Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Sery, francuskie desery
Autor Wiadomość
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7402
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-06-11, 00:33   Sery, francuskie desery

Właśnie jem Maroilles. Ser, który pachnie jak niesprzątana kocia kuweta. Kto ma kota ten wie co to znaczy... Ale jak zajebście smakuje i jak pasuje do mocnego belgijskiego piwa :perv:
Kocham sery. Im zieleńsze tym lepsze. Nie żeby Ementaler był gorszy (czeka na śniadanie), ale sery francuskie to rzecz dla której w trzy minuty zebrałbym się w troki i przeniósł do Francji...
No, świetny jest jeszcze norweski ser kozi, ale to inna pieśń (równie cuchnąca).

Nie wyobrażam sobie życia bez żywych serów.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2010-06-11, 01:08   

Mówisz o tych ohydnych pleśniowych, które mnie zwyczajnie obrzydają?
Poza pleśniowymi nie przepadam również za serem feta. Zawsze psuje mi sałatki.
A i nie znoszę oscypków, niezjadliwe są dla mnie. No chyba że do piwa, ale w sumie jak mam fajki i piwko to raczej nie jem.
Za to inne sery uwielbiam, najbardziej Królewski i wędzoną goudę. Jako że ostatnio w tosterze gości u mnie pizzerkowa modyfikacja tostów, to sera zużywam dużo.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7402
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-06-11, 01:23   

Tiaaa, mówię o tych cudach z zieloną pleśnią czy też o innych dojrzewających smakowitościach.
Fakt, ich zapach może tych czy owych odstręczać, ale dla mnie to sam smak. Niech żyją przetwory mleczne poddane nieubłaganemu wpływowi czasu i warunków naturalnych!!
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2010-06-11, 11:47   

Kochaaammm seryyyy :))
Może nie te pleśniowe, bo zapach jest jednak... chociaż żeby nie było, próbowałam, nawet pasował mi brie. A tak to zazwyczaj odkrawam skórkę i jem środek xD
Oscypki - taaakkk jak najbardziej ^_^ w sumie każde mi pasują, białe może bardziej, bryndza... ale w szczególności bunzol, ohh tego to kilogramami //amor

z takich 'zwykłych' żółtych, to chyba standardowo gouda, zawsze i wszędzie dobra, opcjonalnie podlaski. Coś mają w sobie te podziurawione mocno sery, np taki sokół, że ich zapach sprawia że uginają mi się nogi ^^'

No i jest feta, mrr... szkoda, że u nas, te pakowane i w ogóle smakują zupełnie inaczej niz w Grecji. Tam są słone ale nie aż tak przesolone jak to u nas notorycznie się zdarza. Jak feta - to tylko grecka, chyba że jakis dobry importer sie trafi ;)
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4378
Wysłany: 2010-06-11, 12:20   

Lubię. :) I żółte, i te, które robią wrażenie, jakby zbierały się do ucieczki. A kozie sery to już po prostu miodzio.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2010-06-11, 13:02   

Sery uwielbiam... oprócz pleśniowych --_-
Feta jest świetna.

Poza tym głownie konsumuję sery żółte wszelakie, ale tak po prawdzie to nie mniej odrażające (a może nawet bardziej) niż ser pleśniowy. Dlatego jak widzę, że biały nalot zaczyna się za bardzo panoszyć, to go odkrawam... zaczyna mi być po prostu żal tej sporej cywilizacji roztoczy, która sobie tam żyje, kopuluje, je, wydala, umiera...

O sorki, nie chciałem wam obrzydzać żółtego sera :P
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3126
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-11, 17:26   

Z serów jem tylko twarde, żółte, no i oscypki, które wprost ubóstwiam. Reszta serów równie dobrze by mogła dla mnie nie istnieć.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3631
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-06-11, 17:40   

Kto nie jada serów i ich nie lubi ten jest barbarzyńca i tyle.
Sery są boskie. W każdej postaci. Uwielbiam camemberty i brie, i te z niebieską bądź zieloną pleśnią, pachnące że hej. Takiego camemberta można dżemem potraktować coby zmieszać smaki. Tylko nie za słodki ten dżem.
Fety i inne kozie i im podobne to mistrzostwo świata. Potraktować to przyprawami, oliwą, dorzucić oliwki jakiegoś pomidora czy sałatę i danie z kategorii tych najlepszych gotowe.
Mozzarella z pomidorami, posolona i też może być z oliwą to też rzecz z kategorii jak nie lubisz toś jest barbarzan że hej.
Żółte wszelaki. Zasada jest że im twardsze tym lepsze. Taki żółty proponuję celem eksperymentu potraktować miodem. Smak extra. Do tego żółty ser jest stworzony do wszelakiej wędliny.
Do tego wędzone, topione i cholera wie jakie jeszcze. Każdy zjem.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16535
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-06-11, 17:41   

A ja bym zjadł teraz świeżutkiego, prawdziwego Camemberta. Ogólnie sery bardzo lubię. Im bardziej śmierdzące, tym lepiej ;) O, dobrą Gorgonzolę też bym zjadł.

