Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Klasyki sf
Autor Wiadomość
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-23, 21:29   

Ostatnio zetknąłem się z:
1. Poul Anderson "Wojna Skrzydlatych" - darowałem sobie po kilkudziesięciu stronach, po prostu mnie znużyło. Lubię tego autora ale w fantasy...
2. Krzysztof Boruń "Człowiek z Mgły" - genialny zbiór opowiadań sf. Jedna z najlepszych książek sf jakie czytałem! Genialne! Polecam!
3. Arkadij i Borys Stugaccy "Ślimak na zboczu" - czytam, czytam....I po kilkudziesięciu stronach nie wiem kto, gdzie, jak, po co, dlaczego, kiedy. Nie rozumiem tej książki. Nie, dziękuję.
4. Lloyd Biggle Jr "Pomnik" - piękna, nastrojowa opowieść. Opowieść o potomkach rozbitków na pięknej planecie, którą w 95% pokrywa woda, którzy żyjąc jak w średniowieczu, próbują bronić swej planety przed chciwymi ludźmi którzy chcą zagarnąć planetę dla swych nikczemnych celów.
5. Lino Aldani "Księżyc Dwudziestu Rąk" - zbiór opowiadań ale dosyć przeciętny. Warsztat autora nie najlepszy, w dodatku książka ta jest znakomitym przykładem na to jak literatura sf starzeje się w obliczu nowoczesnych odkryć naukowych.

Dzisiaj zaczne czytać:
James White "Szpital Kosmiczny". Słyszałem że świetne:)
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5385
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2008-10-03, 20:34   

Właśnie skończyłem Samuela Delany'ego - Babel-17. Książka wydana w 1966 roku i gdyby nie data podana w książce to bym miał problem z rozróżnieniem jej od nowych powieści s-f. 40 lat temu została napisana powieść która się nie zestarzała zupełnie, nie chodzi nawet o przesłanie, ale o samo wykonanie techniczne całego science w powieści. Świeże pomysły, który nie powstydziliby się dzisiejszy twórcy s-f. Babel-17 to język, który próbuje rozszyfrować czy też odczytać lingwistka i znana poetka Rydra Wong. Zostaje jej zlecona ta praca przez siły zbrojne Sojuszu po tym jak odkryto, że Babel-17 łaczy się z sabotażami na terenach Sojuszu. Rydra dobiera załogę do statku kosmicznego i leci... i znowu pomysły! Wygląd załogi, działanie statku, podróże... hmm... cudo. ;) Polecam z całego serca!

Gdzie dawniej śpiewał ptak też za mną, autorstwa to Kate Wilhelm. Książka świetna również. Zaczyna się niepozornie, ale ze strony na stronę jest coraz lepiej. Ziemia staje przed zagładą, którą sobie sami mieszkańcy naszej planty zgotowali. Dawid jest biologiem i jego rodzina próbuje temu zaradzić stawiając szpital i laboratorium do badań nad niepłodnością. Rozwój klonowania zwierząt i ludzi i związane z tym problemy. Akcja rozgrywa się na przestrzeni paru pokoleń ocalałych na Ziemi ludzi. Oprócz wizji zagłady i walki człowieka z tym co może wydawać się jako nieuniknione podobało mi się też stawianie pytań o to czy człowiek ma prawo do indywidualizmu, czy każdy może realizować się samemu i nie musi zważać na to, że inni przez to cierpią czy też czuja jakiś dyskomfort. Czy odmienność i oryginalność to wady, a nie zalety. Wilhelm właśnie tym trafiła najbardziej w moje gusta. ;)
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
  
 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-10-03, 22:05   

Niestety, przez "Szpital Kosmiczny" też nie byłem w stanie przejść....Teraz sięgnąłem po "Po drugiej stronie nieba" Edmunda Coopera. Zobaczymy, może będzie lepiej....
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-10-04, 09:52   

Raczej bardzo specyficzne. Mnie się podobało, choć każdy kolejny tom jest w dużej mierze powtórką pierwszego, więc najlepiej zapoznać się właśnie ze "Szpitalem kosmicznym". Obecnie co prawda jest to już trochę ramotka, ale sympatyczna. Polecać - raczej bym nie polecał obecnie - ale również bym nie odradzał. Musi trafić w gusta.
_________________
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-10-04, 10:41   

iselor napisał/a:

3. Arkadij i Borys Stugaccy "Ślimak na zboczu" - czytam, czytam....I po kilkudziesięciu stronach nie wiem kto, gdzie, jak, po co, dlaczego, kiedy. Nie rozumiem tej książki. Nie, dziękuję.

