eh,
to są właśnie wydawnictwa które produkują książki na półki, jako ozdobę.
Co tam warto czytać, max 2 może 3 tom.
ktoś przetrwa wicej... ?
Przeczytałem całość. Ale nie uważam, że warto. Właściwie można sobie podarować po pierwszym tomie.
Ale zawsze ciekawiło mnie czy warto opowiadania napisane przez innych autorów w tym świecie - ciekawe czy Vesper je wyda ...
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Gdzie wasze ciała porzucone leciało w Fantastyce , wtedy robiło wrażenie. Potem wydał to przecież MAG - AM, ty od początku zajmowałeś się w MAGu literaturą ?
Potem jeszcze Najwspanialszy parostatek a dalej grzechów nie pamiętam - jakpaczę na tytuły to chyba na tym się zatrzymałem, już tak słabo było.
Naprawdę mam wrażenie że w Vesperze zapatrują się kolekcjonerzy którzy nie czytają tego szajsu. ładnie wygląda na półce z ikei.
Naprawdę mam wrażenie że w Vesperze zapatrują się kolekcjonerzy którzy nie czytają tego szajsu. ładnie wygląda na półce z ikei.
Głupiej chyba nie można napisać.
Vesper jak na razie wygląda, że próbuje wydawać książki różne w tych Wymiarach.
I starsze i nowsze. I ambitniejsze i lżejsze.
Co niby powinien robić? Wydawać takie same gówno które się mega sprzedaje, ale dalej jest co najwyżej czytadłami pisanymi na jedno kopyto?
Dobrze jeśli wydawnictwa wydają książki z którymi może zapoznać się młodsze pokolenie.
Przecież to wpisuje się dokładnie w naszą dyskusję żeby ci którzy na kilometry czytają Sullivanów, Ericksonów itp, mogli też zapoznać się z czymś innym.
Dobrze jest czasami patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. My to czytaliśmy 20-30 lat temu, młodzież tego nie czytała, chyba że ktoś starszy im polecił. Teraz może się zainteresuje, skoro dostanie to nowe wydanie.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Naprawdę mam wrażenie że w Vesperze zapatrują się kolekcjonerzy którzy nie czytają tego szajsu. ładnie wygląda na półce z ikei.
Głupiej chyba nie można napisać.
Vesper jak na razie wygląda, że próbuje wydawać książki różne w tych Wymiarach.
I starsze i nowsze. I ambitniejsze i lżejsze.
Co niby powinien robić? Wydawać takie same gówno które się mega sprzedaje, ale dalej jest co najwyżej czytadłami pisanymi na jedno kopyto?
Dobrze jeśli wydawnictwa wydają książki z którymi może zapoznać się młodsze pokolenie.
Przecież to wpisuje się dokładnie w naszą dyskusję żeby ci którzy na kilometry czytają Sullivanów, Ericksonów itp, mogli też zapoznać się z czymś innym.
Dobrze jest czasami patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. My to czytaliśmy 20-30 lat temu, młodzież tego nie czytała, chyba że ktoś starszy im polecił. Teraz może się zainteresuje, skoro dostanie to nowe wydanie.
Zgadzam się z #goldsun.
Trudno czynić zarzut Wydawnictwu, że próbuje.
Jeśli się uda, być może zaryzykuję jakimś nieoczywistym tytułem.
Ja trzymam kciuki.
Oby odwaga ich nie opuściła, moc była z nimi a kasa zawsze na +
ja nie czynie zarzutów wydawnictwu - znaleźli swoja niszę w niszy i pracują na tym materiale.
Zastanawiam się kto czyta od deski do deski te stare artefakty
Ale jest też pewnie jakaś grupa, która daną pozycję zna, a nawet ma już tylko w kiepskim wydaniu i kupuje, by postawić na półce. Nie sądzę, by wydawnictwo dopłacało do interesu, bo inaczej seria już by się zakończyła.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
ja nie czynie zarzutów wydawnictwu - znaleźli swoja niszę w niszy i pracują na tym materiale.
Zastanawiam się kto czyta od deski do deski te stare artefakty
Ale ktoś komuś nakazuje czytać wszystko? Nie wszyscy mają podejście "muszę mieć całą serię bo muszę".
Ja kupuję to czego nie mam i mnie zainteresuje. Czyli może 1/3 z całej serii (chociaż głowy nie dam czy aż tyle, nie chce mi się sprawdzać ile ta seria ma już książek).
Ale ktoś inny może kupować coś innego.
Dopóki mają w sumie dość spory przekrój tego co tam wypuszczają to moim zdaniem dobrze. Trafiają do różnych ludzi.
I to raczej żadna nisza nie jest. Częściowo to przecież zabawa jak Artefakty, czy WC od Rebisu.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
ja nie czynie zarzutów wydawnictwu - znaleźli swoja niszę w niszy i pracują na tym materiale.
Zastanawiam się kto czyta od deski do deski te stare artefakty
Ale ktoś komuś nakazuje czytać wszystko? Nie wszyscy mają podejście "muszę mieć całą serię bo muszę".
Ja kupuję to czego nie mam i mnie zainteresuje. Czyli może 1/3 z całej serii (chociaż głowy nie dam czy aż tyle, nie chce mi się sprawdzać ile ta seria ma już książek).
Ale ktoś inny może kupować coś innego.
Dopóki mają w sumie dość spory przekrój tego co tam wypuszczają to moim zdaniem dobrze. Trafiają do różnych ludzi.
I to raczej żadna nisza nie jest. Częściowo to przecież zabawa jak Artefakty, czy WC od Rebisu.
no jest to nisza - ile można sprzedać Eryka Promiennokiego (ja mam małe kieszknkowe) ? 500 sztuk (pięknie wydany, moje jakby pierwsze fantasy) ale teraz to cegła. Albo masz za dużo miejsca na półkach albo szukasz ładnej mozaiki na ścianę.
Vesper jak na razie wygląda, że próbuje wydawać książki różne w tych Wymiarach.(...)I ambitniejsze i lżejsze.
(pogrubienie moje)
Ty serio z tymi "ambitniejszymi" Wymiarami? Różne przymiotniki przychodzą mi do głowy, ale ten akurat nie. W Eonach też niby wydają czasem "ambitniejszą fantasy"?
Vesper jak na razie wygląda, że próbuje wydawać książki różne w tych Wymiarach.(...)I ambitniejsze i lżejsze.
(pogrubienie moje)
Ty serio z tymi "ambitniejszymi" Wymiarami? Różne przymiotniki przychodzą mi do głowy, ale ten akurat nie. W Eonach też niby wydają czasem "ambitniejszą fantasy"?
Czy ja chociaż w jednym miejscu pisałem o Eonach? Nie wiem czemu na siłę razem z Trojanem dyskutujecie z chochołami które sami stawiacie.
A jeśli uważasz, że trylogia kolorowych Marsów Robinsona nie jest z tych ambitniejszych to nic na to nie poradzę.
A Xenogenesis czytałeś?
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Założyłbym, że większość tej grupy to po niewidoczni w mediach społecznościowych "starzy" czytelnicy, którzy czują się wyobcowani na obecnym rynku i porzuceni przez wydawców, wracający do jedynego miejsca (chodzi mi o typ literatury, a nie konkretne firmy), w którym znajdują coś dla siebie.
No pewnie nie zblazowane dziadersy które wszystko widziały i wszystko czytały, a ludzie dla których co pozycja to wyprawa w nieznane.
no dobra, ale z tego co AM pisze, i zresztą tak jest faktycznie, nowi już nie sięgają po starą lekturę - bo napisana jest ona po "dziadersku"
Ale rozumiesz pojęcie "uogólnienie"?
To, że większość młodych prawdopodobnie nie sięgnie, nie znaczy, że nikt nie sięgnie.
Tyle co pożyczyłem takim młodym (20+):
- Hyperiona Simmonsa
- Dzieci czasu Tchaikovskiego
- Głębię Podlewskiego
- Distortion Zbierzchowskiego
A wcześniej był np. Watts.
I te młode płci obojga już zdążyło przeczytać Fundację Asimova i Diunę Herberta.
W zależności jak im się spodoba, to następnym razem dobiorę coś kolejnego.
Na pewno zakładam dać im później np. Reynoldsa, ale zobaczymy czy coś ambitniejszego (i jeszcze starszego) im w którymś momencie nie podsunę.
Inna koleżanka mojej córki (czyli również 20+) czytała ode mnie np. Lovecrafta. A jego to się na pewno źle czyta - nawet mnie.
Ale też chociażby Drogę McCarthyego.
Młodzieży da się podsunąć inną literaturę, trzeba tylko wiedzieć co oni czytają, co im się podoba i dobrać coś ... a następnie coś kolejnego i powoli im podrzucać ciekawsze pozycje.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
No pewnie nie zblazowane dziadersy które wszystko widziały i wszystko czytały, a ludzie dla których co pozycja to wyprawa w nieznane.
no dobra, ale z tego co AM pisze, i zresztą tak jest faktycznie, nowi już nie sięgają po starą lekturę - bo napisana jest ona po "dziadersku"
Ale rozumiesz pojęcie "uogólnienie"?
To, że większość młodych prawdopodobnie nie sięgnie, nie znaczy, że nikt nie sięgnie.
Tyle co pożyczyłem takim młodym (20+):
- Hyperiona Simmonsa
- Dzieci czasu Tchaikovskiego
- Głębię Podlewskiego
- Distortion Zbierzchowskiego
A wcześniej był np. Watts.
I te młode płci obojga już zdążyło przeczytać Fundację Asimova i Diunę Herberta.
W zależności jak im się spodoba, to następnym razem dobiorę coś kolejnego.
Na pewno zakładam dać im później np. Reynoldsa, ale zobaczymy czy coś ambitniejszego (i jeszcze starszego) im w którymś momencie nie podsunę.
Inna koleżanka mojej córki (czyli również 20+) czytała ode mnie np. Lovecrafta. A jego to się na pewno źle czyta - nawet mnie.
Ale też chociażby Drogę McCarthyego.
Młodzieży da się podsunąć inną literaturę, trzeba tylko wiedzieć co oni czytają, co im się podoba i dobrać coś ... a następnie coś kolejnego i powoli im podrzucać ciekawsze pozycje.
cała Fundację i Diunę (całe cykle, przynajmniej tylko autora właściwego)
Czy ja chociaż w jednym miejscu pisałem o Eonach?(...) A jeśli uważasz, że trylogia kolorowych Marsów Robinsona nie jest z tych ambitniejszych to nic na to nie poradzę.
A Xenogenesis czytałeś?
Z Eonami żartowałem. "Długi" nie równa się "ambitny" i Marsy nie są ambitniejsze, tylko przeciągnięte. Mnie akurat nawet, nawet podeszły (pierwsze dwa, trzeci czeka), leniwa narracja, mnóstwo detali i niepchanie akcji do przodu na siłę przypadło mi do gustu, ale ambitności żadnej to ja tam nie widzę. Xeno nie czytałem, może okaże się rodzynkiem.
No pewnie nie zblazowane dziadersy które wszystko widziały i wszystko czytały, a ludzie dla których co pozycja to wyprawa w nieznane.
no dobra, ale z tego co AM pisze, i zresztą tak jest faktycznie, nowi już nie sięgają po starą lekturę - bo napisana jest ona po "dziadersku"
Ale rozumiesz pojęcie "uogólnienie"?
To, że większość młodych prawdopodobnie nie sięgnie, nie znaczy, że nikt nie sięgnie.
Tyle co pożyczyłem takim młodym (20+):
- Hyperiona Simmonsa
- Dzieci czasu Tchaikovskiego
- Głębię Podlewskiego
- Distortion Zbierzchowskiego
A wcześniej był np. Watts.
I te młode płci obojga już zdążyło przeczytać Fundację Asimova i Diunę Herberta.
W zależności jak im się spodoba, to następnym razem dobiorę coś kolejnego.
Na pewno zakładam dać im później np. Reynoldsa, ale zobaczymy czy coś ambitniejszego (i jeszcze starszego) im w którymś momencie nie podsunę.
Inna koleżanka mojej córki (czyli również 20+) czytała ode mnie np. Lovecrafta. A jego to się na pewno źle czyta - nawet mnie.
Ale też chociażby Drogę McCarthyego.
Młodzieży da się podsunąć inną literaturę, trzeba tylko wiedzieć co oni czytają, co im się podoba i dobrać coś ... a następnie coś kolejnego i powoli im podrzucać ciekawsze pozycje.
Ale jakaś część czyta, bo musi czytać (szczególnie, jeśli ma dobrych przewodników). Rozmawiamy o wielkich liczbach, a nie mniejszych nurtach. Część zalicza też różne doświadczenia, to ten czas. Herbert, Asimov czy Lovecraft nie są najlepszymi przykładami, bo to już raczej "zjawiska" popkulturowe niż po prostu pisarze fantastyki. W dodatku w przypadku 2 pierwszych wspomagane serialami i filmami, co z automatu, choć w różnym stopniu, wciaga ich książki na listę punktów do zaliczenia.
Wy już żeście wszystko przeczytali i pewnie z literaturą żyjecie dłużej niż ja na tym świecie. Sam kompletuję te serie, bo: 1. lubię mieć wszystko, 2. z niekłamaną ciekawością cały czas zapoznaję się z klasykami/pażdzierzami/utworami, które w jakimś stopniu ukształtowały dany (pod)gatunek (niepotrzebne skreślić). Poza tym przeczytam Sullivana lub Eriksona i co? Przecież czymś trzeba to przeplatać. Kiedyś, jak u każdego czytającego gimbusa, na półkach stały tylko Metra, Asasyny i fabryki słów, ale na szczęście w pewnym momencie naszła mnie chętka na coś innego, no i tak to się zaczęło.
Czy ja chociaż w jednym miejscu pisałem o Eonach?(...) A jeśli uważasz, że trylogia kolorowych Marsów Robinsona nie jest z tych ambitniejszych to nic na to nie poradzę.
A Xenogenesis czytałeś?
Z Eonami żartowałem. "Długi" nie równa się "ambitny" i Marsy nie są ambitniejsze, tylko przeciągnięte. Mnie akurat nawet, nawet podeszły (pierwsze dwa, trzeci czeka), leniwa narracja, mnóstwo detali i niepchanie akcji do przodu na siłę przypadło mi do gustu, ale ambitności żadnej to ja tam nie widzę. Xeno nie czytałem, może okaże się rodzynkiem.
Dla mnie Marsy podchodzą pod ambitne, bo:
- opierają się na faktach i konkretach - pierwszy tom to jest fabularna wersja prawdziwych planów podboju Marsa przez NASA ... dawno temu. Czytałem kiedyś właśnie o tych przygotowaniach i widać było, że Robinson znał te plany, chyba nawet uczestniczył w ich opracowywaniu.
- próbują przewidywać w jakim kierunku to może pójść dalej, chociaż bardziej z punktu widzenia socjologii
Notabene Xenogenesis to trochę podobny klimat, tylko wsadzenie ludzi w inne okoliczności.
Ale po prostu mam wrażenie, że Butler próbowała napisać trochę "instrukcję obsługi człowieka" ;-)
Jak definiujemy człowieczeństwo, ale również płcie (pisała to w latach 80tych - sporo wyprzedziła dzisiejsze czasy), jak modyfikacje genetyczne mogą zmienić ludzi i jeszcze sporo podobnych tematów. Plus ekologia, sporo antywojennych haseł plus mocno o tym, ze ludzie są głupi itd. ;-) (obcy też popełniają błędy, żeby nie było)
Też trochę przegadane momentami, jak Marsy, ale mimo wszystko chyba warto przeczytać.
To na pewno nie jest "literatura rozrywkowa", bo ludzie (ci którzy muszą w tym samym czasie rolkować) przy tym zasną, albo po prostu nie wytrzymają nawet 50 stron.
A przy okazji to Dzieci czasu też uważam, że nawet jeśli to jest rozrywka, to na zdecydowanie wyższym poziomie niż aktualna średnia literatury rozrywkowej.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Wy już żeście wszystko przeczytali i pewnie z literaturą żyjecie dłużej niż ja na tym świecie. Sam kompletuję te serie, bo: 1. lubię mieć wszystko, 2. z niekłamaną ciekawością cały czas zapoznaję się z klasykami/pażdzierzami/utworami, które w jakimś stopniu ukształtowały dany (pod)gatunek (niepotrzebne skreślić). Poza tym przeczytam Sullivana lub Eriksona i co? Przecież czymś trzeba to przeplatać. Kiedyś, jak u każdego czytającego gimbusa, na półkach stały tylko Metra, Asasyny i fabryki słów, ale na szczęście w pewnym momencie naszła mnie chętka na coś innego, no i tak to się zaczęło.
Mówienie o "utworach, które ukształtowały gatunek" w przypadku każdego starocia, to już wyświechtany frazes. Co wam ten gatunek ciągle kształtuje? Ilu jest takich autorów? Jak myślimy o fantastyce jako całości pewnie Herbert, pewnie Tolkien, pewnie Le Guin, pewnie Lovecraft. Może kogoś się jeszcze doda, ale nie przesadzajmy że teraz wszystko w Wymiarach, Wehikule Czasu czy Artefaktach to "utwory kształtujące gatunek".
Tak jak i teraz są książki wyznaczające trendy/standardy i szmiry tak i wtedy było tego nie mniej. Tak samo jak książek kategorii środka. Nie wszystko złoto, co wydane w ładnej okładce i sprzed lat 2000.
Dla mnie oparcie na faktach to za mało na ambitność. Książka ambitna musi mi chcieć coś powiedzieć od siebie, czego wcześniej nie wiedziałem, nie rozumiałem albo rozumiałem inaczej, może próbować powiedzieć to w inny sposób, ale przede wszystkim musi mnie sprowokować do wysiłku, myślenia, refleksji, przewartościowania poglądu... Albo inaczej: powinna do takiego celu przynajmniej dążyć, bo czasem może jej się nie udać z mojego powodu. Dla mnie rozkminy socjologiczne w Marsach są tak trochę na siłę, na doczepkę, nieprzekonujące, choć oczywiście patrzę z perspektywy czasu i wiadomo, "analiza wsteczna zawsze skuteczna".
Po namyśle (długim): ambitniejszy w tej serii jest Egan, ciężki, ale każe myśleć. Końcowe rozwiązania i ich konsekwencje są seriozne. Jeśli dołączymy do tego Butler, to moje kategoryczne twierdzenie, że w Wymiarach nie ma NIC ambitniejszego, słabnie. OK.
@czytacz060,
Za wąsko patrzysz. Np. Heinlein z Kawalerią kosmosu miał wpływ na Haldemana i jego Wieczne... (i zapewne stu innych, o których nigdy nie usłyszymy), a z kolei obaj mieli wpływ na Scalziego i Wojnę starego człowieka (oraz zapewne kolejnych stu innych, o których nigdy nie usłyszymy).
Mówienie o "utworach, które ukształtowały gatunek" w przypadku każdego starocia, to już wyświechtany frazes. Co wam ten gatunek ciągle kształtuje? Ilu jest takich autorów? Jak myślimy o fantastyce jako całości pewnie Herbert, pewnie Tolkien, pewnie Le Guin, pewnie Lovecraft. Może kogoś się jeszcze doda, ale nie przesadzajmy że teraz wszystko w Wymiarach, Wehikule Czasu czy Artefaktach to "utwory kształtujące gatunek".
Tak jak i teraz są książki wyznaczające trendy/standardy i szmiry tak i wtedy było tego nie mniej. Tak samo jak książek kategorii środka. Nie wszystko złoto, co wydane w ładnej okładce i sprzed lat 2000.
Dlatego napisałem "niepotrzebne skreślić", bo oczywistym jest, że niektóre nic nie wnosiły i były tylko kolejną wariacją na jakiś temat oraz "podgatunki", bo nawet jeżeli do ogółu sci-fi/fantasy nic specjalnego nie dodały, tak do jakiejś niszy nisz już tak. Nie wszystko jest rewolucją ani nawet ewolucją.
W tym roku chyba mają wydać pierwszy tom Sagi o Drenejach Davida Gemmella. Czytałem jego Troję i bez wątpienia jest to jedna z moich ulubionych trylogii. Na pewno sprawdzę pierwszy tom, choć długość cyklu nieco zniechęca do zaczynania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum