Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
Fidel-F2 


Posty: 7092
Wysłany: 2017-09-22, 19:07   

Czytasz dla własnej frajdy czy do jakiej recenzji?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4398
Wysłany: 2017-09-22, 20:45   

Dla własnej. :)

Skończyłam. No i tak: bardzo jest obiecująco w warstwie opisującej relacje bogów i ludzi (na płaszczyźnie ogólnych rozważań), ciekawie w warstwie badań historycznych i zafałszowań historii oraz implikacji dla teraźniejszości, z polityką jest troszku słabiej, ale naprawdę tylko troszku. A poza tym jest poszukiwanie mordercy i zapobieganie rewolucji (a może i wojnie). Na poziomie wątków czysto "akcyjnych" faktycznie Miasto schodów nie jest niczym nadzwyczajnym, ale wartość książki podnoszą walory wyżej wspomniane. To pierwszy tom cyklu, mam nadzieję, że autor w kolejnych odsłonach nie ulegnie pokusie, nie pójdzie w stronę uproszczeń i nie zrobi z cyklu YA (i niczego nie będę musiała odwoływać :P ).
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7092
Wysłany: 2017-09-24, 21:22   

Problem trzech ciał - Cixin Liu

Konstrukcja opowieści jest dość prosta, modularna, idziemy po sznurku od koniecznej lokacji/zdarzenia do kolejnych tak samo skonstruowanych, do swoistych modułów których zadaniem jest konkretne działanie. Znamy efekt działania i nic więcej nam nie serwują. Brak tu mylących tropów, zbędnych zawirowań, głębszego tła. Domysły zawsze się sprawdzają, plany zawsze wypalają. W efekcie daje to fabularną suchość.

Podobnie jest w przypadku artystycznej strony stylu literackiego. Prosto, rzeczowo, bez ozdobników. Sucho. Nie wiem w jakim stopniu jest to zależne od samego autora, piętrowe tłumaczenie z pewnością nie pozostają bez wpływu na ten aspekt.

Bohaterowie (poza jednym, odrobinę odstającym), skonstruowani są na podobnej zasadzie. Rzeczowi, stonowani, trochę stereotypowi, bez specjalnych cech szczególnych, poza tymi które służą do umieszczenia ich w konkretnym miejscu fabuły. To trybiki sprawnie działającej machiny.

Ta asceza środków wyrazu skutkuje lekturą lekką, nieutrudniającą, która daje sie czytać niezwykle szybko i sprawnie acz pozostawia nas bez żadnych, w zasadzie, emocji. Bliżej temu do sensacyjnych produkcyjniaków niż rzeczywiście pięknej literatury.

Uwagę czytelnika przykuwa dopiero wyobraźnia autora. Problem trzech ciał, koncepcja kontaktu, czy pomysł drukowanych protonów - rewelacja. A za wymianę bramki logicznej trisolarnego komputera należy się dziesięciominutowa owacja na stojąco.

Podsumowując, dostajemy tu powieść literacko akceptowalną i nic więcej, ale która mocno broni się błyskotliwością pomysłów.

Dałbym 6/10, ale za tę wymianę bramki muszę podnieść.
Ostateczna ocena: 7/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6205
Skąd: Piła
Wysłany: 2017-09-25, 23:45   

Zazwyczaj, gdy zaraz po lekturze siadam do spisywania wrażeń, świadczy to o tym, że książka mnie w jakiś sposób poruszyła. Głębia. Skokowiec mnie ruszyła. Jednakże obawiam się, że nie w sposób przez Marcina Podlewskiego zamierzony.

