Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Polskie sądownictwo
Autor Wiadomość
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2010-01-28, 11:35   

Daniel, a ja proszę konkretnie opisz swoją sprawę. Bo tak to możemy gadać i gadać. Bo chyba po prostu słusznie przegrałeś i tyle ( albo mylisz pojęcie prawa i sprawiedliwości )
_________________
 
 
Daniel

Posty: 182
Wysłany: 2010-01-28, 14:20   

Cytat:
W prawie cywilnym problemy interpretacyjne, ale nie prawa - tylko umowy - mogą wynikać i wynikają z faktu, że strony mogą swobodnie kształtować treść stosunku prawnego. Nie mogą tylko naruszać prawa już istniejącego, o czym pisałem


Dobrze wiem, że różne są umowy, ale ja piszę o różnej interpretacji prawa. Nie dam się już nabrać na twierdzenie, że jest jednakowa. To są bajeczki dla ludu, aby im się spokojnie żyło.

Cytat:
Bo istniejemy w Europie, która jest ukształtowana w innym porządku prawnym. Anglia i USA to nie nasz system prawny

Rozumiem, że Anglia nie leży w Europie. Chybiona argumentacja, ale lepiej taką stosować niż przyznać się, że taki porządek odpowiada palestrze. A dlaczego? Bo uznaje się różną interpretację tego samego prawa, a więc prawda jest względna. Gdy można mieć inną interpretację, to tym samym nigdy nie można popełnić błędu, bo błąd jest tylko inną interpretacją. W ten sposób prawnicy przyznali sobie prawa boskie i nie mogą popełniać żadnych błędów. To bardzo wygodne, bo niczego nie można im zarzucić. Przez to dają sobie dużą tolerancję w poznawaniu prawa, ale już innym takiej nie przyznają. Prawo może znać tylko prawnik i tylko prawnik może go oceniać.
Mamy więc charakterystyczną cechę naszego porządku prawnego, gdzie prawnicy są istotą tego porządku. To dla pasożyta zwanego palestrą istnieje świat, aby on, pasożyt, miał się czym żywić. Prawo nie ma służyć ludziom, tylko prawnikom. To oni mają wyłączność na jego rozumienie.

Cytat:
Sądy są niezawisłe. Oczywiście, można doprowadzić do systemu anglosaskiego, gdzie część sędziów niższego rzędu (bo nie federalnych) pochodzi z wyboru. Tyle, że wtedy będzie jak w polityce. Kampania wyborcza, w której można obiecać wszystko. Wydawanie wyroków "pod publiczkę", aby przypodobać się elektoratowi. Itd. Nie ma u nas takiej tradycji i - szczerze pisząc - nie widzę powodu, aby ją wprowadzać.


Niezawisłość sądów jest wpisana w ten porządek. Sędziowie to przecież prawnicy z palestry. Dzięki niezawisłości mają swobodę interpretacji prawa, a to ułatwia życie adwokatom. Wzajemnie się uzupełniają, aby żyć ze społeczeństwa. Wybór sędziów w systemie demokratycznym niczego nie zmieni, a więc też nie jestem za takimi zmianami. Istotą jest możliwość swobodnego wyboru sędziego przez strony sporu, a nie aby on im był narzucany z urzędu. Aby to było możliwe musieli by funkcjonować prawdziwie zawiśli sędziowie spoza palestry, a do tego ona nie dopuści.
Nie jest możliwe utworzenie sądu, który by był poza kontrolą palestry. Musiał by być też poza kontrolą państwa. Nie ma więc co liczyć, aby sprawiedliwość wymknęła się z pod kontroli państwa. Mamy więc zgodność interesów palestry i państwa. Jedno bez drugiego nie może istnieć i widać to wyraźnie w konstrukcji systemu prawnego.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2010-01-28, 16:59   

Romulus napisał/a:
Bo istniejemy w Europie, która jest ukształtowana w innym porządku prawnym. Anglia i USA to nie nasz system prawny. W kontynentalnym (europejskim) systemie prawa, precedensy nie są wiążące dla sądu

Miałem się już kiedyś pytać, ale wypadło z głowy.
Na czym polega wiązanie przez precedensy w tych systemach? Na filmach wyglądało to tak, że strony przerzucają się wynikami starych rozpraw.
Jakie są zalety i wady takiego rozwiązania? Można by je wprowadzić w Polsce czy się nie opłaca?
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-01-28, 17:46   

Daniel napisał/a:
Cytat:
W prawie cywilnym problemy interpretacyjne, ale nie prawa - tylko umowy - mogą wynikać i wynikają z faktu, że strony mogą swobodnie kształtować treść stosunku prawnego. Nie mogą tylko naruszać prawa już istniejącego, o czym pisałem


Dobrze wiem, że różne są umowy, ale ja piszę o różnej interpretacji prawa. Nie dam się już nabrać na twierdzenie, że jest jednakowa. To są bajeczki dla ludu, aby im się spokojnie żyło.

Bredzisz. Oczywiście, różni prawnicy, różnie interpretują przepisy. Dlatego "godzi ich" sąd. Jednakże sąd nie bierze sobie interpretacji z chmur - jeśli tak twierdzisz, to bredzisz.

Wyciągam rękę i sięgam sobie do komentarza do prawa rzeczowego. Wiesz, czym jest komentarz do ustawy? To takie omówienie stanowiące interpretację przepisów. Czytam sobie, co autor - najczęściej profesor - myśli o stosowaniu danego przepisu. W dobrym komentarzu przedstawione zostanie jeszcze jak zmieniało się podejście ustawodawcy do danej kwestii i przegląd orzecznictwa sądowego w tum temacie. No dobra, to wiem już co o tym myśli jeden profesor (najczęściej sędzia SN w stanie spoczynku), ale to przecież "tylko" procesor, doktryner. Sięgnijmy zatem do orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych. Sąd jest już w XXI wieku, więc nie musi biegać do biblioteki - wystarczy włączyć komputer i kliknąć w pewną ikonkę pewnego programu (nazywa się LEX, ja mam wersję Omega, która zawiera wszystkie przepisy prawa, na bieżąco aktualizowane, komentarze, glosy, tezy z artykułów, monografie itp.). Znajduję interesujący mnie przepis i czytam sobie co na dany problem do powiedzenia miały mądrzejsze ode mnie głowy praktyków. Czytam i wyciągam wnioski, zastanawiam się, jak odnieść te poglądy do mojej sprawy. Może nawet nie zgadzam się z tymi poglądami, bo moja koncepcja jest ciekawsza.

Formułuję więc na podstawie tych przemyśleń innych odnośnie danego przepisu (niech ci będzie) tezę, która będzie rozstrzygnięciem mojej sprawy. I właśnie tak powstaje w sądzie projekt orzeczenia. Uzasadnienie pisemne to po prostu przepisanie na papier tej "drogi", aby wskazać sposób rozumowania sądu.

Jeszcze inny sposób interpretacji tekstu prawnego, który występuje razem z powyższymi. Jest to jego wykładnia. W większości przypadków - jeśli tekst prawny nie jesty głęboko specjalistyczny (np. nie dotyczy jakichś kwestii związanych np. z prawem ochrony środowiska), wykładnia językowa przepisu wystarczy. Jest to najważniejsza z wykładni, ponieważ analizuje się znaczenie językowe danego przepisu. Na ogół wystarczy do tego słownik języka polskiego i kilka szarych komórek.

Tak to właśnie, Danielu, wygląda. Gdybyś miał szczątkowe pojęcie o tym, nie pisałbyś tych bredni.

Daniel napisał/a:
Cytat:
Bo istniejemy w Europie, która jest ukształtowana w innym porządku prawnym. Anglia i USA to nie nasz system prawny

Rozumiem, że Anglia nie leży w Europie. Chybiona argumentacja, ale lepiej taką stosować niż przyznać się, że taki porządek odpowiada palestrze.

Anglia nie należy do kontynentalnego systemu prawa. Obowiązuje tam system, który dziś - nie do końca już trafnie (bo porządki prawne się przenikają) określa się jako common law (z uwagi na historyczne inklinacje w USA także). Polska i inne kraje kontynentalne Europy należą do systemu civil law , którego tradycje sięgają prawa rzymskiego (zresztą do dziś wiele instytucji prawa rzymskiego nadal funkcjonuje w prawie cywilnym, po małym liftingu).

Aby nie przeciągać, tu masz trochę o common law: http://pl.wikipedia.org/wiki/Common_law
TIXON - znajdziesz tam trochę o precedensach. i jeszcze tu: http://www.redakcja.radca.../precedens.html

U nas też trochę się przeszczepiło z tego systemu. Właśnie przez znaczenie orzecznictwa SN, na podstawie którego sądy kształtują swoje orzeczenia (nie są nim jednak bezwzględnie związane - co nie znaczy, że mogą je "bezkarnie" olewać, od tego jest kontrola odwoławcza, aby sprawdzać poprawność merytoryczną i formalną wyroku).

A tu trochę o civil law: http://pl.wikipedia.org/w...kontynentalnego

Daniel napisał/a:
A dlaczego? Bo uznaje się różną interpretację tego samego prawa, a więc prawda jest względna. Gdy można mieć inną interpretację, to tym samym nigdy nie można popełnić błędu, bo błąd jest tylko inną interpretacją. W ten sposób prawnicy przyznali sobie prawa boskie i nie mogą popełniać żadnych błędów.

Wyżej już udowodniłem, że bredzisz, zatem jeśli nadal się utrzymujesz w tym poglądzie, to już szkoda mi z tobą gadać. Bo i po co? Swoje wiesz, jako wytrawny jurysta.

Daniel napisał/a:
To bardzo wygodne, bo niczego nie można im zarzucić. Przez to dają sobie dużą tolerancję w poznawaniu prawa, ale już innym takiej nie przyznają. Prawo może znać tylko prawnik i tylko prawnik może go oceniać.

Jak wyżej.

Daniel napisał/a:
Mamy więc charakterystyczną cechę naszego porządku prawnego, gdzie prawnicy są istotą tego porządku. To dla pasożyta zwanego palestrą istnieje świat, aby on, pasożyt, miał się czym żywić. Prawo nie ma służyć ludziom, tylko prawnikom. To oni mają wyłączność na jego rozumienie.

Dla znajomości prawa wystarczą szare komórki w użyciu. Ludzie jednak, jak stwierdzam z własnego doświadczenia, są bardzo onieśmieleni i boją się poznawać prawo. Zresztą, wtórny anafabetyzm w naszym społeczeństwie to także plaga, o której się nie mówi (napisz, że to wygodne dla prawników, błagam :) ).

Daniel napisał/a:
Cytat:
Sądy są niezawisłe. Oczywiście, można doprowadzić do systemu anglosaskiego, gdzie część sędziów niższego rzędu (bo nie federalnych) pochodzi z wyboru. Tyle, że wtedy będzie jak w polityce. Kampania wyborcza, w której można obiecać wszystko. Wydawanie wyroków "pod publiczkę", aby przypodobać się elektoratowi. Itd. Nie ma u nas takiej tradycji i - szczerze pisząc - nie widzę powodu, aby ją wprowadzać.


Niezawisłość sądów jest wpisana w ten porządek. Sędziowie to przecież prawnicy z palestry. Dzięki niezawisłości mają swobodę interpretacji prawa, a to ułatwia życie adwokatom. Wzajemnie się uzupełniają, aby żyć ze społeczeństwa. Wybór sędziów w systemie demokratycznym niczego nie zmieni, a więc też nie jestem za takimi zmianami. Istotą jest możliwość swobodnego wyboru sędziego przez strony sporu, a nie aby on im był narzucany z urzędu. Aby to było możliwe musieli by funkcjonować prawdziwie zawiśli sędziowie spoza palestry, a do tego ona nie dopuści.
Nie jest możliwe utworzenie sądu, który by był poza kontrolą palestry. Musiał by być też poza kontrolą państwa. Nie ma więc co liczyć, aby sprawiedliwość wymknęła się z pod kontroli państwa. Mamy więc zgodność interesów palestry i państwa. Jedno bez drugiego nie może istnieć i widać to wyraźnie w konstrukcji systemu prawnego.

Tu masz definicję palestry: http://pl.wikipedia.org/wiki/Adwokatura Najpierw ją zrozum, potem przemyśl a następnie stosuj. Będzie trudniej cię obśmiewać.

Sędziowie mogą zostać członkami palestry, ale wtedy przestają być sędziami. Nie ma wyjątku. Zresztą, wielu sędziów - niestety tych najbardziej doświadczonych, głównie w sprawach cywilnych - odchodzi z tego zawodu. Z powodu pieniędzy. Bo kiedy do sędziego z dwudziestoletnim stażem przychodzi na salę młody aplikant adwokacji, który zarabia więcej od niego i nie jest od sędziego mądrzejszy, ani nawet nie jest jeszcze adwokatem - to jest to jakiś policzek upokorzenia. Rozumiem to. Niestety, należę chyba do grupy, która nie odejdzie z sądu. Możesz napisać, że dlatego, że jestem głupi :) Powód jest gorszy - ja lubię tą pracę. Jeszcze.

Sędziowie mogą istnieć bez adwokatów. Do niedawna był zresztą przepis, który bardzo ściśle oddzielał te zawody. Mianowicie, sędzia nie mógł pozostawać w związku małżeńskim z adwokatem. Dopiero TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucją. Patrzę po sobie: znam wielu adwokatów, ale przyjaźnię się tylko z jednym (jeszcze od czasu studiów, kiedy nie miałem zamiaru zostać sędzią). Jakoś obywam się bez nich, a oni beze mnie. Ale możliwe, że inni sędziowie bardziej się przyjaźnią. To nic złego, dopóki nie wpływa na osąd, tj. dopóki nie wydaje się wyroku korzystnego dla strony tylko dlatego, że reprezentuje ją kolega. Ale tu znowu wchodzi do gry kontrola sądu odwoławczego, sądu dyscyplinarnego.

(Kiedyś proponowałem ci, że ci podrzucę sygnatury spraw, w których sądy dyscyplinarne karały sędziów - może wtedy przestałbyś pisać farmazony).

Coś pominąłem? Jeśli tak, to wskaż, chętnie dopiszę od siebie jeszcze parę słów.

Ale - podejrzewam - że wolisz tkwić w swoich poglądach, tj. uważać wszystkich prawników za wrogów. Twoja wola.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-25, 18:11   

Jak wiele razy pomstowałem na nasze sądy kochane, na ich praktykę, a często i na poziom intelektualny... to muszę chyba część tych tekstów odszczekać (co też czynię)... bo jest grupa bardziej zasługująca na opieprzenie od prawej do lewej i skasowanie w zasadzie po całości i w której naprawdę nie widzę za wiele nadziei na sensowne stosowanie prawa - tą grupą są wszelcy "urzędnicy" wydający decyzje administracyjne albo co gorsza decyzje podatkowe (czy to w podatku VAT, czy w akcyzie, czy w dochodowym). Poziom co poniektórych urzędasów - ŻAŁOŚĆ. Zrozumienie prawa - ŻAŁOŚĆ. Szacunek dla klienta albo jego pełnomocnika - ŻAŁOŚĆ. I powiem tak - nikomu nie życzę spotkania z kontrolą skarbową... bo wtedy ale powiem tak - żadne adwokat, ani nawet notariusz nie będzie dla niego... cóż, "pasożytem". Bo o ile o mojej korporacji mogę powiedzieć, że ma pewne inklinacje do mafii (a notariusze to już w ogóle naprawdę ciekawa klika) o tyle aparat podatkowy naszego państwa, to już w zasadzie jest nie tyle mafia, a jakaś organizacja o charakterze państwa w państwie - Iluminatów czy czegoś takiego.

Co gorsza niestety, coraz częściej ten poziom wchodzi na sale sądowe w sądach administracyjnych. O ile NSA się nawet nieźle broni, poziom orzeczniczy trzyma, ale już zdecydowanie trzyma poziom "kultury"... o tyle w WSA już tak różowo czasem nie jest. O ile kultura i przygotowanie - jeszcze jakoś nawet fajnie idą (wizyta w sądzie administracyjnym to dla mnie szczerze mówiąc przyjemność - cisza, spokój, raczej wyluzowana atmosfera), o tyle orzeczniczo często idzie to już nie do końca tak jak trzeba. Fakt - sprawy tam są trudne - szczególnie podatkowe (niestety mam z nimi trochę do czynienia, więc jak mam napisać czasem skargę w VAT, jeszcze nie daj boże w oparciu o przepisy, które od 6 lat nie obowiązują... to się robi trudno - szczególnie, że czasem ciężko niektóre stany wesprzeć stosownym orzecznictwem lub doktryną), ale niestety często WSA robi nie tyle za sąd administracyjny, co za trzecią instancję w post. podatkowym... trochę nie taką rolę pełni jak miałby pełnić.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3652
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-04-25, 18:23   

Z sądownictwem administracyjnym w pracy staram się nie mieć do czynienia. Ale w moim środowisku krąży masę opowieści jak to ten sam skład orzekający potrafił w tym samym tygodniu w takim samym stanie faktycznym wydać dwa różne orzeczenia. Sądownictwo wojewódzkich sądów administracyjnych cechuje się ponoć absolutną dowolnością.

Ale co tam, gospodarcze i cywilne są niewiele lepsze. Przez ostatnie tygodnie spotkałem się między innymi z wyrokami, w których sędziowie zapomnieli że w czasie rozpraw powód cofnął powództwo co do większości roszczenia, zrzekając się nawet tego roszczenia, z wzywaniem powoda do precyzowania wniosków dowodowych pozwanego pod rygorem pominięcia tych dowodów (ciągle czekam z nadzieją że je pozwanemu pominie), z wzywaniem na rozprawę świadka z innej sprawy, z przypadkiem 20minutowego uzasadniania zasadności stanowiska pozwanego gdy w wyroku zasądzono zgodnie z roszczeniem powoda, ze stwierdzeniem pani sędziny, że mogę jako pełnomocnik zadać pytania świadkowi, ale cytuję "nie ma właściwie po co bo już się wszystkiego dowiedziałam", przeprowadzeniem rozprawy pomimo niezawiadomienia strony o podjęciu zawieszonego postępowania i wydania na tej rozprawie wyroku, zobowiązania do złożenia odpisu postanowienia wydanego w tej samej sprawie. Jeszcze bym mógł wymieniać, ale nie ma po co. Kto się orientuje trochę w prawie to wie co to są za kwiatki.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-25, 18:33   

Tomasz napisał/a:
Ale w moim środowisku krąży masę opowieści jak to ten sam skład orzekający potrafił w tym samym tygodniu w takim samym stanie faktycznym wydać dwa różne orzeczenia. Sądownictwo wojewódzkich sądów administracyjnych cechuje się ponoć absolutną dowolnością.
Z mojej dotychczasowej praktyki - aż tak źle nie jest. Często mam sprawy tego samego klienta, w identycznym stanie faktycznym, ale np. z kilku podatków (VAT, akcyza i dochodowy), czasem jeszcze jest różnica w stanie prawnym (np. wg starej i nowej ustawy - gdzie nie ma merytorycznie różnicy, a jest jedynie fakt zmiany ustawy)... i jeszcze mi się dwa różne rozstrzygnięcia nie zdarzyły, chyba, że akurat było to jakoś uzasadnione (bo np. w akcyzie wnosiliśmy o coś innego niż w VAT). Takiej maksymalnej dowolności mi się jeszcze nie zdarzyło zaobserwować.

Gorzej, bo czasem niestety wiem, że w niektórych sprawach, gdzie stan faktyczny jest podobny do innej sprawy... cóż, w zasadzie z góry wiem jakie jest rozstrzygnięcie i już na etapie pisania skargi do WSA piszę skargę kasacyjną do NSA... bo po prostu znam treść rozstrzygnięcia. W organach podatkowych to jest normalka (w zasadzie często mógłbym decyzje administracyjne zaskarżyć przed ich doręczeniem i z dużą dozą przekonania jestem pewien, że z zarzutami bym trafił gdzieś w 70% minimum), w sądach... częsta, chociaż jeszcze nie powszechna, sytuacja. I oby się sądy opamiętały - tutaj spore zasługi ma jednak NSA (też cholera chwiejny jak diabli, ale przez to czasem się znajdzie coś "dla siebie") i do pewnego stopnia ETS (którego orzeczenia w VAT są dość stabilne i dość jednak prawidłowe, a co za tym idzie później pozwalają nieźle argumentować).
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-04-26, 18:58   

Moja koleżanka orzeka w sądzie cywilnym - Rejonowy dla Wawy Śródmieścia. W wydziale jest ona, jej kolega i przewodniczący wydziału. Dwoje sędziów ostatnio odeszło do pracy w zachodnich kancelariach (widać, nie byli tacy głupi), jedna poszła na zwolnienie (załamała się psychicznie, nie wytrzymała obciążenia pracą).

Moja koleżanka stara się zakończyć sprawę na pierwszej rozprawie. Z oczywistych względów. I z tych nieoczywistych także. W "obrocie" ma około 600 spraw, ponadto "odziedziczyła" po jednej z powyższej dwójki dwie szafy jej spraw, które jeszcze się nie rozpoczęły. Zatem ma 600 swoich - rozpoczętych; dwie szafy (bo - jak powiedziała - nawet nie ma do nich kiedy zajrzeć) spraw, które powinny trafić na pierwszy termin w ciągu najbliższego roku (optymistycznie). Poza tym referat po sędzi, która odeszła. W związku z tym - jeśli nie zakończy sprawy na pierwszej rozprawie, to szansa, że do niej wróci w przeciągu roku oscyluje wokół zera. Mamy też strony - żadna nie chce odpuścić. Ta, która wie, że przegrywa i nie ma racji, celowo przedłuża postępowania, bo wydanie wyroku jest jej nie na rękę. Nie będę tu już znęcał się nad pełnomocnikami :)

Sam też pracuję w zasyfionym wydziale (od niedawna), bo po prostu doszło tam do zawału. Mam kilka takich spraw - syfy karno skarbowe i "paliwowe", w których obrońcy oskarżonych robią wszystko, absolutnie wszystko co im przyjdzie do głowy, żeby spowolnić rozpoznanie tych spraw i doprowadzić do przedawnienia. Wnioski o wyłączenie mnie składane co drugi termin rozprawy przez kolejnego obrońcę to standard. Teraz dojdą do tego wnioski oskarzonych, kiedy już obrońcy zakończą swoje. A jeszcze nie zaczęli składać wniosków dowodowych. Choć na posiedzeniu organizacyjnym dałem im na to miesiąc. Oczywiście nie jest to termin dla nich wiążący, z uwagi na treść przepisów procedury karnej. Pogroziłem im, że mogę uznać je za zmierzające do przedłużania postępowania. Ale to też teoretyczne "zagrożenie", bo - jako sąd karny - mam obowiązek ustalenia jak było naprawdę, a nie czego dowiedziono.

Zatem, patrząc na wymiar sprawiedliwości zwróćcie uwagę na rolę adwokatów, którzy koszą grubą kasę za robienie obstrukcji procesowej. Bo to wcale nie jest jakiś margines.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 19:28   

Romulus napisał/a:
am kilka takich spraw - syfy karno skarbowe i "paliwowe", w których obrońcy oskarżonych robią wszystko, absolutnie wszystko co im przyjdzie do głowy, żeby spowolnić rozpoznanie tych spraw i doprowadzić do przedawnienia.
Weź mnie nie wkurwiaj... jak ja mam jakiegoś KKSa (gdzie najczęściej występuję na pozycjach obrony)... to pierdole to serdecznie, bo widać wyraźnie, że finansowy organ post. przygotowawczego nie ma pojęcia o takich rzeczach jak wina czy chociażby umyślność działania. W podatku nie sztymuje? to dowalamy w kksie. A czy był winny, czy nie? nie ważne. I potem w sądzie trzeba się rozprawiać najpierw z durnymi poglądami pana urzędasa skarbowego, co nie kuma, że ta wina to ma być w sensie stricte karnym.

A co do "przeciągania" - w KKS opłaca się tylko przy wykroczeniach skarbowych - przy przestępstwach... cóż, i tak raczej nie da rady. Moja kancelaria stara się merytorycznie od początku podejść - od razu wskazujemy na brak winy, czy np. na fakt, że sprawa podatkowa jeszcze się toczy (co już w ogóle jest kurestwem - jeszcze nie wiadomo czy ktoś na podatku coś namachlował, ale już go karnie za to ścigamy... nieważne, że potem może się okazać, że go ścigaliśmy za coś co nie było czynem zabronionym).

No i najgorsza rzecz - sądy w KKSach... powiedz mi Romku - z czego wynika, że tak często sędziowie w ogóle nie podejmują rozważań dot. winy etc, a poprzestają na stwierdzeniu, że jak komuś nie sztymuje w podatku, to na pewno winny - i bach karnie skazany? Bo taka praktyka jest nagminna w moim "rewirze" :-D

Cytat:
Zatem, patrząc na wymiar sprawiedliwości zwróćcie uwagę na rolę adwokatów, którzy koszą grubą kasę za robienie obstrukcji procesowej. Bo to wcale nie jest jakiś margines.
Oj tutaj wchodzimy na grunt tego co dla adwokata jest etyczne, a co nie i sporu adwokatów o to czy "zrobić co się da by klient nie poszedł siedzieć" oznacza też przyzwolenie na przewlekanie procesów - moim zdaniem - do pewnego stopnia - jak najbardziej. Adwokat ma obowiązek bronić. Dopóki robi to wykorzystując przepis prawa (ale nie łamiąc go)... cóż, jest cacy. A, że prawo pozwala na takie przeciągania różne... cóż - wina prawa. Szczególnie, że sędziowie tez nie grzeszą przestrzeganiem terminów instrukcyjnych (ostatnio mi zmianę w spółce KRS rejestrował zamiast bodaj 7 dni... prawie miesiąc - chociaż wniosek był od razu poprawny, a zmiana była w zasadzie kosmetyczna i można to było pchnąć w 10 minut).
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2010-04-26, 19:52   

Romulus napisał/a:
Sam też pracuję w zasyfionym wydziale (od niedawna), bo po prostu doszło tam do zawału. Mam kilka takich spraw - syfy karno skarbowe i "paliwowe", w których obrońcy oskarżonych robią wszystko, absolutnie wszystko co im przyjdzie do głowy, żeby spowolnić rozpoznanie tych spraw i doprowadzić do przedawnienia

Nie tylko przedawnienia sprawy, ale również przedłużania do dnia do którego firma musi trzymać akta. A po tym dniu już nie ma co znajdywać nieprawidłowości - w końcu akt już nie ma. Poza tym takie bajki jak "oskarżony nie stawił się na rozprawie, nie można go znaleźć" - jest szefem znanego koncernu na Ukrainę. Zresztą sędziowie też lubują się w wydawaniu wyroków sprzecznych samym w sobie w takich sprawach.
Syf niesamowity, ale na przekrętach jest tyle kasy, że dość często woda zalewa archiwa.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-04-26, 20:01   

[quote="Wulf"]
Romulus napisał/a:
No i najgorsza rzecz - sądy w KKSach... powiedz mi Romku - z czego wynika, że tak często sędziowie w ogóle nie podejmują rozważań dot. winy etc, a poprzestają na stwierdzeniu, że jak komuś nie sztymuje w podatku, to na pewno winny - i bach karnie skazany? Bo taka praktyka jest nagminna w moim "rewirze" :-D

Najgorsze w tych aktach oskarżenia jest to, że dostaję setki dokumentów karnoskarbowych, z których nie wynika nic, albo wszystko - jakby miarą oskarżenia było to, ile dokumentów da się wepchnąć bez żadnego omówienia do akt sprawy. A potem siedzę w domu i się zastanawiam: no i co z tego wynika?

Wulf napisał/a:
Cytat:
Zatem, patrząc na wymiar sprawiedliwości zwróćcie uwagę na rolę adwokatów, którzy koszą grubą kasę za robienie obstrukcji procesowej. Bo to wcale nie jest jakiś margines.
Oj tutaj wchodzimy na grunt tego co dla adwokata jest etyczne, a co nie i sporu adwokatów o to czy "zrobić co się da by klient nie poszedł siedzieć" oznacza też przyzwolenie na przewlekanie procesów - moim zdaniem - do pewnego stopnia - jak najbardziej. Adwokat ma obowiązek bronić. Dopóki robi to wykorzystując przepis prawa (ale nie łamiąc go)... cóż, jest cacy. A, że prawo pozwala na takie przeciągania różne... cóż - wina prawa. Szczególnie, że sędziowie tez nie grzeszą przestrzeganiem terminów instrukcyjnych (ostatnio mi zmianę w spółce KRS rejestrował zamiast bodaj 7 dni... prawie miesiąc - chociaż wniosek był od razu poprawny, a zmiana była w zasadzie kosmetyczna i można to było pchnąć w 10 minut).

Ja gdybym był adwokatem też bym tak robił. To akurat normalne - i granicą jest własna przyzwoitość. Tylko strasznie mnie wpienia to, że ja za to zbieram baty, kiedy na skutek ich sztuczek sprawa zaczyna się z 4 godzinnym opóźnieniem. Wściekli ludzie czekają na przesłuchanie ale już wiem, że wszystkich nie zdążę przesłuchać. Więc ponownie będą musieli brać wolne w pracy, stawiać się w sądzie i sterczeć na korytarzu. I aż mam ochotę im powiedzieć: to nie moja wina. Zaplanowałem to perfekcyjnie, ale oni (obrona) cały czas mają w nosie rozpoznanie sprawy w rozsądnym terminie. Gdyby szło według planu, który z tymi gnojkami ustaliłem przed rozprawą, to na początku maja byłby wyrok. Ale już wiem, że cudem będzie, jeśli stanie się to we wrześniu.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 20:11   

Romulus napisał/a:
Najgorsze w tych aktach oskarżenia jest to, że dostaję setki dokumentów karnoskarbowych, z których nie wynika nic, albo wszystko - jakby miarą oskarżenia było to, ile dokumentów da się wepchnąć bez żadnego omówienia do akt sprawy. A potem siedzę w domu i się zastanawiam: no i co z tego wynika?
Najczęściej... kompletnie nic, przynajmniej z punktu widzenia karnego ;-) Bo ani tam zamiaru nigdzie nikt nie udowodnił, ani tym bardziej winy. Ba, czasem nawet nie wskazał dlaczego dany czyn zakwalifikowano np. jako wielką wartość :-D
Romulus napisał/a:
Gdyby szło według planu, który z tymi gnojkami ustaliłem przed rozprawą, to na początku maja byłby wyrok.
Oj, to już jest chamstwo. Bo co innego "przewlekać", a co innego ustalić coś z sędzią, a potem sąd olać. Poza tym, że głupie to (bo aż się prosi by sędzia uwalił sprawę z czystej złośliwości - co ja akurat bym zrozumiał), to też i prowadzi do tego, że później już jest ciężko cokolwiek ustalić. Ja jednak wolę styl... cóż, współpracy z sędzią - może nie jakiegoś koleżeństwa czy coś... ale wzajemnego respektu - że co można, to można... ale jak się umówimy, że coś tego... to ten tego :mrgreen:
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3652
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-04-26, 20:30   

