Ja wiedziałam, że Stephenson zawsze może wrócić. Też go lubię i trzymam kciuki, bo jego się jednak cholernie ciężko czyta w oryginale. To nie Abercrombie, przy całej sympatii do tego ostatniego.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Już widać, że nie da rady. Bo potem trzeba przetłumaczyć 3 Liu, jeśli mamy utrzymać odstępy co pół roku (te książki robią się coraz grubsze: mają 30, 42, 48, 51 ark.) . Ale jest jeden plus. Następny Abercrombie w 2029, Wojtek skończy Pullmana, Browna i będzie miał tylko 4 Liu i 3 Lee. Obiecuje, że nie wcisnę mu nic więcej, dopóki ich nie skończy.
Może i się bardzo nie cieszę, że tyle trzeba czekać, ale lepiej późno...
AM napisał/a:
Niczego nie gwarantuję, ale też nie ma mi tego kto zrobić. Wojtka Próchniewicza skazałem na 3 lata tłumaczenia Ruocchia , a Wojtek Szypuła też ma co tłumaczyć. Mógłby jeszcze Michał, ale ma rzeczy do zrobienia dla Zyska i naszym wspólnym priorytetem jest jednak Ada.
Ada Palmer Czyli jednak Loki
_________________ Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.
G. Orwell
Ja wiedziałam, że Stephenson zawsze może wrócić. Też go lubię i trzymam kciuki, bo jego się jednak cholernie ciężko czyta w oryginale. To nie Abercrombie, przy całej sympatii do tego ostatniego.
"Może" jest kluczowe. To nie oznacza, że wróci. Biorę to po prostu pod uwagę.
Zawsze lepsze to niż twarde nie:) Reynolds wyszedł, tak że jestem dobrej myśli mimo wszystko.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Zawsze lepsze to niż twarde nie:) Reynolds wyszedł, tak że jestem dobrej myśli mimo wszystko.
To możliwe. Po zrealizowaniu planu na przyszły rok i uwzględnieniu tego, co może ukazać się w 2028 roku (czyli nowych książek i kolejnych tomów serii autorów, których już wydajemy), będziemy musieli wymyślić 20–25 zupełnie nowych tytułów. To ta ziemia obiecana, do której zmierzamy od 2022 roku — chwila, w której zamiast skreślać kolejne zaległe pozycje z gigantycznej listy, wreszcie zaczniemy mieć mnóstwo luzu.
AM się cieszy, że widać światełko w tunelu i idzie ku lepszemu. To mu doradzadzie powrót do nieopłacalnego bagna i powrotu wielu zmartwień. Tytani intelektu
_________________ Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
Rok 2028, wydawnictwo MAG wraca do wydawania Akt Dresdena bo z braku laku...
Wtopowy cykl bez końca, czyli coś, czego MAG od pewnego czasu unika niczym abstynent wódy.
tymczasem Bennett który został cyklem bez końca
czyli znaczy może w 2028 sie doczekam tego nieszczęsnego RJ Barkera
Nie. Albo zrezygnujemy z Barkera teraz, na zawsze, albo znajdzie się dla niego miejsce w tym roku i następnym. Dlatego nie ma go w planach. Obie wersje są możliwe. Muszę to przemyśleć. Bo decyzja na tak, to zobowiązanie.
Stosujemy tę samą zasadę, co Bennett. Będzie pisał, dopóki ludzie będą chcieli kupować. My z kolei będziemy wydawali, dopóki będzie to miało dla nas sens ekonomiczny. Zasada jest prosta. Jeśli jakaś trylogia zmienia się w długi cykl, nie rezygnujemy z automatu. Liczymy. Jeśli finanse się zgadzają, wydajemy dalej, dopóki książki spełniają nasze minimalne wymogi (około 4000 tys egzemplarzy w 12-18 miesięcy). Na razie margines bezpieczeństwa jest duży.
Rok 2028, wydawnictwo MAG wraca do wydawania Akt Dresdena bo z braku laku...
Wtopowy cykl bez końca, czyli coś, czego MAG od pewnego czasu unika niczym abstynent wódy.
tymczasem Bennett który został cyklem bez końca
czyli znaczy może w 2028 sie doczekam tego nieszczęsnego RJ Barkera
Nie. Albo zrezygnujemy z Barkera teraz, na zawsze, albo znajdzie się dla niego miejsce w tym roku i następnym. Dlatego nie ma go w planach. Obie wersje są możliwe. Muszę to przemyśleć. Bo decyzja na tak, to zobowiązanie.
to trzymam kciuki bardzo mocno
tymczasem tbb ogłosiło swoja wersje Odkryć w 3 tomach
Po zrealizowaniu planu na przyszły rok i uwzględnieniu tego, co może ukazać się w 2028 roku (czyli nowych książek i kolejnych tomów serii autorów, których już wydajemy), będziemy musieli wymyślić 20–25 zupełnie nowych tytułów. To ta ziemia obiecana, do której zmierzamy od 2022 roku — chwila, w której zamiast skreślać kolejne zaległe pozycje z gigantycznej listy, wreszcie zaczniemy mieć mnóstwo luzu.
W głębi tunelu migotać zaczynają niepewnie upragnione promienie słońca. A właściwie dwóch Słońc. Długiego i Krótkiego.
Po zrealizowaniu planu na przyszły rok i uwzględnieniu tego, co może ukazać się w 2028 roku (czyli nowych książek i kolejnych tomów serii autorów, których już wydajemy), będziemy musieli wymyślić 20–25 zupełnie nowych tytułów. To ta ziemia obiecana, do której zmierzamy od 2022 roku — chwila, w której zamiast skreślać kolejne zaległe pozycje z gigantycznej listy, wreszcie zaczniemy mieć mnóstwo luzu.
W głębi tunelu migotać zaczynają niepewnie upragnione promienie słońca. A właściwie dwóch Słońc. Długiego i Krótkiego.
To możliwe. Po zrealizowaniu planu na przyszły rok i uwzględnieniu tego, co może ukazać się w 2028 roku (czyli nowych książek i kolejnych tomów serii autorów, których już wydajemy), będziemy musieli wymyślić 20–25 zupełnie nowych tytułów. To ta ziemia obiecana, do której zmierzamy od 2022 roku — chwila, w której zamiast skreślać kolejne zaległe pozycje z gigantycznej listy, wreszcie zaczniemy mieć mnóstwo luzu.
Ten luz naprawdę będzie aż taki wielki? Biorąc pod uwagę, że co roku pula tytułów wznawianych lub dodrukowywanych rośnie. Na pewno niektóre z nich z czasem wypadną z puli wznowień, ale choćby sami Sanderson Sullivan i Clare zajmują sporo miejsc a oni i ona akurat na pewno nie znikną.
_________________ Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.
G. Orwell
To możliwe. Po zrealizowaniu planu na przyszły rok i uwzględnieniu tego, co może ukazać się w 2028 roku (czyli nowych książek i kolejnych tomów serii autorów, których już wydajemy), będziemy musieli wymyślić 20–25 zupełnie nowych tytułów. To ta ziemia obiecana, do której zmierzamy od 2022 roku — chwila, w której zamiast skreślać kolejne zaległe pozycje z gigantycznej listy, wreszcie zaczniemy mieć mnóstwo luzu.
Ten luz naprawdę będzie aż taki wielki? Biorąc pod uwagę, że co roku pula tytułów wznawianych lub dodrukowywanych rośnie. Na pewno niektóre z nich z czasem wypadną z puli wznowień, ale choćby sami Sanderson Sullivan i Clare zajmują sporo miejsc a oni i ona akurat na pewno nie znikną.
Nie liczę dodruków. W tym roku będzie ich z 80 i nowe edycje i premiery dzieją się niezależnie od nich. Z puli autorów, którzy są w planie na 2026 i 2027, będzie może 20 tytułów. Ważne jest, że nie tylko skończymy wiele serii, ale z wieloma autorami będziemy na bieżąco.
Nie mam zamiaru dyskutować i się wymądrzać w kwestii, o której mało wiem, ale chyba trudno mi zrozumieć jak to się dzieje, że mnóstwo dodruków/wznowień nie zmniejsza liczby nowych książek i bieżących kontynuacji. Przecież w dodrukach wydawnictwo też musi zamrażać kasę. To tak jakby łączna liczba drukowanych egzemplarzy nie miała żadnego znaczenia? To wydaje mi się co najmniej zaskakujące.
_________________ Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.
G. Orwell
Nie mam zamiaru dyskutować i się wymądrzać w kwestii, o której mało wiem, ale chyba trudno mi zrozumieć jak to się dzieje, że mnóstwo dodruków/wznowień nie zmniejsza liczby nowych książek i bieżących kontynuacji. Przecież w dodrukach wydawnictwo też musi zamrażać kasę. To tak jakby łączna liczba drukowanych egzemplarzy nie miała żadnego znaczenia? To wydaje mi się co najmniej zaskakujące.
Odpowiedni dobór dodruków, właściwy wybór nowości i rezygnacja z książek, które zamrażają kapitał, sprawiają, że możemy jednocześnie zwiększać liczbę wznowień i wydawać więcej nowych książek. W tym roku będzie to łącznie 130 tytułów? 3 lata temu nie byłoby to możliwe. W następnym roku dodruków będzie mniej, bo jednak nadrabiamy duże zaległości.
Oj tak. Bez Sullivana, Browna, Lee, Bennetta, Harkness, Aveyard, Fawcett i Diabłów nie byłoby to możliwe. A szczególnie nagromadzenia tylu nowych książek w tak krótkim czasie.
Oj tak. Bez Sullivana, Browna, Lee, Bennetta, Harkness, Aveyard, Fawcett i Diabłów nie byłoby to możliwe. A szczególnie nagromadzenia tylu nowych książek w tak krótkim czasie.
Czyli jestem wymierającym czytelnikiem (pod kątem tego co chcę czytać) i pasożytem na wydawnictwie, bo z powyższych kupiłem
- Diabły - ale mi się nie podobały
- Harkness - dla żony, na szczęście się jej podoba
;-)
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Ostatnią książką MAGa którą kupiłem była "Hoplandia" McDonalda. Przebij to
_________________ Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]
Zaginiona to zamknięte środowisko, coś jak oddział zamknięty krążący wokół Czarnej Dziury Szaleństwa, najlepiej nie zwracać uwagi na sens bo on tu rzadko występuje [utrivv]
"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
Ostatnią książką MAGa którą kupiłem była "Hoplandia" McDonalda. Przebij to
Trochę się nabijam, bo w statystykach posiadanych książek, MAG zajmuje u mnie 2 miejsce (200 książek), wyprzedza go tylko Amber (232 książek), goni Prószyński (183 książek) i Iskry (177 książek). ;-)
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Oj tak. Bez Sullivana, Browna, Lee, Bennetta, Harkness, Aveyard, Fawcett i Diabłów nie byłoby to możliwe. A szczególnie nagromadzenia tylu nowych książek w tak krótkim czasie.
Oj tak. Bez Sullivana, Browna, Lee, Bennetta, Harkness, Aveyard, Fawcett i Diabłów nie byłoby to możliwe. A szczególnie nagromadzenia tylu nowych książek w tak krótkim czasie.
Czyli jestem wymierającym czytelnikiem (pod kątem tego co chcę czytać) i pasożytem na wydawnictwie, bo z powyższych kupiłem
- Diabły - ale mi się nie podobały
- Harkness - dla żony, na szczęście się jej podoba
;-)
Ja mam wszystko ale przeczytałam tylko Bennetta i Diabły reszta czeka na hałdzie zagłady
Ostatnią książką MAGa którą kupiłem była "Hoplandia" McDonalda. Przebij to
Trochę się nabijam, bo w statystykach posiadanych książek, MAG zajmuje u mnie 2 miejsce (200 książek), wyprzedza go tylko Amber (232 książek), goni Prószyński (183 książek) i Iskry (177 książek). ;-)
Rany, faktycznie widać różnicę pokoleniową, bo z Iskier nie mam żadnej książki, a z Amberu zawrotną jedną - cegłę Władcy Pierścieni. Prószyńskiego nabija mi Pratchett, trochę King, a reszta to kilka książek LeGuin, Tolkiena i Strugackich.
Mnie Bennett kupił, ta książka od razu mnie oczarowała, Diabłów nie dałem rady, Sulivana też (choć ostatnio bawię się myślą czy nie czytać dalej bo może zaskoczy), teraz zastanawiam się czy zaryzykować resztę z tej listy
Prawie nic mi nie pasuje ostatnio poza tym co już znam, powoli gromadzę UW licząc że coś tam mnie miło zaskoczy, kupuję starocie i modlę się o cud
_________________ Beata: co to jest "gangrena zobczenia"?
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.
Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum