"Madison" - SkyShowtime. 6 odcinków w pierwszym sezonie. W USA wyszły już wszystkie, w Polsce dopiero dwa. I drugi sezon ponoć jest już nakręcony. Serial Taylora Sheridana, z uniwersum "Yellowstone". Ale, na razie, łączy go z nim tylko Montana. To dosyć prosta, póki co, opowieść o radzeniu sobie z żałobą. Główna bohaterka mierzy się ze śmiercią męża, przyjeżdża do domu, który ten zbudował i często przebywał w nim w Montanie. Towarzyszą jej dwie córki, zięć i dwie wnuczki. Sheridan zderza tu wielkomiejską wrażliwość z wiejską prostotą. Tak w skrócie. Nic odkrywczego, ale przyjemnie się ogląda. Dzięki Michelle Pfeifer i Kurtowi Russellowi.
https://www.youtube.com/w...XNvbiB0cmFpbGVy
"Paradise" - drugi sezon zakończył się bardzo interesująco. To jest, cała historia została doprowadzona do finału, który niczego nie kończy - bo będzie 3 sezon. Ale zamyka wszystkie wątki otwierając jeden główny (Alex) na przyszłość. Nie marudzę na ten serial. Miewał słabsze momenty. Ale zawsze wychodził z nich obronną ręką. Nie szedł w powielanie klisz postapo, zawsze przyjemnie zaskakując. Łatwo zaspoilerować, w którą stronę to poszło i może to do końca mi nie pasuje. Jednak znowu liczę na ciekawe rozwinięcie tego pomysłu. Najgorsze zakończenie to: i żyli długo i szczęśliwie. Ale jeśli dobrze to sprzedadzą, to to kupię.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
"PONIES" The Americans to to nie jest, ale produkcja ma jakiś swój urok w głównej mierze zawdzięczający głównym bohaterkom Twili (Haley Lu Richardson) i Bea/ Elisabeth (Emilia Clarke) które to wnoszą i humor i fajną interakcję pomiędzy sobą. Nie są to the Americans z dwóch powodów po pierwsze wiele rzeczy dzieje się przez przypadek, ale to czasem można tłumaczyć niejako że te agentki były "pierwsze" w USSR, a po drugie nawarstwienie humorystycznych scen jest w pewnym momencie niedorzeczne. A jednak mimo tych elementów które można by postrzegać jako wady ogląda się serial nieźle i wręcz chce się obejrzeć sezon drugi. Ode mnie 7/10
Dużym minusem było dla mnie osobiście niechęć bądź skąpstwo producentów do zastosowania nowoczesnej technologii, zamiast użyć AI i klonowania głosu dla Bea tak jak było to użyte w Brutaliście przez Brody'ego zdecydowali się na hollywoodzki oldschool. Autentycznie za każdym razem kiedy Emlia mówiła po rosyjsku miałem uczucie że ktoś paznokciami drze tablicę, rozumiem i doceniam fakt że się wyuczyła języka/fleksji jak tylko mogła ale zważywszy że była przedstawiana jako mówiąca płynnie po rosyjsku bez akcentu (sic) to był straszny cringe.
PS też obejrzałem z powodu Emili Clarke Po roli Danerys trochę mi uciekła z radaru chociaż dwa filmy kojarzę całkiem całkiem, a to naprawdę przyzwoita aktorka więc mam nadzieję na więcej produkcji z nią.
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
King & Conqueror - o kuźwa jaki paździerz. Pokładałem w tym serialu tak wielkie nadzieje, a tu taki kurna kasztan. Ja pierdziele
Akcja dzieje się na przestrzeni 25 lat, ale żaden bohater nie postarzał się nawet o tydzień. Na końcu jednego odcinka szumne "zaatakujemy Londyn" i napisy końcowe, początek następnego odcinka, rozpoczyna walenie do drzwi króla w Londynie, z okrzykiem "Zdobyłem Londyn, poddaj się!"
Na osiem odcinków jest tylko jedna bitwa, całą resztę zastępują pojedynki. Bitwę pod Mortemer zamieniono w leśny pojedynek między królem Francji a Wilhelmem, Bitwa pod Stamford Bridge zmieniono w ustawkę i pojedynek 1v1 między królem Haroldem a królem Hardradą, którego nie nazywają Haraldem, bo jeszcze widz go pomyli z Haroldem. Ale jak ma pomylić, gdy jeden wygląda zwyczajnie, a drugiego, jak i resztę wikingów, stylizują na dzikusów i demony.
Tyle tam durnot, uproszczeń i nieścisłości, tyle oszczędności i przekazywania wyników wydarzeń w dialogach, bez ukazania faktycznego wydarzenia, że nawet nie irytuje to, że hrabia Mercji wygląda jak migrant z Syrii, a nie anglosas.
Wybaczcie moje uniesienie, ale wkurwił mnie ten serial. Miał być historycznym serialem, a wyszło większe gówno niż rozrywkowe Vikings Valhalla
Romulus napisał/a:
Serial Taylora Sheridana, z uniwersum "Yellowstone"
Zmienili koncept, to już nie jest uniwersum Yellowstone. Czekam z seansem na całość
_________________ Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
King & Conqueror - o kuźwa jaki paździerz. Pokładałem w tym serialu tak wielkie nadzieje, a tu taki kurna kasztan. Ja pierdziele
Akcja dzieje się na przestrzeni 25 lat, ale żaden bohater nie postarzał się nawet o tydzień. Na końcu jednego odcinka szumne "zaatakujemy Londyn" i napisy końcowe, początek następnego odcinka, rozpoczyna walenie do drzwi króla w Londynie, z okrzykiem "Zdobyłem Londyn, poddaj się!"
Na osiem odcinków jest tylko jedna bitwa, całą resztę zastępują pojedynki. Bitwę pod Mortemer zamieniono w leśny pojedynek między królem Francji a Wilhelmem, Bitwa pod Stamford Bridge zmieniono w ustawkę i pojedynek 1v1 między królem Haroldem a królem Hardradą, którego nie nazywają Haraldem, bo jeszcze widz go pomyli z Haroldem. Ale jak ma pomylić, gdy jeden wygląda zwyczajnie, a drugiego, jak i resztę wikingów, stylizują na dzikusów i demony.
Tyle tam durnot, uproszczeń i nieścisłości, tyle oszczędności i przekazywania wyników wydarzeń w dialogach, bez ukazania faktycznego wydarzenia, że nawet nie irytuje to, że hrabia Mercji wygląda jak migrant z Syrii, a nie anglosas.
Wybaczcie moje uniesienie, ale wkurwił mnie ten serial. Miał być historycznym serialem, a wyszło większe gówno niż rozrywkowe Vikings Valhalla
Romulus napisał/a:
Serial Taylora Sheridana, z uniwersum "Yellowstone"
Zmienili koncept, to już nie jest uniwersum Yellowstone. Czekam z seansem na całość
Niestety, masz rację. Zabrakło hajsu na produkcję i trzeba było ciąć historię i operować skrótami. Szkoda, bo to fajna historia, zasługująca na lepsze potraktowanie.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Harry Hole - całkiem dobry serial na podstawie powieści Jo Nesbo. Żałować można, że wątek Księcia granego przez Joela Kinnamana (nie wiedziałem, że ma skandynawskie korzenie) został wyczerpany w tym sezonie. Solidna robota (Netflix)
Rooster - Steve Carell jako poczciwy pisarz literatury lotniskowej czuje się w obowiązku pilnowania swojej dorosłej córki. Bawi i do tego rozgrywa się w akademickim środowisku (HBO)
Monarch - drugi sezon męczy bardziej niż pierwszy, słaby aktorsko i potworów na lekarstwo (Apple)
Bait - jestem po pierwszym odcinku ale zapowiada się interesująco. Riz Ahmed jest twórcą tej insaiderskiej satyry, jednocześnie występuje w głównej roli (Prime)
Rooster - Steve Carell jako poczciwy pisarz literatury lotniskowej czuje się w obowiązku pilnowania swojej dorosłej córki. Bawi i do tego rozgrywa się w akademickim środowisku (HBO)
Niektórzy piszą, że ten serial rozwija skrzydła od drugiego odcinka, a ja jestem fanem już od pierwszego. Świetna robota pod każdym względem.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
"Bait" - Prime Vide. Serial wymyślony, częściowo napisany przez Riza Ahmeda, który wystąpił także w głownej roli. Sześć krótkich odcinków, obejrzałem za jednym zamachem, bo i serial mi dobrze wszedł. Jest prosty, zabawny i podszyty dramatem, którym jest zmaganie się ze sobą głównego bohatera, może i ze swoją tożsamością. Riz Ahmed gra aktora, który czeka na przełom - a ma nim być rola nowego Jamesa Bonda. Kiedy wiadomość wycieka, robi się ciekawie, choć nie jest to centrum fabuły.
Niemniej, oglądając miałem w głowie teorię spiskową: a co jesli Amazon puszcza próbnego balona i nowym Bondem zostanie Pakistańczyk?
Oglądam drugi sezon From i jestem na trzecim odcinku. Serial dalej mi sie podoba, ale powinni w końcu dawać jakieś odpowiedzi. I oby były satysfakcjonujące. Główny bohater to ojciec Walta z Lostów - i nawet tajemniczością serial podobny, tylko jakby horror. Te potwory są cudownie niepokojące.
Do tego skończyłem pierwszy sezon Rzymu. Pamiętam go trochę jak leciał na TVP. Super. Atia jest okropną osobą, więc dlaczego czuję sympatię do tej bohaterki? Moim ulubieńcem jest za to Marek Antoniusz.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Seksu to tam jest najmniej. To obyczajówka z wątkiem kryminalnym.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
Chętni na seks – Jason Bateman i David Harbour w zaskakującym serialu o głodzie uczuć. Nie zrażajcie się tytułem (HBO)
Kurde podawajcie tytuły oryginalne jeśli się różnią mocno od tłumaczenia. DTF St Louis miałem na radarze ale jakoś spadło mi z pola widzenia, dzięki za przypomnienie
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
"Boys 5" - odc. 1 i 2 - finałowy sezon, a tu wciąż "zabawy w kotki i myszki". Pierwszy i drugi sezon były bardzo dobre. Później serial zaczął "rozmieniać się na drobne" i "połykać własny ogon", tudzież 'kręcić się w kółko". Trójka wyraźnie słabsza, czwórka jeszcze gorsza. Wincyj tu komedii, czy nawet autoparodii, niż czegokolwiek innego. Jakieś to takie zbyt umowne, plastikowe, bez ducha. Świstu-gwizdu, no i dramat poszedł w p.zdu.
"Madison", czyli na dobry początek prawo Darwina w pełnej krasie. Tym razem produkcja Sheridana nie jest wypełniona po brzegi: akcją i truposzami. Królują: piękne widoki, zaduma i refleksja. "Wsi spokojna, wsi wesoła, jaki głos twej chwale zdoła?". "Nic nie boli tak jak życie...", a zwłaszcza utrata tych, których już nie ma.
"For All Mankind 5" - przedostatni sezon, a potencjał wciąż nie wygasł. I serce porusza.
"Gomorra: Le Origini" - prequel o początku drogi najlepszego bohatera "Gomorry" (czyli Pietro Savastano) poraża przeciętnością. Niewiele się tu zgadza, a chyba najmniej odtwórca roli głównej, który z wyglądu przypomina Leo Messiego.
Całkiem dobry, a rozwiązanie dokładnie takie, jak przewidziałem. Co nie jest zarzutem, bo wątek śmierci i jej przyczyn jest akurat najmniej istotny w całej tej historii. To tylko punkt wyjścia i kropka nad i historii o przyjaźni, miłości i samotności. Mam nadzieję, że dostanie jakieś nagrody albo chociaż nominacje. Jason Bateman i David Harbour stworzyli znakomity duet, choć chyba Harbour miał w tej historii więcej pola do popisu.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum