Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Knajpka na molo
Autor Wiadomość
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-10, 16:37   

Wzięła pudełko ale chwilowo odłożyła je na stolik i bezceremonialnie mocno objęła Elly.
- Finally! - zaśmiała się - Nie waż się tak mnie zostawiać następnym razem - warknęła z zadowoleniem - bo sobie zrobię jesień średniowiecza z życia nie mając podpory w postaci twego racjonalnego ochrzaniania mnie za głupie wybryki. Których było strasznie dużo ostatnio. - dodała z uśmiechem i puściła w końcu Ell, nareszcie siadając i zainteresowując się pudelkiem.
- Ok, what's this? - zapytała rozwijając papier i otwierając pudełko.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-13, 22:59   

-Otwórz...- Ell uśmiechnęła się tajemniczo. -Kiedy zobaczyłam ten kamień nie mogłam się powstrzymać...- tłumaczyła się poniekąd podczas gdy Ricky wyciągała prezent z pudełka. Miała nadzieję, że przyjaciółka ucieszy się z podarunku. Przez tyle lat wspólnej znajomości Erica wspierała ją w trudnych chwilach a Ell nigdy nie mogła się należycie odwdzięczyć. Przynajmniej nie tak jakby chciała. -Przymierz...- uśmiechnęła się nieśmiało kiedy Ricky wyjęła obróżkę ze szmaragdem z pudełka.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-13, 23:11   

Tylko raz do tej pory Erica zrobiła taką minę jak teraz: najpierw wielkie oczy a potem olśnienie na twarzy i jęk zachwytu i to było wtedy gdy Max dał jej w święta ten śliczny komplet bielizny a potem... hmm... ale o tym Elly nie mogła wiedzieć. Za to Erica trzymała teraz na dłoni tzw. choker... srebrna, gruba na półtora palca z trzech części złożona obręcz ze srebra, z przepięknymi zawiłymi wzorami na powierzchni i okrągłym szmaragdem na środku. Naszyjnik obejmujący szyję i absolutnie przepiękny. Nie mogąc wydusić słowa spojrzała na Elly, wyrażając w jednym spojrzeniu jak strasznie jej się to podoba. W końcu wstała podeszła do niej i znowu ją mocno objęła przytulając policzek do jej policzka.
- I just... don't know what to say. To jest takie śliczne! Idealnie trafiłaś w mój gust, babe. Dziękuję - cmoknęła ją w policzek z błyszczącymi zachwytem oczami a potem podała jej obróżkę i usiadła na krześle tyłem do niej odrzucając włosy na przód. Wiedziała, że obróżka będzie pasować do tego co ma na sobie.
- Zapnij mi ją skarbie i zacznij opowiadać. Gdzie byłaś? Jak ci się podobało i w ogóle jak tam ojciec?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-13, 23:24   

Ell roześmiała się z ulgą. Zależało jej na tym by prezent był wyjątkowy i chyba właśnie się jej to udało. -Nie wiem od czego zacząć. Przepraszam, że to wszystko wynikło tak nagle... Nawet nie miała czasu się spakować, co dopiero myśleć o pożegnaniach. Caleb miał coś do załatwienia w zachodniej Europie i uparł się, żeby zrobić to osobiście. Odradzałam w jego stanie, ale wiesz jaki jest...- skrzywiła się nie co z mieszaniną troski i dezaprobaty na twarzy. -Na szczęście zabrał mnie ze sobą... To było niesamowite.- dziewczyna trochę posmutniała. -Wiesz nigdy bym nie przypuszczała, że zobaczę tyle wspaniałych miejsc. To wszystko było... nieosiągalne.- a ponoć pieniądze nie dają szczęścia. Zamyśliła się na chwilę. -Paryż, Londyn, Madryt, Wiedeń...- uśmiech wrócił na jej drobną twarz. -Francuzi, Hiszpanie...- puściła oczko do kumpeli. -Ale brakowało mi mojej ślicznotki. Podróże limuzyną Caleba to nie to samo.- jeszcze dobre sześćdziesiąt minut Ell jak nakręcona opowiadała ogólnie o tym co robiła, co widziała i kogo poznała. W końcu ucięła z głośnym westchnięciem. -A co się działo tutaj? Jak Max, co u Evana?? Widzę, że dawaliście sobie radę beze mnie?- uśmiechnęła się porozumiewawczo.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-13, 23:42   

