FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Polcon 2008 - Zielona Góra
Autor Wiadomość
Sunshine 


Posty: 216
Wysłany: 2008-07-28, 10:59   Polcon 2008 - Zielona Góra

W tym roku Polcon jest w Zielonej Górze, więc tak trochę jakby daleko o_O co nie zmienia faktu, że dzis opłacam akredytację, więc jak się łatwo domyśleć - będę :mrgreen: .
Kto jeszcze się wybiera?
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-07-28, 11:47   

Mnie na 100% nie będzie - początek roku szkolnego (konferencje, akademia), odległość i kiepski dojazd to główne powody.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-07-28, 11:55   

Tigana napisał/a:
odległość i kiepski dojazd

Plus brak póki co zainteresowania konwentami i kwestie funduszy - odpadam również.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2008-07-28, 13:12   

Chciałam... baaardzo chciałam jechać... al;e niestety tak się złożyło że po 20 sierpnia wyjeżdżam, a właściwie wylatuję na urlop >_> Majorka wygrywa z Zieloną Górą :P

Napiszcie jak było =3
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Tyraela 
Femme Fatale


Posty: 652
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-07-28, 19:56   

Pół na pół że będę - dołożę wszelkich starań, ale nie obiecuję, że pracodawca mi to umożliwi. Główny powód - nie pozwolę, żeby Kozak dostała Zajdla xD
_________________
"Jaka jest lepsza nagroda niż ta, kiedy unosimy broń nad pokonanym wrogiem, którym pogardzamy, a potem ją opuszczamy? O tak, szlachetność to najcenniejsza rzecz na świecie."
H. Duncan "Atrament"
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-07-28, 19:58   

Tyraela napisał/a:
nie pozwolę, żeby Kozak dostała Zajdla xD

You have my sword! :]
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Elektra 


Posty: 3695
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-07-28, 20:07   

A mnie nie będzie. Bo nie zdążę wrócić z urlopu. Chociaż chciałabym jechać. No ale niestety nie rozdwoję się.
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
batou 


Posty: 507
Skąd: Tai chi
Wysłany: 2008-07-28, 20:09   

Jeśli opcja transportu, którą niedawno ktoś mi zaproponował będzie aktualna i wypali to pewnie przyjadę. Mam sporo niewykorzystanego urlopu, a koniec sierpnia to chyba najlepszy czas, żeby go wziąć. Na dziś raczej będę.
 
 
Zireael 


Posty: 516
Skąd: Maribor
Wysłany: 2008-07-29, 00:07   

Będę.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3219
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-07-30, 19:25   

My też.
_________________
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6077
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-07-30, 22:04   

a ja zdecyduje w ostatnim momencie. Się zobaczy
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6077
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-08-14, 12:25   

na 80 % mnie nie będzie.
 
 
KreoL 

Posty: 430
Wysłany: 2008-08-26, 22:09   

Z Ziomkami z 3jmiasta przyjeżdżamy w piątek koło 19 ciapongiem, całą sobotę i niedziele niestety raczej spędze na sali gdzie będą rozgrywane bitewianiaki - Drużynowe Mistrzostwa Polski Warhammera <szukać teamu - BWT Klika :mrgreen: >

Ale ktoś jeszcze będzie czy tak mało ZBoczków wybiera się :?:
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6077
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-08-26, 22:29   

KreoL napisał/a:
Ale ktoś jeszcze będzie czy tak mało ZBoczków wybiera się :?:

Mnie na 100 % nie będzie
 
 
Bruja 
Bucka


Posty: 471
Wysłany: 2008-08-26, 22:49   

Ja tam czarno widzę ten Polcon xDDD
_________________
W moim świecie wszyscy są kucykami, jedzą tęczę i kupkają motylkami.
 
 
Tyraela 
Femme Fatale


Posty: 652
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-08-27, 15:26   

Ja takoż czarno go widzę, mnie niestety nie będzie, bo piniążków ni ma :P
_________________
"Jaka jest lepsza nagroda niż ta, kiedy unosimy broń nad pokonanym wrogiem, którym pogardzamy, a potem ją opuszczamy? O tak, szlachetność to najcenniejsza rzecz na świecie."
H. Duncan "Atrament"
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2008-08-27, 16:50   

Mnie też niestety, jutro wyjeżdżam >_>

Jakby ktoś był na spotkaniu z Jabłońskim to proszę o szczegółową relację o.o
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Elektra 


Posty: 3695
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-08-30, 22:19   

No i kto w końcu pojechał? Czyżby większość obecnych tam Bibliotekarzy nie chciała się tutaj przyznać? Nie chce im się później pisać kilku słów sprawozdania, czy jak? ;)
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-08-31, 01:45   

I ja w Zielonej Górze byłem, miód i wino piłem...
A oto relacja dla forumowiczów...

Do Polconu szykowałem się już od pół roku, wyjazd przeżywałem od 9 miesięcy a emocje udzielały mi się nawet od momentu zakończeniu poprzedniego Polconu w Warszawie. A to wszystko dlatego, że jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Spotkania z ulubionymi autorami, niesamowite prelekcje, wyrywanie mrocznych lasencji i foczek, które tłumnie stawiają się na takich konwentach. Emocji co niemiara!
W każdym razie już o 3 w nocy, 28 sierpnia zjawiłem się na dworcu centralnym w Warszawie taszcząc za sobą potężny bagaż po brzegi wypełniony książkami, które obiecałem znajomym forumowiczom. Jednak to nie wszystko. Była tam też bielizna na zmianę, termosy z cieplutką herbatą i krakersy. A to najlepsi przyjaciele każdego Polcończyka... Polcowiaka, Polkomtela? Ubrany w ciepły sweter od babci stałem na peronie czwartym gdzie miał nadjechać pociąć pospieszny do Zielonej Góry. O 5.45. Miałem więc trochę czasu by pozwiedzać okolice, gdyż nieczęsto poza godzinami pracy zdarza mi się przebywać na Centralnym. Zjarałem jointa z liści z mojego planta i ogarnęła mnie przyjemna faza. Otrząsnałęm się po godzinie. Pociąg miał nadjechać lada chwila! Rozejrzałem się w poszukiwaniu znajomych z forum, którzy mieli jechać tym samym pociągiem. Sokoli wzrok nie zawiódł mnie i tym razem, gdyż mym oczom ukazała się zwalista sylwetka Szalonego Billa, naszego forumowego zgrybusa i maskotki, nieoficjalnego króla szałta. Szalony Bill również i mnie zauważył gdyż odwrócił nagle swą blond czuprynę i odszedł w przeciwnym kierunku. Normalnie jak w czeskim filmie!
Wstydzioch, pomyślałem i dałem mu więcej czasu na oswojenie się z ta sytuacją. W końcu mieliśmy podróżować przez kilka godzin w jednym pociągu. Zostawiłem więc Szalonego Billa w spokoju i zacząłem szukać innych znanych mi osób. W tłumie podróżnych mą uwagę przykuła wyróżniająca się ciemnowłosa dama. Anioł, przemknęło mi przez myśl. Chyba Stanisław, podszeptał mi siedzący na ramieniu diabełek. A damą na której skupiałem swój wzrok była Carmen Elektra! Ulubienica wszystkich forumowiczów płci żeńskiej! Mężczyźni natomiast jej nienawidzili. Wiedzieli bowiem, że nigdy nie będą w stanie pomiętolić jej jędrnych brzoskwinek z których przecież piękność słynęła. Ze mną było inaczej. Jak zwykle. W końcu na mnie lecą wszystkie laski. Podbiegłem do niej rączo niczym David Hasselhof w czerwonych spodenkach na oceanicznej plaży i powitałem jak przystało na dżentelmena. Dziewczę zarumieniło się i puściło bączka udając zaskoczenie połączone z zawstydzeniem. Carmen omiotła wzrokiem marmurową podłogę peronu i nieśmiało pisnęła na powitanie. Ujęła mnie jej subtelność. Cała Carmen! Zrobiłam w Warszawie małe zakupy, powiedziała, wskazując na dwie walizki wypełnione czymś po brzegi. Ale to już naprawdę ostatnie książki kupione w tym miesiącu, dodała już pewniejszym tonem, po czym zachichotała zasłaniając buzię delikatną niczym pierwsze zimowe płatki śniegu rączką.
I tak, w oczekiwaniu na pociąg, ucieliśmy sobie przemiłą pogawędkę. Carmen pochwaliła się pocztówką, którą dostała od innego forumowicza o uroczej ksywce Gollum. Tajemnicą poliszynela na forum była drugie, nieoficjalne przezwisko, które przylgnęło do Golluma - Anal(fabeta). Uroczo! Proszę, przeczytaj Nabu, powiedziała Carmen. Bo ja za cholerę tego nie rozumiem. Przejąłem widokówkę i uważnie się wczytałem w treść: "Wjdsj o turz jfpphh adjifi dla tego. I po czym Fspsp adsdsia, czeźć! Po zdarwiam!". Uśmiechnąłem się radośnie po czym jebnąłem zgniecioną kartkę na tory.
Wtem nadjechał pociąg! Tłum podróżnych, niczym rzeka Jangcy zalewająca tysiące wiosek po wybudowaniu Tamy Trzech Przełomów, wlał się do wagonów. Ja, Carmen Elektra i Szalony Bill, już razem, wsiedliśmy do ostatniego wagonu.
Ruszyliśmy!
Nie będę opowiadał co robiliśmy w drodze do Zielonej Góry gdyż nie starczyłoby na to czasu. A wiadomo przeca, że czas to pieniądz, jak mawiał Aleksander Macedoński do Juliusza Cezara podczas podboju Skandynawii. Pokrótce napisze tylko, że czas minął nam błyskawicznie. Może to zasługa wspaniałej atmosfery panującej w naszym przedziale?
Na miejscu już, na dworcu spotkaliśmy kolejnych forumowiczów: Dark_Tyr_Anielę, PierdOli'ego, Mroczną_Anielicę_12, Darth_Vangelisa_13 i sexy_ona_kamerka_free. Niestety nigdzie nie mogliśmy znaleźć naszego admina Dreda, który pewnie jak na rastamana przystało ujarał się gdzieś po drodze zielskiem i wędrował w swojej świadomości w którymś z poprzednich wcieleń próbując osiągnąć upragnioną nirvanę.
Ale co tam! I tak było wesoło. Niestety z samego konwentu nic nie pamiętam ponieważ totalnie się najebałem z przypadkowo poznanymi osobami z Forum Anonimowych Alkoholików.
A o samym Polconie pewnie usłyszycie z relacji Carmen Elektry, Szalonego Billa lub od innych forumowiczów.
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4487
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-08-31, 01:52   

Masz piwo. :DDDDDDDDDD
 
 
Sunshine 


Posty: 216
Wysłany: 2008-09-02, 10:58   

No, dobra, relacja z perspektywy marudy śpiącej w akademiku (do wspólnej noclegowni nie zaglądałam, więc nie wiem, jak tam było). xD
Polcon zaczął sie u mnie od pobudki o 3.30(!). Dotłukłam się (nie bez nerwów) do Wawy gdzie zgarnęłam przyjaciół i zapakowaliśmy sie do Zielonogórzanina o 5.55. Podróż jakos mi sięnie dłuzyła, za to przyjaciołom tak. Lądujemy w ZG. Tamże mieliśmy pewne trudności z ustaleniem, gdzie w zasadzie mamy jechać na ten Polcon xD, w związku z czym najpierw pojechaliśmy w przeciwległy koniec ZG, całkiem nie w tą stronę. W końcu dotarliśmy. Po zarejestrowaniu poszlismy do akademika. Pokój przedstawiał sie koszmarnie. Ale moze oszczędzę wam opisywania, grunt, ze pomyślałam sobie że przepłaciłam trzykrotnie za to coś.
Sam konwent jak konwent- prelekcje, spotkania autorskie, wystawcy książek i gier. Game roomy był kiepsko pomyslany, porozbijany po jakichś małych ni to klasach, ni to pokojach. Bitewniaki były rozsiane po 2 i 3 pietrze uniwersytetu.
Plusem był namiot konwentowy gdzie ozna było sie napić piwka i wszamać kiełbaskę. Tam odbywały sie pokazy i kabaret. Nie wiem czemu odnoiłam cały czas wrażenie pewnej senności i leniwej atmosfery.
Jakos tak... niezbyt mnie to zachęciło do nastepnych konwentów. Do Łodzi raczej nie chce mi sie jechac, podobnie jak na Pyrkon w marcu (tak, wiem, że Zir mnie zabije, trudno :P ).
 
 
Bruja 
Bucka


Posty: 471
Wysłany: 2008-09-02, 21:24   

Ktoś wymyślił sobie, żeby zrobić Polcon w Zielonej górze. No spoczko, moja reakcja na tą wiadomość była jasna: jedziemy autem! No i pojechaliśmy. xD Najpierw miałam być tylko ja i Metz, ale potem przydarzył się jeszcze Batou i bardzo dobrze, bo kochana adminka wypilotowałaby nas w 3,14zdu. <niewinna minka> Moi towarzysze mogli się przekonać, że powiedzenie mojego tatusia "wszyscy k*rwy, ty królewna" odnoszące się do mnie za kółkiem jest jak najbardziej prawdziwe, za co bardzo przepraszam, ale trochę ciężko się nie wnerwiać. W trakcie podróży było kilka akcji, m. in. Papamobile prujące sobie lewym pasem i bicie rekordu. //faja Naprawdę ciekawie zrobiło się już w samej ZG. Niby mieliśmy prościutki dojazd do naszego HIGITu, gdzie "spaliśmy", ale okazało się, że jedna z głównych dróg jest nieprzejezdna z powodu remontu... Tak więc pokręciliśmy się troszkę po wąskich uliczkach tego całkiem ładnego miasta, a sam HIGIT objechaliśmy chyba trzy razy, bo nie mogliśmy znaleźć wjazdu.
Zatachaliśmy bagaże do pokoików, po drodze dowiedzieliśmy się dlaczego Mad chciał uderzyć panią recepcjonistkę (nie wiadomo właściwie którą, ale moim zdaniem należało się wszystkim). Chwilkę się pokręciliśmy i wyruszyliśmy w podróż na dworzec żeby odebrać Ari. Wszystko ładnie pięknie, w drodze powrotnej zaczęło lać, ale parasole w dłoń i heja... Batou nawiązał znajomość ze słupem. xD
Znowu w pokoju, tym razem w chwilowym komplecie, głodni i przemoczeni stwierdziliśmy, że nie ma sensu wędrować w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Skok Batou do pani recepcjonistki po namiary i już zamawialiśmy pizzuszkę. Matko, jak oni długo ją robili! Żeby nie czekało nam się tak smutno przeszliśmy do głównej części zlotu, czyli obgadywania i wspominania. <niewinna minka> Potem PIZZUSZKA! A jeszcze później wędrówka do sklepu po resztę zaopatrzenia gdzie Bruja wypatrzyła lizaka w kształcie bolidu... Wyszły z tego potem plany akcji pt. "Jak Bruja ssała bolid... tak, że Kubica zgubił kask" i inne takie. Okazało się, że tak naprawdę zapomnieliśmy kupić najważniejszego, czyli kubeczków na popitę i musieliśmy jeszcze raz zahaczyć o ten jakże przyjemny sklepik z miłą panią za ladą. xD
Potem dołączyli do nas Mad i Derbi, których trzeba było trochę napilotować, ale i tak trafili znacznie szybciej niż my. Zaznaczam, że tylko dlatego, że mieli łatwiejszy dojazd w samej ZG. xP Co było potem chyba nie trudno się domyślić, zaczęliśmy od grejfrutówki Metz i wraz z wykończeniem jej przekroczyliśmy granicę dobrego smaku xD Pozostałym specjałom nic zarzucić nie można (szczególnie weselnej New), no dobra, może prawie nic. xDD W trakcie konsumpcji nie obyło się bez akcji, działo się sporo, dużo, a nawet bardzo dużo i z zagrożeniem życia... A w ogóle to niektórzy oszukiwali, bo pili z kryształu. xD Zabrakło popity więc urządziliśmy sobie nocny spacerek po Zielonej w poszukiwaniu sklepiku, a potem no ten... kontynuowaliśmy imprezkę. Zastanawialiśmy się nawet czy warto kończyć tą imprezę, bo o szóstej rano jeszcze rozkminialiśmy krajobraz za oknem, tzn. ja i koledzy... xD Wspólnie jednak doszliśmy do wniosku, że warto przekimać się chociaż troszkę.
Następnego dnia, troszkę wymięci i głodni poszliśmy obadać co i jak z tym Polconem. Po wyjściu spotkaliśmy pierwszego kolegę-plażowicza. xD Było nam nieco pod górke, ale wytrwale podążaliśmy za takimi fajnymi znaczkami, które sprawiały nam mnóstwo radości, a u niektórych nawet odpały i... trafiliśmy! Niesamowite nie? xD Na miejscu pozałatwialiśmy nieco formalności, a potem poszliśmy wrzucić coś... na ząb. Chwilę później zostaliśmy zaatakowani przez Zir, która przynajmniej mnie przyprawiła prawie o zawał okrzykiem "Wy żyjecie!"- straszne przeżycie. Jaskółka trochę przy nas polatała, a potem gdzieś uciekła. My kupiliśmy sobie po koszulce (taaa... mam ekstra dużą L w sam raz do spania xD), a potem spiknęliśmy się z KreoLem i ewakuowaliśmy się do namiotu na piwko. W namiocie spotkaliśmy Izę i Shadowa i jeszcze paru innych znajomych i przyjaciół. xD I tak przy rozmowach w niezwykle leniwej atmosferze (której koleżanki Zir i Sun nie chciały nam umilić wymawiając się gej roomem) mijał nam czas, KreoL w pewnym momencie uciekł grać, a my o 16.00 wyruszyliśmy na prelekcję o plotkowaniu.
Prelekcja jak prelekcja, wynieśliśmy z niej parę fajnych tekstów, no i oczywiście niezwykle przypadło nam do gustu zakończenie. Następna była troszkę hm... chybiona. xD Szybko ewakuowaliśmy się ze spotkania sekty żeby przez przypadek nie zostać setnym Smokiem Fandomu i polecieliśmy na spotkanie z Brzezińską. Osobiście się wynudziłam, ale innym się podobało... Odnotowałam, że pani Ania planuje jak najszybciej zakończyć Twardokęska, który jej leży na sercu czy tam wątrobie (w zależności od tego co ma w środku) i napisać trochę więcej o Babuni Jagódce dla relaksu. Następnie rozdzieliliśmy się na część bardziej męską, która powędrowała na spotkanie z Madzią Kozak (chcieli obadać czy faktycznie jest podobna do Anioły), które to było ponoć bardzo ciekawe, bo sama autorka przez większość czasu była nierozerwalnie połączona z krzesłem, a wszystko miało formę przesłuchania. Część bardziej żeńska natomiast pobiegła na konkurs wiedzy o tffórczości Pratchetta robić za publikę, chociaż doszłyśmy do wniosku, że poradziłybyśmy sobie całkiem nieźle i nie odpadłybyśmy tak szybko. Następny był konkurs Disney'owski, w którym przynajmniej ja poradziłabym sobie nawet nawet (gdybym nie trafiła na pytania z Atlantydy, Iniemamocni, czy jakiejś Fantazji 2000- co to w ogóle jest? o.O). I tak jakoś dotrwaliśmy do Wielkiej Gali. kto dostał Zajdla wiadomo, a na uwagę zasługuje fakt, że Wielki Dukaj nie zjawił się po nagrodę, a pani Zajdlowa to naprawdę w dechę babeczka. xD
Po uroczystości znowu spotkaliśmy Zir i poznaliśmy Neandera. Pomimo tego, że było strasznie zimno i byliśmy niesamowicie głodni postanowiliśmy, że poczekamy na Sun. W pewnym momencie Zir skontaktowała się z nią fonicznie i poinformowała nas, że "Sun ma nas w dupie". Spoczko, nie to nie. o.O Poszliśmy sobie na pizzę...
A tam były akcje, oj były, prawda Metz? xDDD Po pizzuszce był przystanek przy Żabce, gdzie zaopatrzyliśmy się na resztę wieczoru, a potem już welcome HIGIT. xD Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, opcjonalnie popiliśmy, ryczeliśmy ze śmiechu z takich różnych i pomalutku, stopniowo zaczęliśmy udawać się w objęcia kolegi Morfeusza. Kiedy już kolejno Metz, Derb, Mad i Batou zaczęli przysypiać stwierdziłyśmy z Aruśką, że nie ma co im przeszkadzać i uciekłyśmy do siebie (a właściwie do Metz) z postanowieniem pójścia lulu... Jakoś tak wyszło, że jak rozwaliłyśmy się w łóżeczkach sen odpłynął a przyszła bajera. <niewinna minka>
Rano szybciutko (pojęcie względne) pozbieraliśmy się, posprzątaliśmy całe pobojowisko i skoczyliśmy na śniadanko do śmierdzącego Turysty. Jakoś tak błyskawicznie upłynął czas i przyszło nam rozjechać się do domciów.
W trakcie naszej podróży powrotnej niektórzy raczyli się resztkami zapasów, inni z deczka krzywo patrzyli, Mad robił zdjęcia artystyczne, a ja byłam niezwykle cierpliwa. W międzyczasie przyszedł czas na postój połączony atrakcjami w postaci zapinania cytryny (dla niezorientowanych mojego citroena). Reszta podróży przebiegła względnie spokojnie. We Wrocławiu tłumy żegnały Mada, który płakał, że musi jechać xP Do odjazdu Batou była jeszcze godzinka więc skoczyliśmy na piwko i pepsi. Potem pożegnaliśmy się, odstawiłam Metzlochę prawie pod sam dom i sama udałam się do Obleśnicy.
Tyle.
Jeszcze słówko o samej organizacji Polconu. W Warszawie jednak lepiej było widać, że impreza ma ręce i nogi. Byłam zawiedziona bo w Zielonej dostaliśmy tylko zwykłe białe plakietki i nic więcej. W zaszłym roku dla każdego była smycz i torba, w tym jedynie dla wykupujących pełną akredytację. Ogólnie stolica wypadła bardziej profesjonalnie.
_________________
W moim świecie wszyscy są kucykami, jedzą tęczę i kupkają motylkami.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 5376
Wysłany: 2008-09-02, 21:55   

Bruja napisał/a:
gdzie Bruja wypatrzyła lizaka w kształcie bolidu...

Dlaczego ja wcale zdziwiona nie jestem? :-?

Bruja napisał/a:
Odnotowałam, że pani Ania planuje jak najszybciej zakończyć Twardokęska, który jej leży na sercu czy tam wątrobie (w zależności od tego co ma w środku) i napisać trochę więcej o Babuni Jagódce dla relaksu.

To bardzo dobra wiadomość - jestem fanką Babuni... :)

Bruja napisał/a:
W trakcie naszej podróży powrotnej (...), a ja byłam niezwykle cierpliwa.

No nie, Bru, nie wierzę... są jednak jakieś granice... ;)

Za sprawozdanie dzięki wielkie - teraz już wiem, co robi się na Polconach. :P
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3556
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-09-02, 22:17   

Co by tu dodać? o.o Tak właśnie było! ;P Kto nie był niech żałuje :))

Ja tylko dodam, że w Da Grasso było mi naprawdę ciężko, nawet sobie nie wyobrażacie jak ;P
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt
 
 
Bruja 
Bucka


Posty: 471
Wysłany: 2008-09-02, 22:21   

Beata napisał/a:
To bardzo dobra wiadomość - jestem fanką Babuni... :)

Ja tez, ja też! xD

Beata napisał/a:
No nie, Bru, nie wierzę... są jednak jakieś granice... ;)

No wiesz... wszyscy w dookoła piją piwko, a ja prowadzę. Ale cierpiałam w milczeniu ;)

Cytat:
teraz już wiem, co robi się na Polconach. :P

Polcon jak Polcon. Każda okazja do zlotu i atrakcji z nim związanych jest dobra xD
_________________
W moim świecie wszyscy są kucykami, jedzą tęczę i kupkają motylkami.
 
 
batou 


Posty: 507
Skąd: Tai chi
Wysłany: 2008-09-02, 22:33   

Weekend rewelacyjny, a fotek może być jeszcze więcej, bo...
Bruja napisał/a:
W trakcie podróży było kilka akcji, m. in. [..] bicie rekordu. //faja

:P
 
 
KreoL 

Posty: 430
Wysłany: 2008-09-03, 01:34   

To możę coś odemnie.

PIĄTEK:

Nasza przygoda zaczyna się na dalekiej północy. Gdzie dzikie hordy zebrały się o świcie by zająć miejsca w kolejowym środku transportu, mającym przez najbliższe 9 godzin być naszym sztabem operacyjnym,który miał bezpiecznie dowieść nas do punktu przeznaczenia, byśmy mogli dołaczyć do powszechnego oblężenia ZG.

Po opuszczeniu okolic 3jmiasta i pierwszej a zarazem ostatniej kontroli, ktora miała na nas czekać na tej trasie, czas zaczął przyjemniej płynąć niczym złocisty napój energetyczny, przy którym rozmawialiśmy a najróżniejsze tematy, głownie związane z nadchodzącym najważniejszym w sezonie wydarzeniem sceny Polskich bitewniaków - a mianowicie Drużynowych Mistrzostw Polski. Na szczęście był to transport bezpośredni do samej ZG gdyż z przesiadkami mogło by być różnie.

Na miejscu już koło 19 nasza wesoła grupa, mając jedynie mgliste pojęcie gdzie się wszystko odbwa wzięła na cel dziewczynę w koszulce zeszłorocznego polkonu i slusznie zakładając żę wie gdzie idzie, zaczęliśmy ją śledzić w myśl follow the leader. W koncu dojechaliśmy do kampusu universyteckiego, w którym się wszystko odbywało, i gdzie już przed samym wejściem banda wściekłych dżedajów nawalała się świetlówkami a pilnowała ich grupa hardcorowców którym nie straszne bieganie w stroju szturmowców podczas gdy temeratura sięgała 20-25*C. Kolejne nasze starcie z ciemną stroną mocy miało miejsce w recepcji, gdzie mimo wcześniejszych zapewnień orgów nie musieliśmy płacić za akredytacje za inne dni niż weekend musieliśmy czekać koło 45min zanim znajdą kogoś na tyle kompenentnego z władzą wykonawczą by przekonać panią akredytującą, że My i tak nie bedziemy mieli na nic czasu na konwencie i tylko na battla przyjechaliśmy.

Po wypakowaniu w wspólnej sali oraz zostawieniu tam kolegi, który odpadł w przedbiegach<nie należał do klubu :roll: no cóż bywa> poszliśmy zwiedzić namiot konwentowy gdzie po blizszym zapoznaniu z barmanką spędziliśmy kolejne kilka godzin. Zwałszcza miałem ochotę zagrać z cfaniakami tłumaczącymi zasady laikom i chyba grającym z nimi na pieniadze w Texas Holdem. Ale jakoś zawsze jak przechodziłem w drodze po ambrozje zajęte miejsca wszystkie były. Mniej więcej w tym czasie zaczęła mnie smsami kusić Brujka grejfrutówką Metz, lecz zamiast powiedzieć, żę już są na miejscu <z tego co pamiętałem nie deklarowała żę bedzie na Polkonie> i zaprosić to pisała jaka dobra <rasom fasom paskuda jedna> :P jak to później powiedziała bo nie pytałem :P P już nie pamiętam która była jak wybrałem się spać, bo rano koło 7-8 trzeba było wstać już by ogarnać się na turniej.

SOBOTA:

Rano po ogarnięciu się wybraliśmy się na turniej mający miejsce w sali gimnastycznej bardzo blisko głównego wejscia na konwent. Nie będę pisał przebiegu turnieju gdyż IMO nie nato miejsce tutaj, ważne jest natomiast to, że po pierwszej bitwie dostałem telefon i już za chwile spotkałem się z ZBoczkami i jak przystało bande AA pierwszy obrany kierunek stanowił namiot z piwem ^^ Niestety tą sielankę po około 30 min przerwał kolejny telefon i zostałem spowrotem porwany przez moją drużynę do kolejnej bitwy ,którą pomimo usilnych prób jak najszybszego zmasakrowania przeciwnika trwała aż do limitu czasu wyznaczonego na tą bitwę i za 5min musiałem grać dalej i tak aż do 23 ;( Mimo iż przyjechałem głownie dla DMP bo nie liczyłem, żę będziecie wiedząc odzew jaki był w tym temacie, to bardzo żąłowałem że nie miałem czasu na dłuższe spotkanie z Wami jak już zrobiliście tą miłą niespodziewankę :P .

NIEDZIELA:

Zmęczony już całkiem fizycznie i psychicznie, nie mówiąc że połamany śpiąc na sali głownej, wstałem rano na kolejny dzień zmagań. Na szczęście tylko 2 bitwy na zakończenie były, a po wynikach dnia poprzedniego, nasz team miał jeszcze szanse walczyć o wysokie pozycje. Zwłąszcza apetyty się zaostrzyły jak po pierwszej tego dnia bitwię zmasakrowaliśmy przeicwników i byliśmy już krok od podium będąc przed ostatnią bitwą na 8 miejscu i dzięki sprzyjającej fortunie trafiliśmy na drużynę ,która była w naszym zasięgu. I chyba własnie to nas zgubiło :/ pewnosć siebie i zlecewarzenie przeciwnika, spowodowało żę zremisowaliśmy z tą drużyną spadajac na 11 miejsce na koniec klasyfikacji a ocierajac się o podium<gdybyśmy ich zmasakrowali bylibyśmy na 3.największą niespodzianką i czarnym koniem największego turnieju jaki był kiedykolwiek na swiecie>. Żal - mogło być podium lub chociaż top10, jakiś plus jesteśmy 2gą siłą w młotka na pomorzu, a pierwsza wygrała cały turniej.

EPILOG:

Trochę w gorszym humorze już wracaliśmy przez Wrocław do Gdyni przez 12h. Na dodatek we Wrocławiu wraz z nami do ciaponga wsiadała banda rezerwistów, co skutecznie uniemożliwiło spanie, przez większosć trasy.

To w sumie tyle :) pisałem już wcześniej do organizatorów DMP, że łacznie tych 2 wydarzeń jak polkon i DMP jest złe, bo nie można korzystać z jednej będąc na drugiej, co powoduje, że mimo iż bardzo chciałem dłużej z Wami pogadać i zostać, nie mogłem bo musiałem isć grać by nie zawieść całego zespołu.
 
 
Bruja 
Bucka


Posty: 471
Wysłany: 2008-09-03, 15:17   

batou napisał/a:
a fotek może być jeszcze więcej

Ale to będzie już album rodzinny... albo fotki do oprawienia w ramki i powieszenia na ścianie xD Zresztą zobaczymy czy coś mnie złapało czy nie xD

KreoL, wiesz, że masz pozamiatane za to 11 miejsce, prawda? <niewinna minka> I pamięć też masz dobrą, ale króciutką, bo już w Gdyni mówiłam, że będę xP
_________________
W moim świecie wszyscy są kucykami, jedzą tęczę i kupkają motylkami.
 
 
ASX76 
zrzęda


Posty: 15650
Skąd: z grzędy
Wysłany: 2008-09-04, 17:35   

Mad(ku), zawiodłeś mnie. ;) Ładna dziewczyna się do Ciebie tuli w łóżeczku, a Ty w tym czasie oddajesz się drzemce... :-P
 
 
KreoL 

Posty: 430
Wysłany: 2008-09-06, 16:32   

Bruja napisał/a:
KreoL, wiesz, że masz pozamiatane za to 11 miejsce, prawda? <niewinna minka>


To dlatego, żę drugiego dnia grałem na trzeźwo :)) , no ale za rok Ciebie wynajmę byś straszyła*, rozpraszała*, terroryzowała* moich przeciwników :mrgreen:

Bruja napisał/a:
I pamięć też masz dobrą, ale króciutką, bo już w Gdyni mówiłam, że będę xP


:P P kto by pamiętał wtedy o takich pierdołach ;)

*niepotrzebne skreślić
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 15