Obejrzałam na jabolu Cel numer jeden - swoją drogą fatalnie przetłumaczony tytuł, nie wiem doprawdy, dlaczego ci goście od tytułów tak się nad nami znęcają, angielski tytuł ma w sobie jakąś dwuznaczność, a po literalnym przekładzie wyszło im jak zawsze.
Zainteresował mnie wątek matematyka, któren nad twierdzeniem dot. liczb pierwszych pracuje, które to twierdzenie umożliwić ma złamanie dowolnego klucza prywatnego, a tu mu jakieś sensacje, nierzadko zabójcze, coraz bliżej wybuchają (to znaczy sensacje mam w nosie, aby tylko trzymały się w miarę logiki). Niestety, temat "kryptograficzny" został potraktowany pretekstowo, nie wskazano związku z odkryciami archeologicznymi, które były w kilku odcinkach wskazane jako ważne, przypisano odkrycie zera arabskim uczonym - no i tak. Pff. Tym niemniej obejrzałam do końca. Drugie pff. Zakończenie jest holiłudzkie do bólu, moralne i sprawiedliwe.
_________________ Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
"Bestia we mnie" - fajny serial, który twórcy spuścili w kiblu gównianym zakończeniem. Gdy żona bohatera w pewnym momencie chwyciła za telefon, nie chciałem uwierzyć, że posuną się do tego banalnego i ogranego aż do bólu numeru. Szkoda tym bardziej, że Matthew Rhys był świetną bestią i nie zasłużył na coś takiego. Claire Danes w niczym mu nie ustępuje i w przeciwieństwie do nabotoxowanych aktorek przynajmniej ma żywą mimikę.
"Landman" sezon 2 odc. 1 - powrót przysporzył tyle radości, że przymknąłem kaprawe oko na nieraz przaśny humor z udziałem obu blond sex-bomb, że nie wspomnę o zjawiskowej Demi Moore, którą mam nadzieję podziwiać tu częściej.
Elementy dramatyczne na szczęście z powodzeniem rekompensują w gruncie rzeczy mało istotną wadę, choć mam świadomość, że co poniektórzy mogą mieć duży ból dupy.
Produkcji przybywa, natomiast w dalszym ciągu uważam "1883" za zdecydowanie najlepsze dzieło Sheridana, nader konkretne i wolne od udziwnień. Nawiązuję do tego tytułu ze względu na występy w drugim sezonie "Landmana" Sama Elliotta, który i tutaj chwyta za serce.
Obejrzałam na jabolu Cel numer jeden - swoją drogą fatalnie przetłumaczony tytuł, nie wiem doprawdy, dlaczego ci goście od tytułów tak się nad nami znęcają, angielski tytuł ma w sobie jakąś dwuznaczność, a po literalnym przekładzie wyszło im jak zawsze.
Zainteresował mnie wątek matematyka, któren nad twierdzeniem dot. liczb pierwszych pracuje, które to twierdzenie umożliwić ma złamanie dowolnego klucza prywatnego, a tu mu jakieś sensacje, nierzadko zabójcze, coraz bliżej wybuchają (to znaczy sensacje mam w nosie, aby tylko trzymały się w miarę logiki). Niestety, temat "kryptograficzny" został potraktowany pretekstowo, nie wskazano związku z odkryciami archeologicznymi, które były w kilku odcinkach wskazane jako ważne, przypisano odkrycie zera arabskim uczonym - no i tak. Pff. Tym niemniej obejrzałam do końca. Drugie pff. Zakończenie jest holiłudzkie do bólu, moralne i sprawiedliwe.
Tak. Zmarnowany fajny pomysł z powodu braku pomysłów na jego pogłębienie i jakąś intrygującą konkluzję.
"Landman" - początek 2 sezonu chyba nakazuje przyzwyczaić się do smalcowatego humorku związanego z blondynkami. Przaśne to fchuj, ale przymknę oko.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Zainteresował mnie wątek matematyka, któren nad twierdzeniem dot. liczb pierwszych pracuje, które to twierdzenie umożliwić ma złamanie dowolnego klucza prywatnego.
Bo o to właśnie chodzi że duże liczby pierwsze są chyba używane jako klucze i gdyby dało się je jakoś szybko wygenerować to szyfrowanie szlak trafi, może coś pokręciłem ale ogólnie powiązanie jest nie tylko w filmie
_________________ Beata: co to jest "gangrena zobczenia"?
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.
Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
Och, w teorii wiem, ococho. Jednakowoż myślałam, że twórcy serialu tak zachachmęcą, że uwierzę, że kawałki układanki same wskakują tam, gdzie ich miejsce. A tu nic zgoła, nawet wrażenia.
_________________ Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
Tulsa King s3 - najsłabszy z dotychczasowych sezonów. Plot armor w każdym odcinku, naiwność bohaterów i sytuacji, brak logiki w zachowaniu bohaterów i antagonistów. A jednak niezła rozrywka, taka do kotleta
_________________ Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
To prawda dla mnie poziom jest taki sam. Przecież tam od pierwszego odcinka pierwszego sezonu wszystko się przydarzało głównemu bohaterowi na zasadzie natknął się i wyczarował z tego coś. Sklep z marihuaną bum jego, nasłany na niego najlepszy hitman z NY bum oczywiście że zawdzięczał mu życie podczas odsiadki xd. Taka konwencja nie ma się co czarować że miało być inaczej bądź poważniej.
_________________ W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
Łyknąłem sobie 3 sezony Kruka, ten polski serial, na C+.
Nie powiem, fajne to jest. Pierwszy sezon dziwny, w drugim i trzecim zrobiło się bardziej kryminalnie.
Jednak zakończenie nie powinno być optymistyczne, if ju noł łot aj min, bo nie chcę wchodzić w spoilery.
Serial fajny wizualnie, jednak dialogi, jak to 90% polskich produkcji słabo słyszalne.
To prawda dla mnie poziom jest taki sam. Przecież tam od pierwszego odcinka pierwszego sezonu wszystko się przydarzało głównemu bohaterowi na zasadzie natknął się i wyczarował z tego coś. Sklep z marihuaną bum jego, nasłany na niego najlepszy hitman z NY bum oczywiście że zawdzięczał mu życie podczas odsiadki xd. Taka konwencja nie ma się co czarować że miało być inaczej bądź poważniej.
Obejrzałem tylko jeden sezon "Tulsa King". Miałem wrócić przy 2, ale jakoś inne tytuły mnie zajmowały więc spadł na koniec kolejki, a kiedy przyszła jego kolej to doszedłem do wniosku po jednym czy dwóch odcinkach, że mnie to już nie interesuje wcale. Nie to, że zły serial, po prostu taka letnia historia, a miałem lepsze do wyboru. Zaś urok Stallone nie działa na mnie od lat 90-tych.
"Pluribus" - trochę dopada mnie efekt "Breaking Bad". To jest, oglądam z zainteresowaniem, bardzo dobry poziom produkcji i fabuły, ale nie odpala się on u mnie tak jak u innych. Co mi przed oczy wpadnie jakaś recenzja, to wszyscy orgazmu dostają. A ja na to: serio? To aż tak dobre? Niemniej, trochę mam już dosyć dotychczasowej konwencji serialu typu bohaterka dziwi się światu, który nastał i próbuje się w nim odnaleźć. Czas już na jakiś krok dalej.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
No przecież poszła dalej, próbowała inwigilować rój, rój uciekł, zainteresowała się, czym się żywi. Uważam, że jak na ten etap, serial jest wprost kosmicznie przehajpowany, bo nic rewelacyjnego jeszcze nie pokazali. Ale mnie się bardzo podoba i jestem bardzo ciekawa, co będzie dalej. Bo nie wątpię, że Vince Gilligan ma to wszystko przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, jak zwykle.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
No przecież poszła dalej, próbowała inwigilować rój, rój uciekł, zainteresowała się, czym się żywi. Uważam, że jak na ten etap, serial jest wprost kosmicznie przehajpowany, bo nic rewelacyjnego jeszcze nie pokazali. Ale mnie się bardzo podoba i jestem bardzo ciekawa, co będzie dalej. Bo nie wątpię, że Vince Gilligan ma to wszystko przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, jak zwykle.
I zasłuży na nie ostatecznie, nie wątpię w to, ale na razie to jeszcze nie jest ten moment. Jak we wszystkich jego produkcjach.
_________________ Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci
"Stranger Things" - obejrzałem pierwszą połowę finałowego sezonu. I jest nieźle. Przede wszystkim nie ma tego debilnego wątku rosyjskiego, który jednak załatwił mi szybsze oglądanie 3 sezonu (wątek ten przewijałem, bo oczy bolały). Czwarty sezon ma szybkie tempo, dużo się dzieje, choć przecież wiadomo, że 4 odcinek nie rozstrzyga niczego, bo nie może i tego należało się spodziewać od początku, tj. od decyzji o podzieleniu finałowego sezonu na części. Zatem oglądałem na luzie i bez żadnego napięcia. Trochę raziło w oczy leniwe scenopisarstwo. Były sceny, w których niemal na równi z bohaterami mogłem wypowiadać słowa płynące z ich ust. Były to jakieś wyświechtane klisze scenariuszowe. Tak samo, jeśli chodzi o niektóre sceny, zdarzało mi się powtarzać "a teraz zdarzy się to". Ale było to jednak spoko, bo to miła rozrywka.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
"The Girlfriend" - Prime Video. 6 odcinków. Brytyjska solidność i doskonała obsada sprawiły, że wyszedł z tego bardzo sprawny, interesujący thriller. Adaptacja jakiejś powieści, której już nie przeczytam, ale i tak bym nie przeczytał. Mamy matkę (świetna Robin Wright) zapatrzoną w swojego jedynego syna, zwłaszcza po wcześniejszej tragedii. I tytułową dziewczynę (równie świetna Olivia Cooke), która do gustu matce nie przypada. I okazuje się, że są to kobiety niepokojące do tego stopnia, że nie cofną się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. Jak pisałem, sprawne to, interesujące, dobrze się ogląda i ciągu dalszego nie będzie. Plus szczypty humoru tu i ówdzie, ale fabuła jest na poważnie. Przyjemna niespodzianka. https://www.youtube.com/watch?v=SKGdid_6V5s
Z opóźnieniem do czołówki lokalnych nałogowych oglądaczy udało mi się wreszcie obejrzeć ten serial. I chyba zacznę więcej uwagi poświęcać tutejszym rekomendacjom, bo dawno mnie już żadna fabuła wciągnęła.
_________________ Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.
G. Orwell
nie ma tego debilnego wątku rosyjskiego, który jednak załatwił mi szybsze oglądanie 3 sezonu (...) Czwarty sezon ma szybkie tempo, dużo się dzieje, choć przecież wiadomo,
Romi, entuzjasto ty nasz, ogarnij się trochę. Bo albo gdzieś po drodze przegapiłeś jeden sezon, albo - jak mniemam - numerki ci się pierdolą. Finałowy sezon jest piątym, sezon "rosyjski" był czwartym.
nie ma tego debilnego wątku rosyjskiego, który jednak załatwił mi szybsze oglądanie 3 sezonu (...) Czwarty sezon ma szybkie tempo, dużo się dzieje, choć przecież wiadomo,
Romi, entuzjasto ty nasz, ogarnij się trochę. Bo albo gdzieś po drodze przegapiłeś jeden sezon, albo - jak mniemam - numerki ci się pierdolą. Finałowy sezon jest piątym, sezon "rosyjski" był czwartym.
Początek wątku rosyjskiego to sezon 3. Baza pod centrum handlowym itd.
W sezonie czwartym to gułag na Kamczatce i Hoper.
Czarna śmierć - z jakąś niezrozumiałą dla siebie cierpliwością oglądam ten nieudany polski serial. Rozumiem, że nie nakręcił go Holoubek zajęty Heweliuszem (tak to sobie imaginuję) ale swoboda stylistyczna jaką operują twórcy (rozumiana bardziej jako coś chaotycznego), z jednej strony mnie irytuje a z drugiej przyciąga. Historia z tych ciekawszych i nieopowiedzianych dotychczas (nie licząc ZarazyRomana Załuskiego z 1971 r.), o epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu i blokadzie miasta w 1963 roku. Cieszę się z tego co mam, szybko niczego innego nie dostaniemy...
Droga do prawdy - ekranizacja debiutu Micka Herrona to takie zastępstwo w oczekiwaniu na kontynuację Kulawych koni. Nawet niezłe. Emma Thompson nie jest co prawda Oldmanem ale jako old girl w jego typie daje radę. Czuć, że najlepsze pomysły Herron rozwinie w cyklu powieści o Jacksonie Lambie i jego ekipie.
Droga do parawdy - ekranizacja debiutu Micka Herrona to takie zastępstwo w oczekiwaniu na kontynuację Kulawych koni. Nawet niezłe. Emma Thompson nie jest co prawda Oldmanem ale jako old girl w jego typie daje radę. Czuć, że najlepsze pomysły Herron rozwinie w cyklu powieści o Jacksonie Lambie i jego ekipie.
Zanim zacząłem oglądać spotkałem się z opiniami, że to zawód, że to nie tak dobre jak "Kulawe konie". No i z pewnością to nie są "Kulawe konie" i w ogóle nie miały być, sądząc po niemal wszystkich obejrzanych odcinkach - został mi tylko finałowy, który wpadnie w środę. Świetna Emma Thompson i świetna Ruth Wilson. Fabuła nie oferuje wielu objawień, w zasadzie od początku wiadomo, kto jest złym - służby specjalne i to nie jest nawet spoiler tylko połowa pierwszego odcinka. Zresztą, fajny jest ten wątek na początku. Generalnie, nic urywającego cokolwiek, ale miło się ogląda.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum