Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Boisko do kosza
Autor Wiadomość
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-01, 20:57   

Zaparkowała niedaleko boiska i wolnym krokiem z rękami w kieszeniach ruszyła w jego kierunku. Nie dawało jej spokoju, kim jest tajemnicze "R" i skąd ma ten ktoś jej numer. I w ogóle czego chce. W końcu dała sobie spokój z gdybaniem zakładając, że prędzej czy później dowie się i tak.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-01, 21:06   

W miarę jak zbliżała się do samego boiska jej oczy rozszerzały się ze zdziwienia. Na boisku pełno było ludzi, których w większości kojarzyła jako znajomych Maxa, bądź cheerleaderki, ze szkoły. Część stała na około boiska, część klęczała na nim i coś pisała i rysowała. Wśród zgromadzonych Erica rozpoznała Dave'a, Annę i Vanessę.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-01, 21:14   

- Co... jak.. - patrzyła ze zdziwieniem na to dziwne zgromadzenie. W końcu zbliżyła się do znajomych.
- Hej.. dostałam jakiegoś dziwnego smsa... teraz widzę ludzi malujących na boisku... czy ktoś może mi wyjaśnić o co tu chodzi? - popatrzyła wielkimi oczami na każdego po kolei.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-01, 21:27   

Chciała popatrzeć, ale jej nie wyszło, bo jej wzrok przykuło wielkie, czerwone serce w płomieniach, z białą trójką na środku boiska. Momentalnie zrozumiała przesłanie tego obrazka, a zaraz potem dostrzegła pisane kredą i farbami zmywalnymi wezwania, by Max wrócił do zdrowia, że ludzie go wspierają, że czekają na jego grę, i że brakuje go ludziom. Po chwili poczuła, że ktoś obejmuje ją w pasie w ten sam sposób, w jaki robił to Max, z tą tylko różnicą, ze dłoń była drobniejsza, a osoba niższa i bardziej ruda. Rachel uśmiechnęła ciepło do Erici. Nie bardzo wiedziałam, jak was wesprzeć.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
  
 
 
Ofelia 


Posty: 287
Wysłany: 2008-06-01, 21:34   

Vann rysowała kredą wraz z resztą. Gdzieś napisała jakiś mądry cytat o nadzei. Gdy tylko zobaczyła Ricky, pomachała jej i uśmiechnęła się bardzo szeroko. Już miała ją zawołać, ale właśnie doczepiła się do niej jakaś ruda. Wzruszyła ramionami i wróciła do poprzedniego zajęcia.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-01, 21:46   

Poczuła, że coś ją dusi w gardle.
- I... I don't know what to say... to jest super... - powiedziała cichym głosem - to był twój pomysł zapewne... i to wyjaśnia sms od "R". Dzięki...
Popatrzyła na Rachel bardzo starając się nad sobą panować. I to nawet nie przez to, że ta dziewczyna parę dni temu była powodem kłótni i Ricky miałaby się na nią złościć. To co zrobiła teraz było po prostu tak miłym gestem, że Erice chciało się beczeć. I właśnie to wstrzymywała z całej siły.
- God I wish he could see it now... - popatrzyła na tych wszystkich ludzi, odmachnęła Vanessie i powoli ruszyła czytając to wszystko. Aż w końcu zatrzymała sie przed tym wymalowanym sercem. - For you, babe... - mruknęła patrząc na rysunek.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-06-01, 21:57   

Dave z Anną natomiast paćkali się w farbie zmywalnej. Gdy Dave zauważył Ricky wstał, podając zaraz rękę Annie, by i ta się podniosła. Gdy była zajęta jakąś rudowłosą dziewuchą, przyciągnął Annę do nich i wystawił swe lico dopiero teraz, by można było mu się przyjrzeć. I niby nic w tym szczególnego by nie było, cały zabieg opisywania ustawienia twarzy Dave byłby zbyteczny, gdyby nie jeden drobny fakt. Otóż na twarzy Dave'a domalowane były czarniutkie wąsiska, a'la pimp. To znaczy, a'la alfons.
- Hey Ricky - uśmiechnął się do niej z dziwnym entuzjazmem.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-06-01, 22:03   

