Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
goldsun 
Szeregowy


Posty: 621
Skąd: Bytom
Wysłany: 2020-06-27, 14:01   

Może to ten sam efekt co z Achają?
Niedorośli 20-30latkowie pod pozorem fantastyki dostali trochę gołych dup, to im się podoba (że nie napiszę bardziej ...)?
Ja tym razem się nabrać nie dałem, więc wnioskuję tylko z powyższego opisu, ale nawet nie zamierzam tego próbować czytać ... jedna Achaja mi wystarczy ... ;-> A zachwalali mi to w pracy dokładnie ci sami, co Achaję ...
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9623
Wysłany: 2020-06-27, 14:39   

Jest to po prostu banał nie wymagający myślenia.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7397
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2020-06-28, 17:55   

Fidel-F2 napisał/a:
toto napisał/a:
eraz przelatuję przez "Falco" Reverte'a. Rzecz o wojnie domowej w Hiszpanii.
ma raczej nie najlepsza prasę, ciekawym opinii

Bo ja wiem? Moim zdaniem taki revertowski średniak. Historia szpiegowska w początkach wojny domowej w Hiszpanii, tytułowy Falco jest agentem służb pracującym na rzecz rebeliantów gen. Franco. Miłość, zdrada, działanie na tyłach wroga. Bez fajerwerków, ale i nie gorzej niż inne jego rzeczy. Bez jakiegoś silenia się na elokwencję. Dobry przerywnik.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7397
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2020-06-29, 19:25   

"Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju" Davida van Reybroucka. Historia kolonialnej historii Konga, właściwie od ostatnich 30 lat XIX wieku, czyli wtedy, gdy zaczęły się odkrycia geograficzne w równikowej Afryce i niedługo potem państwem władał Leopold II, król Belgii. Pewne informacje gdzieś docierały do mnie, ale zebrane robią dużo większe wrażenie. Na ocenę wiarygodności może wpływać znikoma ilość świadectw pisanych, głosy Kongijczyków w książce to w większości zapisy rozmów przeprowadzanych w końcówce pierwszej dekady XX wieku, więc najczęściej z bardzo starymi osobami pamiętającymi początek XX wieku lub ich dziećmi/wnukami. Chociaż jest tam postać jednego Kongijczyka, który twierdził, że urodził się w 1882 roku. Reybrouck twierdzi, że próbował skonfrontować pewne fakty podane przez tego Nkasiego i co dziwne, udawało mu się znaleźć ich potwierdzenia w dokumentach. A mowa była często o sprawach/osobach znanych tylko lokalnie.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 5159
Wysłany: 2020-06-30, 21:52   

Zbój Roberta Walsera. Letko nie jest. Gdyż albowiem fabuła jest sprawą trzeciorzędną, powieść składa się w zasadzie z samych dygresji, wiele wątków (wzmianek? o postaciach czy wydarzeniach) w ogóle się nie łączy. Ale trafiają się perełki, obok nie-perełek, rzecz jasna. Autor ma dar przeskakiwania z tematu na temat z wyjątkową lekkością, drąży tam, gdzie inni porzuciliby temat i czasem uroczo mu wychodzi. I z humorem. Dygresje, całe mnóstwo migawek jedna za drugą, jakby ktoś nieustannie potrząsał kalejdoskopem. Niełatwo się czyta, trzeba się przyzwyczaić do stylu, nie odpuszczać uwagi. Nie czytałam dotychczas nic aż tak pozornie niezbornego. Pozornie, bo mam nadzieję, że do jakiejś puenty całość zmierza. Ktoś w internetach napisał, że czytanie Walsera to słuchanie podchmielonego wujka, który nie odpuszcza i za wszelką cenę chce opowiedzieć do końca, choć z natury meandruje bardzo. I jeszcze mu przerywają, każą dookreślać, czasem cofnąć opowieść. Coś w tym jest. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9623
Wysłany: 2020-07-02, 14:18   

Dziesiąta Aleja - Mario Puzo

Środowisko włoskich emigrantów w Nowym Jorku, pierwsza połowa XXw. Pierwszy mąż Lucii Santy odumiera ją gdy ta jest w kolejnej ciąży, następny mąż, kilka dzieci później, ląduje w wariatkowie. Kobieta musi walczyć z trudną rzeczywistością w zasadzie sama. Obserwujemy trudne dzieje jej rodziny przez kilka dekad. Nieliczne radości, liczne troski, sukcesy i tragedie, dostosowywanie tradycyjnych wartości i zwyczajów ze starego kraju do nowej realności. Dziesiąta aleja to portret brutalnego świata. Brak tu typowo pojmowanej fabuły. Mamy obrazek który przedstawia stan świata trudny do pojęcia dla większości ludzi już jedno czy dwa pokolenia później, nie rozumiejących, że ich prawo do studiów, wakacji, do latte na rogu było wydzierane krwawiącymi pazurami, niewyobrażalnie trudnymi decyzjami, nieustannym poświęceniem.

Puzo to dobry obserwator, który widzi głębiej niż samą powierzchnię. Warto go czytać.

Odsłuchałem w zupełnie niezłej interpretacji Doroty Landowskiej.
8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19862
Wysłany: 2020-07-03, 19:38   

"Gniew Tiamat" - James S.A. Corey. Przedostatnia część "Ekspansji". Jeśli chodzi o fabułę to występują "stałe fragmenty gry" w tym cyklu, czyli są nowe postacie i punkty widzenia. Ale wiadomo, że chodzi o tych głównych graczy. Nowa perspektywa, nowa rzeczywistość i przeciwnik, którego nie da się pokonać. Przynajmniej tak to wygląda od poprzedniej części. Zresztą, poza jednym niepokojącym fragmentem fabuły, to nie ma jak i po co kibicować załodze "Rosynanta". Bo i Lakonia to po prostu kolejny etap rozwoju, fakt, że narzucony siłą, ale przecież nie represyjny, bez chorej ideologii szowinistycznej, czy rasowej, czy jakiejkolwiek. Nie bardzo wiadomo jak i w imię czego miałaby przegrać. W imię wolności? A cóż ta wolność - wobec wyzwać, jakie stoją przed ludzkością, perspektyw i zagrożeń? Mam nadzieję, że autorzy nie zmarnują tego jakimiś banałami o wolności. Nawet nie kibicuję już załodze "Rosynanta", ale pewnie zostanę do tego zmuszony. :) A przed autorami nie liche wyzwanie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Soczek196 


Posty: 6
Wysłany: 2020-07-06, 00:28   

Lordowie Sithów - Paul S. Kemp
Lekka i przyjemna książka z nowego kanonu Star Wars. Jak większość pozycji z tego uniwersum świetnie się nadaje jako odpoczynek między bardziej ambitnymi pozycjami. Głównym smaczkiem jest ukazanie relacji między imperatorem a Darth Vaderem. Dostajemy też rozwinięcie postaci znanych z rebelsów. Jeśli ktoś interesuje się gwiezdnymi wojnami warto przeczytać.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19862
Wysłany: 2020-07-08, 18:05   

Skończyłem "Gniew Tiamat". Przedostatnia część "Ekspansji" bardzo mnie zaskoczyła. Nie tego się spodziewałem. Ale to chyba dobre zaskoczenie. Powieść mnie wessała. Na początku może nie, ponieważ jechałem jeszcze na fali oczekiwań i czekałem na to co miało nastąpić, jak mi się wydawało. Potem jednak doszło do pewnego zwrotu akcji i fabuła poszła w innym niż oczekiwany kierunku. Do tego "Gniew Tiamat" wyraźnie daje do zrozumienia, że wszystko zbliża się do końca. I wcale nie musi to być koniec pozytywny dla wszystkich. Po bardzo istotnym zwrocie akcji z poprzedniej części, fabuła tego cyklu podoba mi się jeszcze bardziej. Ale nie wiem, czy oczekiwania związane z finałem nie są teraz za bardzo rozbudzone.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9623
Wysłany: 2020-07-12, 14:00   

Sześć grobów do Monachium - Mario Puzo

Trzecia dorosła powieść Puzo. Po dwóch bardzo dobrych (w tym jednej świetnej), nastąpiła wyraźna zniżka formy. Wydaje się jakby autor musiał sprostać umowie wydawniczej albo jakiejś wewnętrznej presji. Powieść wydana pod pseudonimem. Być może autor był świadom jej słabości i nie chciał by była kojarzona z jego nazwiskiem, ale może to nadinterpretacja.

Sześć grobów do Monachium w ogólnym zarysie przypomina debiutancką Mroczną arenę. Znów mamy powojenną Europę, Amerykanina rzuconego w wojnę, a potem w pozostałe pobojowisko, rozważania na temat szeroko pojmowanych konsekwencji wojny, rozmywanie się prawa ze sprawiedliwością, niewinną kobietę ponoszącą konsekwencje nie swoich decyzji. Oczywiście sama fabuła - skądinąd skromna i niewybitna historia prywatnej vendetty - jest inna, ale to tylko kosmetyczna różnica.

Odczuwa się też pewien pośpiech w konstruowaniu opowieści, postaci, uwypuklaniu treści. Widać wyraźne fastrygi, uproszczenia, skróty fabularne, mało wiarygodną psychologię, nieprzekonywujące motywacje.

Powieść nie jest głupia, lektura raczej nie boli, choć momentami irytują owe uproszczenia (acz rozumiemy je i kierunek w jakim autor zmierza). Można przeczytać, ale nie ma obowiązku, lepiej sięgnąć po inne powieści autora.

5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19862
Wysłany: 2020-07-16, 18:02   

Alix E. Harrow "Dziesięć tysięcy drzwi". Do recenzji. Nie tego się spodziewałem, ale jeszcze nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Z pewnością nie jest to przygodówka, w której młoda bohaterka skacze między światami za sprawą magicznych drzwi. Sporo tu lirycznego nastroju i niespiesznej fabuły. Nie zasysa, ale i nie odrzuca. Ma swój własny klimat i to jest zaletą. Tak jak i to, że nie jest to początek cyklu. Chyba.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 8028
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-07-17, 08:52   

Robert Massie Dreadnought - czyli jak la Belle Epoque z rozmachem, fasonem i szwungiem wpierdoliła się w I wojnę światową, tym razem z perspektywy morskiego wyścigu zbrojeń między Wielką Brytanią a Niemcami; dostajemy raczej szeroką panoramę ówczesnego świata mimo skoncentrowania się na kwestiach morskich. Napisane sprawnie, czyta się, ale jestem we wczesnej fazie - więc zobaczymy.
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9623
Wysłany: 2020-07-17, 13:39   

Stoi na półce, ale obszerność odrobinę mnie odstrasza. Kiedyś tak nie miałem.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Trojan 


Posty: 5884
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-07-17, 13:58   

Fidel-F2 napisał/a:
Stoi na półce, ale obszerność odrobinę mnie odstrasza. Kiedyś tak nie miałem.


dredonot wśród książek?
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 8028
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-07-17, 18:22   

Dwa tomy na łączną kwotę 1250 stron, więc taki trochę Rodney i Nelson //mysli
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19862
Wysłany: 2020-07-19, 15:28   

"Nasz zakochany przewodnik po Francji" Tomasza Orłowskiego. Znakomita książka. Nie mogłem się oderwać i lekturę przerywałem z żalem. Nie jest to typowy przewodnik, tylko opowieść autora - byłego ambasadora RP we Francji - o tym kraju. Historyczna, kulinarna, kulturalna, doskonale napisana, erudycyjna, osobista. Żadne wyliczenie miejsc, atrakcji, praktycznych informacji - nic z tych rzeczy. W zasadzie w każdy opisany zakątek Francji chciałbym pojechać. Książka rozpala na to apetyt. Najlepszy przewodnik, jaki miałem w rękach w całym życiu. Nawet dla tych, którzy się tam nie wybierają.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7397
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2020-07-26, 14:15   

Trochę mi zeszło, ale w końcu skończyłem "Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju". Polecam wszystkim, autor próbował przedstawić ostatnie ok. 150 lat historii tego kraju, od odkryć Stanleya, prywatnego państwa/kolonii w posiadaniu belgijskiego króla Leopolda II, kolonializmu Belgii, niepodległości, reżimu Mobutu, wojen lat 90. i zerowych (książka opublikowana w 2010), problemów etnicznych, które były kontynuacją ludobójstwa w Ruandzie, w końcu do pozycji jaką zdobywają (zdobyły) Chiny w tej części świata. Warto przeczytać, żeby nie mówić byli biali, było dobrze, a czarni się tylko wyżynają.

"Ten cholerny Księżyc" Budrysa. No nie wiem, na razie jest mocno przeciętnie. Krótkie to, więc pewnie skończę, ale raczej jednorazowe spotkanie z autorem.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19862
Wysłany: 2020-08-03, 18:15   

"Gepard" Giuseppe Tomasi di Lampedusa. Klasyk włoskiej literatury. Narodziny Królestwa Italii oczyma sycylijskiego księcia. Bez jakiejś konkretnej fabuły, choć dzieje się sporo. Zachwyciła mnie ta powieść i pochłonęła przez weekend. Barokowo kunsztowna i elegancka. Do smakowania.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
KS 


Posty: 418
Wysłany: 2020-08-03, 21:50   

Ciągle mnie zaskakuje ten tytuł :) Wszedł mi w krew błędny, lecz przez lata obowiązujący w Polsce "Lampart". Pamiętam też film z lat 60. Burt Lancaster jako książę Salina i Alain Delon w roli Tancreda. I to słynne zdanie: Jeśli chcemy, by wszystko pozostało jak dawniej, wszystko musi się zmienić.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 621
Skąd: Bytom
Wysłany: 2020-08-06, 18:35   

Nawiązując do dyskusji o Diunie w innym miejscu forum, napiszę, że właśnie czytam "Drogę do Diuny". ;-)
To nie jest jedna z części, tylko:
- skąd się wziął pomysł (artykuł o ruchomych wydmach i walce z nimi w którymś stanie USA)
- pierwotna minipowieść "Planeta wydm" - gdyby to Herbert opublikował w takim stanie, to znaliby to co najwyżej twardzi fanatycy sajfajów, którzy czytają wszystko jak leci (chociaż chyba bardziej fanatycy spejsoper). Nie ma Nawigatorów, przyprawa to po prostu drogi narkotyk, nie ma Bene Geserit, nie ma Fremenów, nie ma całej historii Kwisatz Haderacha, nie ma wojenki, głównymi postaciami jest książe i jego konkubina (tyle przynajmniej zostało), młody Brian (czyli później Paul) przewija się tylko w kilku miejscach. Chociaż jest więcej o samym powstawaniu przyprawy, walce z czerwiami i tym jak wygląda "miasto" na Arrakis - to mnie ciut zaskoczyło, bo nie przypominam sobie takich opisów w Diunie ani późniejszych częściach. Mam wrażenie, że to musiały być jakieś pierwsze notatki/przymiarki dopiero, bo baardzo mocno różni się od tego co znamy jako "Diuna".
- nie wykorzystane sceny - niewiele wnoszą do historii, mam nieodparte wrażenie, że opublikowane tylko po to, żeby pokazać skąd się wzięły części pisane przez syna do spółki z Andersonem. Chyba najfajniejsze to sceny z Kynesem, bo są najdłuższe i rozwijają postać Kynesa i tego co robił na Arrakis.
- i przede mną jeszcze dodatkowe opowiadania pisane przez syna z Andersonem

Jest tu kilka ciekawostek, ale raczej do przeczytania raz.
Miałem nadzieję na więcej o tym jak Diuna powstawała, jakąś ewolucję tekstu/pomysłów (nawet niewykorzystane), ale niestety poza tą minipowieścią za dużo nie ma, bo z artykułu jest wzięty tylko sam pomysł.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
  
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 610
Skąd: Zewsząd
Wysłany: Wczoraj 14:52   

Onegdaj przeczytałem wszystkie(chyba) prequele i sequele Diuny autorstwa młodego Herberta i Andersona, to było w okresie fascynacji światem Diuny, i nawet wtedy nie bardzo mi się podobały, czytałem i zżymałem się po co to czytam. A już tom zamykający cykl to jakiś potworny koszmar, no zęby bolały gdy czytało się o ,,decydującej bitwie''. Niby zachęciłeś by sięgnąć po Drogę do Diuny, ale z drugiej strony się boję. Ale na nowy film czekam niecierpliwie.
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19862
Wysłany: Wczoraj 17:00   

m_m napisał/a:
Ale na nowy film czekam niecierpliwie.

Z pewnością obejrzę w dniu premiery. Chyba że mnie w Przywiślańskim Kraju nie będzie.

"Gdyż jest nas wielu" Dennisa E. Taylora. Kontynuacja "Nasze imię Legion, nasze imię Bob". Przeczytałem tak ze 40%, szybko idzie. W zasadzie jest bez zmian: prosta kontynuacja wątków z pierwszej części. Ale czas przy lekturze szybko płynie, a fabuła jest ciekawa. Nie jestem zawiedziony, dostałem to, czego oczekiwałem.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 621
Skąd: Bytom
Wysłany: Wczoraj 17:38   

m_m napisał/a:
Onegdaj przeczytałem wszystkie(chyba) prequele i sequele Diuny autorstwa młodego Herberta i Andersona, to było w okresie fascynacji światem Diuny, i nawet wtedy nie bardzo mi się podobały, czytałem i zżymałem się po co to czytam. A już tom zamykający cykl to jakiś potworny koszmar, no zęby bolały gdy czytało się o ,,decydującej bitwie''. Niby zachęciłeś by sięgnąć po Drogę do Diuny, ale z drugiej strony się boję. Ale na nowy film czekam niecierpliwie.

Zachęcę bardziej. ;-)
Myślałem, że przede mną już tylko opowiadania syna & co, ale były jeszcze niewykorzystane sceny z Mesjasza Diuny.
I scena przesłuchania - bezwzględnie, sceny zakończenia ciut mniej, ale również - warte przeczytania IMHO (to dalej Frank, a nie syn ani Anderson i mam wrażenie, że to, zwłaszcza w tych scenach - widać). Aż się zastanawiam nad przeczytaniem ponownie Mesjasza, żeby porównać z tymi nie wykorzystanymi. ;-)
Zawsze możesz przeczytać tylko wybrane rzeczy z tej książki, bo są jasno opisane.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
  
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1377
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: Dzisiaj 1:16   

Wziąłem się za Riddley Walker Russella Hobana. Fonetycznie zapisana opowieść post-apo traktowana jako coś istotnego w gatunku. Przypomina Banksa Feersum Endjin, czyli Qpę strahu. I tak nie mam za wiele czasu na czytanie, a tu wdepłem na coś, co powinienem olać, a bawi. Poza tym Piersa Anthonego, słusznego grafomana, którego lubiam czasemm Firefly. Horror pornograficzny z elementami SF. Żeby nie było, że tylko on i Tuwim świntuszyli, to Silverberg też zarabiał nierządem pióra. Poza tym Aldissa Trillion year spree. Krytyczny opis historii rozwoju SF w innej optyce niż zrobił to Lem. Wszyscy z Zachodu mieli inną optykę. Dlatego Lem rulez. A jeden Damon Knight, który też nie głaskał i Staś go cenił, jest flekowany przez tamtejsz milieu. Pan z niemi!
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Trojan 


Posty: 5884
Skąd: Wroclaw
Wysłany: Dzisiaj 1:28   

Silverberg to zdaje się ostre pornosy wypisywal.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,59 sekundy. Zapytań do SQL: 12