Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Kazirodztwo
Autor Wiadomość
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-11-13, 00:46   Kazirodztwo

Kazirodztwo - czyli ogólnie mówiąc zachowanie seksualne w stosunku do osoby blisko spokrewnionej. Uznawane jest za zaburzenie seksualne.

Co o tym sądzicie? Czy uważacie to za coś dopuszczalnego w dzisiejszym świecie? Jeśli tak to dlaczego i co odróżnia kazirodztwo od innych zaburzeń? Jeśli nie dopuszczacie takich zachowań, czym to jest spowodowane? Ogólnie Wasze zdanie na temat hmm... tego czegoś.
Przyznam, że najbardziej interesuje mnie spojrzenie na sprawę kazirodztwa naszej postępowo-tolerancyjno-liberalnej części forum :]
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1842
Wysłany: 2007-11-13, 10:59   

Kazirodztwo uważam za nienaturalne, bo dzieci zrodzone z kazirodczego związku byłyby obciążone wadami genetycznymi i byłyby bardziej podatne na choroby i przedwczesną śmierć. Dlatego skłonność płciowa do osoby spokrewnionej jest zboczeniem - bo grozi spłodzeniem dzieci z wadliwymi genami.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Asuryan 
Król Bogów

Posty: 3320
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-11-14, 12:25   

Bernard Gui napisał/a:
Dlatego skłonność płciowa do osoby spokrewnionej jest zboczeniem - bo grozi spłodzeniem dzieci z wadliwymi genami.

Nie tylko. Dla mnie kazirodztwo to przede wszystkim degeneracja więzi rodzinnych.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-11-14, 12:33   

Też uważam to za zboczenie z powodów, które obaj wymieniliście. Aczkolwiek nie przekonuje to części osób, które twierdzą, że kazirodztwo jest indywidualną sprawą "zaangażowanych" w nie osób i nie powinno ograniczać się ich praw.
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-11-14, 15:38   

Zgodzę się, iż jest to zboczenie seksualne- i to zdecydowanie dość poważne.
Osoby na nie cierpiące ewidentnie powinny się leczyć.

Nie zmienia to jednak faktu, że nie bardzo taka opinia cokolwiek zmienia.
Zabić ich za to? Wsadzić do więzienia?
Problem polega na tym, że nie można kogoś zmusić do leczenia psychiatrycznego, jak długo nie szkodzi osobom postronnym, a niestety moje osobiste obrzydzenie za szkodę uznane przez prawo być nie może.

Jestem nastawiony zdecydowanie negatywnie i potępiam tego rodzaju... zachowania.
Z tym jednak wyjątkiem, iż rozumiem iż jest to tylko "święte oburzenie" które wpływu na czyny ludzi mieć nie może.
Zresztą, nie mam w zwyczaju pytać ludzi z kim sypiają...
 
 
Kam 
Książę


Posty: 13
Wysłany: 2007-11-14, 16:05   

Jak pasuje to obojgu zainteresowanym to nie mam zamiaru się do tego wtrącać, ich sprawa - jak to lubią to życzę szczęścia. Krzywo patrzę tylko na płodzenie dzieci przez pary kazirodcze, genetyka i te sprawy. Tylko na dobrą sprawę jak im tego zabronić? Można by utrudnić życie na płaszczyźnie finansowej parom kazirodczym dorabiającym się potomstwa, dodatkowy podatek w celu zniechęcenia czy coś w ten deseń. Jednak mi ten pomysł się nie podoba, takie działanie dokopałoby przy okazji narodzonemu już Bogu ducha winnemu dziecku... Prawda jest taka, że nie da się kontrolować co, kto i z kim robi w łóżku. :->
_________________
Kręcąc się wokół tej znajomej przypowieści,
Wirując, wplatając wokół każde nowe doświadczenie.
Uznaję to za święty dar, sławię szansę bycia żywym, możliwość oddychania.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2007-11-14, 18:25   

Bernard Gui napisał/a:
Dlatego skłonność płciowa do osoby spokrewnionej jest zboczeniem - bo grozi spłodzeniem dzieci z wadliwymi genami.

Zboczenie polega na tym że się zwiększa się prawdopodobieństwo wady genetycznej u potencjalnego dziecka? W takim razie współżycie w rodzinie z antykoncepcją już nie jest zboczeniem? Zboczeni są widać także ludzie którzy decydują się na dziecko po 40 roku życia co też zwiększa % na urodzenie dziecka z komplikacjami w genach. Twoje rozumowanie mnie rozwala.

Asuryan napisał/a:
Bernard Gui napisał/a:
Dlatego skłonność płciowa do osoby spokrewnionej jest zboczeniem - bo grozi spłodzeniem dzieci z wadliwymi genami.

Nie tylko. Dla mnie kazirodztwo to przede wszystkim degeneracja więzi rodzinnych.

Kiedyś czytałem artykuł o socjologicznym punkcie widzenia na kazirodctwo. Minaowicie autor zakładał że nie jest to tyle degeneracja co nieopłacalność. Przperowadził wywiad wśród jakiś buszmanów dlaczego wyprawiają się po żony tak daleko a nie żenią z kuzynkami, siostrami itp Odpowiedź brzmiała że wtedy nie mieliby szwagrów do chodzenia na polowania. :mrgreen:

Według mnie karalnośc kazirodctwa powinna być zniesiona [oczywiście zostawiając kary za pedofilie w rodzinie itp]. Co nie zmienia że osobiście ten proceder budzi w mnie niesmak.
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1842
Wysłany: 2007-11-14, 20:19   

Łaku napisał/a:
Zboczenie polega na tym że się zwiększa się prawdopodobieństwo wady genetycznej u potencjalnego dziecka?

Oczywiście, że nie. Tylko w przypadku kazirodztwa tak jest.
Łaku napisał/a:
W takim razie współżycie w rodzinie z antykoncepcją już nie jest zboczeniem?

Sama skłonność do osoby spokrewnionej jest zboczeniem - właśnie dlatego, że współżycie z osobą spokrewnioną zawsze niosłoby większe lub mniejsze ryzyko powstania dzieci z wadami genetycznymi - zresztą skłonność seksualna jest czymś pierwotnym, a antykoncepcja jest czymś wtórnym. Poza tym antykoncepcja mogłaby okazać się nieskuteczna.
Łaku napisał/a:
Zboczeni są widać także ludzie którzy decydują się na dziecko po 40 roku życia co też zwiększa % na urodzenie dziecka z komplikacjami w genach

Masz chyba na myśli to, że jeśli kobieta jest po 40 roku życia, to zwiększa się to ryzyko. Bo mężczyzny to nie dotyczy. Zresztą, ilu mężczyzn podnieca kobieta po czterdziestce? ;)
Łaku napisał/a:
Twoje rozumowanie mnie rozwala

Coś mi sie zdaje, że kłócisz się dla zasady -_-
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2007-11-14, 20:54   

Nie kłóce się dla zasady, jestem za jasnym i wyraźnym formułowaniem swoich myśli. W powyższym poście napisałeś wyraźnie że determinatą zboczenia jest możliwość urodzenia dziecka z wadami genetycznymi [w dodatku twój post skłąda się z dwóch identycznych zdań]. Powinneś mi podziękować że dałem ci szanse na wyjaśnienie i wycofanie się z tego co najmiej dyskusyjnego poglądu. ; ]

Nie skąd masz dane że starsi mężczyźni są wolni od ryzyka spłodzenia chorego potomka? Przecyztaj sobie chociażby http://kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_616.html
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1842
Wysłany: 2007-11-14, 21:02   

Łaku napisał/a:
Powinneś mi podziękować że dałem ci szanse na wyjaśnienie i wycofanie się z tego co najmiej dyskusyjnego poglądu. ; ]

OK, nie wiedziałem, że możnatak zinterpretować mój post. Bo ja w tamtym poście nie uogólniałem, tylko odnosiłem się od kazirodztwa - które uważam za zboczenie.
Łaku napisał/a:
Nie skąd masz dane że starsi mężczyźni są wolni od ryzyka spłodzenia chorego potomka?

Znam mnóstwo przypadków, kiedy ojciec był po 40, a nawet po 50 w chwili spłodzenia potomstwa, i jego potomkowie nie byli "wadliwi". (vide np. Kazimierza Jagiellończyka, poczętego, kiedy jego ojciec, Jegiełło, miał około 75 lat. A Jagielończyk był jedym z najwybitniejszych władców Polski. A to tylko jeden z przykladów).
Cytat:
Ojcowie po czterdziestce 6 razy częściej niż panowie przed trzydziestką mają dzieci autystyczne

Ale autyzm to nie jest wada genetyczna. I jest to ułomność psychiczna (którą można wyleczyć), a nie fizyczna.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
makatka 
Zapluta Wiedźma


Posty: 939
Skąd: wprost z absurdu
Wysłany: 2007-11-15, 06:50   

Bernard Gui napisał/a:
Ale autyzm to nie jest wada genetyczna. I jest to ułomność psychiczna (którą można wyleczyć), a nie fizyczna.

O.o
Autyzm to choroba głównie neurologiczna związana z funkcjonowaniem mózgu i upośledzeniem rozwoju. Można go leczy, ale nie jest w pełni uleczalny.

Co do związków kazirodczych, jak Asu słusznie zauważył jest to degeneracja więzi rodzinnych w związku z tym jest chyba jednym z najstarszych tabu w kulturze ludzkiej. Poza tym dwoje ludzi współżyjących w takim związku bierze na siebie odpowiedzialnośc nie tylko za siebie, ale również za ewentualne dziecko, które wszak zawsze może się pojawic, jako, że środków antykoncepcyjnych skutecznych w 100% jeszcze nie wynaleziono (no, chyba, że podwiązanie nasieniowodów, ale jak dla mnie to już nie antykoncepcja, a praktycznie kastracja ;) ).
_________________
Pitbull- morderca miejsca w łóżku i Twoich kanapek.

zimo, zimo... WYPIERDALAJ!
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2007-11-15, 12:37   

Bernard Gui napisał/a:

Znam mnóstwo przypadków, kiedy ojciec był po 40, a nawet po 50 w chwili spłodzenia potomstwa, i jego potomkowie nie byli "wadliwi". (vide np. Kazimierza Jagiellończyka, poczętego, kiedy jego ojciec, Jegiełło, miał około 75 lat. A Jagielończyk był jedym z najwybitniejszych władców Polski. A to tylko jeden z przykladów).

Oczywiście jako młody adept nauk historycznych wiesz że grupa reprezetacyjna musi mieć określoną liczbe członków żeby była reprezetacyjna. Ja nie twierdzę że każde dziecko spłodzone w późnym wieku będzie miało jakieś wady - w istocie nie każde dziecko z związku kazirodczego ma jakieś wady - poprostu jest większa szansa na ich zaistnienie.

To co ty zrobiłeś to klasyczny błąd indukcyjny - z pojedyńczych nie reprezentatywnych przesłanek wyprawadzasz ogólna norme. Jeśli mamy poważnie rozmawiać to przestań to robić bo takim samym sposobem można udowodnć każdą najgłupszą tezę. Najstarsza matka na świecie ma 66 lat - to znaczy że wszystkie kobiety mogą w tym wieku rodzic? Zastanów się.

Bernard Gui napisał/a:
wada genetyczna. I jest to ułomność psychiczna (którą można wyleczyć), a nie fizyczna.

Raz chrzanisz, dwa nie na temat. Gdybyś przeczytał cały artykuł to byś zobaczył: Warto przypomnieć, że inne badania wykazały, że mutacje spermy, które częściej występują u starszych mężczyzn, prowadzą do zwiększonego ryzyka zaburzeń u ich dzieci. źródło: The Seattle Times Wydawało mi się że oczywistym jest że wraz z wiekiem skoro pasuje się wzrok, słuch, pamieć to również i nasienie ma mniejszą jakość. Nie bez powodu banki spermy przyjmują górną granice, chyba 45-50 lat.
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1842
Wysłany: 2007-11-15, 15:15   

Łaku napisał/a:
Najstarsza matka na świecie ma 66 lat - to znaczy że wszystkie kobiety mogą w tym wieku rodzic? Zastanów się.

Oczywiście, że nie znaczy. Zresztą, ta 66-latka została sztucznie zapłodniona; najstarsza kobieta, ktra w naturalny sposób zaszła w ciążę i urodziła dziecko, miała jakieś 10 lat mniej.
Poza tym, u mężczyzny nie występuje odpowiednik menopauzy, jak u kobiety. I to głównie o to mi chodziło.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Shadowrunner 
Dusza Dzikiego Ludu


Posty: 404
Skąd: Majorat Rabsztyński
Wysłany: 2007-11-21, 16:43   

Eeee tam...

W dzisiejszych czasach kaziridztwo to nudny temat :P

Z punktu widzenia historii - szczególnie średniowiecznej Europy - to dopiero rodzi się ciekawa sprawa! :-)

Gdzie połowa władców, królów, książąt i hrabiów zachodniej europy kazirodztwo powszechnie uprawiała koligacjach dynastycznych - kiedy kazirodztwo było niby oficjalnie przez kościół potępiane, ale uzyskanie dyspensy dla arystokraty było czystą formalnością, ew. obiektem jakiegoś targu z papierzem (np. deklaracja uczestnictwa lub finansowego wsparcia krucjaty :mrgreen: ). To dopiero były jazdy! Rok rocznie wydawano takich dyspens kilkadziesiąt, bywało że i kilkaset :-P

Oczywiście z rodzonymi siostrami, braćmi, matkami i ojcami się nie żeniono (w każdym razie ja nie pamiętam takich przypadków), ale już z bliskim kuzynostwem to jak najbardziej...

