"The Bear" - finałowy sezon to znakomite pożegnanie z bohaterami. Wszystko w nim gra, nawet zakończenie. Słodko - gorzkie, ale pozostawiające widzów i bohaterów z poczuciem, że wszystko będzie ok. Fabuła zaczyna się tam, gdzie skończył się sezon 4. I akcja trwa jeden dzień - niecały, zresztą. Nad Chicago wisi burza, nad restauracją wisi widmo zamknięcia/plajty, dosłownie. Skończyło się żarcie. A zbliża się najważniejszy serwis - jest pełne obłożenie i nie wiadomo, czy wystarczy jedzenia, atmosfera gęstnieje, bohaterowie "rozliczają się" ze sobą i z innymi. Na dodatek do restauracji może przyjść "Gwiazdor" - krytyk, od którego zależy, czy dostaną gwiazdkę Michelina.
Napięcie towarzyszy od samego początku i bohaterom i widzowi. Po drodze, co może się spieprzyć, to się spieprzy i ten dzień i noc będą prawdziwym chrztem ognia. Miałem oglądać odcinek po odcinku, ale opanowałem się dopiero po obejrzeniu trzech pierwszych pod rząd.
Jeśli kiedyś ten serial wyjdzie na płytach - kupię już w przedsprzedaży.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Obejrzałam jak na razie 7 odcinków finałowego sezonu The Bear i tylko 7. minimalnie mnie zainteresował. Przegięli z tym rozpadającym się lokalem, ale już od 3 sezonu kręcą się w kółko za własnym ogonem i jest równia pochyła. Ewidentnie był tam pomysł na dwa sezony i do widzenia.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Mnie też The Bear nudzi i gdyby nie bylo to tak dobre aktorsko, to dawno bym to rzucił. Finalowy sezon sobie poczeka, absolutnie nie mam parcia. I tak, dwa sezony by wystarczyły, potem to już drama dla dramy.
Obejrzałam jak na razie 7 odcinków finałowego sezonu The Bear i tylko 7. minimalnie mnie zainteresował. Przegięli z tym rozpadającym się lokalem, ale już od 3 sezonu kręcą się w kółko za własnym ogonem i jest równia pochyła. Ewidentnie był tam pomysł na dwa sezony i do widzenia.
+1
Faktycznie tylko końcówka sezonu jest dobra, generalnie mogli zagrać w lotka bo tyle nieszczęść ile ich dotknęło na początku sezonu wszechświat musi jakoś zbalansować.
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
To tak jak wy, ja mam z "From". Obejrzałem wczoraj ostatni odcinek i niech mi ktoś wytłumaczy, co przełomowego się tam wydarzyło. Sezon się skończył i 5 będzie ostatni. Jedyny przełom. Bohaterowie kręcą się w kółko i nic z tego nie wynika. Serial ten zyskałby w moich oczach gdyby posunięto się do dwóch rozwiązań. Okrutna śmierć dzieciaka i okrutna śmierć irytującej nastolatki. No dobra, jedno z tych rozwiązań i byłoby git. Stawiam na dzieciaka.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
To tak jak wy, ja mam z "From". Obejrzałem wczoraj ostatni odcinek i niech mi ktoś wytłumaczy, co przełomowego się tam wydarzyło.
Sezon się skończył i 5 będzie ostatni. Jedyny przełom. Bohaterowie kręcą się w kółko i nic z tego nie wynika.
1. Król w Żółci i Chłopiec w Bieli znają się nie tylko z widzenia, zaś rozgrywka (gra w szachy, gdzie figurami są ludzie) między nimi to nie pierwszyzna. Fatima - to, co się stało, było przełomowe.
2. Ależ wynika i to dużo, ale przy takim nastawieniu, zawsze będzie mało.
Augustusie, może lepiej wróć do szlifowania na pamięć "Gry o tron".
Czwarty sezon From dostarcza jeszcze więcej pytań, a prawie w ogóle odpowiedzi. Nadal mi się podoba, ale zaczyna nużyć konwencja. Dobrze, że piąty ma być ostatnim, bo serial traci świeżość
Zachęcony tutejszymi zachwytami zacząłem Widows Bay. Po pięciu odcinkach pytam: Czy to się robi z czasem lepsze? Bo póki co jest dobry humor, postacie burmistrza i jego nawiedzonej pracownicy na plus, ale reszta nie zachwyca. To przypomina kompilację jakichś horrorów, bez ładu i składu. Liczyłem na rozwinięcie wątku księdza i dzwonu, a tu szybki koniec. Nie wiem czy oglądać dalej
_________________ Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
To tak jak wy, ja mam z "From". Obejrzałem wczoraj ostatni odcinek i niech mi ktoś wytłumaczy, co przełomowego się tam wydarzyło.
Sezon się skończył i 5 będzie ostatni. Jedyny przełom. Bohaterowie kręcą się w kółko i nic z tego nie wynika.
1. Król w Żółci i Chłopiec w Bieli znają się nie tylko z widzenia, zaś rozgrywka (gra w szachy, gdzie figurami są ludzie) między nimi to nie pierwszyzna. Fatima - to, co się stało, było przełomowe.
2. Ależ wynika i to dużo, ale przy takim nastawieniu, zawsze będzie mało.
Augustusie, może lepiej wróć do szlifowania na pamięć "Gry o tron".
Z większą uwagą i przyjemnością oglądam po raz kolejny "Grę o tron" niż "From". Bo ten w żółci i ten w bieli to żywcem przeniesieni z "Lost" - Jacob i ten drugi. Od dymu.
"Silos" - trzeci sezon, po pierwszym odcinku wytyczył mi sposób oglądania tego serialu. Na przyspieszeniu wątek w Silosie, normalnie wątek z przeszłości. Inaczej się u mnie nie da. Nuda, panie. Trzymam się tylko obietnicy, że w tym sezonie wyjaśnią, dlaczego powstały silosy. Z pierwszego odcinka można to wykoncypować. Ale ok.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
No fakt, w Silosie nuda straszliwa. Szkoda.
Za to zaczęłam Maximum pleasure gauranteed i po 3 odcinkach jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Zachęcony tutejszymi zachwytami zacząłem Widows Bay. Po pięciu odcinkach pytam: Czy to się robi z czasem lepsze? Bo póki co jest dobry humor, postacie burmistrza i jego nawiedzonej pracownicy na plus, ale reszta nie zachwyca. To przypomina kompilację jakichś horrorów, bez ładu i składu. Liczyłem na rozwinięcie wątku księdza i dzwonu, a tu szybki koniec. Nie wiem czy oglądać dalej
Hmm, to dalej może też ci się nie spodoba.
"Pełna przyjemność gwarantowana" jakoś niczym mnie nie intryguje. Tak sobie oglądam z doskoku. To ma aż 10 odcinków i jeszcze finałowy został. Oby nie było kolejnego sezonu. To nie jest zły serial, bywa nawet ciekawy - np. autentycznie mnie zaintrygował, kiedy zginęła pewna postać. Wtedy pomyślałem: macie moją uwagę. Ale to tyle. Obejrzę do końca a jeśli będzie drugi sezon to pewnie nie będzie mi się już chciało kontynuować.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
MPG to się chyba lepiej ciągiem ogląda (ja zaczęłam, jak było już 8 odcinków). I też mam nadzieję, że skończą na jednym sezonie.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
po ostatnim odcinku From nie zmieniam zdania, o jedną serię za dużo, a najlepiej było opowiedzieć całe story w 30 odcinkach. Mniej mielizn, i tematów nic nie wnoszących.
Faktycznie zaczęło to w ogóle wyglądać jak rodzaj "więźnia labiryntu" gdzie ludzi rozgrywają biały i żółty, oszukując niemiłosiernie.
Mnie irytował najbardziej: młody afroamerykanin i syn szeryfa...
dzieciaki... bywają gorsze, oczywiście "zabicie" jednego z nich, w wyjątkowo brutalny sposób, to poświęcenie na które jestem gotowy.
po ostatnim odcinku From nie zmieniam zdania, o jedną serię za dużo, a najlepiej było opowiedzieć całe story w 30 odcinkach.
Mniej mielizn, i tematów nic nie wnoszących.
1. Serial odniósł duży sukces, widownia chciała więcej, stacja bardzo zadowolona. Serio zerż... tfu, zarżnąłbyś nioskę znoszącą złote jajca? Poza tym, a nawet przede wszystkim - przecież czwarty sezon był nader konkretny, posunął sprawy znacząco do przodu, na wiele kwestii rzucił światło... . Z tego co widzę w polskiej Sieci, machina krytyki ruszyła i nie ogląda się na nic, a przecież ledwo co miniony sezon był wyraźnie lepszy od poprzednich. 5 sezonów to nie jest przesadnie dużo. Co do: "... najlepiej było opowiedzieć... " - który współczesny serial mający powyżej dwóch sezonów tak nie ma?
2. Czy aby na pewno nic nie wnoszących, to się jeszcze okaże.
Chief of War. Największym atutem jest kulturowa i widokowa egzotyka, bo Hawaje znaliśmy raczej pobieżnie z produkcji typu Biały Lotos. Na tym tle mamy próbę pożenienia Gry o tron z Avatarem. Trochę kłócą się obrazki szczęśliwych i jezuskowych dzieci natury z wymogami scenariusza spod znaku walki o żelazny tron. Bo ten wymaga co najmniej kilku krwawych łotrów i sporej porcji podłości i okropieństw, jakie bliźni potrafią zafundować innym bliźnim. Raczej przewidywalna fabuła, ale gdy już się przezwycięży koszmary wywołane przez otłuszczonego i spoconego Jasona Momoę, to można jakoś dotrwać do zakończenia. Za drugim sezonem nie będę tęsknił.
_________________ Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
po ostatnim odcinku From nie zmieniam zdania, o jedną serię za dużo, a najlepiej było opowiedzieć całe story w 30 odcinkach.
Mniej mielizn, i tematów nic nie wnoszących.
1. Serial odniósł duży sukces, widownia chciała więcej, stacja bardzo zadowolona. Serio zerż... tfu, zarżnąłbyś nioskę znoszącą złote jajca? Poza tym, a nawet przede wszystkim - przecież czwarty sezon był nader konkretny, posunął sprawy znacząco do przodu, na wiele kwestii rzucił światło... . Z tego co widzę w polskiej Sieci, machina krytyki ruszyła i nie ogląda się na nic, a przecież ledwo co miniony sezon był wyraźnie lepszy od poprzednich. 5 sezonów to nie jest przesadnie dużo. Co do: "... najlepiej było opowiedzieć... " - który współczesny serial mający powyżej dwóch sezonów tak nie ma?
2. Czy aby na pewno nic nie wnoszących, to się jeszcze okaże.
no nie - sezon 4 był dobry, choć problemem jest to że "wszystko" skumulowało sięw 2 ostatnich odcinkach. Ja bym skrócił serial o 10 odcinków i byłoby legitnie.
Końcówka 4 serii nieco wyciąga fabułe z mocnego mystery na rzecz "zabawy manipulacją", ale jestem ciekaw.
Wampir Lestat - 4&5 odcinek, no dobre to jest, dobre. Muzycznie, ekspresja, emocje - można kroić nożem. Co prawda nie mam pojęcia czy serial nie staje się "zbyt autorski" i odjechany, przez co może mieć problem z dotarciem do obiorcy...
Scena z Akashą - -świetna
Poza tym - przyrost pogłowia ludzkiego jest na tyle duży że "wyskoki" Lestata nie powinny mieć żadnego znaczenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum