Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Komunikacja miejska
Autor Wiadomość
Tyraela 
Femme Fatale


Posty: 652
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-10-31, 21:17   Komunikacja miejska

Tramwaje, autobusy, metra, trolejbusy i podobne. Każdy z nas ma w sumie z tym do czynienia, o ile nie jest burżujem i nie wozi swoich czterech liter samochodem albo woli poginać wszędzie na piechotę. Zadowoleni jesteście z połączeń w swoich miastach, czy wolicie wszędzie chodzić "z kapcia"? Za drogie bilety? A może kanary nie mają zębów i nie ma co z nimi w ogóle dyskutować? Środki komunikacji są punktualne, czy rozkładem można się podetrzeć wiadomo gdzie?
No i pytanie, które zadaję sobie niemal za każdym razem, kiedy wsiadam do autobusu/tramwaju, szczególnie latem: dlaczego ludzie się nie myją?
_________________
"Jaka jest lepsza nagroda niż ta, kiedy unosimy broń nad pokonanym wrogiem, którym pogardzamy, a potem ją opuszczamy? O tak, szlachetność to najcenniejsza rzecz na świecie."
H. Duncan "Atrament"
 
 
Olisiątko 


Posty: 819
Skąd: Izolatka
Wysłany: 2007-10-31, 21:40   

Tyraela napisał/a:

No i pytanie, które zadaję sobie niemal za każdym razem, kiedy wsiadam do autobusu/tramwaju, szczególnie latem: dlaczego ludzie się nie myją?


Bo woda za droga :freak: a mydło to już w ogóle :freak:

W mej wsi nie ma tzw transportu wiej... miejskiego xD ale expercience mam spory gdyż na uczelnie takowym jadę albo takowym mnie wiozą w stanie upojenia alkoholowego xD
Anyway, niezbyt to lubię i korzystam TYLKO jeśli naprawdę nie chce mi się iść tych 15 minut z dworca na uczelnię.
Najbardziej wkurza mnie KM w Bielsku Białej, okropnie zorganizowana a busy czasem ograniczają się do małego autka.... porażka... ale kurde, zniżka studencka 50% rządzi xD
_________________
All the ways you wish you could be, that's me.
I look like you wanna look.
I fuck like you wanna fuck.
I am smart, capable, and most importantly, I am free in all the ways that you are not.
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-11-02, 20:11   

Od kiedy rozkopali Zachodnią, zostałam zmuszona do przesiadki na tramwaje... i nagle okazało się, że tak jest nawet szybciej O.o Wsiadam na drugim przystanku od krańcówki, czasem są nawet wolne miejsca siedzące. Od kiedy kupiłam odtwarzacz empetrójek, jest mi całkiem wygodnie.
Najgorsze są powroty - wtedy tramwaj zapycha się tak, że szwami puszcza :/ W zimie jeszcze da się wytrzymać, ale w lecie...

Oczywiście punktualność leży. Rano autobusy potrafią w ogóle nie przyjechać i muszę te 15 minut do tramwaju iść z buta.
_________________
goodreads .
 
 
Zła 
Lód


Posty: 463
Skąd: Wrocław - Łódź
Wysłany: 2007-11-03, 02:20   

Komunikacja w Łodzi w porównaniu z tą wrocławską jest rewelacyjna. Ostatnio jak byłam we Wrocławiu to nic nie jeździło wg rozkładu i całe tłumy ludzików można było zobaczyć na każdym przystanku. Autobusy miały opóźnienia nawet po godzinę... --_-
I jeszcze nic nie jeździ tą trasą jaką powinno i człowiek się przesiada po kilka razy. Normalnie masakra.
A ogólnie najbardziej lubię wracać w nocy, pod warunkiem, że nie wracam w sobotę lub piątek w tzw. wesołym autobusem i jestem jedyną trzeźwą osobą.
_________________

 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1784
Wysłany: 2007-11-03, 11:14   

Z komunikacji miejskiej korzystam stosunkowo rzadko. Statystycznie gdzieś raz na miesiąc albo rzadziej. Najczęściej zimą, kiedy jeżdżę do przychodni na odczulanie, a późną wiosną i latem w ogóle - wtedy jeżdżę po Bydgoszczy wyłącznie rowerem. Uważam, że o ciepłej porze roku grzechem byłoby jeździć autobusem czy tramwajem.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Kal 
szukająca swojego m.


Posty: 206
Skąd: z MAG-a
Wysłany: 2007-11-07, 18:40   

Tyraela napisał/a:
o ile nie jest burżujem i nie wozi swoich czterech liter samochodem

Jestem burżujką :mrgreen:
I to za niedługi czas z własnym samochodem (mam nadzieję).

Ale z busami, z PKP mam ciągle do czynienia. PKP nienawidzę za spóźnienia.
ZTM mnie wkurzało swego czasu za spóźnienia i niemiłych kierowców. U mnie, na dalekiej Północy autobusy są co godzinę i na szczęście nie mają spóźnień - chwała im za to.
A no i u mnie nie ma tramwajów. Rowerem się nie da bo by mnie przejechali - ku uciesze niektórych. Tak więc albo transport własny, albo miejski - cogodzinny, lub copółtoragodzinny, bo innego dojazdu do mojego domu nie ma :/
_________________
Nikt nie zasługuje na moje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi mnie do płaczu
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2007-11-07, 22:23   

MPK?
^$%#^$@^$!Q@#^$(*)_*)(*()@#%&^%^$%@#$$
Inaczej tego nie da się określić --_- Przez cały ostatni tydzień mam takiego niefarta... ale jak rozmawiam to nie tylko ja >.<
Najciekawsze że wszystko zaczło się walić jak pożarłam się z moim opiekunem... :roll:

Przynajmniej mam miesięczny na wszystkie liniie... --_-

Au revoir!
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Arlzermo 
Dorsz Marienburski


Posty: 402
Skąd: Chrzanów/Wrocław
Wysłany: 2007-11-21, 21:48   

Cóż mogę powiedzieć o ZK"KM"? Nie jest źle, ale może być lepiej. ^^" Zdobył u mnie plusa zakupując kilka nowych autobusów i tym samym pozbywając się paru starych gratów, które już ledwo dychały. Jeśli się trafi na taką nowszą maszynę, to podróż można spokojnie nazwać przyjemną. W sumie te starsze "modele" też nie są AŻ tak tragiczne, ale mają pewne usterki, które czasami dają o sobie znać. :wink: Zdecydowanym minusem jest brak biletów ulgowych dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. --" Podstawówka, gimnazjum czy studenci płacą połowę. A liceum? Całość. Debilizm kompletny. Na szczęście zniżki są na bilety miesięczne, co jednak ratuje sytuację.
Smród w autobusach? No cóż... Raz jest, a raz go nie ma. ^^"
Psujące się autobusy? Bywa... Ale nie aż tak często, więc można powiedzieć, że jest to w granicach normy. Natomiast przed wymianą taboru to różnie było... ^^" Zdarzało się, że w ciągu jednego tygodnia machina 2 razy zdychała. I to akurat wtedy gdy pędziłem do szkoły... A i tak nic nie pobije autobusu o numerku 332. Jeździł on do wsi Płaza, ale żeby się tam dostać musiał pokonać górkę o nazwie Wapiennik. No i tu się zaczynały schody. Zwykle przejeżdżał, ale bywało tak, że w połowie drogi wszczynał rewoltę i stawał. Również miały miejsce przypadki, gdy ludzie, którym było spieszno wysiadali z autobusu na przystanku u podnóża górki i dalej lecieli na piechotę. Natomiast ci, dla których czas nie miał znaczenia, pozostawali i duchowo wspierali kierowcę oraz jego metalowego rumaka w dzielnym boju ze smokiem Wapiennikiem. :) Co za szczęście, że tylko 2 moje znajome muszą tamtędy jeździć. ^^
O! Jeszcze pamiętam jak kiedyś moja znajoma strasznie nie chciała spóźnić się na polski, ale pech tak chciał, że kierowca autobusu, którym jechała chciał ominąć dziurę na drodze i wpadł do rowu... A tak swoją drogą, to zastanawiam się co mu ta jedna dziurka szkodziła. Przecież droga, która jeździ to nie jest „droga z dziurami” ale „dziury z kawałkami drogi”. :P
Tłok? Hm... Owszem, rano autobusy są pełne, ale jeździ ich na tyle dużo, że jakoś ta masa ludzi "rozłazi" się i nie czuć tego aż tak bardzo. Popołudniu jest podobnie, z jednym haniebnym wyjątkiem. Autobus o numerze 361 o 14:04... Tragedia. --" Jak tylko mogłem to go omijałem. Jeno drzwi stają otworem, a ludzie dosłownie wysypują się na ulicę... Mogli by puścić jeszcze jeden kurs o tej porze... Pamiętam jak kiedyś jego kierowca postanowił urządzić wymianę wszelakich uchwytów... Ot, rano zdjął wszystkie i założył nowe na następny dzień. Raz tylko tak było. Ale wrażenia były niezłe. :P Ten tłum ludzi nie mający się czego chwycić patrzący z przerażeniem jak autobus nieubłaganie zbliża się do ronda... :D
Reasumując. Chrzanowska komunikacja miejska nie jest zła, ale jak by była lepsza, to nie miałbym jej tego za złe. :)
_________________
"Wycinamy pędy i drzewa rąbiemy,
Depczemy korzenie, nasiona palimy,
Nadchodzi ulewa i gleba odpływa,
Pozostaje kamień oraz ciężka glina.
W zielonych łańcuchach nasze ciała gniją.
Ciała wciąż ruchome, chociaż już nie żyją."
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2608
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2008-10-11, 17:35   

Ogólnie nie mam co narzekać na ZDiTM (Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego). Tam gdzie chcę dojechać, zazwyczaj dojeżdżam bez większych problemów (co nie oznacza, że ich nie ma). Jak nie jeden autobus, to drugi, a jak nie ten, to tramwaj. Problemem są w tym wszystkim zazwyczaj jedynie korki, chociaż ostatnio narzekam na nie coraz mniej. Męczy mnie za to dużo prostactwa w społeczeństwie. Zazwyczaj gdy wysiadam, ewentualnie chcę przejść w inne miejsce, staram się powiedzieć "przepraszam" i "dziękuję", a rzadko zdarza mi się coś takiego usłyszeć od innych. Zazwyczaj ludzie przeciskają się na siłę, depczą buty, łokcie wbijają pod żebra... Ehhh...
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Sunshine 


Posty: 216
Wysłany: 2008-10-12, 15:11   

Warszawski ZTM, hm... powiem tak - nie jest źle. Jeżdżę dosyć często i jakoś się nie miałam do tej pory na co uskarżać. Rzadko kiedy zdarza się, że autobus nie przyjedzie o wyznaczonej godzinie. Wkurzające jest, że jak na stolicę, to bardzo dużo autobusów i tamwajów to gruchoty. I że w niektóre miejsca w centrum Warszawy dojazd jest gorszy niż do miejscowości podmiejskich o.O
 
 
Shadowrunner 
Dusza Dzikiego Ludu


Posty: 404
Skąd: Majorat Rabsztyński
Wysłany: 2008-10-12, 17:32   

Ja nienawidzę komunikacji miejskiej z jednego powodu - powinni wprowadzić jakąś ustawę, która zabrania dzieciorobom posiadania potomstwa zanim nie dorobią się samochodu. Nic mnie bardziej nie wk...ia niż jak wsiadam sobie, patrzę a tu k...a trzy wózki jeden obok drugiego w środkowej sekcji przedziału awtobusa (tam dokąd mieszkam jeżdzą tylko te konserwowce, nie ma tych długich ani przegubowych) k...a, no zajmują mi moją kozacką miejscówkę do opierania się o barierkę, k...a no. Ostatnio to cały tydzień taki prawie miałem. Mnie już nawet ten skrzek tych małych, parszywych klonów nie przeszkadza, ale ten cholerny sztuczny tłok jaki te dziecioroby wytwarzają. Do roboty się wsiąść, a nie bahorstwo płodzić, hołoto postlprowska wstretna!!! Takie są mniej więcej odczucia na ten temat.
Ja już nawet nie mówię o tym że tłok (chociaż w ramach walki z tłokiem ) i nie ma gdzie usiąść, bo to normalka - ale na nerwy mi działają też jakieś lamusy co sobie stawają przy tych chwytakach vertykalnych, i zajmują mi miejsce do stania, bo ja osobiście to nie mogę się pochwalić zabójczym wzrostem powyżej 190cm i choć do tych durnych "rączek" do chytania u góry sięgam to mi się w takich sytuacjach płaszcz albo ramoneska defasonuje i mam ochotę no normalnie komuś przyj....ć jak widzę nie nie mam nigdzie miejsca żeby się wygodnie oprzeć albo chwycić.
Kolejny problem polega na tym że mieszkam na tzw. "terenach zielonych" i każdej jesieni i wiosny muszę się męczyć z falami tzw. "grzybiarzy" - a w/g mnie bezczelnych szabrowników którzy ogołacają MOJE lasy z MOICH owoców natury. Rok w rok w tej mieszczańskiej ławrze budzą się jakieś cholera jasna instynkty pierwotnych kultury koczowniczo-zbierackich i migrują na szaber z tych swoich betonowych molochów na MOJE ziemie MOIMI liniami autobusowymi. Niech se dziady kupią bicykl albo motorower a nie pchają się do autobusu - no normalnie jak taka swołocz-ciężarówkami-zza-Buga zwożona-na-budowe-Huty-Katowice wylęga w sezonie letnim to do autobusu czasami nawet cieżko jest wsiąść, bo jeżdżą te downy z 1k5 reklamówkami i 1k10 wiadrami do noszenia betonu, tak że jest tłok nieziemski. I zmusza mnie znowu do powtórzenia tendencyjnej tezy, którą i dziś już powtarzałem uprzednio:

"ZA KOMUNY BYŁO LEPIJ!!!"

Matka mi opowiadała, że jeszcze w latach 80tych w GOPie jak nadchodził sezon "grzybowych skrytożerców" to w autobusach jeździli konduktorzy, którzy przez pierwsze drzwi (pozostałe były wtedy zamykane) wpuszczali priorytetowo najpierw młodzież szkolną i akademicką, potem resztę, a jak było jeszcze jakieś miejsce w rezerwie to z jednego, paru szabrowników runa leśnego a reszcie kazali sp......ć na bambus. A jak w autobusie nagleby zabrakło miejsca dla młodzieży uczącej się to konduktor bezceremonialne wyrzucał grzybożerców z busa. I to był kurna porządek, a nie to co teraz!!! :P

I ostatni grzech pierworodny komunikacji miejskiej:

Stare, francowate babska, które zamiast dawno już siedzieć w fotelu bujanym i niańczyć wnuki, to jeżdżą sobie na targ, nie wiadomo po co - chyba tylko po to żeby ploty puszczać i ludzi wkurwiać bo ich natężenie liczebnościowe w dniach targowych to jest podobne do grzybiarzy. I o ile jeszcze takiemu zawszonemu grzybiarzowi to można z baśki lutnąć albo łokciem paszczekę naprostować noto takiej starowince to przecież człowiek nie młucnie, no bo wstyd. Teraz to jeszcze jest z nimi spokój - ale rodzice mi opowiadali, że drzewiej, jeszcze na początku lat 90tych to takie babinki potrafiły, jadąc na targ, ordynarnie brać ze sobą do autobusu świniaka albo parę kur w torbie podróżnej //pisowcy jakby to był cholera jasna jakiś furgon :roll:

Czasami to zastanawiam się czy nie zacząć brać ze sobą do autobusu psa, jakiegoś takiego bojowego, groźnie wyglądającego, bez kagańca, który by trzymał ten cały cyrk cudaków w ryzach.

O ile kiedyś miejska komunikacja była mi obojętna, o tyle teraz to już nie mogę się doczekać jak zrobię sobie prawko kat. A i kupię jakiegoś rzępichrusta jednośladowego, żeby olać komunikację ciepłym moczem i móc mówić NIGDY WIĘCEJ ;)

W zasadzie jedyną rzeczą na jaką nie mogę narzekać to punktualność - u mnie zawsze każdy autobus jest jak w zegarku na czas. Zreszta i tak nie mają wielkiego wyboru - jak jeden autobus jeździ na 1-1,5 :-/ godziny to nie mają prawa się spóźnić bo by kierowca wyleciał z roboty.
_________________
"Summoned I come... Why do you come here? I come to serve... Who do you serve? I serve the truth... What is the truth? That we are one people, one voice... Will you follow me into fire? Will you follow me into darkness? Will you follow me into death? I will follow... Then follow."