A potem dziwić się że się brała ta cała masa Karolów Ślepych, Agnieszek Kulawych i Edwardów Krzywoszyjków - ale oczywiście szlachta - dla dobra rodu, monarchii, królestwa nie widziała w tym nic dziwnego. Gałęzie lub odnogi niektórych rodów książęcych poznawano nawet po tym, jakiego rodzaju wadami było obarczone ich potomstwo :mrgreen: Ten ma jedną nagę krótszą - aaa - to pewnie Andegaweni Sycylijscy, ten ma wadę wzroku? Hmmm... ani chybi jakiś krewniak głównej linii Kapetyngów 8) Jak więc widać elita chrześcijańskiego świata kiedyś wcale nie uważała tego za tabu :-/ Co nie znaczy, że należy ich naśladować, ale daleki byłbym od jakiś radykalnych opinii w tej sprawie - bo wychodzi że potęga cywilizacyjna chrześcijańskiej europy została zbudowana na kazirodztwie ;)

Zresztą, przecież już władcy starożytnego Egiptu i Rzymu mieli w zwyczaju brać sobie na oblubienice własne siostry - jako ponoć czynili też ich bogowe :-)
_________________
"Summoned I come... Why do you come here? I come to serve... Who do you serve? I serve the truth... What is the truth? That we are one people, one voice... Will you follow me into fire? Will you follow me into darkness? Will you follow me into death? I will follow... Then follow."

Polskie forum eRPG
 
 
Zireael 


Posty: 516
Skąd: Maribor
Wysłany: 2007-11-21, 18:50   

Bernard Gui napisał/a:
Poza tym, u mężczyzny nie występuje odpowiednik menopauzy, jak u kobiety.


A słyszałżeś kiedyś o andropauzie? No sorry bardzo, ale mężczyzna z wiekiem też się, dość chamsko mówiąc, psuje. Z Twoich postów można wywnioskować, że uważasz, iż tylko kobiety robią się brzydkie, pomarszczone i im nawalają gamety :|. A to
Bernard Gui napisał/a:
Zresztą, ilu mężczyzn podnieca kobieta po czterdziestce? ;)
może i było żartem, ale głupim. Zdziwiłbyś się, jak wielu.

A teraz do kazirodztwa. Nasz forumowy Skrzydlaty, imć Kam, trafnie to ujął, że nie ma się co komu pakować do cudzego łóżka. Wiesz co, Nabuś, Ty taki cięty jesteś na życie seksualne homoseksualistów, osób uwikłanych w związki kazirodcze i tak dalej, że można nabrać podejrzeń...
Kiedyś- w starożytności i wiekach średnich- to była norma. Obecnie nie widzę nic zdrożnego w związkach osób, które są spokrewnione w nikłym stopniu. Jeśli daleki kuzyn i kuzynka, czy jakieś inne dziesiąte wody po kisielu i musztardy po obiedzie się kochają i chcą być razem- to dlaczego mamy im w tym przeszkadzać?Amor vincit omnia, et nos cedamus amori, moi drodzy.

Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa bliskich krewnych. Odczuwanie pociągu seksualnego i miłości innej niż taka, jaka łączy rodzinę jest jest chore. I już pal licho wady genetyczne, bardziej przemawia do mnie argument Asu o rozkładzie więzi rodzinnych.
  
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1842
Wysłany: 2007-11-21, 19:15   

Zireael napisał/a:
A słyszałżeś kiedyś o andropauzie?

Być może, ale za bardzo nie kojarzę.
Zireael napisał/a:
mężczyzna z wiekiem też się, dość chamsko mówiąc, psuje

Przecież wiem. Tyle tylko, że mężczyzna może płodzić dzieci do końca życia, a kobieta po 50 (wyjątkowo po 55) roku życia już nie może w naturalny sposób zajść w ciążę i urodzić dziecko.
Zireael napisał/a:
może i było żartem, ale głupim

To było pół żartem, pół serio. Kobiety przechodzą menopauzę w różnym wieku, ale na ogół po 40 (lub po 50, ściślej mówiąc).
Nawiasem mówiąc, to mnie na ogół nie pociągają kobiety po 40.

EOT.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Kam 
Książę


Posty: 13
Wysłany: 2007-11-21, 19:25   

Zireael napisał/a:
I już pal licho wady genetyczne, bardziej przemawia do mnie argument Asu o rozkładzie więzi rodzinnych.

A do mnie jakoś niespecjalnie. Właściwie to można powiedzieć, że te więzi, ekhm... w jakiś sposób zacieśnia. :perv: Albo zmienia model tych więzi, jednak na rozkład mi to nie wygląda. Jak takie przekierunkowanie wpłynie na ich sposób myślenia to już inna sprawa, ale jednak obchodzić ona powinna dalej samych zamieszanych.
_________________
Kręcąc się wokół tej znajomej przypowieści,
Wirując, wplatając wokół każde nowe doświadczenie.
Uznaję to za święty dar, sławię szansę bycia żywym, możliwość oddychania.
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2007-11-26, 17:28   

Soulforged napisał/a:
Osoby na nie cierpiące ewidentnie powinny się leczyć.

Nie nazwał bym tego zboczenie. jakoś nie pasuje i do tej definicji. Bo przecież partnerzy nie są tej samej płci, nie kopulują ze zwierzętami, robią to z własnej nieprzymuszonej woli. kazirodztwo nie jest nie praktyczne i może prowadzić do tragicznych wydarzeń jak narodziny dziecka z wadą genetyczną. Tylko czy to wystarczająca przesłanka by państwo zakazało takich związków ? no na tej samej zasadzie mogło by zakazać stosunków po 30 roku życia, lub małżeństw ludzio pracujące w miejscach gdzie narażenie są na promenowanie. Nie można zakładać że dziecko na pewno będzie z wadą genetyczną
i Czemu miało bu się to leczyć ? rozumiem że przymusowo ? Ale co taki człowiek zrobił że chcesz go zamknąć i leczyć ? Np. Farmakologicznie ? żeby kogoś przymusowo leczyć musi on bezpośrednio zagrażać innym lub sobie a tu nie ma takiego warunku
Asuryan napisał/a:
Dla mnie kazirodztwo to przede wszystkim degeneracja więzi rodzinnych.

Tylko to przyczyna czy skutek ? bo taka sytuacja na pewno niszczy coś co nazyway tradycyjną rodziną ale czy to nie upadek tej tradycji jest przyczyną ( nie jedyną ale jednak) kazirodztwa ?
Łaku napisał/a:
Według mnie karalnośc kazirodctwa powinna być zniesiona [oczywiście zostawiając kary za pedofilie w rodzinie itp]. Co nie zmienia że osobiście ten proceder budzi w mnie niesmak.


pod ty mógłbym się podpisać
Bernard Gui napisał/a:
Zresztą, ilu mężczyzn podnieca kobieta po czterdziestce? ;)

myślę że nie mało. obecnie aktywność seksualna przenosi się i do 60 lat w zwysz a z doświadczenia w pracy wiem że zainteresowanie kobietami po 40 jest nie małe, głównie wśród facetów po 40
_________________
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-11-26, 17:35   

Toudisław napisał/a:
Czemu miało bu się to leczyć ? rozumiem że przymusowo ? Ale co taki człowiek zrobił że chcesz go zamknąć i leczyć ? Np. Farmakologicznie ? żeby kogoś przymusowo leczyć musi on bezpośrednio zagrażać innym lub sobie a tu nie ma takiego warunku

Mój drogi... przepraszam, ale czy masz chwilowe zaćmienie umysłu które nie pozwala Ci czytać ze zrozumieniem tego co piszę? Bo zarzucasz mi coś czemu sam zaprzeczam!

1) jak piszę "powinny się leczyć" to to znaczy całkiem coś innego niż "powinno się leczyć". W pierwszym przypadku, wyrażam sugestię, iż osoby o takiej... przypadłości same, dla swego dobra powinny zgłosić się na leczenie- ale nie że ma być to obowiązkowe.
2) W dalszej częsci mojego posta piszę tak:
Soulforged napisał/a:
Nie zmienia to jednak faktu, że nie bardzo taka opinia cokolwiek zmienia.
Zabić ich za to? Wsadzić do więzienia?
Problem polega na tym, że nie można kogoś zmusić do leczenia psychiatrycznego, jak długo nie szkodzi osobom postronnym, a niestety moje osobiste obrzydzenie za szkodę uznane przez prawo być nie może.

