Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Obrzydlistwa zjemy z lenistwa
Autor Wiadomość
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4436
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-09-10, 16:57   Obrzydlistwa zjemy z lenistwa

Nawet do kącika kulinarnego mogę dodac coś od siebie. W temacie gadamy o obrzydliwym żarciu jakie znamy i jakie zdarzało się nam jeść. Chodzi zarówno o obrzydliwy smak, jak i obrzydliwą genezę, jak i przereażający wygląd. Zdjęcia mile widziane (tylko nie rzygów please, o nich zrobie oddzielny temat).

Jako inspiracja strona: http://www.uglyfood.com i np ciasto stylizowane na kuwetę:
 
 
Kennedy 
Sepulka


Posty: 601
Skąd: Chasm City
Wysłany: 2009-09-10, 17:15   

Najobrzydliwsza wizualnie rzecz jaką jadłem to, chyba, potrawa jaką moja ciotka zrobiła na ostatnią Wielkanoc - zając uduszony w śmietanie. Niestety się z deka rozgotował. Wyglądał, jakby został dokładnie przeżuty i wyrzygany, na początku myślałem, że to faktycznie ktoś puścił bełta na talerz. A tu psikus - to się je :mrgreen: . Smakowo tragedii nie było, chociaż nie powiem, żeby przypadł mi do gustu.

Pod względem smaku to nie przypominam sobie niczego szczególnie obrzydliwego... Chociaż nie, kiedyś kupiłem sobie jakiegoś sera pleśniowego z wyższej półki, takiego co to w nim więcej zielonej pleśni niż sera. Ohyda, nie dość że jest niedobry (smak nie do opisania, trzeba spróbować, bo nie mam punktu odniesienia szczerze mówiąc), to jeszcze pierońsko intensywny, co dodatkowo wzmaga i tak nieprzyjemne wrażenie.

Ciasto w kształcie kuwety całkiem ciekawe, chętnie bym spróbował. Tak samo ciastek - mózgów, a i sprawieniem sobie foremek do lodu robiących kostki w kształcie zębów bym nie pogardził.
_________________
Znalazłem swoją religię, nic ponad książkę nie wydawało mi się ważniejsze. Bibliotekę poczytywałem za świątynię.
J-P.S.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17709
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-09-10, 17:36   

Najobrzydliwszą rzeczą jaką w życiu piłem było ciepłe piwo (nie grzane!). Picie/podawanie ciepłego piwa powinno być karane dwudziestoma latami robót w kamieniołomach --_- . Drugą taką rzeczą był szwabski dopelkorn. Ta wóda nawet zmrożona smakowała obrzydliwie. Zbełciłem się po jednym kielonku, a nie piłem wcześniej i nie byłem chory. Kolega wytrzymał trzy strzały. Miał lepszy dzień :freak: Mówię wam, politura do drewna przy tym to musi być rarytas.
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20108
Wysłany: 2009-09-10, 17:40   

Ciepła wódka, ciepłe piwo (nie mówię o grzanym), grzyby, salceson, ananasy (w każdej potrawie i w każdej postaci). Wszystko to doprowadza mnie do mdłości albo na skraj pawia.

Największe obrzydlistwo, które jadłem: we Włoszech było to danie złożone z miecznika (pyszny) i z wielkich, patrzących na mnie krewetek, które śmierdziały tak, że mnie zatykało. Do tego podane jakieś wodorosty. Ohyda i kara za prężenie się. Zjadłem miecznika a resztę odstawiłem i "podlałem się" na sen włoskim piwem (Włosi nie znają się na piwie - na pytanie o "good italian beer" zawsze dostawałem Heinekena). to był jeden z najgorszych posiłków w moim życiu nie licząc zjedzenia kiedyś zupy grzybowej pod karą aresztu domowego. Ale kiedy puściłem po niej pawia do ogródka, to już miałem z górki.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2009-09-10, 18:08   

Nie toleruję ryb słodkowodnych i większości , no bagno i tyle.
Nie za bardzo potrafię się dogadać z przecieraną zupą dyniową na mleku i ciężko choruję po potrawach mocno pachnących anyżkiem (wermuciki np), koprem włoskim, pietruszką, selerem.

Co do ciekawostek uznanych przez innych za obrzydlistwa to przepadam za norweskim brązowym serem kozim. W smaku mieszanka soli i ni to cukru, ni karmelu na bazie lwkko mdławego serka. Cud miód, żona po degystacji sprawiała wrażenie mocno zniesmaczonej, rzucając się gwałtownie w stronę zlewu (byliśmy w kuchni).