Z takich żółtych, to lubię goudę sobie czasem skubnąć. Lub jakiś dobry wędzony. Oscypek tylko prawdziwy z bacówy, kumpel ma fajny namiar. On też sprzedał mi patent podsmażania plastrów oscypka do piwa. Niezłe, naprawdę niezłe.

Tomasz napisał/a:
Kto nie jada serów i ich nie lubi ten jest barbarzyńca i tyle.

I gorol! :P

Tomasz napisał/a:
Takiego camemberta można dżemem potraktować coby zmieszać smaki. Tylko nie za słodki ten dżem.

Wuj Francuz sprzedał mi ciekawy patent. Potraktuj Camemberta żurawiną, taką do Indyka.

Tomasz napisał/a:
Fety i inne kozie i im podobne to mistrzostwo świata. Potraktować to przyprawami, oliwą, dorzucić oliwki jakiegoś pomidora czy sałatę i danie z kategorii tych najlepszych gotowe.

Też lubię fetę, zwłaszcza do czarnych oliwek i pomidora.

Tomasz napisał/a:
Mozzarella z pomidorami, posolona i też może być z oliwą to też rzecz z kategorii jak nie lubisz toś jest barbarzan że hej.

Mozzarella jest też genialna domowej pizzy.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3515
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-06-11, 21:02   

Tomasz napisał/a:
Kto nie jada serów i ich nie lubi ten jest barbarzyńca i tyle.


O, cholera, czyli z cyklu: "jak zostałam barbarzyńcą" :mrgreen: Serów nigdy nie darzyłam wielką sympatią xD A takich pleśniowych u mnie w domu się nie jadało i nie próbowałam w związku z tym. Zresztą, sam opis mnie odstraszał ;P
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-11, 22:56   

Sery pleśniowe są odrażające. xD U mnie w domu się ich nie jadło, a wszystko, co spleśniałe, uważano za zepsute i do wywalenia (z czym się zgadzam :P ). Nie cierpię śmierdzących serów. Pleśniowe próbowałam - smak i tak mi nie pasował. Żółte z dziurami śmierdzą. Lubię normalne, zwykłe żółte sery bez dziur. xD Gouda jest w porządku, choć nie szaleję. Lubię liliputy. Moim ulubieńcem jest cheddar. ;) Dunlop, cheshire i ementaler są jadalne. :D
Generalnie preferuję ser żółty na ciepło (cheddar i mozzarella).

Lubię też serki topione. :P
(Czy nadal jestem dzikusem? xD)
_________________
goodreads .
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7027
Wysłany: 2010-06-12, 04:56   

Uwielbiam wszelakie sery, im bardzej pogięte tym lepjej, mieszkałem kiedys we Francji, ten czas zapisał mi sie w pamięci jako czas serowy,

Nie pamiętam już nazwy ale do dziś w mej pamięci tkwi ser z pomarańczową skórką, sprzedawany w małym drewnianym pojemniku, kórego zapach określiłem sobie jako 'zapach starego końskiego potu pomieszany z zapachem końskiego gnoju'. Coś pięknego, na samo wspomnienie łezka kręci mi się w oku.

Kanapeczka z majonezem, wędlinką, niebieskim serem i borówkami z odrobiną tymianku to poezja

Spagetti z sosem zrobionym z oliwy, świeżej bazylii i czosnku, posypane świeżo startym parmezanem to coś zwyczajnie zachwycającego

Oscypek z patelni z żurawiną. Ciężkawe ale smak rewelacyjny.

Najmniej przepadam za żółtą, tanią masówką i serami typu feta oprócz tego że są mocno słone to w zasadzie bez smaku.

i tylko pierogi z białym serem to lipa jakich mało
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2010-06-12, 06:43   

Fidel-F2 napisał/a:
i serami typu feta oprócz tego że są mocno słone to w zasadzie bez smaku.

no wlaśnie, bo importowane. Powiem ci, że kiedy spróbowałam świeżej fety jak byłam w Grecji... to zupełnie coś innego! Od tej pory pokochałam fete XD Chociaz może rzeczywiście dla sympatyka 'chodzących' serków to jest zbyt łagodny rodzaj ;)
Cytat:
i tylko pierogi z białym serem to lipa jakich mało

A wiesz, to chyba zależy gdzie, bo przeważnie to syf, zgadzam się, ale kiedyś jadłam takie dobre, ewidentnie świeżutkie, aż się sama zdziwiłam, że mi zasmakowały o_O
Dhuaine napisał/a:
Lubię też serki topione. :P
(Czy nadal jestem dzikusem? xD)

neee... skoro trochę serków lubisz :P
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7027
Wysłany: 2010-06-12, 07:35   

Tanit napisał/a:
no wlaśnie, bo importowane. Powiem ci, że kiedy spróbowałam świeżej fety jak byłam w Grecji... to zupełnie coś innego!
może to być i prawda, ser serowi nierówny
Tanit napisał/a:
A wiesz, to chyba zależy gdzie, bo przeważnie to syf, zgadzam się, ale kiedyś jadłam takie dobre, ewidentnie świeżutkie, aż się sama zdziwiłam, że mi zasmakowały
jasne, mogą być gorsze i lepsze ale ogólnie to nie mój smak, pieroga z serem zjadam raz na pięć lat w celu przypomnienia sobie smaku i to mi wystarcza. No chyba że ruskie, ale to już zupełnie inna historia.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7402
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-06-12, 18:33   

Jeżeli ser do pierogów zrobić słony, z dużą ilością pieprzu i posypać to dużą ilością drobniutkich skwareczek z boczku to potrawa jest przednia. Zresztą te słodkie, które moja babcia ongi roniła też nie wytzrymały za długo, bez względu na ilość.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16535
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-06-12, 19:31   

Mag_Droon napisał/a:
Jeżeli ser do pierogów zrobić słony, z dużą ilością pieprzu i posypać to dużą ilością drobniutkich skwareczek z boczku to potrawa jest przednia.

Moja luba robi zaczepiste pierogi z domową kiełbasą i z ziemniakami. Tak zwane "chłopskie". Miód na moje niedźwiedzie serce :P

Mag_Droon napisał/a:
Zresztą te słodkie, które moja babcia ongi roniła też nie wytzrymały za długo, bez względu na ilość.

Jakoś nie przepadałem, nawet za domowymi. Domowe knedle ze śliwkami jednak...

Wracając do tematu, kupiliśmy dziś lazura złotego. Jeden z ulubionych serów mojej lubej. Bardzo przyjemny, z zielonkawą pleśnią.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
martva 
grzeczna dziewczynka


Posty: 1868
Wysłany: 2010-07-14, 15:56   

Szczerze nie znoszę białego sera w żadnej postaci z wyjątkiem sernika i nadzienia do drożdżówek. Żadnych twarogów, twarożków, pierogów z serem i ruskich - odruch wymiotny na sam zapach, nieuleczalne.
Jakimś cudem polubiłam fetę (właściwie pseudofetę).
Pleśniowe tak, ale najchętniej z owocami. Mogą być ze słoika - śliwki w occie są mniam, albo żurawiny i inne brusznice. Albo świeże gruszki i winogrona.
Nie lubię ementalera, ma na dnie jakiś strasznie nielubiany przeze mnie smak. Sery na ciepło nauczyłam się jeść mając 18 lat i silnie dominującego chłopa, który uznał że nie mogę być równocześnie wegetarianką i seroniejadkiem, bo nawet nie można ze mną pójśc na pizzę. Wcześniej na kanapce był OK (ser, nie chłop), ale ciągnący sie na grzankach a fe. Z żółtych najbardziej lubię wędzone. W tym oscypki i oscypkopodobne. Ostatnio na targu trafiłam na wędzony bundz, ale uznałam że ma podejrzanie miękką twarogowatą konsystencję, zjeść mozna ale chyba go nie kupię więcej ;)
_________________
Potem poszłyśmy do robaków, które wiły się i kłębiły w suchej czerwonej glebie. Przewracały błoto i uśmiechały się w swój robaczy sposób, białe, tłuste i bezokie.
-Myślimy, ze słuszne jest i właściwe dla dziewczyny, by umarła. Dziewczyny muszą umierać, jeśli robaki mają jeść, jest w najwyższym stopniu słuszne, aby robaki jadły.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7402
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-07-15, 12:22   

Do teraz pamiętam bundz kupiony na targowisku na Kleparzu około półtora roku temu. Konsystencja jak w świeżutkiej mozarelli, włóknisty taki, nasiąkniety dobrze serwatką. Cudo. Kosztował jakieś 40-45 pln za kg. Zresztą popróbowałem tam różnych serów. Babina miała ze 6 gatunków i nawet jak się dowiedziała, że jestem z Wawy to każdego dała spróbować. Aż żal, że nie było mnie wtedy stać na wszystkie....
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Zireael 


Posty: 516
Skąd: Maribor
Wysłany: 2010-07-15, 15:09   

Mag_Droon napisał/a:
i nawet jak się dowiedziała, że jestem z Wawy to każdego dała spróbować.


A mieszkanie w stolicy to coś złego? :mrgreen:

Z serów najbardziej lubię zwykłego Camemberta, dość dojrzałego ("młody" ser jest mocno zwarty, prawie jak twardy żółty, potem konsystencja robi się delikatniejsza). Jeśli chodzi o dodatki zatopione w serze, to preferuję zioła, pieprz też może być. Z rzeczy kładzionych na ser- żurawiny i morele. Małmazyje.
Sery z zieloną i niebieską pleśnią też zjem, ale nie zawsze mam na nie ochotę.
Takie "mocno pachnące" trochę mnie przerażają, ale pewnie kiedyś się przełamię i spróbuję.
Lubię oscypka (również z rusztu), ale jednorazowo mogę zjeść tylko mały kawałek, bo jestem dość wrażliwa na sól (smakowo, nie zdrowotnie).
  
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7402
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-07-16, 08:53   

Cytat:
A mieszkanie w stolicy to coś złego?
Zapytaj Spella...

Właśnie zapomniałem chyba o oscypkach, które wielbię m.in. właśnie za ów mocno słony smak, konsystencję, ech, rozmarzyłem się...
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16535
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-07-18, 10:34   

Zireael napisał/a:
A mieszkanie w stolicy to coś złego?

Tak.

Mag_Droon napisał/a:
Właśnie zapomniałem chyba o oscypkach, które wielbię m.in. właśnie za ów mocno słony smak, konsystencję, ech, rozmarzyłem się...

Na pierwszym roku mieszkałem z gościem z Zakopanego, który czasem zwoził oscypki z prawdziwej bacówy. Takie oscypki, krojone w plastry i podsmażane na patelni... mru.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2010-07-18, 11:32   

Ja mam rodzinkę w górach (sam jestem w 1/4 góralem ;) ) więc oscypki wcinam aż wióry lecą. Dobre są też takie świeżutkie jeszcze, kruche i (bardzo) skrzypiące w zębach.
  
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2010-07-19, 15:14   

Zireael napisał/a:
A mieszkanie w stolicy to coś złego? :mrgreen:

tak :mrgreen:

MORT napisał/a:
Dobre są też takie świerzutkie jeszcze, kruche i (bardzo) skrzypiące w zębach.

Jak ja lubie jak skrzypią *.* baaardzooo!!! Ja kcem oscypki --_- Kiedyś kupiłam taki w moim mieście z 'importu' z Zakopca czy skądś, bleee...

Myślicie że klimat przy jedzeniu oscypków, czy francuskich serów (bądź jakiegokolwiek regionalnego żarcia) ma znaczenie? Ja mam wrażenie, że jedzenie inaczej smakuje, lepiej ;)
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2010-07-19, 20:52   

W sierpniu jadę znów do rodzinki w górach, to się napcham za cały następny rok ;P
Kupowane od sąsiada, z pierwszej ręki, jeszcze niedojrzałe. Skrzypią niemiłosiernie. mmmmmm.... //slina zupełnie inny wymiar przyjemności z jedzenia ^^^

Jest jeszcze żentyca, która zostaje po wyrabianiu oscypków. Nawet niezła rzecz.

Myślę, że jedzenie owszem może smakować lepiej w odpowiednim miejscu. Chodzi pewnie jednak nie koniecznie o miejsce a o stan umysłu, zadowolenie. Gdyby takie świeże oscypki sprzedawano nad morzem, pewnie smakowałyby równie dobrze (jeśli ktoś kocha morze), jak w górach leżąc bykiem na łące, słuchając beczenia owiec i patrząc na szczyty w oddali... rozmarzyłem się.

Oczywiście można też sprawę zepsuć... Nie zapomnę tej ohydnej włoskiej, oryginalnej pizzy, którą jadłem w Wenecji. Bleh...
My robimy o wiele lepsze włoskie pizze, które - tak przy okazji - również uwielbiam z dodatkową ilością sera. Niech się ciąąąągnie. :D
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2010-07-20, 07:50   

MORT napisał/a:
Nie zapomnę tej ohydnej włoskiej, oryginalnej pizzy, którą jadłem w Wenecji. Bleh...
My robimy o wiele lepsze włoskie pizze, które - tak przy okazji - również uwielbiam z dodatkową ilością sera. Niech się ciąąąągnie. :D

Włoska nie znaczy włoska ;) Jadłam w Rzymie, niedaleko fontanny Di Trevi - więc ruchliwe miejsce - i nie była dobra, jakaś taka cienka i rozmiękła, sera w ogóle nie było czuć tylko trochę się ciągnął.
Ale jadłam pizze w Neapolu, jakiś Włoch wyprowadził nas w ciasne alejki gdzie żaden turysta nie dociera do mini-mini pizzerii. To był klimat! Ceratka na stole, pachniało cudnie a pizza... ahh... nasze to tylko tanie zapychacze ^^ dodatkowo dostaliśmy regionalne smakołyki serowo rybne, mmm... //slina


A tak w ogóle właśnie na śniadanko mam kanapeczki z brie, to chyba jedyny pleśniowy ser jaki toleruję, nawet mi smakuje o.o
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5226
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2010-07-23, 13:48   

Ja uwielbiam ser Gruyère ale takie zwykłe "nasze" goudy i ostrołęckie też chętnie zjadam.
Z pleśniowych kiedyś uwielbiałem Royal comber niestety juz 10 lat nie widziałem go w sklepach. Obecnie kupuję czasem czosnkową Combozolę
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3515
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-07-23, 22:27   

A kupujecie w supermarketach? "Cudowny" jest tam system sprzedaży serów :DD
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17369
Wysłany: 2010-07-23, 22:47   

Tanit napisał/a:
Ale jadłam pizze w Neapolu, jakiś Włoch wyprowadził nas w ciasne alejki gdzie żaden turysta nie dociera do mini-mini pizzerii. To był klimat! Ceratka na stole, pachniało cudnie a pizza... ahh... nasze to tylko tanie zapychacze ^^ dodatkowo dostaliśmy regionalne smakołyki serowo rybne, mmm... //slina

Pani, mów mi jeszcze :P Spróbowałem w takiej speluniastej (niedaleko portu) pizzerii neapolitańskiej margherity. Rozpływała się w ustach. Ale, po ekskursji po Włoszech pizza to był ostatni smakołyk, jaki mam ochotę wspominać. Makarony, ech makarony - szczególnie z sosem i mięskiem z młodych ośmiornic. O żesz :P Orgiastyczny.

A sery - tylko włoski, tylko mozzarella. Najlepiej połączona z pomidorkami, bazylią i oliwą - w caprese. Zajadam się tym od czasu do czasu, bo sezon w pełni. Idealna, letnia przekąska.

A bardziej barbarzyńsko - jest taki serek reklamowany w telewizji, Capresi produkowany przez Warmię: http://www.e-commerce.pl/...h-44718-big.jpg . Do kanapeczek do pracy - wymarzony. Rozpływa się w ustach, mięciutki, delikatniutki jak puszek. A smaczny niesamowicie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2010-07-23, 23:57   

Tanit, tylko to miała być oryginalna włoska pizza! Tylko turystów odstraszają...
Widać, następnym razem trzeba się pchać w speluniaste miejsca...
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7402
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-07-26, 09:50   

Metzli napisał/a:
A kupujecie w supermarketach? "Cudowny" jest tam system sprzedaży serów :DD
Kupuję, kilka razy w tygodniu. No cóż, mnie cieszy, że są tam całkiem dobre sery pleśniowe w przystępnych cenach.

Będąc w Augustowie kupiłem na targu sery z Korycina.
Wiki napisał/a:
W Korycinie produkuje się ser koryciński, którego recepturę według podania zdradzili ranni żołnierze szwajcarscy z czasów „potopu”.
Pyszne podpuszczkowe sery, świeżutkie, bielutkie, o różnych smakach. Rarytas. Pierwszego dnia cudnie skrzypiące podczas gryzienia, ech szkoda, że tylko 1,2 kg kupiłem - drugi raz mogę już ich nie znaleźć, a telepać się na skraj Azji po ser tylko to pomyłka raczej...
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12