Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Wegetarianizm
Autor Wiadomość
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-12-23, 16:32   

Toudisław napisał/a:
Lekarze posługują się mitami.

No jasne.
Lekarze się mylą a tylko Ty posiadasz prawdziwą i niepodważalną wiedzę medyczną.
Toudisław napisał/a:
Adolf Hitler

Wiedzę, że propaganda Goebbelsa po latach nadal robi swoje. Ciekawe, że Hitler był takim wegetarianinem że wielokrotnie lądował w szpitali po obżeraniu się kiełbachą (bawarską o ile pamiętam) :mrgreen:
Dziś już dobrze wiemy że to był pic na wodę. A z tego co czytałem, to za samo bycie wegetarianinem można było w III Rzeszy oberwać --_-

Taki Bernard Shaw żył 94 lata a był wegetarianinem.
A ja od kiedy nie jem mięsa nie mam problemów z trawieniem, które wcześniej miałem bardzo często.
Wyniki wszystkich badań krwi mam idealne.
Więc o co chodzi?
Taka całkiem idealna dieta dla człowieka powinna zawierać bardzo mało mięsa i winna być oparta głównie na produktach roślinnych.
Dieta wegetariańska nie jest najzdrowsza, ale jest i tak o niebo lepsza od powszechnej w Polsce diety typu schab+kartofle.

(ps. miałem się już tu nie wypowiadać, ale pewnej dawki propagandowych bredni nie zniosę.)
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-23, 18:26   

Soulforged napisał/a:
Lekarze się mylą a tylko Ty posiadasz prawdziwą i niepodważalną wiedzę medyczną.

Wiesz to jest problem naszych czasów. Uważamy "autorytrty na nie omylne" pamiętaj, ze kiedyś mycie rąk przez lekarzy przed zabiegiem uważano za szarlataństwo. Lekarze upuszczali krew by choroba opuściła ciało. Lekarze nie są nie omylni tylko i wyłącznie posługują się wiedzą nabytą.
Soulforged napisał/a:
Taki Bernard Shaw żył 94 lata a byłwegetarianinem.

Litości --_- A kobieta która dożyła 110 lat piła paliła i żarła mięso. Pojedynczy przypadek o niczym nie świadczy
Soulforged napisał/a:
A ja od kiedy nie jem mięsa nie mam problemów z trawieniem, które wcześniej miałem bardzo często.

Może akurat twój organizm z mięsem miał problemy. Ale możliwe też, że gdyby zmienić sposób przyrządzania mięsa lub jego gatunek problem też by zniknął
Soulforged napisał/a:
Wyniki wszystkich badań krwi mam idealne.

Od 22 lat jem mięso. Wyniki mam idealne.
Soulforged napisał/a:
ps. miałem się już tu niewypowiadać, ale pewnej dawki propagandowych bredni nie zniosę.)

A na czym ty opierasz swoje poglądy ? :>
_________________
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-12-23, 18:32   

Toudisław napisał/a:
A na czym ty opierasz swoje poglądy ? :>


Na przykład na wiedzy o historii i o tym że wegetarianizm Hitlera był mitem.
Na rozmowach z kilkoma lekarzami i zapoznaniu się z pewną ilością literatury na ten temat.

Toudisław napisał/a:
Od 22 lat jem mięso. Wyniki mam idealne.

No i fajnie.
Skoro i Ty i ja mamy takie same (właściwe) wyniki to znaczy właśnie, zę ta dieta mi nie zaszkodziła. Przecież o to mi właśnie chodziło.

Toudisław napisał/a:
Wiesz to jest problem naszych czasów. Uważamy "autorytrty na nie omylne" pamiętaj, ze kiedyś mycie rąk przez lekarzy przed zabiegiem uważano za szarlataństwo. Lekarze upuszczali krew by choroba opuściła ciało. Lekarze nie są nie omylni tylko i wyłącznie posługują się wiedzą nabytą.

Tak jak Ty ;) Ale oni mają jej więcej.
A tak się składa że są lekarze do których mam zaufanie bo np. leczyli mnie od małego.
Są ludzie którzy uważają że mleko to trucizna- mi jakoś nigdy nie zaszkodziło, chociaż pochłaniałem je w olbrzymich ilościach.
Im też mam wierzyć, bo lekarze są omylni?
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-23, 19:03   

Soulforged napisał/a:
Są ludzie którzy uważają że mleko to trucizna- mi jakoś nigdy nie zaszkodziło, chociaż pochłaniałem je w olbrzymich ilościach.

Bo jest. Tylko, że o tym i szkodliwości wegetarianizmu możesz przekonać się dopiero za 20-30 lat. Mleko w późniejszym wieku nie służy. Mięso jest dla organizmu niezbędne. Jego bark jednak może być odczuwalny dopiero po dłuższym okresie. Dlatego tekst że " od 5 lat jestem wegetarianinem i czuje się dobrze" nie ma znaczenia.
Soulforged napisał/a:
Im też mam wierzyć, bo lekarze są omylni?

Nie wystarczy założyć, że mogą się mylić
Cytat:
Skoro i Ty i ja mamy takie same (właściwe) wyniki to znaczy włąśnie, zę ta dieta mi nie zaszkodziła. Przecież o to mi właśnie chodziło.

Tylko, że nasz młody wiek powoduje że nasze wyniki są trochę podkręcone. Wadą wegetarianizmu jest to, że jedząc warzywa pochłaniasz olbrzymie ilości chemii. W Polsce mięso jest jeszcze dośc zdrowie. W UE jego jakość dość się pogarsza. Ważny jest też sposób przyrządzania.
_________________
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-12-23, 19:24   

Toudisław napisał/a:
Bo jest.


W swoim życiu, słyszałem że szkodliwe, a wręcz zabójcze są między innymi:
- Soja
- Mleko
- Jajka
- Gotowane warzywa
- Czerwone mięso
- Białe mięso
- Tłuszcze roślinne
- Tłuszcze zwierzęce
- Woda mineralna (!)
- Ziemniaki
- Ryż
- Szpinak

Gdybym się przejmował tym, co według kogoś tam jest szkodliwe- to najnormalniej na świecie musiał bym czerpać energię tylko z wiatru, słońca i słowa bożego --_-
Ludzie od pokoleń pili mleko- i żyli.
W wielu krajach istnieją długie tradycje zwiazane z nie-jedzeniem mięsa- i też ludzie żyją.
Najwyżej, umrę szczęśliwy że żyłem jak mi się podobało :-/
Toudisław napisał/a:
Nie wystarczy założyć, że mogą się mylić

Jak my wszyscy.
Ale ja wolę zaufać dobremu lekarzowi, niż mądrościom wyczytanym z książki Bóg-jeden-wie-kogo.
Toudisław napisał/a:
Tylko, że nasz młody wiek powoduje że nasze wyniki są trochę podkręcone.

Przecież to naturalne, że z wiekiem tego wyniki badań są coraz gorsze. Proces starzenia się, robi swoje ;)
Toudisław napisał/a:
jedząc warzywa pochłaniasz olbrzymie ilości chemii.

Sugeruję też zrezygnować z łososia. Zwłaszcza norweskiego.
Ach- i z wołowiny.
I z karpia- nie chcesz wiedzieć czym go karmią żeby tak szybko i dorodnie rósł.
Aaa- i wieprzowina...
Zwierzęta też są faszerowane chemicznymi wspomagaczami, coś jak sterydy- dorastają znacznie szybciej, są bardziej tłuściutkie itd.
Oczywiście wszystko jest legalne.
A ryby hodowlane? Ciekawe że karpie w hodowlach dorastają 2 razy szybciej niż naturalnie... 8)
Co cóż... smacznego
Toudisław napisał/a:
W Polsce mięso jest jeszcze dośc zdrowie.

"Jeszcze" jest tutaj słowem kluczowym :mrgreen:
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-23, 20:46   

Toudisław napisał/a:
A na czym ty opierasz swoje poglądy ? :>

A ty na czym opierasz swoje wypowiedzi piszac brednie typu:
Toudisław napisał/a:
Wegatarianizm nie jest zdrowy.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-23, 21:14   

Soulforged napisał/a:
W wielu krajach istnieją długie tradycje zwiazane z nie-jedzeniem mięsa- i też ludzie żyją.
Najwyżej, umrę szczęśliwy że żyłem jak mi się podobało :-/

Pewnie, że tak. Pamiętajmy jednak że jesteśmy w Polsce. Nasz dieta powinna być dostosowana do naszego klimatu. To co jest zdrowe w tybecie w polsce może już być nieszczególnie zdrowe.
Soulforged napisał/a:
Jak my wszyscy.
Ale ja wolę zaufać dobremu lekarzowi, niż mądrościom wyczytanym z książki Bóg-jeden-wie-kogo.

Sporo lekarzy ostrzega przed wegetarianizmem. Ja nie mówię o nie jedzeniu warzyw żeby była jasność. Tylko o tym, że przestawienie się tylko na nie nie służy naszemu organizmowi. Jesteśmy wszytko żerni. Ale głównie mięsożerni. Pokarm roślinny jest da organizmu katorgą. Podstawowa wiedza biologiczna mówie ze trawienie celulozy to nie lada zadanie. Krowa potrzebuje 4 żołądków. W skarz mi jednego drapieżnika który umiera na zawał serca ?
Soulforged napisał/a:
Sugeruję też zrezygnować z łososia. Zwłaszcza norweskiego.

A żebyś wiedział. Szczerze polecam bałtyckiego. Smaczniejszy, Tańszy, Zdrowszy ;)
Soulforged napisał/a:
Zwierzęta też są faszerowane chemicznymi wspomagaczami, coś jak sterydy- dorastają znacznie szybciej, są bardziej tłuściutkie itd.
Oczywiście wszystko jest legalne.

Nie jest. Dlatego mówiłem o Polsce. Tutaj produkcja zwierzęca jest inna niż w reszce krajów UE. Po pierwsze w Polsce niezabardzo jest podział na rasy mięsne i mleczne. Krowa daje mleko a potem pod nuż. Co teoretycznie pogarsza smak mięsa. W polsce przeważają rasy mleczne jak czerwono biała i czarno biała z dodatkiem HF ( holsztyno fryz ). Jednak karmi się je kiszonką i siano kiszonką. Dodawanie chemii do pasz jeszcze nie weszło bardo w modę.
Soulforged napisał/a:
A ryby hodowlane? Ciekawe że karpie w hodowlach dorastają 2 razy szybciej niż naturalnie... 8)
Co cóż... smacznego

Też bo dzięki cieplejszej wodze ich okres zerowanie sie wydłuża
Soulforged napisał/a:
Jeszcze" jest tutaj słowem kluczowym :mrgreen:

Tak. To mnie niestety martwi
Jaskier napisał/a:
A ty na czym opierasz swoje wypowiedzi piszac brednie typu:

Po pierwsze nie odpowiadaj pytanie na pytanie.
Po drugie ja obserwuje naturę. Myślę logicznie i wyciągam wnioski. Wile argumentów już przedstawiłem wystarczyło czytać uważnie.
Weźmy świnię, Jej serce jest bardzo podobne do serca człowieka. Do tego stopnia, ze nawet u ludzi próbuje się wszczepiać świńskie zastawki. świnia w naturze jak człowiek jest wszystkożerna. Ma też podobny do człowieka żołądek.
Najczęstszą przyczyną śmierci u świń jest oczywiście człowiek. Ale zdążają się zgony naturalne. Tutaj 90 % to choroby serca. Zawały. Świnie nie karmione mięsem ani mączkami kostnymi umierają na choroby układu krążenia. Nie wiem czy wiedziałeś świński serce ? Albo krowie ewentualnie. Jak bardzo obrośnięte jest tłuszczem. Nie tylko na około ale też żyły i tętnice. wśród roślinożerców są trzy główne ( oprócz głodu ) przyczyny śmierci.
Drapieżnik ( np. Człowiek )
Choroby ( w hodowli coraz rzadsze )
Zawały ( w hodowli bardzo częste, szczególnie wśród kur ale i a naturze się zdarzają )
Drapieżnikom jedzącym mięso choroby serca prawie się nie zdążają.
_________________
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3206
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-12-23, 21:19   

Soulforged napisał/a:
Ludzie od pokoleń pili mleko- i żyli.

Ludzie od pokoleń jedli mięso - i żyli.

Soulforged napisał/a:
Co cóż... smacznego.

Dziękuję - i życzę smacznego warzyw zebranych z pół przy autostradach oraz modyfikowanych genetycznie.

Soulforged napisał/a:
"Jeszcze" jest tutaj słowem kluczowym :mrgreen:

Dokładnie - zresztą tak samo ma się sprawa z roślinami. Dieta wegetariańska może być zdrowa, ale wymaga dość dużej wiedzy z zakresu dietetyki oraz finansów. Moja znajoma po roku wegetarianizmu polegającemu na przejście na ryż i makaron mało nie wylądowała w szpitalu z powodu zaawansowanej awitaminozy. Jeśli ktoś ma wiedzę by bawić się w taki dobór roślinnego pożywienia który dostarczy organizmowi wszystkich niezbędnych do jego funkcjonowania składników, chęć, czas i pieniądze by bawić się w jakąś dietę - to droga wolna. Niech jednak nie wybrzydza, że inni nie chcą postępować tak samo jak on :P :mrgreen:
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-23, 23:14   

Toudisław napisał/a:
Po drugie ja obserwuje naturę.

Z tego wynika ze chyba przezywasz już na Swiecie nie pierwsze życie, biorca pod uwagę to ze kierujesz sie tylko własnymi przemyśleniami i obserwacjami.
Toudisław napisał/a:
Ale zdążają się zgony naturalne. Tutaj 90 % to choroby serca. Zawały. Świnie nie karmione mięsem ani mączkami kostnymi umierają na choroby układu krążenia.

Swinie sa karmione mokrymi i suchymi produktami ubocznymi i pasza, z tego co wiem jedzą mało owoców i warzyw. Sa zamykane w ''boksach'' gdzie prawie wogóle nie mogą sie poruszać przez co boja sie i stresują wynikiem czego jest gryzienie krat. Te zwierzęta są narażone na ciągły stres co nie wpływa zbyt dobrze na ich zdrowie. Celem calej hodowli jest jak najszybszy wzrost wagi zwierzęcia. Przez całkowity brak ruchu jej układ krwionośny nie jest w stanie pracowac odpowiednio. Wiec nie porównuj !
Mamy przypadek kiedy świnia jest karmiona pasza nie miesem i tak jej serce jest obrośnięte tłuszczem, wyobraź sobie jak to serce wyglądałoby gdyby ona jadła mięso :shock:
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-24, 02:24   

Jaskier napisał/a:
Swinie sa karmione mokrymi i suchymi produktami ubocznymi i pasza, z tego co wiem jedza malo owocow i warzyw.

A pasza to co :> W rożnym żywieniu różnie jedzą. Ale wszystko sprowadza się do tego że jedzą rośliny.
Jaskier napisał/a:
Wiec nie porownuj !

Ależ będę. Bo świnia to tylko jeden z przykładów. Gryzonie ? Przecież one często umierają na zawał. Tak samo patki i słonie. Roślinożercy w naturze też umierają na zawał. Widziałś serce krowy ? Ono też jest obrośnięte tłuszczem
Jaskier napisał/a:
wyobraz sobie jak to serce wygladaloby gdyby ona jadla mieso :shock:

Tak ;) zero tłuszczu na sercu. Popatrz na serce drapieżników. tłuszcze są dla organizmu naturalne.
Jaskier napisał/a:
Z tego wynika ze chyba przezywaz juz na Swiecie nie pierwsze zycie, biorac pod uwage to ze kierujesz sie tylko wlasnymi przemysleniami i obserwacjami.

:mrgreen:
Nie. Z tego wynika, że czasem wystarczy się rozejrzeć poczytac pomyśleć. Korzystam już z zdobytej wiedzy. Zresztą wiedza o tym ze pokarm roślinny na dłuższą metę jest ubogi nie jest żadnym nowym. Ludzie którzy mają problemy z sercem najczęściej maja je bo spoczywają za wile cukru
_________________
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-12-24, 10:04   

Asuryan napisał/a:
Dziękuję - i życzę smacznego warzyw zebranych z pół przy autostradach oraz modyfikowanych genetycznie.

Przypominam, że zwierzęta które Ty zjadasz karmiono tymi samymi roślinami 8) \
Koniec końców i tak wszystko jest jednym i tym samym.
Toudisław napisał/a:
Widziałś serce krowy ? Ono też jest obrośnięte tłuszczem
Toudisław napisał/a:
Tak ;) zero tłuszczu na sercu. Popatrz na serce drapieżników. tłuszcze są dla organizmu naturalne.

A przyszło Ci do głowy, że drapieżniki dużo biegają, skaczą, uganiają się za zdobyczą itp, zaś krowa stoi w miejscu i przez większość dnia je i robi <muuu> ?
Porównaj sobie serce sportowca i człowieka spędzającego żywot na kanapie :mrgreen:
Tu nie chodzi o dietę (nie tylko) ale przede wszystkim o styl życia.
Cukry spala się w organizmie bardzo szybko- ale potrzebna jest pewna minimalna liczba aktywności fizycznej. Krótki spacer, trochę fizycznej pracy itd. Z tłuszczami jest nieco inaczej.
Porównanie krowy z dajmy na to- tygrysem, nie ma sensu ze względu na dietę, ale nabiera znaczenia w porównaniu "stylu życia".
Asuryan napisał/a:
Moja znajoma po roku wegetarianizmu polegającemu na przejście na ryż i makaron mało nie wylądowała w szpitalu z powodu zaawansowanej awitaminozy.

Jeśli ktoś oparł swoją dietę tylko na ryżu i makaronie... no to powodzenia. Sugeruję zacząć komponowanie diety od poczytania podręcznika biologii... podstawówka na poczatek wystarczy.
Na polskie warunki, najlepszą podstawą z tego co wiem jest fasola. Bardzo dobra jako punkt wyjścia. Do tego marchew, ziemniaki, trochę owoców itd. itd. i jest ok.
Jeśli komuś to nie przeszkadza (a tu zdania są podzielone) to sugeruję osobiście jednak jeść jajka.
Biorąc pod uwagę, ryż jest bardzo dobry- ale jako jedzenie dające energię do działania, ale nie wartości odrzywce w pełnym znaczeniu.
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-24, 10:31   

Soulforged napisał/a:
A przyszło Ci do głowy, że drapieżniki dużo biegają, skaczą, uganiają się za zdobyczą itp, zaś krowa stoi w miejscu i przez większość dnia je i r

A Gryzonie i inni roślinożercy ? jelenie, myszy, świnki morskie. Mam już dość wymieniania tego pora kolejny. Skutecznie ignorujecie niewygodne dla was argumenty. Słonie umierają na zawały. To bardzo popularna u nich przyczyna zgonu.
Soulforged napisał/a:
Cukry spala się w organizmie bardzo szybko- ale potrzebna jest pewna minimalna liczba aktywności fizycznej. Krótki spacer, trochę fizycznej pracy itd. Z tłuszczami jest nieco inaczej.

