Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Moje pierwsze zetknięcie z literaturą fantastyczną.
Autor Wiadomość
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-11-12, 23:59   Moje pierwsze zetknięcie z literaturą fantastyczną.

Nie wierzę, forum zrzeszające tylu fantastów, a nie posiadające takiego tematu? Wstydźcie się :-P
No, ale do rzeczy...
Chciałbym abyście w tym temacie opisali swój pierwszy raz... Swój początek przygody z literaturą fantastyczną. Co was skusiło/zmusiło do sięgnięcia po ten rodzaj książek, jakie były tego przyczyny, oraz od czego zaczynaliście.
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-11-13, 00:58   

Można powiedzieć, że trzy razy podchodziłam do fantastyki. Pierwszy był (o ile dobrze pamiętam, równie dobrze może być zamieniony miejscami z HP) "Hobbit" Tolkiena. Przeczytałam książeczkę jako szczyl, spodobało mi się, ale uznałam za bajkę i nie działałam dalej w tym kierunku.
Niedługo potem dostałam od mamy pierwszy tom Harry'ego Pottera. Cykl był tak popularny, że od razu nastawiłam się do niego negatywnie :P Po pewnym czasie jednak przeczytałam, łącznie z tomem drugim i trzecim. Czekałam w miarę niecierpliwie na czwarty tom, ale żeby sięgnąć po inną fantastykę... niee. Harry Potter to też bajka była. :P
Prawdziwą przygodę z fantastyką zaczęłam dzięki szurniętej polonistce :mrgreen: Dziewczyna przepadała za fantasy i przeforsowała "Ostatnie życzenie" Sapkowskiego jako lekturę. Wypożyczyłam ksiązkę z biblioteki... i wsiąkłam. Taki powiew świeżości! Zupełnie inny niż te skostniałe lektury i moralizatorskie powieści dla młodzieży :P
Miałam wtedy 13 lat. xD

Po Sapku wzięłam się za kanon, czyli Tolkien (urgh), Andre Norton, Ursula K. Le Guin itp. Chyba przez rok nadrabiałam te obowiązkowe pozycje. ^^'
_________________
goodreads .
 
 
Nefren 
Nawiedzona Biolożka


Posty: 33
Skąd: Białystok/Hajnówka
Wysłany: 2007-11-13, 09:10   

Mój pierwszy raz... Jak dawno to było. Na początku musze zaznaczyć, że jeszcze tak w podstawówce i gimnazjum praktycznie wogóle nie czytałam, ale jeśli już to była to jakaś fantastyka. Najpierw był cykl "Szkoła przy cmentarzu", jakieś książeczki na podstawie "Z archiwum X", jednak mogłabym je policzyć na palcach. Dorosłe dzieła zaczęły się pod koniec gimnazjum. "Zwierciadło piekieł" Mastertona. Nie jestem pewna, czy rzeczywiście to była moja pierwsza tego typu książka, ale najbardziej ją pamiętam. Do fantasy musiałam długo sie przekonywać. Dla mnie to wciąż były bajki o królewnach i księciach zaklętych w zabę ;) . Sięgnęłam za namową mojej koleżanki po Andre Nrton, ale prawdziwe, pełnokrwiste fantasy, bez słodzenia, przyszło z Wiedźminem. Potem był Tolkien i tak jakoś wyszło, że nie potrafie czytać niczego co nie ma wątków fantastycznych.
_________________
Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach tam nie ma nic. Jestem tylko ja.
Litania Przeciw Strachowi Bene Gesserit
 
 
Dabliu 


Posty: 834
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2007-11-13, 11:13   

