Zaginiona Biblioteka

Kulinaria - Kiszonki

Romulus - 2020-05-20, 17:07
: Temat postu: Kiszonki
A założę temat. Nie chce mi się szukać odpowiedniego dla tak niszowej aktywności, jak kiszenie.

Polska to kraj kiszonego ogórka, kiszonej kapusty i zsiadłego mleka oraz maślanki. Ja od czterech lat, to jest od powrotu z Izraela, mam odlot na punkcie kiszonych warzyw. Owoców też, ale jakoś do tej pory żal mnie ściska na myśl o kiszeniu truskawek. Niemniej, koncept wart wypróbowania.

Póki co, moją specjalnością są cytryny.

Może od niedawna będą rzodkiewki. W zeszłym tygodniu postanowiłem się rozwinąć i ukisiłem rzodkiewki. Na jakiejś bieda bazie, aby sprawdzić, czy mi podejdzie. Zamówiłem wcześniej przez internet słoik kiszonej rzodkiewki ze sklepu Baron The Family (swoją drogą, polecam). Doszedłem do wniosku, że dam radę. I zacząłem od bieda bazy, czyli - poza rzodkiewkami - woda z solą, pieprz, ziele angielskie, czosnek. Zwłaszcza że to się szybko kisi. Tydzień i gotowe.

W przypadku cytryn zaczynam osiągać poziom zawodowca. :) Tu już tak kombinuję i eksperymentuję, że muszę zacząć robić notatki i przepisy. Szczególnie do ostatniej wersji. Co otwieram słoik, aby upuścić gazu, to mnie zapach roztworu zwala na podłogę z rozkoszy. Jeśli cytryny będą tak smakować, jak ten wywar, to umrę. A sam roztwór zostawię sobie, nawet do jakiegoś popijania, lub używania. Czego w nim nie ma. Podstawa, czyli woda z solą, potem sok z cytryn (ale nie z tych wykorzystanych do kiszenia :) ), rozmaryn, ostra czerwona papryczka, ziarna pieprzu, ziela angielskiego, liść laurowy, ziarna zielonego pieprzy. Już imbir sobie darowałem, bo bałem się przedobrzyć. Tak samo korzeń chrzanu. Ale kolejne wersje, które zamierzam zrobić przewidują odpowiednie dodawanie jednego i drugiego.

Niestety, minęło dopiero półtorej tygodnia. A gdzieś tam czytałem, że najlepiej cytryny kisić 6-8 tygodni. Nie wiem, czy wytrzymam. Bo niektórzy już próbują po dwóch. Zresztą, w książce o kuchni izraelskiej (choć to nie są specjały ściśle izraelskie, kiszona cytryna to również kuchnia marokańska) jest przepis na szybkie kiszenie cytryn. Kiedyś z niego korzystałem. Ale potem zacząłem kombinować.

Umrę jako król kiszonych cytryn. Może zacznę sprzedawać w internecie.
KS - 2020-05-20, 17:53
:
Super pomysł. Wchodzę w to :mrgreen:
Przez lata marzyłem, by zaprawy robić, ale dopiero na emeryturze znalazłem czas. Straciłem dziewictwo jesienią zeszłego roku. Pofolgowałem sobie na całego.
1. pomidory kiszone - do zapomnienia, chyba je "przeciągnąłem", raczej nie powtórzę.
2. papryka marynowana - udana
3. papryka kiszona - udana, ale zrobiła się za miękka, do leczo jest w sam raz
4. jabłka kiszone, z miodem i cynamonem - jadalne, ale bez rewelacji
5. gruszki w occie - delicje
6. kalafior kiszony - obrzydlistwo
7. cytryny kiszone - delicje
Ponadto zaprawiłem: fetę w oliwie i czosnek w oliwie z przyprawami i różnymi śmieciami.
A wcześniej z żoną zrobiliśmy z własnych owoców mus jabłkowy i konfiturę mirabelkową. Tej ostatniej zostałem zaprzysiężonym fanem, podobnie jak kiszonych cytryn.
Na pomysł z cytrynami wpadłem po jednym z programów Jamie Olivera, który mocno je reklamował jako specjalność marokańską.
ASX76 - 2020-05-20, 18:05
:
W kwestii truskawek najlepszą opcją jest posypanie cukrem częściowo rozduszonych truskawek, a następnie ich zamrożenie - smakuje lepiej od lodów, o ile się właściwie dobierze proporcje i czas (muszą być częściowo rozmrożone - tak, żeby bryłkę można było skrobać widelcem - następnie zjadamy "skryształkowany" sok (owoce znajdują się głębiej i mają bardziej "stałą" konsystencję, więc są na później) ;)
Podobny manewr można zrobić z wiśniami, tyle że pierwej trza je wydrylować (z pestek).
Te sklepowe "dzieła" to bezsmakowy szajs. Nie ma to jak domowa robótka :-)

Specjalizuje się w kiszeniu ogórków w słoikach: zalewa, ząbek czosnku (lub dwa), kawałek chrzanu, koper (tylko i wyłącznie z zielonymi nasionkami wraz z gałązką - można dać kilka, w zależności od wielkości), no i, oczywiście, ogórki (najlepiej własne), co najmniej średnie (maluszków szkoda). Dbam o to, żeby nie były kwaśne, ino delikatne. Soczek prima sort! :-o
Romulus - 2020-05-20, 18:07
:
Ja też się przejechałem na kalafiorze. Może mogłem się trzymać przepisów. :-P
Pomidorów się boję, bo to takie miękkie i myślałem, że mi się rozlecą w słoiku. Ale przymierzę się, jak u teściowej w szklarni w tym roku obrodzi. Papryka też jest rozkoszna. W tym roku spróbuję z zieloną, ale też muszę jakiejś młodej albo twardej poszukać.

W tym roku obiecuję sobie przełamać się z owocami, ale jakoś się wzdragam. Może kupię gdzieś w słoiku i spróbuję, aby się przekonać.

Mój cel na ten rok to również marchew. Albo w paskach, albo w słupkach. Poeksperymentuję.
fdv - 2020-05-20, 18:10
:
Tak zachwalacie że i mnie naszła ochota na kiszoną cytrynę.
KS - 2020-05-20, 18:20
:
ASX76 napisał/a:

Specjalizuje się w kiszeniu ogórków w słoikach

To było zawsze moje pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o kiszenie. Żona i szwagierka odradziły mi. Podobno bardzo trudno z nimi trafić, często się nie udają, psują, pleśnieją. Winne są pryskane, czy sztucznie pędzone ogórki. Ja nie mam własnych i nie znam tu (jestem nowy w okolicy) wiarygodnego plantatora. Pewnie nieprędko zaryzykuję, tym bardziej, że kupne są tu niczego sobie.
ASX76 - 2020-05-20, 18:30
:
KS napisał/a:

Podobno bardzo trudno z nimi trafić, często się nie udają, psują, pleśnieją. Winne są pryskane, czy sztucznie pędzone ogórki.


U mnie ogórki są pędzone naturalnie, tzn. na końskim nawozie (jest najlepszy), naturalnie użytym jesienią ;)
Ogórki w słoiku mogą się też psuć/pleśnieć wskutek nieszczelnej pokrywki czy choćby odrobinkę wyszczerbionego szkła pod nią (miałem kilka takich "kwiatków" na prawie 40 słoików). Po zakiszeniu warto je systematycznie przeglądać, bo jeśli w porę się wyłapie "psujki", to nieraz można je choćby częściowo uratować, tzn. spożyć, zdejmując zepsutą "warstwę" z góry ;)
Aby mieć dużo ogórków wystarczy stosunkowo nieduża powierzchnia areału, bo jeśli miały wcześniej nawóz, a później odpowiednie nawodnienie, to rosną jak na drożdżach ;)
KS - 2020-05-20, 18:38
:
fdv napisał/a:
Tak zachwalacie że i mnie naszła ochota na kiszoną cytrynę.


Cytat:
KISZONE CYTRYNY SKŁADNIKI:
Proporcje na słoik 4250 ml
• 16 cytryn niewoskowanych do zakiszenia
• 8 cytryn do wyciśnięcia soku
• 300 g grubej soli najlepiej morskiej (około ale o tym dalej)
• 1-2 ostre papryki opcjonalnie
• garstka kolorowego pieprzu ja najbardziej lubię dodać tylko czerwony
• 1 laska cynamonu
• kilka listków laurowych
• woda mineralna lub przegotowana
KISZONE CYTRYNY PRZYGOTOWANIE:
1. Cytryny myję, wszystkie bez wyjątku. Najładniejsze wybieram do kiszenia. Przekrawam na krzyż ale nie do końca, tak żeby się jeszcze trzymały. Można powiedzieć, że kroję do 2/3 wysokości. Do każdej cytryny wkładam do środka łyżkę woli i zamykam cytrynę. Wkładam do słoika i układam ciasno. W słoiku 4 litrowym wchodzą 4 rzędy po 4 cytryny.
2. Z 8 pozostałych cytryn wyciskam sok.
3. Pieprz, cynamon, chili i listki laurowe dodaję do słoja. Dolewam sok wyciśnięty z cytryn. Jeśli została mi jeszcze sól, dosypuję ją do słoika.
4. Dolewam taka ilość wody aby cytryny były przykryte. Zakręcam słoik, ustawiam na talerzu w zacienionym miejscu. Co kilka dni potrząsam, tak aby sól rozchodziła się równomiernie. Cytryny kiszę minimum 4 tygodnie. Potem wstawiam do lodówki lub przekładam do mniejszych słoików. Żeby nie było, co jakiś czas odkręcałam słoik i wąchałam cudowny zapach, czasami zalewę łyżeczką. Zaskakujący smak!

Korzystałem z tego przepisu i polecam. Zrobiłem w słojach 2-litrowych, więc proporcje przez 2.
Je się je ze skórkami. Smak to doznanie przenoszące na wyższy level świadomości :mrgreen:
I co ważne, to się praktycznie nie może nie udać.
Romulus - 2020-05-21, 05:24
:
Podobny do mojego. Tym razem darowałem sobie cynamon, bo trochę mi psuł ostatnio smak. Nie potrząsam już słoikiem, bo to bez znaczenia chyba. Może na początku, ale przecież sól już się rozpuściła. Dbam też o to, aby cytryna nie wystawała ponad lustro roztworu. Ostatnio mimo ciasnego upakowania, jedna mi cały czas wyskakuje, musiałem wbić w nią patyczek i przytwierdzić do innej. Bo przez to wystawanie może zapleśnieć. Kiedyś taki rookie mistake mi się przytrafił.

Przy kolejnym kiszeniu dodam jeszcze imbir. W kolejnym, korzeń chrzanu. Staram się metodycznie badać smak. :)
Fidel-F2 - 2020-05-21, 06:27
:
Zrób Kim chi.
Stary Ork - 2020-05-21, 06:39
:
Kupne kiszone cytryny zrobiły na mnie wrażenie, ale czytałem, że do własnego kiszenia trzeba BEZWZGLĘDNIE używać cytryn niewoskowanych, a te ponoć cholernie trudno znaleźć. Ktoś uczony w Piśmie może zweryfikować? //mysli .

KS napisał/a:
ASX76 napisał/a:

Specjalizuje się w kiszeniu ogórków w słoikach

To było zawsze moje pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o kiszenie. Żona i szwagierka odradziły mi. Podobno bardzo trudno z nimi trafić, często się nie udają, psują, pleśnieją. Winne są pryskane, czy sztucznie pędzone ogórki. Ja nie mam własnych i nie znam tu (jestem nowy w okolicy) wiarygodnego plantatora. Pewnie nieprędko zaryzykuję, tym bardziej, że kupne są tu niczego sobie.


Rodzice długie lata robili kiszone w słoikach, zaopatrywali się u przypadkowych dostawców na targu jednym czy drugim, i w sporadycznych przypadkach zdarzały się nieudane - nawet nie partie, tylko pojedyncze słoiki (głównie przez nieszczelne zakrętki). Kup dwa kilo, zrób ze trzy słoiki na próbę, jak nie wyjdą, to wielkiej straty nie będzie. A jak wyjdą - triumf i wieczna chwała //orc

EDIT: Przez te cholerne zmiany klimatyczne rodzicom przestało się opłacać przemysłowe kiszenie kapusty - jest w domu jebutna beczka z tworzywa (po jakichś przemysłowych chemikaliach :badgrin: ), kupowaliśmy 100-120 kilo poszatkowanej kapusty, tłukło się to do zaniku tętna, zostawiało na dwa tygodnie w ciepłym miejscu, a potem na balkon - jak beczułkę się wytoczyło w listopadzie, a trzymały mrozy, to w marcu-kwietniu to co zostało można było spakować do słoików i jeszcze w czerwcu był bigos z własnej kapusty //slina . Teraz taki sztos nie przejdzie, bo przy dodatkich temperaturach w zimie nie ma co sobie fundować beczki z gnijącą kapuchą na balkonie. A pakowanie wszystkiego od razu do słoików zabija całą poezję.
Rashmika - 2020-05-21, 07:25
:
Cytat:
Kupne kiszone cytryny zrobiły na mnie wrażenie, ale czytałem, że do własnego kiszenia trzeba BEZWZGLĘDNIE używać cytryn niewoskowanych, a te ponoć cholernie trudno znaleźć.



Niestety tak. Kilka lat temu robiłam te cytryny i w przepisie nie było słowa niewoskowane - wyszły z ohydnym oleistym posmakiem chemicznym. To, co mogę kupić na szybko i pod ręką się nie nadaje. Wszystko jest woskowane.

Stary Ork napisał/a:
A pakowanie wszystkiego od razu do słoików zabija całą poezję.


Ja tam wolę słoiki, przynajmniej nie trzeba pilnować pleśni, nie trzeba płukać, nie śmierdzi. Co roku robię tak 20 kilo w 2 i 5 litrowych słojach. Poezja jak najbardziej zostaje.
Stary Ork - 2020-05-21, 07:28
:
Właśnie o to szło w tym sztosie z zimowym balkonem - mróz przerywał całą fermentację i po wstępnym kiszeniu o nic się nie trzeba było martwić, chyba że przyszła odwilż - żadnego płukania, pleśnienia; przemrożona kapusta była nawet smaczniejsza i delikatniejsza, tyle że trzeba było po nią iść z czekanem :mrgreen:
bio - 2020-05-21, 07:40
:
Akurat cytryny woskowane można bez rzadnej szkody po prostu umyć wodą z detergentem, albo wodą z sodą.
Rashmika - 2020-05-21, 07:52
:
No, nie bardzo. Te nieudane cytryny co prawda nie robiłam żadnym detergentem, ale były wyparzane wodą z sodą, szorowane, nic to nie dało. Nie wiem jak w tym roku, ale jak znajomi wyjadą do Włoch na wakacje, to poproszę żeby przywieźli cytryny.

Co do kiszonych pomidorów, to jadłam zielone kiszonki od koleżanki, zielonki mają sens, a czerwone, dojrzałe,które sama robiłam mi zupełnie nie wchodziły.

Marchewka kiszona też jest znakomita, też robiłam kiedyś.

Od kilku lat idę jednak w marynaty. Ogórki z curry, papryka grillowana po serbsku, cukinia, grillowana też, czy kabaczek to must have w tym sezonie, czekam tylko aż będą do kupienia (ogórki i papryka, bo cukinię i kabaczek moja mama wysiewa).

No i suszone pomidory - kupuję pomidory - limy - i robię dwa słoje 5 litrowe.
MrSpellu - 2020-05-21, 08:48
:
Rashmika napisał/a:
No, nie bardzo. Te nieudane cytryny co prawda nie robiłam żadnym detergentem, ale były wyparzane wodą z sodą, szorowane, nic to nie dało.


Nic nie dało, bo pogorszyłaś sprawę. Wosk pod wpływem temperatury wnika głebiej w pory skórki. Szorowanie nic nie daje, bo szczota zbiera tylko zewnętrzną warstwę wosku. Ta, która wsiąkła, zostaje. Jeżeli chcesz usunąć warstwę wosku, myjesz cytrusa w letniej wodzie z ludwikiem. Możesz wyszczotkować.
KS - 2020-05-21, 09:00
:
Ja za pierwszym razem po prostu wyparzyłem i porządnie wyszorowałem cytryny szczotką. Nie było problemu.
Orku, bez problemu dostaniesz niewoskowane cytryny w Lidlu. Szukaj pod hasłem cytryny bio.
Romulusie, mam bez przerwy takie problemy z wyskakiwaniem owoców czy warzyw ponad lustro zalewy. Gęste zasolenie po prostu wypycha je do góry. Z cytrynami radziłem sobie tak, że kładłem na nie płaski kamień. Twój patent wydaje się lepszy, spróbuję połączyć je wykałaczkami.
Zastanawiam się ostatnio nad limonkami.
MrSpellu - 2020-05-21, 09:10
:
Na to z detergentem (i radą by jednak nie wyparzać) trafiłem na kanale Uwaga! Naukowy Bełkot Dawida Myśliwca, raczej pewnik.
Romulus - 2020-05-21, 12:39
:
Sam nie wiem, kiszę te cytryny po 6-8 tygodni w mieszance wody z solą i soku z cytryn i jakoś nie mam problemu ze smakiem. A niewoskowanych nie mam. Ale różnie bywa. W ogóle, to mnie wkurzają przepisy typu: weź cytryny nie tyle niewoskowane co zebrane rankiem z drzewa przez złotowłose dziewice stąpające boso po rosie. :)

Kimchi - przymierzałem się, bo szwagierki robią. Jedna robi spoko, druga jak ostatnio zrobiła ostre to aż w tej ostrości gorzkie.

Po jednym i drugim - człowiek śmierdzi na kilometr. :) Co zresztą jest normalne. :) Kiełbasa z czosnkiem to przy tym pikuś. :) Zwłaszcza że walisz tym wszystkimi porami skóry. :)

Dlatego zjadam w małych ilościach. Koreańczycy, jak czytałem, wpierdzielają jak dzicy, bo to ichni przysmak, i potem trzeba uważać w windzie. :)
KS - 2020-05-21, 18:03
:
Romulus napisał/a:


Kimchi - przymierzałem się, bo szwagierki robią. Jedna robi spoko, druga jak ostatnio zrobiła ostre to aż w tej ostrości gorzkie.

Po jednym i drugim - człowiek śmierdzi na kilometr. :) Co zresztą jest normalne. :) Kiełbasa z czosnkiem to przy tym pikuś. :) Zwłaszcza że walisz tym wszystkimi porami skóry. :)

Dlatego zjadam w małych ilościach. Koreańczycy, jak czytałem, wpierdzielają jak dzicy, bo to ichni przysmak, i potem trzeba uważać w windzie. :)


Poważnie tak źle? Sprawdziłem przepis, autorka twierdzi, że przywiozła go z Korei
https://www.jadlonomia.co...iszona-kapusta/
1 ząbek czosnku na 1 kg kapusty - nie wygląda to na broń masowego rażenia
chyba, że są inne szkoły :)
ASX76 - 2020-05-21, 18:38
:
Podczas kiszenia kapuchy można dodać trochę zielonych ziarenek kopru - smak będzie bardziej urozmaicony :-) No, chyba że ktoś woli marchew ;)
Romulus - 2020-05-21, 20:02
:
KS napisał/a:
Romulus napisał/a:


Kimchi - przymierzałem się, bo szwagierki robią. Jedna robi spoko, druga jak ostatnio zrobiła ostre to aż w tej ostrości gorzkie.

Po jednym i drugim - człowiek śmierdzi na kilometr. :) Co zresztą jest normalne. :) Kiełbasa z czosnkiem to przy tym pikuś. :) Zwłaszcza że walisz tym wszystkimi porami skóry. :)

Dlatego zjadam w małych ilościach. Koreańczycy, jak czytałem, wpierdzielają jak dzicy, bo to ichni przysmak, i potem trzeba uważać w windzie. :)


Poważnie tak źle? Sprawdziłem przepis, autorka twierdzi, że przywiozła go z Korei
https://www.jadlonomia.co...iszona-kapusta/
1 ząbek czosnku na 1 kg kapusty - nie wygląda to na broń masowego rażenia
chyba, że są inne szkoły :)

No to ja jadłem z innej szkoły. :) Żona powiedziała, że jeśli nie będę jadł tego mniej, to mogę się przenieść do innego pokoju spać. :) Ale serio, czytałem książkę o Korei, słaba, ale pan pisał, że przejażdżka windą z Koreańczykami, którzy zajadali się wcześniej kimchi skończyła się dla niego ostrym rzyganiem.
MrSpellu - 2020-05-22, 10:24
:
KS napisał/a:
6. kalafior kiszony - obrzydlistwo


Żona wspominała, że koleżanka do pracy raz przyniosła kiszonego kalafiora i był ponoć zajebisty. Przy okazji mogę o przepis zapytać.

Te kiszone cytryny mnie intrygują :idea:
Romulus - 2020-05-22, 10:34
:
Nie wiem, czy się focia odpali, ale moje cytryny i rzodkiewki po zakiszeniu wyglądały tak: https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/96853257_10222698266425287_1581192566504685568_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=kRKYCQknzBMAX912ORH&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=ac79ee3620703d99257e3158e0329632&oe=5EEE6681
Rzodkiewki już zjedzone, bo to tylko jeden tydzień kiszenia. Najgorsze, że zjadłem już te, które miałem kisić dziś. :)
MrSpellu - 2020-05-22, 10:37
:
O, rzodkiewki też fpyte pomysł.
utrivv - 2020-05-22, 11:40
:
Romulus napisał/a:
Nie wiem, czy się focia odpali, ale moje cytryny i rzodkiewki po zakiszeniu wyglądały tak: https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/96853257_10222698266425287_1581192566504685568_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=kRKYCQknzBMAX912ORH&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=ac79ee3620703d99257e3158e0329632&oe=5EEE6681
Rzodkiewki już zjedzone, bo to tylko jeden tydzień kiszenia. Najgorsze, że zjadłem już te, które miałem kisić dziś. :)
To rzodkiewki czy pomidory? //aaa
Trojan - 2020-05-22, 12:11
:
jak zaczniecie kisić ryby...
Stary Ork - 2020-05-22, 12:12
:
A to nie jest poza Szwecją zakazane konwencjami międzynarodowymi? //panda
utrivv - 2020-05-22, 13:22
:
Stary Ork napisał/a:
A to nie jest poza Szwecją zakazane konwencjami międzynarodowymi? //panda
Można na prywatny użytek przy zachowaniu wymogów bezpieczeństwa, na zdjęciu poniżej widzimy już zakiszoną rybkę w pojemniku


Stary Ork - 2020-05-22, 13:25
:
utrivv napisał/a:
Można na prywatny użytek przy zachowaniu wymogów bezpieczeństwa


Wymogi-świmogi, ja się pytam czy to dlatego Szwecja ma sześciokrotnie mniejszą gęstość zaludnienia od Polski i komu przez natrętną promocję rybnych kiszonek zależy na depopulacji naszej Ojczyzny --_-
KS - 2020-05-22, 13:54
:
MrSpellu napisał/a:
KS napisał/a:
6. kalafior kiszony - obrzydlistwo


Żona wspominała, że koleżanka do pracy raz przyniosła kiszonego kalafiora i był ponoć zajebisty. Przy okazji mogę o przepis zapytać.

Być możliwe, że jak się otworzy po paru dniach i są jeszcze chrupkie, to są jadalne. Pytanie tylko czy się ukiszą. Ja otworzyłem po dwóch tygodniach i miały konsystencję papki dla niemowląt. Na domiar złego jechały jakimś syfem, może były pryskane czymś.

Rzodkiewki dobry pomysł. Ale u mnie surowe schodzą w takim tempie, że uratowanie porcji do zakiszenia będzie wymagało użycia jakiegoś podstępu.

Orku, o co chodzi z tymi kiszonymi rybami? Szkodliwe? Bo od smrodu jeszcze nikt nie umarł ;)
Romulus - 2020-05-22, 14:19
:
utrivv napisał/a:
Romulus napisał/a:
Nie wiem, czy się focia odpali, ale moje cytryny i rzodkiewki po zakiszeniu wyglądały tak: https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/96853257_10222698266425287_1581192566504685568_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=kRKYCQknzBMAX912ORH&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=ac79ee3620703d99257e3158e0329632&oe=5EEE6681
Rzodkiewki już zjedzone, bo to tylko jeden tydzień kiszenia. Najgorsze, że zjadłem już te, które miałem kisić dziś. :)
To rzodkiewki czy pomidory? //aaa

Rzodkiewki mutanty. Aż mi szkoda było. :) Myślę, jak tu ubogacić ten przepis, może dorzucę jakąś papryczkę. Tylko nie wiem, czy tydzień wystarczy wtedy. Ale ciekawy jestem zapachu i smaku.
fdv - 2020-05-22, 14:40
:
KS napisał/a:
o co chodzi z tymi kiszonymi rybami? Szkodliwe? Bo od smrodu jeszcze nikt nie umarł ;)


Powiem tak smakowe nie jest najgorsze, ale kto nie nie poczuł tego zapachu kiedy otwierają puszkę to gwarantuje że z niczym podobnym się nie spotkał. Jak mnie rodzina uroczych szwedów tym ugościła na wymianie w liceum to na początku pomyślałem że muszą chyba mnie nienawidzić, a frajdę z mojej reakcji mieli nieziemską. :D
KS - 2020-05-22, 14:48
:
Szczęście, że mnie nikt nie próbował tym częstować, to był grudzień, może już po sezonie i się skończyły. Za to dostałem rybę na słodko :mrgreen:
martva - 2020-05-30, 20:13
:
Rzodkiewki, kalafiora i marchewkę (nie naraz) kisiłam razem z ogórkami, takimi kiszonymi na krótką metę latem, w sensie nie na zimę w zamkniętych słoikach, tylko w kamionce/dużym szklanym słoju, do jedzenia na bieżąco. Rzodkiewki były najfajniejsze, bo zróżowiały po całości :-) Tata Martvej najpierw kręcił nosem, a potem zapytał kiedy kolejna partia, bo są super. Na pewno powtórzę w tym sezonie.
Romulus - 2020-06-03, 15:58
:
Zna ktoś przepis na ogórki małosolne - ale nie takie tradycyjne, tylko trochę "wybajerzone". Przerzucałem internety niedawno w poszukiwaniu inspiracji i wszędzie widzę przepisy na małosolne "jak od babci". Trochę zawiedziony jestem, bo chcę zrobić takie jak nie od babci właśnie, aby poszerzyć sobie paletę smaków. Niezastąpiona koleżanka przysłała mi przepis https://magicznyskladnik.pl/2016/07/ogorki-malosolne-kimchi-z-imbirem-chilli-i-kolendra/?fbclid=IwAR02AqoFnKscX6lG1RRMYvgBpRatYb9otiEUpB3PE0utyyl-b4IjVNeRukk i chyba wypróbuję. Tylko już widzę, że modyfikacje mogą być potrzebne, ponieważ małża nienawidzi kolendry. Imbir już mam. Co by dobrze kolendrę zastąpiło? W sumie imbir powinien wystarczyć. Ale poszperam jutro po ziołach różnych.
Trojan - 2020-06-03, 21:54
:
najlepsze są w musztardzie
Fidel-F2 - 2020-06-03, 23:18
:
Ale w musztardzie są octowe nie kiszone. Ale fakt, zajebiste.

Kolendry nic nie zastąpi, kolendra to kolendra. Albo dajesz, żeby czuć jej smak albo nie dajesz. Trochę przejebane, całą kuchnię meksykańską macie z bańki.
MrSpellu - 2020-06-04, 07:58
:
A jakby zamiast kolendry dać kumin?
Fidel-F2 - 2020-06-04, 08:10
:
Czemu nie, ale też intensywny, zapytaj żony czy przełknie.
MrSpellu - 2020-06-04, 08:19
:
Tylko upewnij się, Romku, że gadacie o kiszonkach //spell
Trojan - 2020-06-04, 11:21
:
w końcu "zakisić ogóra" nie wzięło się znikąd
Romulus - 2020-06-04, 17:05
:
Niestety, kuchnia meksykańska odpada. :)

Zrobiłem trochę według powyższego przepisu, ale i tak po swojemu. Choć naprawdę chciałem trzymać się przepisu. Ale okazało się, że w moim powiatowym mieście "płatki chilli" to odpowiednik tego, czego nienawidzę w przepisach - "ale upewnijcie się koniecznie, że zrywane wczesnym rankiem, jeszcze z rosą a potem podsuszane na udach dziewic". :-P

Zatem kupiłem pokruszone papryczki jalapeno, a zamiast płatków chilli - całe dwie papryczki. Tylko nie wiem, czy potrzebnie, bo jeden dzień to może być za mało, aby z nich wydobyć wszystko, co dobre. :) I nie szukałem zamiennika kolendry. Wrzuciłem trochę chrzanu. Wyglądają tak: https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-0/p526x296/101956346_10222962835359345_7008602623741788160_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=9d4zxg97sSYAX8X_7Hg&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&_nc_tp=6&oh=3a8d0afeb25813285348c14a3dde9ae4&oe=5EFEF71D
Jutro się przekonam.
Romulus - 2020-06-06, 12:17
:
Ogórki wyszły mi zajebiste. Może niepotrzebnie dodałem jeszcze papryczki chilli. Pokruszone jalapeno chyba wystarczają do przełamania smaku. Poza tym, nie wiem, czy mi imbiru nie "zagłuszyły". A może muszą ogóreczki dłużej postać z imbirem. Tak, czy siak, świeże, chrupkie, słone i ostre. Coś muszę pomyśleć w tygodniu o proporcjach z imbirem, aby wzmocnić smak.

Koleżanka mnie zaraziła robieniem kombuchy i teraz przystępuję do pracy. Mam już grzybek, który dla mnie wyhodowała. Jej kombucha jest pyszna. Zrobię ze trzy litry tylko sprawdzę, czy grzyb jest wydajny. :-P
Romulus - 2020-06-10, 19:49
:
Drugie podejście do ogórków małosolnych na ostro - mniej czosnku i mniej o jedną papryczkę. Poprzednia partia była zajebista, szczególnie po 3-5 dniach. Szczyt formy. :) Ale przepis wymagał zrównoważenia, aby dać szansę imbirowi. Nie wiem, czy się uda. Może za setnym razem. :)

Dziś kombucza. Czas pierwszej fermentacji 5-7 dni. Potem można pić lub poddać produkt drugiej fermentacji, na przykład po połączeniu z jakimś sokiem. Wedle uznania.

Trzy litry herbaty (jakiejkolwiek), szklanka cukru (jakiegokolwiek) lub miodu. Po zagotowaniu wody i zaparzeniu herbaty z cukrem/miodem, wystudzić i zlać do słoika. Dodać magiczny grzybek, który żywi się cukrem i poczekać 5-7 dni. Smak przedni - coś jak wino lekko gazowane, bez alkoholu. Orzeźwiający i zdrowy napój. Potem zlać do butelek i dodać sok, w proporcji dowolnej, lub pić "surowy".
utrivv - 2020-06-10, 20:09
:
Że też nikt jeszcze nie wymyślił (a może? toto coś dla ciebie :) ) teorii spiskowej o tych grzybkach co to zawsze trzeba skądeś mieć, samemu się ich nie tworzy. Spiseq z kosmosu //aaa
Fidel-F2 - 2020-06-10, 20:16
:
Stworzyłeś kiedyś prawdziwka?
utrivv - 2020-06-10, 21:41
:
Prawdziwego grzybka czy teorię spiskową? Na szczęście obu nie //utrivv
Romulus - 2020-06-11, 06:38
:
utrivv napisał/a:
Że też nikt jeszcze nie wymyślił (a może? toto coś dla ciebie :) ) teorii spiskowej o tych grzybkach co to zawsze trzeba skądeś mieć, samemu się ich nie tworzy. Spiseq z kosmosu //aaa

Ten koleżanki pochodzi z octu kupionego w takim sympatycznym sklepie Octovnia.pl. W zasadzie grzybki takie "robią" ocet. Moja kombucha, jeśli ją przetrzymam, to zamieni się w ocet (herbaciany), bo kiedy grzybek "zeżre" cukier to pracuje dalej. Swoją drogą muszę sprawdzić, jak ten grzybek powstaje.
Romulus - 2020-06-17, 15:53
:
Dziś zlałem kombuczę. Porcję "czystą", po pierwszej fermentacji właśnie sączę. Wyszła kwaskowa, ale smaczna. Niemniej, w kolejnej turze dodam więcej cukru do herbaty. Drugą połowę zlałem do butelek i połączyłem z sokiem jabłkowym i z sokiem z mango. W proporcji pół na pół, bo nie robiłem tego wcześniej i nie wiem. Niech się jeszcze fermentuje parę dni. Muszę kupić jakiś wiśniowy i pomarańczowy na następne rozlanie. I teraz uważać, aby odgazować, żeby butelek nie rozsadziło. :)
Romulus - 2020-06-23, 17:12
:
Kombucza z sokiem z mango jednak nie była dobrym rozwiązaniem. Albo proporcja takim nie była. Wyszło finalnie zbyt słodko. Za to ta z jabłkowym jak najbardziej - dobre połączenie. Niemniej, wczorajsze rozlanie zostawiłem "czyste". Piję po pierwszej fermentacji i po jednym dniu w lodówce. Tym razem rozlałem po pięciu dniach, aby była mniej kwaskowa. Z następnym spróbuję sześć dni. I muszę spróbować z innymi sokami, tylko takimi jak jabłkowy - bez wyraźnego cukru, może wiśniowy.

Grzybek mi się rozrósł, połowę dostała koleżanka, bo się zapaliła do tego typu produkcji.

Teraz muszę wrócić do kiszonek. Choć temperatury nie sprzyjają. I spróbować cytryn - tylko jakiś obiad do nich muszę wymyślić. Może pieczony kurczak, może jakaś polędwiczka wieprzowa - żeby się dobrze "zagryzało". Albo wrzucić pokrojone do tortilli?
KS - 2020-07-29, 12:28
:
Debiut kiszonych ogórasów z własnego ogródka wypadł obiecująco. Znalazło by się to czy tamto do poprawy, ale jak na pierwszy raz lepiej niż dobrze. Zaszczyt zakiszenia przypadł żonie, bo to ona je zasadziła i pielęgnowała. Ja tą razą robię za testera.
KS - 2021-08-27, 09:47
:
Zastanawiałem się nad kimchi. Dla złapania smaku kupiłem gotowe, jak stoi na opakowaniu, "wg oryginalnej koreańskiej receptury".
Ależ to piekielny wynalazek. Działa długo i ... dogłębnie. Powinni to w marketach stawiać na półce ze środkami do przeczyszczania rur.
Stary Ork - 2021-08-27, 09:55
:
Czy oryginalna koreańska receptura zawiera olej rycynowy i kruszony laxigen? //mysli
KS - 2021-08-27, 11:54
:
Nie, ale są tam wyrazy, których nie rozumiem ;)
MrSpellu - 2021-08-27, 11:58
:
Sum Ting Wong
Wi Tu Lo
Ho Lee Fuk
Bang Ding Ow
KS - 2021-08-27, 12:01
:
MrSpellu napisał/a:
Sum Ting Wong
Wi Tu Lo
Ho Lee Fuk
Bang Ding Ow

Nie obrażasz mnie?
Romulus - 2021-08-27, 12:34
:
KS napisał/a:
Zastanawiałem się nad kimchi. Dla złapania smaku kupiłem gotowe, jak stoi na opakowaniu, "wg oryginalnej koreańskiej receptury".
Ależ to piekielny wynalazek. Działa długo i ... dogłębnie. Powinni to w marketach stawiać na półce ze środkami do przeczyszczania rur.

Czytałem książkę o Korei i pisał tam autor, że po ichnim kimchi je.iesz gorzej i dłużej niż po czosnku. Moja śwagierka robi bardzo dobre, ale - sądząc po opisach oryginalnego - nie umywa się. Planuję kiedyś spróbować zrobić. Ale czekam na natchnienie.
KS - 2021-09-29, 11:02
:
2 lata temu posadziłem kole płota 8 krzaczków pigwowca japońskiego, dla ozdoby. O owocach cuś tam słyszałem, nigdy nie próbowałem, uznałem, że będą ewentualnym bonusem do walorów estetyczno-krajobrazowych. Ponoć zdrowe to jak diabli. No i pierwsze żniwa przyszły, małe te krzaczki, a owoców sporo.
Część pokroiłem w kostkę i przesypane cukrem w słoiczkach wstawiłem do lodówy. Po paru dniach mam syrop, świetny dodatek do gorących zimowych herbat, grogów etc.
A teraz pichcę konfitury. Smak mają zajebongo, nie wiem, czy coś zostanie w garnku, bo mam natrętną i niezbywalną ochotę degustacji w trakcie.
Fidel-F2 - 2021-09-29, 11:29
:
Czemu o konfiturach opowiadasz w kiszonkach?
KS - 2021-09-29, 15:01
:
nie chciało mi się tematu zakładać
w końcu to też przetwory
m_m - 2021-09-29, 15:34
:
I nikt ci nie będzie mówił że nie masz prawa kisić konfitur!
KS - 2021-09-29, 17:01
:
O to to! Mój program brzmi: konfitura dla każdego, jak sobie zrobi.
Romulus - 2021-09-29, 17:03
:
Kisić można wszystko. Pytanie, czy potem da się to jeść. :)
sanatok - 2021-09-29, 22:16
:
Kiszony arbuz - nigdy, kurwa, więcej.
Kiszone cytryny - omnononm...
Trojan - 2021-09-30, 00:20
:
suabo mi
Stary Ork - 2021-09-30, 06:07
:
Cytat:
Kiszony arbuz - nigdy, kurwa, więcej.


Smakuje jak...? Bo wyobraźnia mi podpowiada różne opcje, jedna gorsza od drugiej.

sanatok napisał/a:
Kiszone cytryny - omnononm...


Potwierdzam, chociaż pierwsza próba użycia w boju zakończyła się u mnie spektakularną katastrofą.
Romulus - 2021-09-30, 06:38
:
Kiszone cytryny mają orgazmiczny smak. Ale to zdradliwe bestie z racji skórki. :) Trzeba ją dobrze przygotować do kiszenia. :)
Stary Ork - 2021-09-30, 06:41
:
Lemoniada z kiszonych cytryn to jest mistrzostwo galaktyki //slina .
KS - 2021-09-30, 09:01
:
Romulus napisał/a:
Kiszone cytryny mają orgazmiczny smak. Ale to zdradliwe bestie z racji skórki. :) Trzeba ją dobrze przygotować do kiszenia. :)

Cytryny "bio" nie są nasączane tymi konserwującymi świństwami (choć to bardziej nadzieja niż pewność). Poza tym warto zwracać uwagę na rodzaj, tzn. wcześniej sprawdzić grubość skórki. Nadają się te z cienkimi skórkami.
Muszę kiedyś spróbować z limonkami. Teoretycznie powinny wyjść jeszcze lepiej.
Rashmika - 2021-09-30, 09:10
:
KS napisał/a:
konserwującymi świństwami


Wosk nabłyszczający, to powoduje katastrofę kiszonkową. Cytryny bio u mnie są, ale limonek bez wosku nie widziałam. Wszystkie świecą się jak psu jaja. Mój brat popsuł sobie nalewkę limonkami.
MrSpellu - 2021-09-30, 09:25
:
A jak działa mycie takiej cytryny/limonki przy pomocy Ludwika i szczotki?
KS - 2021-09-30, 09:40
:
Działa, ale nie przesadzałbym z Ludwikiem, jeśli nie lubisz smaku detergentów o poranku.
Ja używam tylko szczotki i ciepłej wody.
sanatok - 2021-09-30, 09:40
:
Stary Ork napisał/a:

Smakuje jak...? Bo wyobraźnia mi podpowiada różne opcje, jedna gorsza od drugiej.


Trudno to opisać, wyobraźmy sobie arbuza, który rozmiękł i opił się słonej wody a następnie się wziął i zepsuł.