Genialna książka, ich najlepsza.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18977
Wysłany: 2008-10-04, 12:21   

Mam "na tapecie" dwóch klasyków (chyba to klasycy): Kate Wilhelm "Gdzie dawniej śpiewał ptak" i Alfreda Bestera "Gwiazdy moim przeznaczeniem" (albo "Tiger, Tiger"). Nie przeczytam raczej na dniach, ale powoli i czasami do nich wracam. Kate Wilhelm jeszcze nie tknąłem, ale czytałem pozytywne wypowiedzi na forum, więc na pewno nie zniknie w morkach niepamięci. Za to A. Bester "czyta się" bardzo szybko i przyjemnie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Feline 


Posty: 37
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-10-04, 14:51   

iselor napisał/a:

2. Krzysztof Boruń "Człowiek z Mgły" - genialny zbiór opowiadań sf. Jedna z najlepszych książek sf jakie czytałem! Genialne! Polecam!

Gdy mowa o Boruniu - polecam "Trylogię kosmiczną" Borunia i Trepki. Oczywiście jako swoistą klasykę polskiej SF, powstałą na dodatek w okresie postsocrealizmu i tym samą podobnie poprawną ideologicznie, jak dzieła Jefremowa czy (później) Sniegowa.

Sądzę jednak, że ma swój klimat, który kiedyś mocno mnie wciągnął. Jest wyprawa do Alfy Centaura, która odszukuje po drodze sztuczny księżyc, enklawę kapitalizmu, uciekający przed nowym porządkiem społecznym (Zagubiona przyszłość), jest eksploracja nowych planet (Proxima) i burzliwy przebieg kontaktu obcych z ludzkością (Kosmiczni bracia). Przy swojej ramotkowatości cykl został jednak napisany z całkiem dobrą - chyba nie tylko "jak na tamte czasy" - znajomością fizyki i innych nauk, co spowolniło jakby trochę jego starzenie się.

Za sprawą zakrętów historii istnieje w więcej, niż jednej wersji. Inne trochę było to, co wydano przed październikiem 56, inne to, co po nim. Jeszcze trochę odmienne (poprawione przez Autorów) jest wznowienie z drugiej połowy lat osiemdziesiątych (w Iskrach). Niemniej pierwsze wydanie Zagubionej przyszłości miało jeden wielki plus - ilustracje młodego Szymona Kobylińskiego.
_________________
Prawda to kwestia wyobraźni - Le Guin
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-10-04, 16:08   

Nie widziałem pierwszej wersji Trylogii Kosmicznej ale i tak nawet w tej drugiej nadal mamy tam zasugerowaną przyszłośc zwycięstwa socjalizmu nad kapitalizmem. Czyli nadal poprawnie, aż strach pomyśleć jak wyglądała wersja pierwsza. ; )

2 tom jest bardzo leniwy i utrzymany w nauk przyrodoniczych (w końcu ekspedycja bawawcza). Jeśli ktoś jest fetyszysta np. geologii to coś dla niego. Zresztą tak samo wygląda początek tomu 3. Natomiast od połowy ksiązka jakby (trochę na zasadzie deus ex machina) przechodzi w zupełnie inny space-operowy monumentalny utwór. Mając na uwadze kontekst w którym utwór powstawał to wydaje mi się szczególnie prekursorski.

Niestety kompozycja trylogii to trochę nieporozumienie. Gdyby w tomie 2 zawrzeć pierwszą cześć 3 tomu i skupić się na właściwym wątku, wyszłoby to dużo lepiej. No i ksiązki byłby bardziej samodzielne - bo np. Proxime czyli II tom można właściwie przeczytać bez znajomości I.

Tymniemniej cała Trylogia jest dziełem wartym poznania, szczególnie dla kogoś interesującego się polskim s-f.
 
 
Feline 


Posty: 37
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-10-04, 16:30   

Shadowmage napisał/a:
Musi trafić w gusta.

Zgodzę się - zwłaszcza, że w moje trafił ;) Jednak gdy mowa o tym autorze godzi się wspomnieć, że "Szpital kosmiczny" (jako cykl) jest fragmentem większego uniwersum wykreowanego zgodnie z klasycznymi zasadami SF.

Jego geneza została przedstawiona w niewydanej ciągle po polsku powieści Tysiącletni sen (The Dream Millenium). Znana jest jednak nieco ze słuchowiska, które było emitowane w odcinkach w radiowym magazynie Zgryz. Istnieje też jej polski przekład (Maćka Zembatego), który czeka chyba na odwrócenie się pecha.

Tam pojawia się podział na metaforyczne Owce i Wilki, jakby prekursorski wobec późniejszych dyskusji nad zmianami akceptowanego poziomu agresji w różnych społeczeństwach, na różnych etapach ich rozwoju. Owce to ludzie o niskimi poziomie agresji wewnątrzgatunkowej, którzy odchodzą od walki jako sposobu rozwiązywania konfliktów na rzecz otwartości wobec innych. Wilki - odwrotnie.

W "Szpitalu" mamy już tylko Owce (chociaż to określenie tam nie pada), które okazały się lepiej dostosowane do życia w wielogatunkowej Federacji. Utrzymują one jednak nadal rodzaj sił porządkowych (Korpus Kontroli), który ma zapobiegać atakom endemicznych Wilków na nowy porządek.

Wizja to może naiwna, ale... ma coś w sobie. Chociażby taki rodzaj przesłania, który poza dawnymi klasykami trafia się już chyba dość rzadko.
_________________
Prawda to kwestia wyobraźni - Le Guin
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18977
Wysłany: 2008-10-05, 11:07   

Zmotywowałem się wczoraj i skończyłem "Gwiazdy moim przeznaczeniem" Alfreda Bestera. O losie słodki! Fenomenalna powieść, która nie zdezaktualizowała się mimo upływu ponad półwiecza. A przy tym - bo to najważniejsze - nadal ma moc zapładniania wyobraźni nie tylko wizją przyszłości, ale przede wszystkim ideą, trochę anarchiczną, ale wzbudzającą rozkoszny dreszczyk emocji na krzyżu :)

Polecam gorąco!
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-10-05, 18:27   

Proza Bestera ma szczęście, bo czas się z nią delikatnie obszedł i trąci od niej "myszką". O wiele mniej łagodnie czas obszedł się z Heinleinem czy Asimovem. Inna sprawa, że Asimov spłodził kilkaset książek i trudno żeby wszystkie trzymały poziom.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-10-05, 19:07   

Nie zgodzę się, przynajmniej jeśli chodzi o Asimova. Co prawda czytałem go już ładne parę lat temu, ale jakoś nie odczułem, by ta proza się zestarzała. Owszem, miejscami jest to naiwne, można nawet zarzucić bajkowość, lecz czyta się to bardzo dobrze.
Z Heinleinem jest trochę inaczej, niektóre powieści są nadal aktualne, inne czyta się już jednak słabiej, raczej ze względu na legendę, niż faktyczną aktualną wartość.
_________________
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-10-05, 22:06   

Akurat z Asimovem i Heinleinem jest według mnie tak że każdy z tych pisarzy miał swój umownyzłoty okres - u Asimova będą to 50s, a u Heinleina 60s <- i trudno podważać ponadczasowość ich słynnych ksiażek z tego okresu*. Paradoksalnie wiele ich późniejszych książek zdeazaktualizowało się dużo szybciej, badx od początku wnosiły nie wiele. Zresztą obaj na starość zaczeli kombinować - Asimov łącząc Roboty i Fundacje, a Heinlein wogóle pojechał z fantasy.