I tu się mulisz. Nie licząc fruktozy i glukozy cukry spala się bardzo powoli i trudno. Nasz organizm lepiej radzi sobie z tłuszczami. Już gorzej z kwasami tłuszczowymi
Soulforged napisał/a:
Porównanie krowy z dajmy na to- tygrysem, nie ma sensu ze względu na dietę, ale nabiera znaczenia w porównaniu "stylu życia".

Tygrys prowadzi wbrew pozorom mało aktywny tryb szycia. On przez większość życia śpi lub odpoczywa po polowaniu. Wysiłek fizyczny jest nagły i szybki.
SF napisał/a:
Biorąc pod uwagę, ryż jest bardzo dobry- ale jako jedzenie dające energię do działania, ale nie wartości odrzywce w pełnym znaczeniu.

Z ryżem uważać. Teraz prawie każdy jest modyfikowany genetycznie. polecam te z Włoch. Chiński jest w Polsce prawie nie do dostania. Chiny ryz importują :mrgreen:
Soulforged napisał/a:
Tu nie chodzi o dietę (nie tylko) ale przede wszystkim o styl życia.

Jasne. Zapominasz jednak, że roślinożercy nieżle sie nabiegają nie raz. Taki konie ;) im trudno odmówić ruchu. A zwały często się tu zdarzają.
_________________
 
 
Kal 
szukająca swojego m.


Posty: 206
Skąd: z MAG-a
Wysłany: 2007-12-24, 10:38   

Toudisław napisał/a:
SF napisał/a:
Biorąc pod uwagę, ryż jest bardzo dobry- ale jako jedzenie dające energię do działania, ale nie wartości odrzywce w pełnym znaczeniu.

Z ryżem uważać. Teraz prawie każdy jest modyfikowany genetycznie. polecam te z Włoch. Chiński jest w Polsce prawie nie do dostania. Chiny ryz importują :mrgreen:

No ja się temu akurat nie dziwię.

Toudisław napisał/a:
A zwały często się tu zdarzają.

Zwała, zwałą ;)
Wegetarianizm jest bardzo dobrym stylem życia, jeśli od czasu do czasu zje się to mięsko.
Umiar we wszystkim i równowaga (też we wszystkim) - to każdy powinien wytatuować na czole ;)
_________________
Nikt nie zasługuje na moje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi mnie do płaczu
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-24, 20:46   

Toudisław napisał/a:
A Gryzonie i inni roślinożercy ? jelenie, myszy, świnki morskie.

Niestety twoje argumenty o gryzoniach są bezpodstawne, już tłumaczę dlaczego. ;)
Jak wiemy każdy posiada obszar w mózgu odpowiedzialny za prace serca. Kiedy sie denerwujemy przezywając jakieś emocje impulsy wysyłane z tego obszaru pobudzają nasz układ krwionośny do pracy. Serce często pracuje nam wtedy nierównomiernie. Gryzonie ten obszar maja niezwykle czuly i często nie potrafią nad nim panować w wyniku czego dochodzi u nich bardzo często do arytmii, która niekorzystnie wplywa na ich male serca w wyniku czego te stworzenia często sa ofiarami zawałów. I to nie sposob odzywiania jest temu winny. Poza tym te zwierzaki maja o wiele mniejsze układy krwionośne które sa mniej wytrzymałe w zwiazku z czym wydaje mi sie ze porównywanie ich do nas nie ma najmniejszego sensu 8)
Dlaczego każdy kardiolog z diety każdego ''po zawałowca'' wyklucza mięso,jaja,sery a zaleca warzywa i owoce?
Dlatego ze to w smazonych miesach, jajach ,produktach pochodzenia zwierzecego jest najwiecej tak bardzo szkodliwego cholesterolu ktory zatyka naczynia krwionośne doprowadzajac do zawalu.
Toudisław napisał/a:
Jasne. Zapominasz jednak, że roślinożercy nieżle sie nabiegają nie raz. Taki konie ;) im trudno odmówić ruchu. A zwały często się tu zdarzają.

JEDNA WIELKA GLUPOTA! Moj Ojciec zajmuje sie koniami od dobrych kilkudziesięciu lat kiedy mu powiedziałem co napisałeś wybuchnol śmiechem. Człowieku konie bardzo rzadko umierają na zawały nie wiem skąd to wzioles, ale ani moj ojciec ani ja nie zamy konia ktoryby umarł na zawal. Na pewno zdarzają sie wyjątki, ale to przeciez tylko wyjątki :->
Odnosząc sie w ogole do wegetarianizmu przypominam ze jest to dieta polegajaca na urozmaicaniu swojej diety w rożne warzywa owoce ,kiełki, w niescislych przypadkach nabial i jajka, wszelkiego rodzaju ziarna .Celem tego jest leczenie wszystkich skladnikow tak zeby dostarczyć organizmowi 8 niezbędnych do funkcjonowania aminkowasow :mrgreen:
Toudisław napisał/a:
I tu się mulisz. Nie licząc fruktozy i glukozy cukry spala się bardzo powoli i trudno. Nasz organizm lepiej radzi sobie z tłuszczami. Już gorzej z kwasami tłuszczowymi

Znacznie wole jest cukry zawarte w owocach i warzywach których nie przesadzajmy nie ma tak strasznie dużo, niż te które sa w słodyczach.
BTW
Dieta Cukrzyka:
Osoby mające cukrzycę powinny stosować się do kilku pomocnych reguł tworząc swój jadłospis. Oto one:

- należy unikać jedzenia zarówno produktów z widocznym tłuszczem (jak masło, czy tłuste mięso), jak i tych z niewidocznym tłuszczem, np. tłustego białego sera, tłustego mleka.
Z tego co wiem to dieta wegetariańska (dobrze stosowana) zapobiega zachorowaniu na cukrzyce. 8)
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-24, 22:58   

Jaskier napisał/a:
Dlaczego kazdy kardiolog z diety kazdego ''pozawałowca'' wyklucza mieso,jaja,sery a zaleca warzywa i owoce?
Dlatego ze to w smazonych miesach, jajach ,produktach pochodzenia zwierzecego jest najwiecej tak bardzo szkodliwego cholesterolu ktory zatyka naczynia krwionosne doprowadzajac do zawalu.

Po pierwsze. Odrzucanie przypadków kolejnych zwierząt jest śmieszne. Jasne, że są różnice między myszą a człowiekiem. Dajesz argumen gryzoń się nie liczy bo jest mały. Ok. :) No to mi wytłumacz słonia. Czemu one umierają za zawał serca ? Ruszają sie. Maja umiarkowany wysiłek fizyczny. Nie jedzą mięsa. Nie stresują się jak gryzonie. ( ich serce uderza 4o razy wolniej niż myszy ) A jednak na zwały chodzą. Tak samo sarny. Właściwie KAŻDY Roślinożerca ma tendencję do zwałów. Po drugie wielu lekarzy spiera sie co do diety po zawale .
Jaskier napisał/a:
aczego kazdy kardiolog z diety kazdego ''pozawałowca'' wyklucza mieso,jaja,sery
Jaskier napisał/a:
Dlatego ze to w smazonych miesach, jajach ,produktach pochodzenia zwierzecego jest najwiecej tak bardzo szkodliwego cholesterolu

Jak sam napisałeś. SMAŻONYM mięsie. sposób przyrządzania jest istotny. To nie sa tłuszcze tylko kwasy tłuszczowe. Pisałem o tym czytaj uważnie. A co do jajek sera itp. TO NIE JEST MIĘSO. :-/
Tylko produkty odzwierzęce. Charakterystyczne dla diety wegetariańskiej Wiec to ..
Jaskier napisał/a:
- należy unikać jedzenia zarówno produktów z widocznym tłuszczem (jak masło, czy tłuste mięso), jak i tych z niewidocznym tłuszczem, np. tłustego białego sera, tłustego mleka.
Z tego co wiem to dieta wegetarianska (dobrze stosowana) zapobiega zachorowaniu na cukrzyce. 8)

Sobie przeczy. Jak mam nie jeść produktów od zwierzęcych to nie jestem wegetarianinem a VEGANEM ( czy jakoś tak ) A spytaj kardiochirurga czy dieta wegańska jest dobra dla osób po zawale.
Jaskier napisał/a:
produktach pochodzenia zwierzecego jest najwiecej tak bardzo szkodliwego cholesterolu ktory zatyka naczynia krwionosne doprowadzajac do zawalu.

Ale co w jajkach serah itp jest przyczyną powstawania cholesterolu ? Zrobiono ciekawy eksperyment. Oznaczono składniki pokarmu ( napromieniowanie ) i sprawdzano jak się rozłożą w organizmie. Cukier odkładał się w tętnicach jako cholesterol
Jaskier napisał/a:
Serce czesto pracuje nam wtedy nierownomiernie. Gryzonie ten obszar maja niezwykle czuly i czesto niepotrafia nad nim panowac w wyniku czego dochodzi u nich bardzo czesto do arytmii, ktora niekorzystnie wplywa na ich male serca w wyniku czego te stworzenia czesto sa ofiarami zawalow.

Tak się zastanawiam. Udowodniłem, że nie jedzenie mięsa nie chroni przed zawałem. Oczywiści są inne czynniki. Predyspozycje genetyczne, sposób życia, stres, sposób przyrządzania potraw, przebyte choroby itp... Ale jedna wychodzi na to, że wegetarianizm ma mały wpływ na poprawienie się działania układu krążenia
Jaskier napisał/a:
JEDNA WIELKA GLUPOTA! Moj Ojciec zajmuje sie koniami od dobrych kilkudziesieciu lat kiedy mu powiedzialem co napisales wybuchnol smiechem.

Dla dobra koni mam prośbę. Niech twój ojciec przestanie się nimi zajmować :-?
Jakikolwiek podręcznik o chorobach koni powie ci, ze częstotliwość zawałów u koni jest podobna jak u ludzi.
Tak się skłąda, ze moi rodzice są zootechnikami. Konie umierają na zawał. zanim zarzucisz komuś mówienie bzdur sam sprawdź
Cytat:
Celem tego jest leczenie wszystkich skladnikow tak zeby dostarczyc organizmowi 8 niezbednych do funkcjonowania aminkowasow :mrgreen:

To nie cecha tylko wegetarianizmu ale każdej zdrowej diety. Wegetarianizm pozbawia nas wielu aminokwasów
Jaskier napisał/a:
Osoby mające cukrzycę powinny stosować się do kilku pomocnych reguł tworząc swój jadłospis. Oto one:

- należy unikać jedzenia zarówno produktów z widocznym tłuszczem (jak masło, czy tłuste mięso), jak i tych z niewidocznym tłuszczem, np. tłustego białego sera, tłustego mleka.

Wymienione przez ciebie produkty zawieją CUKIER laktozę. Zawartość w mleku krowim to 4,5-4,8%

ogólna zawartość tłuszczu mlecznego w mleku to 2,7 - 5,5%
W przypadku cukrzycy unika się CUKRU. Zerknij na tak zwany Indeks glikemiczny, wskaźnik glikemiczny (ang. glycemic index, GI) - klasyfikacja produktów żywnościowych na podstawie ich wpływu na poziom glukozy we krwi w 2-3 godziny po ich spożyciu (glikemia poposiłkowa). Obala on mit jaki to tłuszcz zły. Cukrzyk ma omijać cukry
Jaskier napisał/a:
Z tego co wiem to dieta wegetarianska (dobrze stosowana) zapobiega zachorowaniu na cukrzyce. 8)

Właśnie, ze nie Dieta wegetariańska jest bogata w cukry złożone, jak cenuroza, do tego nabiały ( sam napisałeś, ze ich nie wolno ) Cukrzyce jedzą mięso. I to dość często jednak ważne jest jego przyrządzenie. Smażone odpada. ważne, by dostarczać organizmowi odpowiednią ilość białka, 0,8 - 1g na kilogram masy ciała, bogate w białko są: cielęcina, wołowina, chude wędliny, drób, ryby, rośliny strączkowe;
_________________
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3206
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-12-24, 23:58   

Jaskier napisał/a:
Dlaczego kazdy kardiolog z diety kazdego ''pozawałowca'' wyklucza mieso,jaja,sery a zaleca warzywa i owoce?

Mój nie wykluczył całego mięsa, tylko smażone. Wykluczył jednak też smażone (także na oliwie z oliwek) kartofle (które przecież mięsem nie są), podsmażany ryż i makaron. Zalecił natomiast jeść np gotowane ziemniaki i chude mięso, najlepiej gotowane na parze.

Jaskier napisał/a:
Dlatego ze to w smazonych miesach, jajach ,produktach pochodzenia zwierzecego jest najwiecej tak bardzo szkodliwego cholesterolu ktory zatyka naczynia krwionosne doprowadzajac do zawalu.

Zapomniałeś także o piwie.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-25, 03:29   

Toudisław napisał/a:
Dajesz argumen gryzoń się nie liczy bo jest mały. Ok. :) No to mi wytłumacz słonia. Czemu one umierają za zawał serca ? Ruszają sie. Maja umiarkowany wysiłek fizyczny. Nie jedzą mięsa. Nie stresują się jak gryzonie. ( ich serce uderza 4o razy wolniej niż myszy ) A jednak na zwały chodzą. Tak samo sarny. Właściwie KAŻDY Roślinożerca ma tendencję do zwałów.

Po pierwsze nie podaje tylko jednego argumentu jezeli chodzi o gryzonie, jesli jeszcze Ci ich malo dodam ze gryzonia serce bije do 700 razy na minute to samo mowi za siebie.
Przeważnie w przyrodzie jest tak ze im mniejsze stworzenie tym jego serce bije szybciej.
Nawiązując do Słoni, chciałem zaznaczyć ze wędrujące stado pokonuje dziennie okolo 80 km
jezeli dla Ciebie to umiarkowany wysiłek fizyczny to podziwiam kolego 8)
Poza tym glowna przyczyna giniecia sloni jest oczywiscie niekto inny a nizeli czlowiek ktory w pogoni za bogactwem zabija te zwierzeta dla 2 glupisz klow. Albo zabiera je do niewoli gdzie bardzo rzadko sie rozmnażają. Myślisz ze te zwierzęta nie boja sie o siebie?
Srednia wieku słonia wynosi około 70-80 lat. Ich serca musza pompowac ogromne ilosci krwi i sa codziennie bardzo obciążone. I to na pewno nie pozywienie jest wina tego ze niektore osobniki umieraja na zawal. Z sarnami jest z reszta podobnie jak ze sloniami.
Tak zaciekle broniłeś sie tymi drapieżnikami powiem ci ze średnia wieku Lwa wynosi max 20 lat tak samo geparda Niedźwiedź dla odmiany 35 lat głównym pożywieniem drapieżników jak każdy wie jest mięsko. Dla porównania średnia wieku słonia około 70lat inne zwierzęta roslinozerne zyja podobnie do drapieznikow.
Jeszcze dodam bo nie wiem czy wiesz ze rozlinozercy sa czesto pokarmem dla drapiezcow i sa w ciaglym stresie nawet na sam widok drapieznika zwierzak moze doznac zawalu. Juz nie mowie o biednych sloniach na ktore malo ze poluja drapiezcy ale poluja jeszcze ludzie :/
Toudisław napisał/a:
Ale co w jajkach serah itp jest przyczyną powstawania cholesterolu ?

Zoltko jaja jest najobfitszym zrodlem cholesterolu...
Toudisław napisał/a:
Dla dobra koni mam prośbę. Niech twój ojciec przestanie się nimi zajmować :-?

Skoro zaden z koni ktorymi sie zajmowal nie doznal zawalu to chyba dobrze?
Owszem doznaja zawalow ale wiesz za czyja sprawa? Za sprawa ludzi ktorzy raza je pradem ktory powoduje skurcz mięśni co za tym idzie zawal...
Toudisław napisał/a:
Jakikolwiek podręcznik o chorobach koni powie ci, ze częstotliwość zawałów u koni jest podobna jak u ludzi.

Czy ta książka mówi na pewno o koniach żyjących dziko?
Toudisław napisał/a:
Wegetarianizm pozbawia nas wielu aminokwasów

Pytanie po co nam więcej niż te niezbedne 8 ktore spokojnie przez właściwe dobranie składników możemy znaleźć w diecie wegetarianzkiej.
Toudisław napisał/a:
Cukrzyce jedzą mięso. I to dość często jednak ważne jest jego przyrządzenie. Smażone odpada. ważne, by dostarczać organizmowi odpowiednią ilość białka, 0,8 - 1g na kilogram masy ciała, bogate w białko są: cielęcina, wołowina, chude wędliny, drób, ryby, rośliny strączkowe;
_________________

Cukrzycy powinni spozywac przede wszystkim węglowodany w postaci pieczywa , kasz makaronu , ziemniakow oraz duzej porcji warzyw i owocowa-nad niewielka objętościowo i wagowo porcja bialka (dlaczego nie w postaci roslin strączkowych?:)) i tłuszczów.
Nalezy wrecz unikac diet wysokobialkowych i tłustych.
Jezeli chodzi o cukrzykow to musza oni wiedziec jakie warzywa i owoce spożywać dlatego zostaly one podzielone na 4 grupy

Grupa I – warzywa o zawartości 2–5 proc. węglowodanów: boćwina, brokuły, cykoria, kalafior, ogórek, pomidor, rzodkiewki, rabarbar, sałata, szczypiorek, szpinak, szparagi. Owoce: arbuzy, cytryny, grejpfruty, melony, poziomki, truskawki, żurawiny.

Grupa II – warzywa o zawartości 5–10 proc. węglowodanów: brukiew, brukselka, buraki, cebula, dynia, jarmuż, fasolka szparagowa, kalarepa, kapusta biała, czerwona i włoska, marchew, papryka, nać pietruszki, pory, rzepa, szczaw, włoszczyzna z kapustą i bez. Owoce: agrest, ananasy, borówki, brzoskwinie, czarne jagody, czereśnie, gruszki, jabłka, jeżyny, maliny, mandarynki, morele, pomarańcze, porzeczki białe i czerwone, wiśnie.

Grupa III – warzywa o zawartości 10–25 proc. węglowodanów: bób, chrzan, czosnek, groszek zielony, koperek zielony, korzeń pietruszki, seler, ziemniaki. Owoce: banany, czarne porzeczki, śliwki, renklody, winogrona, owoce suszone.

Grupa IV – warzywa o zawartości do 75 proc. węglowodanów: groch, fasola, soja, soczewica, kukurydza.

Warzywa i owoce z grupy 1 i 2 cukrzycy moga spozywac bez ograniczen, natomiast musza uwazac na te z grupy 2 i 3

Jeszcze dodam ze wyrozniamy 3 grupy weglowodanow ze wzgledu na szybkosc wchlaniania se glukozy z przewodu pokarmowego do krwi:

* węglowodanach „biegnących” – niewskazanych dla osób z cukrzycą, które wchłaniają się najszybciej z przewodu pokarmowego i powodują gwałtowny przyrost glukozy we krwi. Zaliczamy do nich takie pokarmy, jak cukier sypki i w kostkach, cukierki, czekoladki, słodkie ciastka, lody, miód, konfitury, soki słodzone, słodkie owoce i kandyzowane, itp.

* Węglowodanach „maszerujących” – wskazanych dla osób z cukrzycą - do których zaliczamy produkty dość szybko wchłaniające się, jednak dające wolniejszy przyrost glukozy we krwi. Zaliczamy do nich: chleb, ryż, ziemniaki, kasze płatki zbożowe, banany, jabłka, śliwki, truskawki, itp.

* Węglowodany „czołgające się” – wskazane dla osób z cukrzycą, – do których zaliczamy głównie jarzyny: (wszystkie części roślin), marchew, seler, kalafior, pietruszka; jak też chleb gruboziarnisty,itp.

Wierz mi ze w diecie wegetarianskiej najrzadziej stosje sie produkty z grupy weglowodanow ''biegajacych'' :mrgreen:
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-25, 12:15   

Jaskier napisał/a:
Nawiazujac do Sloni, chcialem zaznaczyc ze wedrujace stado pokonuje dziennie okolo 80 km
jezeli dla Ciebie to umiarkowany wysilek fizyczny to podziwiam kolego 8)

Jest. Noe można oceniać tego ludzką miarą. Słonie mają o wile większe od człowieka możliwości. Wilk potrafi przejść 40 kilometrów przez noc. Legiony rzymskie pokonywały nawet 50 km dzienni. Wysiłek słonia jest równomierny bo on nie biegnie a idzie. Może tobie 80 kilometrów wydaje się dużo. Słoń jest trochę od ciebie większy jak byś nie zauważył.
Jaskier napisał/a:
Myslisz ze te zwierzeta nie boja sie o siebie?

:DDD jasne. Codzienie czytają gazety i oglądają telewizje
Co ty gadasz. To tylko słonie, nie są świdome tego zagrożenia. odkąd powstał gatunek sa narażone na różne niebezpieczeństwa. Jak dokładnie każde zwierze.
Jaskier napisał/a:
Tak zaciekle broniles sie tymi drapieznikami powiem ci ze srednia wieku Lwa wynosi max 20 lat tak samo geparda Niedźwiedź dla odmiany 35 lat glownym pozywieniem drapieznikow jak kazdy wie jest miesko. Dla porownania srednia wieku Slonia okolo 70lat inne zwierzeta roslinozerne zyja podobnie do drapieznikow.

A mówisz o niewoli czy naturze ? Słonie są długowieczne. Jest teoria która uzależnia długość życia od pracy serca. Wolniejsza praca serca dłuższe życie. Pozatym drapieżnik się w przyrodzie dość narażone na wszelakie taki. Kruki mogą żyć nawet 120 lat, są wszystkożerne.
Jaskier napisał/a:
Jeszcze dodam bo nie wiem czy wiesz ze rozlinozercy sa czesto pokarmem dla drapiezcow i sa w ciaglym stresie nawet na sam widok drapieznika zwierzak moze doznac zawalu. Juz nie mowie o biednych sloniach na ktore malo ze poluja drapiezcy ale poluja jeszcze ludzie :/

A na drapieżniki sie nie poluje ? Onie się nie stresują ? Zastanów się co piszesz. Zwierzęta nie myślą jak ludzie. I co to za dieta jeżeli roślinożerce sam widok zagrożenia może doprowadzić doz zawału ? Czyli jedzenia trawy przed zwałem nie chroni.
Jaskier napisał/a:
Zoltko jaja jest najobfitszym zrodlem cholesterolu...

:mrgreen:
Związek chemiczny żółtko XD Cukry które są zapasem energii dla rozwijającego się kurczaka
Jaskier napisał/a:
Czy ta ksiazka mowi na pewno o koniach zyjacych dziko?

Ogólnie. Te żyjące dziki faktycznie rzadziej na zawał umierają. Jeden to nadal sie tam zdarza. W naturze dochodzą czynniki jak Drapieżniki, głód, choroby.
Jaskier napisał/a:
Cukrzycy powinni spozywac przede wszystkim weglowodany w postaci pieczywa , kasz makaronu , ziemniakow oraz duzej porcji warzyw i owocow-nad niewielka objetosciowo i wagowo porcja bialka (dlaczego nie w postaci roslin straczkowych?:)) i tluszczow.
Nalezy wrecz unikac diet wysokobialkowych i tlustych.
Jezeli chodzi o cukrzykow to musza oni wiedziec jakie warzywa i owoce spozywac dlatego zostaly one podzielone na 4 grupy

XD Odradzasz cukrzykom tłuszcze i białka a zalecasz same cukry ? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Nie wiem są to wziąłeś. Ale cukrzycy mogą jak najbardziej jeszcze białka potem tłuszcze na końcu cukry złożone. Wez pod uwagę że cukrzyca to patologia. Nie można jej oceniać jak przy zdrowym człowieku. Dieta wegetariańska zawiera nabiały, owoce, białe pieczywo co przy cukrzycy wskazane nie jest. Dla cukrzyka dieta wegetariańska jest wręcz zabójcza. Bo eliminuje białka zwierzęce. Człowiek musi jeść białka. A Cukrzyk nabiału musi unikać jak sam pisałeś. Wyszyto z umieram.
Jaskier napisał/a:
węglowodanach „biegnących” – niewskazanych dla osób z cukrzycą, które wchłaniają się najszybciej z przewodu pokarmowego i powodują gwałtowny przyrost glukozy we krwi. Zaliczamy do nich takie pokarmy, jak cukier sypki i w kostkach, cukierki, czekoladki, słodkie ciastka, lody, miód, konfitury, soki słodzone, słodkie owoce i kandyzowane, itp.

To nie jest mięso.

Jaskier napisał/a:
inne zwierzęta roslinozerne zyja podobnie do drapieznikow.

W Polsce jeleń żyje koło 15 lat i umiera ze starości.
Jaskier napisał/a:
Pytanie po co nam więcej niż te niezbedne 8 ktore spokojnie przez właściwe dobranie składników możemy znaleźć w diecie wegetarianzkiej.

Nie wiem. nie muszę wiedzieć dlaczego. Wiem, że są potrzebne. Zapytaj jakiegokolwiek lekarza
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-25, 13:40   

Toudisław napisał/a:
Noe można oceniać tego ludzką miarą.

Skoro twierdzisz ze nie mozna oceniac ich ludzka miara to dlaczego sam porownujesz je do czlowieka? Poza tym ludzie (wegetarianie) odzywiaja sie zupelnie inaczej niz niektore zwierzeta roslinozerne w zwiazku z czym nie widze sensu w porownywaniu. ;)
Wiec jesli bylbys laskaw moze podasz jakies przyklady ludzi u ktorych wegetarianizm tym bardziej weganizm spowodowal zawal. Ja nie znam...
Toudisław napisał/a:
jasne. Codzienie czytają gazety i oglądają telewizje
Co ty gadasz. To tylko słonie, nie są świdome tego zagrożenia.

Chwianie się na boki , podnoszenie na przemian przedniej i tylniej łapy, branie różnych przedmiotów do ust- są typowym objawem stresu u słoni.
Ciekawe dlaczego kiedy slon czuje zapach czlowieka to ucieka...
Nie sa swiadome zagraozenia?? Wiesz dlaczego slonie tak panicznie unikaja spotkan z pszczolami?
Dlatego ze ugryzienie wewnatrz traby jest bardzo bolesne dla slonia ktory jest tego swiadomy. Dowodem na to ze sa to istoty swiadome zagrozenia jest to ze zawsze kiedy najstarsza samica wyczowa niebezpieczenstwo alarmuje to calemu stadu.
Ba slonie nawet potrafia odrozniac ludzi szkodliwych od tych nieszkodliwych.
Świadczą o tym wyniki badań opublikowanych w piśmie "Current Biology". Obserwowane przez naukowców słonie z Kenii reagowały większym strachem i agresją na zapach i czerwony kolor ubrań noszonych wcześniej przez wojowników masajskich niż przez mężczyzn z plemienia Kamba.
Wojowniczy Masaje polują z dzidami na słonie. Tymczasem rolniczy lud Kamba nie stanowi dla słoni większego zagrożenia.

Toudisław napisał/a:
A mówisz o niewoli czy naturze ?


Chodzilo mi o zwierzaki zyjace w naturze.

Toudisław napisał/a:
Kruki mogą żyć nawet 120 lat, są wszystkożerne.

Kruk to nie ssak, jego organizm jest zbudowany zupelnie inaczej. Wydaje mi sie ze wegetarianizm dotyczy ludzi i to na nich powinnismy sie zatrzymac.
Toudisław napisał/a:
Związek chemiczny żółtko XD Cukry które są zapasem energii dla rozwijającego się kurczaka

Owszem zoltko sklada sie takze z weglowodanow z tym ze jest ich tam najmniej. najwiecej jest tluszczy i bialka. Zoltko zawiera az 250-300 mg cholesterolu.
Skład jaja bez skorupy:

Woda: 73,6%
Białko: 12,8%
Tłuszcz: 11,8%
Cukry: 1,0%
Składniki mineralne:0,8 %
Jak wyraznie widac nie liczac skladnikow mineralnych cukrow jest najmniej :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Toudisław napisał/a:
XD Odradzasz cukrzykom tłuszcze i białka a zalecasz same cukry ? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Wcale nie , zalecam odpowiednie laczenie cukrow z bialkami(na przyklad zawartymi w roslinach straczkowych) i tluszczami. jak z reszta juz wczesniej napisalem:
Cukrzycy powinni spozywac przede wszystkim węglowodany w postaci pieczywa , kasz makaronu , ziemniakow oraz duzej porcji warzyw i owocowa-nad niewielka objętościowo i wagowo porcja bialka (dlaczego nie w postaci roslin strączkowych?:)) i tłuszczów.

Toudisław napisał/a:
Dieta wegetariańska zawiera nabiały, owoce, białe pieczywo co przy cukrzycy wskazane nie jest.

Pokaz mi gdzie napisalem ze nabialy albo biale pieczywo sa dobre dla cukrzykow.
Biale pieczywo ogolnie jest mniej zdrowe od ciemnego to chyba kazdy wie.

Toudisław napisał/a:
To nie jest mięso.

Wyraznie zaznaczylem ze podaje 3 grupy WEGLOWODANOW nie mowilem tam o miesie.
Przez podanie tych grup chcialem tylko pokazac ze cukrzycy moga spozywac odpowiednio dobrane warzywa i owoce, i ze nie wszystkie tak trudno wchlaniaja sie do krwi.
8)
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-30, 15:08   

Jaskier napisał/a:
Cukrzycy powinni spozywac przede wszystkim węglowodany w postaci pieczywa , kasz makaronu , ziemniakow oraz duzej porcji warzyw i owocowa-nad niewielka objętościowo i wagowo porcja bialka (dlaczego nie w postaci roslin strączkowych?:)) i tłuszczów.
Nalezy wrecz unikac diet wysokobialkowych i tłustych.
Jaskier napisał/a:
Z tego co wiem to dieta wegetariańska (dobrze stosowana) zapobiega zachorowaniu na cukrzyce. 8)

Tutaj piszesz, że cukrzycy powinni unikać tłuszczy i białek. Pisałeś też że zdrowa dieta wegetariańska nadaje się dla cukrzyka. A tak nie jest. Wegetarianie powinni jesteś nabiały a cukrzycy nie. Jak już ci udowadniam w nabiałach jest nie mało cukru. Weż tez pod uwagę, że mówienie o cukrzykach tu mija sie z celem. Bo Cukrzyca jest PATOLOGIĄ chorobą. To co jest zdrowe dla cibie czy mnie dla cukrzyka może być zabójcze. Ale napa pewno nie polecał bym mu diety wegetariańskiej bo ta zawiera dużo cukrów tym prostych. Zawiera mało białka a ona jest Cukrzykom potrzebne.

Jaskier napisał/a:
Skoro twierdzisz ze nie mozna oceniac ich ludzka miara to dlaczego sam porownujesz je do czlowieka?

Wyciągnąłeś moje zdanie z kontekstu. Chciałem zaznaczyć że 80 kilometrów dl słonia to nie tak dużo. Nie zawsze można porównywać. Wybrałem siwienie i słonie bo ich serca sa do ludzi podobne. Jeżeli sie porównuje zawsze starajmy się pamiętać o proporcjach.

Co do stresu. Ja nie neguje, że słonie go odczuwają. Chodzi o to, że nie jest to odczucie ciągłe. Zresztą stres z strony człowieka czy drapieżnika towarzyszył id tysięcy lat. Sam stres nie ma prawa wywołać ataku. Serce musi byś już osłabione czy wrażliwe. Mięsożercy tez na stres są narażeni i tym chyba zapominasz i jakoś nie umierają na zawły.
Jaskier napisał/a:
Chodzilo mi o zwierzaki zyjace w naturze.

Ok. W naturze są jeszcze inne zagrożenia
Jaskier napisał/a:
Wcale nie , zalecam odpowiednie laczenie cukrow z bialkami(na przyklad zawartymi w roslinach straczkowych) i tluszczami. jak z reszta juz wczesniej napisalem:
Cukrzycy powinni spozywac przede wszystkim węglowodany w postaci pieczywa , kasz makaronu , ziemniakow oraz duzej porcji warzyw i owocowa-nad niewielka objętościowo i wagowo porcja bialka (dlaczego nie w postaci roslin strączkowych?:)) i tłuszczów.

Na wązywa i owoce powinni uważać. Bo fruktoza im szkodzi. Cukrzycy muszą jesz nie mało kalorii. Jednak tak by w ich organizmie polityka cukrów była w równowadze. Białka pokarm zwiezeczy lepij się nadaje. W roślinach strączkowych nie ma tyle białka a ni takich białek które człowiek dobrze przyswaja. Tak jak z Cytrynom zawarta w niej witamina C jest dla człowieka nie przyswajalna.
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-30, 18:27   

Toudisław napisał/a:
Wegetarianie powinni jesteś nabiały a cukrzycy nie.

Hohoho a kto powiedzial ze wegetarianie powinni spozywac nabialy? Ja jestem wegetarianem i jakos nie spozywam. Sa rozne odmiany wegetarianizmu, ktos moze byc lakto-owo wegetarianinem, lakto wegetarianinem, weganinem, frukto weganinem.
Wcale nie trzeba spozywac nabialu ;) To indywidualna sprawa kazdego wegusa 8)

Toudisław napisał/a:
Wybrałem siwienie i słonie bo ich serca sa do ludzi podobne.

Sam napisales ze serce slonia jest podobne do ludzkiego wiec nie pisz ze dla slonia przejscie 80 km jest malym wysilkiem. W moim mniemaniu byloby podobnym wysilkiem jak u czlowieka skoro ich serca sa podobne do naszych.

Toudisław napisał/a:
Mięsożercy tez na stres są narażeni i tym chyba zapominasz i jakoś nie umierają na zawły.

Nie wiem czy wiesz o tym ze goniac Niedzwiedzia skuterem mozna doprowadzic u niego do zawalu.
Poza tym miesozercy choruja czesto na wlosnice jest to choroba pasozytnicza bardzo szybko roznoszona ,ludzie jedzacy mieso sa narazeni na zachorowanie. Powiklania to miedzy innymi zapalenie miesnia sercowego.
Naturalnie wlosnica przenosi sie najczesciej przez drapieznikow...
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-30, 19:54   

Jaskier napisał/a:
Hohoho a kto powiedzial ze wegetarianie powinni spozywac nabialy? Ja jestem wegetarianem i jakos nie spozywam.

To jesteś weganem :P stosowałeś nie precyzyjne określenia to się nie dziw że zaszło nie porozumienie
Jaskier napisał/a:
Sam napisales ze serce slonia jest podobne do ludzkiego wiec nie pisz ze dla slonia przejscie 80 km jest malym wysilkiem.

Podobne w BUDOWIE a nie wydolności. Moje serce i Pudziana jest prawie identyczne tylko że ja się prędzej zesram niż przeciągne TIRa. Słoń ma od czlowieka o Wilele większą wydolność organizmu
Jaskier napisał/a:
Nie wiem czy wiesz o tym ze goniac Niedzwiedzia skuterem mozna doprowadzic u niego do zawalu.

Jans, że tak. Serce ma swoją wydolność. Tutaj mówisz o ekstremalnym wysiłku. Niedzwiedze są WSZYSTKOŻERNE
Jaskier napisał/a:
Poza tym miesozercy choruja czesto na wlosnice jest to choroba pasozytnicza bardzo szybko roznoszona ,ludzie jedzacy mieso sa narazeni na zachorowanie. Powiklania to miedzy innymi zapalenie miesnia sercowego.

Na to chorobę chorują tez roślinożercy. Włosień jest w wodzie gdzie dostał się wydalony z kałem/ moczem
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-30, 20:27   

Toudisław napisał/a:
To jesteś weganem :P stosowałeś nie precyzyjne określenia to się nie dziw że zaszło nie porozumienie

Niestety weganinem nie moge sie nazwac. Dlatego ze w niektorych produktach dopuszczam laktoze i lecytyne jednak staram sie to ograniczac. Ale tak zeby sobie pic mleko albo jesc ser czy jajka to nie jem.
Mimo tego niestety nadal jestem wegetarianem. Weganem jest czlowiek ktory wyrzeka sie calkowicie produktow pochodzenia zwierzecego w tym miodu, ja miod jadam 8)

Toudisław napisał/a:
Na to chorobę chorują tez roślinożercy. Włosień jest w wodzie gdzie dostał się wydalony z kałem/ moczem

Nie zmienia to faktu ze jest to choroba przenoszona przez drapieznikow i miesozercow w wyniku czego cierpia ci ktorzy nimi nie sa.

Toudisław napisał/a:
Jans, że tak. Serce ma swoją wydolność. Tutaj mówisz o ekstremalnym wysiłku. Niedzwiedze są WSZYSTKOŻERNE


Nie mowie o ekstremalnym wysilku tylko o strachu, udowadniam to ze mozliwym jest doznanie zawalu na skutek stresu. Czemu z reszta ty zaprzeczasz:
Toudisław napisał/a:
Sam stres nie ma prawa wywołać ataku.

I zapewniam Cie ze jest tutaj mowa o calkiem zdrowym sercu.
Kiedy sie stresujemy nasze serce wpada wtedy w stan pewnego rodzaju arytmii co jest okazuje sie bardzo niebezpiecznym stanem.
Nadmiernie wydalana adrenalina nie ma dobrego wplywu na nasz organizm. Stres to zło...
Toudisław napisał/a:
Słoń ma od czlowieka o Wilele większą wydolność organizmu

Ktos to sprawdzał ?
  
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-30, 21:54   

Jaskier napisał/a:
Nie zmienia to faktu ze jest to choroba przenoszona przez drapieznikow i miesozercow w wyniku czego cierpia ci ktorzy nimi nie sa.
Właśnie roślinożercy przenoszą tego pasożyta. Spożywają z woda lub na roślinach. a teraz człowiek rzadko na nią choruje. Są badania
Jaskier napisał/a:
Nie mowie o ekstremalnym wysilku tylko o strachu, udowadniam to ze mozliwym jest doznanie zawalu na skutek stresu. Czemu z reszta ty zaprzeczasz:

Wyjołeś zdanie z kontekstu. U zdrowego cżłowieka to nie powinno nastąpić. Chyba, że stres jest nagły i potworny. Ale natura jest na to gotowa. Przecież zwierzęta często są narażone na utratę życia. Gdyby kazdy roślinożerca umierał gdy zobaczy drapieżnika ten tylko by się pokazywł i zjadał padlinę :mrgreen: :mrgreen:
Jaskier napisał/a:
Ktos to sprawdzał ?

Już sprawdzone. No sam zobacz. To raczej spore zwierze. By przepompować krew do takiego organizmu serce musi być silne
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-30, 23:52   

Toudisław napisał/a:
Właśnie roślinożercy przenoszą tego pasożyta. Spożywają z woda lub na roślinach. a teraz człowiek rzadko na nią choruje. Są badania

Sam napisales wczesniej ze zostaje wydalany z kalem i moczem do wody. A kto go wydala? Miesozercy. I nie mow glupstw typu:
Toudisław napisał/a:
Właśnie roślinożercy przenoszą tego pasożyta.

Bo to bzdura
Po spożyciu przez człowieka lub zwierzę mięsa zawierającego larwy włośnia, torebki larw rozpuszczają się w soku żołądkowym.
Do zarażenia dochodzi przez zjedzenie zarażonego mięsa.
Włośnica (trychinoza, trichinelloza) jest chorobą pasożytniczą, spowodowaną zakażeniem larwami włośnia krętego (Trichinella spiralis), znajdującymi się w mięśniach chorych świń.
Cały cykl rozwojowy Włosnia przechodzi w jednym żywicielu.
Wlosien nie jest w stanie zyc ,rozmnazac sie w roslinach. To pasozyt ktory jest w stanie rozmnazacsie tylko w miesniach jelitach itp.
Toudisław napisał/a:
Przecież zwierzęta często są narażone na utratę życia. Gdyby kazdy roślinożerca umierał gdy zobaczy drapieżnika ten tylko by się pokazywł i zjadał padlinę :mrgreen: :mrgreen:

Nie mowie tutaj tylko o roslinozercach mowilem akurat o drapieznikach (to ze niedzwiedz jest wszystkozerny nie zmienia faktu ze je mieso)
Poza tym chcialem uduwodnic ze jednak istnieja takie przypadki.
Toudisław napisał/a:
Już sprawdzone. No sam zobacz. To raczej spore zwierze. By przepompować krew do takiego organizmu serce musi być silne

To tylko twoja opinia? ja wlasciwie nie wiem nie bylem w stanie sie nigdzie doszukac dowodow na to ze serce slonia jest bardziej wytrzymale od ludzkiego (oczywiscie biorac pod uwage proporcjonalnosc gabarytow slonia i czlowieka) Chodzi tutaj przede wszystkim o porownanie ktore z reszta sam zapoczatkowales . Owszem slon ma wieksze serce musi pompowac duzo krwi ale to naturalne ze nie moglby miec mniejszego i slabszego bo wtedy nie moglby w ogole funkcjonowac. Czlowiek tez posiada serce odpowiednie do swoich rozmiarow. :->
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-31, 00:26   

Jaskier napisał/a:
Bo to bzdura

Nie jest. Włośnia przenoszą roślinożerny sami na niego nie chorują. Gdy mięsożerca zjada mięso zaraża się. Roślinożerca pozera przetrwalniki pasożyta w wodzie lub NA roślinach. Gdzie są po prostu przeczepione. Z z moczem dostają się tam i od roślinożerców i mięsożerców. Zanim znowu zarzucisz mi gadanie bzdur zastanów się :)
Jaskier napisał/a:
Poza tym chcialem uduwodnic ze jednak istnieja takie przypadki.
Toudisław napisał/a:

Ależ ja absolutnie nie zaprzeczam, że mięsożercy/ wszystkożercy umieraj na zawały. Tylko, że im zdąża sie to rzadziej niż u roślinożerców. To pokazuje że jedzenie tylko roślinek nie ochroni przed zwałem.
Jaskier napisał/a:
Owszem slon ma wieksze serce musi pompowac duzo krwi ale to naturalne ze nie moglby miec mniejszego i slabszego bo wtedy nie moglby w ogole funkcjonowac. Czlowiek tez posiada serce odpowiednie do swoich rozmiarow. :->

A słoń do swoich. Człowiek posiada serce odpowiednie do swoich potrzeb a słoń do swoich. Serce słonia bije stosunkowo wolno. Co świadczy o dużej wydolności. Kady ma swoje granice. Słonie nie są przyzwyczajone do nagłego wysiłku. Może byś spory ale równomierny. Długo nie pobiegną. ( człowiek przebiegnie 40 Kilometrów) Dla słonia to nie wykonalne. Ale sam rozmiary dają mu przewagę. On zrobi jeden krok tu musisz 2/3. Długowieczność słonie ma źródło w powolnej akcji serca
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-31, 02:14   

Toudisław napisał/a:
A słoń do swoich. Człowiek posiada serce odpowiednie do swoich potrzeb a słoń do swoich. Serce słonia bije stosunkowo wolno. Co świadczy o dużej wydolności. Kady ma swoje granice. Słonie nie są przyzwyczajone do nagłego wysiłku. Może byś spory ale równomierny. Długo nie pobiegną. ( człowiek przebiegnie 40 Kilometrów) Dla słonia to nie wykonalne. Ale sam rozmiary dają mu przewagę. On zrobi jeden krok tu musisz 2/3. Długowieczność słonie ma źródło w powolnej akcji serca

Wszystko co napisales swiadczy tylko o jednym.
A mianowicie o tym ze zwierzeta znacznie roznia sie od ludzi i niepowinnismy ich porownywac. Z reszta sam juz pisalem o tym ze wegetarianizm polega na wlasciwym dobieraniu laczeniu skladnikow nie mozesz powiedziec ze slon czy inne roslinozerne zwierze jest wegetarianem! Dlatego ze jest to dieta stworzona przez ludzi i to oni ja stosujaa nie zwierzeta. Zwierzeta roslinozerne to po prostu zwierzeta roslinozerne a nie wegetarianie. Ja caly czas probuje wytlumaczyc to ze WEGETARIANIZM zapobiega zawalowi serca i jego chorobom, sprzyja pracy ukladu krwionosnemu. Zwierzeta zywia sie inaczej od ludzi i nie widze tutaj powodow do jakichkolwiek porownywan. Wegetarianizm pomaga ludzkim sercom co jest z reszta udowodnione.
Toudisław napisał/a:
Nie jest. Włośnia przenoszą roślinożerny sami na niego nie chorują. Gdy mięsożerca zjada mięso zaraża się. Roślinożerca pozera przetrwalniki pasożyta w wodzie lub NA roślinach. Gdzie są po prostu przeczepione. Z z moczem dostają się tam i od roślinożerców i mięsożerców. Zanim znowu zarzucisz mi gadanie bzdur zastanów się :)

Nadal trzymam sie tego ze gadasz bzdury.
Jest to choroba odzwierzęca!!! Rosliny nie maja z tym nic wspolnego
Larwy włosnia osiedlają się głównie w
mięśniach poprzecznie prążkowanych (z wyjątkiem mięśnia sercowego), gdzie w postaci
otorbionej mogą pozostać przez kilka a nawet kilkanaście lat.
Caly proces rozpoczyna sie od larw Trichinella ktore nie sa w stanie zyc na roslinach.
Jezeli juz znajduja sie w wodzie to tylko za posrednictwem odchodow zarazonych miesozercow. I na pewno nie przezyja w niej tak dlugo jak moga zyc w miesniach (nawet do 50 lat)
Jedno zwierze zjada drugie zwierze, człowiek zaraża się jedzac nieprzebadane sanitarnie, niedogotowane mieso lub zupełnie surowe, np. tatara.
Nic nie zmieni faktu ze glownym nosnikiem tego pasozyta jest zabite niehumanitarnie mieso...
Opisano nawet kilka przypadków zarażenia włośnicą na Arktyce (ofiarami byli polarnicy, którzy spożyli niedosmażone mięso niedźwiedzi polarnych). (wiele roslin to na Arktyce chyba nie zyje...
Z tego co wiem to wlosien mozna leczyc ziolami ( ziola to chyba roslinki co nie?)

Odnoszac sie jeszcze do tej wypowiedzi:
Toudisław napisał/a:
a teraz człowiek rzadko na nią choruje. Są badania

Spotykane w ostatnich latach epidemie charakteryzują się na ogół łagodnym przebiegiem, co związane jest z rozcieńczeniem materiału zakaźnego w wyniku przemysłowej produkcji wędlin.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-12-31, 07:31   

Jaskier napisał/a:
Jest to choroba odzwierzęca!!! Rosliny nie maja z tym nic wspolnego

Zlituj się. Czytaj uważnie :/ przetrwalniki mogą znajdować się w wodzei i NA roślinach. Włąśnie przez mocz. Mięsożerca zaraza sie zajadając mięso roślinożercy. Ale odpowiedz mi skąd pasożyt u roślinożercy ? Wypija go z wodą lub na roślinie gdzie n. znalzł się przez moczy czy pad wód
Jaskier napisał/a:
Jedno zwierze zjada drugie zwierze, człowiek zaraża się jedzac nieprzebadane sanitarnie, niedogotowane mieso lub zupełnie surowe, np. tatara.

:DDD Kto je wieprzowego tatara. Zarażenie włośniem koniny jest tylko teoretyczne. Minimalne. Co do wieprzowiny to spokojnie można jeść na surowo. Więc ty piszesz bzdury. Włosień zresztą obecnie nie jest zagrożeniem. Badana jest KAŻDA sztuka ubijana w rzeźni. Badanie jest dość proste.
Jaskier napisał/a:
Z tego co wiem to wlosien mozna leczyc ziolami ( ziola to chyba roslinki co nie?)

Pierwszy raz słyszę. Tą chorobę leczy się ciężką chemią.
Jaskier napisał/a:
Wszystko co napisales swiadczy tylko o jednym.
A mianowicie o tym ze zwierzeta znacznie roznia sie od ludzi i niepowinnismy ich porownywac. Z reszta sam juz pisalem o tym ze wegetarianizm polega na wlasciwym dobieraniu laczeniu skladnikow nie mozesz powiedziec ze slon czy inne roslinozerne zwierze jest wegetarianem!

Nie. Ale je tylko rośliny. Porównanie jest uzasadnione. Ssaki są do siebie podobne. Szczególnie jeżeli chodzi o serce. Chce ciś wytłumaczyć mechanizm bio cehemiczny. To że cukry zawarte w roślinach odkładają się na sercu jako cholesterol. że nawet jedząc rośliny nie unikniesz problemów wieńcowych.
Jaskier napisał/a:
Ja caly czas probuje wytlumaczyc to ze WEGETARIANIZM zapobiega zawalowi serca i jego chorobom, sprzyja pracy ukladu krwionosnemu.

A ja że nie ma na to dowodu. Bo wegetarianizm jest sprzeczny z natura człowieka. Ewolucja uczyniła z nas wszystkożerców z przewagą mięsożercy. Pokarm rośliny jest pokarmem mało kalorycznym i trudnym do strawienia przez organizm. Jeżeli nie zminiłeś trybu życia. A drastycznie zmieniasz dietę to nie odbędzie się to bez wpływu na twój organizm. Jeszce unikasz nabiałów co pozbawia cię cennych nie dostępnych nigdzie indziej białek. Gdyby wegetarianizm był zdrowy byli byśmy roślinożercami. Ale natóra stworzyła nas na wszystkożerców. To jest fakt. Odchodząc od tego narażasz swój organizm na szkodę.
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2007-12-31, 13:07   

Toudisław napisał/a:
Kto je wieprzowego tatara. Zarażenie włośniem koniny jest tylko teoretyczne. Minimalne. Co do wieprzowiny to spokojnie

Czy ja powiedzialem ze wieprzowego? Nie wydaje mi sie. Chodzilo mi tutaj szczegolnie o tatara z miesa wolowego...
Co do zachorowan juz cos napisalem:
Spotykane w ostatnich latach epidemie charakteryzują się na ogół łagodnym przebiegiem, co związane jest z rozcieńczeniem materiału zakaźnego w wyniku przemysłowej produkcji wędlin.
Wlasnie wieprzowym miesem mozna zarazic sie najlatwiej i to ono jest najczesciej zakazone.
Toudisław napisał/a:
Zlituj się. Czytaj uważnie :/ przetrwalniki mogą znajdować się w wodzei i NA roślinach. Włąśnie przez mocz. Mięsożerca zaraza sie zajadając mięso roślinożercy. Ale odpowiedz mi skąd pasożyt u roślinożercy ? Wypija go z wodą lub na roślinie gdzie n. znalzł się przez moczy czy pad wód

Skoro twierdzisz ze wlosniem tak bardzo zarazone sa rosliny i woda dlaczego nie odnotowano do tej pory przypadkow zachorowan przez zjedzenie roslin albo wypicia wody. Najwiecej przypadkow o ile mnie pamiec nie myli bylo i jest przez zjadanie miesa.
I jak juz z reszta napisalem larwy wlosnia moga przebywac w tkance miesni nawet do 50 lat i to jest glownym zagrozeniem.
Toudisław napisał/a:
Badana jest KAŻDA sztuka ubijana w rzeźni.

hehe nie bylbym tego taki pewny.
Toudisław napisał/a:
To że cukry zawarte w roślinach odkładają się na sercu jako cholesterol.

I znowu wracasz do tego samego.
Warzywa i owoce są dobrym źródłem witamin E, C i betakarotenu. Te mikroelementy chronią przed utlenianiem cholesterolu. Należy więc jeść dużo warzyw i owoców.
Warzywa, owoce i zboża, zawierają blonnik, który powoduje obniżenie ilości cholesterolu w organiźmie. To co piszesz jest smieszne. Kazdy wie co to jest cholesterol i co nalezy jesc zeby go unikac. Owszem cukry zawarte w niektorych roslinach moga byc niebezpieczne w nadmiarze ale nie pod wzgledem cholesterolu,''odkladanie sie cukrow w postaci cholesterolu'' tak tylko nie zapominaj o tym ze tutaj chodzi o cukry z grypy ''biegajacych'' a mianowicie:cukier sypki i w kostkach, cukierki, czekoladki, słodkie ciastka, lody, miód, konfitury, soki słodzone, słodkie owoce i kandyzowane, itp.
Reszta zapewniam ci jest calkowicie bezpieczna...

Poza tym wydaje mi sie ze juz wystarczajaco duzo napisalem o cukarch zawartych w roslinach w powyzszych postach. Dokladnie je podzielilem i udowodnilem ze nawet chorzy na cukrzyce moga je spozywac. Nawet ich wiekszosc. Nie chce mi sie do tego wracac i walkowac odnowa.
Glownym zagrozeniem dla oragnizmu jezeli chodzi o cholersterol sa tluste miesa , tluszcz,jajka... i tego nic nie zmieni to glowne zagrozenie powie ci to kazdy.
Toudisław napisał/a:
A ja że nie ma na to dowodu. Bo wegetarianizm jest sprzeczny z natura człowieka. Ewolucja uczyniła z nas wszystkożerców z przewagą mięsożercy. Pokarm rośliny jest pokarmem mało kalorycznym i trudnym do strawienia przez organizm. Jeżeli nie zminiłeś trybu życia. A drastycznie zmieniasz dietę to nie odbędzie się to bez wpływu na twój organizm. Jeszce unikasz nabiałów co pozbawia cię cennych nie dostępnych nigdzie indziej białek. Gdyby wegetarianizm był zdrowy byli byśmy roślinożercami. Ale natóra stworzyła nas na wszystkożerców. To jest fakt. Odchodząc od tego narażasz swój organizm na szkodę.

Przez wiele lat mięso było chwalone jako źródło białka. Jednak tu właśnie tkwi pułapka - spożywanie zbytniej ilości potraw mięsnych sprawia, że dostarczamy sobie nadmierną ilość białka, której nasz organizm nie jest w stanie przetworzyć. Nadmiar białka ulega rozkładowi, a nasz organizm zaczyna bronić się przed martwą tkanką białkową, wytwarzając bakterie gnilne, zawierające związki chemiczne o trujących właściwościach. Część z nich zostaje wydalona, reszta natomiast wchłonięta przez tkanki organizmu. Taki nieustanny proces gnilny powoduje w następstwie raka odbytnicy, zaparcia, cukrzycę, miażdżycę, reumatyzm i choroby układu krążenia.

Człowiek posiada cechy charakterystyczne dla stworzen owocozernych, brak natomiast przesłanek, które mogłyby zestawic go z istotami miesozernymi. Po pierwsze zeby ludzkie maja budowe przystosowaną do rozgniatania i przeżuwania pokarmu. Mamy płaskie trzonowce i dobrze rozwiniete siekacze. Tymczasem uzebienie drapieznikow charakteryzuja dobrze rozwiniete, ostre trzonowce, co pozwala na roszarpywanie kawałkow miesa. Kolejnymi cechami swiadczacymi na rzecz niemięsożernej natury ludzkiej jest zawartość i odczyn sliny, długosc przewodu pokarmowego, dlugość jelit, czynności watroby, ksztalt, struktura i działanie zoladka. Poza tym stworzenia drapiezne posiadają charakterystyczne ostre, twarde pazury, przenaczone do zabijania zwierzat i rozdzierania miesa.
Pozostaje jeszcze charakterystyczna cecha skóry owocożerców, mianowicie pory skórne, przez ktore wydzielany jest pot. Skora stworzen miesozernych nie ma porow, a temperatura ciala regulowana jest przez oddech.
Odpowiesz na to ze czlowiek posiada rozum. Uprzedze to mowiac ze czlowiek posiada rozum po to zeby zrozumiec pewne etyczne sprawy a nie zeby zabijac za pomoca narzedzi.Człowiek podzielil zwierzeta na te do kochania i te do jedzenia. Nie dostrzega jednak scislego powiazania, braku logiki pomiedzy ta pozorna "miłoscia" i faktem, że w jego jadlospisie figuruje mieso.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
  
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3206
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-12-31, 13:20   

Jaskier napisał/a:
Ja caly czas probuje wytlumaczyc to ze WEGETARIANIZM zapobiega zawalowi serca i jego chorobom, sprzyja pracy ukladu krwionosnemu.

Raczej nie tyle wytłumaczyć, co wmówić nam pewne rzeczy. Już w przypadku dobroczynnego wpływu wegetarianizmu na cholesterol udowodniłem, że piszesz może nie tyle bzdury, co swoją wersję nie do końca zgodną prawdę (cholesterol także podnosi spożywanie piwa czy smażonych na oleju roślinnym ziemniaków). Nie baw się w demagoga argumentami które można bardzo łatwo obalić :P :mrgreen:
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,56 sekundy. Zapytań do SQL: 12