Polskie forum eRPG
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2010-05-26, 00:19   

9 lat chodziłem do szkoły będącej dwie ulice dalej wiec nie potrzebowałem komunikacji miejskiej. Dopiero liceum było w sporej odległości, co dawało mi do wyboru albo iść przez pół miasta z samego rana, albo pojechać wsiąść w autobus będący pod nosem i wyjść naprzeciw szkoły. Zdecydowałem się na drugą opcję. Przyjechał autobus i się rozmyśliłem - zaczynał bieg z najdalszej dzielnicy Piły i siłą rzeczy jechali nim uczniowie do trzech liceów po drodze więc już u mnie był zatłoczony tak, że wejść się nie dawało. Pozostawał więc spacer.
Uczelnię zaś miałem w przeciwnym kierunku (i też tym samym autobusem wręcz pod samym nosem) ale bliżej niż liceum, więc nie wypadało abym jeździł. Jednak z powodu remontu hali sportowej, mieliśmy przydział na drugi stadion, leżący jeszcze dalej niż liceum, na końcu trasy autobusu. I tu nie było wyjścia - aby się wyrobić trzeba było skorzystać z komunikacji miejskiej. W tamtą stronę to jeszcze jakoś dawało radę, ale z powrotem...
10, 20 studentów zaraz po wf (z prysznicami i bez, zależy jak stało się z czasem) do autobusu to raz. Dalej - co prawda mieliśmy miejsca siedzące, ale linia kursuje przez centrum miasta, w godzinie największego ruchu, plus rynek, co znaczy, że szybko autobus zapełniał się uczniami z pobliskich liceów oraz zwykłymi ludźmi (w tym szczególna grupą babć) patrzącymi krzywo na nas, posiadających miejsca siedzące. Pressing jak cholera, ale niech się wypchają :P
Po wyremontowaniu hali skończyła się potrzeba korzystania z MZK, więc nawet na nią zbytnio nie narzekam.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Lichemaster 

Posty: 23
Wysłany: 2010-05-26, 19:08   

Autobusy zezłomować, tramwaje spalić pociągi wrzucić do wisły jako wały przeciwpowodziowe. //pisowcy //pisowcy //pisowcy
Swój pojazd zacznę od pociągów. Ostatnio w związku z sytuacją powodziową musiałem udać się na uczelnię przy pomocy onego środka transportu. Po trwającej pół godziny podróży wyciągnąłem następujące wnioski: pociąg jest nie wygodny, komfort przejazdu podobny do drewnianej deski, ciągle się buja i w nie przyjemny sposób hałasuje. Moje CC przy 110 na godzinę jest cichsze i wygodniejsze. Ja nie wiedziałem że jazda po torach przypomina rajd paryż-dakar. Dalej, jest tam brudno, śmierdzi i nigdy nie wiadomo do końca na czym się siedzi. Wole nie myśleć jak wyglądała toaleta. Tramwaj to to samo tylko jest większy ścisk i śmierdzi jeszcze bardziej. Co do autobusów. Pomijając tłok, smród, zbyt małą ilość miejsc siedzących, zbyt dużą ilość nieuprzejmych moherów i kieszonkowców, zbyt wolne tępo poruszania się i kierowców którzy myślą, że wiozą ziemniaki to muszę jeszcze dodać, że autobusy są napędzane po większości śmierdzącymi i kopcącymi silnikami diesla, które hałasują w sposób koszmarny.
Pomijając to wszystko co napisałem wcześniej mam jeszcze kilka ale. Mianowicie komunikacja miejska nie kursuje zgodnie z planem (wyjątki Japonia i Szwajcaria), trzeba kupić bilet a potem przebijać się przez śmierdzący i spocony tłok (no bo nie ma klimatyzacji) żeby go skasować, no i ostatnia kwestia. Autobusy i inne wynalazki kursują od przystanku do przystanku. To znaczy że zaraz po tym jak gdzieś przyjadę muszę z buta dać jeszcze spory kawałek żeby dotrzeć na miejsce przeznaczenia. No i nie da się tym wozić zakupów... wieź świeżo zakupiony 42 calowy telewizor... tja... I od razu mówię, że nie przyjmuję argumentu że transport miejski nie stoi w korku i jest szybszy... ja wolę później i drożej dojechać na miejsce samochodem słuchająć na pełny regulator swojej muzy, mając taką temperaturę jaką chcę, takich współpasażerów jakich sobie dobiorę i tak czysto jak tylko będzie mi się chciało posprzątać samochód niż gnieść się w publicznym transporcie... o wiem... to jak z toaletami... jak przyciśnie to skorzystasz z publicznej ale nie ma to jak własna :D
_________________
Jam jest ten co przez bramy śmierci wrócił
Jam jest ten co po drugiej stronie stoi
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 12