Ciężko sobie przypomnieć takie zamierzchłe dzieje, ale chyba najpierw było takie pisemko dla dzieci, co się zwało "Fantazja", o ile dobrze pamiętam. Znalazłem tam obszerny artykuł o elfach w folklorze (z dwoma pięknymi ilustracjami) i mnie zauroczyło. W drugiej klasie podstawówki przeczytałem swoją pierwszą pełnowymiarową powieść, a był to "Robin Hood", czyli rzecz niemal ocierająca się o fantastykę. Później było na wpół przypadkowe zetknięcie z fantastyką, w postaci pewnego zbiorku z amerykańskimi opowiadaniami SF. Zbiorek malutki, zatytułowany "Serial", a był to rok '89, więc miałem 9 lat i umysł wprost spragniony takich odjechanych wizji. W międzyczasie pochłaniałem różne Sienkiewicze i temu podobne, a w '91 do księgarń trafił pierwszy bodaj oficjalnie wydany "Conan" wydawnictwa Pik. No i wsiąkłem na amen. Rok później, jako dwunastolatek, przeczytałem "Władcę Pierścieni" i to był cios w potylicę. Od tego momentu byłem już uzależniony od literatury fantastycznej, a literatura fantastyczna była skazana na mnie :-)
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2007-11-13, 11:32   

Ciężko stwierdzić. Bo jeśli chodzi o książki to było dość niedawno, tak w wieku 14-15 lat czyli 6-7 lat temu. Jeśli jednak mówić o samej fantastyce to byłoby to może i 14 lat temu, chyba w wieku 7 lat pierwszy raz w ręku miałem Thorgala - piękne czasy, eh... ;) Thorgal i Szninkiel to chyba od czego się zaczęło. Zawsze lubiłem fantastykę i to w różnym wydaniu czy literatury czy filmu - ile ja kreskówek i filmów fantastyczny za młodu oglądałem. :D NO ale wracając do literatury to pierwszy był "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Książka którą do dziś darzę ogromnym sentymentem i uważam za najlepsze dzieło Tolkiena. Potem był... Harry Potter. :mrgreen: No co? Coś trzeba było czytać. ;P Następnie fascynacja grami BG i IWD, a więc przygoda z literaturą spod FR, którą się strasznie zachwycałem aż do wieku 19 lat? o_O No i chyba tak to wyglądało. ;)
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Dabliu 


Posty: 834
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2007-11-13, 11:37   

O, jeśli do literatury dodać komiksy spod znaku Thorgala i Szninkla, to tym też się za młodu zachwycałem na maxa :)
 
 
Nevi 
Enigmajczyk


Posty: 383
Skąd: Ascendentowo
Wysłany: 2007-11-13, 18:33   

Kradłem matce "Krew elfów", "Czas pogardy" i "Chrzest Ognia", potem brałem wielką latarkę, właziłem pod kołdrę i czytałem do późnych godzin nocnych. Miałem chyba z 9 czy 10 lat.
Potem poleciało szybko, niemiły mi WP, bardziej miły Silmarillion i setki innych.
_________________
"O cieniach minionych enigmajskiej kultury łkają miliony tych śmiałków, którzy zasmakowali jej w pierwotnej rozkoszy. By wkrótce zwymiotować. Bo czyż można wyobrazić sobie syntezę większych przeciwieństw niż eklektyczny Wieloświat Filarów, gdzie sprzeczność stanowi fundament bytu? To tutaj, w różnorodności Enigmaium odnajdziesz to czego nie chcesz rozumieć: radość pośród cierpiącego świata."
 
 
Shadowrunner 
Dusza Dzikiego Ludu


Posty: 404
Skąd: Majorat Rabsztyński
Wysłany: 2007-11-13, 20:26   

Ja zacząłem od klasyki klasyk - jak jeszcze miałem chyba z 9 lat - czyli od Conana Bilbiotekarza ;-) i potem całej "ligi lovercraftowskiej", oraz samego HPL - i tak to się mniej więcej zaczęło. Potem jednocześnie zacząłem się interesować grami fabularnymi i oba te zainteresowania zaczęły się intensywnie podsycać, tak, że zacząłem sięgać po coraz bardziej ambitne pozycje. Do WP też podchodziłem chyba ze dwa razu - o dziwo ale sięgnąłem po niego znowu dopiero w I klasie ogólniaka, chociaż Hobbita miałem już dawno za sobą.
_________________
"Summoned I come... Why do you come here? I come to serve... Who do you serve? I serve the truth... What is the truth? That we are one people, one voice... Will you follow me into fire? Will you follow me into darkness? Will you follow me into death? I will follow... Then follow."

Polskie forum eRPG
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2007-11-13, 20:33   

Shadowrunner napisał/a:
Ja zacząłem od klasyki klasyk - jak jeszcze miałem chyba z 9 lat - czyli od Conana Bilbiotekarza ;-)

Miałem identyczni. Najpierw "Conan" w wydaniu "Alfy", a potem był Tolkien (podstawówka) i pierwsze Moorcocki. Po Tolkiena sięgnąłem zaciekawiony opowiadaniami starszego brata i renomą tej książki. Pamiętam, że za wydanie z CIA Books trzeba było dużo zapłacić. "Conan" książkowy ukazał się u nas niedługo po premierze filmowej i wszyscy wielbiciele Arnolda chcieli mieć tą książkę. Cóż to były za piękne czasy.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Raziel 


Posty: 54
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2007-11-13, 20:35   

Zacząłem od Władysława Pierścienicy jak pewnie wiele innych osób, a zachęciły mnie do tego trailery Drużyny Pierścienia, jako że jestem z natury niecierpliwym człowiekiem to nie chciałem czekać aż na moim zadupiu będzie to w kinie i czym prędzej pognałem do brata ciotecznego i pożyczyłem sobie wszystkie 3 części ;]
_________________
Per mortis ad gloria! - Warhammerowy blog, codzienne aktualizacje od dwóch lat :)
 
 
grubshy 
Chlod Mego Serca


Posty: 207
Skąd: Ja tutejszy...
Wysłany: 2007-11-14, 01:46   

Tigana napisał/a:
Miałem identyczni. Najpierw "Conan" w wydaniu "Alfy"

To ten, w ktorym tlumacz poszalal i bohaterowie mowili archaicznym polskim? Jak dales rade to zmeczyc? : )

Ja zaczalem od wydawanego przez Iskry cyku 'Magia Mieczem' czy jako tak. - pierwsze bylo opowiadanie o Connanie 'Ludzie Czarnego Kregu' potem jakies o Solomonie Kane i troche innych.
Nastepnie trafilem na 'Pajeczyne utkana z ciemnosci' Wagnera i polecialo dalej...
_________________
We are the Dwarfs. You will be decapitated. Resistance is futile.
 
 
andy
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-14, 10:51   

To było bardzo dawno temu. Ale chyba zacząłem od Lema i Niezwyciężonego. A później? Większość co można było w tamtych czasach kupić (lata 60-te) ze wskazaniem na hard SF. Co z resztą do tej pory mi zostało
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2007-11-14, 12:42   

grubshy napisał/a:
To ten, w którym tłomacz poszalał i bohaterowie mówili archaicznym polskim? Jak dałeś radę to zmęczyć? : )

Powiem szczerze, ze akurat tej staropolszczyzny nie pamiętam, a czytało się bardzo fajnie. to było coś świeżego, nowego. Mój ulubiony tom to "Droga do tronu" - świetne są "Czerwone ćwieki" i to opowiadanie o Piktach. W swoim czasie znałem też na pamięć wiersz otwierający "Godzinę smoka"
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
fdv 


Posty: 82
Skąd: Neverland
Wysłany: 2007-11-18, 22:41   

Tigana napisał/a:
[Najpierw "Conan" w wydaniu "Alfy"


Heh dziwna sprawa ta sama mala ksiazeczka wpadla mi w reke kiedy dawno temu przekopywalem strych w poszukiwaniu czegos nowego.(Zawsze sie pozniej zastanawialem jak takie rzeczy mogly wyladowac na strychu w pudle, a Słowacki dalej okupuje polki w mieszkaniu rodzicow) Pozniej odziedziczylem biblioteczke po znajomym i tam byly cykle "Ziemiomorze" Le Guin, "Diuna" Herberta, "Eden" Harego Harissona oraz "Żołnierz Arete" ,"Żołnierz z mgly" Gene Wolfe'a wszystko z wyawnictwa Phantom Press. O Thorgalu nie bede nawet wspominal chociaz z zalem stwierdzilem ze pierwsze czesci z KAW rozlatuja juz sie :(
 
 
Haeive 


Posty: 14
Skąd: P-ń
Wysłany: 2008-01-07, 20:30   

No oczywiście, że "Władca Pierścieni" w wieku lat dziesięciu.
_________________
"Nie działaj pochopnie, gdy stajesz naprzeciw łysych, pomarszczonych i uśmiechniętych staruszków."
Terry Pratchett, "Złodziej czasu"
 
 
Elektra 


Posty: 3517
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-01-07, 21:50   

Haeive napisał/a:
No oczywiście, że "Władca Pierścieni"

Że tak zapytam, dlaczego to oczywiste? Jest jakiś wymóg, żeby od tego zaczynać? ;P
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Regissa 
wredna wiedźma


Posty: 578
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-01-07, 21:57   

Elektra napisał/a:
Jest jakiś wymóg, żeby od tego zaczynać? ;P

Uupss... To ja źle zaczęłam, bo od Wiedźmina... Albo od Thorgala //mysli Nie wiem, czy to się liczy, bo wtedy nie miałam świadomości, że to jest fantastyka :mrgreen:
A "Władca Pierścieni" nie jest oczywisty, oczywisty byłby "Hobbit" :-PP
_________________
Paskudny otacza nas świat. Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli. Yurga z Zarzecza
 
 
Elektra 


Posty: 3517
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-01-07, 22:00   

Regissa napisał/a:
A "Władca Pierścieni" nie jest oczywisty, oczywisty byłby "Hobbit"

No to ja oczywiście źle zaczęłam. ;) Bo to był Thorgal. Albo, jeśli nie liczyć komiksu, Andre Norton z trylogią o Kryształowym gryfie, a potem Sapkowski i Eddings... Cholera, a Tolkien dopiero po skończeniu 21 lat...
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tyraela 
Femme Fatale


Posty: 652
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-01-07, 22:11   

Wybiję się, ja zaczęłam od Shadowruna ;P nie wiem, jak to się stało, że sięgnęłam po fantastykę, bo z "Nigdy nie ufaj smokom" nie zrozumiałam niczego. Oprócz tego, że było dużo techniki i smok lecący obok samolotu xD
Potem czytałam różne rzeczy z biblioteki, ale to się już nie liczy ;)
Elektro - ja Hobbita tknęłam dopiero w 6 klasie a WP nie przeczytałam do dziś XD
_________________
"Jaka jest lepsza nagroda niż ta, kiedy unosimy broń nad pokonanym wrogiem, którym pogardzamy, a potem ją opuszczamy? O tak, szlachetność to najcenniejsza rzecz na świecie."
H. Duncan "Atrament"
 
 
Haeive 


Posty: 14
Skąd: P-ń
Wysłany: 2008-01-13, 23:56   

Elektra napisał/a:
Haeive napisał/a:
No oczywiście, że "Władca Pierścieni"

Że tak zapytam, dlaczego to oczywiste? Jest jakiś wymóg, żeby od tego zaczynać? ;P


Faktycznie Czepialska. :-> :-P Nie ma takiego wymogu, ale "Władca" na zawsze pozostanie dla mnie symbolem potęgi fantastyki. :badgrin:

Tyraela - to rzeczywiście jesteś oryginalna. Popieram oryginalność. //piwo
Ale i tak przeczytaj, bo "Nie ma ignorancji, jest wiedza". 8) ;)
_________________
"Nie działaj pochopnie, gdy stajesz naprzeciw łysych, pomarszczonych i uśmiechniętych staruszków."
Terry Pratchett, "Złodziej czasu"
 
 
wob001 

Posty: 100
Wysłany: 2008-02-01, 20:23   

Około 1990 - Larry Niven "Pierścień" - moja pierwsza książka z fantastyki. Do dzisiaj uważam, że trafiłem świetnie - ta książka tak rozpalała wyobraźnię, tyle czasu spędziłem dumając o tym co nie zostało wyjaśnione i opisane, a jedynie zasygnalizowane. Potem poszło już gładko.
 
 
mrtobi 

Posty: 181
Skąd: Snukraina
Wysłany: 2008-05-04, 23:24   

A ja zacząłem kilka miesięcy temu od Pana Lodowego Ogrodu, niestety... niestety bo teraz jestem strasznie wybredny i ciężko mi trafić na coś o zbliżonym poziomie...
 
 
Utopiste 
Nałogowy czytacz


Posty: 8
Skąd: Ostrów Wielkopolski
Wysłany: 2008-06-26, 18:42   

Jako kilkuletni brzdąc dostałam do przeczytania Bajki robotów Lema. Liczyłam, że będzie to coś w klimacie braci Grimm i mocno się rozczarowałm. Później był Powrót króla - książkę przeczytałam nie znając poprzednich części, nie bardzo więc rozumiałam co jest grane :-) Szybko jednak sięgnęłam po Drużynę pierścienia i wszystko stało się jasne.
W zeszłym roku na nowo odkryłam Lema i pokochałam jego książki.
_________________
Shoot for the moon. Even if you miss you will land among the stars.
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2008-06-27, 08:56   

I ja się tu nie wypowiadałam o.o?

Większe czytanie zaczęło się dopiero w Gimnazjum... a wcześniejszego okresu nie pamiętam za bardzo. Wiem że zawsze fascynowały mnie elementy fantastyczne w bajkach braci Grimm i Andersena. W gimnazjum sięgnęłam po Sagę o Ludziach Lodu, a zaraz potem po 'Władcę Pierścieni".... i chyba tak się zaczęło o_O
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Mogget 


Posty: 178
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-06-27, 13:57   

Ja zacząłem w podstawówce od przeczytania Hobbita.Później chciałem przeczytać WP ale jakoś to odłożyłem (z czego się niezmiernie cieszę, bo czytając WP jeszcze w podstawówce mogłem nie do końca zrozumieć i przyswoić sobie ten cykl co mogłoby mnie zrazić do dalszego czytania gatunku).Następnie przyszedł okres gdy czytałem Kinga, Agathę Christie i takie tam ;) Dopiero gdzieś w drugiej klasie gimnazjum wziąłem się za cykl o Kupcach i żywostatkach a potem już jakoś poszło z górki :)
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-06-27, 15:44   

Nie pamiętam co było pierwsze i w jakim wieku. Wiem, że bardzo lubiłem Baśnie z Tysiąca i Jednej Nocy, wiem, że czytałem Thorgale od kuzyna i wieku 10 lat zacząłem grać w RPGi. Gdzieś tam przewinął się Hobbit, którego nie skończyłem, Wampir z Mgieł gdy miałem może 13 lat (dalej jedna z moich ulubionych książek, jednocześnie najbardziej zniszczona), parę książek z Gwiezdnych Wojen, coś z Warhammera, opowiadania Lovecrafta.
Jak kończyłem gimnazjum spytałem Vampdeya (red. nacz. Katedry jeśli ktoś nie kojarzy ; ) ) co by polecał z fantastyki, poleciałem na zakupy, wróciłem m.in. z Eriksonem, Dukajem i Kearneyem. Tak zacząłem porządnie kupować i czytać fantastykę, od tego czasu uzbierało się tego trochę.
A kanonu (Tolkien, Le Guin, Herbert, Sapkowski etc.) nigdy nie przeczytałem.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Terrapodian 


Posty: 75
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2008-06-29, 13:19   

Ja dobrze nie pamiętam.

Z fantastyką ogólnie miałem styczność przy okazji filmów - Gwiezdne Wojny, Willow, Ostatni Smok. A z literaturą... W sumie to dla mnie czarna plama.

Czy "Pinokio" Collodiego się liczy? ;P No to zgłaszam, że pierwszy kontakt z fantastyką miałem w wieku 7 lat.

Pamiętam, że byłem wtedy w przedziale 10-12 lat, gdy zetknąłem się z Władcą Pierścieni. Jednak nie przebrnąłem książki do końca - zatrzymawszy się w drugim rozdziale. Przeczytałem za to taką mało znaną powieść "Spłacony dług" Zbigniewa Prostaka, co zaraziło mnie fascynacją literaturą SF. Potem był klasycznie Harry Potter, jakieś miesiąc-dwa po premierze książki. Niedługo minęło, gdy zacząłem czytać trylogię Tolkiena. Tak to się zaczęło...
_________________
Bóg mi wybaczy. W końcu to jego fach. ~ Heinrich Heine na łożu śmierci
 
 
Nieznany 
Admirał KGB


Posty: 59
Skąd: Mielec
Wysłany: 2008-06-29, 20:21   

Cóż, ja dziecięciem będąc nie przyjaźniłem się wogóle z fantastyką. Wolałem raczej książki przygofowe i nieco historyczne, te wszyswtkie Samochodziki i Tomki, bardzo podobały mi się też opowieści o przygodach Starościca Wolskiego, autorstwa pana Hena, o ile mnie pamięć nie myli. Jeśli miałbym szukać w pamięci wyodrębnioną, jedną powieść fantastyczną, to pewnie byłby to "Mały książę". :) Natomiast na poważnie bakcylem fantastyki zaraził mnie kolega ze stancji, na pierwszym roku studiów i to dzięki "Nowej Fantastyce". I ponieważ szukałem raczej ucieczki od wysokiej abstrakcji myślenia, którą serwowano mi na studiach (matematyka //mur ), to SF traktowałem od początku z nieufnością i ciągnęło mnie do fantasy. Oczywiście czytywałem wszystko, co ów kolega posiadał, ale do dziś nie jestem wielkim sympatykiem fantastyki naukowej. Hmm... to w sumie paradoks, bo jeszcze wtedy (połowa lat 90-tych) "fantastyka" automatycznie była kojarzona z tą naukową. Wkrótce się to zmieniło, ale to już inny temat... acha, dopiero wtedy, w wieku 20 lat, pierwszy raz przeczytałem LOTRa. :badgrin:
_________________


Nieznany Świat
 
 
Filipinkaa 


Posty: 10
Skąd: osw
Wysłany: 2008-07-04, 19:39   

Cóż, za pierwszą książkę można chyba uznać Hobbita - czwarta klasa podstawówki, ale wtedy czytałam to bardziej jako książkę niźli fantastykę. Fantastyka zaczęła się na dobre dopiero jak miałam lat 12 - na wakacjach brat czytał jakąś książkę i pokładał się ze śmiechu. Pytam co tam takiego czyta. Jak myślcie, co to mogło być? Oczywiście Pratchett i "Kolor magii" pierwsza część Świata Dysku. Przeczytał mi parę fragmentów i śmiałam się razem z nim. Potem poleciało szybko: Wiedźmin i Władca. Oraz oczywista reszta świata Dysku, który wciąż czytuję z uwielbieniem :-)
 
 
derbullaw 
cyniczny idealista


Posty: 35
Wysłany: 2008-07-07, 00:53   

Nieznany napisał/a:
Cóż, ja dziecięciem będąc nie przyjaźniłem się wogóle z fantastyką. Wolałem raczej książki przygofowe i nieco historyczne, te wszyswtkie Samochodziki i Tomki

Miałem bardzo podobnie i właściwie można powiedzieć, że fantastykę na poważnie czytuję od czterech lat.
Wcześniej były kilkuletnie czytania przygodówek i książek podróżniczych jako, potem kryminały, sensacje. Tak gdzieś w liceum. Wtedy też trochę fantastyki liznąłem. Zarówno wyższych jak i niższych lotów. Pamiętam Wagnera, Kinga, Coontza, był Dick. Coś Andre Norton także.

Ale jaka była pierwsza książka fantastyczna?
Mój ojciec choć też czytelnik, fantastyki jakoś szczególnie nie miał na stanie, więc pewnie czytałem to co było w domu. Mógł być to "Conan" Howarda, a Może "Wojna światów"? Wellsa
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13