Słuchała z zainteresowaniem na twarzy pojadając w międzyczasie zamówione naleśniki i co jakiś czas odruchowo dotykając obróżki, jakby sie upewniała, że nadal ją ma.
- Zazdroszczę ci... zwiedziłaś całą Europę, babe. Life-time trip. Gdybym mogła też bym sie wybrała tak pozwiedzać i popodziwiać te wszystkie zabytki i miejsca i - mrugnęła wesoło do Ell - sprawdzić czy legendy na temat latynosów i ich umiejętności łóżkowych faktycznie są prawdziwe. A może ty już wiesz i mnie oświecisz, co? - zaśmiała się szturchając Ell ramieniem. - A co do tego co się tu działo... well, Max miał wypadek, skasował Impalę i był w śpiączce przez kilka dni, a co ciekawsze wypadek był poniekąd sprowokowany przez Evana. Ale wyobraź sobie, że się pogodzili i nawet się kumplują - wyraz bólu, który się na moment pojawił na twarzy Erici na wspomnienie wypadku dość szybko wyparował zastąpiony przez rozbawienie, ale w oczach nadal gdzieś się czaił niemal nie do zauważenia, jak zawsze. - Dave zerwał z z Gabi i jest z Anną...and they look so in love - uśmiechnęła się szeroko. - Z kolei Evan zerwał z Vanessą i są teraz tylko przyjaciółmi. And he is still in love with me... - dodała ciszej marszcząc nieco brwi; widać trochę ją to prześladowało - ale nie robi nic głupiego i jesteśmy przyjaciółmi. Nawet napisaliśmy piosenkę do spółki: on muzykę do moich słów. Ślicznie wyszła. A co do Maxa - uśmiech Ricky poszerzył się - mieliśmy raz wielka kłótnię o jego podryw i wszystko drżało w posadach. Ale teraz... - westchnęła z lubością - teraz jest absolutnie bosko... - oparła się o oparcie krzesła z rozanieloną miną. Ostatecznie mrugnęła do Ell.
- Jak widzisz niewiele się działo. - błysnęła uśmiechem.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-14, 00:19   

Ell to otwierała to zamykała buzię ze zdziwienia. -W istocie... niewiele.- ściągnęła usteczka kiwając przecząco głową jakby ciągle nie wierząc w to co usłyszała. -Słyszałam.- powiedziała na wspomnienie wypadku Maxa, a jej twarz spochmurniała nieco. -Mieliśmy wrócić jak tylko Kirsten zadzwoniła, z tym że coś się opóźniło i kiedy Caleb był wreszcie gotowy do powrotu okazało się, że sprawy nie wyglądają tak poważnie jak się w pierwszej chwili wydawało. Biedactwo... Wolę nie myśleć co musiałaś przeżywać!- Ell wsadziła sobie do buzi duży kawałek naleśnika i popiła sokiem porzeczkowym. -Jaki podryw?- ten aspekt wyraźnie najbardziej zainteresował dziewczynę.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-14, 11:51   

Ricky oparła podbródek na dłoni i spojrzała na nią z powagą.
- A jak mogłam się czuć? Jakby świat się skończył. I dodatkowo czułam sie w jakimś stopniu winna - dziabnęła swojego naleśnika na talerzu i zaczęła się bawić jedzeniem skupiając na tej czynności wzrok - Tego samego dnia jak on miał wypadek, była też ta kłótnia i do tej pory nie dam głowy za to, czy to tylko przypadek i słabsza moc samochodu były przyczyną, czy może Parker był też zły ciągle na mnie - a co za tym idzie rozkojarzony i mniej uważny niż zwykle.
Westchnęła ciężko i zamilkła na dłuższą chwilę. Widać męczyło ją to tak czy inaczej, mimo, że od wypadku minęła kupa czasu i wszystko było ok. W końcu podniosła głowę.
- A co do kłótni... well I saw him flirting with that redhead girl, Rachel, and she was flirting with him too on my own eyes. Ja wiem i wiedziałam jaki on jest, wiesz, flirtuje bo lubi ale mnie i tak kocha i tak dalej, Anna wytłumaczyła to jako hobby, i naprawdę nie wiem czemu mnie aż tak szlag trafił jak to zobaczyłam - przegarnęła ręką włosy - anyway, dopadłam tej dwójki, zawarczałam na nią w swoim najlepszym wściekłym stylu i pogoniłam a między mną i Parkerem zaszła ostra wymiana zdań na tym dziedzińcu. Ale bez wrzasków i niby się dogadaliśmy od razu. Potem był wypadek więc jednak nie było jak się do końca pogodzić... i przez 2 tygodnie zachowywaliśmy się jakbyśmy już nie byli ze sobą. Prawie nie rozmawialiśmy, 'twas just... awkward... ale w końcu - uśmiechnęła się ciepło - w końcu znowu złapaliśmy wiatr w żagle.
Wariactwo nie?
- dodała zjadając kawałek naleśnika - szczególnie, że od tego czasu ja już staram się nie być zazdrosna o takie rzeczy i ufać mu. I nawet to mi wychodzi - uśmiechnęła się znowu nie dodając z jakim trudem musiała się tego uczyć, ale w sumie nie musiała. Elly znała ją na wylot w kwestii zachowania co do facetów na których Erice zależy.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-14, 21:08   

-Wiesz jak to jest. Ufaj, ale sprawdź.- Ell mrugnęła do niej wesoło. -Czuję jakby mi umknęły całe lata a nie tylko to kilka miesięcy. Rachel...-powtórzyła kilka razy to imię jakby wsłuchując się w jego brzmienie. -Imię jak dla taniej dziwki... A swoją drogą jak tam twój rozejm z Linds? Nasza Barbie dalej potulna jak baranek?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-14, 21:22   

Pokiwała głową na hasło o zaufaniu, przyjmując je do wiadomości ze spokojem. Wiedziała o tym. Po czym z małpią zręcznością przeskoczyła na kolejny temat.
- And she's a bitch! - zaśmiała się Ricky rozluźniając się i popiła soku pomarańczowego - ale myślę, że bardziej się na taką robi, niż naprawdę jest. A Linds? Rozejm obowiązuje - od tego listu nie tknęła mnie ani raz wrednym ozorem, w szpitalu wręcz mnie wspierała. Ale teraz za to jest cyrk na kółkach.
Pochyliła sie do Elly z miną bardzo strapioną.
- Jej stary ma romans. Z IVY! Moją macochą. A mój stary nic o tym nie wie. Wczoraj ją przyłapałam z Linds do spółki w Bait Shopie. I co z tym zrobić, huh? Mówić mu? Olać?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-15, 16:42   

Ell aż buzię otworzyła ze zdumienia. Dopiero kiedy zdała sobie sprawę z tej niemądrej miny powiedziała: -Żartujesz?! Nie powiedziałaś mu jeszcze? Chociaż...- Ell zastanawiała się przez chwilę. -Nie wiem. Ja bym wolała wiedzieć, gdyby mój facet się puszczał. Tym bardziej mąż... Chociaż może to nic poważnego? Bo wiesz, niby to idealna okazja, żeby się pozbyć tej kobiety z twojego życia, ale nie masz pewności jak zniesie to twój staruszek...- skrzywiła się grymaśnie. -Nigdy nie zrozumiem dorosłych. Mają wszystko a ciągle im mało.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-15, 17:05   

Ricky pokiwała głową z zamyśleniem.
- Wiem. I tak źle i tak niedobrze. Mogę mu powiedzieć, ale z kolei ona może powiedzieć, że ja kłamię bo jej nie lubię. Więc ojciec może mi nie uwierzyć. Ale jak teraz mu nie powiem a potem on się dowie i wyjdzie, że ja wiedziałam i byłam cicho ...yhhh... - oparła bródkę na dłoni z frasunkiem na twarzy - Poza tym nie mam dowodów. Chociaż...
Coś błysnęło w jej oczach.
- Myślę, że spróbuję pogadać z Lindsay. Bo ona wyglądała tak jakby wiedziała ciut więcej na ten temat. I jak ona potwierdzi sytuację to pomyślę czy warto pakować staremu nóż w serce. To chyba jedyny słuszny na razie plan.
Chwilę myślała układając plan w głowie a potem kiwnęła do siebie samej i z nieco lepszą miną popatrzyła na Ell. Obie w sumie skończyły już pochłaniać swoje jedzenie.
- I have an idea... chodźmy na zakupy, co? A ty mi opowiesz jak wyglądają kontakty na linii ty - Caleb Nicol. - uśmiechnęła się radośnie i pokiwała na przebywająca niedaleko kelnerkę by uregulować rachunek.

Przeniesienie akcji
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-12, 19:52   

Kiedy tylko silnik zgasł, otworzyła drzwi i wysiadła z samochodu. Spojrzała na Ericę.
-I like Linds. Zna się na modzie i można z nią się dogadać. No i ma bardzo dobry gust. Uśmiechnęła się. Faktycznie jakoś wydawało się jej, że znalazła z Lindsay wspólny język, choć praktycznie zbyt dobrze jej nie znała.
-Za to chyba Ty i Ona nie przepadacie za sobą? Rzuciła nagle, sama będąc zaskoczona swoim pytaniem i szczerością. Faktycznie zauważyła, że dziewczyny jakoś dziwnie na siebie patrzą, ale chyba nie chciała tego głośno powiedzieć.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-03-12, 20:39   

Zarzuciła torbę na ramię wysiadając z samochodu.
- Well... na modzie się zna na pewno - potwierdziła ostrożnie. - Chociaż wg. mnie zbyt niewolniczo się tego trzyma. Pod tymi wszystkimi kreacjami od Chanel i innych takich nie widać w ogóle Linds, if you know what I mean. - uśmiechnęła się lekko czekając na Ray, po czym spokojnie ruszyła w stronę knajpki.
- Me and her... - mrugnęła - gdyby to było dobre określenie można by powiedzieć, że kochamy się jak pies z kotem. Pewnych rzeczy nie mogę znieść u niektórych osób a Lindsay wydaje się być wg. mnie kwintesencją tych rzeczy. Whatever you do, Ray - dodała poważnie - don't trust her your secrets, bo następnego dnia pół szkoły będzie o nich wiedzieć.
Popchnęła drzwi do knajpki.
- Now come on. - uśmiechnęła się lekko - jeśli masz więcej pytań to je zadasz jak postawią przed nami hamburgery. I'm in the mood for girly chit-chat...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-13, 19:14   

Weszła do knajpki zaraz za Ricky i powędrowała za nią do jakiegoś stolika.
-Wiesz... jakoś nigdy nie interesowały mnie plotki, więc dla mnie ludzie mogą gadać co chcą. Skwitowała to co usłyszała na temat Linds. Jakoś osobiście nic do niej nie miała i nie chciała zbytnio skreślać dziewczyny, przez opinie innych.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-03-13, 20:35   

Zaraz pojawił sie kelner w tej swojej granatowej koszulce z krabem na piersi i fartuchu. Co podać? zapytał i uśmiechnął się do dziewczyn.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-13, 22:02   

Spojrzała na kelnera. Chyba w pośpiechu się ubierał, bo jego nierówno (dla Rayen Niestarannie) zawiązane sznureczki fartucha, od razu rzuciły jej się w oczy. Szybko zmieniła punkt, w który się wpatrzyła - padło na oczy.
-Jak dla mnie burger. Jeśli mogę prosić, to postarajcie się o równo przekrojoną bułkę i niezbyt gruby kawałek mięsa. Uśmiechnęła się słodko i odwróciła wzrok, by spojrzeć na Ricky. Jakoś jej widok wydawał jej się bardziej odpowiedni. Przynajmniej nie miała jakiś specjalnych oznak asymetrii i nieładu.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-03-15, 20:14   

- Podwójny cheesburger i frytki z chili. Tylko solidną porcję, kolego. I szybko. Tak fajnie zbudowany facet na pewno poradzi sobie z przyniesieniem obu zamówień migiem, prawda? Ah i colę.- uśmiechnęła się uroczo do kelnera najwyraźniej drażniąc się z nim prowokującymi minami. Następnie rzuciła okiem na Ray.
- Bardzo słusznie. Jesteś jedną z wymierającego gatunku porządnych dziewczyn w HH. Ale...- podparła bródkę na dłoni - dobrze jest tez wiedzieć co o kim mówią. Dla samej wiedzy. Wtedy przynajmniej masz kontrolę częściową nad tym. Jeśli zaś idzie o Lindsay... ja ją znam rok. A nie zwykłam rzucać słów na wiatr w kwestii ludzi, jeśli ich nie znam. Uważaj co jej zawierzasz, Ray. Po prostu uważaj. Ja osobiście zauważyłam u niej ludzkie odruchy tylko w jednej sytuacji podczas całego roku. Ale może jakimś cudem nagle się zmieniła...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-15, 20:34   

-Dzięki za ostrzeżenie. Będę miała to na uwadze. Powiedziała z lekkim uśmiechem, jednak ton jej głosu, jasno dawał do zrozumienia, że mówi tak tylko po to, by zakończyć ten temat. Wszak Ray była osobą, która robiła tylko to, co podpowiadało jej sumienie. Często było to powodem jej kłopotów, ale zawsze miała przynajmniej czyste sumienie.
No i zapadła niezręczna cisza, którą postanowiła w końcu przerwać.
-Ten chłopak, z którym tańczyłaś... zamierzacie przetańczyć razem Kotyliona? Zapytała, nie znajdując lepszego tematu.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-03-15, 21:40   

Kelner puścił Ricky oczko i ruszył w kierunku baru. Minęło kilka chwil, no może kilka więcej, i przed dziewczynami znalazło się zamówienie. Podwójny z frytkami plus chili, i najidealniej przekrojona bułka z nie-za-grubym burgerem. powiedział stawiając kolejno zamówienia Coś do picia?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-15, 22:37   

-Dzięki Rzuciła, przyglądając się badawczo hamburgerowi. Nie znalazła niedoskonałości. No... może poza takim lekkim przesunięciem górnej części bułki, lekko w prawą stronę, ale szybko to wyrównała. Perfect. Uśmiechnęła się do kelnera, ukazując swoje równe białe ząbki. Emm... jeśli mogę, to proszę o niskokaloryczną colę. Powiedziała po krótkiej chwili wahania.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-03-16, 12:54   

Dla niech jej porcja była idealna dzięki temu, że była burgerem i frytkami.
- Dzięki, o zbawco, Hermesie knajpiany - wymamrotała rozbawionym tonem i przysunęła sobie talerz, napawając się zapachem. Po chwili łypnęła okiem na Ray - Dave Chillman. Tak ma na imię ten chłopak. I jest moim kumplem a poza tym niczym więcej. Poza tym... nie, nie pójdę z nim na Kotylion bo on jest Anny, a ja idę z Evanem, oczywiście - zamaczała frytkę w chili i z zadowoloną mina zjadła. - A Dave... jakoś trzeba wykombinować, żeby on i Anna wreszcie się dogadali... any ideas?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-16, 16:49   

-Ten cały Dave musiał nie źle zajść Annie za skórę, skoro nie mogą się dogadać. Stwierdziła, zabierając się za swojego burgera. Może się mylę, ale Anna wydaje się być osobą, która jest miła dla wszystkich. Uśmiechnęła się lekko, po czym nadgryzła lekko bułkę.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-03-16, 20:50   

- Jest - potwierdziła kiwając łebkiem i wgryzła się soczyście w kanapkę - and she's a great girl too. Przyjaciel wtedy kiedy jest potrzebny. Nie wiem o co się poprztykali ale Dave'a długo nie było tuż przed wakacjami... może o to... - zastanowiła się. - Chociaż tak myślę, że ty masz najlepsze dojście do wiadomości o niej. She's Parker's best friend. - dodała niedbale - a wy dwoje chyba się dobrze dogadujecie.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-16, 21:59   

Ray poczuła się tak, jakby w jej gardle powstała jakaś tama, która nie pozwalała na swobodne przełknięcie bułki. Przypominała sobie o tym, że musi jeszcze porozmawiać z Parkerem na temat balu. Jednak chyba nie tylko to sprawiło, że burger zaczął jakoś inaczej smakować. Uświadomiła sobie jeszcze jedną dziwną rzecz.
-Jesteś pewna, że nie jesteście z Lindsay w jakiejś zmowie? Zapytała, starając się by ton wskazywał bardziej na drobny żarcik z jej strony. Może jeszcze mi zasugerujesz, że niejaki Max Parker, chciałby się ze mną przespać? W tym momencie nie wytrzymała i zaczęła się śmiać. Cała sytuacja nagle wydała jej się dziwnie zabawna.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-03-17, 15:34   

- Jeżeli jestem w czymkolwiek z Lindsay MacNamarra to najprędzej w stanie wojny - powiedziała spokojnie. Jej burger smakował normalnie i zaczęła pochłaniać go z apetytem patrząc jedynie ze zdumieniem na wybuch śmiechu Ray. - What's so funny? A co do Parkera - dodała poważnie - rok temu powiedziałabym, że wyłącznie to chodzi mu po głowie. Obecnie... myślę, że niekoniecznie tylko to. He's clearly into you.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-17, 16:39   

Przestała się śmiać i pokręciła głową.
-Max i ja to dwa różne światy. Stwierdziła z powagą. Podczas gdy ja chciałabym, by świat był doskonały, on całkowicie niszczy symetrię. Ten jego wieczny nieład na głowie... Przewróciła oczami. "Co ja sobie u diabła myślałam, mówiąc Linds, że zaproponuję mu bal" Skarciła się w myślach. Po chwili jednak, musiała przyjąć do wiadomości fakt, że jeśli nie Parker, to nie będzie miała partnera. Westchnęła tylko i zagapiła się w swojego burgera, którego nie wiedząc czemu, skubała już dłuższą chwilę.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-03-17, 16:58   

Tym czasem telefon Rayen rozdzwonił się, przypominając o sobie i czekającej ją rozmowie z Parkerem. I jak na złość na wyświetlaczu wyskoczyło Parker's calling
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-17, 23:32   

-O My God... Zdołała tylko wydusić z siebie, oklepaną już formułkę. Mimowolnie na myśl przyszło jej powiedzenie o górze i Mahomecie, ale odrzuciła ją szybko i zerknęła na Ricky.
-Wybacz na chwilę. Przeprosiła, wymuszając uśmiech, oraz wskazując na telefon, po czym odebrała go.
-Yes? Rzuciła w stronę słuchawki, czekając na męski głos Parkera, po drugiej stronie.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-03-18, 09:20   

Mogłabyś mnie przywitać trochę cieplej... powiedział żartobliwym tonem, głos w słuchawce. Co powiesz na kino dziś wieczorem? Może mogliby pójść z nami Evan i Ricky?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-03-18, 11:02   

Uniosła lekko brew zdziwiona.
-A grają coś ciekawego? Zapytała, chcąc zyskać jakby na czasie. Zerknęła na Ricky, która jakby nigdy nic, jadła swego burgera.
W sumie mogłaby iść do tego kina... tylko czy znalazłaby w tedy odpowiedni moment, by poprosić Parkera o ten bal?
-Jeśli to nie będzie, jakiś dziwaczny film o rekinach, to nie mam nic przeciwko. Powiedziała, lekko się podśmiewając.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 12