A co do efektu ze zdjęcia załąączonego przez Ł, to można osiągnąć również podając sypki kus-kus z drobnymi kiełbaskami w plastikowych pojemniczkach. Chyba to zrobię.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Asuryan 
Król Bogów

Posty: 3359
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-09-10, 19:39   

Dla mnie obrzydlistwem jest gotowany szpinak i smażona wątróbka. Sam zapach tych paskudztw powoduje u mnie odruch wymiotny, a smak sprawia iż nad tym odruchem nie jestem w stanie zapanować. Innym paskudztwem, które zdarzyło się mi spróbować, jest salami - ale nie powoduje u mnie aż takiej reakcji jak szpinak i wątróbka.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17709
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-09-10, 21:14   

Asuryan napisał/a:
Dla mnie obrzydlistwem jest gotowany szpinak i smażona wątróbka. Sam zapach tych paskudztw powoduje u mnie odruch wymiotny, a smak sprawia iż nad tym odruchem nie jestem w stanie zapanować. Innym paskudztwem, które zdarzyło się mi spróbować, jest salami - ale nie powoduje u mnie aż takiej reakcji jak szpinak i wątróbka.

Chłopie. Nie wiesz co dobre. Szpinak jest zajebisty. Wątróbka jako składnik sosu do spaghetti jest wyśmienita, a dobre salami to miód na moje serce. Inne wędliny mogą dla mnie nie istnieć :)
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10005
Wysłany: 2009-09-10, 21:40   

Kennedy napisał/a:
Chociaż nie, kiedyś kupiłem sobie jakiegoś sera pleśniowego z wyższej półki, takiego co to w nim więcej zielonej pleśni niż sera. Ohyda, nie dość że jest niedobry (smak nie do opisania, trzeba spróbować, bo nie mam punktu odniesienia szczerze mówiąc), to jeszcze pierońsko intensywny, co dodatkowo wzmaga i tak nieprzyjemne wrażenie.
na samą myśl o serze z niebieską pleśnią ślina cieknie mi strumieniami, uwielbiam go grubo na chlebku z majonezem i słodkimi borówkami. Z odrobiną tymianku.

Kiedyś we Francji jadałem ser który pachniał starym przeżartym końskim potem pomieszanym z przegniłym końskim gnojem, w smaku był cudowny

a z rzeczy ohydnych to kus-kus, zupa owocowa zabielana śmietaną i wszystko co ma związek z anyżkiem, kminkiem i koprem włoskim, szczególnie ten ostatni, powoduje u mnie odruch wymiotny. Okrutny też jest smak połączonych razem pomidorów i ogórków. Odrzuca mnie. A z mniej traumatucznych rzeczy, nie cierpię zastępowania np śmietany jogurtem w potrawach. Tudzież masła margaryną. Teściowa podała kiedyś kalafiora polanego bułką podsmażoną na margarynie. Tragedia. Odmówiłem spożycia.

wędrowałem kiedyś ze znajomymi po słowacji zygzakiem, co dzień namiot rozbijaliśmy gdzie indziej, jednego dnia okrutnie przemoczył nas deszcz, lało od rana do wieczora,dodatkowo dzień tak sie ułozył, ze fizycznie byliśmy wykończeni, olaliśmy namioty i w jakieś dziurze zabitej dechami wynajeliśmy pokój w hotelu robotniczym po 5 dolców od osoby. Mieliśmy pół literka rumu. Wzięliśmy prysznic i zrobiliśmy bardzo mocną, gorzką (wtedy jeszcze słodziłem ale cukru nie mieliśmy) herbatę z dużaą ilością tego rumu. Piliśmy ją możliwie najbardziej gąracą. To był tak obrzydliwie ohydny smak, że aż pyszny. Ów smak był wypadkową włąściwości płynu i naszego stanu psychofizycznego. Doświadczenie bardzo niecodzienne, niemal transcendentalne.

edyta dodałem tymianek
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
  
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17709
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-09-10, 22:08   

Fidel-F2 napisał/a:
na samą myśl o serze z niebieską pleśnią ślina cieknie mi strumieniami, uwielbiam go grubo na chlebku z majonezem i słodkimi borówkami. Z odrobiną tymianku.
Fidel-F2 napisał/a:
Kiedyś we Francji jadałem ser który pachniał starym przeżartym końskim potem pomieszanym z przegniłym końskim gnojem, w smaku był cudowny

Ogólnie zasada jest prosta. Im ser bardziej śmierdzi, tym lepszy jest w smaku. To fakt :)

Fidel-F2 napisał/a:
herbatę z dużaą ilością tego rumu. Piliśmy ją możliwie najbardziej gąracą. To był tak obrzydliwie ohydny smak, że aż pyszny. Ów smak był wypadkową włąściwości płynu i naszego stanu psychofizycznego. Doświadczenie bardzo niecodzienne, niemal transcendentalne.

Do rumu mam wstręta ale o tym pisałem w alkoholach ;)

EDIT: Obaliłem swój mit! Obaliłem swój mit! Wczoraj piłem rum do herbaty, a raczej herbatę do rumu i nic mi nie było! XD
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17709
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-09-20, 19:55   



A co powiecie na takie frykasy? Na fotce prezentowane są smażone pająki. Gdzieś czytałem, że Indianie południowoamerykańscy zażerają się pieczonymi odwłokami tarantul. Gdzie indziej, bodajże w Zambii przysmakami są larwy, gąsienice i inne tego typu delicje. Co sądzicie o wpieprzaniu insektów? Skusilibyście się? :)
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4436
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-09-20, 20:02   

Spellsinger napisał/a:
Skusilibyście się? :)

Jak byłem w II klasie postawówki założyłem się z ziomasami że zjem mrówkę. Zjadłem. Była kwaśna.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7472
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2009-09-20, 20:15   

Ł napisał/a:
Jak byłem w II klasie postawówki założyłem się z ziomasami że zjem mrówkę. Zjadłem. Była kwaśna.
Też coś takiego przeżyłem :mrgreen: I też zjadłem. Czerwoną.


Spellsinger napisał/a:
Co sądzicie o wpieprzaniu insektów?
A robaczki to może dla miałka zjadają?
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17709
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-09-20, 20:24   

Ł napisał/a:
Jak byłem w II klasie postawówki założyłem się z ziomasami że zjem mrówkę. Zjadłem. Była kwaśna.

toto napisał/a:
Też coś takiego przeżyłem :mrgreen: I też zjadłem. Czerwoną.

Ja nie miałem takich ekscesów. Co najwyżej podżerałem psu suszki frolic :mrgreen:
toto napisał/a:
A robaczki to może dla miałka zjadają?

Może. Pytam się tylko czy byś się skusił gdybyś miał możliwość wpierdaszenia pieczonej tarantuli ;)

Z trochę innej beczki, nie zdążyłem dodać innego wątku, bo skanowałem akurat dwie stronice z Cejrowskiego. Wrażliwi niech nie zaglądają! Na jednej stronie mamy dwie małpki, jedna idzie na pieczyste, a druga na zupę. Ponoć zupa jest hardkorowa bo wrzucają tam pokrojoną małpę i łapki pływające w wywarze wyglądają jak rączki małego dziecka. Miałby ktoś apetyt na taki rosołek? ;)
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7472
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2009-09-20, 21:07   

Spellsinger napisał/a:
Może. Pytam się tylko czy byś się skusił gdybyś miał możliwość wpierdaszenia pieczonej tarantuli ;)
Nie wiem. Może. Ale to dość hipotetyczne pytanie. Do Ameryki Południowej się nie wybieram, więc raczej nie będę miał okazji.
Spellsinger napisał/a:
Wrażliwi niech nie zaglądają! Na jednej stronie mamy dwie małpki, jedna idzie na pieczyste, a druga na zupę. Ponoć zupa jest hardkorowa bo wrzucają tam pokrojoną małpę i łapki pływające w wywarze wyglądają jak rączki małego dziecka. Miałby ktoś apetyt na taki rosołek? ;)
To podobno normalny posiłek w Amazonii. Kto nie jest gotowy na takie jedzenie, nie ma co się wybierać w taką podróż, bo pobawi się tylko tyle na ile mu żarcia w plecaku starczy.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Kennedy 
Sepulka


Posty: 601
Skąd: Chasm City
Wysłany: 2009-09-20, 21:37   

Spellsinger napisał/a:
Co sądzicie o wpieprzaniu insektów? Skusilibyście się? :)

Ślimaki jadłem (smażone, czy tam pieczone, żeby nie było :mrgreen: ) i były dobre, to na jakieś robactwo może bym się też skusił. Chociaż... no sam nie wiem, musiałbym przed soba na talerzu zobaczyć, żeby ocenić, czy mógłbym takie danie zjeść.
_________________
Znalazłem swoją religię, nic ponad książkę nie wydawało mi się ważniejsze. Bibliotekę poczytywałem za świątynię.
J-P.S.
 
 
wojts

Posty: 1
Wysłany: 2010-04-26, 15:37   

przepraszam, że odkopuję stary temat, ale właśnie trafiłem na ciekawą stronę:

http://www.niam.pl/artyku...awy_ekstremalne

smacznego ;p
 
 
Lev 
Wkurwiajka


Posty: 195
Skąd: WWA
Wysłany: 2010-04-26, 19:07   

dwie osoby na blipie wrzuciły takie o to zdjęcia (ciekawe jak wyglądały po upieczeniu?)
_________________
And swear
No where
Lives a woman true, and fair
 
 
Trojan 


Posty: 6313
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-09-19, 18:59   

Cytat:
Jeśli będziecie kiedyś w Malmö możecie odwiedzić muzeum obrzydliwej żywności. Mają tam "jedzeniowe" eksponaty z różnych części świata uważane za obrzydliwe. Obok zgniłego rekina z Islandii i kiszonych śledzi szwedzkich czy soku z kiszonej kapusty z Polski znajdziecie tam o wiele lepsze rzeczy. Np fishky czyli niemiecką whisky przechowywaną w beczkach po śledziach, fishky smakuje rybami, wymiocinami i troche whisky. Jest też islandzkie piwo z jąder wieloryba i Ttongsul koreańskie wino z dziecięcych gówien, chińska nalewka na szczurzych embrionach to przy ttongsul mały pikuś. Oprócz napitków jest też jedzonko np ser z Sardynii casu marzu serek zawiera żywe larwy much w których wydalinach znajduje się enzym sprawiający, że ser staje się miękki i jedwabisty. Niektórych specjałów można skosztować a biletem do muzeum jest torebka na rzygi którą kupuje się w kasie.
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1440
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2020-09-19, 22:03   

Trojan, ty Koneserze!
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6193
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-09-19, 22:15   

Słyszałem że tego sera nie można wywieźć więc skąd wziął się w muzeum?
Akcja spec-służb?
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10005
Wysłany: 2020-09-19, 22:20   

Skąd ten pomysł?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20108
Wysłany: 2020-09-19, 22:28   

bio napisał/a:
Trojan, ty Koneserze!

W rzeczy samej.
Sztokfisz mi nie obcy, ale nie zaprzyjaźnię się. Niemniej rozumiem, że woda po kiszonych ogórkach może nie leżeć na żołądku. Wot, globalizacja.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1440
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2020-09-19, 23:22   

Romku, chyba nie do końca przejrzałem Twe intencje. Sok z kapusty i woda z kiszeniaków są balsamem na zbolałą świadomość bytu. Szczególnie w odpowiedniej proporcji z woda gazowaną.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Trojan 


Posty: 6313
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-09-20, 00:26   

z Polska nie kapusta
a flaki winni posadzić
albo coś z czerniną...
nawet świeża parująca kaszanka
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6193
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-09-21, 07:28   

Fidel-F2 napisał/a:
Skąd ten pomysł?
Miało to wynikać z ochrony regionów czy coś w ten deseń, że niby zjeść go można tylko w jednym kraju czy nawet regionie co ma przyciągać turystów, pewnie to była legenda internetów
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10005
Wysłany: 2020-09-21, 07:47   

Nie bardzo wiem jak by to od strony prawnej mogło wyglądać. O ile wiem to podlega standardowej ochronie produktów regionalnych w Unii. Jak oscypek czy kiełbasa lisiecka.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 8278
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-09-21, 07:49   

A nie konwencji o nierozprzestrzenianiu broni masowego rażenia? //mysli Jedna puszeczka surstromming może skazić do 20 hektarów, opad po otwarciu znajdowano do 8 kilometrów z wiatrem.
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10005
Wysłany: 2020-09-21, 07:51   

Fakt, podobno te larwy mogą wybić oko. //mysli

edit, chyba gadamy o różnych rzeczach
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 8278
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-09-21, 07:59   

Trojan napisał/a:
z Polska nie kapusta
a flaki winni posadzić
albo coś z czerniną...
nawet świeża parująca kaszanka


Abojawiem. Krwawe kiszki i ich pochodne są dość popularne na świecie (sprawdzić czy nie Bliski Wschód), flaki i w ogóle podroby też - inna sprawa, że przemysłowa spożywka, fast foody czy w ogóle nadmiar żywności mocno ograniczyły ich popularność; ale mocne kiszonki w stylu porządnej kapusty to jednak nasza specyfika.
Z resztą w ogóle cała fura potraw wypadła nam z jadłospisu, z jednej strony dlatego że nie przejmujemy się głodem i nie musimy wsuwać całej kury od dzioba po pazury, z drugiej że mamy sposoby konserwowania żywności bardziej atrakcyjne niż kiszenie.
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10005
Wysłany: 2020-09-21, 08:16   

Stary Ork napisał/a:
ale mocne kiszonki w stylu porządnej kapusty to jednak nasza specyfika.
e tam, a choucroute, a kimchi?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 12