* - oczywiście można się pośmiać z opisu statków w pierwszych tomach Fundacji, ale jednak ten cykl mówi o czymś innym.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18977
Wysłany: 2008-10-17, 19:19   

MadMill napisał/a:
Gdzie dawniej śpiewał ptak też za mną, autorstwa to Kate Wilhelm. Książka świetna również. Zaczyna się niepozornie, ale ze strony na stronę jest coraz lepiej. Ziemia staje przed zagładą, którą sobie sami mieszkańcy naszej planty zgotowali. Dawid jest biologiem i jego rodzina próbuje temu zaradzić stawiając szpital i laboratorium do badań nad niepłodnością. Rozwój klonowania zwierząt i ludzi i związane z tym problemy. Akcja rozgrywa się na przestrzeni paru pokoleń ocalałych na Ziemi ludzi. Oprócz wizji zagłady i walki człowieka z tym co może wydawać się jako nieuniknione podobało mi się też stawianie pytań o to czy człowiek ma prawo do indywidualizmu, czy każdy może realizować się samemu i nie musi zważać na to, że inni przez to cierpią czy też czuja jakiś dyskomfort. Czy odmienność i oryginalność to wady, a nie zalety. Wilhelm właśnie tym trafiła najbardziej w moje gusta. ;)


Bardziej niż wizja przyszłości, czy nawet jej aktualność (choć ta może "odżyć" zważywszy na zmiany klimatu i na ekologiczną histerię - inna sprawa, czy uzasadnioną, czy też nie), pociągał mnie w tej fabule konflikt między jednostką a zbiorowością; podróż od indywidualizmu do zbiorowości i z powrotem. To bardzo dobra i godna polecenia powieść. Szczerze mówiąc Kate Wilhelm i Alfred Bester zaostrzyli mi apetyt na "klasyczną" serię z Solarisu.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Elektra 


Posty: 3548
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-10-18, 00:45   

A ja skończyłam właśnie Gateway. Bramę do gwiazd - F. Pohla, nabytą jakiś czas temu w antykwariacie za całe 2 zł. Przyszłość. Na Ziemi panuje przeludnienie, większość mieszkańców jest niedożywiona. Jedyną szansą na wyrwanie się z marazmu i wegetacji jest udanie się do tytułowej Gateway (a i do tego trzeba mieć szczęście). Gateway to asteroida, na której odkryto pozostałości cywilizacji obcych. Między innymi statki kosmiczne, które z prędkością nadświetlną zawiozą pasażerów w odległe miejsca wszechświata. Jako że każdy statek ma zaprogramowany kurs, a jego twórcy nie pozostawili żadnych instrukcji, nie bardzo można nim kierować. I nigdy nie wiadomo, dokąd się doleci. U celu może czekać bogactwo albo śmierć. No ale kto nie zaryzykuje...? ;)

Książka składa się z dwóch wątków, rozmów głównego bohatera z psychoanalitykiem (który był strasznie upierdliwy, ale pewnie taka jego rola ;) ) oraz jego wspomnień z pobytu na Gateway. Początkowo czytało mi się ciężko. Jakoś nie mogłam się wciągnąć, ale potem akcja się rozkręciła i doszła do zaskakującego finału. Interesująco przestawiony świat przyszłości, ciekawie pokazana psychologia bohaterów tworzą naprawdę dobrą powieść. Która na pewno pozostanie w pamięci. I chociaż początkowo zdawało mi się, że po kolejne części nie sięgnę (bo słyszałam, że nie są już tak dobre), to chyba zmienię zdanie. ;)
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Feline 


Posty: 37
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-10-18, 06:30   

Elektra napisał/a:
I chociaż początkowo zdawało mi się, że po kolejne części nie sięgnę (bo słyszałam, że nie są już tak dobre), to chyba zmienię zdanie. ;)

Sądzę, że tę samą atmosferę można odnaleźć w noweli Kupcy wenusjańscy (z cyklu G., rzecz jasna). Zaś następne części - dla mnie nie były równie przemyślane jak ta pierwsza, ale dają się przeczytać i miewają swoje smaczki.
_________________
Prawda to kwestia wyobraźni - Le Guin
 
 
AdamB 


Posty: 815
Skąd: Pandora
Wysłany: 2008-10-23, 18:14   

Jeżeli mówimy o klasykach to chciałbym napisać dwa słowa o Silverbergu:

Ważna informacja odnośnie cyklu Majipoor Silverberga: na forum Solaris właśnie ważą się losy decyzji co do wydania części nakładu w niewielkiej twardookładkowej edycji dla kolekcjonerów (możliwe że bedzie to edycja numerowana). Jeżeli ktoś jest zainteresowany to proszę o wsparcie tej idei na ich forum. Sam rozhuśtałem ten temat ale liczę na wsparcie wszystkich koneserów dobrych wydań dobrej literatury. :)
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-10-23, 20:45   

AdamB napisał/a:
Ważna informacja odnośnie cyklu Majipoor Silverberga:

A coś więcej możesz o tym cyklu powiedzieć ? Bo jak tak chwalicie z Himurą to może warto ?Ciekawe ile by ta edycja kosztowała.

Czytając ten Watek widzę ile dobrych książek jeszcze przede mną. AdamB, AdamB, Na forum Solaris marnuje się nie jedna ciekawa dyskusja :)
_________________
 
 
AdamB 


Posty: 815
Skąd: Pandora
Wysłany: 2008-10-23, 23:14   

Wydanie będzie się składać z 6 tomów:

Zamek Lorda Valentine'a
Kroniki Majipooru
Valentine Pontifex
Czarnoksiężnicy Majipooru
Lord Prestimion
The King of Dreams

Tomek Maroński: kompleksowa oprawa graficzna dwóch trylogii Majipoor
Tłumaczenie całości cyklu: Krzysztof Sokołowski

Tu można zobaczyć zdjęcie grzbietów normalnej edycji w miękkich okładkach.
http://solarisnet.pl/theme/img/image/grzbiety.jpg

Co do treści to dam cytat:

"Cudowna mieszanka science fiction i fantasy, jeden z najwspanialszych światów, jaki powstał w wyobraźni ludzkiej.

Gigantyczną planetę Majipoor o średnicy dziesięciokrotnie większej niż Ziemia, zasiedlili w odległej przeszłości koloniści z naszej planety, znajdując na niej miejsce wśród rasy tubylczej, którą nazwali Metamorfami, jako że potrafią oni zmieniać wygląd. W wyniku przegranej wojny z ludźmi, Zmiennokształtni zostają zmuszeni do zamieszkania w rezerwatach. Na Majipoor przybywają tymczasem inne rasy: maleńcy Vroonowie, czteroręcy Skandarzy i dwugłowi Su-Suherisi. Niektóre z tych istot posiadają umiejętności parazmysłowe umożliwiające uprawianie magii."

Od siebie dodam, że jest to najlepsze dzieło Silverberga, cenione jako klasyka gatunku podobnie jak Fundacja Asimova, Diuna Herberta czy Hyperion Simmonsa.

Ci którym zależy na unikalnym kolekcjonerskim twardookładkowym wydaniu tego cyklu (prawdopodobnie numerowanym) toczą o to batalie na forum wydawnictwa Solaris.

http://wydawnictwosolaris...der=asc&start=0
 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-11-01, 21:36   

Właśnie skończyłem czytać "Po drugiej stronie nieba" Edmunda Coopera.
Bardzo przyzwoite sf, najbliżej tej książce (ale i tak daleko) do "Wojny Skrzydlatych" Andersona i "Pomnika" Lloyd Biggle'a Jr.

A za chwilę wezmę się za:

Ian Watson - "Łowca Śmierci".
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2008-11-02, 17:29   

Klasyka SF

Zawsze irytowało mnie słowo „klasyka” odnośnie pozycji literackich.
Co ma decydować o tym, że „coś” jest zaliczane do klasyki a „coś” nie? Zaraz odezwą się głosy, że na pewno książka musi zawierać/poruszać/dotykać ważne tematy, istotne dla świata oraz ludzi, którzy w nim żyją. Przyjmując jednak takie kryterium możemy uznać, że niemalże każda pozycja literacka jest klasyką. Wskażcie mi utwór, w którym nie można doszukać się jakichś ważnych przesłań.
Ok. Zawsze można dodać, że utwór ma być oryginalny w swoim gatunku (cokolwiek to znaczy). Zapewne chodzi fanom określania książek „klasykami” oto, że utwór ma być nowatorki/inny/nieprzeciętny oraz że powinien swoim bytem zapoczątkować „coś” (np. jakąś nową formę, styl) nowego. Z tym tworzeniem czegoś niepowtarzalnego zgodzę się, ale zastanawia mnie tylko wyrażenie „nowatorskość w stylu”. Czy to przypadkiem nie kłóci się z samym sensem słowa „klasyka”?
Pewna droga mi osoba powiedziała mi kiedyś, że klasyką jest książka, która zawiera w sobie przesłanie długowieczne. Takie, które byłoby aktualne zarówno w czasach średniowiecza jak i dzisiaj. Być może coś jest w tym rozumowaniu, ale ciężko jest dla mnie osobiście znaleźć takie uniwersalne dzieła wywodzące się z fantastyki. Chyba jeszcze jest za wcześnie na wskazywanie, że „coś” jest klasyką a coś nią nie jest, jeżeli chodzi o nasz ulubiony zakres literatury. Może za kilkadziesiąt lat.

Skoro już mam za sobą zrzędzenie odnośnie „klasyki” to teraz po prostu powiem co mi się ze SF najbardziej podoba. Nie będzie tego dużo, ale zawsze...
Na mnie duże wrażenie wywarła twórczość Franka Herberta i jego „Diuna”. Zaskoczyła mnie w sposób pozytywny parę lat temu i do dnia dzisiejszego nie znalazłem nic w SF, co równałoby się z tym wielkim cyklem.
Bogactwo/różnorodność/drobiazgowość świata wykreowanego przez Franka Herberta jest wręcz porażające. Jak jeden człowiek mógł pomieścić w sobie tyle pomysłów, poskładać tyle wątków i myśli. Tak, przemyśleń. Książka oczarowała mnie jeżeli chodzi o dywagacje na temat przemijania, walki losu z indywidualnością człowieka a także (nie mogło wątku tego zabraknąć) walki dobra ze złem.
Dzieje rodu Atrydów i Harkonnenów porywają do chwili obecnej wielu czytelników i cieszą się nie słabnącą popularnością. Odczuwa to Dom Wydawniczy REBIS i za to mu chwała, gdyż nigdy dość promowania dobrych książek.

Dziękuje za uwagę!
Sharin, Czekoladowy Rycerzyk
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3546
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-11-02, 18:24   

Sharin napisał/a:
Chyba jeszcze jest za wcześnie na wskazywanie, że „coś” jest klasyką a coś nią nie jest, jeżeli chodzi o nasz ulubiony zakres literatury. Może za kilkadziesiąt lat.


Jeśli jakaś książka napisana i wydana 50 lat temu, czytana dzisiaj nie straciła na swojej aktualności, według mnie można ją określić tym znienawidzonym słowem klasyki. Rozwiązania techniczne mogą być przestarzałe, ale to tylko otoczka, najważniejsze są poruszane problemy. Jeśli książka przetrwała półwieczną próbę czasu i jej kolejne wznowienia ciągle cieszą się popularnością nie może to być przypadek. Taka sytuacja tyczy się nie tylko wymienionej przez ciebie Diuny. Chyba nie musimy czekać aż tyle czasu ;)
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2008-11-03, 08:49   

Metzil napisał/a:
Jeśli jakaś książka napisana i wydana 50 lat temu, czytana dzisiaj nie straciła na swojej aktualności, według mnie można ją określić tym znienawidzonym słowem klasyki.


Nie wiem czy "klasyka" to takie znienawidzone słowo. Ja osobiście nie mam "nic" do niego oprócz tego, że byłbym się zastanawiał nad szafowaniem jego na lewo i prawo. Ale pewnie jak zawsze się czepiam.
Jeżeli zaś mowa o 50 latach to dla mnie jest to za mały okres. Jakby nie patrzeć jest to nadal ta sama epoka literacka, którą literaci nazywają w skórcie współczesnością. Sądzę, że nawet "Diuna" musi przeczekać jeszcze z kilkadziesiąt lat.
Do miana klasyki SF już szybciej zaliczyłbym książki Juliusza Verne'a. Powiedzmy "Podróż na Księżyc" czy "Podróż do wnętrza Ziemi".

Metzil napisał/a:
Jeśli książka przetrwała półwieczną próbę czasu i jej kolejne wznowienia ciągle cieszą się popularnością nie może to być przypadek. Taka sytuacja tyczy się nie tylko wymienionej przez ciebie Diuny.


Wznowienia nie są kryterium odnośnie klasyczności danego dzieła.
To, że jakieś teksty są wznawiane świadczy o tym, że są świetnie napisane, są bardzo dobre pod względem stylu, oryginalne i ogólnie: że podobają się czytelnikom. Wydawnictwa wiedząc o tym starają się zarobić, naturalna rzecz.

Pozdrawiam!
Sharin, Czekoladowy Rycerzyk
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3546
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-11-03, 17:47   

Sharin napisał/a:
Jeżeli zaś mowa o 50 latach to dla mnie jest to za mały okres. Jakby nie patrzeć jest to nadal ta sama epoka literacka, którą literaci nazywają w skórcie współczesnością.


Bardzo wygodna klasyfikacja ;) Ale nawet jeśli epoka literacka jest ta sama, to już warunki polityczne, społeczne, ekonomiczne już są różne. Inaczej na świat patrzyła się w okresie zimnej wojny, a inaczej można na niego spojrzeć teraz w sytuacji chociażby wszechobecności dobrodziejstwa zwanym internetem.


Sharin napisał/a:
Wznowienia nie są kryterium odnośnie klasyczności danego dzieła.
To, że jakieś teksty są wznawiane świadczy o tym, że są świetnie napisane, są bardzo dobre pod względem stylu, oryginalne i ogólnie: że podobają się czytelnikom. Wydawnictwa wiedząc o tym starają się zarobić, naturalna rzecz.



Cieszą się popularnością pomimo faktu, że zdążyło upłynąć już pół wieku? Przetrwało małą próbę czasu. Coś w tym jednak jest, powiedziałabym dobra droga żeby coś nosiło miano klasyki sf ;)
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2008-11-03, 19:51   

Metzli napisał/a:
Bardzo wygodna klasyfikacja. Ale nawet jeśli epoka literacka jest ta sama, to już warunki polityczne, społeczne, ekonomiczne już są różne. Inaczej na świat patrzyła się w okresie zimnej wojny, a inaczej można na niego spojrzeć teraz w sytuacji chociażby wszechobecności dobrodziejstwa zwanym internetem.


Na szczęście nie ja ustalam tą klasyfikację i dlatego nie zamierzam jej bronić ;) A co zmian społeczno-gospodarczych to one nie mają nic wspólnego z podziałami dokonywanymi przez teoretyków literatury. Owszem autorzy piszą troszkę o innych rzeczach, inne mają priorytety, ale mieści się to wszystko w tej samej epoce.

Metzli napisał/a:
Cieszą się popularnością pomimo faktu, że zdążyło upłynąć już pół wieku? Przetrwało małą próbę czasu. Coś w tym jednak jest, powiedziałabym dobra droga żeby coś nosiło miano klasyki sf.


Tak, właśnie tak. Przecież wiele książek, które wyszły "wieki temu" cieszy się popularnością a nie wszystkie są od razu klasykami. Zgodzę się jednak z tobą, że taka duża popularność może być w przyszłości pomocna w osiągnięciu stanu "klasyki". Mam nadzieję, że za kilkadziesiąt lat nadal ludzie będą cenili wysoko Verne'a czy Herberta.

Pozdrawiam!
Sharin, Czekoladowy Rycerzyk
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-11-03, 21:34   

Sharin napisał/a:
awsze irytowało mnie słowo „klasyka” odnośnie pozycji literackich.

Masz rację co do słowa w sensie słownikowym
Cytat:
klasycyzm. Literatura. Pierwsze przejawy k. w literaturze eur. w XVI w., zanik w 1. ćwierćwieczu XIX w.; rozkwit we Francji w XVII w.; początkiem k. był renes. zwrot do wzorów literatury antycznej i łączące się z nim przekonanie o ich wartości uniwersalnej; podstawowe zasady estetyki k. sformułowali krytycy wł. okresu renesansu (J.C. Scaliger, M.G. Vida), a jej kodyfikacja dokonała się we Francji (m.in. F. Malherbe, J. Chapelain, a zwł. N. Boileau w Sztuce poetyckiej 1674). K. opierał się na poglądach filoz., głoszących istnienie w świecie niezmiennych praw ładu, przyznających rozumowi możność poznania natury i jej naśladowania w dziełach człowieka (arystotelesowska teoria mimesis); gł. kategoriami estetycznymi były piękno i prawda, pojmowane jako wartości absolutne, dające się uzasadnić rozumowo; określały one podstawowe cele twórczości, a warunkiem ich osiągnięcia była doskonałość artyst. (utrwalona zwł. w dziełach antycznych), zgodność utworu z naturą; naśladując naturę twórca miał się kierować zasadami dobrego smaku i przyjętymi normami obyczajowymi, a jego dzieło musiało spełniać warunek stosowności (decorum); literaturze przypisywano funkcje dydaktyczno-moralizatorskie; do bardziej szczegółowych założeń estetyki k. należały postulaty prawdopodobieństwa, harmonii, jasności, miary, jednorodności estetycznej, gatunkowej i stylistycznej; do podstawowego kanonu gatunków lit. należały gł. formy o proweniencji antycznej, zwł. tragedia, epos, poemat opisowy, oda, list poet., satyra, bajka; ich stosowanie podlegało ściśle określonym przepisom (np. zasada trzech jedności w dramacie).


Jednak w języku potocznym słów klasyka ma już nie co inne znaczenie. Bliżej mu chyba do określenia kanon. Klasyka SF to zbiór takich utworów literackich które najlepiej tą dziedzinę i styl przedstawiają i reprezentują. Nie chodzi to o jakość. Raczej o to co jest z FS kojarzone, co tworzyło nowe nurty lub inspirowało innych twórców. Takie kamienie milowe. Awangarda swoich czasów dziś staje się klasyką
Sharin napisał/a:
Ok. Zawsze można dodać, że utwór ma być oryginalny w swoim gatunku (cokolwiek to znaczy).

Onacza że tworzy coś nowego a nie jedzie po starym schemacie
Sharin napisał/a:
Z tym tworzeniem czegoś niepowtarzalnego zgodzę się, ale zastanawia mnie tylko wyrażenie „nowatorskość w stylu”. Czy to przypadkiem nie kłóci się z samym sensem słowa „klasyka”?

Pop jakimś czasie nie. Bo co było nowatorskie w lata 70 dziś już nie jest ale od powieści X się zaczeło
_________________
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-11-03, 23:39   

Toudi, przytoczyłeś złą definicje - literatury klasycystycznej a nie klasycznej. A wogóle to wszyscy nie macie racji.
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-11-03, 23:44   

Ł napisał/a:
Toudi, przytoczyłeś złą definicje - literatury klasycystycznej a nie klasycznej. A wogóle to wszyscy nie macie racji.

To nas oświeć o wielka Skarbnico mądrości gdzie zbłądziliśmy.
Literatura klasyczna to określenie potoczne i językowo wywodzi się z klasycystyczna
_________________
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-11-04, 09:06   

Toudisław napisał/a:
Literatura klasyczna to określenie potoczne i językowo wywodzi się z klasycystyczna
Językowo to się może i wywodzi ze wspólnego trzonu (choć jeśli już, to w odwrotnej zależności niż podałeś), ale znaczy coś zupełnie innego. Klasycyzm to był nurt literacki (i nie tlyko), a uznanie czegoś za klasyczne jest ponad podziałami epokowymi.
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2008-11-04, 09:59   

Ł napisał/a:
A wogóle to wszyscy nie macie racji.


Jestem bardzo ciekaw twojej opinii o Wielki.
Mógłbyś się bardziej jaśniej wyrazić? A może zwyczajnie nie jesteś w stanie?

Toudisław napisał/a:
Literatura klasyczna to określenie potoczne i językowo wywodzi się z klasycystyczna.


Nie prawda.
Mają jedynie wspólny człon, ale dotyczną zupełnie czegoś innego. Literatura klasycystyczna odnosi się do kierunku, który w swojej istocie nawiązuje do antyku.

Pozdrawiam!
Sharin, Pigeon Slayer
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 12