Na Ukrainie popularne są też kiszone pomidory, ale nie miałem okazji spróbować.
MrSpellu - 2021-09-30, 09:54
:
To dlatego, że było tam fchuj Żydów, a oni kisili na potęgę wszystko co się tylko dało. Ponoć właśnie pomidory i jabłka są całkiem fpyte.
KS - 2021-09-30, 10:02
:
Nie wiem czy to wpływ Syjonu, ale faktem, że za naszą wschodnią granicą zakiszą wszystko co można do gęby włożyć. Nawet więcej tego spotykałem u ruskich niż Ukraińców. Lubia np. podawać do posiłku, czy na imprezie tacę, gdzie masz wszystkie rodzaje zakiszonych warzyw, do tego cieniutko skrojony gruyer lub twardy włoski ser. Pycha.
Stary Ork - 2021-09-30, 10:21
:
sanatok napisał/a:
Stary Ork napisał/a:

Smakuje jak...? Bo wyobraźnia mi podpowiada różne opcje, jedna gorsza od drugiej.


Trudno to opisać, wyobraźmy sobie arbuza, który rozmiękł i opił się słonej wody a następnie się wziął i zepsuł.


Brzmi smutno. A próbował kto kisić dynię i może się podzielić wrażeniami? Mam pół balkonu w draństwie i muszę już planować przeróbkę //mysli
KS - 2021-09-30, 10:35
:
Stary Ork napisał/a:
Mam pół balkonu w draństwie i muszę już planować przeróbkę //mysli

poczekać do halołyn i problem się rozwiąże
Stary Ork - 2021-09-30, 10:36
:
To nie problem, to okazja. Dynią mógłbym się w zasadzie żywić w 98% //mysli .
KS - 2021-09-30, 10:44
:
Dawniej tacy ludzie mieszkali samotnie, nierzadko w jaskiniach. Nazywali ich pustelnikami, czy jakoś tak...
Stary Ork - 2021-09-30, 10:49
:
Dziwnym trafem każda okolica, w której zamieszkam, rychło się wyludnia //panda
KS - 2021-09-30, 10:54
:
No paczpan, nie lubieją zapachu dyni o poranku?
Stary Ork - 2021-09-30, 10:56
:
Tak, dyni. Tak.
ASX76 - 2021-09-30, 11:00
:
Nie ma nic lepszego od zakiszenia ogórka //orc
Stary Ork - 2021-09-30, 11:02
:
Asiks, gdybym żywił wobec Ciebie jakąkolwiek nadzieję, to byś mnie rozczarował.
KS - 2021-09-30, 11:05
:
A poważnie, sie mi przypomniało, że babcia zaprawiała dynię w zalewie octowej. Jako dzieciak wolałem jednak gruszki w occie.
Fidel-F2 - 2021-09-30, 11:06
:
Jak lubię wszelkie octowe przetwory, tak dynię wolę wyrzucić niż zamarynować.
Stary Ork - 2021-09-30, 11:17
:
Próbowałem parę razy i smakowało jak zmarnowana dynia //mysli .
KS - 2021-09-30, 11:20
:
A teściówka przecierała i robiła zupy. Starałem się unikać, ale nie zawsze się udało.
Stary Ork - 2021-09-30, 11:36
:
Bo to kwestia przyprawienia i potraktowania. Dynia jest bardzo wdzięczna, bo nie ma wyraźnego smaku sama w sobie, chociaż te bardziej egoztyczne odmiany potrafią się bardzo różnić między sobą i smakiem, i zapachem, i strukturą miąższu. Można się fajnie z tym bawić, bo różnice między np. nelsonem a hokkaido są spore i obie potraktowane w taki sam sposób dadzą bardzo różne efekty. Z resztą krem nawet ze zwykłej dyni można zrobić na pińcet+ sposobów.
KS - 2021-09-30, 11:48
:
Stary Ork napisał/a:
Dynia jest bardzo wdzięczna, bo nie ma wyraźnego smaku sama w sobie,

Fersztejen. Znaczy jak dodam wystarczająco dużo chili, mogę odpuścić dynię? ;)
Stary Ork - 2021-09-30, 11:53
:
Jak dodasz wystarczająco dużo chili, to możesz dynię zastąpić wełną mineralną, ale nie w tym istota problemu.
ASX76 - 2021-09-30, 12:13
:
Stary Ork napisał/a:
Asiks, gdybym żywił wobec Ciebie jakąkolwiek nadzieję, to byś mnie rozczarował.


Własnego ojca Pan nie poznajesz --_-
KS - 2022-09-14, 15:45
:
Niby nie kiszonka, ale też w słoikach, no i szkoda otwierać nowy temat. Dziś zebrałem pierwsze w tym sezonie pigwy. Poszły w słoiki z cukrem na syrop. Ale zbiory na dobre dopiero się zaczną. I wtedy posmażymy konfitury. W ubiegłym roku i konfitury i syropy wyszły tak wyborne, że wszystko zeszło przed końcem zimy. No i długie miesiące czekania się kończą. Kocham ten smak.
Romulus - 2022-09-16, 17:30
:
Kiszona pigwa. Zachęciłeś. 😂
KS - 2022-09-18, 10:32
:
No i mission completed. Konfitura wyszła taka, że papież po jej skosztowaniu z miejsca przeszedłby na kult Demeter. W tym roku doprawiłem ją dodatkowo estragonem, który dodaje do bukietu obłędną nutę zapachową.
Syrop też zacny i polecam każdemu, bo robota prosta jak konstrukcja cepa. Pigwy wydrążyć z pestek (nie wyrzucać ich), poszatkować i kłaść do słoiczków warstwami przesypane cukrem. Słoiki do lodówki, a po paru dniach odcedzić i zlać syrop do butelek. Jeśli trzymane w zimnym nie wymagają nawet pasteryzacji, chyba, że kto się uprze. Smakiem, aromatem i wartościami zdrowotnymi biją na łeb i szyję cytryny i limonki.
Pestki zalewa się na napar - działanie antyrefluksowe. Są zwolennicy traktowania ich cukrem i spirytusem, co daje w rezultacie likier amaretto.
MrSpellu - 2022-09-19, 08:56
:
Co roku od teściowej dostaję kilka flaszek takiego syropu i nic nie muszę przy tym robić //spell