inaczej. Zakładając, że owa kapela nagrywa w celach komercyjnych to dzieli się ze słuchaczami swoim talentem i pomysłami (jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało) za opłatą. Jeżeli ty korzystasz z ich utworów nieodpłatnie to nie tyle ponoszą oni statę, co nie przynosi im to przychodów. A to wskazywałoby zdroworozsądkowe podejście do sprawy: dobro za pieniądze. A fakt, że nie wiedziałbyś o nich? Myślę, że nie zakładają, ze trafią do słuchaczy z całego świata.
Pewną przejaskrawioną kontynuacją Twojego myślenia mogłoby być rozdawanie niesprzedanego przez dystrybutora nakładu płyt przez powiązaną firmę dajmy na to w Hiszpani bez wypłacania jakichkolwiek kwot wykonawcy. Z rozbrajającym wytłumaczeniem, że przecież i tak tam by ta płyta nie weszła do sprzedaży.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 13:18   

Mag_Droon napisał/a:
Zakładając, że owa kapela nagrywa w celach komercyjnych to dzieli się ze słuchaczami swoim talentem i pomysłami (jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało) za opłatą.
To po cholerę koncerny i inne tego typu "cuda"? :-D Ja tam chętnie zapłacę artyście za jego wykonanie - dlatego m.in. lubię chodzić na koncerty - bo tam jednak chyba więcej kasy idzie na artystę, a nie na całą "otoczkę" (albo przynajmniej w takie coś chcę wierzyć).
Mag_Droon napisał/a:
Pewną przejaskrawioną kontynuacją Twojego myślenia mogłoby być rozdawanie niesprzedanego przez dystrybutora nakładu płyt przez powiązaną firmę dajmy na to w Hiszpani bez wypłacania jakichkolwiek kwot wykonawcy. Z rozbrajającym wytłumaczeniem, że przecież i tak tam by ta płyta nie weszła do sprzedaży.
Ależ tak się robi z tego co wiem (fakt, że chyba nie z nakładem płyt etc) - muszę zobaczyć czy czasem podatkowo nie jest to korzystniejsze nawet :D
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-04-26, 14:03   

Wulf napisał/a:
Ja tam chętnie zapłacę artyście za jego wykonanie
No to powiedz mi do jak wielu artystów wysłałeś info, że uzyskałeś nie do końca legalnie ich nagrania i chcesz uregulować należność?
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 14:22   

W zasadzie - do żadnego. Bo i nie widziałem nigdzie wyliczenia ile mniej więcej bym musiał zapłacić :-) A ja jestem leniwy - muszę znać cenę, zanim zakupię. Jeśli ceny nie podano - znaczit "free" :-)
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-04-26, 14:28   

Hmm... zawsze trochę mnie śmieszą tego typu tłumaczenia (chyba przed samym sobą bardziej), żeby tylko nie użyć słowa "kradzież" ;)
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-04-26, 14:30   

Metzli napisał/a:
Hmm... zawsze trochę mnie śmieszą tego typu tłumaczenia (chyba przed samym sobą bardziej), żeby tylko nie użyć słowa "kradzież"

Proste. Ściągasz -> Nie płacisz -> Kradniesz. Drugi ASX się znalazł :P
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 14:31   

Kradzież polega na tym, że komuś jest odbierane coś co jest jego własnością i on już tego czegoś nie ma :-) W wypadku muzyki, filmów etc tego nie ma. Dlatego nie ma i kradzieży. To tak jak z zabójstwem - jeśli wyjmę giwerę i strzelę do kogoś, ale on nie umrze, to to będzie co najwyżej usiłowanie zabójstwa, albo spowodowanie uszkodzenia ciała. Nie będzie to zabójstwo.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-04-26, 14:35   

Nieee, on zła nie czyni, więc nie złodziej. Kradnie, więc kradziej.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
dworkin 


Posty: 3381
Wysłany: 2010-04-26, 14:37   

Zgadzam się z Metzli i Spellem. Jak dla mnie - jest to forma kradzieży. Ale nie stawiam znaku równości między grabieżą konkretnego dobra w sklepie a nielegalnym ściągnięciem muzyki.
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 14:40   

Ja tam się prawem zajmuję i dla mnie kradzież ma bardzo konkretne znamiona :-) Dlatego powołuję przykład zabójstwa - jak kogoś postrzelę, ale on nie zdechnie, to nikt mnie nie nazwie zabójcą. A jak nazwie - to jest cokolwiek niekumaty.

Z resztą na przykładzie. Dworkin wchodzę Ci do domu, biorę ulubioną książkę i robię sobie z niej kserokopię (powiedzmy, że mam przenośne ksero). Czy jak wyjdę z Twojego domu, bez książki, ale z jej kopią - to Ciebie, jako właściciela książki z niej okradłem? Nie. Co najwyżej naruszyłem Ci mir domowy przez wejście na chatę i skserowanie sobie czegoś bez Twojej zgody.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-04-26, 14:41   

To tak jakby nie stawiać znaku równości między kradzierzą nowej beemki wprost z zakładów produkcyjnych a wysłużonego malucha Kowalskiemu.
Tylko jak to w takim razie nazwiesz. Ćwierćkradzieżą?
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 14:46   

Mag_Droon napisał/a:
To tak jakby nie stawiać znaku równości między kradzierzą nowej beemki wprost z zakładów produkcyjnych a wysłużonego malucha Kowalskiemu.
Ale i tu i tu ktoś przestaje mieć swoje mienie. A ściąganie nikogo mienia nie pozbawia ;-) Jeśli komuś nie zabieram beemki, tylko robię sobie jej kopię - to to nie jest kradzież - nieprawdaż?

Mag_Droon napisał/a:
Tylko jak to w takim razie nazwiesz. Ćwierćkradzieżą?
Zawsze można za naruszenie praw autorskich cywilnie kogoś pozwać :P Nie wszystkie zachowania "niemoralne" muszą od razu być przestępstwami. Zdrada małżeńska, jakkolwiek świństwo, to jednak karalna nie jest. Ale już podstawą rozwodu być może czasem.
 
 
dworkin 


Posty: 3381
Wysłany: 2010-04-26, 15:06   

W rozumieniu prawa nie jest to kradzież. Lecz w rozumieniu prawa nie jest to też legalne, choć ma inną klasyfikację. Co ma być w tym przypadku wykładnikiem definicji? Wchodzimy tutaj już w spór o nazewnictwo. Grunt, że wszyscy zgadzają się, iż to coś niedobrego.

A samo piractwo jest skutkiem zdezaktualizowanego już podejścia wydawców do własności intelektualnej. W aktualnej rzeczywistości muszą uczynić oni nabycie produktu co najmniej równie łatwym jak ściągnięcie go z internetu. I zapewnić przy tym kupującemu znacznie więcej (dodatki, promocje, późniejsze wsparcie). Krokiem w tę stronę jest np. iTunes.
  
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 15:18   

dworkin napisał/a:
Grunt, że wszyscy zgadzają się, iż to coś niedobrego.
nie wszyscy :mrgreen:
dworkin napisał/a:
o ma być w tym przypadku wykładnikiem definicji?
Definicje prawne co do zasady są zawarte w ustawach, a jeśli czegoś nie ma w ustawie, to się szuka w doktrynie/orzecznictwie (chociaż to jest niebezpieczne). Natomiast jest zasada by jedna definicja odpowiadała jednemu pojęciu. Czyli by kradzież oznaczała pozbawienie kogoś mienia, a nie "podwojenie" mienia ;)

dworkin napisał/a:
A samo piractwo jest skutkiem zdezaktualizowanego już podejścia wydawców do własności intelektualnej. W aktualnej rzeczywistości, muszą uczynić oni nabycie produktu co najmniej równie łatwym jak ściągnięcie go z internetu. I zapewnić przy tym kupującemu znacznie więcej (dodatki, promocje, późniejsze wsparcie). Krokiem w tę stronę jest np. iTunes.
A tu już gadasz bardziej z sensem :P
 
 
dworkin 


Posty: 3381
Wysłany: 2010-04-26, 15:38   

Wulf napisał/a:
Definicje prawne co do zasady są zawarte w ustawach, a jeśli czegoś nie ma w ustawie, to się szuka w doktrynie/orzecznictwie (chociaż to jest niebezpieczne).

Ale ludzie na co dzień rzadko posługują się definicjami prawnymi. Posługują się raczej kategoriami moralnymi. W czym nie widzę nic złego.

Wulf napisał/a:
dworkin napisał/a:
Grunt, że wszyscy zgadzają się, iż to coś niedobrego.
nie wszyscy :mrgreen:

No dobra, może nie wszyscy :) Ja uważam, że to coś niedobrego i w sporej części obwiniam za to wydawców. Popadli w zachłanność, bo ludzie, nie mając kiedyś wyboru, musieli uczestniczyć w dystrybucji na jednostronnych zasadach. A już szczególnie w Polsce.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 12