FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Seriale gały widziały...
Autor Wiadomość
KS 
KS


Posty: 3580
Wysłany: 2025-05-08, 11:56   

Biały Lotos, sezon 3. Z poprzednich, pierwszy podobał mi się bardzo, a drugi nieszczególnie, bo już tak nie bawił zjadliwą i lekko podaną satyrą społeczną. Jego wadą było nierówne rozłożenie akcentów, zbytnie skupienie się na wątku tej irytującej baby (którą ja miałem ochotę zabić od razu, a oni czekali z tym do samego końca), a zestaw kuracjuszy rozczarowywał.
Trzeci sezon wspina się z powrotem na poziom pierwszego. Mamy znów znakomicie dobrany set gości i równowagę między wątkami, w każdym dzieje się interesująco. Świetnie napisane role pozwalają wykazać się aktorom. Jason Isaacs jest wspaniały, Walton Goggins chyba nie gorszy – nie spodziewałbym się po nich aż takiej klasy, a tu proszę. Na ich tle nawet aktor tak wybitny jak Sam Rockwell, który gra tu jako guest star wypada tak sobie. Plusują też okoliczności przyrody, pozwalające na szereg fajnych ujęć. Z tym, że bliżej końca twórcy nieco przesadzają z wizualnymi popisami w momentach, gdy widz już niecierpliwi się, by poznać rozwiązania misternie supłanych wątków. To może jedyny minus – ostatnie odcinki nieco się dłużą. Czytałem, że w planie jest kolejny sezon, lecz mimo całej sympatii dla serialu, nie widzę potrzeby jego kontynuacji. Chyba więcej niż „powtórka z rozrywki” nie da się tu ugrać.
_________________
Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
 
 
Rec

Posty: 386
Wysłany: 2025-05-08, 12:00   

Czy jestem jedyną osobą, która w ogóle odbiła się od Białego Lotosu już na pierwszym sezonie? Zabawne tylko na papierze wałkowanie przebrzmiałych wątków "patrzcie, oderwane od rzeczywistości bogole", nudne jak diabli?
 
 
Cintryjka 

Posty: 2355
Wysłany: 2025-05-08, 13:22   

Jestem jeszcze ja.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
fdv 


Posty: 1914
Skąd: Neverland
Wysłany: 2025-05-08, 13:45   

To i ja dorzucę że mnie na tyle znudził że nawet pierwszego sezonu nie zmogłem.
_________________
W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
 
 
ASX76 
zrzęda


Posty: 16852
Skąd: z grzędy
Wysłany: 2025-05-08, 17:48   

KS napisał/a:


Biały Lotos, sezon 3.

Z poprzednich, pierwszy podobał mi się bardzo,

a drugi nieszczególnie, bo już tak nie bawił zjadliwą i lekko podaną satyrą społeczną.
Jego wadą było nierówne rozłożenie akcentów, zbytnie skupienie się na wątku tej irytującej baby (którą ja miałem ochotę zabić od razu, a oni czekali z tym do samego końca), a zestaw kuracjuszy rozczarowywał.

Trzeci sezon wspina się z powrotem na poziom pierwszego.



1. Ja również bawiłem się na nim bardzo dobrze.

2. Co by nie pisać, to zakończenie było fajne. ;)

3. Mnie wymęczył. Nie tak jak drugi, ale jednak. ;)
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
KS 
KS


Posty: 3580
Wysłany: 2025-05-11, 10:28   

Turysta, sezon 1. Facet po wypadku samochodowym budzi się w szpitalu z totalną amnezją. Widz wie niewiele więcej, poza tym, że ktoś chciał go zabić. Punkt wyjścia już ogrywany, ale twórcy starają się wykrzesać z tego coś oryginalnego i robią to z pomocą różnych mniej czy bardziej dziwnych a nawet szokujących postaci i detali. To sprawia, że haczyk zostaje połknięty i pierwsze odcinki ogląda się z zainteresowaniem. Patrzymy sobie, jak Jamie Dornan kolejny raz próbuje uciec od etykietki Greya i pokazać się jako aktor, ale przede wszystkim ogląda się to dla Danielle Macdonald i choćby dla niej warto. Wraz z upływem czasu, gdy scenariusz zjeżdża o dwa poziomy, głównie ona trzyma widza przed ekranem.
_________________
Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
 
 
ASX76 
zrzęda


Posty: 16852
Skąd: z grzędy
Wysłany: 2025-05-11, 17:00   

Drugi sezon "Turysty" wypada słabiej, niemniej i tak jest niezły, choćby ze względu na zaskakujące posunięcia. ;)
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
Cintryjka 

Posty: 2355
Wysłany: 2025-05-12, 18:56   

To prawda. Trochę odpięli wrotki, ale klimat był fajny.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Whoresbane


Posty: 1815
Wysłany: 2025-05-15, 20:30   

1923 - drugi sezon jest słabszy niż pierwszy. Nadal ma klimat rodziny Duttonów, nadal się świetnie ogląda, jak wszystko od Sheridana. Ale! Twórca zdecydowanie przesadził z przeciwnościami losu, które rzucał bohaterom pod nogi. W każdym kurde odcinku.

Czekam na 1944. Przy okazji zapowiedziano kolejne dwa spinoffy Yellowstone - jeden o Beth i Ripie, drugi o Kayce'm. Oba dziejące się współcześnie
_________________
Moje marzenie z MAGa: wznowienie wszystkich Stephensonów
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 25025
Wysłany: 2025-05-16, 08:43   

Whoresbane napisał/a:
1923 - drugi sezon jest słabszy niż pierwszy. Nadal ma klimat rodziny Duttonów, nadal się świetnie ogląda, jak wszystko od Sheridana. Ale! Twórca zdecydowanie przesadził z przeciwnościami losu, które rzucał bohaterom pod nogi. W każdym kurde odcinku.


Tak.

"Kwestia seksu i śmierci" ("Dying for sex") - Disney+. Krótki, ośmioodcinkowy serial, na podstawie podkastu opowiadającego prawdziwą historię. Miałem go nie oglądać, bo taka tematyka mnie nie interesuje. Skusiły mnie pozytywne recenzje, ale przede wszystkim negatywne opinie - smalcowate i krindżujące od facetów, którym nie spodobały się wybory głównej bohaterki.

Serial opowiada o kobiecie, która dowiaduje się o nawrocie raka - tym razem to już droga jednokierunkowa, ratunku nie będzie, co najwyżej mozna przedłużać życie. To przewartościowuje jej dotychczasowe życie: kobieta chce odkrywać swoją seksualność i odchodzi od męża, który do tej pory ją wspierał, ale w obliczu śmierci - nie o to jej już chodziło, nie do końca. I o to był ból d.py niektórych. Nie rozumiem, bo to jednak osobisty wybór, zwłaszcza w obliczu nieuchronności śmierci, jak chce się przeżyć resztę życia. A Molly wybiera swoją własną drogę, bo tylko tyle jej pozostało. Nie ma tu skupiania się na dramacie śmierci, na rozrachunkach z życiem, choć i to się dzieje, ale na boku. Więcej tu o podmiotowości i o tym, z kim się chce przeżyć resztę życia. Dla niej jest to jej przyjaciółka, która poświęca się, aby ją wspierać do samego końca.

Serial jest zabawny, ale nie przesadza z humorem. Dla mnie najzabawniejszy był ostatni odcinek, kiedy na scenę wkracza pielęgniarka z hospicjum. Sporo jest tu oswajania śmierci, które niweluje strach przed nią.

Z całą pewnością nie podpiszę się pod zachwytami nad tą produkcją, ale bez wątpienia jest to jeden z najciekawszych seriali tego roku. Świetnie napisany i zagrany - pewnie Michelle Williams dostanie jakąś nominację. https://www.youtube.com/w...m9yIHNleA%3D%3D
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Typical_troll 
Ultio dei


Posty: 1245
Skąd: Sośnicowice
Wysłany: 2025-05-17, 10:02   

Tegoroczny MŚiRoboty jak zawsze nierówny, ale podobała mi się różnorodność animacji i stylów grafiki.
A koty walczące z szatanem z muzyką Bacha w tle były świetne. :badgrin:
_________________
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.
G. Orwell
 
 
Cintryjka 

Posty: 2355
Wysłany: 2025-05-17, 10:36   

Drugi sezon Andora 8/10, choć rozbieg ciut długi.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
fdv 


Posty: 1914
Skąd: Neverland
Wysłany: 2025-05-17, 16:51   

W końcu za mną "The Pitt", na początku myślałem że może już medyczne dramy są za mną, jakoś tak nie porywał jednak z odcinka na odcinek było coraz ciekawiej, bardziej wciągająco i myślę że każdy bohater dostał odpowiednią ilość screen time żeby zainteresować i rozwinąć jej/jego postać. Pomimo że panowie byli ok to jednak w tym serialu zdecydowanie panie błyszczały aktorki grające McKay, Mohani, Javadi i King myślę że wyciągnęły tyle ile się dało i można śmiało każdą ich postać "kupić" W ogólnym rozrachunku polecam pewnie sezon drugi o ile będzie również obejrzę i tutaj na koniec tez mały plusik że skończył się tak jak powinien bez żadnego bzdurnego cliffhangera na końcu.
_________________
W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 25025
Wysłany: 2025-05-21, 07:59   

Cintryjka napisał/a:
Drugi sezon Andora 8/10, choć rozbieg ciut długi.

Podtrzymuję swoje stwierdzenie, że ten serial to najlepsze co się przydarzyło "Gwiezdnym Wojnom" od czasu częsci IV.

Nawet pomyślałem sobie, że może dobrym pomysłem byłoby zrobienie retellingu Świętej Trylogii w stylu "Andora" - czyli w postaci filmów dla dorosłych, a nie dla masowej publiczności. Oczywiście, szanse na to wynoszą zero. Takie marzenie, po prostu. :)

Po obejrzeniu ostatniego odcinka "Andora" włączyłem od razu "Rogue One" i wydał mi się on słabym, kinowym sequelem "Andora". Choć nadal fajnym, na tle innych produkcji starwarsowych. Jednak widać, że to już rozrywka skrojona pod gusta masowej, kinowej publiczności w przeciwieństwie do "Andora". Który przecież też nie jest aż tak ambitny, po prostu odcina się jakością od całego uniwersum.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4557
Skąd: fnord
Wysłany: 2025-05-24, 22:17   

Romulus napisał/a:
Cintryjka napisał/a:
Drugi sezon Andora 8/10, choć rozbieg ciut długi.

Podtrzymuję swoje stwierdzenie, że ten serial to najlepsze co się przydarzyło "Gwiezdnym Wojnom" od czasu częsci IV.


Oczywiście że tak. W tym momencie to jestem przekonany że nawet jest lepszy od oryginalnej trylogii, ale byłoby to deczko ahistoryczne więc napisze tylko że ten serial nadając kontekst winduje jeszcze wyżej pierwsze filmy Lucasa.

Romulus napisał/a:
Po obejrzeniu ostatniego odcinka "Andora" włączyłem od razu "Rogue One" i wydał mi się on słabym, kinowym sequelem "Andora". Choć nadal fajnym, na tle innych produkcji starwarsowych.


Zrobiłem identycznie i Łotr Jeden faktycznie wydawał się przy Andorze piu piu bajką z pędzącym tempem ale nadal sympatycznie działa jako finał.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 5197
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2025-05-25, 11:22   

Ciekawe te wasze opinie. Wymęczyłem 4 odcinek 2 sezonu i dalej cierpię oglądając. Strasznie głupie to jest. Sceny robione po 1, 2 minuty, bez sensu, pomysłów brak, zero wrażenia tego co miałem po 1 sezonie. Tam było świetnie tu jest koszmarnie.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 3129
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2025-05-25, 11:32   

Jestem w połowie Andora. Nudy jak w polskim filmie. Dooglądam, ale z bólem.
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Cintryjka 

Posty: 2355
Wysłany: 2025-05-25, 13:16   

Jeśli 2 sezon, to od 6 odcinka jest elegancko już do końca.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
KS 
KS


Posty: 3580
Wysłany: 2025-05-25, 15:08   

Romulus napisał/a:
ten serial to najlepsze co się przydarzyło "Gwiezdnym Wojnom" od czasu częsci IV.

czyli Nowej nadziei? Noaleprzecież Imperium kontratakuje przebija Nową nadzieję bezdyskusyjnie.
_________________
Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni.
To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi.
(Lemmy)
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4557
Skąd: fnord
Wysłany: 2025-05-25, 15:44   

Tomasz napisał/a:
Ciekawe te wasze opinie. Wymęczyłem 4 odcinek 2 sezonu i dalej cierpię oglądając. Strasznie głupie to jest. Sceny robione po 1, 2 minuty, bez sensu, pomysłów brak, zero wrażenia tego co miałem po 1 sezonie. Tam było świetnie tu jest koszmarnie.

W ogóle nie miałem takiego wrażenia, ale ja już to widzę jako całość, gdzie każdy segment ma swoje miejsc. Owszem zaraz po kradzieży TIE początek drugiego sezonu ma wolniejsze pesymistyczne tempo i ma pokazać jak w dupie jest rebelia, ale jest to mostek który ma swój sens. I ma swoje peaki, scena załamania nerwowego na ślubie i zatracenia się w tańcu była :shock:
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 5197
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2025-05-25, 17:10   

Ł napisał/a:
I ma swoje peaki, scena załamania nerwowego na ślubie i zatracenia się w tańcu była :shock:

To wytłumacz mi sens scen z tych tańców? Po co to? Wcześniej idą na górę w jakimś rytuale, obyczaju, fajnie, no to powinni pokazać co robią jak wlezą, ale ucinają i tyle. A za to te tańce są rozbudowane po nic.
W ogóle to jest tak pokazywane jakby imperium to była grupa spoko ludzi, zero zamordyzmu, ot tropią jakiś nielegalnie pracujących, a po prostu zdarzają się tam dranie i tyle.
A rebelia to banda niezrównoważonych emocjonalnie i intelektualnie ofiar losu albo idiotów. Plus jeden czy drugi psychopata. I tyle. Cały wątek na zbożowej planecie wymuszony, głupi i bez sensu. A potem po roku nagle jakieś rozterki, załamki nad żołnierzem i strach i ukrywanie się, gdy wcześniej porywaliśmy super myśliwiec. Serio? Nie wydaje wam się to łatane ze scen wzajemnie sobie przeczących?
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 3129
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2025-05-25, 17:14   

Owszem.
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4557
Skąd: fnord
Wysłany: 2025-05-25, 21:10   

Tomasz napisał/a:
Ł napisał/a:
I ma swoje peaki, scena załamania nerwowego na ślubie i zatracenia się w tańcu była :shock:

To wytłumacz mi sens scen z tych tańców? Po co to? Wcześniej idą na górę w jakimś rytuale, obyczaju, fajnie, no to powinni pokazać co robią jak wlezą, ale ucinają i tyle. A za to te tańce są rozbudowane po nic.


Już tłumaczę - scena tańca Mon Mothy to klamra kompozycyjna do sceny jej dialogu z córką przed ceremonią ślubną na początku odcinka w której mówi swojej córce że jej własna matka upiła się na jej weselu (w domyśle sugeruje że ona tego nie zrobi). Tymczasem obieg wypadków, to że jej stary przyjaciel zaczyna "wysypywać się" z konspiracji, a Luthen sugeruje że się nim zajmie (a ona wie jakie są jego metody), prowadzi jej postać na kraniec załamania nerwowego. Zamiast płaczu czy agresji, wybiera totalną dysocjacje, wypicie duszkiem drinków i dzikie zatracenie się w weselnym tańcu, byleby nie myśleć o tym co się stało. Ironia losu, wchodzi w buty własnej matki. Ta scena jest wspaniała na wielu poziomach - wizualnym, muzycznym, ale przede wszystkim jest sensownie osadzona w scenariuszu, pięknie konkluduje cały odcinek i buduje charakter Mon. Jest też zadrą w relacjach z Luthenem co wychodzi później.

Tomasz napisał/a:
A za to te tańce są rozbudowane po nic.

Są tak samo niezbędne jak orkiestra robotnicza z Ferrix grająca marsz pogrzebowy w 1 sezonie. Tam też było kilka minut dosłownie idących ludzi i budująca scene muzyka, a jednocześnie OGROM storytellingu bez żadnego dialogu. To jest kino.


Tomasz napisał/a:
W ogóle to jest tak pokazywane jakby imperium to była grupa spoko ludzi, zero zamordyzmu, ot tropią jakiś nielegalnie pracujących, a po prostu zdarzają się tam dranie i tyle.

Tam chyba był kontekst tego że Imperium domaga się większych dostaw żywności a jednoczesnie prześladuje siłą roboczą jakiej nie autoryzuje, to jest dosłownie zamordyzm. Trzymają ludzi za mordę wiedząc że nie są w stanie zapewnić im dostaw bez dodatkowej siły roboczej, więc zawsze mają na nich paragraf do prześladowań i kontroli. Wątek warto też rozważyć w kontekście sytuacji w USA.


Tomasz napisał/a:
Nie wydaje wam się to łatane ze scen wzajemnie sobie przeczących?

Nie.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 25025
Wysłany: 2025-05-26, 18:22   

Co do tych tańców - mamy tu proste odcięcie się od tego, co wydarzyło się wcześniej. Jeśli chodzi o traumę - tu również wygrywa realizm, bo przecież trauma nie ujawnia się zawsze i od razu po traumatycznym zdarzeniu. Czasami "przyśnie", aby się obudzić, czasami czymś zwyczajnym i banalnym: podniesiony głos, irracjonalne poddenerwowanie się czymś banalnym. Rację mają jednak ci, którzy piszą i mówią, że ten serial dobrze jest oglądać zaraz po pierwszym sezonie, nawet uwzględniając przeskok czasowy. I sami scenarzyści nie ułatwiają widzom - od razu wrzucają ich w sam środek intrygi, której nie przedstawiają od początku.

Pewnie w tym roku obejrzę go ponownie, po jednym odcinku dziennie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4557
Skąd: fnord
Wysłany: 2025-05-26, 18:57   

Romulus napisał/a:
Pewnie w tym roku obejrzę go ponownie, po jednym odcinku dziennie.


ja będę na pewno powtarzał sezon pierwszy, zresztą bardzo fajnie się to ogląda w nawiązaniu do bierzącej polityki np. https://www.reddit.com/r/...o_keef_nothing/

w ogóle bardzo mi się podoba w jak konsekwetny ale i subtelny sposób ten serial jest krytyką autorytaryzmu. Pokazuje nie tylko że jes to moralnie złe, ale i na dłuzszą metę dysfunkcjonalne. Ten wątek że Imperium niejako "tworzy" a nawet toleruje stan sprzeczny z własnym prawem, tylko po to by mieć przyczynek do prześladowania obywateli. Ten wątek z rolniczą planetą gdzie ten dowódca wprost mówi że przymknie oko na lewe dokumenty za sex. Wyścig szczurów w służbie bezpieczeństwa imperium który prowadzi do wycieku. to że każda instytucja imperium, łącznie z sądami dąży do robienia "lewych" wyników, pięknie pokazane w 1 sezonie, gdzie Andor zostaje dosłownie skazany nie za cokolwiek co zrobił, tylko dosłownie z przypadku.

Te uniwersum potrzebowało czegoś takiego, bo prequele z Palpatinem mówiącym że kocha demokracje, jakby jego własny system nie był autodestruktywnych wad, to było za mało.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 5197
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2025-05-26, 23:25   

Ł napisał/a:

w ogóle bardzo mi się podoba w jak konsekwetny ale i subtelny sposób ten serial jest krytyką autorytaryzmu. Pokazuje nie tylko że jes to moralnie złe, ale i na dłuzszą metę dysfunkcjonalne. Ten wątek że Imperium niejako "tworzy" a nawet toleruje stan sprzeczny z własnym prawem, tylko po to by mieć przyczynek do prześladowania obywateli. Ten wątek z rolniczą planetą gdzie ten dowódca wprost mówi że przymknie oko na lewe dokumenty za sex. Wyścig szczurów w służbie bezpieczeństwa imperium który prowadzi do wycieku. to że każda instytucja imperium, łącznie z sądami dąży do robienia "lewych" wyników, pięknie pokazane w 1 sezonie, gdzie Andor zostaje dosłownie skazany nie za cokolwiek co zrobił, tylko dosłownie z przypadku.

Tylko, że to przestaje być wielkie groźne diaboliczne imperium zła tylko zrelatywizowane przyziemne biurokratyczne durne państwo, z którym walczy grupa idiotów kierowanych przez okrutnych maniaków. To w zasadzie przeczy starym Star Warsom.
Zrobili w Andorze naradę ważniaków, niby jak w Wansee u hitlerowców. Tylko wyszło, że tam to ustalali niewyobrażalny plan eksterminacji, a tutaj drapieżczą eksploatację minerałów. Ot taki poziom jakiejś ziemskiej korporacji wykorzystującej jakieś państewko w Afryce. Strasznie to karleje.
Imperium w Star Warsach to było galaktyczne potężne zło, a nie ot jakiś autorytaryzm rodem z Orbana i dążące do poziomu Franco dopiero. Normalnie po co rebelia, wystarczyło wybory wygrać.

A do tego nie wiem gdzie wy ten realizm widzicie. To powierzchowne badziewie. Ot Andor leci na tę planetę kopalnianą i uczy się historii swojej przykrywki idąc do portu. Tak raz dwa usłyszy i zapamięta. To w porównaniu ze Stawką większą niż życie wygląda jak głupia bajeczka w tym zakresie.

Ł napisał/a:
Już tłumaczę - scena tańca Mon Mothy to klamra kompozycyjna do sceny jej dialogu z córką przed ceremonią ślubną na początku odcinka w której mówi swojej córce że jej własna matka upiła się na jej weselu (w domyśle sugeruje że ona tego nie zrobi). Tymczasem obieg wypadków, to że jej stary przyjaciel zaczyna "wysypywać się" z konspiracji, a Luthen sugeruje że się nim zajmie (a ona wie jakie są jego metody), prowadzi jej postać na kraniec załamania nerwowego. Zamiast płaczu czy agresji, wybiera totalną dysocjacje, wypicie duszkiem drinków i dzikie zatracenie się w weselnym tańcu, byleby nie myśleć o tym co się stało. Ironia losu, wchodzi w buty własnej matki. Ta scena jest wspaniała na wielu poziomach - wizualnym, muzycznym, ale przede wszystkim jest sensownie osadzona w scenariuszu, pięknie konkluduje cały odcinek i buduje charakter Mon. Jest też zadrą w relacjach z Luthenem co wychodzi później.

A widzisz, ale wg mnie to co piszesz jest tam podane słabo, bez wyrazu, w za krótkich scenach, z dialogami które są niedopracowane, a ten dramat, który tam powinien wybrzmieć no jest budowany od pierwszego odcinka, jest w montażu od tego pierwszego odcinka, zestawiany z idiotycznym wątkiem na wpół zabawnego dziadostwa z oddziałami wybijających się jak idioci i grających w kamień nożyce pseudo rebeliantów. Tam całkiem bez sensu się zestawia różne wątki, nie buduje ich sensownie i one się gryzą ze sobą, w jeszcze na siłę krótkich scenach.
Ł napisał/a:
Są tak samo niezbędne jak orkiestra robotnicza z Ferrix grająca marsz pogrzebowy w 1 sezonie. Tam też było kilka minut dosłownie idących ludzi i budująca scene muzyka, a jednocześnie OGROM storytellingu bez żadnego dialogu. To jest kino.

Nie zgadzam się, albo źle pamiętam pierwszy sezon. Tam się w całych odcinkach skupiali na zbudowaniu czegoś, nie cieli wątków i nie sklejali montażowo tak chaotycznie. I wtedy im takie sceny należycie wybrzmiewały.

Romulus napisał/a:
Co do tych tańców - mamy tu proste odcięcie się od tego, co wydarzyło się wcześniej.

Sorry nie rozumiem o co ci chodzi. Jakie odcięcie? Nagle ta scena w porównaniu z wcześniejszymi jest rozciągnięta całkowicie niepotrzebnie.
Ł napisał/a:
Trzymają ludzi za mordę wiedząc że nie są w stanie zapewnić im dostaw bez dodatkowej siły roboczej, więc zawsze mają na nich paragraf do prześladowań i kontroli.

Dopowiadasz sobie coś czego tam nie ma.
W pierwszym sezonie był ten zamordyzm i na tej ich planecie jak tam oddziały imperium przyleciały dobrze pokazany i w całym wątku więziennym. Tutaj wcale.
Ł napisał/a:
Wątek warto też rozważyć w kontekście sytuacji w USA.

To już mnie załamało. Normalnie Trump - Vader. Acha. No to w pastisz byśmy jakiś chyba poszli. Albo parodię.
A sam wątek jest zbudowany tak, że oni by się od tego zamordyzmu schowali ot tak, gdyby nie jedna czekała na spóźniającego się Andora, a drugi popędził na randkę pożegnalną. Tak strasznie sprawne to imperium.

Romulus napisał/a:
Co do tych tańców - mamy tu proste odcięcie się od tego, co wydarzyło się wcześniej. Jeśli chodzi o traumę - tu również wygrywa realizm, bo przecież trauma nie ujawnia się zawsze i od razu po traumatycznym zdarzeniu.

Ale ona ma traumę po wydarzeniach z pierwszego sezonu (we wspomnieniach i snach) a przeżywa zabitego żołnierza z 3 odcinka. Po roku od tego odcinka. A nawet nie wspomnieli, że facet który z nimi był zginął i jego mogliby bardziej sensownie przeżywać. To się nie klei wcale.

Ł napisał/a:
Te uniwersum potrzebowało czegoś takiego, bo prequele z Palpatinem mówiącym że kocha demokracje, jakby jego własny system nie był autodestruktywnych wad, to było za mało.

Sorry, myślę nad sensem tego zdania, ale chyba mnie twoja składnia pokonała.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 25025
Wysłany: 2025-05-27, 07:11   

Nie chcę cię przekonywać, że "Andor" powinien ci się podobać, skoro ci się nie podoba, a podoba się mnie. :mrgreen:

Początkowo myślałem, błędnie, że "Andor" byłby dobrą samodzielną całością, niezależną od uniwersum SW, po prostu samodzielna całość, która nie potrzebuje żadnego uniwersum, aby się definiować i bronić jako całość. Było to błędne, gdyż "Andor" właśnie jest zanurzony w to uniwersum. Nie potrzebuje przekonywać widzów, że imperium jest złe. Bo widz to już wie - a teraz ogląda jego codzienną, zwyczajną wersję, bez mieczy świetlnych, mocy i złego fchuj imperatora i jego przybocznego Vadera. Oni w tym serialu istnieją, na pewno imperator jest kilka razy wspominany. Nie muszą tu pokazywać tego zła, ale je widać - w strachu tych wszystkich biurokratów, że przyjdzie służba bezpieczeństwa i ich pociągnie do odpowiedzialności. I ten strach jest tak duży, że lepiej strzelić samobója, niż poddać się śledztwu. I dlatego widz wie, że ten strach jest uzasadniony, bo wie jak działa Vader i że imperator to chodzące zło. Ich "duch" się cały czas unosi nad wszystkimi biurokratami. I nad rebelią, która też to wie. Do tego rebelia ta ma różne twarze, jest jeszcze nieskoordynowana, chaotyczna, dopiero się formuje. I tak dalej. To taka luźna uwaga na marginesie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4557
Skąd: fnord
Wysłany: 2025-05-27, 09:15   

Tomasz napisał/a:

Tylko, że to przestaje być wielkie groźne diaboliczne imperium zła tylko zrelatywizowane przyziemne biurokratyczne durne państwo, z którym walczy grupa idiotów kierowanych przez okrutnych maniaków. To w zasadzie przeczy starym Star Warsom.

[...]

Imperium w Star Warsach to było galaktyczne potężne zło, a nie ot jakiś autorytaryzm rodem z Orbana i dążące do poziomu Franco dopiero. Normalnie po co rebelia, wystarczyło wybory wygrać.


No tylko że nie, teraz proszę odpal sobie Nową Nadzieje:

- Schwytana Leia powołuje się na swój immunitet dyplomatyczny wierząc że zadziała.
- Informacja o rozwiązaniu Senatu pada dopiero w dalszej części filmu.

Imperium utrzymywało fasady demokracji i pewnych wolności jeszcze na początku starej trylogii. To o czym opowiada pierwszy film to dosłownie przejście z jeszcze krygującego się autorytaryzmu gdzie bezpieka dojeżdza opozycje do ludobójczego totalitaryzmu gdzie wysadza się całą planetę. Co było powodem tej zmiany? Gwiazda Śmierci jako narzędzie skutecznej eksterminacji.

Tomasz jeśli ominął Cię cały sens "Nowej Nadziei" to nie dziwie się że Andor s2 nie rezonuje. :mrgreen:



Tomasz napisał/a:
Zrobili w Andorze naradę ważniaków, niby jak w Wansee u hitlerowców. Tylko wyszło, że tam to ustalali niewyobrażalny plan eksterminacji, a tutaj drapieżczą eksploatację minerałów. Ot taki poziom jakiejś ziemskiej korporacji wykorzystującej jakieś państewko w Afryce. Strasznie to karleje.


Eksterminacje masz dopiero w R1 i Nowej Nadziei, to co jest pokazane w Andorze to etap "wysiedlamy żydów na madagaskar".

Romulus napisał/a:
Nie potrzebuje przekonywać widzów, że imperium jest złe. Bo widz to już wie - a teraz ogląda jego codzienną, zwyczajną wersję, bez mieczy świetlnych, mocy i złego fchuj imperatora i jego przybocznego Vadera. Oni w tym serialu istnieją, na pewno imperator jest kilka razy wspominany. Nie muszą tu pokazywać tego zła, ale je widać - w strachu tych wszystkich biurokratów, że przyjdzie służba bezpieczeństwa i ich pociągnie do odpowiedzialności. I ten strach jest tak duży, że lepiej strzelić samobója, niż poddać się śledztwu. I dlatego widz wie, że ten strach jest uzasadniony, bo wie jak działa Vader i że imperator to chodzące zło. Ich "duch" się cały czas unosi nad wszystkimi biurokratami. I nad rebelią, która też to wie.


+1

Dołożyłbym do tego wiersz Woroszylskiego:

Niedługo po wojnie 1914–1918 w Europie powstały pierwsze
państwa faszystowskie W tych państwach
słońce wschodziło i zachodziło o normalnej porze opromieniając
dachy domostw i wzgórz zieloną spadzistość

[...]

Albowiem nie było znaków na niebie komet żałobnych
wody w krew zamienionej krzaków płonących albowiem
życie biegło zwyczajnie więc naprawdę w państwach tych
wielu było
ludzi zwyczajnych i ludzi dobrych i takich którzy
nie wiedzieli o niczym

[...]


A jednak były to
państwa faszystowskie
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4557
Skąd: fnord
Wysłany: 2025-05-27, 10:50   

Tomasz napisał/a:

Ł napisał/a:
Wątek warto też rozważyć w kontekście sytuacji w USA.

To już mnie załamało. Normalnie Trump - Vader. Acha.


polecam obadanie co wrzuciło oficjalne konto Białego Domu 4 maja (zwróć uwagę na kolor miecza :mrgreen: ): https://x.com/WhiteHouse/status/1919053040734072844
 
 
Rec

Posty: 386
Wysłany: 2025-05-27, 11:22   

W sumie postrzeganie rebelii jako oszołomów to standardowa praktyka autorytaryzmu. Idealistyczne, nazbyt porywcze dzieciaki widzą domykanie systemu (zgraja z trzech pierwszych odcinków s2), ale są niezorganizowane i wśród nich są osoby niezbyt lotne, więc efekt musi być taki, jak to widzimy. Z drugiej strony mamy zorganizowanych ludzi Luthena - wszystkich propaganda przedstawia jako wywrotowy element, który godzi w porządek i harmonię społeczeństwa. Kto chce obalić nasz stabilny rząd? Rozhisteryzowane julki. Taka optyka odcina racjonalność argumentów protestujących. Krytykują działania aparatu bezpieczeństwa? Co ten dzieciak wie o życiu, to jakiś lump. Widzieliśmy to u nas kilka lat temu. Usłużni wskażą, że Polska nie powinna zależeć od takich dziewczyn, jak te ze strajku, znajdziemy wam najbardziej krzykliwe przykłady i przedstawimy jako ogólny poziom opozycji.


Jestem po 3 odcinku s2 i faktycznie jest pewna zmiana. W s1 dominowały długie ujęcia, a s2 od pierwszego odcinka jest bardziej "przebojowy" - wątki przeplatają się w bardziej dynamiczny sposób, nieco więcej tu montażowego efekciarstwa. Ale to forma, która nie niweluje zawartości scenariusza. Ten się nie zmienił.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

gamedecverse


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,34 sekundy. Zapytań do SQL: 13