Otwarcie tego cyklu (Głębia planowana jest na 4 tomy, ostatni się tworzy) przebiega mniej więcej tak: kapitan z tajemniczą przeszłością kupuje statek kosmiczny po dosyć mrocznych przejściach i zapełnia kilkuosobową załogą, z których każdy też ma swoją historię. Lecą na prostą misję, sprawy się komplikują, próbują uciec, a wtedy sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Prosta historia, więc dlaczego to liczy AŻ 700 STRON? (tak, jedną z odpowiedzi jest - "ponieważ to Fabryka", ale zignorujmy wydawcę z ichnią praktyką w tym przypadku). Powodów jest kilka.
Przede wszystkim autor 'ambitnie' podszedł do budowy swego uniwersum, czym zasłużył sobie na odznaczenie Kapitana Ekspozycji. Ekspozycja ciągnie się strona za stroną, mijamy setną, dwusetną - a końca jeszcze nie widać. W dodatku przyjęto założenie, że nic nie poprawia dynamiki scenie akcji tak jak umieszczenie w jej środku dwóch stron wyjaśnień.
Niestety, podobnych problemów jest więcej - tłumaczenia nie współgrają z narracją, tylko przedstawione są jako bloki tekstu, podobnie otrzymujemy historię bohaterów - w odpowiednim momencie dostajemy fragment bio, a potem powrót do głównego nurtu.
Kolejnym powiązanym z tym zgrzytem są dialogi. W większości to koszmar, postacie ze sobą nie rozmawiają, tylko wygłaszają wcześniej przygotowane (infantylne) kwestie, nie mają ze sobą interakcji - odgrywają role, po prostu nie żyją. Czasami chciało by się posadzić autora przed telewizorem aby (jeszcze raz?) obejrzał space opery, posłuchał ichnich dialogów. A potem siadł nad własnymi i zapłakał.
Kiedy już kończyłem lekturę z silnym przekonaniem, że książce przydało by się gruntowne (przepisanie) cięcie, na końcu natrafiłem na informację, że to i tak wersja po solidnych przycinkach Michała Cetnarowskiego. Aż strach się bać, jak wyglądał pierwotny draft.
To nie jest koniec bolączek. Mamy roszczeniową i naciąganą fabułę z topornymi tropami (autor wiesza strzelby czechowa z gracją słonia w składzie porcelany), przeszarżowanych bohaterów, gdzie nie potrafiąc stworzyć wiarygodności trzeba było każdego w jakiś sposób przerysować (mania kontroli, czystości, sadyzm), bezbarwność dalszego planu (Elohim czy Strips, są właściwie tacy sami). Ech, nawet humor i odwołania (poza metażartem z Lemem) mają posmak wstawionych z usilnym mruganiem oka.

Jak dla mnie powyższe mankamenty wynikają z braku programowej nauki pisania. Nikt u nas tego już nie uczy. Mało kto chce się tego uczyć (a później ćwiczyć) dialogów, kompozycji, narracji. Zresztą nie ma presji na pisanie jako pisanie (do szuflady), obecnie wszystko musi być pisane ku publikacji.

Sam pomysł to nie wszystko (a ten z Głębi rokuje nadzieje, tym bardziej boli wykonanie), trzeba go jeszcze zaprezentować czytelnikowi tak, by ten nie chciał wyrzucić książki przez okno.
Mam nadzieję, że Marcin Podlewski jest autorem chcącym się rozwijać i poprawiać.
(Inaczej czekające mnie tomy to będzie droga przez mękę)

Ostatecznie 4/10 z nadzieją na progres.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7092
Wysłany: 2017-09-26, 00:09   

Dzięki Tixon. Nie planowałem specjalnie czytać Głębi ale cały czas gdzieś z tyłu głowy miałem diabełka który namawiał, bo to w koło same mlaskania i zachwyty i może jednak warto by, bo omija mnie fajna pozycja, i tak siedział i gadał co jakiś czas. No i teraz sobie poszedł.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17428
Wysłany: 2017-09-26, 14:18   

Tixon napisał/a:
Zazwyczaj, gdy zaraz po lekturze siadam do spisywania wrażeń, świadczy to o tym, że książka mnie w jakiś sposób poruszyła. Głębia. Skokowiec mnie ruszyła. Jednakże obawiam się, że nie w sposób przez Marcina Podlewskiego zamierzony.

Otwarcie tego cyklu (Głębia planowana jest na 4 tomy, ostatni się tworzy) przebiega mniej więcej tak: kapitan z tajemniczą przeszłością kupuje statek kosmiczny po dosyć mrocznych przejściach i zapełnia kilkuosobową załogą, z których każdy też ma swoją historię. Lecą na prostą misję, sprawy się komplikują, próbują uciec, a wtedy sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Prosta historia, więc dlaczego to liczy AŻ 700 STRON? (tak, jedną z odpowiedzi jest - "ponieważ to Fabryka", ale zignorujmy wydawcę z ichnią praktyką w tym przypadku). Powodów jest kilka.
Przede wszystkim autor 'ambitnie' podszedł do budowy swego uniwersum, czym zasłużył sobie na odznaczenie Kapitana Ekspozycji. Ekspozycja ciągnie się strona za stroną, mijamy setną, dwusetną - a końca jeszcze nie widać. W dodatku przyjęto założenie, że nic nie poprawia dynamiki scenie akcji tak jak umieszczenie w jej środku dwóch stron wyjaśnień.
Niestety, podobnych problemów jest więcej - tłumaczenia nie współgrają z narracją, tylko przedstawione są jako bloki tekstu, podobnie otrzymujemy historię bohaterów - w odpowiednim momencie dostajemy fragment bio, a potem powrót do głównego nurtu.
Kolejnym powiązanym z tym zgrzytem są dialogi. W większości to koszmar, postacie ze sobą nie rozmawiają, tylko wygłaszają wcześniej przygotowane (infantylne) kwestie, nie mają ze sobą interakcji - odgrywają role, po prostu nie żyją. Czasami chciało by się posadzić autora przed telewizorem aby (jeszcze raz?) obejrzał space opery, posłuchał ichnich dialogów. A potem siadł nad własnymi i zapłakał.
Kiedy już kończyłem lekturę z silnym przekonaniem, że książce przydało by się gruntowne (przepisanie) cięcie, na końcu natrafiłem na informację, że to i tak wersja po solidnych przycinkach Michała Cetnarowskiego. Aż strach się bać, jak wyglądał pierwotny draft.
To nie jest koniec bolączek. Mamy roszczeniową i naciąganą fabułę z topornymi tropami (autor wiesza strzelby czechowa z gracją słonia w składzie porcelany), przeszarżowanych bohaterów, gdzie nie potrafiąc stworzyć wiarygodności trzeba było każdego w jakiś sposób przerysować (mania kontroli, czystości, sadyzm), bezbarwność dalszego planu (Elohim czy Strips, są właściwie tacy sami). Ech, nawet humor i odwołania (poza metażartem z Lemem) mają posmak wstawionych z usilnym mruganiem oka.

Jak dla mnie powyższe mankamenty wynikają z braku programowej nauki pisania. Nikt u nas tego już nie uczy. Mało kto chce się tego uczyć (a później ćwiczyć) dialogów, kompozycji, narracji. Zresztą nie ma presji na pisanie jako pisanie (do szuflady), obecnie wszystko musi być pisane ku publikacji.

Sam pomysł to nie wszystko (a ten z Głębi rokuje nadzieje, tym bardziej boli wykonanie), trzeba go jeszcze zaprezentować czytelnikowi tak, by ten nie chciał wyrzucić książki przez okno.
Mam nadzieję, że Marcin Podlewski jest autorem chcącym się rozwijać i poprawiać.
(Inaczej czekające mnie tomy to będzie droga przez mękę)

Ostatecznie 4/10 z nadzieją na progres.

Hmmm... Chyba progresu nie będzie. Przy recenzji trzeciego tomu zastanawiałem się, jak ten cykl wyglądałby, gdyby autor popełnił wcześniej jakieś "pojedyncze" powieści. Bo "poszedł" "szeroko" i nie działa to dobrze.

A u mnie Dan Lyons "Fakap. Moja przygoda z korpoświatem". Dobrze się to czyta. Autor jest kompetentny, ponieważ przed zatrudnieniem w korporacji, o której pisze, pracował jako dziennikarz od technologii w "Newsweeku". Został zwolniony, roboty nie było, spadła mu fucha z nieba. Jak się okazuje, zatrudnienie go było chwytem marketingowym, a on sam - 52 lata na karku - opisuje próby odnalezienia się w specyficznym świecie wewnętrznego życia technologicznej korporacji. Ledwie jedna trzecia za mną. Nowych rzeczy się nie dowiedziałem, choć wiele jest w tej książce cytatów do szerowania i darcia łacha. Zwłaszcza że to chyba specyfika wszystkich tego typu korpo. Niemniej, dotychczasowa lektura książki sprawiła, że moje oczekiwania odnośnie kolejnego sezonu "Doliny Krzemowej" wzrosły i to bardzo. A poza tym serial ten nie jest wcale komediowy. :) To fabularyzowany dokument. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
xan4
Tatuś Muminków


Posty: 216
Skąd: Silesia
Wysłany: 2017-09-26, 17:06   

Cytat:
Przy recenzji trzeciego tomu zastanawiałem się, jak ten cykl wyglądałby, gdyby autor popełnił wcześniej jakieś "pojedyncze" powieści


Popełnil Happy End w Studio Truso w 2013 roku.
_________________
Oddział chwilowo zamknięty
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17428
Wysłany: 2017-09-28, 17:10   

"Fakap..." Dana Lyonsa naprawdę wciąga. Opis działania korporacji technologicznej od wewnątrz jest fascynujący. A do tego okazuje się, że nie jest to jakieś miejsce pod względem "specyfiki" odosobnione. Do tego autor porywa się na ciekawe refleksje dotyczące tzw. sharing economy (Uber, Airbnb i tym podobne przekręty). Umacnia mnie w przekonaniu, że "sharing" economy to jedna z najbardziej szkodliwych i pasożytniczych form kapitalistycznego wynaturzenia.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6205
Skąd: Piła
Wysłany: 2017-09-28, 17:14   

Na koniec lektury chcę od Ciebie esej na ten temat --_-
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 6572
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2017-09-28, 18:43   

Tix, znajdź sobie blog Roberta Reicha (łebski gość, był sekretarzem pracy za Clintona), swego czasu sporo pisał o sharing economy bezwzględnie punktując całą ideę. Toster słabo mi wklej linki więc Cię nie pokieruję, smuteczek.
Long story short, my podzielimy się z Tobą ryzykiem w prowadzeniu firmy w zamian za co Ty podzielisz się z nami zyskiem który wypracujesz.
_________________
I will bring myself sexual pleasure later, while thinking about this with great respect.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17428
Wysłany: 2017-09-29, 06:35   

Stary Ork napisał/a:
Tix, znajdź sobie blog Roberta Reicha (łebski gość, był sekretarzem pracy za Clintona), swego czasu sporo pisał o sharing economy bezwzględnie punktując całą ideę. Toster słabo mi wklej linki więc Cię nie pokieruję, smuteczek.
Long story short, my podzielimy się z Tobą ryzykiem w prowadzeniu firmy w zamian za co Ty podzielisz się z nami zyskiem który wypracujesz.

O, dokładnie. Uber tego dobrym przykładem - całe ryzyko działalności w tym przypadku spada na kierowców, którzy nie są nawet pracownikami, "bo tak lubią". :) Ale to oni dostają w kość, kiedy jakieś państwo bierze się za ten przekręt. Uber umywa ręce - my tylko dostarczamy oprogramowanie i przesyłamy faktury. :) I tak dalej. Lyons w "Fakapie" też powołuje się na Reicha. Dopisuje też o "fenomenie" tych technologicznych spółek: większość z nich przynosi i przynosić będzie straty. A mimo to inwestorzy pompują w nie hajs a kurs akcji stoi na wysokim poziomie, jak w opisywanym przez autora HubSpocie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 6572
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2017-09-29, 08:10   

Dobitnym przykładem na spychanie ryzyka w dół było uruchomienie przez Ubera usługi przewozów dla VIPów - i jakiś czas później drastyczna obniżka obiecanej prowizji/opłaty/zapomogi czy jak się te okruchy z pańskiego stołu które dostają szaraczki nazywają. Kierowcy którzy zainwestowali w lepsze samochody zostali z ręką po łokieć w szambie, a Uber żyw, zdrów i nóżkami fika.
_________________
I will bring myself sexual pleasure later, while thinking about this with great respect.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4398
Wysłany: 2017-09-30, 20:35   

Pape Satàn aleppe. Kroniki płynnego społeczeństwa Eco. Uwielbiam felietony, ale tylko te dobrze napisane. A te są świetne. I aktualne, bo z XXI wieku. :mrgreen:
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4398
Wysłany: 2017-10-06, 15:33   

Rozgwieżdżone niebo Wilderanga. Dzisiejszy dzień mija pod znakiem nabywania nowej wiedzy. //evil Otóż czytam o zapasach, jakie zrobił sobie w razie Niemca jeden pan. Ma on mianowicie zgromadzoną żywność na dwa miesiące oraz dwieście litrów wody w dwudziestu beczkach.
I proszę, już wiem, że w Szwecji pojemność beczek na wodę wynosi 10 litrów.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17428
Wysłany: 2017-10-07, 09:36   

U mnie "Stacja Centralna" Tidhara. W końcu jakaś powieść tego autora, która do mnie trafia. Bo pozostałe niezbyt mi się podobały. W tej jest trochę melancholii, trochę takiego bezruchu rozpadającego się świata, a może stagnacji. Fabularnie jest powolutku, ale akurat w tym przypadku nie jest najważniejsze co będzie dalej, ale to co się dzieje w fabularnym "teraz". Bardzo dobra powieść. Nie jest długa i dosyć szybko się ją czyta.

Wróciłem do domu i czas wrócić do "papieru". "Serce wszystkiego, co istnieje" - zacząłem czytać już wcześniej. I jak poprzednie książki, które dotyczyły zagłady amerykańskich Indian, tak i ta jest znakomita. Opisuje historię wojny Stanów Zjednoczonych z plemieniem Siuksów pod wodzą Czerwonej Chmury. Niesamowicie ciekawa, fascynująca postać indiańskiego wodza i doskonałego stratega, który potrafił zwyciężyć białego człowieka i zawrzeć pokój na swoich warunkach.

I czas wrócić do książek recenzenckich. W kolejce "Czwarty" Sary Lutz i "Straszny Smok" Camerona.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Plejbek 


Posty: 720
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2017-10-07, 09:53   

A ja regularnie co miesiąc (no, półtora) jednego Palahniuka. Siedzę teraz nad "Opętanymi" - siedemnaście osób zamkniętych przez szaleńca (albo mędrca) w odosobnionej rezydencji ma napisać arcydzieło swojego życia. Siedemnaście arcydzieł. Oderwani od codzienności, telewizji, pędzącego i posranego świata. Dwadzieścia kilka opowiadań o życiach (ale nie takich zwyczajnych) powiązanych wątkiem ewolucji tych bohaterów w trakcie czasu odosobnienia.
Nawiązanie do roku 1816 kiedy to lord Byron, Mary Shelley, John Polidori, Percy Shelley zamknęli się w Willi Diodati nad Jeziorem Genewskim. Powstał wtedy m.in. "Frankenstein".

Jest krwawo, obrzydliwie, nerwowo, komicznie i nieodparcie magnetycznie. Najlepsza powieść Palahniuka jak do tej pory.
 
 
bio 

Posty: 883
Wysłany: 2017-10-09, 21:10   

Skończyłem Ship of Fools Russo. Satysfakcjonująca lektura. Im bliżej końca tym lepsza. Po odkryciu na napotkanej ludzkiej kolonii tysięcy resztek zmaltretowanych zwłok, statek arka podąża za kierunkowym sygnałem z miejscowej stacji wzbudzonym w czasie ich pobytu. Spotykają obcy okręt. Zaczyna się eksploracja. Dzieją się dziwne rzeczy, nie wiedzieć, czy przypadkowo, czy to złowrogi plan? Czyj plan? Wizja społeczności potraktowana dość powierzchownie, ale to nie o wewnętrzny porządek chodzi w powieści. Ma doprowadzić na skraj tajemnicy. Co począć, gdy Piekło sięga po ciebie? Znaleźli drogę. Nie ma łatwej odpowiedzi. Nie zawsze musi być odpowiedź tu i teraz. Russo nie napisał kontynuacji, choć na nią liczono. Sądzę, że dobrze uczynił. To takie prostackie dopisać rozwiązanie - by każdy mógł zrozumieć. Świetnie zbudowany nastrój, narastające poczucie zagrożenia, które może być tylko złudzeniem dla zamkniętego od stuleci w skorupie Argonosa ludzkiego ducha.
Obecnie Death's End Cixin Liu. Świetnie się czyta ( zatem jednak przekład). Autor zabiera nas najpierw do Konstynopola w czas jego upadku, gdy zawiodła magia. Dlaczego zawiodła tłumaczy po swojemu. Potem akcja toczy się znowu od początku przygotowań do spotkania z Trisolaranami, jakby równolegle do znanych już nam wydarzeń. Jest wszystko co już nam zaprezentował - słodkie dziewczę, sentymentalne rozwiązania i sztabowe narady, jak u mistrza Ludluma. Ale wszystko składa się na świetną opowieść. Oby tak dalej.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4398
Wysłany: 2017-10-10, 17:51   

Niksy Nathana Hilla. Znakomita. Doskonale wykreowani bohaterowie, wprost wyłażą z kart. Zróżnicowani, mówiący własnym językiem. Świetnie przestawione tło, pełne smaczków (analiza Cronkite'a podczas wywiadu) i trafnych obserwacji obyczajowych (Laura używająca aplikacji Yestem). Ani jedno zdanie nie jest przeszarżowane, ani jedna scena polukrowana w pogoni za ckliwą holywoodzkością. I najważniejsze: ta książka jest o czymś. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Cintryjka 

Posty: 1127
Wysłany: 2017-10-10, 18:05   

A to mnie zachęciłaś, bo się wahałam. Okrutnie się nacięłam na zachwalanego Patricka Melrose'a i nie mogę go umęczyć.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17428
Wysłany: 2017-10-11, 05:34   

Przeczytałem recenzje "Patricka Melrose" i wiedziałem od razu, że to nie dla mnie.

A "Niksy" rzeczywiście świetne. Zacząłem czytać wczoraj i nie mogłem się oderwać, dopiero zmęczenie mnie pokonało.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 440
Skąd: z miasta
Wysłany: 2017-10-11, 22:44   

Romulus napisał/a:
Przeczytałem recenzje "Patricka Melrose" i wiedziałem od razu, że to nie dla mnie.

Przeczytałam wywiad z autorem i pomyślałam, że to MOŻE być niezłe.
Tymczasem czytam ilustrowaną wersję III tomu Harry'ego Pottera.
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7092
Wysłany: 2017-10-12, 06:46   

Wychowałaś się na Potterze?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 440
Skąd: z miasta
Wysłany: 2017-10-12, 23:49   

Jeśli mnie rachunki nie mylą, to ja się urodziłam mniej więcej w tym roku co powieściowy Potter. Wychowywałam się więc na czym innym, chociaż w sumie też o chłopcu, który przeżywał fascynujące przygody. Do Tomka już nie wracam, do Harry'ego namiętnie. Pewnie dlatego, żeśmy prawie rówieśnicy ;-)
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Cintryjka 

Posty: 1127
Wysłany: 2017-10-13, 15:02   

Też zdecydowałam się po wywiadzie z St Aubynem. Nie była to dobra decyzja. Zmęczyłam wczoraj, ale nie polecam. Totalna wydmuszka.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 440
Skąd: z miasta
Wysłany: 2017-10-14, 22:20   

Czyli rzeczywiście, może ale nie musi być dobre. Ale i tak ciekawa jestem. Czas zapisać się do biblioteki, bo wydać forsę, żeby stwierdzić: rzeczywiście tak kiepskie jak piszą na ZB to już przesada.
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Plejbek 


Posty: 720
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2017-10-15, 20:38   

"Różaniec" Kosika. Kolejny bardzo dobry wybór. Dynamiczny thriller SF, w którym autor sprawnie przemyca swoje obawy i poglądy wyrażane w felietonach dla "Nowej Fantastyki". Świetnie się to czyta, jak tak dalej pójdzie to chyba będzie to mój drugi typ do nagród za 2017 (obok "Amnezjaka", którego nic chyba już nie przeskoczy).
 
 
bio 

Posty: 883
Wysłany: 2017-10-17, 17:54   

Na deser łyknąłem Zamroczenie Joela Egloffa. Co to? Do śmiechu. Ponagradzane. Ale to znaczy, że nagrody już za żarty dają. Zabawne dość. Jako, że żabojad, to zawsze mnie znosi skojarzeniami na Viana. Ale kudy mu do niego. Bardziej jak nasz Niżej Podpisany. Tyle, że lepiej pisany. Ale na małe co nieco - fajne.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17428
Wysłany: 2017-10-18, 05:19   

"Niksy" Nathana Hilla to bardzo interesująca powieść. Nawet trzyma w napięciu. Pewnie do jutra skończę. Gdyby nie książki do recenzji, to skończyłbym czytać w weekend. Dobrze napisane, świetny plan fabularny - zazwyczaj nie lubię, kiedy fabuła cofa się do przeszłości. Ale w "Niksach" ten zabieg mnie nie odrzuca. W gruncie rzeczy jest chyba najciekawszy spośród wszystkich wątków. Ciekawe, dokąd zaprowadzi wątek studentki, zapowiada się na przewidywalny finał. Chociaż mi to nie przeszkadza.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7092
Wysłany: 2017-10-19, 01:07   

Lolek - Adam Wajrak

Najstarszy czyta już sam, acz niechętnie raczej i jednie mocno wyselekcjonowane rzeczy. Elektronika wygrywa. Wychowywał się zawsze w domu z dużą ilością książek, widział mnie czytającego, słuchał czytanych bajek i powieści. To bez znaczenia. Z pewnością nie jest molem książkowym i chyba już nie będzie.

Ale nie o tym, nie o tym.

Młodsze córki osiągają wiek gdy pora zacząć im czytać. No i człowiek owczym pędem kupuje te Koty w butach, Jasie i Małgosie, Czerwone kapturki i insze podobne i bezmyślnie czyta, bo to przecież drzewiej to porządne, mądre bajki bywały. A figę. Może w XVIII czy XIX wieku, przy ówczesnym rozwoju społecznym i cywilizacyjnym był z nich jaki pożytek, ale niestety nie dziś. Uczą one, że ten dobry który cwańszy i sprytniej oszuka innych, ten dobry którego cieszy cudza krzywda i cierpienie oraz innych, mniej lub bardziej subtelnych, głupot.

Adam Wajrak napisał współczesną baśń, opartą na rzeczywistych wydarzeniach. Jej głównym bohaterem jest pies Lolek, nieborak ciężko dotknięty przez los (co w rzeczywistości jest eufemizmem pod którym kryje się ludzkie okrucieństwo i bezduszność), któremu w końcu udaje się znaleźć bezpieczny dom. W części książki narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z punku widzenia Lolka. Pozwala to czytelnikowi współodczuwać barbarzyńskie akty spotykające sympatycznego bohatera. Dzięki temu lektura staje się doskonałym narzędziem rozwijającym w młodym czytelniku empatię.

Rzecz napisana bardzo sensownie, bez wodotrysków ale z elegancką prostotą. Edytorsko pozycja również bez zarzutu. Całość uzupełniają rewelacyjne ilustracje autorstwa Mariusza Andryszczyka.

Tekst skierowny jest do młodego czytelnika, ale i ja, stary pryk, szczerze się wzruszyłem, nie raz i nie dwa, poznając koleje lolkowego losu.

Takie baśnie chcę czytać dzieciom.

Zdecydowane 10/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 440
Skąd: z miasta
Wysłany: 2017-10-19, 21:50   

Fidel-F2 napisał/a:
Może w XVIII czy XIX wieku, przy ówczesnym rozwoju społecznym i cywilizacyjnym był z nich jaki pożytek, ale niestety nie dziś. Uczą one, że ten dobry który cwańszy i sprytniej oszuka innych, ten dobry którego cieszy cudza krzywda i cierpienie oraz innych, mniej lub bardziej subtelnych, głupot.

O, a mnie przede wszystkim uczyły, że żeby znaleźć bogatego męża trzeba być przede wszystkim piękną a szpetota ciała to coś, co odzwierciedla szpetotę duszy :mrgreen:

Ile lat mają te Twoje córki, bo się zastanawiam, czy dla swoich tego nie kupić. Młode kochają psy więc może im się spodobać.
Na razie czytam im Żwirka i Muchomorka czyli opowieści z mchu i paproci i Nelę, małą reporterkę. Ta pierwsza pozycja to przezde wszystkim dla mnie kupiona, żeby przypomnieć sobie bajki, z których tylko grafilę pamiętam i żadnego odcinka, te drugie nudzą mnie niepomiernie, ale skoro w przystępny sposób mogą czegoś nauczyć Młode, to niech sobie posłuchają i popatrzą na zdjęcia... może im co w głowach zostanie.
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 13