Wulf napisał/a:
ale jak się umówimy, że coś tego... to ten tego :mrgreen:


Trafiłeś w samą dziesiątkę. Właśnie o to w prawie chodzi. Tak trzymać ;)

A serio to ja się o karnych nie wypowiadam, bo to nie moja działka i w ogóle nie chce połączenia korporacji itd. Wiadomo że zwlekają i przedłużają w sprawach cywilnych i gospodarczych i sędziowie i strony i pełnomocnicy Tylko mnie krew zalewa, że ja czasem, choćby urobiony po pachy muszę coś w terminie zrobić, a sędzia nigdy nie musi, ja przez to mogę przegrać sprawę, a sędzia nie. Nierówność konsekwencji o których już pisałem. A mnie coś bierze jak artykuł umożliwiający odraczanie publikowania wyroków w sprawach zawiłych na max 14 dni używa się z zasady do każdej sprawy, nawet jak druga strona napisała sprzeciw w stylu: nie bo nie, nie przedstawiła dowodów i nie stawiła się na rozprawę. Ale co tam, odraczamy publikację na za dwa tygodnie. To reguła.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
wred 


Posty: 2831
Wysłany: 2010-06-04, 19:09   

http://nasygnale.pl/kat,1...ml?ticaid=5a49b

Wyrok jest sprawiedliwy, pytanie tylko czy prokurator jest niespełna rozumu ? I czy taka prosta sprawa polegająca w zasadzie na przesłuchaniu kilku(nastu) osób (chyba, że się mocno mylę) musi trwać tak długo ?
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-06-04, 19:38   

Czasami też trafiają mi podobne sprawy. Krew mnie zalewa, bo już po przeczytaniu akt przed rozprawą widać, że nie powinno trafić to do sądu, tylko zostać umorzone przez proroka. Zawsze się zastanawiam skąd się to bierze. I do tej pory nie znalazłem odpowiedzi. A miałem niedawno jedną sprawę o korupcję, gdzie wystarczyło odwalić elementarne sprawdzenie wiarygodności świadków pomawiających oskarżonego o wzięcie łapówki. Tylko jakoś nikt na to nie wpadł, że można to zrobić. Albo się nie chciało. Skutek: niewinny człowiek kilka miesięcy żył pod zarzutem w jego pracy wręcz zabójczym. Ale w końcu poszedł do domu szczęśliwy, na świadków złożyłem zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań. A prokurator miał tyle przyzwoitości, że odstapił od wniesienia apelacji po lekturze uzasadnienia, w którym zrobiłem mu z d..y jesień średdniowiecza. Tylko po co to trwało tak długo?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Daniel

Posty: 182
Wysłany: 2010-06-05, 09:51   

Romulus napisał/a:
Tylko po co to trwało tak długo?


Tylko kto na te pytanie ma odpowiedzieć? Nie ma organu weryfikacji wiedzy urzędników pańtwowych. Mają nieograniczone prawo popełniać błędy i nikt nie sprawdza czy to nie jest przpadkiem celowe nieprawne działnie.
 
 
dworkin 


Posty: 3380
Wysłany: 2010-06-05, 11:39   

Istnieje egzamin na urzędnika mianowanego. Lecz nieobowiązkowy, zatem mało osób go zdaje. Jest też za trudny dla większości urzędników (nigdy nie należeli do tytanów umysłu). O egzaminach prokuratorskich i sędziowskich chyba nie muszę wspominać. Powinieneś więc raczej powiedzieć o nieodpowiedniej weryfikacji postępowania wymienionych. Też uważam, że ich niekompetencja powinna być sankcjonowana. Ale w przypadku polskiego sądownictwa jest to dalsza przyczyna słabości.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-06-05, 12:47   

Sędziowie zdają egzamin, który poziomem trudności ustępuje tylko lekarskiemu. Słowo. Po tym egzaminie wiem, że nigdy już nie wezmę się za żaden kurs, studia, szkolenia itp., które kończą się egzaminem. Nigdy więcej. Rok wyjęty z życiorysu.

Prokuratorzy mają łatwiej bo zdają tylko z prawa karnego, procedury itp.

Zmiany w prokuraturze, które zostały teraz wdrożone (powołaniem Prokuratora Generalnego niezaleznego od polityków) mają na celu ożywienie tej skostniałej instytucji. Mam nadzieję, że wyzwolą ją z gorsetu niesamodzielności. Niejednokrotnie wychodziło na to, że musiałem organizować przerwy, bo prokurator nie mógł samodzielnie podjąć decyzji, czy zgadza się na wymiar kary proponowany przez oskarżonego. Przychodzili na salę z gotowymi wnioskami i nie było pola do negocjacji. A, paradoksalnie, to własnie starsi stażem nie obawiali się wyjść poza ramy zakreślone przez szefa.

Kompetencja nie ma tu nic do rzeczy. A może ma. Z mojego punktu widzenia bardziej wygląda to na niechęć do podejmowania niepopularnych decyzji. Łatwiej zepchnąć ją na sąd.

Może to wina ulegania presji - przełożonych, żeby "surowiej karać przestępców". Bo jakby to wygladało - prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko temu zabójcy, który naszego Zenusia zabił? Toż FAKT by się zapluł na śmierć. A to, że "zabójca" w istocie bronił się przed agresją Zenusia, już mało kogo obchodzi. To smutne. Ale myślę, że te zmiany wprowadzane aktualnie mogą to zmienić. A wyborcy cisną polityków, żeby "surowiej karali". Na szczęście prokuratura wyzwolona z presji polityków może być dzięki temu rozwazniejsza i racjonalniejsza. I takie akty oskarżenia, jak ten zalinkowany wcześniej (zakładając, że to prawda, bo to źródło to srednio wiarygodne jest) mogą się już nie powtarzac.

Daniel - prosze cię, porzuć te ogólniki i bredzenie. Bo, jak zwykle, wynika ono z twojej rażącej niekompetencji.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
dworkin 


Posty: 3380
Wysłany: 2010-06-05, 13:00   

Romulus napisał/a:
Kompetencja nie ma tu nic do rzeczy. A może ma. Z mojego punktu widzenia bardziej wygląda to na niechęć do podejmowania niepopularnych decyzji. Łatwiej zepchnąć ją na sąd.

Może trochę źle się wyraziłem. Miałem na myśli po prostu błędne decyzje/opieszałość. Co jednak najczęściej skutkuje oskarżeniami o brak kompetencji. A niekoniecznie tak musi być.
 
 
Daniel

Posty: 182
Wysłany: 2010-06-07, 10:41   

Ogólniki zastępują szczegóły. Mam ich pod dostatkiem, ale nie jest to dobre miejsce na sprawy personalne. Co z tego, że mam dowody na łamanie podstawowych zasad prawa przez sędziów. Nie pójdę przecież z nimi do prokuratora. Nie wytoczę też sprawy cywilnej.
Sędzia jest pod ochroną. Nigdy nie spotkałem się aby sędzia odpowiadał za swoje błędy, a nawet celowe przestępcze działanie. Musiał by być sądzony w tych samych sądach i przez swoich kolegów.
Jedyną drogą do uzdrowienia sprawiedliwości jest odebranie państwu prawa do monopolu sądownictwa.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-06-07, 11:18   

Daniel napisał/a:
Ogólniki zastępują szczegóły. Mam ich pod dostatkiem, ale nie jest to dobre miejsce na sprawy personalne. Co z tego, że mam dowody na łamanie podstawowych zasad prawa przez sędziów. Nie pójdę przecież z nimi do prokuratora. Nie wytoczę też sprawy cywilnej.

Bo pewnie takie z tego są dowody... ;)

Daniel napisał/a:
Sędzia jest pod ochroną. Nigdy nie spotkałem się aby sędzia odpowiadał za swoje błędy, a nawet celowe przestępcze działanie. Musiał by być sądzony w tych samych sądach i przez swoich kolegów.

Ten fragment twojej wypowiedzi jest dowodem na to, że nie rozumiesz o czym piszesz. Sędzia może odpowiadać karnie i dyscyplinarnie. I jest to surowsza odpowiedzialność, niż zwykłego obywatela. Weź przeczytaj najpierw przepisy o ustroju sądów powszechnych i odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej sędziów. Jedynym "przywilejem" jest to, że sędziego można pociągnąć do odpowiedzialności karnej tylko za zgodą sądu dyscyplinarnego. A niezaleznie od decyzji sądu dyscyplinarnego, sędzia może odpowiadać nie tylko karnie, ale nawet - znacznie surowiej, dyscyplinarnie właśnie. To, co dla zwykłego obywatela skończyłoby się np. tylko wyrokiem w zawieszeniu, w przypadku sędziego kończy się także złożeniem z urzędu (a zatem utratą siłą rzeczy dobrego imienia, pracy, źródła dochodu itd.).

Sądzony w tym samym sądzie przez swoich kolegów? Chłopie, czy ty żyjesz na Białorusi, czy w Rosji? Bladego pojęcia nie masz - bo gdybyś miał, wiedziałbyś, że to jest niemożliwe i sprzeczne z prawem.

Daniel napisał/a:
Jedyną drogą do uzdrowienia sprawiedliwości jest odebranie państwu prawa do monopolu sądownictwa.

Ale w sprawach cywilnych już go nie ma!!! Są sądy polubowne. To, że ludzie wolą państwowe - nie jest winą państwa.

I na koniec podsumowania twoich bredni. Sąd Najwyższy co roku wydaje zbiór orzecznictwa dyscyplinarnego, w których są ujęte sprawy przeciwko sędziom - nie tylko dyscyplinarne, ale i te zakończone karnym postępowaniem i złożeniem z urzędu.

Gdybyś był rzeczywiście osobą kompetentną do zabierania głosu - wiedziałbyś o tym. Znałbyś te zbiory, może nawet byś je przeczytał (nie smiem nawet o to prosić). Może byś je kupił, bo są ogólnie dostępne w księgarniach prawniczych, w systemie elektronicznym LEX, może na stronach SN (ale nie sprawdzałem), w bibliotekach uniwersyteckich.

Tyle że wolisz pisać farmazony w stylu: wiem, ale nie powiem. Mam dowody, ale ich nie pokażę :) Przedszkole, panie, przedszkole :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Saika 
Czarna katana


Posty: 2969
Skąd: Z Pierwotnego Chaosu
Wysłany: 2010-06-07, 12:34   

Może i Daniel bełkocze-bo nie do końca się zna-ale jego wypowiedzi są do pewnego stopnia osadzone w empirii. Lekarz też odpowiada za swe błędy-teoretycznie. Bo oczywiście przytoczysz właściwe przepisy i będziesz zadowolony. Nie tak szybko. Wyciągnę Konstytucję i wykażę, że dyskryminacji w Polsce nie ma. ;)

Ja Tobie fatwą, Ty mnie filmikiem z yt. Ciężar gatunkowy różny, ale, choć bronię islamu-islam to nie fatwa, lecz raczej ten filmik, w którym pobłogosławieni przez byle kogo samobójcy ogłaszają dżihad-do czego nie maja prawa. Działają niezgodnie z nim-a samo prawo mają takie sobie, bo jest raczej patogenne w obecnych czasach.

Więc patrząc na przepisy-Ty masz rację.
patrząc na fatwy-ja mam rację (choć... praktyka pokazuje, że jeden może orzec tak, inny inaczej)
Ty za dużo siedzisz w kodeksach, a ja w bankach fatw i na arabii. :)
_________________

 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2010-06-07, 12:46   

Saika - portafi zislamizować każdy wątek.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-06-07, 13:11   

Daniel napisał/a:
Jedyną drogą do uzdrowienia sprawiedliwości jest odebranie państwu prawa do monopolu sądownictwa
Intrugujące, sąd karny niepaństwowy? Kodeks rodzinny alternatywny. Postępowanie spadkowe na zlecenie. Co będzie jeśli dwie strony pójdą do dwu różnych sądów? Jakiś ranking ważności, konkurs piękności? Przybliż może jak miałoby to wyglądać, bo brzmi intrygująco.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
nosiwoda 


Posty: 519
Wysłany: 2010-06-07, 14:45   

Danielowi marzy się "Walc stulecia", Magu :)
A że gada od rzeczy, to na tym skończę.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-06-07, 14:59   

Skojarzyło mi się podobnie, z tym że z Czerwonymi Dywanami. Ale to ten sam pomysł.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18239
Wysłany: 2010-06-07, 15:41   

Saika napisał/a:
Może i Daniel bełkocze-bo nie do końca się zna-ale jego wypowiedzi są do pewnego stopnia osadzone w empirii.

Nie są. Jeśli już są gdzieś osadzone to w ignorancji, braku zaufania do kogokolwiek i przekonaniu o własnej słuszności. Zauważ, że koleś, z którym przegrywasz w sądzie, wychodzi z tego budynku i błogosławi wymiar sprawiedliwości. Ktoś kto przegrywa - jest wściekły. Czasami do tego stopnia, że wymyśla sobie, że wszyscy się zmówili przeciwko niemu.

Jasne... Siedzą sobie sędziowie i myślą: cholera, jeszcze dziś nikomu nie zniszczyłem życia. Jeszcze nie zładłem na śniadanie jakiejś niewinnej ofiary. Jak komuś zaraz krzywdy nie wyrządzę - będę chory.

Saika napisał/a:
Lekarz też odpowiada za swe błędy-teoretycznie. Bo oczywiście przytoczysz właściwe przepisy i będziesz zadowolony. Nie tak szybko.

Lekarzowi jest bardzo trudno udowodnić błąd. Co nie znaczy, że jest to niemożliwe. I jakbyś zrobiła przegląd spraw po polskich sądach, zauważyłabyś że zapadają też takie wyroki. A że zapadają uniewinniające? To źle, że człowiek okazał się niewinny?
Saika napisał/a:
Ja Tobie fatwą, Ty mnie filmikiem z yt. Ciężar gatunkowy różny, ale, choć bronię islamu-islam to nie fatwa, lecz raczej ten filmik, w którym pobłogosławieni przez byle kogo samobójcy ogłaszają dżihad-do czego nie maja prawa. Działają niezgodnie z nim-a samo prawo mają takie sobie, bo jest raczej patogenne w obecnych czasach.

No tak - muszę założyć u siebie oddział sędziów - samobójców. Jak zobaczą ciebie albo Daniela - będą wyciągać spod tóg kałachy i nawalać.

Saika napisał/a:
Ty za dużo siedzisz w kodeksach, a ja w bankach fatw i na arabii. :)

Za dużo w kodeksach mogą siedzieć teoretycy (to nie zarzut - dzięki nim, mam łatwiej). Ja za dużo siedzę w tzw. prawdziwym życiu, które mi się wlewa na salę za każdym razem, gdy zostanie wywołana sprawa, gdy przyjdą ludzie z pretensjami i żalami. Niektórzy ledwie drzwi zamkną za sobą już krzyczą o zbrodni, zgrozie, i tym podobnych. Mam takiego jednego wariata, który nawet nie widział mnie jeszcze na oczy, ale już zapobiegawczo złożył na mnie skargę do Trybunału Praw Człowieka (słowo!) :) Skubaniec, miał węch chyba :) Ale tak naprawdę, chory psychicznie emeryt, któremu się nudzi w domu i pozywa wszystkich, którzy mu się nawiną pod rękę. Ostatnio - pozwał zakład energetyczny za to, że mu jakąś substancję wstrzykują przewodami i ulatnia się przez gniazdka elektryczne.

Tacy sympatyczni ludzie poprawiają mi humor - serio - między sprawami, w których już tak różowo i wesoło nie jest.

A co do tego, gdzie ty siedzisz - to już twój problem. :)

MORT napisał/a:
Saika - portafi zislamizować każdy wątek.

Bo to wirus jest.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Saika 
Czarna katana


Posty: 2969
Skąd: Z Pierwotnego Chaosu
Wysłany: 2010-06-07, 20:03   

Romulus napisał/a:
Bo to wirus jest.


Bo ja tu tylko obmyślam, jakby tu Was nawrócić... :badgrin:

Wiesz, kobiecie w islamie trudno jest uzyskać rozwód. Ale ma takie prawo i jej się udaje. Ale i tak przepisy dotyczące rozwodów faworyzują mężczyznę... i to trzeba zmienić. Podobnie da się udowodnić gwałt albo znęcanie się.

Twoje zaufanie do sądów zaczyna mnie naprawdę wkurzać.
Uwarzam, że sądy mamy może nierychliwe, ale sprawiedliwe-w miarę.
Tylko w miarę.
W tej kwestii Ty czytasz za dużo akt a za mało oglądasz TV. :)
Choć Twoja przewaga jest taka, że siedzisz w swym zawodzie-a ja w kwestii islamu bynajmniej się za eksperta nie uważam.

Więc ostrożnie.
I kończę wątek islamski.
_________________

 
 
Daniel

Posty: 182
Wysłany: 2010-06-07, 20:09   

Wielki czcigodny Romulusie, ja przedszkolak, nie dorastam do Twojej wiedzy prawniczej. Nie smuci mnie to, bo to jest cecha, którą posiada większość mojego narodu. Smutne jest to, że prawo, które ma służyć ludziom, przez nich jest nie rozumiane. Jest teraz ono taką wiedzą tajemną, że tylko dla wybranych jest dostępne. A to właśnie powinno być odwrotnie.
Nie widzę celu rozmawiania o reformie sądownictwa z kastą prawników, którzy z pewnością nie oddadzą swej władzy nad resztą społeczeństwa. Dlatego też postaram się nie zakłócać tego wątku o sądownictwie państwowym, które ze sprawiedliwością nie wiele ma wspólnego.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6883
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2010-06-07, 20:29   

Nie mogłem się powstrzymać

Wielki czcigodny AAA, ja przedszkolak, nie dorastam do Twojej wiedzy medycznej. Nie smuci mnie to, bo to jest cecha, którą posiada większość mojego narodu. Smutne jest to, że medycyna, która ma służyć ludziom, przez nich jest nie rozumiana. Jest teraz ono taką wiedzą tajemną, że tylko dla wybranych jest dostępne. A to właśnie powinno być odwrotnie.
Nie widzę celu rozmawiania o reformie służby zdrowia z kastą lekarzy, którzy z pewnością nie oddadzą swej władzy nad życiem społeczeństwa. Dlatego też postaram się nie zakłócać tego wątku o służbie zdrowia, które ze leczeniem ludzi nie wiele ma wspólnego.
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,49 sekundy. Zapytań do SQL: 13