Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Boisko do kosza
Autor Wiadomość
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-04-20, 12:49   

- Nie po to mam auto, które ma ponad 700 koni mechanicznych, żeby jeździć nim 30 mil na godzinę. A poza tym i tak nie miałem co robić, więc się zebrałem tak szybko, jak się dało. - mówiąc popatrywał to na Rocky, to na chłopaków. W końcu jednak zatrzymał swe spojrzenie na dłuższą chwilę na dziewczynie i powiedział - Nie myśl tak intensywnie, bo Cię jeszcze zaboli - po czym uśmiechnął się szeroko. Następnie odszedł nieco na bok i wykonał kilka ćwiczeń na rozgrzewkę.
- No to jak chłopaki? Gramy, czy nie gramy? - zagadnął wesoło wchodząc na boisko.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-20, 13:00   

Max się aż zatrząsł na słowa Ballmera, na szczęście nikt prócz jego kumpli tego nie widział. Nathan podszedł do niego i klepnął go lekko w ramię. Zupełnie tak jakby tych przyjaciół miał... to spowodowało, że Max się rozluźnił, a na pytanie o grę cisnął po prostu w niego piłką i powiedział: Just play the ball... i odwrócił się Jak się dzielimy?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-20, 15:19   

Starała się nie dać po sobie poznać, jak bardzo denerwuje ją obecność Evana. Lekko zszokowana odpowiedziała na jego przywitanie, choć ton jej głosu był daleki od entuzjazmu. Na chwilę skupiła swoje spojrzenie na Nathanie, który właśnie coś powiedział do Maxa. Odwróciła wzrok i przez chwilę obserwowała zafrasowaną Ricky, ale wyrzuty sumienia znów zaczęły jej dokuczać.. W końcu lekko wychyliła się w stronę Anny i dość przyjaźnie powiedziała:
- Hi, I'm Lindsay.. and sorry for the beginning.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-20, 17:09   

Wyrwała się z zamyślenia na czas by podłapać hasło Maxa o graniu. Nie zostało ono wypowiedziane zbyt przyjaznym tonem - a przynajmniej tak się jej zdawało. Rzuciła w stronę ich obu szybkie spojrzenie, które miało mieć ostrzegawczy wydźwięk ale nie była pewna czy dotarło bo właśnie szykowali się do gry. A wydawało jej się, że oni sie lubią... może się myliła.
Przeciągnęła sie i gwałtownie przechyliła głowę to w jedną to w druga stronę. Rozległ sie cichy trzask w karku. Jednocześnie usłyszała słowa Linds skierowane do Anny. Nie odwróciła jednak głowy w ich stronę tylko natężyła ucho z drobnym uśmiechem na ustach. Postanowiła patrzeć i obserwować. A poza tym...
Wyciągnęła telefon i po chwili namysłu zaczęła pisać smsa.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-04-20, 17:34   

Anna oderwała wzrok od Moutha, Evana i boiska przenosząc spojrzenie na blondynkę i lekko się gubiąc w tych wszystkich powitaniach i przetasowaniach. Ta banda znała się widać równie dobrze jak jej właśni przyjaciele z Pittsburga chociaż tutaj było strasznie dużo dziwnych typów przyjaźni. I czemu odnosiła wrażenie, że niektórzy na siebie niechcący lecą, inni się złoszczą z rozmaitych przyczyn i bez nich na pozostałych, a część, tak jak ona wolałaby się nie mieszać, ale nagle zostaje oskarżona o podrywanie Nathana i o ile nie myliło jej spojrzenie Ricky w centrum handlowym, również Maxa. Chociaż w tym ostatnim przypadku to chyba już przeszło, patrząc jak czarnulka wodzi rozkochanymi oczami za swoim facetem. Anna uniosła brew i popatrzyła z umiarkowanym zdziwieniem na Lindsay postanawiając zrobić jedyną rzecz jaka jej pozostała - dać się ponieść fali i mając nadzieję, że ci dziwni dziwni ludzie ją zaakceptują.
- Anna... i nie przejmuj się. Zazwyczaj zyskuję przy bliższej znajomości. I nie podrywam Nathana cokolwiek by nie mówiły moje słowa - palnęła bez namysłu zanim zdążyła się opanować.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-20, 17:51   

Uśmiechnęła się do niej nieśmiało, zupełnie nie wiedząc jak jedna osoba może wywoływać w niej tak wiele skrajnych emocji. Od zupełnej wściekłości do swego rodzaju zaintrygowania.
- Yeah I know... przesadziłam. Zresztą dzisiaj trochę wyprowadził mnie z równowagi. - jej nieco rozmarzony wzrok, kiedy patrzyła na chłopaka mógł przeczyć jej słowom - Chyba jestem trochę o niego zazdrosna. - zachichotała i spojrzała w kierunku boiska, nieco zaintrygowana wyraźnie zagęszczoną atmosferą. A jeśli chodzi o intrygi to zawsze miała do nich nosa. Coś ewidentnie wisiało w powietrzu.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-04-20, 18:16   

- Faceci często wyprowadzają z równowagi. Ale wiesz co? Ja i tak lubię ich dręczyć mimo tego. Tak słodko sie wstydzą. No i wiedza, że to żarty. - Anna nagle sie wyprostowała z tajemniczym błyskiem w oku. - Check it out...
Pochyliła się do przodu i wrzasnęła do chłopaków na boisku:
- Hey Skillls! Put that sexy ass in motion bo nie będę miała w nocy o czym śnić! And you don't want it d'ya!?
Nie uszło uwagi Linds, że czepiła sie neutralnego terenu a raczej faceta, który nie jest zajęty, o ile wiedziała. Anna po tym haśle zaczęła się śmiać do siebie i najwyraźniej czekała na ripostę.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-20, 18:40   

Skills z piłką w ręku już przymierzał się do rzutu, kiedy usłyszał słowa Anny. Odwrócił się więc w jednym ręku trzymając piłkę i z szerokim uśmiechem odparował. Hey, doll... This ass could be yours tonight if you ask me nice... i w tym momencie Max zgarnął mu piłkę z ręki i celnie za trzy punkty posłał ją do kosza.
Ok... powiedział Nathan I am the best... A Max to nasz drużynowy shooter... So. I play with Ballmer, and you with Skills.
Max odpowiedział kiwnięciem głowy, że taki układ mu pasuje.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-04-20, 18:49   

- Ohhhh... you wish I had... but I won't cause you suck as I see - odpaliła komentując stratę piłki na rzecz Maxa i śmiejąc się tak, że aż ją boki rozbolały. Jednocześnie puściła oczko do Lindsay. - Widzisz, doll? Ten sie wprawdzie nie zawstydza, ale podjął wyzwanie. To przyjemne tak się droczyć.
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-04-20, 18:55   

- Dobra, jedziemy z tym. - powiedział Evan bez wesołości w głosie podbiegając do kosza i zbierając piłkę. Stanął pod tablicą i odczekał chwilę, aż chłopaki skupią się nieco na grze i powiedział - Skoro już mam piłkę, to zacznę. - po czym rzucił piłkę do Nathana i wybiegł na boisko. Time for some action!
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-04-20, 19:54   

Roześmiała się szczerze z utarczki słownej pomiędzy Anną a Skillsem, zadziwiała ją swoboda i bezpośredniość tej dziewczyny. W jej oczach zaczęły pobłyskiwać iskierki rozbawienia i dziewczyna odprężyła się nieco. Nawet obecność Ballmera przestała jej aż tak bardzo ciążyć na sercu. Kątem oka spojrzała na Ricky, zajętą pisaniem smsa. Wyglądało na to, że wszystko jest w miarę w porządku.
- Nie jestem dobra w słownych utarczkach. Z nim... - spojrzała na Nathana będącego właśnie w posiadaniu piłki - ... droczę się w nieco inny sposób. - w jej oczach już na dobre zagościły iskierki rozbawienia.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-20, 20:16   

Ricky wcisnęła "send" i schowała komórkę do kieszeni rżąc ze śmiechu.
-That... was... excellent - powiedziała do Anny z szerokim uśmiechem - Ja też lubię się droczyć ale w pewnym momencie brakuje mi po prostu argumentów i wychodzę jakoś dziwnie na stworzenie bez ostatniego słowa. A to nie jest sposób w jaki lubię robić wrażenie na facecie.
Widząc, że gra się zaczyna pochyliła sie nieco do przodu i z zainteresowaniem zaczęła sie przyglądać opierając łokcie na kolanach i łącząc ręce przed sobą.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-20, 20:31   

Nathan, Max i Skills spojrzeli na siebie i się uśmiechnęli Człowieku, nigdy nie grałeś w Street Ball? A rzut o piłkę? rzucił Max, ale z drugiej strony nic złego się nie stało. Po chwili rozpoczęto grę.
Właśnie rozpoczyna się pierwszy doroczny mecz gwiazd z drużyny Harbor. Męcz rozgrywa się pomiędzy kapitanem Nathanem Scottem i jego partnerem Evanem Ballmerem... i nagle Mouth zdał sobie sprawę z tego jak to zabrzmiało. Ale z boiska odpowiedział mu gromki śmiech i nawet Nath się śmiał. ... A głównym shooterem drużyny Maxem Parkerem i jego partnerem ... zawahał się i dopowiedział tylko przydomek Skillsem.
Nathan właśnie zdobył punkt.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-26, 09:55   

Nathan sam był na boisku do kosza. Piłka leżała koło jego nogi. Jakoś nie miał specjalnie ochoty grać. Czułby się tak jakby zdradzał przyjaciela, który przecież królował tutaj na boisku w parku. Wpatrywał się w jeden z koszy smutnym wzrokiem, przypominając sobie różne przygody, jakie miał z Maxem i mecze jakie tutaj rozegrali.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-26, 11:50   

Wow... To najmarniejsza gra w kosza, jaką w życiu widziałam. odezwał się głos zbliżającej, rudej dziewczyny. Rachel weszła na boisko i podeszła do Nathana. So... Słyszałam co się stało z Maxem... na zdziwione spojrzenie Nathana odpowiedziała szybko uśmiechem Mój ojciec jest lekarzem. Przyjmował Parkera. podniosła piłkę i ruszyła do stołu z ławkami stojącego obok. Nathan podążył za nią i usiadł koło niej na stole.
Zastanawiałam się, czy mogę do niego zajrzeć. To fajny gość. powiedziała, Nathan odpowiedział uśmiechem. Ale pewnie jest przy nim Erica, a ona mnie nie cierpi. zauważyła kwaśno.
- To nie tak... Po prostu była trochę zazdrosna. Scott wreszcie się odezwał. Jeśli chcesz, to powinnaś go odwiedzić. Na pewno byłby szczęśliwy. szturchnął ją lekko ramieniem, po czym wstał. Podała mu piłkę, a Nathan ruszył w kierunku wyjścia z parku.
Rachel została sama wpatrując się w puste boisko. W jej głowie powoli zaczął kiełkować pewien plan.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-01, 19:57   

Zaparkowała niedaleko boiska i wolnym krokiem z rękami w kieszeniach ruszyła w jego kierunku. Nie dawało jej spokoju, kim jest tajemnicze "R" i skąd ma ten ktoś jej numer. I w ogóle czego chce. W końcu dała sobie spokój z gdybaniem zakładając, że prędzej czy później dowie się i tak.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-01, 20:06   

W miarę jak zbliżała się do samego boiska jej oczy rozszerzały się ze zdziwienia. Na boisku pełno było ludzi, których w większości kojarzyła jako znajomych Maxa, bądź cheerleaderki, ze szkoły. Część stała na około boiska, część klęczała na nim i coś pisała i rysowała. Wśród zgromadzonych Erica rozpoznała Dave'a, Annę i Vanessę.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-01, 20:14   

- Co... jak.. - patrzyła ze zdziwieniem na to dziwne zgromadzenie. W końcu zbliżyła się do znajomych.
- Hej.. dostałam jakiegoś dziwnego smsa... teraz widzę ludzi malujących na boisku... czy ktoś może mi wyjaśnić o co tu chodzi? - popatrzyła wielkimi oczami na każdego po kolei.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-01, 20:27   

Chciała popatrzeć, ale jej nie wyszło, bo jej wzrok przykuło wielkie, czerwone serce w płomieniach, z białą trójką na środku boiska. Momentalnie zrozumiała przesłanie tego obrazka, a zaraz potem dostrzegła pisane kredą i farbami zmywalnymi wezwania, by Max wrócił do zdrowia, że ludzie go wspierają, że czekają na jego grę, i że brakuje go ludziom. Po chwili poczuła, że ktoś obejmuje ją w pasie w ten sam sposób, w jaki robił to Max, z tą tylko różnicą, ze dłoń była drobniejsza, a osoba niższa i bardziej ruda. Rachel uśmiechnęła ciepło do Erici. Nie bardzo wiedziałam, jak was wesprzeć.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
  
 
 
Ofelia 


Posty: 287
Wysłany: 2008-06-01, 20:34   

Vann rysowała kredą wraz z resztą. Gdzieś napisała jakiś mądry cytat o nadzei. Gdy tylko zobaczyła Ricky, pomachała jej i uśmiechnęła się bardzo szeroko. Już miała ją zawołać, ale właśnie doczepiła się do niej jakaś ruda. Wzruszyła ramionami i wróciła do poprzedniego zajęcia.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-06-01, 20:46   

Poczuła, że coś ją dusi w gardle.
- I... I don't know what to say... to jest super... - powiedziała cichym głosem - to był twój pomysł zapewne... i to wyjaśnia sms od "R". Dzięki...
Popatrzyła na Rachel bardzo starając się nad sobą panować. I to nawet nie przez to, że ta dziewczyna parę dni temu była powodem kłótni i Ricky miałaby się na nią złościć. To co zrobiła teraz było po prostu tak miłym gestem, że Erice chciało się beczeć. I właśnie to wstrzymywała z całej siły.
- God I wish he could see it now... - popatrzyła na tych wszystkich ludzi, odmachnęła Vanessie i powoli ruszyła czytając to wszystko. Aż w końcu zatrzymała sie przed tym wymalowanym sercem. - For you, babe... - mruknęła patrząc na rysunek.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-06-01, 20:57   

Dave z Anną natomiast paćkali się w farbie zmywalnej. Gdy Dave zauważył Ricky wstał, podając zaraz rękę Annie, by i ta się podniosła. Gdy była zajęta jakąś rudowłosą dziewuchą, przyciągnął Annę do nich i wystawił swe lico dopiero teraz, by można było mu się przyjrzeć. I niby nic w tym szczególnego by nie było, cały zabieg opisywania ustawienia twarzy Dave byłby zbyteczny, gdyby nie jeden drobny fakt. Otóż na twarzy Dave'a domalowane były czarniutkie wąsiska, a'la pimp. To znaczy, a'la alfons.
- Hey Ricky - uśmiechnął się do niej z dziwnym entuzjazmem.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-06-01, 21:03   

- Ricks... check'im out - objęła Dave'a w pasie dobitnie świadcząc na jakich są obecnie warunkach ze sobą zarówno tym objęciem jak i zadowoleniem w obu parach oczu - Te jego wąsy są ślubowaniem, że jak Max się szybko nie obudzi to on takie zapuści - zaśmiała się. - A u mnie, my dear, kolega wymalował to co widać... - odrzuciła grzywkę z czoła ukazując nasmarowany napis "Get well soon". - A teraz się uśmiechnij. We're all here for both of you...
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-01, 21:17   

Rachel stała trochę z tyłu i o dziwo kamera, właśnie na nią powoli najechała. For you to, Ricky... uśmiechnęła się kącikiem ust w ten swój zadziorny i uroczy sposób, a potem przygryzła dolną wargę i spojrzała gdzieś w lewo wpadając na dobry pomysł. Odwróciła się i ruszyła w kierunku parkingu.
***

Głosem Erici:
To, jak bardzo nam na kimś zależy, uświadamiamy sobie dopiero w momencie, kiedy możemy tę osobę stracić. Podobno najgorzej jest, kiedy nie mamy na to wpływu i ukochaną osobę tracimy zupełnie nie z naszej winy. Nie ma wtedy kogo obwinić z naszą osobistą tragedię...


Erica, Dave, Anna i Vann przytuleni w takim czworokącie stali i patrzyli na wielkie, czerwone serce.

Ciąg dalszy w: Ulice Newport
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-02, 20:42   

Max stał spokojnie na górnej partii czerwonego serca z trójką. Spoglądał ze zmarszczonymi brwiami (to znaczyło, że myślał bardzo intensywnie) na to co wypisali jego przyjaciele. Miał na sobie dżinsową kurtkę podszytą sztucznym, brązowym futerkiem. Lewą rękę miał na temblaku. Ale nie było widać innych śladów wypadku.

... Jedni muszą uporać się z bólem, pokonać go by móc powrócić do tego co kochają najbardziej na świecie, a co zostało im brutalnie odebrane...

Ciąg dalszy na Molo
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-03, 11:50   

Max westchnął głęboko i spojrzał na stojący opodal stół, na którym leżała jego ulubiona piłka. Podszedł do stołu i ostrożnie zdjął temblak. Uszkodzoną rękę zwiesił delikatnie, by jej nie uszkodzić, a potem podniósł piłkę. Odbił ją na próbę kilka razy od ziemi, wreszcie podskoczył i rzucił nią w kierunku kosza. Piłka nawet nie doleciała do obręczy, za to Max syknął z bólu i chwycił się za uszkodzone ramię lądując. Siadł na asfalcie, długo jeszcze krzywiąc się z bólu i kiwając w przód i w tył.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-03, 21:08   

Nagle rozdzwonił sie telefon w jego kieszeni. Wyjął go i spojrzał marszcząc brwi na wyświetlacz. Chwilę wahał się czy odebrać, nawet przez moment wyglądało no to, że nie odbierze. Wreszcie westchnął głośno i odebrał. Hi Erica... powiedział trochę chłodno. No co tam?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-04, 12:06   

Max uśmiechnął sie pod nosem Bye... powiedział ciepło i rozłączył się. Westchnął raz jeszcze ciężko, a potem spojrzał na piłkę i na kosz. Już od dawna nie siedział na asfalcie, tylko na stole stojącym poza granicami boiska.
Nie powinieneś tak z nią rozmawiać, jeśli nie chcesz jej stracić. usłyszał głos zbliżającego się Nathana i spojrzał w jego kierunku. Chłopak był ubrany w czarne dżinsy, jakiś podkoszulek i kurtkę. I mean, IF you don't want to loose her. siadł na stole koło Maxa To świetna dziewczyna i naprawdę Cię kocha. powiedział, ale odpowiedziała mu cisza. Hey... Rachel, też nie jest najgorsza i wyraźnie Cię lubi. Max posłał mu spojrzenie, które wyraźnie mówiło, żeby odpuścił.
Okey man... Jak idzie rehabilitacja?
- Nie idzie...
- wreszcie odpowiedział. - Nie mogę nawet podnieść ręki w górę, a każdy ruch przy rzucie powoduje, że nie mogę trafić.
- Pamiętasz jak na początku roku miałem kontuzję kolana? Nie grałem trzy tygodnie.
- Taak... Jak sobie z tym poradziłeś?
- Wiesz... W pewnym momencie ból przestaje mieć znaczenie, a potem przestajesz na niego zwracać uwagę.
uśmiechnął się i szturchnął Maxa łokciem. - Pozbierasz się... Ze wszystkim. dodał i wstał by odejść i zostawić Parkera samego.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-10, 17:19   

Max uciekał na boisko do kosza i była to najmniej sensowna ucieczka, bo wszyscy wiedzieli, że właśnie tutaj go można znaleźć, kiedy znika. Z drugiej strony kto chce być sam, kiedy ma problem. Tutaj nie był sam. Z zaskoczeniem spostrzegł, że na jego stole siedzi nie kto inny tylko Rachel i uśmiecha się do niego szelmowsko. Wiedziałam, że mnie tutaj znajdziesz przystojniaku... powiedziała ciepło, a potem zaprosiła go ruchem głowy jednocześnie otwierając butelkę piwa.
Parker siadł koło niej na stole i odebrał otwartą butelkę. Poczekał, aż Rach otworzy swoją i stuknęli się w niemym toaście.
I co? zapytała wreszcie.
Max wzruszył ramionami, bo nie wiedział co odpowiedzieć.
Wiesz co? powiedziała Jesteś frajer... Masz fajną dziewczynę, która musi za Tobą szaleć, jeśli odważyła się mi grozić. Wszyscy wiedzą, że jestem najgorszą suką w szkole... A mimo to nie spędzasz z nią walentynek. Siedzisz tutaj ze mną... powiedziała i upiła łyk piwa. Chyba, że chcesz spędzać je ze mną... zapytała robią jedną ze swoich uroczych minek, ale zaraz przybrała poważny wyraz twarzy.
Zapadła chwila ciszy...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-06-10, 18:46   

Rach ja... Ja kocham Ericę. powiedział wreszcie z westchnieniem.
Rachel pokiwała głową ze zrozumieniem. Ale nie świętujesz z nią walentynek. To coś znaczy. powiedział i znowu upiła potężnego łyka Wiesz co? Mam propozycję gry... Zamknij oczy i rzuć do kosza. Jeśli Erica jest tą przeznaczoną dla Ciebie to trafisz tak?
Max pokręcił głową To głupie...
-Zaraz... Wierzysz w to, że jest jedną jedyną, tak?
odpowiedział kiwnięciem głowy.
- To w czym rzecz? Skoro tak jest to trafisz... uśmiechnęła się zalotnie, ale przy tym i przebiegle. Przemyśl to przystojniaku... A także to. powiedziała i chwyciła go za kurtkę i koszulę. Przyciągnęła brutalnie do siebie i pocałowała go długo i namiętnie, choć bez języczka. Max po prostu otępiał i nie zdążył zareagować.
- Well, mam nadzieję, że lepiej rzucasz niż całujesz... powiedziała z uśmiechem i puściła mu oczko, po czym zsunęła się ze stolika i kręcąc zgrabnym tyłkiem ruszyła w kierunku parkingu, znikając za drzewami i zostawiając Maxa samego.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 12