"Wdowia Zatoka" - Apple. Po finale. Jaki to był dobry serial. W zasadzie był u mnie na sinusoidzie, ale nie schodził poniżej poziomu "bardzo dobry". Miewał genialnie odcinki, a najgorsze to były "bardzo dobre". Finałowy odcinek - i pewnie zrobią ciąg dalszy - miodek. Pod każdym względem. Głównie psychologicznym, ale co tam, zaliczam wszystko na szóstkę. Matthew Rhys kandydatem do nagród. Jak i serial. Może największe odkrycie roku, debiut roku, albo i serial roku. Tak, czy siak, mocny kandydat.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
"Wdowia Zatoka" - Apple. Po finale. Jaki to był dobry serial. (..)
O tak! Bardzo klimatyczny, pomysłowy i nie idący na łatwiznę. Jestem diablo ciekaw dalszego ciągu. Drugi sezon został przyklepany jeszcze przed finałem.
Tak, rewelacyjny klimat i lekko pure nonsensowy humor tworzą z Wdowiej Zatoki interesujący serial. Wydaje mi się jedynie, że decyzja o kontynuacji trochę negatywnie wpłynęła na finał
Tak, rewelacyjny klimat i lekko pure nonsensowy humor tworzą z Wdowiej Zatoki interesujący serial. Wydaje mi się jedynie, że decyzja o kontynuacji trochę negatywnie wpłynęła na finał
Kolejny zapychacz. Gdyby cały serial skrócić do maksymalnie trzech sezonów nie byłoby to takie męczące. Naprawdę, był jeden "Lost", który stworzył i jednocześnie zabił całą tą konwencję. Reszta tego typu seriali to po prostu recykling. "From" nie jest tu żadnym wyjątkiem.
nie mogę się nie zgodzić. Fajna historyjka, dobrze mi to wchodziło gdy leciało ciurkiem, ale teraz, kiedy mam czekać tydzień po tygodniu... i jeszcze na kolejną serię.
Również liczyłem na zamknięcie historii w jednym sezonie. Ale poczekam na drugi, aby się przekonać, czy dadzą radę z tą fabułą, czy nie.
Na Apple wrócił "Sugar" z drugim sezonem. Na razie postanowiłem sobie przypomnieć pierwszy i po dwóch odcinkach bardzo mi się ten powrót podoba. Klimat i konwencja są wyśmienite.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Widows Bay Obejrzałem, nie miałem kompletnie pojęcia o czym to będzie oprócz pojawiających się tu i ówdzie pozytywnych relacji o nowości Apple i kolejnej dobrej roli Mathew Rhys (duh jakby chłop mógł zagrać kiepsko ) starałem się aktywnie unikać nie tylko spoilerów ale nawet o czym serial w ogólnym zarysie jest. Moje zdziwienie było bardzo wielkie bo bardziej liczyłem na Breaking Bad na wyspie, a tutaj bliżej do FROM Tym niemniej serial bardzo dobry, chociaż nie do końca moja bajka, tempo historii odpowiednie, pewnie można było zakończyć to na jednym sezonie, ale dwa nie będą tragedią. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to odcinek w przeszłości mimo że ważny fabularnie był dla mnie kompletnie niestrawny męczyłem się z trzy dni na nim chyba zabrakło w nim tego dziwnego humoru który występował w pierwszych odcinkach, a który dostarczał bohater grany przez Rhysa.
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Pełna przyjemność gwarantowana (Apple TV) to serial bardzo podobny do Chętnych na seks (HBO). Oczywiście nie jest tak zniuansowany i skupiony na ludzkiej samotności ale podobieństw się nie ustrzega. W obydwu punktem wyjściowym wydaje się szeroko pojęta seksualność (tytuły produkcji, relacje bohaterów), dalej prowadzone są w ramach nieoczywistej konwencji kryminalnej z ciekawą zagadką i interesującymi detektywami próbującymi ją rozwiązać. Rola Tatiany Maslany to przecież bardziej multitaskingowa wersja Lindy Cardellini z DTF St. Louis (są nawet trenerkami dziecięcych drużyn sportów piłkowych). Weźcie pod uwagę, że mogłem to wszystko bardzo naciągnąć. Ogląda się to dobrze, serial potrafi zaskoczyć, aktorska gra jest naturalna i przekonująca, muzycznie jest nawet jeszcze lepiej
Mobland. Dawno nie odczuwałem takiej satysfakcji przy oglądaniu serialu. Po pierwsze, Guy Ritchie reaktywacja. Oby na dłużej. Po drugie, tercet odtwórców głównych ról – Liga Mistrzów, wspomagany przez doskonale dobrany set drugiego planu. Po trzecie, scenariusz, w którym wszystko gra i trybi, dający „mięcho” do wykreowania niebanalnych postaci i wielopoziomowego układu relacji. Pierwszy sezon otworzył wręcz nieograniczone możliwości rozgrywania tych relacji w następnych. Plusów jest więcej, ale by się nie rozdrabniać, skupię się na gwiazdach serialu.
Toma Twardziela mogę oglądać godzinami, choć nie w każdej roli potrafi powtórzyć poziom Alfie Solomonsa. Tu wciela się w postać będącą mixem Ripa Wheelera i Raya Donovana i nie pierwszy raz widać, że tacy bohaterowie leżą na nim lepiej niż drogie garnitury. Z początku trochę się obawiałem, czy Pierce Brosnan sprawdzi się w swojej roli, ale z każdym odcinkiem było lepiej, a w końcówce wręcz znakomicie. Wszystkich jednak przyćmiła Helen Mirren, jako współczesna Lady Makbet. Petarda. Dobrze, że na 2 sezon nie muszę długo czekać.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
Troszkę za mocno to przerysowali i boję się, że drugi sezon to będzie parodia.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Clarkson's Farm - piąty sezon jest najlepszy z dotychczasowych. Najbardziej zróżnicowany pod względem wydarzeń, najzabawniejszy i najsmutniejszy - szczególnie ostatnie dwa odcinki. Robią szósty, czekam z niecierpliwością
Spartacus: House of Ashur - włączyłem dla nostalgii, spodziewając się paździerza, którego wyłączę w połowie pierwszego odcinka. Ku mojemu zaskoczeniu, obejrzałem z zainteresowaniem całość. Miejscami był to stary dobry Spartacus, miejscami nielogiczne głupoty. Mimo wszystko podobało mi się, choć nie dorównuje poziomem do trzech oryginalnych sezonów, a tym bardziej do najlepszych Gods of the Arena. Mam nadzieję, że znajdą nową stację dla drugiego sezonu, bo Starz skasowało serial.
_________________ Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
Mobland. Dawno nie odczuwałem takiej satysfakcji przy oglądaniu serialu. Po pierwsze, Guy Ritchie reaktywacja. Oby na dłużej. Po drugie, tercet odtwórców głównych ról – Liga Mistrzów, wspomagany przez doskonale dobrany set drugiego planu. Po trzecie, scenariusz, w którym wszystko gra i trybi, dający „mięcho” do wykreowania niebanalnych postaci i wielopoziomowego układu relacji. Pierwszy sezon otworzył wręcz nieograniczone możliwości rozgrywania tych relacji w następnych. Plusów jest więcej, ale by się nie rozdrabniać, skupię się na gwiazdach serialu.
Toma Twardziela mogę oglądać godzinami, choć nie w każdej roli potrafi powtórzyć poziom Alfie Solomonsa. Tu wciela się w postać będącą mixem Ripa Wheelera i Raya Donovana i nie pierwszy raz widać, że tacy bohaterowie leżą na nim lepiej niż drogie garnitury. Z początku trochę się obawiałem, czy Pierce Brosnan sprawdzi się w swojej roli, ale z każdym odcinkiem było lepiej, a w końcówce wręcz znakomicie. Wszystkich jednak przyćmiła Helen Mirren, jako współczesna Lady Makbet. Petarda. Dobrze, że na 2 sezon nie muszę długo czekać.
Ciekawe, czy i jak zakończy się awantura Toma z twórcami, bo na 3 sezon ma nie wrócić. Ale, póki woda mętna...
"Ród Smoka" - trzeci sezon wystartował z przytupem, to trzeba przyznać. I tak planowałem oglądać, choć to serial, który mnie nie eksajtuje, jak każdy prikłel. A po pierwszym odcinku nie zanosi się, aby miało się to zmienić. Niemniej, doceniam rozmach inscenizacyjny. Bitwa na morzu i ze smokami wygląda przednio. Gdyby jeszcze pewna niedojda na smoku zginęła, to byłbym naprawdę zadowolony.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
"Ród Smoka"[/b] - trzeci sezon wystartował z przytupem, to trzeba przyznać. (..)
Gdyby jeszcze pewna niedojda na smoku zginęła, to byłbym naprawdę zadowolony.
1. A ja przyznam, że z utęsknieniem wyczekuję końca tego serialu, co by zwolniło się miejsce w budżecie na inną produkcję z tego universum. Nie za bardzo leży mi ten produkt.
2. Nie wszystkie od razu. Akurat ta jest nawet trochę zabawna.
"Ród Smoka"[/b] - trzeci sezon wystartował z przytupem, to trzeba przyznać. (..)
Gdyby jeszcze pewna niedojda na smoku zginęła, to byłbym naprawdę zadowolony.
1. A ja przyznam, że z utęsknieniem wyczekuję końca tego serialu, co by zwolniło się miejsce w budżecie na inną produkcję z tego universum. Nie za bardzo leży mi ten produkt.
2. Nie wszystkie od razu. Akurat ta jest nawet trochę zabawna.
Ja bym wolał sequel "Gry o tron" w to miejsce, a nie prequele. Nawet najgorszy byłby ciekawszy. Jak ten nieszczęsny projekt o Jonie Snow, który nie został zamówiony. I pewnie już nie będzie.
"Vox Machinę" pewnie zacznę jutro, trochę nie mogę się doczekać. Aczkolwiek poprzedni sezon mnie trochę zmęczył. Jednak odżyłem przez ten czas.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Ja bym wolał sequel "Gry o tron" w to miejsce, a nie prequele. Nawet najgorszy byłby ciekawszy. Jak ten nieszczęsny projekt o Jonie Snow, który nie został zamówiony. I pewnie już nie będzie.
Jon Snow - ta historia nie ma potencjału. Polazł se za Mur (którego nie ma) i niech tam siedzi z Dzikusami.
Najbardziej interesują mnie: Inni vs ludzie. I najlepiej żadnych smo(cz)ków.
Czwarty sezon Vox Machiny ma jeszcze wyższy poziom niż poprzednie. Jaram się na piąty, bo zakończenie wciska w fotel
Dzięki, za szybka reckę, chociaż nie wiem czy mi bardziej nie podpasował Mighty Nein i chyba na s2 mocniej czekam niż kolejne sezony vox machiny.
A co do Martina to ja bym widział jakiś prequel w Dorn, może nie nieudanym podboju bo tu smoki by grały pierwsze skrzypce ale może na wojnie partyzanckiej jak tylko smoki odleciały do Kings landing.
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Ja bym wolał sequel "Gry o tron" w to miejsce, a nie prequele. Nawet najgorszy byłby ciekawszy. Jak ten nieszczęsny projekt o Jonie Snow, który nie został zamówiony. I pewnie już nie będzie.
Jon Snow - ta historia nie ma potencjału. Polazł se za Mur (którego nie ma) i niech tam siedzi z Dzikusami.
Najbardziej interesują mnie: Inni vs ludzie. I najlepiej żadnych smo(cz)ków.
Jak nie ma jak ma? Jon za Murem (bo cały nie upadł), zgłębia daleką Północ, może szuka korzeni Nocnego Króla, jego siedziby, leża, czy czegoś, wpada na trop jakichś tajemnic... Na miniserial starczy. Do tego trochę newsów z Winterfell i Westeros podawanych przez osoby trzecie.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Crossover? hmm jesli juz to jakiś special episode. Natomiast sam się zastanawiałem czy to efekt świeżości i chyba jednak raczej kwestia że ta drużyna nie jest tak wprost wyciągnięta z podręcznika do RPG, nie jest taka stereotypowa. No i goblin co lubi sobie golnąć <3
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Ależ dużo dzieje się od początku sezonu.
Ten serial to bardzo miłe zaskoczenie, bo twórcy nie lecą w ch.ja, a przynajmniej póki co.
Pomysłowość prima sort!
Task. Kompetentnie zrobiony, gorzki serial pełen niekompetentnych bohaterów. Piętnem niekompetencji naznaczeni są zarówno przedstawiciele prawa, jak i przestępcy. Jedni i drudzy tkwią po szyję w bagienku amerykańskiej prowicji, rozpaczliwie łapiąc oddech, usiłują utrzymać głowy nad powierzchnią szlamu. Serial mieści się w kanonie cop stories, lecz mniej czy bardziej świadomie dokonuje dekonstrukcji utrwalonych w filmowych produkcjach mitów. Takich jak mit o sprawności FBI i wyszkoleniu jej agentów. Czy mit o nieposkromionych, kochających wolność jeźdźcach z motocyklowych gangów. Tu ukazani bardziej przypominają poprzebieranych korpoludków, których największym zmartwieniem jest, by nie podpaść szefowi. Ten aspekt serialu zauważamy niejako przy okazji, bo główny nacisk twórcy kładą na skomplikowane relacje rodzinne. Z tej przyczyny scenariusz nie epatuje tempem ani fajerwerkami – bohaterowie są zbyt zajęci zmaganiem się z własnymi demonami. Lokomotywami serialu są wybitne kreacje Toma Pelphreya i Marka Ruffalo. Choćby dla nich warto obejrzeć.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
"Ród Smoka" 3x02. Kolejny bardzo dobry odcinek. Ktoś zauważył, że te dwa odcinki 3 sezonu powinny wieńczyć 2 sezon. Zapewne tak. Serial stał się interesujący, aczkolwiek powtórzę się, szału to on u mnie nie wywoła.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum