Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Centrum handlowe
Autor Wiadomość
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-10, 23:47   

Uśmiechnęła się, bardzo zadowolona z reakcji Holly na swoje małe "dzieło sztuki". W końcu trochę musiała się wysilić by wpaść w ten mdło-romantyczny ton..
- Hmm myślę, że tak. Nie ma co zwlekać.. - upiła łyk aromatycznej kawy - Och Holl, przecież w nią też to uderzy. Nic ponadto na razie dla niej nie szykuję. Lepiej nie przeciągać struny.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-04-11, 07:11   

- Oj. Aj. Ehmm...powietrza... tak u wujostwa. Au. Strasznie zrobiłes sie duży - seria odgłosów jakie zazwyczaj wydaje przyduszona osoba dobyła się z ramion Maxa. Na wskutek kolejnego obejmowania kaszkiet Anny zsunął sie jeszcze bardziej na bakier a działania Maxa rozburzyły nieco wypracowany niedbały styl krótkiej fryzurki. Uwolniwszy sie od niego zaczęła ją poprawiać.
- No i masz. Teraz mam gniazdo na głowe - rzuciła mu przeciągłe potępiające spojrzenie, które jednak podszyte było wesołością. - O ile się nie przeprowadziłeś Maxiu to owszem, jesteśmy sąsiadami. Naciągnęła ponownie kaszkiet tak jak trzeba.
- I jasne. Możemy się spotkac wieczorem, ale to lepiej sie zdzwonić, bo nie wiem o której wrócę. Gimme your number... - wyciągnęła telefon i zaczęła spisywać numer Maxa a potem gdy on spisywał jej numer rzuciła okiem na Ricky. "Duży ale niekoniecznie mądry" pomyślała widząc twarz dziewczyny- w twarzach umiała czytać świetnie. W końcu uśmiechnęła sie do niej przyjaznym szczerym uśmiechem. Dziewczyna świetnie serwowała. Ponownie wróciła wzrokiem do swojej komórki i Maxa.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-11, 10:45   

Uśmiech Erici odrobinę się zmniejszył gdy Max po raz kolejny złapał przyjaciółkę w ramiona, a w ogóle się rozwiał gdy zobaczyła, jak pieszczotliwie dotknął jej włosów. Miała dość rozumu, żeby się tym nie przejmować – w końcu wiedziała jak czule traktuje przyjaciółki, ale odruchowo odwróciła spojrzenie od nich czując się tak jakby podglądała prywatne sprawy nie przeznaczone dla niej. Zainteresowała się za to wystawami butików. Oglądając je z daleka jednym uchem łapała fragmenty rozmowy pozwalając myślom włóczyć się gdzie indziej. Shiseido... Marc Jacobs... ładne torebki… ooo, Dolce & Gabbana – tam trzeba by wpaść. Niezrównanie świetne ciuchy i krawaty. Może ojcu kupić jedwabny krawat jako prezent? I co do licha kupić Maxowi?! Zamyśliła się rozważając kolejne możliwości i przebierając palcami po jadeicie jak jej się to zdarzało gdy mocno „robiła głową” albo się czymś denerwowała.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-04-11, 20:23   

Evan stał i wpatrywał się w Erikę przez długą chwilę. Cały świat przestał dla niego istnieć, a czas jakby stanął w miejscu. Obserwował całą sytuację z udziałem jej, Maxa i nieznajomej blondynki. Dostrzegł wyraz twarzy Ricky i wezbrały w nim emocje, które jednakże niemal natychmiast uległy rozproszeniu. Bowiem sprzedawczyni, stojąca do tej pory przed chłopakiem, dość szybko sprowadziła go na ziemię pytając się, czy czegoś nie pokazać.
- Słucham? - powiedział nadal lekko rozkojarzony, ale niemal natychmiast po wypowiedzeniu tychże słów dotarło do niego, co powiedziała sprzedawczyni. - Na razie się rozglądam za czymś ciekawym. Może mogłaby pani pokazać mi jakieś ładne kolczyki bądź bransoletki ze srebra?
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-11, 22:28   

Linds:
Twoja intryga... dziewczyna roześmiała się dźwięcznie, a potem zabrała się za swój dietetyczny shake. To co teraz? Rozumiem, że jutro podrzucisz liścik, ale co robimy dzisiaj? zapytała zastanawiając się na co wpadnie jej przyjaciółka.

Anna i Erica:
Zapisał szybko numer i schował komórkę do kieszeni. Puścił na pożegnanie oczko Annie i uśmiechnął się szeroko. To do zobaczenia wieczorem... powiedział i jeszcze pomachał jej na pożegnanie, po czym objął Ericę ramieniem i ruszył dalej w głąb galerii.

Evan:
Ekspedientka, młoda dziewczyna, może tylko parę lat starsza od Evana uśmiechnęła się Ma pan na myśli biżuterię za kilkaset dolarów, czy prawdziwe rarytasy? zmierzyła go wzrokiem mówiącym, że przecież to jeszcze dzieciak, więc nie może szukać czegoś specjalnie wyszukanego Hmmm... W tamtej gablocie znajdzie pan biżuterię z wyższej półki. Najlepsze co jest u nas.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-11, 22:35   

- So tell me man... - zagaiła zwyczajnym tonem (może nieco zbyt zwyczajnym) obejmując go w pasie i wykręcając głowę przy butiku D&G gdzie na wystawie wisiała świetna skórzana męska marynarka... albo kurtka... - co byś chciał od Eriki dostać na gwiazdkę? Bo zupełnie nie mam pomysłów. Może mała podpowiedź?
Uśmiechnęła się lekko rzucając na niego okiem. Fakt nie wspomnienia ani słowem o Annie wydawał się nieco dziwny jak na Ricky, która lubiła wszystko wiedzieć o wszystkich.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-04-11, 23:07   

Machnęła ręką Maxowi i raz jeszcze poprawiła kaszkiet uśmiechając się do siebie. W tym momencie Newport nie wydawało się takie złe. Mogło być nawet tu całkiem przyjemnie...
Anna zebrała torbę z zakupami, poprawiła torebkę na ramieniu i z lekkim uśmiechem na twarzy ruszyła w stronę ruchomych schodów zjeżdżających na dół.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-11, 23:29   

Max zachichotał jak dziecko Dobrze wiesz, co ja bym chciał dostać od Erici, ale Erica mi tego nie da... przygarnął ją do siebie i pocałował w głowę Hmmm... Może taką jadalną bieliznę? Albo nie wiem... Cokolwiek mi zaserwujesz będzie dobrze, bo od Ciebie. powiedział trochę się z nią przekomarzając i przechylając na boki w chodzie.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-11, 23:39   

- Yeah, whatever... coś będę musiała wymyślić w takim razie skoro nie dajesz mi żadnej logicznej podpowiedzi. A do sklepów "specjalistycznych" nie chadzam... wrong babe, hon. Może powinieneś poprosić o jadalne ciuszki którąś z przyjaciółek... - mruknęła marszcząc brwi i patrząc w ziemię. Coś nagle zawisło w powietrzu.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-11, 23:50   

Max nagle się roześmiał i raz jeszcze przygarną stanowczo Ericę do siebie. Jesteś zazdrosna, my love? That is so sweet. powiedział zatrzymując się i obracając nadąsaną dziewczynę twarzą do siebie. Złapał ją za ramiona, kiedy ominęli fontannę i uśmiechnął się ciepło Hey, girl... You don't trust me? zapytał zaglądając jej w oczy w taki sposób, że nagle jej obawy stały się śmieszne.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-12, 00:06   

- Nie jestem zazdrosna... - mruknęła, nie patrząc mu w oczy i oblewając się rumieńcem, który stanowczo świadczył o tym, że Max trafił w dziesiątkę. Niecierpliwym gestem odgarnęła kosmyk włosów z oczu, które w końcu na niego podniosła. Nagle pojawiło się w nich wyzwanie.
- Dammit, okay... I am jealous. But that's what I am. I nic na to nie poradzę, że w każdej twojej przyjaciółce widzę zagrożenie - powiedziała nieco zdenerwowanym tonem zagryzając wargę.
- Ufam ci... gdyby nie to dawno bym się chyba wściekła. Problem w tym, że nie ufam "im" i ich przyjaznym uściskom i uśmiechom, z których potencjalnie każdy ma podwójne dno. Staram się ale czasem jest... ciężko - spuściła głowę obracając jeden z sygnetów wokół kciuka.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-04-12, 09:03   

- Cena akurat nie gra roli. - powiedział uśmiechając się, po czym podszedł do gabloty wskazanej przez ekspedientkę. Długo oglądał wszystkie warte uwagi przedmioty pocierając w zamyśleniu brodę.
- Chyba zdecyduję się na tę bransoletkę. - rzekł wskazując srebrną bransoletę w formie obręczy pokrytą w czterech miejscach złotem. - Myślę, że to będzie dobry wybór.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-12, 10:41   

Erica:
Parker wyraźnie się rozczulił słuchając i patrząc na to jak Erica reaguje. Zanim jeszcze zdążyła skończyć porwał ją w ramiona i podobnym gestem przycisnął jej głowę do swojej piersi przez moment tłumiąc potok irracjonalnych lęków dziewczyny. Moja maleńka... Dla tego tak Cię kocham. powiedział i nagle zdał sobie sprawę, z tego co powiedział. Odsunął od siebie dziewczynę lekko spanikowany Przepraszam Cię... zaczął się tłumaczyć Naprawdę, nie wymagam żadnych deklaracji od Ciebie. Po prostu powiedziałem to co czuję. przygryzł dolną wargę Za długi język?

Evan:
Dziewczyna za ladą uśmiechnęła się Prezent? zapytała niezobowiązująco Zapakować jakoś ładnie, czy po prostu zostawić w pudełku, dołączonym do bransoletki? zapytała podchodząc do gabloty i otwierając ją by wyjąć stojaczek z biżuterią.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-04-12, 10:47   

- Tak, prezent. - odpowiedział - Prosiłbym o zapakowanie w coś ładnego. Inaczej nie wypada wręczyć prezentu. - uśmiechnął się, a potem zaczekał, aż ekspedientka zapakuje bransoletkę. Następnie wręczył jej kartę kredytową, wstukał kod pin i gdy transakcja została zakończona Evan wyszedł ze sklepu. Zastanawiał się, czym zająć się teraz, ale postanowił, że pojedzie do domu. W drodze do auta wyciągnął telefon z kieszeni i napisał smsa.

:arrow: Chata Evana
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-12, 10:49   

Jakiekolwiek miała Ricky żale, w tym momencie wszystko sie rozwiało - po prostu nie dał jej się na siebie zezłościć w jedyny sposób jaki mógłby zadziałać.
Podniosła brwi a kąciki ust uniosły się w lekkim uśmiechu gdy słuchała mętnych wyjaśnień. W końcu pokręciła głową kompletnie rozbrojona.
- Parker... just shut up and kiss me...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-12, 11:39   

Wstrząsnął nim lekki śmiech. Dotknął prawą dłonią policzka dziewczyny i pozwolił Erice wtulić się w nią. Wreszcie przyciągnął ja do siebie i nachylił się by ją pocałować namiętnie i całym ładunkiem uczuć jaki mógł zawrzeć w tym jednym pocałunku. Po raz pierwszy nie wstydził się okazać tego uczucia publicznie.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-22, 21:42   

Holly wysiadła z samochodu koleżanki zupełnie jak nakazują wszystkie zasady dobrego, kasowego filmu Hollywood. Kolor Ferrari znakomicie nadawał się do lansu- przyciągał spojrzenia dosłownie wszystkich. Teatralnie odrzuciła blond włosy do tyłu i rozejrzała się dookoła. Tak jak myślała wszystkie twarze były zwrócone w ich kierunku.
-Od czego zaczynamy?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-22, 23:05   

Wysiadanie z samochodu z gracją nie jest wcale takie proste - wymaga ćwiczeń, ale z czasem i w tym można dojść do perfekcji. Z różowego Ferrari najpierw wyłoniła się jedna zgrabna noga, a sukienka seksownie powędrowała w górę - oczywiście z zachowaniem przyzwoitości. Po chwili dołączyła do niej druga, zgrabnie i szybko, tak by nie pokazać bielizny. Lindsay wstała z gracją, uśmiechając się promiennie. Czując na sobie spojrzenia tych wszystkich ludzi była w swoim żywiole.
- I don't really know... - jęknęła na myśl o prezentach - D&G, Gucci, Dior?
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-23, 23:10   

Było już bardzo późno, a Lindsay nadal nie miała żadnego pomysłu na prezent dla Nathana. Przeglądając piękne komplety bielizny zastanawiała się czy to właśnie nie jest to, co on chciałby dostać. Na niej oczywiście. Pomysł wydał jej się jednak zbyt banalny. W końcu dość często widywał ją w koronkowej bieliźnie. A jeszcze częściej bez. Zachichotała w duchu.
Holl niedawno zniknęła w przebieralni razem z połową zaopatrzenia sklepu. Zapewne teraz prężyła się przed lustrem w dość śmiałych pozach. Linds, czekając na koleżankę, wpatrywała się w mijających sklep ludzi - spieszących do domu, obładowanych pakunkami...
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-23, 23:35   

I nagle stanęła jak wryta. Zobaczyła coś, czego nie spodziewała się zupełnie. Coś w co nie mogła zupełnie uwierzyć. Zobaczyła swojego ojca, ale nie szukającego prezentów. Przynajmniej nie dla niej, albo jej matki. Zobaczyła Bruce'a z jakąś kobietą. Rudawą, smukłą i długonogą, która jak nic robiła niedawno karierę na wybiegu... Całowali się.

... Taak... Każdy z nas potrzebuje mieć przyjaciół. Jednak przyjaciele najbardziej są potrzebni, kiedy spotykają nas niespodzianki. Zarówno te miłe, jak i te nieprzyjemne. Chociaż, kiedy niespodzianki są tak ciężkie, że nie jesteśmy ich w stanie udźwignąć, kiedy zwalą nam się na barki - wtedy przyjaciele są potrzebni najbardziej...

The end.


I jak zwykle trochę czasu na porządki i ploteczki :P a potem następny odcinek.

Executive producer:
Captain Oats

Starring:
Caylith
Noise
Ofelia
Derriuz
Gabi.
with Lothrien as Lizzy
and Eithel as Linds
With special apperience Captain Oats

Directed by:
Umiar Kukazoo


Script by:

The O.C.: Popularity

Cameras:
Lost Library
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-18, 20:06   

In a Gadda da Vida

Czworo osób po cichu przemierzało ciemne korytarze galerii handlowej, która już od paru godzin była zamknięta. Zbliżali się do zagrody przygotowanej specjalnie dla Chucka, świstaka Newport Beach, tego samego, który ma zobaczyć następnego dnia swój cień. Na czele grupy szedł Che, zaraz za nim Vann, a z tyłu Evan i Max. Zachowywali się cicho. Nie przewidzieli jednak, że koło ruchomych schodów może być fotokomórka, która uruchomi kamery i cichy alarm. Już Chuck znalazł się w klatce, kiedy światła się zapaliły, a z pakamery wyszło dwóch strażników. Cała czwórka puściła się pędem na schody, bo weszli przez dach. Udało im się uciec. Drzwi wiodące na dach zatrzasnęły się za nimi i już mięli dopaść lin, gdy nagle Che odwrócił się do nich z wyrazem strachu Wait... I forgot rope...
Tuż za nimi wpadli na dach ochroniarze.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-12-27, 21:41   

Już obładowane torbami, obie siadły ciężko w jednej z tutejszych kawiarenek. Kirsten oparła twarz wyrażającą zmęczenie na nadgarstku. O masz... takim samym zwrotem zazwyczaj posługiwał się Max i tym razem Lizy od razu pomyślała o młodym Parkerze. Pewnie wiedziałby jak postąpić... Zapomniałam już jakie zakupy potrafią być męczące... Do dziewczyn zbliżył się kelner Dwie kawy...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-01-12, 22:06   

Usiadły i zapadło coś w rodzaju nieszczęsnej niezręcznej ciszy. Kirsten jeszcze próbowała ogarnąć szaleństwo zakupów, a Lizy siedziała jak na szpilkach.
Jestem w ciąży! wypaliła wreszcie z głupia frant ku zaskoczeniu Kirsten i kilku osób na około. Tak wielkich oczu pani Parker jeszcze nie miała.
- Oh... zdołała tylko odpowiedzieć.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-12, 11:37   

Max siedział na kanapie w przymierzalni w jednym z drogich i renomowanych butików, jakie Lindsay uwielbiała. Przeglądał jakieś czasopismo z ciuchami, w czasie gdy Lindsay się przebierała. Podeszła do niego jedna ze sprzedawczyń. Ubrana w obcisłą bluzkę i czarne spodnie z pasem tak ściśniętym, jakby miała talię osy. Do tego wszystkiego włosy ciasno upięte w kok i okulary na nosie, a myśli Maxa momentalnie odpłynęły do fantazji o seksownej bizneswomen. - Może szampana? - zapytała uśmiechając się zalotnie do Parkera.
- Nie... Tylko kawę.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-09-12, 12:22   

Po chwili Lindsay wyszła z przebieralni z szerokim, radosnym uśmiechem - tak bardzo uwielbiała zakupy. Miała na sobie elegancką sukienkę od Vivienne Westwood z jedwabiu w kolorze śliwki. Asymetryczne rękawy i gustowne drapowania wokół dekoltu, eksponowały ładne piersi dziewczyny. Sukienka nie była ani za długa, ani za krótka - w sam raz, żeby uwydatnić długie nogi Lindsay a jednocześnie część pozostawić wyobraźni. W pasie była dość wąska i eksponowała idealną talię dziewczyny.
- You are allowed to tell the truth. - zaśmiała się figlarnie, patrząc na niego spod zasłony rzęs.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-12, 12:30   

Max odwrócił spojrzenie na Lindsay i zmierzył ją wzrokiem z nieco głupawą miną. - Amm... Może jednak poproszę. Dżin z tonikiem. - powiedział do obsługującej go dziewczyny i westchnął patrząc na Lindsay. - Ładne... Lubię ten kolor. Ale jakoś tak... nie wiem. Może gdyby była trochę krótsza? - zaproponował, odkładając gazetę.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-09-12, 12:47   

- You have to decide if you want to see my boops or my.. ekhm legs. - wymruczała seksownie, z powrotem zmierzając w stronę przebieralni - Nie można mieć wszystkiego naraz, Max! - zawołała, jednocześnie zdejmując z siebie śliwkową suknię. Może rzeczywiście byłaby zbyt elegancka na tą imprezę.
Spojrzała na odważne cudo od Hervé'a Léger'a, które na wieszaku wyglądało dość niepozornie. "Ta musi mu się spodobać..." - stwierdziła, zapinając boczny zamek.
- Wiem, że te buty są po prostu fatalne do tej sukienki, ale mam kilka innych par w zanadrzu. - zawołała, uprzedzając lojalnie o modowej wpadce. Po chwili stanęła przed nim w bardzo obcisłej i skandalicznie krótkiej sukience w kolorze głębokiej czerni. Co więcej, miała ona dość spore wycięcia na wysokości bioder (ciągnące się aż do okolic pępka i ukazujące płaski, wysportowany brzuch), szyi (widać było bardzo zgrabne obojczyki Lindsay) i piersi, które ukazywało ten seksowny rowek, który zwiastował jak piękne jest to, co skrywa materiał. - Nie nazbyt wyzywająca? - zapytała przekornie, uśmiechając się w ten cudowny sposób.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-12, 13:06   

Max spojrzał krytycznie. Zabawa w krytyka powoli zaczynała mu się podobać. - Jeśli to na dzisiaj wieczór, to zdecydowanie za bardzo wyzywająca. I to wcięcie z boku... Nie lubię takich rzeczy. - powiedział z uśmiechem i skinieniem głowy podziękował dziewczynie za przyniesionego drinka. - Masz coś jeszcze w zanadrzu?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-09-12, 16:48   

Lindsay uśmiechnęła się bez słowa i wróciła do przymierzalni. Na wieszaku wisiała jeszcze tylko jedna sukienka - kolejny projekt Hervé'a Léger'a, znana sukienka bandażowa, która od czasów swojego wielkiego sukcesu występowała w niezliczonej ilości wariacji. Kolor był dość odważny - intensywna czerwień, ale takie barwy podkreślały delikatną i szlachetną urodę dziewczyny.
Kreacja sięgała zaledwie do połowy uda, a głęboki dekolt w kształcie litery "V" ścieśniał seksownie biust dziewczyny, aż ta musiała zdjąć stanik.
- Max, nie mogę sobie dać rady z zamkiem, mógłbyś tu przyjść? - zawołała z głębi przebieralni.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-12, 17:17   

Max otworzył usta żeby coś odpowiedzieć i tak zamarł. Zrobił minę świadczącą o tym, że zastanawia się nad tym jak bardzo złym jest to pomysłem i spojrzał na drinka. Wypił resztę duszkiem i wstał. -Yeah... No prob... - powiedział uchylająć drzwi do przebieralni i wsuwając się do niej.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 12