Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Damska toaleta
Autor Wiadomość
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-01-06, 12:52   Damska toaleta

Wiesz jakich kosmetyków ona używa? NAJTAŃSZYCH!

Eee... Tam raczej nie wejdziesz. To może sobie darujmy. A swoją drogą nigdy nie zastanawiało Cię dlaczego dziewczyny na sikanie idą zawsze przynajmniej we dwie? Dobra! Nie będę mówił tak brzydko. Nie mniej, zawsze spędzają tam całe przerwy. Kurde, jakiś inny świat czy co? Zupełnie jak w Dexterze... Co? Nie no, co ty? Pewnie, że nie oglądam kreskówek. I mówi się Cartoon Network.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-03-21, 23:46   

Elizabeth weszła do łazienki starannie zamykając za sobą drzwi. Sprawdziła czy wszystkie kabiny są puste. Następnie poprawiła makijaż.
Minęło może pięć minut, kiedy kroki za drzwiami ucichły. Ale zaraz usłyszała następne. Tym razem pojedyncze, zbliżające się do łazienki. Na chwilę serce jej zamarło. Myślała przecież, że zaraz wparuje do łazienki jakiś nauczyciel. Aż zamknęła oczy, kiedy drzwi się otworzyły. Ale potem trzasnęły, a ona nie usłyszała reprymend. Gotowa? Możemy iść? znajomy, męski głos zapytał.
Otworzyła oczy ze zdumieniem. Na jej twarzy zagościła mieszanka zaskoczenia i satysfakcji. -You... What're you doing here?- prawy kącik jej ust powędrował do góry, przymrużyła oczy. -Dokąd chcesz iść?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-03-21, 23:59   

Do mnie? Do Ciebie? Na plażę za zimno... powiedział z tym charakterystycznym dla niego uśmiechem. Mieszanką sarkazmu, sympatii, wyzwania i nonszalancji. A co tutaj robię? Włączał alarm przeciwpożarowy. Stęskniłem się za Tobą... Hej... Jesteś przecież moja.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-03-22, 18:00   

Roześmiała się zalotnie. Podeszła do niego, wplotła mu prawą dłoń w krótko przystrzyżone włosy i przyciągnęła go gwałtownie do siebie. -Ja za Tobą też.- powiedziała i pocałowała go namiętnie. -Do Ciebie...- powiedziała odrywając się od pocałunku. -Tylko jak wyjdziemy stąd niezauważeni?- rozejrzała się w poszukiwaniu okna. To byłoby najrozsądniejsze rozwiązanie, pod warunkiem, że okno nie wychodzi na środek dziedzińca.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-03-22, 18:18   

Odwzajemnił pocałunek. I wcale się nie krępując tym, że są w toalecie zaczął pieścić jej pośladki. Na chwilę się oderwali od siebie, by rozejrzeć się za oknem. Na szczęście nie wychodziło na dziedziniec. Więc po chwili oboje wymykali się opłotkami z terenu szkoły. Bierzemy mojego vana... rzucił wskazując na szarą furgonetkę stojącą tuż koło wjazdu na teren szkoły. Po motor wrócisz potem... dodał otwierając drzwi.

Przeniesienie akcji...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-21, 00:28   

Holly wdzięczyła się do lustra. Oglądała się uważnie z każdej strony krytycznie mierząc swój dekolt. W końcu uznała, ze bezsprzecznie zapięła o jeden guzik obcisłego pastelowo- błękitnego t-shirtu za dużo. Tym sposobem rozpięte były już wszystkie odkrywając miejscami koronkowe wykończenie jedwabnego stanika.
-Żartujesz?!- mogła sobie pozwolić na swobodny, głośny ton rozmowy. Zaraz po wejściu wygoniły z Linds wszystkie pokraki z łazienki. Z resztą szkoła zdążyła się już przyzwyczaić, że damska toaleta w trakcie przerwy na lunch należy do Newport Girls i można z niej korzystać tylko za ich uprzejmością.
-Czyli cały Twój genialny plan szlag trafił przez wyrzuty sumienia? Co to takiego?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-21, 00:35   

Poprawiła nieco ułożenie sukienki, przed chwilą wydawało jej się, że za bardzo marszczy się po lewej stronie. Spojrzała nieco krytycznie na swoje odbicie - na jej twarzy szybko zagościł uśmiech samozadowolenia. Wyglądała rewelacyjnie. Jak zawsze.
- Holl, I mean.. - westchnęła, nadal trochę zła na swoją wczorajszą słabość - ... to wcale nie było takie genialne. Poza tym mam wrażenie, że nie powinnyśmy jej dręczyć. Nie chcę przez to stracić kontaktu z Maxem. - spojrzała na koleżankę a jej brwi mimowolnie powędrowały do góry na widok dekoltu, który sięgał o wiele za głęboko.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-21, 00:43   

Na wspomnienie tego ostatniego Holly uśmiechnęła się mimowolnie. -Ojjj taaak... Z nim nikt nie chciałby tracić kontaktu.- z dezaprobatą odkryła, że kiedy uśmiecha się w sposób niekontrolowany, na jej czole pojawia się drobna zmarszczka. Trzeba będzie nad tym popracować. -No, ale co teraz? Pozwolisz, żeby Twoje relacje z Maxem zależały od łaski czy niełaski tej szatanistki?- nadszedł czas na poprawę makijażu. Holl zawsze miała przy sobie godny pozazdroszczenia zestaw, w którym znaleźć można było niemal wszystko, zaczynając od pilnika do paznokci, a na ekspresowo liftingującym preparacie kończąc.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-21, 00:52   

Lindsay z nieukrywaną dumą sprawdzała czy jej wspaniała bransoleta jest odpowiednio wyeksponowana. Spróbowała kusząco zmrużyć oczy i wydąć wargi. Zauważyła jakąś ledwie dostrzegalną niedoskonałość w makijażu, którą natychmiast poprawiła.
- It's not like this... - dziewczyna lekko się zmieszała, nie wiedziała jak wytłumaczyć swoją nagłą niechęć do robienia przykrości Ricky - .. it's just.. he's really into her. - uśmiechnęła się doskonale wiedząc jak to zabrzmiało. - Ja mam Nathana and he's really... - puściła oko do Holly, a z ruchu jej warg można było wyczytać dwuznaczne "into me".
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-21, 01:02   

Przez ułamek sekundy Holl zastanawiała się jakby to było gdyby Nathan był "into her", ale ponieważ istniało coś takiego jak solidarność jajników, co w praktyce przekładało się na "niepukanie" chłopaka kumpeli, przynajmniej tego obecnego, to dziewczyna tylko wzruszyła ramionami wzdychając cicho. -Nie rozumiem Cię.- uśmiechnęła się promiennie. -Whatever... Czyli teraz szatanistka jest spoko, niech Ci będzie. To co my właściwie będziemy teraz robić?- ostatnie słowa zabrzmiały nieco niewyraźnie bowiem właśnie nakładała błyszczyk.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-21, 16:05   

Sprawdziła ułożenie włosów, które dzisiaj wyglądały jakby zostały pozostawione samym sobie. W istocie ten uroczy nieład kosztował ją nieco pracy - ale było warto. Kosmyki otaczały jej ładną twarz, tworząc śliczną oprawę dla wesoło pobłyskujących niebieskich oczu.
- A co mamy robić? - zachichotała w stylu prawdziwej blondynki - Będziemy pięknie wyglądać i upiększać życie tych wszystkich pokrak z Harbor. As always. - spojrzała na nią bystro, jak zawsze gdy miała coś ciekawego do przekazania - Ty... a wiesz, że Ballmer podobno ma dziewczynę? Taką prawdziwą! Na dwóch nogach i z biustem.. - spojrzała w kierunku imponującego dekoltu Holly - .. chociaż może i bez. - zachichotała złośliwie.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-21, 20:57   

-Ballmer...-powiedziała, jakby w pierwszej chwili nie wiedziała o kogo chodzi. Szybko jednak wszystkie elementy wskoczyły na miejsce: łóżko z baldachimem, jedwabna pościel i... no właśnie i Ballmer we własnej osobie. Zachichotała. -Bądź delikatna...- zaczęła stroić dwuznaczne miny przedrzeźniając Evana, ku ogólnej uciesze Linds i swojej własnej. -Co to za jedna? Mała, gruba, w okularach? A może kolejna fanka tej twojej Ricky? Swoją drogą zauważyłaś jak wiele jej klonów spaceruje teraz po HH. Mam nadzieję, że to nie jest zaraźliwe. A jeśli już, to że chociaż nie przenosi się drogą płciową...- z zadowoleniem zmierzyła się wzrokiem, to samo uczyniła z Linds i uśmiechnęła się z aprobatą.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-21, 21:19   

Parodia Evana wyraźnie przypadła jej do gustu, bo Linds zachichotała z lubością. Wiedziała o wszystkim co zdarzyło się tamtej nocy, Holly często o tym opowiadała i zaśmiewały się razem do rozpuku.
- I don't know who she is.. - spojrzała badawczo na koleżankę, ale po chwili pokręciła głową wiedząc, że ten wariant na pewno musi odrzucić - ... but if she's not me and she's not you... she's ugly - puściła do niej oczko, również z zadowoleniem obserwując ich odbicia w lustrze. - Nam to nie grozi. Całe szczęście złym gustem nie da się zarazić.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-22, 18:50   

-That's right!- podsumowała twórczo. -Proponuję spacer po korytarzu. Wypatrzyłam świetny towar ostatnio... Wysoki brunet, błękitne oczy, trzydniowy zarost. Przypomina twojego ojca jakieś dwadzieścia lat wstecz.- zachichotała lubieżnie. -A właśnie, masz już komplet prezentów? Bo ja niekoniecznie...- skrzywiła się strzepując niewidzialny pyłek z ramienia. Poczekała aż Linds skończy się pięknić przed lustrem i razem wyszły z toalety.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-22, 19:12   

I w tym momencie rozdzwonił się dzwonek wzywający na zajęcia. Czyli szykował się przemarsz wśród uwielbienia.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-05-01, 11:59   

Łazienka jak zwykle podczas przerwy na lunch była prawie pusta - pomijając blondynkę wdzięczącą się przed lustrem. Lindsay bardzo precyzyjnie nałożyła warstwę błyszczyku - nie za grubą, ale też nie za cienką. Wygładziła wszystkie rzeczywiste i urojone zagniecenia na sukience. Zaczęła się zastanawiać gdzie podziewa się Nathan, po czym przez jej umysł przeszła niezwykle błyskotliwa myśl - to przecież jest damska toaleta i on nie miał prawa tu wejść. To znaczy - nie zawsze... Zadowolona z bystrości swego umysłu wybrała numer chłopaka.
- Hi hon! - zaszczebiotała swoim przesłodzonym głosikiem do słuchawki - Wanna go somewhere for lunch? I mean.. poza szkołą?
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-01, 12:46   

Oh babe...I can't. odpowiedział jej głos Strasznie Cię przepraszam, but I have meting in tutor center. And... There will be a game today. jego głos rzeczywiście wydawał się bolesny, tak jakby nie mógł sobie darować tego, że nie może poświęcić Linds czasu. But hey... After game?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-05-01, 14:53   

Była zawiedziona tym, że Nathan nie ma dla niej czasu. W końcu co mogło być od niej ważniejsze?! Spokojnie jednak wysłuchała co chłopak ma do powiedzenia i słodkim tonem odpowiedziała:
- Ok, sweety. No problem, see you after the game then! - po czym rozłączyła się.
W toalecie zrobiło się pusto i cicho. Linds miała nadzieję, że niebawem zjawi się tu Holl. Co prawda nie były umówione, ale przecież tak było zawsze. Tradycji nie wolno zmieniać. Tymczasem oparła się o zimne płytki i zaczęła myśleć o swoich problemach...
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-05-01, 22:15   

Nie musiała długo czekać. W niecałe pół minuty później do łazienki weszła Holly z wielkim przejęciem tłumacząc coś komuś po drugiej stronie słuchawki.
-Ohh! Could you just shut up for a second?!- trzasnęła drzwiami, jednak kiedy zobaczyła Linds puściła do niej oczko pokazując gestem, że za chwilę skończy. -Forget it!- energicznie się rozłączyła. -Faceci!- mruknęła wrzucając telefon do torby. Podeszła do lustra i zaczęła się przyglądać sobie krytycznie. W końcu jej wzrok natrafił na koleżankę. -Hon? Wszystko ok?- spytała z niepokojem w głosie.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-05-01, 23:07   

Odwróciła się zmieszana, odrzucając włosy w ten sposób by na krótki moment ukryć twarz. Przez ten czas zdołała przywołać swój zwykły, plastikowy uśmiech, który miał wyrażać ogólne zadowolenie z życia, zupełny brak zainteresowania maluczkimi i oczywiście - powalać wszystkich na kolana.
- Of course, sweety - powiedziała słodkim, pudrowanym tonem - Poza tym, że mała, okrąglutka slut z chropowatą cerą jest ważniejsza ode mnie. - wycedziła przez zęby.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-05-03, 10:37   

Powtórzyła sobie ostatnie zdanie kilka razy w myślach. Przez kilka sekund w jej bananowej wyobraźni przewijały się twarze wszystkich znanych dziewcząt, mimowolnie wpadło też kilku chłopców. Nie znalazła jednak właściwego obiektu. Nie można się też temu dziwić, w końcu nie dostrzegała istnienia małych, grubych i paskudnych. A fakt, że Linds może mieć na myśli piłkę od kosza nawet nie leżał koło jej świadomości.
-Nathan i mała, okrągła?- wyraziła bezbrzeżne zdziwienie.- Nie do wiary!- rzuciła w lekkiej konsternacji. Jak to możliwe, że ona nic o tym nie wie. W końcu ją jednak oświeciło, jak mogła być aż tak głupia. Przypudrowała delikatnie nosek. -Skarbie, nie możesz mieć do niego pretensji, że chce spędzać trochę czasu z matką. Chłopcy to takie duże dzieci, you know...
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-05-03, 12:50   

Westchnęła cicho i przewróciła oczami tak, by Holly tego nie zauważyła. Linds nie uważała się za nadmiernie inteligentną, ale nawet największa głupota ma przecież swoje granice...
- Sweety, chodzi mi o piłkę do kosza. Zajmuje mu to każdą wolną chwilę, którą mógłby poświęcić na spotkania ze mną. - wyburczała obrażonym tonem, jednocześnie kusząco mrużąc oczy do lustra - Przy okazji za dużo czasu spędza z różnymi dziwadłami pokroju Ballmera..
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-04, 18:14   

Drzwi do łazienki, ku zaskoczeniu obu dziewczyn się otworzyły. Do środka nie weszła jednak żadna głupia dupa, która nie znała prawideł panujących w szkole. Do środka wszedł Nathan. No... Wiedziałem, że Cię tutaj znajdę. powiedział do Linds, podchodząc do niej, bez żenady wchodząc do damskiej toalety. Przepraszam, że nie mogłem Ci poświęcić czasu. powiedział obejmując ją, a potem ją pocałował. Jak się masz?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-05-04, 22:25   

Gdy usłyszała skrzypienie otwierających się drzwi odwróciła się gwałtownie w tym kierunku - te pokraki robiły się naprawdę irytujące. Lindsay oczekiwała, że przez próg zaraz przejdzie jedna z nich wymawiając się chęcią skorzystania z toalety - też coś, mogłaby poczekać aż skończą z Holly omawiać ważne sprawy - jej zaskoczenie było więc olbrzymie, gdy zamiast tego ujrzała Nathana.
- Hi hon! - wymruczała pozwalając się objąć i pocałować - I suppose I'm fine. - uśmiechnęła się do niego promiennie - Hej! To dziś ten wielki dzień! Jak nastawienie? Może zrobić Ci masaż? - mrugnęła do niego filuternie.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-04, 22:30   

Hehehe... roześmiał się ciepło Czemu nie, byle tylko nie skończył się tak jak ostatnim razem, bo zabraknie mi energii na granie w kosza. Podobno sportowcy nie powinni uprawiać seksu na dzień przed meczem. Grają lepiej jak są wyposzczeni. wyszczerzył się do Holly Hi Holl... I heard something about party after the game?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-06, 11:37   

Lindsay była w łazience zupełnie sama - Holly ostatnio ciągle gdzieś znikała, zresztą w dość tajemniczy sposób. Poprawiła makijaż, który i tak przecież był perfekcyjny i wygładziła każdą rzeczywistą i urojoną zmarszczkę na ubraniu.
- Walentynki... - westchnęła ciężko, po czym się zamyśliła. Nie było to typowe dla niej zachowanie.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-06, 11:41   

Drzwi otworzyły się z hałasem i wpuściły Ericę do środka. Weszła energicznym krokiem grzebiąc w torbie i mamrocząc coś o fatalnych kosmetykach, które się zjada. W końcu wyciągnęła kosmetyczkę i podążyła do lustra. Gdzie stanęła oko w oko z Linds.
- Hej - powiedziała po chwili skonsternowanej ciszy, wyciągając błyszczyk Sally Hansen. Faktycznie kolor ust wymagał poprawy. - What's up?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-06, 14:06   

W momencie, gdy zobaczyła Ricky, cała scena ze szpitala stanęła jej przed oczami. Coś, czego obiecała nigdy jej nie powiedzieć. Wolała pozostać neutralna i nie dolewać oliwy do ognia. Co prawda, jak ktoś kiedyś powiedział, neutralność to siedzenie okrakiem na płocie... Czasami jednak lepiej nie mieszać się do cudzych spraw.
- Hi! - odpowiedziała na przywitanie Ricky - You know... just normal, I guess. - uśmiechnęła się czarująco - A co u Ciebie? - bardzo, bardzo subtelna nuta troski dała się wyczuć w głosie Lindsay. A może było to tylko złudzenie?
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-06, 14:11   

- Bywało lepiej - odpowiedziała zgodnie z prawdą bez śladu uśmiechu za to z idealnym spokojem na twarzy jaki większość ludzi widziała u niej ostatnimi czasy. Idealny spokój równał się idealnej masce, kryjącej całą resztę i tak Ricky było najwygodniej. Zaczęła nakładać błyszczyk. - So... Valentines Day... serduszka... amorki... sweet kisses... Planujesz coś ciekawego na dziś z Nathanem? - zapytała tonem luźnej konwersacji popatrując w lustrze na Linds i działając nad sobą.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-06-06, 20:33   

Tak, na pewno bywało lepiej. Widać to było wyraźnie po jej oczach, które nie potrafiły ukrywać emocji. Zresztą ten strój - co to w ogóle miało być?! Lindsay była niezwykle oburzona tym, co widziała.. Ze względu jednak na pewne sprawy postanowiła nie dać po sobie nic poznać.
- Yeah.. Valentines Day.. Nie sądzę, żeby on miał w zanadrzu jakiś plan. - uśmiechnęła się nieco ponuro - Zwłaszcza, że jest teraz bardzo zajęty... Ale ja mam pewien pomysł. - zaśmiała się wdzięcznie.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 12