Więc sam zaprzeczam jako by takie leczenie miało być przymusowe.
Może nie oskarżaj mnie że chcę na siłę kogoś "zamknąć i leczyć" skoro sam mówię iż czynić tak nie wolno!!! :evil:
 
 
Nefren 
Nawiedzona Biolożka


Posty: 33
Skąd: Białystok/Hajnówka
Wysłany: 2007-11-26, 17:58   

Choć nie twierdzisz, że leczenie ma być przymusowe, to jednak nadal uważasz, że jednak powinno jakieś być. Ja myśle tak jak Toudi, tu nie ma czego leczyć. Jest poprostu uczucie miedzy dwojgiem ludzi, może niemoralne, może niepopierane przez społeczeństwo, ale tylko uczucie. Co innego jeśli w grę wchodzą inne zachowania, dajmy na to gwałt, czy jakieś inne wymuszenie. Wtedy owszem. Osobiście nie popieram i nie potępiam. Jeśli nikomu nie dzieje sie krzywda, róbta co chceta.
_________________
Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach tam nie ma nic. Jestem tylko ja.
Litania Przeciw Strachowi Bene Gesserit
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-05-11, 12:04   

Nikt nie ruszył tematu w związku z sprawą Josepha Fritzla - dziwne. Już abstrahując od samej sprawy to zobaczcie jak ogólnie pojęty lud rajcuje temat kazirodZtwa - codziennie media dostarczają nam nowości jak ten proceder wyglądał - czy gwałcił swoją córkę na oczach swoich kazirodczych dzieci czy nie, czy trzymał ją na smyczy czy nie itp. Wszystkie to zazwyczaj w czołówkach mediach informacyjnych. I tak sobie myślę, że to chyba społeczeństwo jest chore, a raczej w tym swoim zdegenerowaniu naturalne i zdrowe.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5385
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2008-05-11, 12:09   

Łaku napisał/a:
I tak sobie myśle że to chyba społeczeństwo jest chore, a raczej w tym swoim zdegenerowaniu naturalne i zdrowe.

No ale to Ty także zaliczasz się do tej grupy mam rozumieć? No w końcu wiesz o co chodzi i jesteś na bieżąco? :P

Powiem szczerze, że usłyszałem o tym lub przeczytałem w gazecie jakiś tydzień temu i... tyle. Na Onecie i innych portalach widzę show, ale jakoś mnie to nie rusza. Ludzie mówią, że to nieludzkie i ohydne, a sami chcą więcej, w dodatku najlepsze dla nich są szczegóły, muszą się dobrze przy tym bawić. ;)
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-05-11, 12:45   

Wg. mnie niekoniecznie chodzi o kazirodztwo - media potrzebują sensacji, czegoś co wzburzy człowiekiem, a zdjęcia masowych grobów, zabitych rodzin etc. już ludźmi nie wzruszają (po tym jak się je serwowało przez jakiś czas), więc szukają potworów, bo w gruncie rzeczy chodzi o potworność, a nie o samo kazirodztwo. Wydaje mi się, że media same się w tym względzie napędzają, bo niespecjalnie widziałem, żeby interesowali się tym zwykli ludzie, ale to media wybierają jakie informacje przekazać, a jakie nie. Chociaż pewnie ludzie czują się lepiej ze swoim sumieniem - "Co z tego, że nie pomogłem umierającej osobie, jechałem po pijaku, okradałem pracowników, skoro po świecie chodzą takie potwory? W porównaniu z nimi jestem czysty jak łza".
A pokazywanie filmów z wakacji Fritzla jest już mocno niepokojące - chwytne nazwy artykułów w necie jeszcze przeboleję, ale te filmy mnie mocno zniesmaczyły.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Gand 
Smart Guy


Posty: 680
Wysłany: 2008-05-11, 12:49   

Łaku napisał/a:
codziennie media dostaraczają nam nowości jak ten proceder wyglądał - czy gwałcił swoją córke na oczach swoich kazirodczych dzieci czy nie, czy trzymał ją na smyczy czy nie itp Wszystkie to zazwyczaj w czołówkach mediach informacyjnych.

Ale to nie nowość - media wyciągają co mogą a każdej takiej sprawy (a nawet nie takiej). Wystarczy przypomnieć 'czuwanie przed kopalnią' po którejś katastrofie i niemalże zakłady bukmacherskie - żyją, czy nie żyją? A jeśli żyją, to czy bardzo są ranni? Nie, żebym to pochwalał, bo raczej mnie to męczy, ale to sytuacja standardowa i przypadek tego faceta-gwałciciela nie jest odosobniony.

Cała sprawa, przyznam szczerze, po prostu mnie... zdziwiła. Jest to dla mnie niepojętne, że facet 24 lata trzymał córkę w piwnicy i ją gwałcił mając z nią kilkoro dzieci i nikt nic nie wiedział. Co więcej - nikt nawet nie chciał wnikać, co Fritzl ma w piwnicy.
Powiem szczerze - wydaje mi się to niemożliwe, żeby nikt z rodziny czy sąsiadów nie zorientował się lub chociaż nie miał podejrzeń, że coś jest nie tak w tej piwnicy. o_O
_________________
We care a lot about the army navy air force and marines
We care a lot about the SF, NY and LAPD
We care a lot about you people, about your guns
about the wars you're fighting gee that looks like fun

We care a lot about the Garbage Pail Kids, they never lie
We care a lot about Transformers cause there's more than meets the eye

We care a lot about the little things, the bigger things we top
We care a lot about you people yeah you bet we care a lot.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-05-11, 12:57   

MadMill napisał/a:
Łaku napisał/a:
I tak sobie myśle że to chyba społeczeństwo jest chore, a raczej w tym swoim zdegenerowaniu naturalne i zdrowe.

No ale to Ty także zaliczasz się do tej grupy mam rozumieć? No w końcu wiesz o co chodzi i jesteś na bieżąco? :P

Do tej grupy zaliczają się wszyscy, mający tv i intrernet.

Jander napisał/a:
ale to media wybierają jakie informacje przekazać, a jakie nie.

Nie. Redakcje wybierają dany zestaw informacjii na poidstawie statystyki, w żargonie medialnym nazywa się to czy temat żarł czy nie żarł. Na bierząco obserwuje się oglądalnośc danych materiałów w telewizji czy ilośc wyświetleń strony na portalu - i na tej podstawie robi się następne wydanie. Mediom zależy na oglądalności dlatego iluzją jest to że one sobie dobierają tematy - tematy dobierane sa pod użytkowników, a im bardziej ogólne medium tym bardziej masz oddany ogólny zarys prefrencji społeczeństwa.
 
 
BitterSweet 
Slave Driver


Posty: 606
Skąd: Zoznowitz
Wysłany: 2008-05-11, 13:05   

I znowu, kur, dyskusja o kazirodztwie przekształci się w memlanie o ekranie i enigmatycznych, transcendentnych pojęciach tak naprawdę z tyłka wziętych. --_-

Gand napisał/a:
wydaje mi się to niemożliwe, żeby nikt z rodziny czy sąsiadów nie zorientował się lub chociaż nie miał podejrzeń, że coś jest nie tak w tej piwnicy.

Mnie również, jak i specjalistom. Czytałam wypowiedź psychologa, który stwierdził, że niemożliwym jest, aby żona Fritzla nic nie wiedziała. Wiedziała, ale aktualnie, gdy wszystko się wydało i każde wspomnienie odzywa w niej na nowo, po prostu wyparła te lata ze swojej pamięci/mózgu. Kolejne podejrzenia, że wiedział ktoś z zewnątrz poza samym gwałcicielem, nasuwają się, gdy pomyślimy o tym, że Fritzl kiedyś musiał chorować (grypa etc., etc.). Ktoś musiał córce i dzieciom w piwnicy dawać jeść. Poza tym musiał też kupować większe porcje żywności. Nie sądzę, by znalazł 100% wiarygodne wytłumaczenie tego faktu.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19030
Wysłany: 2008-05-11, 14:29   

Sprawa Fritzla - obrzydliwa w swej istocie, to jednak jest prosta: zmusił swoją córkę siłą do pójścia znim do piekła, które wczesniej jej przygotował. Niezaleznie od jego zdrowia psychicznego uważam, ze nie powinien się dłużej cieszyć życiem. Cały humanizm mam w nosie. Dla takich ludzi jest kara śmierci. Czy miał nieszczęśliwe dzieciństwo, matka go biła po głowie drewnianą łyżką - to już przeszłość. Zabić go w majestacie prawa - to przyszłość, z którą się trzeba zmierzyć.

Ale kazirodztwo innego rodzaju: dorosła córka, dorosły ojciec - obydwoje dobrowolnie współżyją seksualnie. W świetle prawa popełniają przestępstwo, bo prawo w tym przypadku chroni pewne społeczne, kulturowe tabu. Jest jakąś ostatnią granicą, za którą jest już zwyrodnienie. Chociaż para ta przeciez nie robi nikomu niczego złego. Tylko sobie - ale to przecież dorośli ludzie... Mogą się nawet razem zabić, co z tego?

Dlatego kazirodztwo musi być karane - pomijając już względy hmmm.... medyczne. Bo inaczej - wszystko wolno.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Meheal Vermos 


Posty: 110
Skąd: Cesarstwo Apokalipsy
Wysłany: 2008-05-19, 18:00   

Moim zdaniem kazirodztwo jest czymś głupim (ale w ogóle należy stwierdzić o jaki stopień pokrewieństwa nam chodzi! np. tylko w gromadzie rodzinnej [brat, siostra], czy także kuzyństwo bliskiego stopnia)
Co do genów, owszem. Ale musze poprawić. Zwiększone jest tylko prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się wadliwe genetycznie, ale tak być nie musi. Jestem pewien, że kiedyś było tak, że siostra z bratem do pieca zarzuciła i zdrowy dzieciak wyszedł.
Ale pomimo tego nie mówiłbym, że osoby w związku kazirodczym są nienormalne. Należy wspomnieć, że np. chłopak zna siostrę od dziecka, od początku i wie jaka ona jest. Pociąg płciowy, lecz prucz tego dobór towarzystwa. Poprostu mogą do siebie bardzo pasować. Ja osób żyjących z kuzynami po ciotce babki ze strony wujka, brata stryjecznego dziadzka nie potępie. Bez przesady. A jeżeli ktoś zabujal się np we własnej siostrze ciotecznej to nie potępie go jeżeli jego uczucie będzie ludzkie. Kaprys losu. Niezmienia to jednak faktu, że to jest głupie i to strasznie.
_________________
www.forum.mysli.com.pl - Forum literackie. Wpadajcie :]

„Wojna może przynieść tylko zło, jako że od zła pochodzi i złem jest spowodowana"
„Gdybym mógł dojrzeć twą duszę, zobaczyłbym co kryje. Ale jako że osłania ją ciało, wybacz, że nie mogę Ci zaufać”
 
 
Dis


Posty: 12
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-07-07, 21:46   

Shadowrunner napisał/a:
Eeee tam...

Gdzie połowa władców, królów, książąt i hrabiów zachodniej europy kazirodztwo powszechnie uprawiała koligacjach dynastycznych - kiedy kazirodztwo było niby oficjalnie przez kościół potępiane, ale uzyskanie dyspensy dla arystokraty było czystą formalnością, ew. obiektem jakiegoś targu z papierzem (np. deklaracja uczestnictwa lub finansowego wsparcia krucjaty :mrgreen: ). To dopiero były jazdy! Rok rocznie wydawano takich dyspens kilkadziesiąt, bywało że i kilkaset :-P

Oczywiście z rodzonymi siostrami, braćmi, matkami i ojcami się nie żeniono (w każdym razie ja nie pamiętam takich przypadków), ale już z bliskim kuzynostwem to jak najbardziej...



W świetle obecnego prawa w Polsce związki pomiędzy nawet piewszolinijnymi kuzynami to nie kazirodztwo. W średniowieczu wymagania była dyspensa aż do siódmego stopnia pokrewieństwa, w tym dotyczyła ona także krewnych zmarłego małżonka. Obecnie w prawie kościelnym zachowana jest konieczność dyspensy w przypadku kuzynów z pierwszej linii i rzecz jasna nie ma możliwości zawarcia związku między rodzicem a dzieckiem (lub innym zstępnym), czy rodzeństwem.

W prawie cywilnym zabronione są też związki pomiędzy rodzeństwem przysposobionym, choć niespokrewnionym biologicznie. Ten ostatni zakaz jest nieco dyskusyjny, natomiast zakaz współżycia rodziców z dziećmi (nawet dorosłymi) czy biologicznego rodzeństwa. Kazirodztwo degeneruje więzi międzyludzkie.
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1842
Wysłany: 2008-07-08, 11:18   

Dis napisał/a:
W świetle obecnego prawa w Polsce związki pomiędzy nawet piewszolinijnymi kuzynami to nie kazirodztwo.

:shock: Nie kazirodztwo? Przecież to tak bliskie pokrewieństwo, że też jak najbardziej można mówić o rozpadzie więzi rodzinnych w takim przypadku. Nie mówiąc już o wspólnych genach.
Dis napisał/a:
W średniowieczu wymagania była dyspensa aż do siódmego stopnia pokrewieństwa, w tym dotyczyła ona także krewnych zmarłego małżonka.

Z tym siódmym stopniem pokrewieństwa to bym się zgodził, ale powinowactwa już nie - przecież wtedy ani nie ma więzi rodzinnych, ani wspólnych genów.
Dis napisał/a:
W prawie cywilnym zabronione są też związki pomiędzy rodzeństwem przysposobionym, choć niespokrewnionym biologicznie. Ten ostatni zakaz jest nieco dyskusyjny

Zapewne dlatego, że ktoś, kto do tej pory traktował swojego przyszłego współmałżonka jako przybranego brata/siostrę, raczej nie będzie dobrym partnerem. ;) Ale to już IMO problem samych zainteresowanych.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 12