Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? [Zarchiwizowany]
Autor Wiadomość
ASX76 
twój stary


Posty: 12291
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2011-07-13, 22:48   

headache napisał/a:
Mistrz i Małgorzata, po raz enty :)


Nauka na pamięć? ;)
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1558
Wysłany: 2011-07-14, 00:05   

headache napisał/a:
Mistrz i Małgorzata


W sumie, chętnie też bym po raz enty przeczytał.

Oprócz Nawałnicy mieczy zacząłem dzisiaj też Kamienną Ćmę. Jak na razie jest bardzo dobrze.
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5556
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2011-07-14, 06:51   

headache napisał/a:
Mistrz i Małgorzata, po raz enty :)

Jednakowoż ładną mamy dziś pogodę.
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Urshana 


Posty: 745
Skąd: Silesia
Wysłany: 2011-07-14, 08:01   

Skończyłam "Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję" Paula Theroux. Książka jest bardzo dobra jako portret podróżnika, w pewnym momencie bardziej zmienia się w dziennik opisujący samopoczucie w poszczególnych krajach. Widać wyraźnie, że ono się pogarsza, a opisy Japonii i ZSRR są bardzo mroczne. To była pierwsza książka podróżnicza tego autora, który w późniejszych się podobno bardziej rozwija i jest coraz lepszy. Jeśli będę miała okazję i wpadną mi w łapki, na pewno sięgnę.
Obecnie zabieram się za "44 Scotland Street" Alexandra McCall Smitha. Obiecuję sobie lekturę ciepłą, lekką i przyjemną.
_________________
Między książkami - próby blogowe
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2600
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2011-07-14, 09:03   

ASX76 napisał/a:
Choć ucharakteryzowałeś/"ufarbowałeś" się na Rzymianina i zmieniłeś "nazwisko", to w dalszym ciągu wychodzi z Ciebie/prześwieca się prawdziwy Jachu z Forum Stasia Kinga. :-P
Oj tam, oj tam... Błędy młodości ;) A gdzie i w jakich sytuacjach "wychodzi" te prawdziwe alter ego? ;)

adamo0 napisał/a:
Chodzi mi o nagminne powtarzanie pewnych opisów. Kiedy pierwszy raz Dany na przystani spotyka Silnego Belwasa podany jest jego opis (gruby, łysy, w malutkiej kamizelce). Potem znowu jest ten sam opis. Dokładnie ten sam, bo się wróciłem i sprawdziłem. Takich fragmentów jest dużo i psują mi one trochę odbiór, ale tak jak pisałem - nie wymagam od Martina wirtuozerii słowa, ważne że się dobrze bawię ;)
Ja nie pamiętam takich fragmentów i nie zauważałem rzeczy, o których piszesz ;) Podejrzewam, że tak mi szybko zleciało, ze nawet nie wiem kiedy każdy rozdział kończyłem :mrgreen:
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12291
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2011-07-14, 10:21   

Martinus Jachus napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Choć ucharakteryzowałeś/"ufarbowałeś" się na Rzymianina i zmieniłeś "nazwisko", to w dalszym ciągu wychodzi z Ciebie/prześwieca się prawdziwy Jachu z Forum Stasia Kinga. :-P
Oj tam, oj tam... Błędy młodości ;) A gdzie i w jakich sytuacjach "wychodzi" te prawdziwe alter ego? ;)



Sam powinieneś wiedzieć najlepiej. ;) Podpowiem jednak, coby nie obciążać pańskiego umysłu: przede wszystkim w zachwytach nad prozą Tada Williamsa. :-P
 
 
stian
Nałogowiec


Posty: 465
Wysłany: 2011-07-14, 10:40   

Czytam sobie "Podróż do Tindari" Camilleriego, czyli jedna z książek o komisarzu Montalbano. Bardzo dobry kryminał na wakacje, dużo czarnego humoru, ironii. Jest zabójstwo, jest tajemnicze zniknięcie, liczne niewiadome a nad wszystkim góruje niesamowity klimat sycylijskich miasteczek i messyńskiej kuchni. Bardzo smaczne danie.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12291
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2011-07-14, 10:55   

stian napisał/a:
Czytam sobie "Podróż do Tindari" Camilleriego, czyli jedna z książek o komisarzu Montalbano. Bardzo dobry kryminał na wakacje, dużo czarnego humoru, ironii.


Książki pana C., to rozrywka miła i przyjemna. W sam raz na podróż pociągiem czy innym środkiem lokomocji.
 
 
stian
Nałogowiec


Posty: 465
Wysłany: 2011-07-15, 09:16   

Konczę Camilleriego i biorę się za "Nocne czuwanie" wybitnego norweskiego prozaika Tarjei Vesaasa.
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2600
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2011-07-15, 10:44   

ASX76 napisał/a:
Sam powinieneś wiedzieć najlepiej. ;) Podpowiem jednak, coby nie obciążać pańskiego umysłu: przede wszystkim w zachwytach nad prozą Tada Williamsa. :-P
Aaa to... Jak jego twórczość jest wysokich lotów i napisana na bardzo dobrym poziomie, to zachwycać się trzeba i należy ;) Rozumiem jednak, że barbarzyńcy nie rozumieją literatury i kultury cywilizowanego świata... i tak jak plemiona barbarzyńskie zniszczyły zdobycze kultury Rzymu, tak ty niweczysz moją misję szerzenia światu dobrej, rozrywkowej literatury :)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Urshana 


Posty: 745
Skąd: Silesia
Wysłany: 2011-07-15, 18:38   

"44 Scotland Street" McCall Smitha za mną. Czytadło w odcinkach, trochę jak serial, losy wielu postaci splecione ze sobą. Opowieścią o jednej kamienicy zdecydowanie lepszą od utworu szkockiego autora jest "Pchli pałac" Elif Safak. Za mną też "Żmija" Sapkowskiego. Gdyby była krótsza - może byłaby dobrym opowiadaniem. Pogłębiona i bardziej rozbudowana, może miałaby szansę na zostanie dobrą powieścią. A tak nie jest ani jednym ani drugim. Ot, wojna w Afganistanie z elementem nadprzyrodzonym. Zmarnowany potencjał. Ale to już wszyscy wiedzą. W kolejce "Trojka" Chapmana.
_________________
Między książkami - próby blogowe
 
 
radosiewka 


Posty: 72
Skąd: Warszawa/ Łódź
Wysłany: 2011-07-15, 21:09   

Jestem w połowie książki "Amerykanin. Niezwykle skryty dżentelmen" i przez najbliższy tydzień nie będę mogła go dokończyć, bo pojechałam z książką do Warszawy na jeden dzień i czytałam przed snem - tak dobrze ją położyłam "żeby nie zapomnieć", że rano nie mogłam znaleźć książkiXD A książka jest bardzo źle reklamowana - nawet na okładce jest biegnący Clooney z pistoletem, co sugeruje dużo akcji itd. A jest wprost przeciwnie - mnóstwo opisów i przemyśleń narratora, czyli głównego bohatera. Jak na razie jestem lekko zawiedziona tym tytułem. Czytam także "Mój prywatny demon" Żytowieckiego. Więcej tutaj kryminału i klimatu znanego z np. książek Akunina, niż tego urban fantasy. Ale czyta się to dobrze, chociaż na razie nie jest to nic porywającego. Poprzednia książka wydana przez Ifryt - "Dwie karty" była znacznie lepsza.
_________________
Ostatnia Tawerna - wszystko o fantasy, SF,
horrorze i superbohaterach :D
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2011-07-16, 08:39   

Skończyłem "Słońce Słońc" Karla Schroedera :) Powieść dobra, wciągająca, którą świetnie się czyta :mrgreen: Więcej wrażeń >>tutaj<< 8)
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Qbard 


Posty: 198
Wysłany: 2011-07-16, 13:43   

Przeczytałem Thomasa Bergera "Historia Orriego". Jest to druga książka mistrza czarnego humoru jaką przeczytałem i szczerze mówiąc trochę się zawiodłem. Jest to tragedia z elementami humorystycznymi (jak ktoś się uprze, to się pośmieje).
 
 
tr 


Posty: 598
Skąd: Kobyłka/ENE od W-wy
Wysłany: 2011-07-16, 14:00   

Wciągnąłem się w cykl o Anicie Blake autorstwa L. Hamilton i czytam właśnie 11 czy 12 tom... Zabawne romansidło usiłujące udawać horror :)
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4286
Wysłany: 2011-07-16, 18:43   

Wyruszając na kulturalno-oświatową wycieczkę do Słodkiej Francji, w podręcznym bagażu umieściłam jedynie„Anioły musza odejść” Konrada T. Lewandowskiego, co okazało się uczynkiem nieco głupim, albowiem lektury starczyło mi ledwie na pół dnia podróży. I to z przerwami. Rozpaczliwy głód słowa pisanego szybko zmusił mnie do przebiegnięcia się przez autokar i napożyczania od współtowarzyszy (a raczej współtowarzyszek) książek i czasopism. Dzięki temu mogę pochwalić się teraz znajomością „Jedenastu minut” Coelho, „Ognistej” Kogoś Tam (proszę wybaczyć, pamiętam tylko tytuł, a nie chce mi się szukać w Internecie) oraz kawałka „Tożsamości anioła” (jw.). Poza wszystkim zapoznałam się z zawartością najnowszego „Twojego Stylu”, „Dobrych rad” i „Klaudii”, przy czym owa zawartość wymieszała mi się tak dokumentnie, że ograniczę się jedynie do opisu ogólnego wrażenia.
Zaczynając od Lewandowskiego: „Anioły muszą odejść” to historia czwórki warszawskich aniołów, których zadaniem jest uratować miasto przed siłami piekieł. Najskuteczniejszym na to sposobem jest „spełniona miłość księdza redemptorysty i dresiary”, że pozwolę sobie zacytować tekst z okładki. Sami boscy wysłannicy też są odrobinkę niekanoniczni: mamy wśród nich nieco leniwego intelektualistę, husarza, żywcem wyjętą z „Justyny, czyli nieszczęścia cnoty” prostytutkę i...marksistę-ateistę. Powieść czyta się łatwo, lekko i przyjemnie, chociaż w rozrywkową formę opakowano rzeczy poważne, a chwilami nawet bardzo poważne. Mnie najbardziej przypadły do gustu poglądy anioła Leniwca na temat postrzegania Boga przez katolików. Pewnie dlatego, że przypominają moje własne. Intrygująca jest takoż kwestia powstania warszawskiego (pojechał pan L. po bandzie, oj, pojechał, ale coś jest na rzeczy) i jego roli w dziejach; w międzyczasie na horyzoncie pojawia się Ojciec Dyrektor i Prawdziwi Polacy, a nawet następuje Zniebazstąpienie Matki Boskiej. Oczywiście podrabianej. Jak niemal wszystko w naszych czasach.
A teraz coś z zupełnie innej bajki, chociaż nie powiem, tu też pojawia się zarówno Maria, jak i córa Koryntu, z tą niewielką różnicą, że w powieści „Jedenaście minut” są tą samą osobą. Ściślej mówiąc, młodą Brazylijką, która przyjeżdża do Genewy i w wyniku różnych splotów okoliczności zostaje prostytutką. Ogólnie książka przypomniała mi, za co nie lubię twórczości Coelho – za „Głębokie Filozoficzne Prawdy Życiowe” powciskane tam, gdzie trzeba i nie trzeba, płaskich i nudnych bohaterów oraz Optymistyczne Zakończenie, uzmysławiające czytelnikowi prawdę. A nawet Prawdę. Rzecz jasna, jedynie słuszną.
A teraz rzeczy świadczące o tym, że podróże kształcą, bo gdyby nie one, z pewnością nie zapoznałabym się z owymi dziełami. Zacznę może od książek, bo trafiły mi się prawdziwe perły nad perłami...
„Ognista” to historia szesnastoletniej Jacinthy, która jest dragonką, czyli takim sobie curiosum pomiędzy gadem i ssakiem (inaczej nie potrafię sobie tego wyimaginować). Umie latać, ziać ogniem i wyglądać jak licealistka, jeśli nie jest akurat zestresowana/ podminowana/całowana przez Willa. Ha, pewnie wszyscy w tym miejscu zadadzą sobie pytanie, kim jest Will? Otóż Will to Ideał, który miał nieszczęście urodzić się w familii trudniącej się polowaniem na dragony i szyciem sobie z ich skór butów. Ewentualnie kanap. Ewentualnie torebek, ale tylko z nienarodzonych niemowląt (zanim ktoś mnie oskarży o bezwstydną łeż – to o niemowlętach zmyśliłam). Oczywiście ten stan rzeczy obowiązkowo generuje Zakazaną Miłość, a ta z kolei prowadzi do różnego rodzaju katastrof: ataków zazdrosnych czirliderek, ucieczek z lekcji, upadków ze skał i takich tam, zwłaszcza że Will ma Złych Kuzynów, a wokół Jacinthy krąży Przystojny Odrzucony Dragon. Szczerze mówiąc, chwilami szczerzyłam się od ucha do ucha, chociaż chyba nie takie były intencje autorki...
Jeśli zaś chodzi o „Tożsamość anioła”, nie doczytałam do końca, więc prawdopodobnie nie będę w stanie odmalować w pełni zalet tegoż utworu. Powiem tylko w skrócie, że nawet moje poczucie humoru i tolerancja dla bliźnich nie wytrzymały konkurencji z Andreą, która jest studentką, a zarazem anielicą mającą doprowadzić świat do zagłady. Ewentualnie go ocalić, zależy, jaki będzie miała humor, wizytując Stwórcę w niebiesiech. Jest zakochana w pewnym Nefilim (wyjąwszy chwile, gdy ma wspomniany wcześniej zły humor), ją z kolei kocha upadły anioł, którego ona nienawidzi (wyjąwszy chwile, gdy go kocha), wszyscy są nadprzeciętnie piękni, a całość tak nieprawdopodobnie bezsensowna, nielogiczna i nietrzymająca się kupy, że poddałam się w połowie, chociaż nie miałam już co czytać.
Kończąc ten swoisty przegląd, nie mogę nie wspomnieć o czasopismach, z których dowiedziałam się, że Agata Młynarska schudła, na plaży mam się smarować kremem, bo nabawię się raka, i strzec się przed rzęsistkiem pochwowym, który potrafi człowieka zaatakować znienacka w publicznej toalecie. Całości dopełniały teksty w stylu „jak polubić siebie w rozmiarze 42” tuż obok zdjęć przeraźliwie chudych modelek w bikini i przepisu na dietę cud.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2011-07-17, 09:23   

Dziesięć opowiadań ze zbioru Rakietowe szlaki (number one) za mną. Żeby wszystko było jasne już na wstępie: warto poświęcić im swój czas :) Oczywiście nie ma zbioru idealnego - zawsze znajdą się teksty, bez których moglibyśmy się obejść. Jednak w większość są to teksty, które wciągają (Najdłuższy obraz świata, Powolne ptaki, Strażnik Śmierci), intrygują (Skalpel Occama), bawią (Bernie Faust, Kontrolex). Teksty przeczytałem w pociągu - w trakcie lektury miałem przyjemność podziwiać trąby powietrzne przechodzące nam mazowieckim i łódzkim :shock: - i czytało się nie gorzej niż w wygodnym fotelu ;) Język żywy, łatwy w odbiorze.
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
tr 


Posty: 598
Skąd: Kobyłka/ENE od W-wy
Wysłany: 2011-07-19, 23:10   

Im dalej w las tym więcej drzew - zazwyczaj to przysłowie sprawdza się i w przypadku serii książkowych. Autor/ka tworząc kolejne tomy wrzuca coraz więcej tego, co było dobre w poprzednich książkach z cyklu. W przypadku pani Hamilton i cyklu o Anicie Blake jest inaczej - autorka odchodzi od horroru i romansidła w stronę czegoś, co w przypadku ekranizacji filmowej nie moglibyśmy nazwać inaczej niż hard porno. Rozumiem - jakaś scena od czasu do czasu... ale żeby 3/4 książki było tylko o tym z kim Anita to robi, gdzie, w jakich pozycjach, jak często, kto się przypatruje, czy w parze, trójkącie, czworokącie, pięciokącie, sześciokącie... blee... co za dużo to niezdrowo...
 
 
stian
Nałogowiec


Posty: 465
Wysłany: 2011-07-19, 23:28   

Przeczytałem "Pancerne serce" Jo Nesbo. Powiem tyle - Nesbo to majster nad majstrami, detronizator Mankella i Larssona. Doskonały kryminał od pierwszej do ostatniej strony, znakomita technicznie proza.
 
 
Urshana 


Posty: 745
Skąd: Silesia
Wysłany: 2011-07-20, 18:05   

"Trojka" Chapmana za mną, owszem, jest wariacka, psychodeliczna, szalona, ale da się ją przeczytać bez większego bólu zębów. Nie zrobiła na mnie wrażenia dzieła wybitnego, ale to całkiem ciekawa propozycja fantastyczna i pasuje do UW. Kojarzyła mi się trochę z wędrówką Rolanda z "Mrocznej wieży" Kinga, ma w sobie też ciekawy klimat postapokaliptyczny. A senna wizja starej Meksykanki na temat rybiej cywilizacji Majów bardzo mi się podobała. Momenty świetne, trochę za dużo dziwaczności. Ogólne wrażenia pozytywne.
_________________
Między książkami - próby blogowe
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2011-07-21, 08:45   

Przeczytałam pierwszy tom "Na wschód od Edenu" Steinbecka. Nie wiem, na prawdę nie mam pojęcia co jest w tej książce, ale od 60 strony (na jakieś 370) w nia po prostu wpadłam. Styl autora jest lekki, jedynie z początku opisy wdawały się przesadzone. Drugi tom ciągnie jak magnes i to pewnie będzie tyle jeśli chodzi o lektury na lipiec ;)
generalnie książkę polecam, zarówno by poznać trochę klasyki, jak i realia ówczesnego życia, postrzegania i prawa.
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Kmicic 


Posty: 21
Wysłany: 2011-07-21, 10:10   

stian napisał/a:
Przeczytałem "Pancerne serce" Jo Nesbo. Powiem tyle - Nesbo to majster nad majstrami, detronizator Mankella i Larssona. Doskonały kryminał od pierwszej do ostatniej strony, znakomita technicznie proza.


Jeszcze nie miałem okazji zapoznać się z tym pisarzem, ale - biorąc pod uwagę prozę, skądinąd mojego ulubionego Mankella - technika to nie wszystko. Sugestywny klimat książek twórcy Wallandera stanowi siłę napędową jego twórczości. Jeśli to możliwe, proszę o małe porównanie książek Nesbo i Mankella (subiektywne, nie recenzenckie, bo te znam :-) ).

Zaś Larsson to, moim zdaniem, bardziej odległa liga. "Jedynka" nawet interesująca, im dalej w las, tym gorzej.
 
 
stian
Nałogowiec


Posty: 465
Wysłany: 2011-07-21, 10:29   

Gdzieś czytałem, że charakterystycznym rysem u Mankella jest zmęczenie. Trudno się z tym nie zgodzić. Zmęczony Wallander to obrazek, który ma się przed oczami w czasie każdej lektury tego szwedzkiego prozaika. Zagadki kryminalne są jednak wtórne. Ale wg mnie Nesbo ma i bardziej meandrujące fabuły, lepsze tło obyczajowe, jego proza jest o wiele bardziej dynamiczna w stosunku do powolnej, snującej się od morderstwa do morderstwa prozy Mankella. Można się pokusić o stwierdzenie, że Mankell jest mocno zanurzony jeszcze w narracji z lat 80 i 90 XX wieku. Nesbo to już wiek XXI. Ale to bez wątpienia dwaj świetni autorzy kryminałów. Podobnie jak Chandler, Ellroy, Colin Dexter i Simenon ;)
 
 
Kmicic 


Posty: 21
Wysłany: 2011-07-21, 10:37   

Z Twojego postu płynie dla mnie jeden wniosek - czas się przyjrzeć przygodom Harry'ego Hole. Dzięki!
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12291
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2011-07-21, 11:05   

U Nesbo akcja jest szybsza, dialogi żywsze, jego książki są bardziej wciągające = czyta się znacznie przyjemniej. Proponuję zacząć od tzw. Trylogii z Oslo, którą otwiera "Czerwone gardło". Nie jest to pierwsza powieść Jo, lecz od tego momentu zaczyna się tendencja zwyżkowa.
"Człowiek-nietoperz" można/lepiej sobie odpuścić. Nic nie tracisz, a nawet zyskujesz. Po cóż bowiem psuć sobie pierwszy kontakt...?
 
 
Kmicic 


Posty: 21
Wysłany: 2011-07-21, 11:12   

U mnie na tapecie też kryminał, choć rozgrywający się w średniowiecznej Anglii. "Mistrzyni sztuki śmierci" Ariany Franklin. W wielkim skrócie chodzi o przebiegłego mordercę dzieci, na którego polują nieco egzotyczni... ekhem, śledczy z osławionej sycylijskiej szkoły medycznej. Zderzenie dwóch światów, kultur, intryga - zapowiada się dość obiecująco. Pażyjom, uwidim...
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2011-07-21, 11:14   

Po lekturze trylogii Perssona na jakiś czas odstawiam szwedzkie kryminały. Choć nęcą mnie powieści Mankella, w których nie pojawia się komisarz Wallander. Ale zobaczymy...

Póki co, na urlopie przeczytałem "Krew to włóczęga" Ellroya (wybitna w swym gatunku powieść). Po urlopie przeczytałem na razie nowy Niezbędnik Inteligenta Polityki pt. "Cywilizacja 2.0". Bez szału. Raczej mnie zmęczył.

Wróciłem zatem do najdłużej czytanej przeze mnie książki w tym roku czyli "Złotej czary" Henry Jamesa. Wprawdzie rok się jeszcze nie skonczył, ale ja dotarłem ledwie do połowy tej powieści, więc sądzę, że nie będzie miała ona konkurentów w tym roku, jeśli chodzi o palmę pierwszeństwa pod tym względem. Czytam ją tak długo nie dlatego, że to zła powieść. Wprost przeciwnie, śmiem rzec. Tylko pisana jest w takim stylu, czy w takiej konwencji, że trudno mi się ją czyta. Realizm psychologiczny to zbyt ambitna półka, jak dla mnie. I może bym sobie ją darował, gdyby nie - mimo wszystko - pociągająca, ciekawa fabuła. Choć akcji nie ma tam wiele, psychologizowania jest od groma - opowieść o miłości, zdradzie, niewierności i zazdrości (uniwersalne tematy w końcu) bardzo fascynuje i pociąga. Na tyle, że na pewno nie będzie to ostatnia powieść Henry Jamesa, którą przeczytam.

Poza tym nie mam nic do czytania. Na Simmonsa nie mam ochoty jeszcze, zwłaszcza że "Wydrążonego człowieka" już czytałem latka temu. "Zima blue" Reynoldsa na razie nie wchodzi w grę, bo muszę odpocząć od lektur po angielsku, aby mi nie przepaliło mózgu z wysiłku :) Planuję wrócić do Trylogii Huscyckiej Sapkowskiego. Powoli kończymy z żoną odsłuchiwanie "Narrenturm" i zapaliłem się do przeczytania ponownego pozostałych tomów.

BTW: czy posiada ktoś wiedzę na temat ewentualnej kontynuacji wydawania tej trylogii w formie audiobooka?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ard


Posty: 190
Wysłany: 2011-07-21, 12:56   

Cytat:
BTW: czy posiada ktoś wiedzę na temat ewentualnej kontynuacji wydawania tej trylogii w formie audiobooka?


Wygląda na to, że na "Narrenturmie" się skończyło. Pozostałe tomy chyba też zostały wydane jako audiobooki, tyle że czytane już przez lektora. Najwyraźniej słuchowiskowy "Narrenturm" nie sprzedał się wystarczająco dobrze.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3652
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2011-07-21, 18:19   

Tanit napisał/a:
Przeczytałam pierwszy tom "Na wschód od Edenu" Steinbecka. Nie wiem, na prawdę nie mam pojęcia co jest w tej książce, ale od 60 strony (na jakieś 370) w nia po prostu wpadłam. Styl autora jest lekki, jedynie z początku opisy wdawały się przesadzone. Drugi tom ciągnie jak magnes i to pewnie będzie tyle jeśli chodzi o lektury na lipiec ;)
generalnie książkę polecam, zarówno by poznać trochę klasyki, jak i realia ówczesnego życia, postrzegania i prawa.


To jest genialna książka genialnego autora.
Mam jako audiobook (ale pełny, bez skrótów) i po przesłuchaniu byłem jeszcze przez parę miesięcy w całkowitym zauroczeniu.
Poluję na ładne wydanie książki, coby sobie to przeczytać (raz jeszcze w zasadzie).
To taka książka totalna. Miażdży wszystkim. Powiem ci tylko, że im dalej w powieść tym mocniej, ciekawiej i bardziej wciąga.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1558
Wysłany: 2011-07-21, 20:03   

Czytam książki Gene Wolfe'a Żołnierz z mgły i Żołnierz Arete. Naprawdę są świetne - kto nie czytał, niech żałuję.

Drażni mnie trochę fakt, że na zachodzie ukazała się trzecia część cyklu (nie ukazała się w Polsce) i nie wiem w jakim stopniu jest ona powiązana z dwoma pierwszymi. Kiedyś czytałem, że wydawca zalecał autorowi żeby poprzestał na dwóch częściach, więc może te dwie części tworzą jakąś zwartą całość. Wie ktoś?
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,48 sekundy. Zapytań do SQL: 12