FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Planszówki
Autor Wiadomość
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 18901
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-10-29, 22:54   

Jander napisał/a:
Zresztą bywam w kolaboranckim państwie Tichy częściej niż Waszego Cysorza wypuszczają na spacer.

To było chamskie --_- :mrgreen:

Jander napisał/a:
Shadow - a jak Gra o Tron? Bo kojarzę, że coś grałeś.

W 100% gra na blef :mrgreen:
_________________
Instagram
Twitter
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 4183
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2012-10-29, 22:58   

Shadowmage napisał/a:
Masakra, bez dobrego rozeznania możliwości mechaniki wpierdol jest błyskawiczny :)

No i o to chodzi, bo co to za radocha z wygranej jak kooperacyjna jest za łatwa. A tu się trzeba zdrowo namęczyć.

MrSpellu napisał/a:
Jest z Pegazem. Graliśmy w to kilkanaście razy i jakoś się nie nudziło.

Muszę kumpla namówić żeby kupił.

Gdzieś tam mi uciekło, że ktoś wyżej pisał o kupnie "Zimnej wojny".
To gra dla dwóch osób, to jej jedyna wada. Poza tym jest genialna. Klimat zimnowojenny łapie się w minutę, rozgrywka nie nudzi, za każdym razem można próbować inaczej budować swoją pozycję. Świetnie pomyślana.

Z najnowszych zdobyczy, kumpel kupił "Le Havre" i sprawdza się. Bardzo dobre, taka ekonomiczna. Jak ktoś lubi "Puerto Rico" to powinien być zachwycony.

E:
Jander napisał/a:
Shadow - a jak Gra o Tron? Bo kojarzę, że coś grałeś.


Gra jest świetna, jak Spellu pisze blef ważny. Tyle że Greyjoyowie za silni. Jak od razu ktoś nie wesprze Lannisterów to robią im wpier.ol w chwilę.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Luinloth 
mała wiedźma


Posty: 508
Skąd: Tichau
Wysłany: 2012-10-29, 23:01   

Jander napisał/a:

sanatok napisał/a:
[o Arkham Horror]wystarczy opanować kilka patentów i magia znika

Niby można, ale nie na tym to polega. Ja zresztą najczęściej bywam najmniej przydatną postacią i jak czasem dochodzi do bitwy z Przedwiecznym to nie mam żadnej kości.
To. Albo nastawianie się, że oto pozamykam bramy, bo mam fajne statystyki, zbieram wszystkie możliwe pieczęcie - i lądowanie poza czasem i przestrzenią, w pudle, w psychuszce. A potem wychodzisz i Przedwieczny już ostrzy pazury.
_________________
spiral out, keep going.

lovage.soup.io
https://www.facebook.com/kotekkwasotek - Rękodzieło z krainy psychodelii
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 9867
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2012-10-29, 23:01   

Jander napisał/a:
Zresztą bywam w kolaboranckim państwie Tichy częściej niż Waszego Cysorza wypuszczają na spacer.


Cysorz to mo klawe życie //mysli .

Jander napisał/a:
Pokonałbym was Siłami Gondoru.


Jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać: starcie na gołe klaty na śniegu //orc .

Jander napisał/a:
kolaboranckim państwie Tichy


Ale to nie Tychy dostały nagrodę im. Ferdynanda Kiepskiego za wzorowe niestosowanie się do zaleceń Sanepidu //orc

Ad rem: a zna kto MagBlast? Niby karcianeczka, a ile radości. Zwłaszcza system celowania :badgrin:
_________________
* W celu uzyskania dalszych informacji uprasza się o ponowne przeczytanie tego postu.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 18901
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-10-29, 23:03   

Stary Ork napisał/a:
Ad rem: a zna kto MagBlast? Niby karcianeczka, a ile radości. Zwłaszcza system celowania

Nie znam, ale za to znam SimWiochę 8)
_________________
Instagram
Twitter
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 9867
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2012-10-29, 23:04   

Bo to jest kvlt i znać trzeba 8)
_________________
* W celu uzyskania dalszych informacji uprasza się o ponowne przeczytanie tego postu.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 4183
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2012-10-29, 23:05   

Proponuję, jeśli zapodajecie jakieś procenty do planszówek, na koniec, jak już każdy ma w czubie zabrać się za "Jungle Speeda". To jest ubaw wtedy.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Luinloth 
mała wiedźma


Posty: 508
Skąd: Tichau
Wysłany: 2012-10-29, 23:11   

Zwłaszcza, jak ktoś po pijaku orze pazurami albo przywala biżuterią :mrgreen:
_________________
spiral out, keep going.

lovage.soup.io
https://www.facebook.com/kotekkwasotek - Rękodzieło z krainy psychodelii
 
 
Shadowmage 


Posty: 3160
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-10-29, 23:15   

GOT bardzo dobry. Nie wiem jak nowa edycja, ale z tego co widzałem ,to jest połączeniem podstawki i dodatku nr 1. Najlepiej na 5/6 graczy, mniej się robi równowaga. Tomasz ma rację, że Krakeny trochę za silne, chociaż są na nie sposoby, szczególnie po dodatkach. Niemniej bycie Lannisterem jest przechlapane, jeśli jeszcze przed rozpoczęciem gry nie zmontuje się sojuszu.
A blef kluczowy :)
_________________
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2012-10-29, 23:17   

Labirynt Śmierci, Bitwa na Polach Pelennoru, Gwiezdny Kupiec, MiM, Wojna o Pierścień, Troja, podobna do niej bitwa bogów skandynawskich, Odkrywcy nowych światów, Kreta, Ardeny, Bzura, Piotrków, Grunwald, Wojny Napoleońskie, oczywiście Monopoly i jego klony od Tranzytu przez Bankruta aż do Fortuny. Z nowszych tylko Karkasą.
Na MiMa z dodatkami (bez Otchłani, która pasuje jak Laser do Walki o ogień) nadal spotykam się z krewnymi-i-znajomymi. Planuję odświeżyć też Gwiezdnego Kupca, który był grą bezkonkurencyjną (od czasu, kiedy zrezygnowaliśmy z ładowania do Lewiatanów modułów broni lekkiej pod korek). Ech, jakby przeliczyć poświęcony im czas na dni urlopu dziś to mógłbym zapomnieć o robocie na najbliższe miesiące.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Fidel-F2 
Fidel-f2


Posty: 12175
Wysłany: 2012-10-29, 23:30   

Stary Ork napisał/a:
ręka w górę, kto pojął zasady "Gwiezdnego kupca"
Graliśmy w to mnóstwo razy, nie będę się upierał ale chyba nam się udało. Mam do tej pory.

Asuryan napisał/a:
Manewry Morskie.
Stary Ork napisał/a:
Nawiasem mówiąc, pamięta kto prastarą planszówkę z czymś w rodzaju bitwy morskiej w tytule? Grało się plastikowymi pionkami reprezentującymi dwie floty, na środku planszy była wyspa z neutralnymi wodami, każdy z graczy miał port strzeżony przez baterie nadbrzeżne. Te baterie mogły zniszczyć tylko okręty rakietowe; pancerniki niszczyły wszystko, ale tonęły zaatakowane przez okręty podwodne; okręty podwodne niszczone były przez niszczyciele i eskortowce i tak dalej, a wygrywalo się, jeśli zdołałeś wprowadzić własny okręt desantowy do portu wroga. Zna to kto?
Ostatnio wyciągnąłem z otchłani i pograłem kilka razy z synem. Jeszcze chwilę musimy poczekać.


BTW. Miałem też inną grę morską, nie pamiętam tytułu. Były cztery klasy jednostek. Lotniskowiec+samoloty, pancernik, krążownik i okręt podwodny. Grało się bez kostek, samym manewrem. Szybko nam się to znudziło i zaczęliśmy przeróbki. Skończyło się na grze pięcioma kostkami - 2k10 i 3k20, dołożyliśmy kilka klas, w każdej klasie były podklasy, przerobiliśmy planszę i toczyliśmy wojnę na Pacyfiku i oczywiście każdy okręt na planszy miał swego odpowiednika we flotach USA i Japonii. Celem była nie sama bitwa ale założenie baz na archipelagach. Wyszła nam w efekcie zajefajna gra, robiliśmy ją pod siebie i w sumie to chyba najfajniejsza gra planszowa w jaką kiedykolwiek grałem. :-P
_________________
https://m.facebook.com/Apartament-Owocowy-108914598435505/

zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6888
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2012-10-30, 10:17   

Grałem w chińczyka, potem w szachy a potem w karciankę o nazwie Brydż chociaż jeżeli sięgnę pamięcią to i ja przeżyłem całkowite niezrozumienie Gwiezdnego Kupca a w zakamarkach pamięci chowa mi się Loki, Freya, Thor i inni nordyccy bogowie (ale tytułu gry nie pamiętam)
W łikend graliśmy z przyjaciółmi w Carcassonne i wspomnienia/sentyment do planszówek wróciły...
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 18901
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-10-30, 10:23   

utrivv napisał/a:
potem w szachy

Szachy to nie planszówka, tylko bitewniak --_-

utrivv napisał/a:
a potem w karciankę o nazwie Brydż

A to jest karcianka z elementami RPG.
_________________
Instagram
Twitter
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1574
Wysłany: 2012-10-30, 11:16   

Kupiliśmy kiedyś z kumplami planszówkę World of Warcraft. Nie wiem co nas podkusiło,. Gra okazała się nudna i powtarzalna. Zagraliśmy w nią kilkanaście razy, a teraz pewnie leży u kogoś na dnie szafy. Nie polecam.
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
Plejbek 


Posty: 842
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2012-10-30, 13:50   

utrivv napisał/a:
w zakamarkach pamięci chowa mi się Loki, Freya, Thor i inni nordyccy bogowie (ale tytułu gry nie pamiętam)

To była gra "Bogowie Wikingów" z Encore (też na heksagonalnej planszy). Najbardziej mi w niej podobało się to, że instrukcja zawierała mitologię germańską w pigułce - a dla małego chłopaka w 1989 roku z małej wsi, który zaczynał się wtedy interesować książkami to był wypas.

Ja pamiętam jeszcze jedną planszówkę (której strzępy znalazłem na strychu u swoich rodziców w tym roku) o nazwie po prostu "Wyścigi konne". 10 tur (wyścigów), każda tura przebiegała wg schematu: opłaty za utrzymanie koni, licytacje, obstawianie zakładów, wyścig, odbiór nagród pieniężnych, odbiór wygranych w zakładach, rozliczenia finansowe. Wygrywał najbogatszy uczestnik po 10 turach. Wyścigi odbywały się na planszy w kształcie toru, za pomocą figurek koni (nie inaczej). Najbardziej zajebista była sama technologia przesuwania koni (ale już nie będę opisywał).

To i oczywiście Magia i Miecz z wszystkimi dodatkami naraz (i jak ktoś słusznie zauważył ze spalonym Jasnowidzem) były przeze mnie najczęściej grane.
 
 
Fidel-F2 
Fidel-f2


Posty: 12175
Wysłany: 2012-10-30, 15:31   

a grał ktoś w taką giełdowa grę?

były trzy rodzaje surowców i można z tego było stworzyć trzy różne towary które sprzedawało się na giełdzie, jeśli mnóstwo towarów było w sprzedaży cena malała i przestawała się opłacać produkcja, podobnie było z surowcami, popyt windował cenę, trzeba było się w tym znaleźć

nie pamiętam nazwy
_________________
https://m.facebook.com/Apartament-Owocowy-108914598435505/

zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Plejbek 


Posty: 842
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2012-10-30, 18:23   

Jeszcze jedna mi się przypomniała:
http://planszowy.blogspot...usa-wampir.html
Powstała na fali "Draculi" Coppoli wg mnie.
Świetna gra, graliśmy w nią bardzo dużo swego czasu. Oczywiście największa frajda to gra Wampirem.
Jedna ze słabiej przemyślanych gier tego okresu to wg mnie "Władca Pierścieni" - już tutaj wspomniana. O ile gra w wersji uproszczonej (bez wojsk - sam tylko pościg Nazguli za Drużyną) była jeszcze w miarę grywalna to wersja rozszerzona już był do niczego.
Wpadaliśmy w taki deadlock, że nikt nie wyściubiał nosa swoją armią zza murów miasta i w ten sposób gra zamieniała się w wersję uproszczoną. Przewaga wojsk obleganych nad oblegającymi była wg zasad tak duża, że nikomu się ni opłacało próbować ataków.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 9867
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2012-10-30, 18:25   

Cytat:
To była gra "Bogowie Wikingów" z Encore (też na heksagonalnej planszy). Najbardziej mi w niej podobało się to, że instrukcja zawierała mitologię germańską w pigułce - a dla małego chłopaka w 1989 roku z małej wsi, który zaczynał się wtedy interesować książkami to był wypas.


Yup, sama gra cieniutka i bidna, ale jej okładka otwierała oczy niedowiarkom :mrgreen: . Nawet nie pamiętam, co na niej było, ale pamiętam to wrażenie, jakie na mnie zrobiła.

Fidel-F2 napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
ręka w górę, kto pojął zasady "Gwiezdnego kupca"

Graliśmy w to mnóstwo razy, nie będę się upierał ale chyba nam się udało. Mam do tej pory.


No cholera, nijak nie byliśmy w stanie ustalić, jak rynek reaguje na kupno/sprzedaż towaru i jak właściwie się nabywa żetony Okazji. Ale mieliśmy wtedy o wiele mniejsze doświadczenie w byciu młodymi niż mamy teraz :mrgreen: . A potem zgubiłem żetony. Hańba mi.
_________________
* W celu uzyskania dalszych informacji uprasza się o ponowne przeczytanie tego postu.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5401
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2012-10-30, 19:36   

Hmm... od roku to przy każdej okazji gramy w planszówki, jedyny wyjątek, błąd życiowy stanowił Munchnik + dodatki, jedną partię graliśmy 7 godzin aż sąsiad przyszedł i nam przerwał o 3 w nocy, że jesteśmy niby za głośno, a dyskutowaliśmy o kobiecie, która była mężczyzną. Jak dobrze, że pozbyliśmy się tej złej gry już jakiś czas temu.

Osadnicy z Catanu to gra prostacka... mówię to po tym jak dostaliśmy dodatek - Miasta i rycerze. Podstawka wydaj się teraz sielanką. Największą zaletą dodatku jest to, że teraz można sobie o wiele łatwiej szkodzić, ale też trudniej wygrać. A pić można cały czas, w końcu udana transakcje handlowe trzeba opijać ;)

Gra o tron za to jest grą dość ciężką na posiadówkę. Za wiele zmienny i trzeba uważać aby ci ktoś noża w plecy nie wbił. Trzeźwość umysłu wskazana i tutaj tylko piwo co najwyżej. Gra jest epicka jeśli poczuje się tą chęć niezdrowej rywalizacji o żelazny tron. Oj, związki mogą się przy tej grze rozpadać, oj tak :P

Świat dysku jest za to grą najbardziej luzacką w jaka grałem. Świetna na posiadówkę przy mocniejszych alkoholach, ale najlepiej i tak być Vimesem. Rok temu przez tą grę przegapiliśmy sylwestra, znaczy godzinę 0:00. No ale rozgrywka była także zacięta, ach ci lordowie....

Ktoś wspomniał że Carcassone jest za proste. Z dodatkami ta gra przeradza się w dość skomplikowana strategię ekonomiczną. Fakt, losowość też jest dość spora, ale decyzja zawsze należy do gracza co zrobi z wyciągniętym... klockiem :P
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 4183
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2012-10-30, 20:50   

A ile Carcassone potrafi sprawić radości, jak po porządnej dawce wiadomo czego, gdzieś w środku nocy jeden z graczy rodzaju męskiego woła zirytowany: Chłopa mi potrzeba!.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Shadowmage 


Posty: 3160
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-10-30, 21:22   

Caracssone i Osadnicy jakoś mnie nie wkręcili (oba z dodatkami), chociaż czasem można sobie pograć. Ale to takie gry w sumie, które można rozłozyć, jak wynik rozgrywki nie jest kluczowy, a ma ona jedynie stanowić dodatkowe urozmaicenie spotkania ze znajomymi.
_________________
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 4183
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2012-10-30, 21:25   

u nas Carcassone to przerywnik obowiązkowy, za każdym razem chociaż raz w to gramy
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Asuryan 
Król Bogów

Posty: 3380
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-30, 21:34   

Jakiś czas temu grałem w bardzo fajną grę "Mare Nostrum". Starożytność, basen morza Śródziemnego, armie, floty, fortyfikacje i surowce. W losowaniu trafił się mi Rzym - jako, że była to pierwsza moja gra zagrałem bardzo agresywnie va bank rzucając wszystkie swoje legiony na Grecję Metzli... ale druga szwagierka zrobiła mi kęsim Kartaginą :mrgreen: Jedyny minus tej gry to instrukcja w języku niemieckim.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3160
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-10-30, 21:37   

Tomasz napisał/a:
u nas Carcassone to przerywnik obowiązkowy, za każdym razem chociaż raz w to gramy
Przerywnik? Przecież to się ciągnie w nieskończoność (przynajmniej przy full packu).
_________________
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5401
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2012-10-30, 22:10   

Shadowmage napisał/a:
Przerywnik? Przecież to się ciągnie w nieskończoność (przynajmniej przy full packu).

Jak ktoś ma ciężki pomyślunek to może :P
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Shadowmage 


Posty: 3160
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-10-30, 22:24   

Widzę, że wiesz coś o tym :)
_________________
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5401
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2012-10-30, 22:44   

Najlepsza to takie kiedy nie można zamknąć żadnego zamku :P
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 4183
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2012-10-30, 23:00   

Shadowmage napisał/a:
Tomasz napisał/a:
u nas Carcassone to przerywnik obowiązkowy, za każdym razem chociaż raz w to gramy
Przerywnik? Przecież to się ciągnie w nieskończoność (przynajmniej przy full packu).

To wy chyba na zwolnionych obrotach gracie. Z dwoma dodatkami śmigamy raz dwa. Do tego nie trzeba rozstawiać planszy itd, przypominać sobie instrukcji, segregować czegoś, układać, ot pół minuty i można grać. Niemal zawsze tak zaczynamy i tak kończymy, a w środku jedna czy dwie poważniejsze rzeczy zjadające całe długie godziny rozgrywki.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Shadowmage 


Posty: 3160
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-10-30, 23:12   

Nie wiem, znajomi mają coś w tym stylu: http://www.rebel.pl/produ...-angielska.html
Zwykle stołu (na którym mieści się Arkham z 2 dodatkami planszowymi) nie starcza :)
_________________
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2012-11-12, 00:11   

Dziś miałem pierwszą sesję (bo trwało to od 13 do 18, więc partyjką nazwać tego nie można) Gry o Tron. Przy pięciu graczach wygrałem jako Greyjoy w bodaj 7 turze (mogłem parę tur wcześniej, ale straciłem zamek przez nieuwagę). Zero aliansów, ugód - czysty podbój. W ogóle cała rozgrywka odbyła się bardzo książkowo - zdobyłem Winterfell (Starkowie mają chyba najgorszy początek), a Tyrellowie i Lannisterowie próbowali bić Baratheona. I tak się na nim skoncentrowały, że udało mi się odbić Riverrun, co po podbiciu Starków było moim ostatnim, siódmym zamkiem. Baratheonowie dwa razy byli bardzo blisko zwycięstwa, na szczęście udało mi się zmotywować resztę graczy do zmasowanego ataku na nich. Szkoda, że brakło szóstego gracza.
Po jednej partii oceniam, że na początku najłatwiej mają Baratheonowie i agresywni Greyjoye.
W sumie całość wygląda mi na wieloosobowe szachy.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 14