Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Ayn Rand - wspaniały intelekt
Autor Wiadomość
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17001
Wysłany: 2013-09-19, 18:44   

Parę lat temu nakręcono częśc pierwszą "Atlasu zbuntowanego". Film sukcesem się nie okazał. A szkoda. Z powodu książki - mógł ją spopularyzować bardziej. Szczególnie w Polsce. Ale nie o to mi chodzi.

Obejrzałem dziś pierwszą i drugą część "Atlasu...". Trzecia ma powstać - widać zaparcie prawicowych kapitalistów, aby doprowadzić produkcję do końca jest bardzo mocne.

Nie dziwię się, że film furory nie zrobił. Nie jest to dzieło komercyjne, choć kasy nie szczędzono. Jednak zgubił on sens powieści Ayn Rand. Fabułę osadzono w 2016 r. Kryzys ekonomiczny szaleje nadal. Złe państwo korumpuje biznes, albo zły biznes korumpuje państwo. Tylko nieliczne jednostki takie jak Dagny Taggart i Hank Rearden są w stanie się przeciwstawić temu psuciu kapitalizmu i zamienianiu go w socjalizm. Nie ma jednak w tym filmie pochwały egoizmu, indywidualizmu, tak jak w powieści. W ogóle go nie ma.

Jest tylko niemrawa krytyka socjalizmu i idealizowanie kapitalizmu. Wojciech Orliński się wyśmiewał z tej ekranizacji, jak i z książki. Moim zdaniem niesłusznie. Ponieważ on utożsamia kapitalizm z tym, co dzieje się na Wall Street. Jednak gdyby Ayn Rand żyła, to z pewnością staliby pod tym względem w jednym szeregu.

Generalnie zatem wadą tych filmów jest niemrawość scenariusza. Choć nie obsada. W pierwszej części rolę Dagny Taggart grała Taylor Schilling i była olsniewająca. Zarówno urodą, jak i swoją postacią. Choć jej nie sprostała. Tak samo jak Grant Bowler grający Hanka Reardena. Byli zbyt piękni?

Natomiast w drugiej części - calkowicie wymieniono obsadę głównych ról, co wprowadziło oczywisty dysonans. Pewnie wynikało to z perturbacji okołofilmowych - brak sukcesu, brak pewności co do kontynuacji itp. I wyszło, jak wyszło.

Filmy oceniam dobrze, ale jako ciekawostkę. Pięknu, klarowności fabuły skonstruowanej przez Ayn Rand nie dorównują. Żadnym głosem w jakiejkolwiek debacie o kapitalizmie z pewnością nie będą.

Podobało mi się, ale emocje letnie, zmarnowany potencjał. Można obejrzeć, ponieważ do nie boli i to kino na poziomie nie grożącym nudą. Ale do książki się nie umywa.

Gdyby ktoś chciał obejrzeć, to lecą na HBO. Kolejna emisja w najbliższą niedzielę, wczesnym popołudniem, jedna część za drugą.

Ale przy okazji polecam jednak lekturę monumentalnej powieści. (Wcześniej, a może później polecam także "Źródło" tej autorki, które jest powieścią wybitną, arcydziełem wręcz).

Chyba sobie przeczytam ją ponownie w wolnej chwili. Bo jednak, patrząc na to co się dzieje na śfecie, ta powieść, napisana ponad 50 lat temu, nadal pozostaje aktualna - jeśli chodzi o ostrzeganie przed władzą publiczną, która zagarnia dla siebie nowe obszary władzy.






_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17001
Wysłany: 2014-08-12, 22:01   

Trzecia część wychodzi niedługo. Mam nadzieję, że HBO nie zapomni i wyemituje :)
http://www.hollywoodrepor...-is-john-724694
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17001
Wysłany: 2014-10-04, 12:44   




Jarają się nią amerykańscy konserwatyści. Nawet ci religijni i pro-lajfowi :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
dworkin 


Posty: 3055
Wysłany: 2017-04-26, 20:52   

Przeczytałem Źródło i teraż już rozumiem... fenomen Ayn Rand. Jest nieodparty i nieubłagany. Struktura i czarująca prostota opisu sprawiają, że po prostu nie można się oprzeć. Dla lewaka to istne kuszenie Chrystusa. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak by mnie przerobiła, gdybym wciąż miał 21 lat. Dać tę książkę kucowi, to jakby sprezentować narkomanowi kilo kokainy. No ale dzisiaj byłem do niej nastawiony bardzo nieufnie - jako wielki przeciwnik pseudofilozofii obiektywizmu. Na samą myśl wyciągam miotacz ognia. A mimo to kusiła mnie, jakbym czytał najlepszy komiks o Mrocznym Rycerzu. Bo właśnie na tym polega czar Zródła - to struktura świata i bohaterstwo godne komiksu, tylko w intelektualnej i bardzo przekonującej odsłonie. To prawdziwy DC Universe dla miłośników kapitalizmu. Węwnątrz samej powieści nie sposób niczego podważyć - wszystko wynika z siebie z żelażną logiką. Dopiero w zderzeniu z rzeczywistym doświadczeniem i głębszą wiedzą rozsypuje się jak domek z kart.

Aż sprawdziłem sobie, czy w życiu Rand też była wierna swej filozofii. Nie była! A raczej byłą bardzo wybiórczo. Odcisnęła jednak olbrzymie piętno na wielkich tego świata. W kręgu jej najbliższych uczniów i wyznawców znajdowały się postaci z pierwszych stron gazet, razem z naczelnym piewcą neoliberalizmu i wieloletnim szefem FED - głównym schwarzcharakterem Inside Job - Alanem Greenspanem.

http://www.rawstory.com/2...-selfish-nation

I mimo wszystko Korwin to przy niej prostak. Gdyby potrafił mówić, jak ona, od dawna siedziałby w parlamencie.
  
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 6373
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2017-04-26, 21:00   

dworkin napisał/a:
Aż sprawdziłem sobie, czy w życiu Rand też była wierna swej filozofii.


Jak na piewczynię indywidualizmu i wolności przystało była zamordystyczną totalitarianką z obsesją kontroli nad swomi wyznawcami i nienawidziła wszystkich którzy ośmielili się mieć poglądy inne niż ona.
_________________
Had to be me. Someone else might have gotten it wrong.
 
 
bio 

Posty: 835
Wysłany: 2017-04-26, 22:49   

Jak to dziewczyna, jak to dziewczyna...
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17001
Wysłany: 2017-04-27, 07:22   

dworkin napisał/a:
Przeczytałem Źródło i teraż już rozumiem... fenomen Ayn Rand. Jest nieodparty i nieubłagany. Struktura i czarująca prostota opisu sprawiają, że po prostu nie można się oprzeć. Dla lewaka to istne kuszenie Chrystusa. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak by mnie przerobiła, gdybym wciąż miał 21 lat. Dać tę książkę kucowi, to jakby sprezentować narkomanowi kilo kokainy. No ale dzisiaj byłem do niej nastawiony bardzo nieufnie - jako wielki przeciwnik pseudofilozofii obiektywizmu. Na samą myśl wyciągam miotacz ognia. A mimo to kusiła mnie, jakbym czytał najlepszy komiks o Mrocznym Rycerzu. Bo właśnie na tym polega czar Zródła - to struktura świata i bohaterstwo godne komiksu, tylko w intelektualnej i bardzo przekonującej odsłonie. To prawdziwy DC Universe dla miłośników kapitalizmu. Węwnątrz samej powieści nie sposób niczego podważyć - wszystko wynika z siebie z żelażną logiką. Dopiero w zderzeniu z rzeczywistym doświadczeniem i głębszą wiedzą rozsypuje się jak domek z kart.

So true. :)

Teraz "Atlas zbuntowany". "Źródło" przy nim jest finezyjną powieścią. Tam wszystko jest WIĘKSZE. Monolog jednego z bohaterów do społeczeństwa "trwa" 70 stron. :) Ale również czyta się to z zapartym tchem (tj. nie monolog, tylko resztę powieści). Konstrukcja jest podobna, aczkolwiek tam powieść kręci się wokół tego, że różni potężni biznesmeni porzucają swoje interesy i znikają.

Amerykańskie prawicowe organizacje zrzuciły się jakiś czas temu na adaptację tej powieści. Pierwsza część jeszcze była spoko, choć jednocześnie bardzo bardzo średnia. Ale druga już czołgała się pod dnie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 2128
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-04-27, 09:49   

dworkin napisał/a:


I mimo wszystko Korwin to przy niej prostak. Gdyby potrafił mówić, jak ona, od dawna siedziałby w parlamencie.


co to znaczy - mimo wszystko ?
Korwin to prostak.
 
 
dworkin 


Posty: 3055
Wysłany: 2017-04-27, 10:30   

Tzn, że chociaż ona jest równie egoistyczna i bezwzględna, potrafi być w tym czarująca, Korwin nie potrafi.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 6373
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2017-04-27, 10:33   

Abojawiem? Przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się egotyczną, sfanatyzowaną i pozbawioną empatii suką.
_________________
Had to be me. Someone else might have gotten it wrong.
 
 
Trojan 


Posty: 2128
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-04-27, 10:40   

dworkin napisał/a:
Tzn, że chociaż ona jest równie egoistyczna i bezwzględna, potrafi być w tym czarująca, Korwin nie potrafi.


nie wiem czy nie potrafi. czymś przyciąga do siebie pewną grupę młodych. Widać dla nich jest czarujący.
 
 
dworkin 


Posty: 3055
Wysłany: 2017-04-27, 10:57   

Ork napisał/a:
Abojawiem? Przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się egotyczną, sfanatyzowaną i pozbawioną empatii suką.

Bo od kuchni taka właśnie jest. Parę smaczków z artykułu:

Rand napisał/a:
Capitalism and altruism are incompatible... The choice is clear-cut: either a new morality of rational self-interest, with its consequences of freedom, justice, progress and man's happiness on earth - or the primordial morality of altruism, with its consequences of slavery, brute force, stagnant terror and sacrificial furnaces.

Rand napisał/a:
I am done with the monster of "we", the word of serfdom, of plunder, of misery, falsehood and shame. And now I see the face of god, and I raise this god over the earth, this god whom men have sought since men came into being, this god who will grant them joy and peace and pride. This god, this one word: "I".

I najlepsze:

Cytat:
Nathan Blumenthal, a 14-year-old who read Rand's The Fountainhead again and again (...) He wrote one letter to his idol Rand, then a second. To his amazement, she telephoned him, and at age 20, Nathan received an invitation to Ayn Rand's home. Shortly after, Nathan Blumenthal announced to the world that he was incorporating Rand in his new name: Nathaniel Branden. And in 1955, with Rand approaching her 50th birthday and Branden his 25th, and both in dissatisfying marriages, Ayn bedded Nathaniel (...)

Rand convened a meeting with Nathaniel, his wife Barbara (also a Collective member), and Rand's own husband Frank. To Branden's astonishment, Rand convinced both spouses that a time-structured affair - she and Branden were to have one afternoon and one evening a week together—was "reasonable". Within the Collective, Rand is purported to have never lost an argument. On his trysts at Rand's New York City apartment, Branden would sometimes shake hands with Frank before he exited. Later, all discovered that Rand's sweet but passive husband would leave for a bar, where he began his self-destructive affair with alcohol.

By 1964, the 34-year-old Nathaniel Branden had grown tired of the now 59-year-old Ayn Rand. Still sexually dissatisfied in his marriage to Barbara and afraid to end his affair with Rand, Branden began sleeping with a married 24-year-old model, Patrecia Scott (...) Rand, now "the woman scorned", called Branden to appear before the Collective (...) Rand's justice was swift. She humiliated Branden and then put a curse on him: "If you have one ounce of morality left in you, an ounce of psychological health - you'll be impotent for the next 20 years! And if you achieve potency sooner, you'll know it's a sign of still worse moral degradation!"

Rand completed the evening with two welt-producing slaps across Branden's face. Finally, in a move that Stalin and Hitler would have admired, Rand also expelled poor Barbara from the Collective, declaring her treasonous because Barbara, preoccupied by her own extramarital affair, had neglected to fill Rand in soon enough on Branden's extra-extra-marital betrayal.

After being banished by Rand, Nathaniel Branden was worried that he might be assassinated by other members of the Collective, so he moved from New York to Los Angeles, where Rand fans were less fanatical (...)

Ayn Rand's personal life was consistent with her philosophy of not giving a shit about anybody but herself. Rand was an ardent two-pack-a-day smoker, and when questioned about the dangers of smoking, she loved to light up with a defiant flourish and then scold her young questioners on the "unscientific and irrational nature of the statistical evidence". After an x-ray showed that she had lung cancer, Rand quit smoking and had surgery for her cancer. Collective members explained to her that many people still smoked because they respected her and her assessment of the evidence; and that since she no longer smoked, she ought to tell them. They told her that she needn't mention her lung cancer, that she could simply say she had reconsidered the evidence. Rand refused.

Suka jak się patrzy //spell
  
 
 
dworkin 


Posty: 3055
Wysłany: 2017-04-27, 11:05   

Trojan - nie wiem, może napisałem to wciąż pod wpływem zaklęcia. Po prostu nie potrafię skrytykować Żródła, choć jej obiektywizmem gardzę. I na zimno rzecz biorąc więcej ją z Korwinem łączy niż dzieli i gdyby wypowiadała się w mediach dzisiaj, pewnie wyszłaby na porównywalną sucz. Ale skoro znamy ją głównie z pisarstwa - jest inaczej - przemawia językiem dla Korwina nieosiągalnym.
  
 
 
Trojan 


Posty: 2128
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-04-27, 11:10   

a Korwin zna angielski ?
 
 
dworkin 


Posty: 3055
Wysłany: 2017-04-27, 11:18   

Miałem na myśli język literacki, czarujący sposób wypowiedzi.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 6373
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2017-04-27, 15:05   

Faktycznie jeśli idzie o samą prozę i potoczystość stylu to trochę talentu Rand ma (nie wiem na ile to zasługa tłumacza); przebiłem się przez jakąś połowę Atlasa zbuntowanego i jako powieść - abstrahując od kwestii ideologicznych - tylko to go ratuje. Cała reszta - konstrukcja świata, psychologia bohaterów, związki przyczynowo-skutkowe, fabuła - leży i nawet nie kwiczy co smętnie popiskuje. Rand jak na osobę zgłaszającą pretensje do posiadania wiedzy i prawdy ostatecznej załośnie mało wie o ludziach i świecie, począwszy od funkcjonowania gospodarki, nauki i techniki a na ludzkich emocjach i zachowaniach skończywszy (nie wspominając o zdrowym rozsądku). Cała koncepcja świata i jego mechanizmów jest oparta na autorskich fantazjach i introspekcjach, czyli po ludzku mówiąc z dupy wzięta; stylistyka i organizacja świata i bohaterów przypomina z resztą poetykę pulp fiction (nie Pulp Fiction, na Gorkaimorka), tylko nadętą i potwornie sztywną (z resztą chyba Łaku zauważył że to jest jak krzyżówka Mody na sukces z Railroad Tycoon //spell ). Gdyby to traktować jak niepoważną fikcję w której wszyscy bohaterowie mają twarze jak wyciosane z kamienia i przenikliwe błekitne oczy, a złoczyńców poznaje się po brzuszkach, łysinkach i fąflach - ok, nie ma sprawy. Ale jest całkiem spore grono ludzi - w tym wpływowych - którzy te pierdolety wzięli na poważnie; w tym sensie Rand z całą swoją ideologią opierającą się na Bycie chujem jest bożowporzo jest zwyczajnie szkodliwa.
_________________
Had to be me. Someone else might have gotten it wrong.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 6373
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2017-06-11, 20:01   

Dworkin, naści rozbiór Źródła słowo po słowie bez litości dla wszystkich Randowych bredni . Facet wcześniej rozebrał na śrubki Atlasa zbuntowanego, Ork bezwzględnie poleca jako odtrutkę.
_________________
Had to be me. Someone else might have gotten it wrong.
 
 
dworkin 


Posty: 3055
Wysłany: 2017-06-14, 14:09   

Harry Potter i Komnata Tajemnic wg Ayn Rand - http://the-toast.net/2014...hamber-secrets/

amatorskie tłumaczenie znalezione w sieci napisał/a:
„Polecieć do Hogwartu samochodem taty?” - załkał Ron - „Mama dałaby nam popalić!”.

„Nie jest kwestią to czy ktoś mi pozwoli...” - powiedział Harry siadając w fotelu kierowcy podejmując w skupieniu świadomą i przemyślaną decyzję o tym czy zapiąć pasy - „...tylko czy mnie ktoś zatrzyma”.

*

„Skrzat musi zostać uwolniony. A rodzina nigdy nie uwolni Zgredka. Zgredek będzie służył rodzinie do końca swego życia...”

Harry spojrzał na swego rozmówcę: „Słuchaj Zgredku” - cierpliwie przyklęknął i zaczął nauczać - „Wolność w sensie politycznym ma tylko jedno znaczenie: brak fizycznego przymusu. Nie oznacza to wolności od właściciela domu, wolności od pracodawcy czy wolności od praw przyrody. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko wolność od sił przymusu państwowego.”

W jednej chwili Harry pożałował swej przemowy. Zgredek począł rozpływać się w spazmach wdzięczności.

„Harry Potter jest z-z-zbyt dobry dla Zgredka!”

„Posłuchaj” - dziarsko kontynuował Harry - „ponieważ wyjaśnię ci tylko ten jeden raz, bo jestem już spóźniony na obrady Młodzieżowego Zgromadzenia ONZ, które zamierzam oprotestować, gdyż pod płaszczykiem współpracy, skrywają zwykły faszyzm. Wiedza, umiejętność myślenia i racjonalne działanie są właściwe komu, Zgredku?”

„K-każdej jednostce” - załkał Zgredek

„To prawda Zgredku. Skoro posługiwanie się lub nie, darem racjonalnego myślenia, zależy tylko od danej jednostki, przetrwanie człowieka wymaga, aby ci którzy myślą, byli wolni od...?”

„Wpływu tych którzy nie myślą?” - Zgredek zapytał z nadzieją w głosie.

„Dokładnie” - odpowiedział Harry - „Skoro czarodzieje nie są ani wszechwiedzący, ani nieomylni, muszą mieć wybór czy współpracować ze sobą czy nie, czy może dążyć do realizacji swoich niezależnych celów - każdy według swego racjonalnego osądu. Wolność jest podstawą ludzkiego umysłu. Racjonalny umysł nie działa pod wpływem nacisku, nie podporządkowuje swego poczucia rzeczywistości niczyim rozkazom, dyrektywom czy kontrolom. Nie poświęca swej wiedzy, poczucia prawdy czyjejkolwiek opinii, groźbie, życzeniu, planie czy „dobru”. Tego rodzaju umysł może być ograniczany przez innych ludzi, może być uciszany, wyjęty spod prawa, więziony czy niszczony. Nie może być jednak do niczego zmuszony, co oznacza...” - Harry zawiesił głos

„Co oznacza, że różdżka nie jest żadnym argumentem” - zapłakał w ekstazie Zgredek

„Byłeś przez cały czas wolny” - powiedział Harry - „Masz tu piątaka”.

Oczy Zgredka zapłonęły ogniem jednostki, która zaczęła doceniać wartość pieniądza.

*

„Słyszałam, że jest dziedzicem Slytherina” - wyszeptała jedna z dziewcząt, gdy Harry przeszedł obok. Zatrzymał się swobodnie z manierą człowieka, który jest panem własnego ciała.

„Wybacz” - powiedział chłodno Harry - „Tylko człowiek który nie potrzebuje majątku nadaje się do jego odziedziczenia - człowiek, który jest w stanie zbudować swoją własną fortunę bez względu na to z jakiego pułapu zaczął. Jeżeli dziedzic jest równy swym pieniądzom – one mu służą, jeśli nie – zniszczą go”. Uniósł wysoko głowę właściwie dla osoby, która przyjmuje swe piękno za rzecz oczywistą, ale wie, że inni niekoniecznie.

*

„Tak! Tak! Wiem co myślisz! <<Ten to ma dobrze, jest powszechnie znanym czarodziejem>> Ale kiedy ja miałem 12 lat, byłem nikim, tak jak ty. Powiedziałbym, że byłem nawet bardziej nikim. W końcu o tobie kilka osób słyszało, nieprawdaż? Cały ten szum z Tym-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać.” Spojrzał na błyszczącą bliznę na czole Harry'ego. „Wiem, wiem – to nie jest tak fajne jak zdobycie pięć razy pod rząd pierwszej nagrody w konkursie Tygodnika Czarodziejów na najbardziej czarujący uśmiech, tak jak ja – ale zawsze to jakiś początek Harry, zawsze to jakiś początek.”

„Człowieka twórczego napędza pragnienie osiągnięcia czegoś, nie zaś pokonanie innych” - dobiegł głos Harry'ego z kanapy w roku pokoju, na której rozłożył się leniwie niczym kot. To często zadziwiało profesora Lockharta – widział jak Potter porusza się z bezdźwięcznie, z niemal kocią kontrolą i uwagą. Teraz z kolei widział go w pełni rozluźnionego i rozlanego na kanapie w bezkształtnej pozie, tak jakby w jego ciele nie było ani jednej kości. Tak jakby był kotem.

„Ludzie sądzą iż kłamca zyskuje na swoich kłamstwach” - kontynuował Harry - „Nauczyłem się, że kłamstwo jest aktem wyrzeczenia się własnego ja, ponieważ kłamca poddaje się poczuciu rzeczywistości osoby, którą okłamuje, sprawiając, że ta osoba w pewien sposób nad nim panuje. Osoba, która okłamuje świat jest niewolnikiem tego świata. Nie istnieją żadne białe kłamstwa, jest tylko najczarniejsze zniszczenie, a białe kłamstwo jest zniszczeniem największym.”

„Ja, Ja...” - zaczął Lockhart

„Ty nie masz żadnego Ja” - przerwał mu szorstko Harry i rzucił na pożegnanie: „Ty tylko wegetujesz”.

*

„To właśnie w tobie podziwiam Harry, zawsze wszystko wiesz”

„Daruj sobie te komplementy, Hermiona”

„Mówię poważnie. Jak ty to robisz że zawsze wiesz jaką podjąć decyzję?”

„Jak możesz pozwalać innym decydować za siebie?”

„Ale widzisz, nie jestem pewna Harry. Nigdy nie jestem pewna swojego „ja”. Nie wiem czy jestem taka dobra jak mówią mi to inni. Tylko tobie jestem w stanie to wyznać. To chyba dlatego, że ty zawsze jesteś pewny, że ja...”

„Wcześniej tego nie wiedziałem. Ale to dlatego, że nigdy nie wierzyłem w Boga”

„Daj spokój, mów rozsądnie” - Hermiona podwinęła szmaragdowy mankiet swojej szaty, odsłaniając cieniutki nadgarstek.

„Kocham Ziemię. To wszystko co kocham. Nie lubię kształtu jaki mają rzeczy na Ziemi. Pragnę je zmieniać”

„Dla kogo?”

„Dla siebie”

„Pocałuj mnie głuptasie” - zapłakała Hermiona

Harry sprawnie to zrobił. „Nie musisz mi bić braw.” - powiedział – „Nie oczekuję tego.”

*

„W kapitalizmie” - rozpoczął niepewnie Zgredek. Rzucił Harry'emu spojrzenie pełne oddania. Harry był do takich spojrzeń przyzwyczajony, jako człowiek, który żyje w zgodzie ze sobą, nie z innymi.

„... i według nakazów rynku” - podpowiedział Harry

„... i według nakazów rynku...” - kontynuował Zgredek przysuwając swą mikrą postać do Malfoy'a i dźgając go w goleń: „...Zgredek jest niezależną jednostką i może zaoferować swe usługi za płacę, którą uznaje za godziwą, konsumentowi, który z tych usług chce skorzystać. Zgredek jest wolnym skrzatem w systemie kapitalistycznym!”

Malfoy otworzył szeroko gębę jak mistyk i nieracjonalny człowiek, którym zresztą był.

Draco przypomniał sobie, że kiedyś chciał być artystą. To jego matka wybrała mu lepszy zawód. „Czarodziejstwo” - powiedziała - „to taki szanowany zawód. Poza tym spotkasz samych najlepszych ludzi”. Nie wiedząc kiedy i jak popchnęła go tą ścieżką.

„To zabawne” - pomyślał Draco. Nie myślał o tych młodzieńczych ambicjach od wielu lat. To zabawne, że powinno go to boleć – ta pamięć. To była noc kiedy sobie o tym przypomniał i to była też noc kiedy zapomniał o tym na zawsze.

Czarodzieje zawsze robili spektakularne kariery. A na dodatek: czy kiedykolwiek ponosili porażkę? Nagle przypomniał sobie Henry'ego Camerona; osobę znamienitą jeśli chodzi o zaklęcia, dziś – starego pijaka. Malfoy'a przeszedł dreszcz.

„Zgredek jest panem własnego losu!” - skrzat zaśmiał się, biegnąc w podskokach w dół korytarza - „Zgredek jest oddany swym własnym wartościom!”.

„Głowa do góry” - powiedział Harry do Malfoy'a - „Masz tu piątaka”.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Katedra


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 14