w momencie poczęcia nie są produkowane żadne komórki rozrodcze, to oznacza to, że w USA nie ma już rozróżnienia na kobiety i mężczyzn.
Cytat:
(d) “Female” means a person belonging, at conception, to the sex that produces the large reproductive cell.
(e) “Male” means a person belonging, at conception, to the sex that produces the small reproductive cell.
Nie masz racji. Sformułowanie jest dość jasne, IMO. Nikt tu nie twierdzi, że w momencie poczęcia nowy zarodek produkuje własne gamety i nikt nie próbuje na tej podstawie zarodków różnicować (bądź nie). Stwierdza się tylko, że od chwili poczęcia zarodek należy do płci, która [w ogólności, a jego wypadku - w przyszłości] produkuje takie lub inne komórki rozrodcze.
Czym jest wok, Marks Gender, kensel kelczer - jak pisałem wcześniej, według najtrafniejszej definicji jest to wszystko, co aktualnie nie podoba się religijnej prawicy.
Egzemplifikacja.
Tradycyjna msza inauguracyjna. Prowadziła ją jakaś biskupka.
Zwróciła się do Demencjusza o miłosierdzie wobec imigrantów. W zasadzie - przekaz chrześcijański w duchu i treści. Bo cóż może być dla chrześcijaństwa bardziej znamiennego niż miłosierdzie Dżizasa Chrajstasa.
Demencjusz Płatek Śniegu Trump poczuł się słowami biskupki urażony. I jakieś dwa dni bolał go z tego powodu odwłok.
Cytat:
Pozwólcie mi złożyć ostatnią prośbę. Panie prezydencie, miliony ludzi zaufały panu i, jak powiedział pan wczoraj całemu krajowi, poczuł pan opatrznościową rękę kochającego Boga - zwróciła się biskup Kościoła Episkopalnego Mariann Edgar Budde do zaprzysiężonego i siedzącego w pierwszym rzędzie Katedry Narodowej Donalda Trumpa.
- W imię naszego Boga, proszę pana o okazanie miłosierdzia ludziom w naszym kraju, którzy żyją dziś w strachu. Są wśród nas dzieci homoseksualne, lesbijki i osoby transpłciowe. Dorastające w rodzinach demokratów i republikanów, i osób niezależnych. One boją się teraz o swoje życie - rozpoczęła Mariann Edgar Budde.
(...)
- Są także ci, którzy codziennie zbierają nasze plony, sprzątają nasze biura, pracują na fermach drobiu i w zakładach mięsnych. Myją naczynia po naszych posiłkach w restauracjach czy spędzają noce na zmianach w szpitalach. Mogą nie mieć obywatelstwa ani odpowiednich dokumentów, ale zdecydowana większość z nich nie jest przestępcami - mówiła Mariann Edgar Budde. - To ludzie, którzy płacą podatki, są dobrymi sąsiadami i wiernymi członkami naszych kościołów, meczetów, synagog i świątyń - dodała duchowna.
Dodam, że to w ogóle nie była konfrontacja. Pani poprosiła prezydenta o miłosierdzie. Poprosiła. Nie grzmiała, jak inne religijne zyeby, nie rzucała gromów. Nic z tych rzeczy. Wykazała się chrześcijańską postawą prosząc silniejszego, aby oszczędzał słabszych.
Po tej mszy rozpętało się piekło.
Co o tym powiedział Płatek Śniegu to można przeczytać w artykule.
Religijna prawica nie szczędziła słów. W imię ich Sejwiora Bejbi Lorda Dżizasa na biskupkę wylał się ściek pełen pomyj.
Proszę, dla chętnych, "The Daily Show" zrobiło zestawienie wypowiedzi m. in. głównych anty-wokistów przeplatane słowami biskupki: https://www.tiktok.com/@t...=ZN-8tKCVVRYDxO
Tu już nawet nie chodzi o Płatka Śniegu, ale o to, czym jest religijna prawica: ich własnymi słowami i wedłu ich własnego systemu wartości, to po prostu sługi Szatana.
W zasadzie nikt na wizji nie nazwał jej "lesbą", co ich powstrzymywało?
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
_________________ Beata: co to jest "gangrena zobczenia"?
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.
Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
Nie sposób nie powtórzyć za konserwatywnym "Wall Street Journal", że ta wojna handlowa wywołana przez Demecjusza z Kanadą i Meksykiem zwycięża w kategorii "najgłupsza wojna handlowa w dziejach". I to na dodatek z własnymi sojusznikami, a na pewno z jednym bardzo wiernym. W Chiny za to uderzył jakimiś śmiesznymi cłami, na które Chiny zareagowały równie zabawnie - zapowiadając pozew, czy skargę do WTO.
Chyba nigdy nie znudzi mi się powtarzanie o Demencjuszu: Co.Za.Debil.
Teraz czas na uderzenie cłami w Europę. Czekam. Jego faszystowski przydupas, Hailon Musk rwie się do zbawiania Europy. Będzie śmiesznie.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Szczerze pisząc, to słuchanie Podkastu Amerykańskiego spowodowało, że nie jestem w ogóle zaskoczony tym, co robi Demencjusz i jego przydupas, który rozwala rządowe agencje i pewnie zaraz zacznie prywatyzować edukację. Aby Ameryka rosła w siłę i wszystkim żyło się dobrze bez zaimków.
Demencjusz chce wysiedlić Strefę Gazy i przejąć ją dla Ameryki. Zbudować tam kurorty, a te miliony Palestyńczyków przyjmą inne kraje i będą wszyscy szczęśliwi.
Może rzeczywiście to nie demencja tylko - jak w odcinku "House M.D." - latami nie leczona kiła?
Tymczasem krótkie podsumowanie "wojen handlowych" wywołanych przez Demencjusza. "Zyski" takie, że ło panie, Kanada i Meksyk na kolanach, zgadzają się na wszystko, wysyłają żołnierzy na granice, aby strzec Ameryki, zaraz w ogóle same się do Ameryki przyłączą...
Ameryka dla zaawansowanych napisał/a:
Krew się we mnie gotuje, jak czytam polskie media, te wszystkie onety i inne wirtualne, które powtarzają słowo w słowo MAGA-retorykę o rzekomych sukcesach Donalda Trumpa. Trzeba być naprawdę tępym, żeby jako dziennikarz z pełnym dostępem do niezliczonych źródeł informacji, bezrefleksyjnie pisać takie bzdury. W rzeczywistości Donald Trump po raz kolejny kreuje problemy, które następnie rzekomo rozwiązuje, ogłaszając przy tym zwycięstwo. Problem w tym, że jednocześnie narażaja światową gospodarkę na poważne turbulencje. Posłuchajcie mnie uważnie.
Jego zwolennicy twierdzą, że Kanada i Meksyk ustąpiły pod presją Trumpa, ale w rzeczywistości to on sam musiał się wycofać. Podobnie było wcześniej w przypadku Kolumbii, a z Panamą to naciągane zwycięstwo. W przypadku Kanady, administracja Trumpa ogłosiła 30-dniowe zawieszenie planowanych 25-procentowych ceł na towary, argumentując, że Kanada zgodziła się na wzmocnienie kontroli granicznych w celu zwalczania przemytu fentanylu. Problem w tym, że sąsiad z Północy nie zaproponował niczego nowego. Już w grudniu 2024 roku, czyli miesiąc przed inauguracją Trumpa, rząd kanadyjski zapowiedział inwestycję 1,3 miliarda dolarów w bezpieczeństwo granic, obejmującą m.in. nowe śmigłowce, technologie i personel oraz całodobowy monitoring granicy. Te działania były planowane niezależnie od gróźb celnych ze strony USA. Wczoraj Trudeau to tylko powtórzył, nie zadeklarował niczego nowego.
Tak samo Meksyk, którzy rzekomo pod naciskiem Trumpa zgodził się na rozmieszczenie 10 tysięcy żołnierzy na granicy z USA w odpowiedzi na groźby celne Trumpa. Jednak już w 2021 roku, za prezydentury Joe Bidena, Meksyk wysłał 15 tysięcy żołnierzy na granicę bez konieczności stosowania takich nacisków. Donald Trump tak ich skutecznie szantażował, że Meksyk zapowiedział wysłanie 5 tysięcy żołnierzy mniej niż wysłał bez wojny celnej. Brawo.
Podobna sytuacja miała miejsce w relacjach z Kolumbią. Administracja Trumpa zagroziła nałożeniem 25-procentowych ceł na kolumbijskie towary po tym, jak prezydent Gustavo Petro odmówił przyjęcia deportowanych obywateli na pokładach amerykańskich samolotów wojskowych. Jednakże administracja Trumpa musiała ustąpić w kwestii traktowania deportowanych, zgadzając się na ich transport bez kajdanek i fotografowania oraz na to, by eskortą byli pracownicy DHS (Department of Homeland Security) a nie żołnierze. Po negocjacjach Kolumbia zgodziła się przyjąć deportowanych, wysyłając po nich własne samoloty, aby zapewnić im godne warunki powrotu. Pozwólcie, że powtórzę – Kolumbia nie odmawiała przyjęcia swoich obywateli, Kolumbijczycy byli deportowani i przez Bidena na pokładach samolotów DHS bez większego problemu, ale odmawiała akceptowania niehumanitarnych warunków transportu. Mimo to, zwolennicy Trumpa przedstawiali to jako jego zwycięstwo w wojnie celnej, pomijając fakt, że to Stany Zjednoczone dostosowały się do żądań Kolumbii – to samo czytam w polskich mediach.
W odniesieniu do Panamy, Trump ogłosił sukces w postaci wycofania się tego kraju z chińskiej Inicjatywy Belt and Road, co rzekomo miało ograniczyć wpływy Chin w regionie. Jednak Panama korzystała z chińskich inwestycji na rozwój infrastruktury portowej, a rezygnacja z tych funduszy negatywnie wpłynie na jej gospodarkę. Ale nie było innego wyjścia, kiedy mocarstwo atomowe dosłownie trzymało Panamie pistolet przy głowie. Nie jest również jasne, czy Chiny całkowicie zaprzestaną inwestycji w Panamie – jeśli pytacie mnie, to uważam, że znają inne sposoby, bo skutecznie rozwijają swoje wpływy w Ameryce Południowej od lat.
Trump tworzy kryzysy, a następnie przypisuje sobie zasługi za ich rozwiązanie, wskazując na działania, które były już wcześniej planowane lub które kraje te podjęłyby niezależnie od jego gróźb celnych. Tymczasem jego polityka celna naraża amerykańskich konsumentów na wzrost cen i destabilizuje światową gospodarkę. Biden był w stanie uzyskać od Meksyku 1,5 miliarda dolarów na bezpieczeństwo granic bez uciekania się do wojny celnej.
W rzeczywistości to Trump ustępuje pod presją, podczas gdy jego zwolennicy bezmyślnie twierdzą, że to inne kraje ulegają jego naciskom. Jego działania przynoszą więcej szkody niż pożytku, zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla reszty świata. A to co czytacie w polskich media to świadectwo miałkości intelektualnej dziennikarzy, a nie sukcesów Trumpa.
To o polskich mediach piszących o Ameryce, Juraszach, Sroczyńskich i jego wywiadach to szczera prawda.
Dorzucę, że część tych dekretów szumnie podpisywanych ku uciesze międzynarodówki matołów, powiela już istniejące przepisy, które w znacznie lepszym kształcie funkcjonują w amerykańskim prawie. Ale dzięki temu Demencjusz może krzyczeć, że wprowadził prawo, ktorego wcześniej nie było - choć było - i uleczył Amerykę.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
A teraz wyobraźcie sobie, że wybory w USA wygrała Kamala Harris, więc Bill Gates siedzi w czapce bejzbolowej i z własnym dzieckiem-przedszkolakiem w gabinecie owalnym i wydaje sobie stamtąd orędzia dla prasy. To jego dziecko mówi do prezydentki Kamali "zamknij się" i "idź stąd". Uczestniczy też ów Gates w rozmowach telefonicznych z głowami państw europejskich, szczuje w mediach społecznościowych na nielubianych polityków i dziennikarzy prawicowych, wtrąca się do wyborów w innych krajach, pompuje zasięgami sfanatyzowanych maoistów i polpotystów, do rozsiewających fejki, teorie spiskowe i insynuacje anonimów na twitterze mówi "to wy jesteście dzisiaj mediami", likwiduje na podstawie własnych omamów, sond internetowych i kaprysu instytucje publiczne, a dwudziestoparolatkowie z jego Microsoftu dokonują głębokich cięć w funduszach państwowych i organizują beztrosko grupowe zwolnienia. Bez przerwy kłamie albo pokazuje swoją ignorancję w tematach, w których zabiera ochoczo i gromko głos. Doi od lat kasę od państwa dla swoich firm, ale lajkuje memy, w których niezamożni, chorzy i w potrzebie nazywani są "pasożytami". Ponadto ma ok. 11 dzieci z 3 czy 4 kobietami z luźnych związków; niektórzy z potomków noszą takie imiona jak Qwerty 123hasło czy C-3PO. Albowiem jest obrońcą tradycyjnego modelu rodziny i tradycji jako takiej zagrożonej przez ideologów, narcyzów i dziwadła. Przerażające, prawda? Na szczęście to tylko moja wyobraźnia...
Po konferencji Hailona Muska z Gabinetu Owalnego jestem już pewien, że Biden w swojej demencji był bardziej samodzielnym prezydentem niż Demencjusz Trump. Który w sumie okazuje się suką Muska. Nawet konserwatywni komentatorzy, których opinię czytałem, twierdzą, że ta konferencja z Muskiem i jego synem była policzkiem dla Trumpa.
Ale Sroczyńskie, Jurasze i Wosie i wszystkie symetrysty tego kraju będą pierdzieć, że za Demokratów to było tak samo.
Po za tym: 90 % podatek dla miliarderów to nie był, nie jest i nigdy nie będzie zły pomysł.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
I've already seen it, i love watching my vice president shame the Europoors.
Cytat:
In reality Europe is to us what North Korea is to China. We could just say fuck it and dip to let them fend for themselves but we should really only do that by end of Vances Term once we gotten a bunch of jobs back to America and built up a self reliant economy otherwise we will be boned long term.
Whatever happens though these last 3 and half weeks have been a big progress its going to be a wild 4 years.
Piotr Tarczyński, pisarz, tłumacz, współautor "Podkastu Amerykańskiego" (razem z amerykanistą drem Łukaszem Pawłowskim) o stanie polskich mediów i ekspertów od Ameryki w dniu dzisiejszym:
Cytat:
Donald Trump mówi, że wojna w Ukrainie to sprawa Europy, bo Ameryka jest daleko i "oddziela ją piękny, wielki ocean". Tymczasem Marcin Przydacz, były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS, przekonuje: " Być może to jakaś strategia negocjacyjna. (...) Myślę, że Donald Trump doskonale zdaje sobie sprawę, jak wygląda sytuacja w rzeczywistości". No tak, w rzeczywistości ten piękny ocean oddziela Stany nie tylko od Ukrainy, ale też od Polski, o czym może warto pamiętać.
J. D. Vance oświadcza w Monachium, że największym zagrożeniem dla Europy nie jest wcale Rosja, ale Unia Europejska, którą porównuje do Związku Radzieckiego. A polska prawica zachwycona, że (cytuję Przemysława Czarnka) "walnął między oczy, że lewactwo zaczęło wyć". Fragment o Rosji jakoś jej umknął. Tylko zakulisowo politycy PiS mówią, że z okrzykami "Donald Trump!" w Sejmie "głupio wyszło" - ale oczywiście głośno tego nie powiedzą.
Amerykańskie instytucje sypią się jak domek z kart, bo okazuje się to, o czym mówiliśmy w Podkaście amerykańskim od dawna: że instytucje to ludzie, a jeśli ludzie nie stawiają oporu (albo są zwalniani na potęgę przez najbogatszego człowieka świata i jego minionków), to niewiele zostaje. A polscy profesorowie amerykanistyki (np. mój ulubieniec Zbigniew Lewicki) powtarzają jak mantrę, że trwa "powrót do normalności", a USA - tak, zgadliście "mają silne instytucje".
Lewicki przekonuje też, że Trump jest "mężem stanu", który "robi swoje i dba o swoje państwo", tylko ma "specyficzny sposób wyrażania się, hiperbole". Ot, drobnostka. A jakie są te "hiperbole"? Ano takie, że to Ukraina odpowiada za wybuch wojny i że Ukraina nie powinna była zaczynać wojny z Rosją. Czyli tak jakby język rosyjskiej propagandy.
Ale, ale, bez histerii - jak przekonuje nas Grzegorz Sroczyński - "niespecjalnie warto analizować" to, co mówi Trump, bo to "tylko cyrk" i "głupie odzywki". Nic więcej. Pamiętajcie, wszyscy są głupi, panikują, a trzeba zachowywać spokój i - jak radzi Sroczyński - czytać więcej symetrystów. Skoro tak, to ja też pozwolę sobie na analizę w duchu symetryzmu: dla Czarnka najważniejsze jest, że lewaków boli dupa; dla Sroczyńskiego najważniejsze jest to, że dupa boli rozhisteryzowane libki.
I tak to mniej więcej u nas wygląda.
Facet nie jest amerykanistą z wykształcenia, ale lepiej rozumie temat niż utytułowane łby. Jeszcze by tylko dodać do tej listy profesora Matczaka, Tatę Maty i jego obsesje na punkcie lewicy i "marksizmu".
Dodam to, co pisałem w innym miejscu. Jeśli chcecie zrozumieć, co robi Trump i dlaczego to robi, a raczej kto za nim stoi (nie Rosja) i jaki ma plan oraz jak go wdraża, to warto słuchać "Podkastu Amerykańskiego", który o tym informuje od dawna. To jest, o "Project 2025". "Podkast Dezinformacyjny" również. A o "Project 2025", którego idee są wprost przepisywane do dekretów Demencjusza, polskie media nie potrafią a o ekspertach wskazywanych przez Tarczyńskiego nawet nie wspominam.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Będzie ze mnie kapitan oczywisty ale zauważyłem, że opozycja u nas (pewnie nie tylko u nas) to mówimy i robimy na przekór obozowi rządzącemu, obojętnie czy to dobrze dla Polski czy też nie.
Nie istnieje u nas coś takiego jak dobro Polski ponad podziałami.
Będzie ze mnie kapitan oczywisty ale zauważyłem, że opozycja u nas (pewnie nie tylko u nas) to mówimy i robimy na przekór obozowi rządzącemu, obojętnie czy to dobrze dla Polski czy też nie.
Nie istnieje u nas coś takiego jak dobro Polski ponad podziałami.
U nas istnieje tylko dobro swojego koryta. Kampanie wyborcze praktycznie nigdy się nie kończą. W mniemaniu PiS(-uaru) im bardziej dopier.oli się rządzącym, tym większe korzyści polityczne dla opozycji, wszakoż ciemny lud na pewno to kupi, co przełoży się na głosy w najbliższych wyborach. Prawda jest nieistotna. Liczy się jedynie nadrzędny cel, czyli powrót do: władzy, kasy i nietykalności. A przy okazji i zemścić się można. Potwierdza się, że "naród wspaniały, tylko ludzie kurwy."
Małe podsumowanie tego jak faszysta z RPA bawi się w psucie amerykańskich instytucji.
Ameryka dla zaawansowanych napisał/a:
Pamiętacie jak Elon Musk powiedział, że „some of the things that I say will be incorrect”? Jasne, że pamiętacie, bo było to w ubiegłym tygodniu. Zwolennicy obecnego prezydenta zarzucili mi wówczas, że wyrwałem cytat z kontekstu i Musk wcale nie miał na myśli tego, co powiedział. No to w tym tygodniu mamy działania, które pokazują „some of the things that I say will be incorrect” w praktyce. Będzie o tym jak Musk i jego drużyna pierścienia przeprowadza operację chirurgiczną na amerykańskim budżecie federalnym przy pomocy piły łańcuchowej.
O czym nie będzie, bo nie starczy mi czasu:
• Musk zwolnił setki ludzi pracujących przy amerykańskich programie nuklearnym, ale szybko się zorientował, że poszedł za daleko i zatrudnił ich na nowo.
• w podobnej sytuacji Musk zwolnił ekspertów Departamentu Rolnictwa (USDA), którzy zajmowali się epidemią ptasiej grypy, która właśnie pustoszy amerykańskie kurniki. Ale też się zorientował i część z nich przywrócił do pracy.
• Musk zwolnił kilkanaście osób zatrudnionych w FAA – amerykańskiej agencji lotniczej w sytuacji kiedy mieliśmy w Stanach Zjednoczonych sześć katastrof w ciągu jednego miesiąca. Tu się nie zorientował i nie zobaczył związku.
• Musk zwolnił setki naukowców z Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH), którzy zajmowali się badaniami dotyczącymi nowotworów i choroby Alzhaimera.
• Musk zapowiedział zwolnienia tysięcy pracowników Departamentu ds. Weteranów tysiące ludzi, którzy zajmowali się pomocą byłym żołnierzom, często poszkodowanym na wojnach.
Ale teraz do rzeczy. Elon Musk obiecał, że jego Departament Efektywności Rządowej (DOGE) zrewolucjonizuje amerykańskie finanse publiczne, eliminując miliardy dolarów „zmarnowanych” środków. Zamiast tego jego zespół zaprezentował światu niechlujne, pełne błędów szacunki, które więcej mają wspólnego z amatorskim arkuszem kalkulacyjnym niż rzetelną analizą budżetową. Dwa przypadki najlepiej ilustrują skalę niekompetencji i manipulacji: fałszywe oszczędności rzędu 8 miliardów dolarów oraz absurdalne oskarżenia o miliony zmarłych rzekomo pobierających świadczenia Social Security.
Największa pozycja na stronie internetowej DOGE, przedstawiającej rzekome oszczędności budżetowe, dotyczyła zerwania kontraktu o wartości 8 miliardów dolarów z firmą D&G Support Services. W rzeczywistości kontrakt opiewał na 8 milionów, a nie miliardów, co oznacza różnicę w wysokości 7,992 miliarda dolarów - błąd o, bagatela, trzy rzędy wielkości.
Źródłem zamieszania było niewłaściwe oznaczenie wartości kontraktu w rządowej bazie danych zamówień publicznych (Federal Procurement Data System). W 2022 roku umowa rzeczywiście figurowała jako warta 8 miliardów dolarów, ale była to oczywista pomyłka administracyjna, którą skorygowano w styczniu 2025 roku - dwa dni po objęciu urzędu przez Trumpa. Co więcej, od momentu podpisania kontraktu do jego anulowania wydano zaledwie 2,5 miliona dolarów, więc faktyczne oszczędności mogły wynieść najwyżej 5,5 miliona, a nie 8 miliardów.