- Ricks... check'im out - objęła Dave'a w pasie dobitnie świadcząc na jakich są obecnie warunkach ze sobą zarówno tym objęciem jak i zadowoleniem w obu parach oczu - Te jego wąsy są ślubowaniem, że jak Max się szybko nie obudzi to on takie zapuści - zaśmiała się. - A u mnie, my dear, kolega wymalował to co widać... - odrzuciła grzywkę z czoła ukazując nasmarowany napis "Get well soon". - A teraz się uśmiechnij. We're all here for both of you...
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-01, 22:17   

Rachel stała trochę z tyłu i o dziwo kamera, właśnie na nią powoli najechała. For you to, Ricky... uśmiechnęła się kącikiem ust w ten swój zadziorny i uroczy sposób, a potem przygryzła dolną wargę i spojrzała gdzieś w lewo wpadając na dobry pomysł. Odwróciła się i ruszyła w kierunku parkingu.
***

Głosem Erici:
To, jak bardzo nam na kimś zależy, uświadamiamy sobie dopiero w momencie, kiedy możemy tę osobę stracić. Podobno najgorzej jest, kiedy nie mamy na to wpływu i ukochaną osobę tracimy zupełnie nie z naszej winy. Nie ma wtedy kogo obwinić z naszą osobistą tragedię...


Erica, Dave, Anna i Vann przytuleni w takim czworokącie stali i patrzyli na wielkie, czerwone serce.

Ciąg dalszy w: Ulice Newport
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-02, 21:42   

Max stał spokojnie na górnej partii czerwonego serca z trójką. Spoglądał ze zmarszczonymi brwiami (to znaczyło, że myślał bardzo intensywnie) na to co wypisali jego przyjaciele. Miał na sobie dżinsową kurtkę podszytą sztucznym, brązowym futerkiem. Lewą rękę miał na temblaku. Ale nie było widać innych śladów wypadku.

... Jedni muszą uporać się z bólem, pokonać go by móc powrócić do tego co kochają najbardziej na świecie, a co zostało im brutalnie odebrane...

Ciąg dalszy na Molo
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-03, 12:50   

Max westchnął głęboko i spojrzał na stojący opodal stół, na którym leżała jego ulubiona piłka. Podszedł do stołu i ostrożnie zdjął temblak. Uszkodzoną rękę zwiesił delikatnie, by jej nie uszkodzić, a potem podniósł piłkę. Odbił ją na próbę kilka razy od ziemi, wreszcie podskoczył i rzucił nią w kierunku kosza. Piłka nawet nie doleciała do obręczy, za to Max syknął z bólu i chwycił się za uszkodzone ramię lądując. Siadł na asfalcie, długo jeszcze krzywiąc się z bólu i kiwając w przód i w tył.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-03, 22:08   

Nagle rozdzwonił sie telefon w jego kieszeni. Wyjął go i spojrzał marszcząc brwi na wyświetlacz. Chwilę wahał się czy odebrać, nawet przez moment wyglądało no to, że nie odbierze. Wreszcie westchnął głośno i odebrał. Hi Erica... powiedział trochę chłodno. No co tam?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-04, 13:06   

Max uśmiechnął sie pod nosem Bye... powiedział ciepło i rozłączył się. Westchnął raz jeszcze ciężko, a potem spojrzał na piłkę i na kosz. Już od dawna nie siedział na asfalcie, tylko na stole stojącym poza granicami boiska.
Nie powinieneś tak z nią rozmawiać, jeśli nie chcesz jej stracić. usłyszał głos zbliżającego się Nathana i spojrzał w jego kierunku. Chłopak był ubrany w czarne dżinsy, jakiś podkoszulek i kurtkę. I mean, IF you don't want to loose her. siadł na stole koło Maxa To świetna dziewczyna i naprawdę Cię kocha. powiedział, ale odpowiedziała mu cisza. Hey... Rachel, też nie jest najgorsza i wyraźnie Cię lubi. Max posłał mu spojrzenie, które wyraźnie mówiło, żeby odpuścił.
Okey man... Jak idzie rehabilitacja?
- Nie idzie...
- wreszcie odpowiedział. - Nie mogę nawet podnieść ręki w górę, a każdy ruch przy rzucie powoduje, że nie mogę trafić.
- Pamiętasz jak na początku roku miałem kontuzję kolana? Nie grałem trzy tygodnie.
- Taak... Jak sobie z tym poradziłeś?
- Wiesz... W pewnym momencie ból przestaje mieć znaczenie, a potem przestajesz na niego zwracać uwagę.
uśmiechnął się i szturchnął Maxa łokciem. - Pozbierasz się... Ze wszystkim. dodał i wstał by odejść i zostawić Parkera samego.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-10, 18:19   

Max uciekał na boisko do kosza i była to najmniej sensowna ucieczka, bo wszyscy wiedzieli, że właśnie tutaj go można znaleźć, kiedy znika. Z drugiej strony kto chce być sam, kiedy ma problem. Tutaj nie był sam. Z zaskoczeniem spostrzegł, że na jego stole siedzi nie kto inny tylko Rachel i uśmiecha się do niego szelmowsko. Wiedziałam, że mnie tutaj znajdziesz przystojniaku... powiedziała ciepło, a potem zaprosiła go ruchem głowy jednocześnie otwierając butelkę piwa.
Parker siadł koło niej na stole i odebrał otwartą butelkę. Poczekał, aż Rach otworzy swoją i stuknęli się w niemym toaście.
I co? zapytała wreszcie.
Max wzruszył ramionami, bo nie wiedział co odpowiedzieć.
Wiesz co? powiedziała Jesteś frajer... Masz fajną dziewczynę, która musi za Tobą szaleć, jeśli odważyła się mi grozić. Wszyscy wiedzą, że jestem najgorszą suką w szkole... A mimo to nie spędzasz z nią walentynek. Siedzisz tutaj ze mną... powiedziała i upiła łyk piwa. Chyba, że chcesz spędzać je ze mną... zapytała robią jedną ze swoich uroczych minek, ale zaraz przybrała poważny wyraz twarzy.
Zapadła chwila ciszy...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-10, 19:46   

Rach ja... Ja kocham Ericę. powiedział wreszcie z westchnieniem.
Rachel pokiwała głową ze zrozumieniem. Ale nie świętujesz z nią walentynek. To coś znaczy. powiedział i znowu upiła potężnego łyka Wiesz co? Mam propozycję gry... Zamknij oczy i rzuć do kosza. Jeśli Erica jest tą przeznaczoną dla Ciebie to trafisz tak?
Max pokręcił głową To głupie...
-Zaraz... Wierzysz w to, że jest jedną jedyną, tak?
odpowiedział kiwnięciem głowy.
- To w czym rzecz? Skoro tak jest to trafisz... uśmiechnęła się zalotnie, ale przy tym i przebiegle. Przemyśl to przystojniaku... A także to. powiedziała i chwyciła go za kurtkę i koszulę. Przyciągnęła brutalnie do siebie i pocałowała go długo i namiętnie, choć bez języczka. Max po prostu otępiał i nie zdążył zareagować.
- Well, mam nadzieję, że lepiej rzucasz niż całujesz... powiedziała z uśmiechem i puściła mu oczko, po czym zsunęła się ze stolika i kręcąc zgrabnym tyłkiem ruszyła w kierunku parkingu, znikając za drzewami i zostawiając Maxa samego.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-11, 16:07   

Nie dane było jednak Parkerowi siedzieć długo samemu. Niedługo po tym jak zniknęła Rachel na boisku pojawił się Nathan i Lindsay. Max podniósł głowę i obdarował oboje zaskoczoną minął. Kogo jak kogo, ale Ciebie, Linds bym się tutaj nie spodziewał. powiedział z uśmiechem, po czym zsunął się ze stołu.
- Am... To ja poczekam przy samochodzie. powiedział Nathan i pozdrowił Parkera gestem. Chwilę potem zniknął wracając na parking.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-11, 19:51   

Krok Lindsay, gdy zmierzała w stronę Maxa był bardzo pewny, zresztą jak zwykle. Oczy były nieco zwężone, jak u żmii szykującej się do ataku - a może, była to tylko reakcja na oślepiające promienie słońca. Kiwnęła głową do Nathana, na znak, że jak tylko porozmawia z Parkerem to do niego wróci.
- Well... a kogo zamiast mnie się spodziewasz? - zaczęła nieco złośliwie, ale słowa "wstrętnego, rudego małpiszona" ugrzęzły jej w gardle. Nie mogła zaczynać tej rozmowy w aż tak dokuczliwy sposób. - Przyszłam, bo... spędzanie przez Ciebie walentynek na boisku do koszykówki jest co najmniej dziwne. Co się z Tobą dzieje ostatnio? - zapytała jednocześnie ze współczuciem i naganą w głosie.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-11, 22:08   

Max zmierzył ją wzrokiem, a mina wybitnie świadczyła o tym, że Linds miesza się w nieswoje sprawy. Słońce zachodziło, powoli robiło się późno. Linds... Nasz związek nigdy do walentynek nie dotrwał. Nigdy nie świętowałem walentynek, więc to nic niezwykłego, że nie świętuję dzisiaj. i nagle pożałował tego co powiedział, bo zrozumiał, że teraz zgarnie za swoje słowa po łbie.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-11, 22:24   

Teraz już nie można było mieć wątpliwości co do żmijowatego charakteru zmrużonych oczu. Lindsay wyglądała jak rozdrażniony drapieżnik ostrzący sobie kły na nową ofiarę. Drapieżnik, który miał zamiar sadystycznie rozerwać ofiarę na drobne kawałeczki i powoli skonsumować.
- Nasz dawny związek nie ma tu nic do rzeczy, Max. - wysyczała bardzo jadowicie - Dziwię się tylko, że nie ma tutaj Twojej rudowłosej pielęgniarki... - zerknęła na niego groźnie - Przecież tak bardzo ją kochasz.. Tak bardzo, że wyznajesz jej to zaraz po wyjściu ze śpiączki! - w końcu to z siebie wyrzuciła. Jednym tchem. Bez zastanowienia. - Chyba, że wolisz to ukrywać, bo kręcicie za plecami wszystkich.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-12, 17:40   

I nagle Linds się zatrzymała w swoim zapalczywym gniewie. Tak wielkich oczu Maxa jeszcze w życiu nie widziała, nagle cała jej teoria przestała do siebie pasować, coś w niej po prostu nie trybiło. Linds... Ja nigdy nie wyznawałem miłości Rachel. powiedział spokojnie To przypadek, że obudziłem się akurat przy niej. Czy po prostu bodziec.. wzruszył ramionami Myślałem, że... i tutaj umilkł, w jego oczach zagrał niebezpieczny płomień A swoją drogą moje związki to nie Twoja sprawa i nie powinno Cię obchodzić z kim kręcę i za czyimi plecami! powiedział dobitnie, ale nie w złości, z jakąś chłodną wyższością.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-13, 11:05   

Przez chwilę wyglądała jakby straciła wątek - na jej twarzy wykwitł zwyczajny, głupawy wyraz doprawiony jeszcze zupełnym zdezorientowaniem.
- Well... ekhm... ouch... - zaczęła się jąkać i mylić. Kiedy jednak dotarł do niej sens jego dalszej wypowiedzi, znów się najeżyła. - OCZYWIŚCIE, że Twoje związki mnie nie obchodzą. Kręć sobie z kim chcesz i za czyimi placami tam chcesz! - wyrzuciła z siebie wściekle, jeszcze bardziej rozjuszona przez jego chłodną wyższość. - Zawsze miałeś odwagę, żeby z kimś zerwać w przyjacielski sposób. A nie ranić i kręcić na boku z jakąś parszywą, rudą wszą. Nie takiego Maxa znałam... - rzuciła na odchodnym z głębokim żalem, po czym ruszyła w stronę samochodu, przy którym czekał Nathan.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-13, 11:24   

Miała rację. I Max o tym wiedział. Linds... Dzięki... rzucił jeszcze za nią Dzięki, że mnie naprostowałaś... dodał jeszcze tak, żeby to wszystko było jasne. Po czym wstał ze stołu i wziął do rąk piłkę.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-13, 22:09   

Zupełnie nie spodziewała się takiej pokojowej reakcji, tym bardziej była zaskoczona. Kiwnęła więc tylko głową w stronę Maxa, uśmiechając się dość sztywno. W końcu był dla niej trochę nieprzyjemny. Po chwili dotarła już do samochodu, przy którym stał Nathan.
- Jedźmy stąd. Gdziekolwiek na kolację. - powiedziała nieco smutnym głosem, wsiadając do samochodu.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-14, 11:34   

Nathan spojrzał jeszcze w kierunku boiska, po czym kiwnął głową i wsiadł za kółko kierowcy.
Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-14, 21:41   

(Zaś kamera spokojnie uniosła się na resztki zachodzącego słońca i zrobiła płynne przejście na boisko do kosza gdzie...)
Stał Max. W kole rzutów wolnych, już bez temblaku na ręce. Spoglądał na kosz i odbijał od czasu do czasu piłkę od asfaltu. Wreszcie uniósł ją do rzutu, zacisnął mocno powieki, nie wiadomo czy z bólu czy specjalnie i rzucił.

***
Rachel zbiegała po schodach do drzwi, w których przed chwilą odezwał się dzwonek. Otworzyła je ze swoim charakterystycznym uśmiechem. Wiedziałam, że do mnie przyjdziesz... powiedziała.
(A kiedy kamera się przesunęła za nią widać było dostawcę pizzy, który wręczał jej właśnie kolację)
Po odebraniu pizzy Rachel znowu była sama w domu. Rodzice wyjechali i nie miała z kim spędzać tego dnia, a na jednorazowy podbój nie miała ochoty... W gruncie rzeczy była bardzo samotna...

Tennessee Williams napisał: ’’Kiedy tak wielu ludzi jest samotnych, byłoby niewybaczalnym egoizmem, być samotnym samotnie”...

ciąg dalszy na Newport Beach
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-08-10, 10:23   

Erica stała na samym środku boiska do kosza. Ręce w kieszeniach i smętna mina świadczyły wybitnie o nie za dobrym nastroju. Spojrzenie kierowała na kosz i patrzyła na ten stalowo drewniany słup z obręczą jak na osobistego wroga.
- No i co... - zagadała do niego - are you gonna stand like that and look at me? - zapytała całkiem bez sensu. Prawdopodobnie dlatego, że i tak nie miała co powiedzieć. Ani sobie ani słupowi. Spuściła wzrok na asfalt i popatrzyła na nieco już wytarte ogniste serduszko z trójką na środku, które banda ludzi wymalowała tu w formie wsparcia jakiś czas temu.
- It's all just too fucked up... - mruknęła cicho wciskając ręce głębiej w kieszenie i ruszyła do kilku ławek na krawędzi boiska. Tam siadła i wpatrzyła się w kosz pogrążając się w zamyśleniu.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-08-11, 10:35   

Ileż można siedzieć. W końcu Ricky rzuciwszy ostatnie niechętne spojrzenie na kosz zeskoczyła z ławki i ruszyła w stronę parkingu. Tam wskoczyła swoim sposobem do BMW i wyprowadziwszy auto pięknym zawracaniem na ręcznym postanowiła pojeździć po Newport albo i poza nim bez żadnego konkretnego celu. Ot tyle by poczuć wiatr we włosach, mruczenie silnika pod maską i prędkość, którą ubóstwiała.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-11, 19:24   

Ledwie odjechała kilka metrów, kiedy jej telefon się rozdzwonił, a na ekraniku pojawiło się "Max's calling".
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 16