Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Norymberga
Autor Wiadomość
ASX76 
twój ulubiony


Posty: 11705
Skąd: -inąd
Wysłany: 2008-09-28, 11:49   Norymberga

Przy podziale łupów na konferencji pokojowej w Jałcie, Polska (podobnie jak reszta krajów Europy Wschodniej), została "wydymana" przez zachodnich "sojuszników/przyjaciół" w postaci "wystawienia na żer" Stalinowi. Zamiast wyzwolenia, koniec wojny przyniósł utratę niepodległości na kilkadziesiąt lat.
Akcja spektaklu rozgrywa się już po okresie Wielkich Przemian (które nastąpiły w 1989 roku), w wolnej Polsce. Były pułkownik wywiadu PRL, dręczony wyrzutami sumienia, chce zostać osądzony przez niezawisły sąd i skazany za zbrodnie jakich się dopuścił wysługując się przez długie lata komunistycznemu reżimowi. W tym celu zwraca się o pomoc do dziennikarki, która w oparciu o bogaty materiał dowodowy ma zgłosić stosowny donos...
Kwestia wiarygodności sytuacyjnej (kto to widział, żeby wysoki funcjonariusz dawnych służb sam zabiegał o karę...) jest bardzo mało prawdopodobna, co nie znaczy, że niemożliwa. W każdym razie stanowi ona ciekawy punkt wyjścia do opowiedzenia historii o człowieku i smutnej powojennej rzeczywistości naszej ojczyzny pod dyktatem ZSRR.
Jeszcze za życia Stalina aparat terroru odznaczał się szczególną bezwględnością wobec prawdziwych i wydumanych wrogów komunizmu.
Łatwo jest oceniać innych samemu będąc bezpiecznym i niezaangażowanym w daną sprawę, natomiast kiedy jest się w celi śmierci z zatwierdzonym wyrokiem i "czeka" na egzekucję, wówczas szczytne idee takie jak: patriotyzm i prawda bardzo szybko tracą na znaczeniu. Liczy się tylko jedno - przeżyć, przetrwać za wszelką cenę. I właśnie dlatego trudno jest jednoznacznie potępić pułkownika, tym bardziej, że... są jeszcze inne okoliczności łagodzące.
Spektakl W. Tomczyka stanowi mocny i ważny głos w sprawie lustracji, jak również dowodzi, że likwidacja służb specjalnych była niezbędna.
Z jednej strony polityka "grubej linii" umożliwiła pokojowe oddanie władzy przez komunistów, z drugiej - sprawiła, że wielu ludzi ze starego Układu na powrót usadowiło się przy korycie, tyle, że w nieco mniej eksponowanych miejscach.
Janusz Gajos w roli pułkownika - znakomity (jak zawsze). :))
Choć tematyka poważna, kilka scen/dialogów jest bardzo zabawnych np.:
"PUŁKOWNIK: Proszę bardzo, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski! Jakiego odrodzenia, jakiej Polski?! Złoty Krzyż Zasługi, brązowy, srebrny mi się gdzieś zapodział, medal Dwudziestopięciolecia PRL, za marzec i za Czechosłowację, medal Trzydziestolecia, za grudzień, medal Czterdziestolecia – to za pani ojca. Krzyż Grunwaldzki, co ja z Krzyżakami walczyłem? Chce pani coś z tego złomu?" :-P
Warto obejrzeć.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17450
Wysłany: 2008-09-28, 13:43   

Spektakl ma siłę. Oglądałem z wypiekami i nawet jakiś czas temu zakupiłem dvd po śmiesznej cenie w Empiku.

W bardzo wiarygodny sposób szedł on pod prąd przekonaniu, że SB to tak naprawdę niegroźne dziś dziadki, które dożywają swych dni w niesławie. Gówno prawda (pardon my French...), mówi scenarzysta Wojciech Tomczyk.

Spektakl w bardzo smutny sposób pokazuje, jak "przeprana" jest świadomość społeczeństwa, w którym żądanie byłego funkcjonariusza SB własnego procesu, jak zbrodniarz hitlerowski jawi się jako coś absurdalnego, nie do pomyślenia. Stąd i wstrząs. Pokazuje też, jak bardzo "nowe" pokolenie ma te rozliczenia z przeszłością w nosie. Czy młodą dziennikarkę to jakoś obeszło? Nie, dopóki nie okazało się, że ona tak naprawdę też ma wiele wspólnego z historią. Wówczas trudno już wrócić do ciepłego świata kariery i konsumpcji. Podobny zabieg W. Tomczyk powtórzył w sztuce "Inka 1946". Tam również młoda (relatywnie) dziennikarka (w tej roli Kinga Preiss) grzebie w historii, z dystansem, a wręcz z obojętnością odkrywając, dzięki historykowi, prawdę o młodej dziewczynie zakatowanej przez komunistycznych zdrajców.

NORYMBERGA należy do Janusza Gajosa. To teatr (dosłownie), w którym Dominika Ostałowska mu jedynie statystuje a żona głównego bohatera... Jej krótka obecność pod koniec, nadaje wszystkiemu taki złowrogo smutny epilog.

Może ten epilog mi najbardziej uwiera. To przekonanie, że "oni" jeszcze są silni, jeszcze wiele mogą. Ale, oglądając ostatnio na TVN film o Pyjasie, Wildsteinie i tej świni Maleszce, słuchając tych buńczucznych byłych esbeków trudno zarzucać Tomczykowi, że przejaskrawił ten epilog na modłę PiS-owskich ajatollachów.

Spektakl miał, o ile pamiętam, gigantyczną, jak na teatr telewizyjny widownię Kiedy poszedłem do pracy nazajutrz, wszyscy o nim mówili. To było bardzo pokrzepiające, mimo wszystko.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
ASX76 
twój ulubiony


Posty: 11705
Skąd: -inąd
Wysłany: 2008-09-28, 17:58   

Spójrzmy prawdzie w oczy: co to może obchodzić nowe pokolenie, które z tamtymi wydarzeniami nie ma nic wspólnego? One żyje swoim życiem, natomiast grzebanie w gównie zakłamanej historii jest zdaniem dla kogoś innego: historyków, polityków, prokuratorów, dziennikarzy...
Jeśli już wskazywać winnych takiego stanu rzeczy (czyli braku zainteresowania ze strony młodych), to w pierwszej kolejności trzeba zacząć od czołowych postaci Solidarności, którzy w 1988 roku Magdalence układali się z członkami PZPR. Przecież gdyby ci ostatni nie zapewnili sobie nietykalności, to nie zgodzili by się na oddanie władzy, a tym samym niejako skazanie się na łaskę i niełaskę zwycięzców. Skoro takie zbiry jak np. Ciastoń, Płatek czy Kiszczak nie zostały skazane, to świadczy samo za siebie... W związku z tym co może zrobić "zwykły" obywatel, skoro w wolnej Polsce komunistyczni zbrodniarze mogą czuć się bezkarnie, bo, jak to bardzo pokrętnie tłumaczono: "winny był system, a nie jego trybiki"???
 
 
zeeshan 

Posty: 1
Wysłany: 2015-01-02, 19:21   

Czy musical też się liczy? :)
Swoją przygodę z teatrem i muzyką w jednym zaczynałam od "Skrzypka na dachu", absolutnie rewelacyjnie zagranego dawno temu w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Miałam szczęście być na premierze, kiedy obsada przedstawienia była z Warszawy, a potem jeszcze chyba ze trzy razy na przedstawieniu. I powiem Wam, że raz mi oczy zwilgotniały...

Jestem absolutną fanką "My Fair Lady" - wszystko mi jedno w jakiej wersji oglądam, za każdym razem cockney Elizy wprowadza mnie w doskonały nastrój.

Należę do tych, którzy bardzo powoli oswajają się z operą - na razie jestem na etapie "Strasznego dworu" i "Ducha w operze" (obejrzałam z rekomendacji romulusa i nie żałuję - dzięki za cynk, romulusie :) ).
_________________
Are you interested in 640-864 Get our self paced 350-029 - exam
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 14