DOGE początkowo sam zamieścił na swojej stronie internetowej zrzut ekranu z bazy danych, na którym wyraźnie widniało 8 milionów. Mimo to organizacja świadomie podała fałszywą wartość 8 miliardów w swoim zestawieniu oszczędności. Dopiero gdy dziennikarze The New York Times ujawnili błąd, strona została zaktualizowana - bez wyjaśnień, bez korekty całkowitych rzekomych oszczędności, które wciąż wynosiły 55 miliardów dolarów.
Kolejnym wielkim „odkryciem” Muska miało być wykazanie, że miliony zmarłych nadal otrzymują świadczenia Social Security - amerykański odpowiednik emerytur i rent, co rzekomo miało kosztować podatników miliardy dolarów. Musk i Trump twierdzili, że w bazie danych Social Security figuruje 3,5 miliona osób w wieku 120 lat, 1,3 miliona liczących ponad 150 lat, a nawet jedna osoba mająca 360 lat.
Faktycznie, Social Security Administration (SSA) posiada przestarzałe wpisy dotyczące ludzi, którzy nigdy nie zostali formalnie oznaczeni jako zmarli. Problem wynika z ograniczeń historycznych baz danych, a nie z faktycznych wypłat świadczeń. SSA prowadzi publiczne statystyki na temat beneficjentów i według tych danych, w 2024 roku tylko 90 tysięcy osób powyżej 100. roku życia pobierało świadczenia—liczba ta jest zgodna z danymi spisowymi.
Kiedy byłem w szkole średniej dostałem od rodziców pierwszego PC-ta. Olbrzymie pudło z bursztynowym monitorem – mniej więcej takie jak na zdjęciu poniżej. Dało się na nim grać w Prince of Persia, używać edytora tekstów i pisać proste programy w języku C. I to w zasadzie wszystko. System operacyjny tego cuda techniki nazywał się DOS (czyli po prostu Disk Operating System). Piszę o tym, że dać Wam punkt odniesienia – bo teraz będzie o języku programowania, który był pradziadkiem DOSa czyli COBOL. Był wynaleziony zanim się urodziłem. To nawet nie jest Gen X systemów operacyjnych tylko bumer.
Większość amerykańskich systemów rządowych opiera się na COBOL-u, języku programowania mającym ponad 60 lat. Ponieważ COBOL nie obsługuje typów dat, systemy Social Security korzystają z domyślnej daty odniesienia, aby wypełnić brakujące informacje o urodzeniu. Najczęściej stosowaną wartością jest 20 maja 1875 roku, data międzynarodowej konferencji standardów metrycznych w Paryżu.
Oznacza to, że jeśli w bazie Social Security brakuje informacji o dacie urodzenia danej osoby, system automatycznie przypisuje jej wiek 150 lat dlatego, że tak działa przestarzałe oprogramowanie. To nie nowość. Inspektor generalny SSA już w 2023 roku stwierdził, że 98% osób w wieku 100+ w bazie danych nie pobiera żadnych świadczeń. Ale Social Security od 2015 roku automatycznie oznacza każdą osobę powyżej 115 lat jako zmarłą. Problem jest znany od lat, ale poprawienie go wymagałoby kosztownej modernizacji systemu, a rząd uznał, że nie jest to warte inwestycji, bo każdy przytomny człowiek się zorientuje – a jak się nie zorientuje, to zapyta.
Może i każdy ale nie Musk. Ten opublikował na X zrzut ekranu rzekomo pokazujący miliony ludzi powyżej 120 roku życia, którzy nadal pobierają świadczenia. Problem? Liczba osób w bazie przekraczała 400 milionów - to ponad pięciokrotnie więcej niż faktyczna liczba beneficjentów Social Security w 2024 roku. Baza zawiera historyczne informacje o wszystkich numerach Social Security, a nie tylko o numerach aktywnych odbiorców świadczeń.
Nawet gdy eksperci od informatyki i systemów komputerowych publicznie wyjaśnili na czym polega błąd, Musk powtórzył swoje twierdzenia, ironizując, że „może w USA żyją wampiry pobierające Social Security”. Jego „odkrycie” błyskawicznie podchwyciły prawicowe media, które zaczęły mówić o „największym oszustwie w historii rządu USA”. Narrację o milionach staruszków w wieku ponad 100 lat, którzy pobierają emeryturę, zdążył już też powtórzyć Donald Trump i rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Dlaczego to ważne? Bo kiedy Musk przyznał, że „some of the things that I say will be incorrect”, powiedział też, że ważne aby te nieprawdziwe informacje były prostowane. No cóż - nie są, ani przez Muska, ani przez Trumpa, ani przez „geniuszy” DOGE, ani przez innych przedstawicieli tej administracji, co pozwala zakładać intencjonalność w powielaniu nieprawdy. Intencjonalne mówienie nieprawdy w skrócie nazywa się zaś kłamstwem.
Wracając do rent i emerytur. Czy istnieją przypadki błędnych wypłat? Oczywiście. Przy tak gigantycznym systemie i przestarzałym oprogramowaniu można w ciemno zakładać, że pomyłki i próby oszustw się zdarzają. Ale skala jest inna niż sugeruje Musk. W pilotażowym programie Departamentu Skarbu z 2023 roku (zgadnijcie kto był wtedy prezydentem) rząd odzyskał 31 milionów dolarów w niewłaściwie wypłaconych świadczeniach dla zmarłych - dotyczących nie tylko Social Security, ale wszystkich agencji rządowych. Według szacunków do 2026 roku program ten miał odzyskać 215 milionów dolarów, ale to wciąż ledwie ułamek budżetu Social Security.
Tymczasem Musk rzuca absurdalne oskarżenia, zamiast zrozumieć podstawowe zasady działania rządowych baz danych. Twierdzi, że „odkrył wielką aferę”, ale w rzeczywistości odszukał tylko przestarzały system komputerowy i w dodatku wraz ze swoją drużyną marzeń dwudziestoletnich geniuszy nie potrafił zrozumieć, jak ten system działa – choć dało się to nawet wygooglować.
Brak przejrzystości w działaniu DOGE powoduje, że można się zastanawiać czy to zwykłe zaniedbanie, głupota i brak kompetencji czy też celowe działanie, aby wprowadzić opinię publiczną w błąd. DOGE miało być dowodem na to, że outsiderzy mogą lepiej zarządzać finansami publicznymi niż rządowi eksperci. Zamiast tego stało się pokazem braku kompetencji, manipulacji i politycznej propagandy.
Na stronie internetowej DOGE widnieje ponad 1100 kontraktów, które według drużyny marzeń Muska zostały anulowane, wraz z 97 rządowymi umowami leasingu, które Doge anulował lub nie odnowił. Dziennikarze The New York Times przeanalizowali w ubiegłym tygodniu wszystkie 1 127 pozycji i odkryli inne błędy, w tym:
• Podwójne i potrójne liczenie tych samych kontraktów,
• Uznawanie wygasłych umów za „anulowane” oszczędności,
• Brak jakichkolwiek dowodów na rzekome 55 miliardów dolarów oszczędności.
Elon Musk, ogłaszając swoją misję „czyszczenia” rządowego budżetu, stworzył jedynie chaotyczny zbiór błędów i manipulacji. Jego zespół nie rozumie podstawowych zasad federalnych finansów, a DOGE nie naprawia systemu ale go rujnuje.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
_________________ Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]
Zaginiona to zamknięte środowisko, coś jak oddział zamknięty krążący wokół Czarnej Dziury Szaleństwa, najlepiej nie zwracać uwagi na sens bo on tu rzadko występuje [utrivv]
"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
na COBOLu jedzie 3/4 systemów bankowych także w Polsce
większość ludzi która znała ten jezyk już nie żyje...
COBOL istnieje w memosferze od 2-3 lat bo "nagle" okazało się mainframe'y dużych instytucji mają w swoim jądrze oprogramowanie na COBOLu (to taka sytuacja jak w Marsjaninie gdzie NASA ściągała dziadków od Pathfindera żeby go przeprogramować)
Kompletnie nie jest to zaskakujące.
Musk tak działa od dawna, jak przejął chyba twittera, to też przecież pozwalniał ludzi, na ślepo, nie wiedząc kogo zwalnia, czym się ten ktoś zajmuje itd.
A to, że Trump kłamie zawsze kiedy tylko może, to przecież też żadna nowość.
Ja jestem autentycznie ciekawy co wyniknie z tego spotkania Dudy z Trumpem.
Nie, żebym wierzył, ze Trumpowi da się cokolwiek zasugerować, ale tak po prostu jestem ciekawy czy coś z tego wyniknie.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
Ja jestem autentycznie ciekawy co wyniknie z tego spotkania Dudy z Trumpem.
Ale co ma wyniknąć? Przecież pajac z Pałacu pojechał tam tylko po to, żeby błagać Wiewióra o przyjazd do Polski w kwietniu, przed wyborami prezydenckimi, i zjebanie administracji Tuska za "naruszanie praworządności". Najlepiej w duchu "Albo mnie posłuchacie i zagłosujecie na moich kolegów, w tym wypadku Alfonsa z Muzeum, albo zabieram z Polski swoje wojsko i nie sprzedam wam żadnej broni".
EDIT: I po rozmowie. Dziesięć minut tego było. Ciekawe, czy zdążył Wiewióra w dupę pocałować.
Żenada. To tylko pokazuje jak bardzo służalczą postawę ma Polska w stosunku do USA. Wielki hajp że Adrian spotka się z Pomarańczowym i co? Jak zwykle gówno.
Ja jestem autentycznie ciekawy co wyniknie z tego spotkania Dudy z Trumpem.
Ale co ma wyniknąć? Przecież pajac z Pałacu pojechał tam tylko po to, żeby błagać Wiewióra o przyjazd do Polski w kwietniu, przed wyborami prezydenckimi, i zjebanie administracji Tuska za "naruszanie praworządności". Najlepiej w duchu "Albo mnie posłuchacie i zagłosujecie na moich kolegów, w tym wypadku Alfonsa z Muzeum, albo zabieram z Polski swoje wojsko i nie sprzedam wam żadnej broni".
EDIT: I po rozmowie. Dziesięć minut tego było. Ciekawe, czy zdążył Wiewióra w dupę pocałować.
No właśnie tego byłem ciekawy.
Bo można na Dudę najeżdżać za prawie wszystko, ale akurat w temacie wojny Rosji z Ukrainą, Duda potrafił kilka razy zachować się nie jak partyjny aparatczyk.
A poza tym, on nie ma kompletnie nic do stracenia.
I również - nie widać z jego strony jakoś szczególnie wsparcia dla Nawrockiego. Owszem - atakuje rząd Tuska jak tylko może, ale niekoniecznie równoznacznie z popieraniem działań pisu.
Moim zdaniem Duda mógł tutaj spróbować coś ugrać, właśnie nawet bardziej dla Ukrainy niż dla Polski.
I byłem ciekawy jak do tego podejdzie Trump, który przecież pokazuje, że ma wszystkich w dupie. A jednak zgodził się na spotkanie z Dudą z jakiegoś powodu. Czy to nie jest pierwsze spotkanie Trumpa z jakimś innym prezydentem od jego zaprzysiężenia, pomijając rozmowy z saudyjczykami i ruskimi?
Ale najwyraźniej, albo Duda nie miał żadnego sensownego pomysły/propozycji, albo u Trumpa przeważyło "mam was w dupie", albo jedno i drugie.
_________________ Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
10-15 minut spotkanie w korytarzu - co z angielskim Dupy mogło się skończyć tylko żenującymi deklaracjami.
ale ja się mu wcalnie nie dziwię - on gra na siebie, chce żeby Trump rzucił mu jakiś ochłap po zejściu z funkcji dudyzenta. W Polskie to on nie będzie miał przyszłości - przez 10 lat nie zbudował sobie żadnej bazy wyborczej, Prezes go nie lubi. Na uczeli to tylko u Rydzyka może.
A poza tym, on nie ma kompletnie nic do stracenia.
Ale ma również ptasi móżdżek. On nie wyrósł z munduru harcerzyka, nie ogarnia świata, moim zdaniem.
Cytat:
atakuje rząd Tuska jak tylko może, ale niekoniecznie równoznacznie z popieraniem działań pisu.
Oryginalne rozróżnienie, nowe. Nie znałem. Kiedy skrytykował rząd Tuska inaczej niż w domniemanym kontekście "za PiS było lepiej, a ci dzisiaj to zdrajcy i prawołamacze"?
Demencjusz nie szanuje lizodupów. Przyjmuje od nich hołdy, bo to lubi. Poklepie "czarnucha" po głowie i zaszczyci mianem "przyjaciela". I to wszystko.
I mam nadzieję, że przyjedzie do Polski oraz "namaści" Nawrockiego. Bo choć w mądrość tłumu nie wierzę, to mam przekonanie o bezskuteczności lub przeciwskuteczności takiego manewru. Zwłaszcza jeśli Trump będzie dalej prowadził reset z Putinem.
EDIT: no i jednak oni tam wiedzą, że Duda to już jest na wylocie i nic nie może. Lepiej im się dogadywać z Tuskiem, jeśli już muszą. Czy ten Nawrocki będzie im na rękę? Może. Może choćby tylko po to, aby zamieszać i rozchwiać opinię publiczną, na rękę będzie poparcie go.
_________________ There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum