Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Kiszonki
Autor Wiadomość
KS 


Posty: 425
Wysłany: 2020-05-22, 14:54   

MrSpellu napisał/a:
KS napisał/a:
6. kalafior kiszony - obrzydlistwo


Żona wspominała, że koleżanka do pracy raz przyniosła kiszonego kalafiora i był ponoć zajebisty. Przy okazji mogę o przepis zapytać.

Być możliwe, że jak się otworzy po paru dniach i są jeszcze chrupkie, to są jadalne. Pytanie tylko czy się ukiszą. Ja otworzyłem po dwóch tygodniach i miały konsystencję papki dla niemowląt. Na domiar złego jechały jakimś syfem, może były pryskane czymś.

Rzodkiewki dobry pomysł. Ale u mnie surowe schodzą w takim tempie, że uratowanie porcji do zakiszenia będzie wymagało użycia jakiegoś podstępu.

Orku, o co chodzi z tymi kiszonymi rybami? Szkodliwe? Bo od smrodu jeszcze nikt nie umarł ;)
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-05-22, 15:19   

utrivv napisał/a:
Romulus napisał/a:
Nie wiem, czy się focia odpali, ale moje cytryny i rzodkiewki po zakiszeniu wyglądały tak: https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/96853257_10222698266425287_1581192566504685568_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=kRKYCQknzBMAX912ORH&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=ac79ee3620703d99257e3158e0329632&oe=5EEE6681
Rzodkiewki już zjedzone, bo to tylko jeden tydzień kiszenia. Najgorsze, że zjadłem już te, które miałem kisić dziś. :)
To rzodkiewki czy pomidory? //aaa

Rzodkiewki mutanty. Aż mi szkoda było. :) Myślę, jak tu ubogacić ten przepis, może dorzucę jakąś papryczkę. Tylko nie wiem, czy tydzień wystarczy wtedy. Ale ciekawy jestem zapachu i smaku.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
fdv 


Posty: 265
Skąd: Neverland
Wysłany: 2020-05-22, 15:40   

KS napisał/a:
o co chodzi z tymi kiszonymi rybami? Szkodliwe? Bo od smrodu jeszcze nikt nie umarł ;)


Powiem tak smakowe nie jest najgorsze, ale kto nie nie poczuł tego zapachu kiedy otwierają puszkę to gwarantuje że z niczym podobnym się nie spotkał. Jak mnie rodzina uroczych szwedów tym ugościła na wymianie w liceum to na początku pomyślałem że muszą chyba mnie nienawidzić, a frajdę z mojej reakcji mieli nieziemską. :D
_________________
W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
 
 
KS 


Posty: 425
Wysłany: 2020-05-22, 15:48   

Szczęście, że mnie nikt nie próbował tym częstować, to był grudzień, może już po sezonie i się skończyły. Za to dostałem rybę na słodko :mrgreen:
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
martva 
grzeczna dziewczynka


Posty: 1942
Wysłany: 2020-05-30, 21:13   

Rzodkiewki, kalafiora i marchewkę (nie naraz) kisiłam razem z ogórkami, takimi kiszonymi na krótką metę latem, w sensie nie na zimę w zamkniętych słoikach, tylko w kamionce/dużym szklanym słoju, do jedzenia na bieżąco. Rzodkiewki były najfajniejsze, bo zróżowiały po całości :-) Tata Martvej najpierw kręcił nosem, a potem zapytał kiedy kolejna partia, bo są super. Na pewno powtórzę w tym sezonie.
_________________
Potem poszłyśmy do robaków, które wiły się i kłębiły w suchej czerwonej glebie. Przewracały błoto i uśmiechały się w swój robaczy sposób, białe, tłuste i bezokie.
-Myślimy, ze słuszne jest i właściwe dla dziewczyny, by umarła. Dziewczyny muszą umierać, jeśli robaki mają jeść, jest w najwyższym stopniu słuszne, aby robaki jadły.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-03, 16:58   

Zna ktoś przepis na ogórki małosolne - ale nie takie tradycyjne, tylko trochę "wybajerzone". Przerzucałem internety niedawno w poszukiwaniu inspiracji i wszędzie widzę przepisy na małosolne "jak od babci". Trochę zawiedziony jestem, bo chcę zrobić takie jak nie od babci właśnie, aby poszerzyć sobie paletę smaków. Niezastąpiona koleżanka przysłała mi przepis https://magicznyskladnik.pl/2016/07/ogorki-malosolne-kimchi-z-imbirem-chilli-i-kolendra/?fbclid=IwAR02AqoFnKscX6lG1RRMYvgBpRatYb9otiEUpB3PE0utyyl-b4IjVNeRukk i chyba wypróbuję. Tylko już widzę, że modyfikacje mogą być potrzebne, ponieważ małża nienawidzi kolendry. Imbir już mam. Co by dobrze kolendrę zastąpiło? W sumie imbir powinien wystarczyć. Ale poszperam jutro po ziołach różnych.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 5893
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-06-03, 22:54   

najlepsze są w musztardzie
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9626
Wysłany: 2020-06-04, 00:18   

Ale w musztardzie są octowe nie kiszone. Ale fakt, zajebiste.

Kolendry nic nie zastąpi, kolendra to kolendra. Albo dajesz, żeby czuć jej smak albo nie dajesz. Trochę przejebane, całą kuchnię meksykańską macie z bańki.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17571
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2020-06-04, 08:58   

A jakby zamiast kolendry dać kumin?
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9626
Wysłany: 2020-06-04, 09:10   

Czemu nie, ale też intensywny, zapytaj żony czy przełknie.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17571
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2020-06-04, 09:19   

Tylko upewnij się, Romku, że gadacie o kiszonkach //spell
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Trojan 


Posty: 5893
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-06-04, 12:21   

w końcu "zakisić ogóra" nie wzięło się znikąd
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-04, 18:05   

Niestety, kuchnia meksykańska odpada. :)

Zrobiłem trochę według powyższego przepisu, ale i tak po swojemu. Choć naprawdę chciałem trzymać się przepisu. Ale okazało się, że w moim powiatowym mieście "płatki chilli" to odpowiednik tego, czego nienawidzę w przepisach - "ale upewnijcie się koniecznie, że zrywane wczesnym rankiem, jeszcze z rosą a potem podsuszane na udach dziewic". :-P

Zatem kupiłem pokruszone papryczki jalapeno, a zamiast płatków chilli - całe dwie papryczki. Tylko nie wiem, czy potrzebnie, bo jeden dzień to może być za mało, aby z nich wydobyć wszystko, co dobre. :) I nie szukałem zamiennika kolendry. Wrzuciłem trochę chrzanu. Wyglądają tak: https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-0/p526x296/101956346_10222962835359345_7008602623741788160_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=9d4zxg97sSYAX8X_7Hg&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&_nc_tp=6&oh=3a8d0afeb25813285348c14a3dde9ae4&oe=5EFEF71D
Jutro się przekonam.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-06, 13:17   

Ogórki wyszły mi zajebiste. Może niepotrzebnie dodałem jeszcze papryczki chilli. Pokruszone jalapeno chyba wystarczają do przełamania smaku. Poza tym, nie wiem, czy mi imbiru nie "zagłuszyły". A może muszą ogóreczki dłużej postać z imbirem. Tak, czy siak, świeże, chrupkie, słone i ostre. Coś muszę pomyśleć w tygodniu o proporcjach z imbirem, aby wzmocnić smak.

Koleżanka mnie zaraziła robieniem kombuchy i teraz przystępuję do pracy. Mam już grzybek, który dla mnie wyhodowała. Jej kombucha jest pyszna. Zrobię ze trzy litry tylko sprawdzę, czy grzyb jest wydajny. :-P
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-10, 20:49   

Drugie podejście do ogórków małosolnych na ostro - mniej czosnku i mniej o jedną papryczkę. Poprzednia partia była zajebista, szczególnie po 3-5 dniach. Szczyt formy. :) Ale przepis wymagał zrównoważenia, aby dać szansę imbirowi. Nie wiem, czy się uda. Może za setnym razem. :)

Dziś kombucza. Czas pierwszej fermentacji 5-7 dni. Potem można pić lub poddać produkt drugiej fermentacji, na przykład po połączeniu z jakimś sokiem. Wedle uznania.

Trzy litry herbaty (jakiejkolwiek), szklanka cukru (jakiegokolwiek) lub miodu. Po zagotowaniu wody i zaparzeniu herbaty z cukrem/miodem, wystudzić i zlać do słoika. Dodać magiczny grzybek, który żywi się cukrem i poczekać 5-7 dni. Smak przedni - coś jak wino lekko gazowane, bez alkoholu. Orzeźwiający i zdrowy napój. Potem zlać do butelek i dodać sok, w proporcji dowolnej, lub pić "surowy".
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6101
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-06-10, 21:09   

Że też nikt jeszcze nie wymyślił (a może? toto coś dla ciebie :) ) teorii spiskowej o tych grzybkach co to zawsze trzeba skądeś mieć, samemu się ich nie tworzy. Spiseq z kosmosu //aaa
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9626
Wysłany: 2020-06-10, 21:16   

Stworzyłeś kiedyś prawdziwka?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6101
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-06-10, 22:41   

Prawdziwego grzybka czy teorię spiskową? Na szczęście obu nie //utrivv
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-11, 07:38   

utrivv napisał/a:
Że też nikt jeszcze nie wymyślił (a może? toto coś dla ciebie :) ) teorii spiskowej o tych grzybkach co to zawsze trzeba skądeś mieć, samemu się ich nie tworzy. Spiseq z kosmosu //aaa

Ten koleżanki pochodzi z octu kupionego w takim sympatycznym sklepie Octovnia.pl. W zasadzie grzybki takie "robią" ocet. Moja kombucha, jeśli ją przetrzymam, to zamieni się w ocet (herbaciany), bo kiedy grzybek "zeżre" cukier to pracuje dalej. Swoją drogą muszę sprawdzić, jak ten grzybek powstaje.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-17, 16:53   

Dziś zlałem kombuczę. Porcję "czystą", po pierwszej fermentacji właśnie sączę. Wyszła kwaskowa, ale smaczna. Niemniej, w kolejnej turze dodam więcej cukru do herbaty. Drugą połowę zlałem do butelek i połączyłem z sokiem jabłkowym i z sokiem z mango. W proporcji pół na pół, bo nie robiłem tego wcześniej i nie wiem. Niech się jeszcze fermentuje parę dni. Muszę kupić jakiś wiśniowy i pomarańczowy na następne rozlanie. I teraz uważać, aby odgazować, żeby butelek nie rozsadziło. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19870
Wysłany: 2020-06-23, 18:12   

Kombucza z sokiem z mango jednak nie była dobrym rozwiązaniem. Albo proporcja takim nie była. Wyszło finalnie zbyt słodko. Za to ta z jabłkowym jak najbardziej - dobre połączenie. Niemniej, wczorajsze rozlanie zostawiłem "czyste". Piję po pierwszej fermentacji i po jednym dniu w lodówce. Tym razem rozlałem po pięciu dniach, aby była mniej kwaskowa. Z następnym spróbuję sześć dni. I muszę spróbować z innymi sokami, tylko takimi jak jabłkowy - bez wyraźnego cukru, może wiśniowy.

Grzybek mi się rozrósł, połowę dostała koleżanka, bo się zapaliła do tego typu produkcji.

Teraz muszę wrócić do kiszonek. Choć temperatury nie sprzyjają. I spróbować cytryn - tylko jakiś obiad do nich muszę wymyślić. Może pieczony kurczak, może jakaś polędwiczka wieprzowa - żeby się dobrze "zagryzało". Albo wrzucić pokrojone do tortilli?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
KS 


Posty: 425
Wysłany: 2020-07-29, 13:28   

Debiut kiszonych ogórasów z własnego ogródka wypadł obiecująco. Znalazło by się to czy tamto do poprawy, ale jak na pierwszy raz lepiej niż dobrze. Zaszczyt zakiszenia przypadł żonie, bo to ona je zasadziła i pielęgnowała. Ja tą razą robię za testera.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Żuławski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 12