A czytałeś dwa ostatnie tomy PLiO? Wodolejstwo i rozdymanie historii rodem z Koła Czasu Roberta Jordana. Co tom, to nowi bohaterowie i wątki a te najważniejsze "czekają" na swoją kolej. To i nic dziwnego, że się ten cykl wykoleił i już nie ma szans na finał.
O czym ty piszesz Martina to się chociaż czyta i jak wprowadza nowe postaci to są pełnokrwsitymi uczestnikami wydarzeń, Jordan w tym czasie pisał 150 raz o tym jaką Eleaine ma sukienkę z jakim wzrokiem z haftu, a Nyneve nic tylko targała te swoje włosy raz zaplatane tak, a raz inaczej
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Whoresbane i fdv słusznie prawią. Martin w spadku zostawił Dedekom trzy szczegóły i nic więcej. Spojlerował nie będę, fani serii wiedzą które.
Romulus ty poważnie piszesz, że serial lepszy a dwa tomy sagi słabe czy to prowokacja? I tak w ogóle to które dwa? 'Ucztę dla wron' i 'Taniec ze smokami' masz na myśli czy podzielony na pół 'TzS'?
Jordana odpuściłem po pierwszym tomie. Za dużo mistycyzmu i feminizmu.
Smok Komediantów, Greyjoyowie i kilka innych postaci to nie żadne wodolejstwo. Zwłaszcza ten pierwszy wątek dowodzi, że Martin miał na całość zgrabny pomysł. Danuta może irytować, ale była szansa że w 'Wichrach' ruszy cztery litery i weźmie się do roboty
_________________ Po wnikliwych obserwacjach doszedłem od wniosku, że ludzie nie są ssakami. Ponieważ wszystkie ssaki żyją w zgodzie ze swoim środowiskiem. Ludzie za to zajmują jakiś teren i mieszkają na nim aż do wykorzystania wszystkich surowców naturalnych. Są na tym świecie istoty co postępują podobnie. Wirusy! Wy ludzie jesteście chorobą co toczy ten świat. A my jesteśmy lekarstwem.
Serio uważam, że po "Nawałnicy mieczy" Martin poprzez poszerzenie pola fabularnych zmagań i wprowadzeniu nowych postaci upadł pod ciężarem swoich planów i te dwa ostatnie tomy są tego dowodem. Czy to podzielone, czy jako jedna całość - nie działają. W zasadzie, jakby spojrzeć na te fabuły to cztery tomy tego cyklu to dopiero jego połowa. Nawet przyjmując, że planował napisać jeszcze dwa - to i tak de facto będą cztery, bo ich objętość musi być większa, aby to po prostu sensownie skończyć.
Mimo słabości serialu, z którymi za bardzo nie polemizuję i tak uważam, że dał widzom lepsze zakończenie poprzez sam fakt, że w ogóle miał jakieś zakończenie. Nie musiało być tak cukierkowe, ale to dotyczy zaledwie jednej sceny.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Czy to podzielone, czy jako jedna całość - nie działają.
W zasadzie, jakby spojrzeć na te fabuły to cztery tomy tego cyklu to dopiero jego połowa. Nawet przyjmując, że planował napisać jeszcze dwa - to i tak de facto będą cztery, bo ich objętość musi być większa, aby to po prostu sensownie skończyć.
Może "nie działają" dlatego, że masz negatywne podejście z powodu rozciągnięcia cyklu, co rzutuje na odbiór?
Być może gdyby Martin napisał ciąg dalszy i pracował nad tym cyklem wtedy czekanie na ciąg dalszy miałoby sens i odbiór byłby inny. A tak jesteśmy w połowie rozgrzebanego cyklu, który nigdy się nie skończy.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Serio uważam, że po "Nawałnicy mieczy" Martin poprzez poszerzenie pola fabularnych zmagań i wprowadzeniu nowych postaci upadł pod ciężarem swoich planów i te dwa ostatnie tomy są tego dowodem. Czy to podzielone, czy jako jedna całość - nie działają. W zasadzie, jakby spojrzeć na te fabuły to cztery tomy tego cyklu to dopiero jego połowa. Nawet przyjmując, że planował napisać jeszcze dwa - to i tak de facto będą cztery, bo ich objętość musi być większa, aby to po prostu sensownie skończyć.
Mimo słabości serialu, z którymi za bardzo nie polemizuję i tak uważam, że dał widzom lepsze zakończenie poprzez sam fakt, że w ogóle miał jakieś zakończenie. Nie musiało być tak cukierkowe, ale to dotyczy zaledwie jednej sceny.
Mi się bardzo podobała Uczta dla Wron, w Tańcu najgorsza jest Daenerys i to największa wada najnowszego tomu.
Martin przyznał, że Wichry zimy będą najgrubszą książką z serii, jeszcze obszerniejszą niż Nawałnica mieczy. Więc zmieści to w dwóch, albo trzech, jeśli faktycznie stworzy ósmy tom
_________________ Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
Nie cukierkowość zgubiły serial, ale głupota. Po akcji Aryi w stylu Toma Cruise'a z 'Mission impossible' naprawdę się na serial pogniewałem. Gniewałem się już wcześniej z uwagi na zepsucie Varysa i Littlefingera. No i pominięcie wątków.
'Uczta' i 'Taniec' są świetne bo wprowadzają na poważnie Greyjoyów i ekipę Jona Conningtona, tylko Quentyn Martell przynudza. Książkowa całość ma fabularne ręce i nogi i nawet Daeny ma sens bo się uczy. Proszę pamiętać, że książkowi młodzi bohaterowie są znacznie młodsi od tych serialowych
Romulusa nie słuchajcie, to trzeci Dedek jest
_________________ Po wnikliwych obserwacjach doszedłem od wniosku, że ludzie nie są ssakami. Ponieważ wszystkie ssaki żyją w zgodzie ze swoim środowiskiem. Ludzie za to zajmują jakiś teren i mieszkają na nim aż do wykorzystania wszystkich surowców naturalnych. Są na tym świecie istoty co postępują podobnie. Wirusy! Wy ludzie jesteście chorobą co toczy ten świat. A my jesteśmy lekarstwem.
Akcja Aryi byłaby głupia, gdyby była tylko dziewczyną z mieczem, a nie wyszkolonym Człowiekiem Bez Twarzy.
Los Varysa był ściśle związany z przemianą Daenerys. A Littlefinger został wyjaśniony tak, jak na to zasługiwał. Ostatecznie, w całej grze o tron to jego los był do przewidzenia, bo to sprytny, inteligentny koleś, ale nie jemu były pisane rządy a jego intrygi mimo skali były za małe, aby zagrozić Daenerys. Był przechujem, ale jeśli chodzi o skalę, na którą się porwał był jednak powiatowym przechujem.
Co do książek, wprowadzanie nowych postaci i wątków w zasadzie obniżało rangę najważniejszych postaci, czyli Jona Snowa i Daenerys. Ale ok. Jak pisałem wcześniej, Martin napisał zaledwie połowę historii biorąc pod uwagę wprowadzenie nowych postaci i wątków. Może w ciągu czterech kolejnych tomów równie obszernych jak dotychczasowe wszystko by się ze sobą spinało.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Czy nie byłoby uczciwiej gdyby Martin po prostu przyznał, że nie da rady? Albo, że się pomylił. Albo że zmienił zdanie. I oddaje tę sagę do napisania komuś innemu, pod swoim autorskimi nadzorem. Naprawdę nic w tym złego. Mnóstwo zrozumiałych powodów. I uczciwiej wobec czytelników.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Jestem w tej komfortowej pozycji, że nie przeczytałem nawet pierwszego tomu, poza kilkudziesięcioma pierwszymi stronami. Nie dlatego, że mi się nie podoba, tylko, że za długie o czym było wiadomo od początku. Nie czytam takich niekończących się opowieści. Nauczką był dla mnie cykl Gerrolda Wojna z Chtorrami, który utknął na czwartym tomie a kolejne zaczęły mu się rozrastać niczym powieść Douglasa w Cudownych chłopcach. Uważam, że takie cykle to ślepa uliczka w gatunku i moda na nie minie. Martin jest już starą pierdołą i nic z siebie nie wydusi. I tutaj Romek ma rację.
_________________ Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
Akurat oglądałem sobie serial Dark Winds, które Martin jest jednym z producentów i nawet wystąpił w 1 odcinku razem z Robertem Redfordem, a żeby było ciekawiej to w wspólnej scenie grają w szachy i Redford mówi do Martina coś w stylu "George czeka na ciebie cały świat wykonaj ruch."
Ale co to oznacza w perspektywie kolejnych tomów to raczej każdy musi sam zdecydować.
Akurat oglądałem sobie serial Dark Winds, które Martin jest jednym z producentów i nawet wystąpił w 1 odcinku razem z Robertem Redfordem, a żeby było ciekawiej to w wspólnej scenie grają w szachy i Redford mówi do Martina coś w stylu "George czeka na ciebie cały świat wykonaj ruch."
Ale co to oznacza w perspektywie kolejnych tomów to raczej każdy musi sam zdecydować.
fajna scenka "insiderska"
bio napisał/a:
J Nie dlatego, że mi się nie podoba, tylko, że za długie o czym było wiadomo od początku. Nie czytam takich niekończących się opowieści. Nauczką był dla mnie cykl Gerrolda Wojna z Chtorrami, który utknął na czwartym tomie a kolejne zaczęły mu się rozrastać niczym powieść Douglasa w Cudownych chłopcach. Uważam, że takie cykle to ślepa uliczka w gatunku i moda na nie minie. Martin jest już starą pierdołą i nic z siebie nie wydusi. I tutaj Romek ma rację.
Ja tak samo, chociaż dzisiaj zacząłem szperać czy zagranicą nie było jakiegoś opóźnienia, bo u nas już też powinna być ta ilustrowana wersja Uczty wron.
Okazało się, że tam nowe wydanie zostało zmieszane z błotem za użycie AI i do tego nieudolne. Ciekawe czy to ma wpływ na brak informacji o polskim wydaniu.
W pompie mam ejaj czy nie ejaj, potrzebuję książkę bo mi wydania do siebie nie pasują. A pewnie zwlekają, bo zbliża się premiera "Rycerza Siedmiu Królestw" i pewnie chcą monetyzować - zresztą, już jest wydanie z okładką serialową, całkiem fajną i może też kupię.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
A podobno Martin miał przekazać Ty Franckowi jak się to wszystko skończy - taką dziś niepotwierdzoną informację przeczytałem. Ty Franck był jego asystentem, jest też częścią pisarskiego duetu podpisującego się jako James S.A. Corey. Stąd spekulacje, czy to nie ten duet pociągnie to dalej. W sumie nic nowego, raczej odświeżenie spekulacji znanych od dawna.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum