Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Prometeusz
Autor Wiadomość
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2012-09-27, 01:30   

Ł napisał/a:
MORT napisał/a:

Nie zgodzę się do końca. To jedna z rzeczy, która uderzyła mnie jako nawiązanie i wariacja na temat wcześniejszych Obcych, których było pełno w tym filmie.
Wcześniej mieliśmy dwie strony - my kontra obcy, oraz trzecią, manipulującą stronę - firmę i jej pozbawione ludzkich emocji cele, reprezentowane także przez androida.

Myślałem o tym ale w tego typu filmach taka "trzecia" strona (chciwa korporacja, czy chcący na wszystko walnąc atomówkę generał) to również w pewnym sensie ofiara (swojej chciwości bądź głupoty). W Prometeuszu tą rolę spełnia sam Wayland.

Znów się nie zgodzę. Korporacja w pierwszym obcym miała ten sam posmak, złowrogą obecność - mając wpływ na wydarzenia, choć będąc bez twarzy, a w osobie starającego się manipulować przebiegiem zdarzeń androida, którego jeśli już do czegoś zaliczyć, to do kolejnego zagrożenia dla reszty załogi, nie do ofiar (liczą się cele firmy, nie załoga). Tu co prawda stary, umierający Wayland stanął praktycznie na froncie (stając się zarazem częścią zagrożonej załogi), ale tak też już raz było w tej franczyzie (pomimo wewnętrznej schizmy) - w filmie Aliens vs Predators.

A sama firma, jako siła napędzająca wydarzenia i tak w niczym nie ucierpiała, ani tracąc androidy, ani nawet Waylanda. Więc znów - na pewno nie jest ofiarą. [Jeszcze nie.]

Cytat:
David jednakże wychodzi poza ten schemat - on jakby w ogóle nie bierze udziału w konflikcie, nawet w instalacji obcych chodzi sobie spokojnie jak po ulicy, jakby nie obowiązywały go prawa thrilleru. Nie motywuje go chciwość lub rządza władzy, raczej pragnie zdefiniować sam siebie - zwróć uwagę że odkrywa kolejne rzeczy z jakby dziecinną fascynacją.

Zgadzam się, że położyli nacisk na Davida i ekspresję tożsamości SI, jego ciekawość.
Co do konfliktu - David jest esencją "firmy", a więc katalizatorem konfliktu.

Cytat:

MORT napisał/a:

Cytat:
- łącznie z swoim stwórcą i jego stwórcą swego stwórcy.

Hmmm. To dość daleko posunięte stwierdzenie. Raczej w wymiarze zgadywania.

Dlatego napisałem "prawdopodobnie". Jednak to że David jest w zasadzie jednym tłumaczem/łącznikiem między ludźmi a inżynierami bądź ich wiedzą, czyni to raczej prawdopodobnym.

Być może jest to powód tego dlaczego David chciał się pozbyć Hollowaya i Shaw (archeologów i spec od Inżynierów) - żeby być jednym łącznikiem.

Wątpię. Raczej miałby świadomość, że nie są mu w stanie dorównać. To on spędził lata [a biorąc pod uwagę tempo nauki, człowiek spędziłby na tym wielokrotność tego czasu] na uczeniu się wszystkich starożytnych języków, co pozwoliło mu odczytać język Inżynierów. A jeśli dobrze pamiętam, to zaraził Hollowaya po tym, jak Wayland nakazał mu: "try harder". Nie mógł mieć też pewności, że zakażenie przejdzie na Shaw, choć można zgadywać, że mógł się domyślać (nauka próbująca pozbyć się religii? próba monopolizacji światopoglądu?; zdjął też jej potem krzyż - dopiero pod koniec nabrał dla Shaw respektu). Tak, czy inaczej, poza wymiarem symbolicznym, próba pozbycia się ich stanowiła raczej wynik zachęt Waylanda, a jak mówiła o tym Vickers, państwo archeologowie stanowili tak naprawdę nadbagaż, który zabrano z sentymentu - nie przedstawiali żadnej konkretnej wartości na statku.

IMO, jakby tego nie interpretować, to David dopiero odkrywał swoją tożsamość i do samego końca wykonywał polecenia Waylanda. Być może czekał, aż ten umrze. Być może domyślał się, jak zareaguje Inżynier na propozycję podzielenia się nieśmiertelnością i nie ostrzegł Waylanda. Ale nie przyspieszał też odejścia swojego "ojca". Czekał cierpliwie, bez emocji, aż się wypełni.

Cytat:

Cytat:

Oczywiście, sam David nie wierzył - jak Wayland umierał, powiedział: "there's nothing". David odp.: "I know".


Mnie najbardziej zastanawia inny wątek to znaczy intencji/celowości w perspektywie Davida. W rozmowie z Hollowayem słysząc że ludzie stworzyli go "bo mogli" robi on smuteczek i mówi że gdyby to samo usłyszeli ludzie od inżynierów to byliby bardzo zawiedzeni. Z drugiej strony David pod koniec filmu w rozmowie z Shaw uznaje że intencja decyzji inżynierów o zniszczeniu ludzkości jest nieistotna skoro już została podjęta. To w końcu jak jest z tym Davidem? Czy przypisuje on jakąś wartość pewnej intencjonalści (wiara też jest jej rodzajem) czy uważa że wszystko jest po prostu sumą wypadków?

Hmmm. Tego nie pamiętam zbyt dobrze... Może chciał znów poddać ją próbie?
A może chciano pokazać jego słabość [nauki vs religii; choć ja bym się z takim podejściem nie zgodził]? A może przeważyło jego praktyczne podejście [wtedy chyba jeszcze rozważał tylko powrót na Ziemię(?), więc szukanie odpowiedzi na to pytanie, nie miałoby już dłużej sensu]? A może spieprzono scenariusz i nadinterpretujemy? Możemy się nie dowiedzieć.

Swoją drogą nadawanie rzeczom wartości/uznawanie rzeczy za sumę wypadków nie jest alternatywą wykluczającą, nawet z punktu widzenia, zdawałoby się zimnego materializmu, tzn.: wszystko jest sumą wypadków - również wiara i nadawanie rzeczom wartości. A więc zwyczajnie mógł stwierdzić fakt: bylibyście zawiedzeni, gdybyście usłyszeli taką odpowiedź = nadalibyście taką, a taką wartość, takiemu, a takiemu zdaniu/objaśnieniu. Nie pamiętam, czy David był jakoś szczególnie smutny podczas tej wymiany zdań, ale należy pamiętać, że [według jednej z reklamówek filmu], potrafi uczucia symulować - i Holloway chyba to mu wytknął - że w takim razie dobrze, że David nie mógł czuć się zawiedziony.

...
<zdejmuje umazane rękawiczki medyczne, myje ręce> ;-P
...

Tymczasem, obejrzałem sobie znów Kick-Assa. Pocieszenie po ostatnich, filmowych rozczarowaniach. :mrgreen:
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-09-27, 20:33   

Mort napisał/a:
Znów się nie zgodzę. Korporacja w pierwszym obcym miała ten sam posmak, złowrogą obecność

To się nie zgadzamy. Dla mnie motywy korporacji były jasne i proste od pierwszego Aliena. Motywy Davida to natomiast kostka rubika, proces.

Mort napisał/a:
Wątpię. Raczej miałby świadomość, że nie są mu w stanie dorównać. To on spędził lata [a biorąc pod uwagę tempo nauki, człowiek spędziłby na tym wielokrotność tego czasu] na uczeniu się wszystkich starożytnych języków, co pozwoliło mu odczytać język Inżynierów.

W scenie "drinku" Holloway jest właśnie zdruzgotany tym że nie znalazł żadnego żywego obcego, z którym mógłby nawiązać kontaktu. Myślę że te zdruzgotanie wynikało właśnie z poczucia niewykorzystanych możliwości. Jakkolwiek David w oczywisty sposób przewyższał możliwościami kontaktu obu archeologów to stanowili dla niego konkurencje i łamali jego monopol. Zresztą sama Shaw bruździ na końcu domagając się postawienia własnych pytań Inżynierowi.

Mort napisał/a:
A jeśli dobrze pamiętam, to zaraził Hollowaya po tym, jak Wayland nakazał mu: "try harder". [...] Tak, czy inaczej, poza wymiarem symbolicznym, próba pozbycia się ich stanowiła raczej wynik zachęt Waylanda, a jak mówiła o tym Vickers, państwo archeologowie stanowili tak naprawdę nadbagaż, który zabrano z sentymentu - nie przedstawiali żadnej konkretnej wartości na statku.

Wayland do końca zdaje się nie miał pojęcia w jaki sposób Holloway się zaraził -> patrz scena gdy Wayland i Shaw rozmawiają o tym przy ostatniej ekspedycji na statek obcych.

Zresztą co miałby mieć Wayland z śmierci Hollowaya?


Mort napisał/a:
IMO, jakby tego nie interpretować, to David dopiero odkrywał swoją tożsamość i do samego końca wykonywał polecenia Waylanda. Być może czekał, aż ten umrze. Być może domyślał się, jak zareaguje Inżynier na propozycję podzielenia się nieśmiertelnością i nie ostrzegł Waylanda. Ale nie przyspieszał też odejścia swojego "ojca". Czekał cierpliwie, bez emocji, aż się wypełni.

David jest androidem, a Wayland tak czy tak był umierający. Jakiekolwiek przyspieszanie spraw z jego strony byłby strzelaniem do komara z armaty. To co napisałeś to własnie to co miałem na myśli - te zimne czekanie na koniec swego Pana a więc początek swojej wolności to właśnie cel Davida.

Ja dzisiaj rano o tym myślałem i moim zdaniem w Davidzie dokonała się cicha zmiana w trakcie filmu. Od "ubóstawiania" (bądź robociego zamiennika tej postawy) Waylanda i traktowania się jego skończonego "dzieła (Bożego)", do zwątpienia i podjęcia próby zdefiniowania się na nowo. Być może David widząc że sami ludzie zostali stworzeni "bo mogli zostać stworzeni" w ten sam sposób odczytał swoją egzystencję i ta probabilistyka wyparła u niego celowość a więc pewien rodzaj moralności.


Mort napisał/a:
Nie pamiętam, czy David był jakoś szczególnie smutny podczas tej wymiany zdań, ale należy pamiętać, że [według jednej z reklamówek filmu], potrafi uczucia symulować - i Holloway chyba to mu wytknął - że w takim razie dobrze, że David nie mógł czuć się zawiedziony.

Oczywiście, możemy założyć że David to chiński pokój i na sygnał *chyba ktoś ci pociska*, mała myszka w jego głowie wciska przycisk *zmarszcz brwi* (zmarszczył, sprawdziłem), ale moim zdaniem już sama wymiana zdań, sugerująca poziom empatii Davida w stosunku do ludzi coś znaczy.

David wyraźnie konstruuje taki schemat Inżynierowie->Ludzie->Androidy, sugerując że stworzenie z możliwości, a nie konkretnego celu musi powodować zawód u stwarzanego.


Mort napisał/a:
A może spieprzono scenariusz i nadinterpretujemy? Możemy się nie dowiedzieć.


A może to ty spiepszyłes oglądanie bo śmierć od kosmicznego precla przysłonia Ci pointe? Tego też możemy się nie dowiedzieć nigdy. :P

Btw:


Szkoda że ten obraz nie wisiał nigdzie nie statku, byłby easteregg wyborny milordzie. :mrgreen:
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17245
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-09-27, 21:03   

Ł napisał/a:
A może to ty spiepszyłes oglądanie bo śmierć od kosmicznego precla przysłonia Ci pointe? Tego też możemy się nie dowiedzieć nigdy.

Mi w tym przeszkodziła aborcja kałamarnicy.
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2012-09-27, 21:05   

Spell napisał/a:
Mi w tym przeszkodziła aborcja kałamarnicy.

Całkiem spoko scena, jedna z lepszych w filmie.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-09-29, 12:46   

Jander napisał/a:
Spell napisał/a:
Mi w tym przeszkodziła aborcja kałamarnicy.

Całkiem spoko scena, jedna z lepszych w filmie.

Sama scena była bardzo dobra (być uwięzionym w ciasnej kapsule z potworem którego przed chwilą wyjąto z Twojego ciała), ale zjebano jej kontekst. Gdyby przed nią częściej sygnalizowano problemy Shaw z posiadaniem dzieci i gdyby zaraz po niej bardziej zaznaczono większy ból fizyczny i oszołomienie po całej opracji (m.i. w wyciętym materiale widać że Shaw znieczula się piciem alkoholu), ta scena nie raziłaby tak, jak razić może.

Kiedy ktoś wydzieli Proemeteuszowi temat?
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2012-10-02, 12:27   

Jest już dwugodzinny BluRay, jeśli to kogoś interesuje.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
wred 


Posty: 2854
Wysłany: 2012-10-02, 18:55   

ooo trzeba się rozejrzeć :)
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8749
Wysłany: 2012-10-03, 10:24   

Wizualnie akceptowalny. Theron śliczna. I to wszystko co się da powiedzieć dobrego o tym filmie. W dowolnym innym aspekcie to skrajny debilizm. Logiki tam nie ma na jotę, na poziomie intelektualnym to jakaś masakra. No i załoga. Stado najaranych gimnazjalistów. Katastrofa dekady.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-12-01, 18:59   

Przejrzałem Prometeuszowe DVD z Newsweeka. Pod względem dodatków nie powala (nie zawarto wszystkich wyciętych scen jakie walają się po internetach - np. alternatywnego przebiegu spotkania Waylanda z Gigantem). Tym niemniej te dodatki które są faktycznie sporo wnoszą do sposobu ukazania postaci, szczególnie pary naczelnych naukowców. Nawet jeśli Scott nie zrobi wersji rezyserskiej to nienawem pojawią się wersje fanowskie montujące to w całość, bo naprawdę film zyskuje.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Żuławski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 13