Jakoś nie widzę dobrze rzeczywistości gdzie zniesławienie byłoby tylko karane czym? grzywną? jeśli by nie było przestępstwem. Wolność słowa wolnością, ale zniesławienie nawet w US nie chroni przed chlapaniem językiem.
Nie ma problemu. Zniesławienie nie musi być przestępstwem, aby ktoś zniesławiony mógł się bronić. Kodeks cywilny zapewnia taką ochronę, powództwem o naruszenie dóbr osobistych. Nie trzeba z nikogo robić przestępcy. Niech płaci. Ale jest haczyk - trzeba pozywać za swoje pieniądze i samemu dowodzić przed sądem. Ale przecież dobre imię jest święte i takie błahostki nie powinny powstrzymywać obywateli.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie ma problemu. Zniesławienie nie musi być przestępstwem, aby ktoś zniesławiony mógł się bronić. Kodeks cywilny zapewnia taką ochronę, powództwem o naruszenie dóbr osobistych. Nie trzeba z nikogo robić przestępcy. Niech płaci. Ale jest haczyk - trzeba pozywać za swoje pieniądze i samemu dowodzić przed sądem. Ale przecież dobre imię jest święte i takie błahostki nie powinny powstrzymywać obywateli.
10/10.
Z KK powinny zniknąć 212, ten o "uczuciach religijnych" i jeszcze o obrażaniu władzy (albo rozgraniczmy ubliżanie np. alfonsowi od znieważania urzędu prezydenta). Niech Nawrocki, jak się poczuje urażony, ściga ludzi prywatnie, cywilnie. Tylko że to jest niewykonalne z jeszcze innego powodu, który Romulus przemilczał. Niewydolność sądów. Sprawy cywilne wloką się tak koszmarnie, że nikt nie traktuje tej opcji poważnie.
Nie ma problemu. Zniesławienie nie musi być przestępstwem, aby ktoś zniesławiony mógł się bronić. Kodeks cywilny zapewnia taką ochronę, powództwem o naruszenie dóbr osobistych. Nie trzeba z nikogo robić przestępcy. Niech płaci. Ale jest haczyk - trzeba pozywać za swoje pieniądze i samemu dowodzić przed sądem. Ale przecież dobre imię jest święte i takie błahostki nie powinny powstrzymywać obywateli.
Dalej tego nie widzę tzn obrażanie polityków, obraza uczuć religijnych mi zwisa. Ale np lekarz na jakichś socjalach rozżalony krewny wypisuje brednie typu że dr Kowalski Jan jest mordercą zamordował moją mamę, jest łapówkarzem żądał ode mnie "x" złotych. Oraz szereg innych zawodów, które można poszczuć korupcją. Ale nie tylko np Iksiński z klatki X z numeru 11 jest pedofilem. I co w takich przypadkach chcecie żeby tylko było powództwo cywilne i odszkodowania? Przecież czasem można komuś życie złamać, pieniędzy od biedaka i tak żadnych nie uświadczysz, a połowę napinaczy z internetów trzyma w ryzach tylko groźba policji i sprawy sądowej (a odsiadka powinna być jak najbardziej realną karą).
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Nie ma problemu. Zniesławienie nie musi być przestępstwem, aby ktoś zniesławiony mógł się bronić. Kodeks cywilny zapewnia taką ochronę, powództwem o naruszenie dóbr osobistych. Nie trzeba z nikogo robić przestępcy. Niech płaci. Ale jest haczyk - trzeba pozywać za swoje pieniądze i samemu dowodzić przed sądem. Ale przecież dobre imię jest święte i takie błahostki nie powinny powstrzymywać obywateli.
10/10.
Z KK powinny zniknąć 212, ten o "uczuciach religijnych" i jeszcze o obrażaniu władzy (albo rozgraniczmy ubliżanie np. alfonsowi od znieważania urzędu prezydenta). Niech Nawrocki, jak się poczuje urażony, ściga ludzi prywatnie, cywilnie. Tylko że to jest niewykonalne z jeszcze innego powodu, który Romulus przemilczał. Niewydolność sądów. Sprawy cywilne wloką się tak koszmarnie, że nikt nie traktuje tej opcji poważnie.
A karne to nie? Może mniej, ale idzie ku "lepszemu", czyli równamy w dół, bo braki kadrowe są już dramatyczne. Ale luzik, walka o praworządność trwa. Najpierw ją wygramy a kilka lat później - piszę z perspektywy mojego sądu, gdzie brakuje już trzech sędziów w wydziale karnym - może zacznie się poprawiać. Hurrra!!!
A poważnie - w sądach cywilnych szybciej będzie. Zwłaszcza że możesz złożyć wniosek o zabezpieczenie powództwa i tymczasowo masz "zastępczy" wyrok, tj. pozwany nie może już rozpowszechniać swoich twierdzeń na twój temat publicznie. Choć ta opcja bywa nadużywana, w szczególności w powództwach typu SLAPP, o których wspominał KS.
Dodajmy, że ten człowiek w więzieniu siedzi od niemal trzydziestu lat. Z przerwami. Po prostu mu się skończyły kary, wszystkie odbył, więc wychodzi na wolność. Czy kogoś zabije, czy nie, nikt tego nie wie. Tak, czy siak, jak to się ładnie mówi "spłacił swój dług wobec społeczeństwa". Codziennie zakłady karne opuszczają i zaludniają sprawcy i ciężkich i lżejszych przestępstw. Taka kolej rzeczy.
A jeśli tu nie powiodła się resocjalizacja, to cóż - bywa, dobry przykłąd na to, że resocjalizacja działa tylko wtedy, kiedy sprawca chce się zresocjalizować.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
25 lat zamienione na 15, ostatecznie, za sprawą zapewne znowu skopanych nowelizacji przepisów uchwalanych przez "szeryfów". Ale i tak chłop prawie 30 lat za kratkami siedział, bo nie był to jeden wyrok. Zabójstw mu chyba nie przybili tylko "pomniejsze" kwalifikacje więc cóż.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Kiedy go skazywali w latach 90-tych, to jeszcze inny kodeks karny obowiązywał. Z 1969 r. Obecny jest z 1997 r. Jeśli załapał się z przestępstwami na stary kodeks z PRL to w sumie nie dziwię się karze 25 lat zamienionej na 15. A może musieli mu karę "złagodzić", bo się prawo zmieniło. To jest, skazany pod rządami k.k. z 1969 r., a po wejściu w życie tego z 1997 r. kary były inne za takie czyny. To by się zgadzało.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Ta sprawa to kolejny przykład ilustrujący dlaczego polski wymiar sprawiedliwości (szeroko pojęty, wliczając w to także organy ścigania) od dawna nie realizuje głównej funkcji, do której został powołany, czyli właśnie wymierzania sprawiedliwości. A także innych ważnych funkcji jak zapewnienie bezpieczeństwa, prewencja, zadośćuczynienie ofiarom przestępstw. System wymiaru sprawiedliwości jest zżerany przez raka biurokracji i wspomniane wyżej cele już nie są jego priorytetami, bo głównym kierunkowskazem jest REALIZACJA PROCEDUR. I mimo, że efektem tego bywa czasem wykoślawienie elementarnego poczucia sprawiedliwości, to każdy uczestnik postępowania ma wymówkę i dupokrytkę: ja tylko realizowałem procedury. Brzmi znajomo?
Patrząc szerzej, ten rak toczy nie tylko sądownictwo. Znamy go z urzędów, korporacji i co jeszcze bardziej przykre, służby zdrowia. Człowiek umiera pod szpitalem, a dyżurny doktor ma czyste sumienie, bo "wszystkie łóżka mieli zajęte", więc postąpił zgodnie z procedurą i odmówił zbadania pacjenta.
Wracając do sądów, czasem się zastanawiam (z naciskiem na "zastanawiam"), czy mimo wszystkich wad, nie jest lepszy system amerykański, czy szerzej anglosaski, gdzie nie kodyfikuje się wszystkiego tak drobiazgowo. Sędzia ma tam dużo większą władzę i swobodę w ferowaniu wyroków, bardziej zawierza się jego poczuciu sprawiedliwości niż u nas, ale za tym idzie też większa odpowiedzialność sędziów przed opinią publiczną.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
Ta sprawa to kolejny przykład ilustrujący dlaczego polski wymiar sprawiedliwości (szeroko pojęty, wliczając w to także organy ścigania) od dawna nie realizuje głównej funkcji, do której został powołany, czyli właśnie wymierzania sprawiedliwości. A także innych ważnych funkcji jak zapewnienie bezpieczeństwa, prewencja, zadośćuczynienie ofiarom przestępstw. System wymiaru sprawiedliwości jest zżerany przez raka biurokracji i wspomniane wyżej cele już nie są jego priorytetami, bo głównym kierunkowskazem jest REALIZACJA PROCEDUR. I mimo, że efektem tego bywa czasem wykoślawienie elementarnego poczucia sprawiedliwości, to każdy uczestnik postępowania ma wymówkę i dupokrytkę: ja tylko realizowałem procedury. Brzmi znajomo?
Patrząc szerzej, ten rak toczy nie tylko sądownictwo. Znamy go z urzędów, korporacji i co jeszcze bardziej przykre, służby zdrowia. Człowiek umiera pod szpitalem, a dyżurny doktor ma czyste sumienie, bo "wszystkie łóżka mieli zajęte", więc postąpił zgodnie z procedurą i odmówił zbadania pacjenta.
Wracając do sądów, czasem się zastanawiam (z naciskiem na "zastanawiam"), czy mimo wszystkich wad, nie jest lepszy system amerykański, czy szerzej anglosaski, gdzie nie kodyfikuje się wszystkiego tak drobiazgowo. Sędzia ma tam dużo większą władzę i swobodę w ferowaniu wyroków, bardziej zawierza się jego poczuciu sprawiedliwości niż u nas, ale za tym idzie też większa odpowiedzialność sędziów przed opinią publiczną.
1. To jest problem ogólny i nie wiem czy nie wynikający z tego ... że nasi posłowie co roku uchwalają takie pierdyliardy papierów (ustaw), że nikt nie jest w stanie ich nawet przeczytać. Za to zawsze da się w nich znaleźć jakis dupochron dla urzędników ... kij, że ktoś zmarł, zginął, coś zostało zniszczone, coś zostało wykonane absurdalnie źle (typu postawienie latarni na środku drogi) ... ważne, że wszystko zgodnie z procedurami.
UE do tego sporo dokłada - będzie tylko gorzej.
Siedzę od środka w ochronie zdrowia - to co dowala NIS2 to jest dramat. Ja już zgłosiłem, że potrzebuję możliwe, że tak ze 3 dodatkowych ludzi, bo my co miesiąc będziemy tydzień siedzieć i tylko robić raporty, analizy itp. ... a pracować nie będzie komu.
W zeszłym roku przechodziliśmy przez te wymysły w temacie ochrony srodowiska - tam też absurd gonił absurd.
Zresztą - od dawna wiem że ustawy często są nierealne do zrealizowania (przykładowo te same wymagania dotyczące systemów informatycznych są do szpitala który ma 1500 pracowników medycznych, jak do np. hospicjum które ma pracowników 3. Tylko skąd to hospicjum ma mieć kasę na zakup wygórowanych w tym przypadku wymagań?). Po prostu w niektórych przypadkach nie ma kompletnie szansy, żeby coś zrobić zgodnie z ustawą. Ale nikogo to nie obchodzi. Urzednicy powiedzą, że tak musi być bo tak. A ty się martw jak masz to zrobić. Jednocześnie - jak będą chcieli to w ten sposób zawsze mogą się do kogoś doczepić.
2. W polskim sądownictwie też jest spora dowolność ... ale zawsze zgodnie z procedurami, więc nikt za to nie odpowiada. ;-) Sąd powie, że nie mógł orzec kary wyższej, bo czyn został zakwalifikowany jako podpadający jako wykroczenie a nie przestępstwo więc za to może być tylko kara taka. Prokuratura powie, że nie mogła zakwalifikować inaczej, bo dowody nie są wystarczające bo policja nie dostarczyła czegoś tam. Policja powie, że nie mogła dostarczyć czegoś tam bo coś kolejnego. itd ... albo, że dostarczyła ale prokuratura odrzuciła bo za późno.
A jak chcą to da się zrobić całkiem na odwrót i zarządzić natychmiastowy areszt kogoś czysto z dupy, patrz ten kierowca który potracił posła. Ale to przecież tylko wierzchołek góry, bo zdaje się, ze w Polsce mamy od dawna zbyt dużo aresztów tymczasowych? ... tylko jakoś w niektórych przypadkach gdy rzeczywiście powinny być to ich nie ma ...
Nie wiem na ile te medialne przypadki odpowiadają rzeczywistości/skali, ale trudno nie mieć wrażenia, że to jaki wyrok sąd wyda, wynika głównie od tego czy sędzia (prokurator/adwokat) będzie chciał dać wysoki czy będzie chciał ci odpuścić - jakiś sposób zawsze się znajdzie.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Procedury to podstawa. Procedury chronią obywateli przed dowolnością, przed nadużyciami ze strony funkcjonariuszy publicznych. A wszystko wynika ze starej i konstytucyjnej zasady, że władzy wolno tylko to, na co pozwalają jej przepisy. W przeciwnym wypadku obywatel nie byłby obywatelem tylko poddanym.
Czasami to frustruje a obywatele tego nie rozumieją. A nie rozumieją, bo w Polsce nie ma żadnej podstawowej edukacji prawnej. Począwszy od podstawówki na liceum skończywszy. Chodzi mi o wpajanie podstawowej wiedzy o przysługujących obywatelom prawach. O tym, że kiedy przedszkolak idzie do sklepu kupić bułkę, to zawiera umowę chronioną przepisami prawa.
Czasami procedury są zawodne, ale wtedy powinien wkraczać "audyt". Albo wewnętrzny. Albo zewnętrzny - ustawodawcy, który je naprawi. Ale naprawi w sposób nie naruszający podstawowych praw i wolności.
W Stanach jest lepiej? Nie. Tam procedury zostały wyniesione do rangi świętości i boskiego prawa. Nie odczytasz podejrzanemu jego praw? Nie zostanie skazany, choćby przyznał się do winy do najgorszej zbrodni i wyjdzie na wolność. Procedury.
Proces Harveya Weinsteina, jeden z kilku, musiał być powtórzony, bo sędzia - kierując się empatią - pozwolił na złożenie przed ławą przysięgłych przez kobiety skrzywdzone przez Weinsteina swoich oświadczeń, tyle że czyny, o których mówiły nie były objęte aktem oskarżenia. Sąd odwoławczy uznał, że naruszyło to prawo obywatela Weinsteina do obrony.
Musicie pamiętać, kim jesteście w starciu z państwem w procesie karnym. Nikim. To jest, jesteście obywatelami, którzy na swoją obronę mają tylko kilka gwarancji procesowych. Domniemanie niewinności, prawo do obrońcy. I procedury. Procedury, które chronią obywateli przed potęgą aparatu przemocy, którym dysponuje państwo. A to właśnie, w procesie karnym, jest "przeciwnik" obywatela. Cały aparat państwowej przemocy na usługach prokuratury.
Czasami ma to swoje koszty, ale są one akceptowalne i pomijalne, moim zdaniem.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
...
Wracając do sądów, czasem się zastanawiam (z naciskiem na "zastanawiam"), czy mimo wszystkich wad, nie jest lepszy system amerykański, czy szerzej anglosaski, gdzie nie kodyfikuje się wszystkiego tak drobiazgowo. Sędzia ma tam dużo większą władzę i swobodę w ferowaniu wyroków, bardziej zawierza się jego poczuciu sprawiedliwości niż u nas, ale za tym idzie też większa odpowiedzialność sędziów przed opinią publiczną.
Ja się nie zastanawiam
Cóż to środowisko tak niegodne zaufania że szkoda pisać.
Nie wyobrażam sobie aby dać im, jak piszesz większą swobodę i władze.
Wystarczy spojrzeć na zachowanie sędziów, autorytetów sędziowskich na przestrzeni ostatnich no 20 lat.
Zaprzeczają sami sobie, zależy z której strony powieje wiatr.
Trudno podejrzewać ich o wartości zapomniane jak etyka etc.
Panie Romulus, piszesz Pan , że władzy wolno tylko to na co pozwalają przepisy ...
Której władzy?? Na pewno nie sądowniczej.
Znów wystarczy popatrzeć na obecną i przeszłą.
Pusty śmiech ogarnia słysząc takie opinie.
Jeszcze brakuje flagi i koszulki z napisem Konstytucja
Zgadzam się z Romulusem procedury są potrzebne nawet jeśli nie zawsze idealnie działają to mimo wszystko działają na korzyść obywatela. Oczywiście ja jestem zdania że lepiej nie posadzić 10 winnych niż jednego niewinnego, ale to może być niekompatybilne z większością społeczeństwa. Ofc jestem też za równością wobec prawa a nie patrzenie przez palce na kozidraki stuhry hajty najsztuby cimoszewicze i inne takie
Co do systemu amerykańskiego to byłby niezły fikołek sędziowie i prokuratorzy okręgowi są wybieralni więc jednym zależy żeby pokazać się na twardziela który nie unika sadzania za kratki, a drugich obchodzi tylko conviction rate. Sędziów federalnych powołuje chyba prezydent więc już widzę jak te zastępy namaszczone przez naszego pierwszego obywatela wydają wyroki, więc z tym poczuciem sprawiedliwości mogłoby być różnie.
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Często w postępowaniach karnych obywatele są zatrzymywani. Często niepotrzebnie - po prostu policjantom tak wygodniej, zatrzymać na 24-48 godzin, uporać się z papierkami i puścić. Często czytam takie protokoły zatrzymania i nie widzę podstaw do tego. Nic z tym jako sędzia nie mogę zrobić, bo obywatel nie korzysta z przysługujących mu praw tj. z zażalenia na zatrzymanie. A wtedy ocena sądu byłaby taka, że duża część tych zatrzymań uznawana byłaby za niezasadne. Zamiast zatrzymywać wystarczy wezwać obywatela na czynność konkretnego dnia. Ale łatwiej zatrzyma i puścić jak przestanie być potrzebny.
To jest skutek nie korzystania ze swoich praw. Oczywiście, większość tych zatrzymanych i tak okazuje się winnych więc - zakładam - wliczają to sobie w koszty. Niemniej, na tym etapie winny, czy nie - nie ma znaczenia. Niezasadnie zatrzymany, choćby nie wiem co złego zrobił.
Przykro mi, Drzymała, że masz inne doświadczenia, jak wnoszę. Niemniej, przedstawiam pewien standard. Czy wszyscy się do niego stosują? Pewnie nie. I dotyczy to również sędziów.
Kiedyś sąd mi uchylił wyrok, słuszny, ale tym się sąd nie zajmował, bo stwierdził, że w dążeniu do szybkiego załątwienia sprawy poszedłem za daleko i naruszyłem prawo do obrony oskarzonego - na jednym terminie rozprawy nie było jego obrońcy, choć niewiele się na nim działo, zgoła nic, bo świadek się nie stawił, a sąd czyli ja, wydał postanowienie bez stanowiska obrońcy, którego obecność była obowiązkowa. Uznałem, że czegokolwiek by obrońca nie powiedział to postanowienie i tak by zostało wydane w takim kształcie. A nie chciałem przedłużać niezbyt skomplikowanej sprawy.
I kosztowało to uchyleniem wyroku. Z powodu błędów proceduralnych. Nowa rozprawa trwała 30 minut i skończyła się wydaniem takiego samego wyroku.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
https://wiadomosci.wp.pl/smierc-posla-litewki-sledczy-przeszukali-dom-57-latka-7283570888038464a
Może mi ktoś wytłumaczyć, jakie jest uzasadnienie przeszukania czyjegoś domu w sprawie o wypadek samochodowy?
Przecież to jest jedna wielka paranoja. Już widziałem teksty w tym śledztwie, że sprawdzane były gigabajty danych z telefonów sprawcy i ofiary. taki sam absurd. Rozumiem, zeby sprawdzić bilingi. Ale gigabajty danych to by oznaczało, że sprawdzali sobie wszystkie aplikacje i wszystkie zdjęcia/filmiki na tych telefonach? Bo bilingi to nie są gigabajty danych.
I potem sprawa o wypadek będzie mieć kilkadziesiąt tomów akt?
I wy się dziwicie, że sądy i ogólnie cały ten system działa do dupy?
Czy tak samo zaraz po wypadku przeszukiwano dom tego adwokata, albo innych sprawców wypadków ostatnich lat, zwłaszcza tych głośnych?
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
https://wiadomosci.wp.pl/smierc-posla-litewki-sledczy-przeszukali-dom-57-latka-7283570888038464a
Może mi ktoś wytłumaczyć, jakie jest uzasadnienie przeszukania czyjegoś domu w sprawie o wypadek samochodowy?
Przecież to jest jedna wielka paranoja. Już widziałem teksty w tym śledztwie, że sprawdzane były gigabajty danych z telefonów sprawcy i ofiary. taki sam absurd. Rozumiem, zeby sprawdzić bilingi. Ale gigabajty danych to by oznaczało, że sprawdzali sobie wszystkie aplikacje i wszystkie zdjęcia/filmiki na tych telefonach? Bo bilingi to nie są gigabajty danych.
I potem sprawa o wypadek będzie mieć kilkadziesiąt tomów akt?
I wy się dziwicie, że sądy i ogólnie cały ten system działa do dupy?
Czy tak samo zaraz po wypadku przeszukiwano dom tego adwokata, albo innych sprawców wypadków ostatnich lat, zwłaszcza tych głośnych?
W tym przypadku sprawdzali czy nie jest reptilianinem i nie działał na ich zlecenie
W przypadkach, o których piszesz i pytasz sprawa była jasna. To byli bogaci a jak wiadomo oni są poza tego typu podejrzeniami
A to nie jest tak że muszą to sprawdzić i robią tak zawsze tyle że ta sprawa jest medialna i media o tym piszą?
_________________ Beata: co to jest "gangrena zobczenia"?
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.
Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
A to nie jest tak że muszą to sprawdzić i robią tak zawsze tyle że ta sprawa jest medialna i media o tym piszą?
Jeśli tak, to dalej chciałbym usłyszeć uzasadnienie.
Ale na pewno nie było tak więcej lat temu, bo mój wujek potrącił śmiertelnie pieszego (który mu po prostu wyskoczył przed maskę zza łańcuchów) i nikt mu mieszkania nie przeszukał, w ogóle w domu nikt nie wiedział, bo on się przyznał w domu dopiero po 2 tygodniach. Miał normalnie sprawę w sądzie, uznano go za niewinnego. Zero cyrków z aresztem, przeszukaniem, itp. Sprawdzili tylko czy nie jest pod wpływem czegokolwiek i stan techniczny samochodu + warunki drogowe itp.
To jest wypadek samochodowy - moim zdaniem cokolwiek by się nie działo, musi istnieć uzasadnienie przeszukania czyjegoś mieszkania. Co ma mieszkanie i cokolwiek w nim do wypadku samochodowego?
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
A to nie jest tak że muszą to sprawdzić i robią tak zawsze tyle że ta sprawa jest medialna i media o tym piszą?
Jeśli tak, to dalej chciałbym usłyszeć uzasadnienie.
Ale na pewno nie było tak więcej lat temu, bo mój wujek potrącił śmiertelnie pieszego ?
Miałem na myśli - kiedy ginie osoba publiczna
_________________ Beata: co to jest "gangrena zobczenia"?
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.
Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
kto słyszał o takich działaniach wobec jakiegoś sportowca/celebryty/bogacza ?
bez internautów (a myślę że bez jednego bardzo konkretnego który przeprowadził komputerową symulację zdarzenia) Majtczak by jeździł po naszych drogach nowym BMW.
które z tych działań zastosowano wobec prawnika-niuchacza ?
tu sąd nawet idzie mu na rękę i skraca wyrok aby mógł w ogóle zakończyć na etapie obrączki.
I teraz pojawia się pytanie - jeżeli kutasina rozgrywa swoje gierki z ukrywaniem się, to rozumiem że nie ma opcji na to aby sąd pozytwinie rozpatrzył wniosek o obrączkę
c'nie ?
nie ma opcji
prawda Romku?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum