Bezpieczne miejsce – Osgood Perkins ponownie straszy. Nie jest to jego pik, usprawiedliwieniem może być, że film nakręcił w czasie wymuszonej strajkiem przerwy przy kręceniu Małpy. Jak zwykle u niego klimat bardzo niepokojący, rewelacyjnie sfilmowany i udźwiękowiony (VOD)
Smashing Machine – Benny Safdie. W sumie nie potrafię powiedzieć dlaczego ten film w ogóle powstał. W kategorii dramatu sportowego, są filmy ciekawsze, aktorsko, lepiej zagrane, o uzależnieniach prawdziwsze. Średnio. Pozostaje jeszcze zobaczyć dzieło brata, Josha, który w Wielkim Martym sięgnął również po tematykę sportową. Może bracia nie powinni się twórczo rozdzielać? (Prime)
Maszyna do zabijania no, koło Predatora to to nawet nie stało. Typowa rozpierducha połączona z amerykańskim superpatosem w końcówce. Tak, oni obronią Ziemię. Na razie to ropy obronic nie mogą.
Morderczy żywioł - Tommy Wirkola. Miałem nadzieję na coś przynajmniej na poziomie Pełzającej śmierci. Rekinado to co prawda nie jest ale film po początkowych 15 minutach zaczął tracić sens. Trochę się jednak pośmialiśmy. Główną zaletą jest czas trwania, nie przekraczający półtorej godziny (Netflix)
Eddington - Ari Aster. To w sumie też zmarnowany potencjał. Co prawda bawiłem się zacnie porównując film Astera do oscarowego championa P.T. Andersona, nawet w wyobraźni kompilując je ze sobą ale ostatecznie ta wizja erozji więzi społecznej nie trafiła do mnie (SkyShowtime)
Crime 101 - ten film jest bardzo dobry Spodziewałem się kolejnego ogłupiacza na streaming, a to świetne kino. Jestem autentycznie zaskoczony
Był na mojej liście i nadal by czekał w kolejce, ale Bartosz Węglarczyk w podkaście "O serialach" zachwalał, ale nie dlatego przeskoczył na przód tylko z powodu stwierdzenia, że film jest hołdem dla "Gorączki" Michaela Manna. Opinia bardzo wysoko podnosząca poprzeczkę. Zatem przystępowałem do oglądania z oczekiwaniami. I zostały spełnione. Może nie z nawiązką, ale film dowiózł. Rzeczywiście, od początku nie da się uniknąć porównań do "Gorączki". Ale to dzieło samodzielne, a nie oparte na cytatach. Mam uwagi dwie. Pierwsza, ogólna, dotycząca zakończenia, które trochę nie dowozi. Druga, szczególna, do postaci tego gościa na motocyklu, którego wątek w pewnym momencie się wyczerpał, kiedy dopadł go główny bohater, a mimo to zaważył na fabule. Jakaś niekonsekwencja mi tu wychodzi, naciągnięcie zbyteczne. Mimo to, oglądałem z przyjemnością. Obsada palce lizać. Chris Hemsworth, Mark Ruffalo, Halle Berry, Barry Keoghan, ale i Monica Barbaro i kilka innych twarzy na drugim i trzecim planie. Solidność i jakość to wizytówki tego filmu. Tak samo jeśli chodzi o zdjęcia i muzykę (równie silny vibe z "Gorączką", może najsilniejszy). Szkoda, że ludzie już nie chodzą do kina na takie filmy, ale chyba dystrybucja i tak była ograniczona.
Netflix nawrzucał polskiej klasyki, począwszy od lat 60-tych, na 90-tych skończywszy. Zabrałem się za "Noce i dnie". Planowałem przypomnieć sobie serial przed premierą nowej, netflixowej wersji. I nadal planuję. Film mimo wszystko przypomina zmontowany, prawie trzygodzinny trailer serialu. Ale dobrze się go oglądało. I narobił mi dodatkowego smaka na obejrzenie serialu. Film ostatni raz widziałem chyba w dzieciństwie lub w liceum. Serial podobnie. Ale robi wrażenie mimo wszystko. Rozmachem i aktorstwem. Jadwiga Barańska w roli Barbary jest niesamowita. I nienawidziłem jej i jej współczułem. Biedny był ten Bogumił.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Kaskader - z Goslingiem, i Emilka Blunt. W sumie tylko dla niej wziąłem się za ten seans.
To coś w rodzaju pastiszu. Chyba.
Słabe że aż.
Nie polecam. Nawet dla Emiliki.
Można było jakoś lepiej spożytkować ten duet.
Czytamy że wytwórnie odrzucają takie czy inne scenariusze bo finanse. A potem wypuszczają takiego gniota.
Nadrabiam zaległości. Civil War. Wbrew tytułowi nie wojna gra tu rolę główną, choć na ekranie jest jej wcale sporo. Ale jest tłem i pretekstem do ukazania różnych scenek i zachowań. Fabuła jest prosta, linearna, mimo to konstrukcja przypomina puzzla. Tyle, że gdy poskładamy kawałki do kupy, obraz całości nam się nie pojawi. Na pozór Alex Garland chce coś widzowi powiedzieć. Sięga przy tym do całej gamy sprawdzonych w amerykańskiej kulturze chwytów i klisz. Mamy motyw wojny secesyjnej, motyw drogi, motyw mistrza i ucznia i to na dwóch płaszczyznach, bo w dziennikarskiej wyprawie po złote runo przez ogarnięty zawieruchą kraj uczestniczą trzy pokolenia. Sporo w filmie nawiązań do znanych obrazów, niektóre sceny są wręcz memiczne. No i dziennikarstwo, jako temat sam w sobie arcyważny. Bo jesteśmy, gdzie jesteśmy. W żadnym bodaj kraju dziennikarze nie zostali tak wywindowani do roli misjonarzy, jak w Ameryce. Samotny reporter to samotny szeryf, a jeśli grupa to coś w rodzaju siedmiu wspaniałych. W Civil War dziennikarstwo reprezentuje zawód fotoreportera. Zabieg pozwalający na skondensowanie przekazu. Pokaż, zamiast opowiadać. Nie oceniaj, nie zadawaj pytań, nie szukaj odpowiedzi, po prostu pokazuj – tego uczeń dowiaduje się od mistrza.
Nie był to z pewnością czas stracony, niemniej trochę mało zysku, jak na oczekiwania, które można było mieć, zważywszy na tytuł w kontekście sytuacji politycznej i społecznej tego kraju w ostatniej dekadzie. Bo można było mieć nadzieję, że twórca epatując tak radykalną wizją bliskiej przyszłości, wskaże przyczyny, pokusi się o diagnozę, a przynajmniej wsadzi kij w mrowisko, prowokując do dyskusji. A tu nic. Dojeżdżamy to końca tej historii i pustka.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
"Logan Lucky", reż. Steven Soderbergh. Film z 2017 r. Dobrze się bawiłem podczas seansu. To historia pewnego napadu i jest to taki heist movie z nieprzesadzonym poczuciem humoru, lekkim przymrużeniem oka. Dwóch brać, siostra, skazaniec, jego bracia. Banda rednecków. Północna Karolina. Świetna obsada. Daniel Craig grający z akcentem z amerykańskiego Południa był rozkoszny. Reszta obsady również. Dobra zabawa.
https://www.youtube.com/w...HJhaWxlcg%3D%3D
"Drakula. A love tale" . Film z 2025 r. Europejska koprodukcja w reżyserii Luca Bessona. Szkoda, że niezbyt udana. Besson nie zrobił nic ciekawego i oryginalnego od lat i tym filmem wpisał się w swoją historię nijakich i średnich filmów. Grzech pierworodny: film jest zbyt podobny do tego, który nakręcił Francis Ford Coppola dekady temu. Tamtego również za arcydzieło nie uznaję. Paradoksalnie, ten film robił się ciekawy, kiedy Bessonowi chciało się odejść od kanonu a robił nieznośny, kiedy w nim tkwił. https://www.youtube.com/w...mUgdGFsZQ%3D%3D
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
The Substance. Miałem mylne oczekiwania, że będzie to film o zgubnych skutkach poprawiania/ratowania urody za wszelką cenę, ale taki trzymający się ziemi. Coś a la te zdjęcia pokazujące koszmarne skutki nieudanych zabiegów botoksowych. Tymczasem przyszło mi przecierpieć horror klasy B, pisz wymaluj jak te z końca lat 60 - był np. taki, gdzie facet po serii zastrzyków szalonego naukowca zmieniał się w węża. Cała ta estetyka brzydoty może i miała czemuś służyć, ale kumulacja wynaturzenia i absurdu sprawia, że ostatnia rzecz przychodząca do głowy to przesłanie filmu. Czytałem wcześniej peany krytyków o odwadze Demi Moore. No może odwaga, ale chyba też rozpaczliwa determinacja, by znów być w światłach rampy. Bo żeby zagrać w czymś tak głupim… Jeśli coś mnie do oglądania zniechęcało to nie paskudne widoki i wiadra krwi, a przeraźliwa głupota fabuły i samego pomysłu na film.
F1. Ktoś tu przyrównał ten film do Rush. Nic bardziej mylnego. Tamto jest świetnie sfilmowaną i brawurowo zagraną autentyczną historią, tu mamy hollywoodzką bajeczkę, tocząca się zgodnie ze schematami gatunku z postaciami wyjętymi z "wypożyczalni postaci". Profeska, ale nic poza tym. Dla uwiarygodnienia mamy tu wiele realiów i smaczków z Formuły 1, jednak nawet ktoś nie będący geekiem F1 może dostrzec, że fantazjowania w tej historyjce więcej niż w bajce o Kopciuszku. Mimo znanych nazwisk, zagrane to jest co najwyżej poprawnie. Brad nie wysila się zbytnio, załatwiając całą robotę swoim legendarnym uśmiechem, Bardem nie za wiele ma do zagrania. Z przyjemnością patrzyłem na Kerry Condon, Kima Bodnię i Tobiasa Menziesa. Ale nie dlatego, że ich gra wybijała się z przeciętności, a z sentymentu – jestem wiernym fanem Rzymu i Mostu nad Sundem.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
najlepszy film o wyścigach to LeMans '66 (Ford vs.Ferrari tyt.org)
nie ukrywam że mnie F1 the Movie też rozczarował. Sporo fajnych zdjęć/ujęć, ale nawet dla niedzielnego widza Formuły 1 obraz trzeszczy jeśli chodzi o realizm.
Mumia: Film Lee Cronina. Momentami prawdziwy gore, aż mrużyłem oczy. Niektórzy pisali, że obrzydliwy i nadmiernie eksploatujący postaci dzieci. No, coś w tym jest. Trochę za długi, mało odkrywczy jak na gatunek ale w całości trzyma się nie tylko na samych bandażach. Jedyna męska rola to praktyczny rekwizyt. (z kina)
Tu zdarzy się coś strasznego. Najlepsza wedding story jaką obecnie obejrzycie. I straszno i śmieszno. Jak to w życiu. Świetna w roli panny młodej Camila Morrone. Haley Z. Boston, mam na Ciebie oko. (Netflix)
Tu zdarzy się coś strasznego. Najlepsza wedding story jaką obecnie obejrzycie. I straszno i śmieszno. Jak to w życiu. Świetna w roli panny młodej Camila Morrone. Haley Z. Boston, mam na Ciebie oko. (Netflix)
Tu zdarzy się coś strasznego - rzeczywiście rewelacja. To dało się na wielu poziomach spalić, ale udało się przede wszystkim przez dystans, widać było, że twórcy lekko podchodzą do konwencji. Na + też rewelacyjna traklista. Najlepszy serialowy horror od dawna.
Tak, "samostojki" to zawsze atut.
Ale wnioskuję, że komercyjnie się udało i nie minie dużo czasu, aż panowie z N pójdą do twórców z propozycją. Nie takie "miniserie" zmienialy się w "multiserie". Niby fabuła zamknięta, ale co im stoi na przeszkodzie zrobić kontynuację z Rachel w roli wiecznej świadkowej?
Niby fabuła zamknięta, ale co im stoi na przeszkodzie zrobić kontynuację z Rachel w roli wiecznej świadkowej?
Ta historia dobiegła końca i raczej nie ma co w niej dalej gmerać. Co innego forma antologii, czyli: nowa fabuła i bohaterowie, co dałoby powiew świeżego powietrza i szersze pole do popisu. Tak czy siak, Haley Z. Boston ma mój miecz, bez względu rozwój sytuacji.
Urodzony rabuś – Derek Cianfrance. Trochę o tym, że na błędach się jednak nie uczymy a talent to kruchy dar. W roli tytułowej Channing Tatum, w rolach pozostałych wcale nie gorzej. Bardzo naturalnie zagrane i sfilmowane co tworzy szczery, niczego nie udający przekaz. (Prime)
Warfare. Film zrobiony w stylu reality show. Tylko po co? Może zamiast reality show? Dajcie gapiom pogapić się na wojnę. Od biedy można by uznać, że m. in. po to jest telewizja. Ale kino? Fabularnie to marna kopia Helikoptera w ogniu i 13 godzin. Strata czasu to najłagodniejsza ocena, jaka przyszła mi do głowy.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
Michael - Antoine Fuqua. Gwar po seansie, na którym było sporo widzów, wskazywał, że film się spodobał. Niektórzy nawet wychodzili moonwalkiem. Krytycy kręcą nosem, zresztą słusznie, na jakość tej filmowej biografii, zarzucając jej uproszczenia i pomijanie niewygodnych faktów. Jednak w ciągu dwóch godzin dostajemy ikonicznie przedstawione punkty zwrotne w karierze Michaela Jacksona, dobrze odegrane i zaśpiewane, chociaż jego historia urywa się w bezpiecznym miejscu.
Korzystam z netflixowej wrzutki polskich klasyków. "Barwy ochronne" Krzysztofa Zanussiego. Kino moralnego niepokoju - nie wiem, na czym ten niepokój polega. Ale cudownie było obserwować Zbigniewa Zapasiewicza na ekranie: jego bohater to cynik, oportunista, złamany człowiek, albo najmądrzejszy bohater w całej fabule. I jego próby, nie wiem, złamania magistra, przeciągnięcia go na swoją stronę albo na stronę oportunizmu w ogólności - no, miód.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Rodzina do wynajęcia – Hikari. Big in Japan, gdzie tym wielkim gaijinem jest Brendan Fraser. I nie ma przez to łatwiej. Trochę słodko-pierdzący film o pokonywaniu samotności. To już lepiej ponownie obejrzeć ten o toaletach publicznych w Tokio (Disney+)
Alfa – Baltasar Kormakur. Atomowa blondynka w samotnym starciu z psycholem w malowniczej scenerii australijskiej przyrody. Dzika rzeka ver. 2.0. Film się powinien jednak skończyć na złamaniu drugiej nogi i podstawy czaszki (Netflix)
Obejrzałem "Projekt Hail Mary" - trochę z obowiązku, bo nie chciałem przegapić wysokobudżetowego sci-fi.
W stosunku do wszystkich przeczytanych recenzji poczułem mega-zawód. Recenzenci porównujący film do "Interstellar" chyba poupadali na głowy, bo "PHM" to po prostu słodziaśne kino familijne. I w tej kategorii jest ok, bez wahania zabrałbym do kina młodsze kuzynostwo.
Kosmita jest tu przedstawiony w niemal kolonialnej optyce - niby inteligentny, ale o sposobie funkcjonowania słodkiej maskotki, niby przedstawiciel obcej cywilizacji, ale "no co za głuptasek".
Po raz pierwszy od lat wyszedłem z kina wkurzony muzyką. Psuła odbiór połowy scen, bombastyczne, patetyczne plumkanie, w którym nie da odnaleźć się ani jednego wyrazistego motywu - typowe kompozycje z gatunku "Takie Rzeczy Lecą, Gdy Widz Ma Byc Wzruszony".
5/10, bo sceny na Ziemi b. fajne i wizualnie ładny.
Ale piszesz o pierwszej części, tak? Musiałem sprawdzić tytuł, bo u mnie w głowie króluje polski.
Co do "Projekt Hail Mary" - jeszcze nie widziałem, ale czytałem powieść i też spotkałem się z porównaniami filmu do "Interstellar", co dla mnie jest dowodem, że ci, którzy takich porównań używają mają jakiś problem.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum