Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
D.O.S. - rozmowy
Autor Wiadomość
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2008-11-19, 14:01   D.O.S. - rozmowy

Trzech czołowych autorów, wpierw na Onecie teraz w Esensji prowadzi rozmowy o książkach, (raz nawet o Fabryce). Temat oczywiście służyć ma komentowaniu ich radosnej twórczości z zakresu D.O.S. (lub jak kto woli S.O.D.)

Onet:
Krasnoludki kontra Jezus, czyli epifanie w literaturze
Fabryka pisarzy
"Dom burz", czyli drugie zanurzenie
Esensja:
Bajka z garbem

Dobrze podsumował to Mad wczoraj.
    znowu pisze oczywistości - nie wiem, albo ja jestem jakiś zryty i o tych rzeczach wiem od paru lat, albo cała reszta fandomu czy innych krytyków którzy się tak zachwycają jest cofnięta

Podobnie odbieram te rozmowy, czasami aż nie chce się czytać dalej bo znów kolejne oczywistości. Chodzi mi głównie od to że spodziewam się od tej trójki jakiegoś nowe spojrzenia, tak bym mógł krzyknać sobie podczas lektury "O tak na tą sprawę X czy Y jeszcze nie spojrzałem". Trzeba jednak też oddać im sprawiedliwość, że robią coś wartego uwagi. Dobrej publicystyki w fandomie brakuje. ;)
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4695
Wysłany: 2008-11-19, 14:16   

Maeg napisał/a:
(...) czasami aż nie chce się czytać dalej bo znów kolejne oczywistości.

A tu pozwolę sobie mieć inne zdanie. Wczoraj z bardzo dużym zainteresowaniem przeczytałam dyskusję o książce Connelly'ego i wiem, że przeczytam ją jeszcze raz (a nawet może zrobię sobie wydruk). Gdyż:
a) książkę czytałam, podobała mi się, ale...
b) nie umiałam doprecyzować swoich uwag i doprowadzało mnie to szału, bo czułam, że coś mi zgrzyta.
Ponadto - czytałam tę dyskusję trochę z wypiekami na twarzy i z rosnącą ciekawością, bo ciągle byłam zaskakiwana ilością punktów widzenia. Oraz głębokością hmm... "wiwisekcji".
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2008-11-19, 15:44   

Beato: Bardzo prawdopodobne że od tej rozmowy o Fabryce jestem uprzedzony do tych rozmów i przeszkadza mi to we właściwym odbiorze. Ostrzyłem sobie ząbki na świetną dyskusje wtedy a wyszyły ciepłe kluchy, nuuda i nic nowego. Jakiś czas temu chyba nawet przetoczyła się mała dyskusja o to na forum.

Aby w pełni docenić tę rozmowę, przeszkadza mi również to że nie znam tej książki, nawet wcześniej o niej nie słyszałem. Trafiają się takie momenty gdzie mam wrażenie że zdradzają za dużo z fabuły, to mnie też trochę odrzucało. ;) A czasami właśnie zaserwują oczywistą oczywistość. Nie mówię jednak że te rozmowy są pozbawione jakiejkolwiek wartości, jednak jak już w pierwszym poście pisałem akurat po tej trójce spodziewałem się nie powiewu świeżości ale takiego porządnego huknięcia, że w „fandomie” przetoczyła by się burzliwa dyskusja, choć raz na pół roku. ;)

A rzuciłem kontrowersyjną opinią, by dyskusja się wywiązała na początku (czytałem wcześniej twojego posta na forum K. ;) )
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2008-11-21, 15:47   

"Fabryka pisarzy" zaliczona, tak więc pora na mój komentarz.

Cytat napisał/a:
Tymczasem pojawiła się cała szkoła literacka zbudowana według zupełnie nowych, strukturalnie odmiennych zasad: nie z odgórnej myśli, z charakteru silnej jednostki, lecz z ruchu oddolnego. W wielkim uproszczeniu można rzec, iż to rynek - zapotrzebowanie czytelnicze - ją stworzył.


Zgadzam się ze stwierdzeniem, iż rynek czytelniczy wykreował w dużej mierze szkołę literacką, którą można połączyć z wydawnictwem Fabryka Słów. Nie sądzę jednak żeby szkoła ta powstała jedynie ze względu na zapotrzebowanie literackie. Moim zdaniem szkoła powstała także dlatego, że w jej skład weszli pisarze, których twórczość można sklasyfikować w ramach podobnych konwencji literackich. Twórcy, których osiągnięcia są podobne do siebie pod względem stylistycznym, tematycznym a także genologicznym.

I. Fabrykantów portret zbiorowy

Jacek Dukaj napisał/a:
Autorzy FS - choć przecież różnego wieku i z różnych środowisk literackich - piszą prawie w ten sam sposób. Rozróżnić ich w anonimowej próbce tylko po formie to rzecz niewykonalna. Szanse dają może tylko autorzy ustanawiający dolną i górną granicę tego spektrum, tzn. Andrzej Pilipiuk i Jarosław Grzędowicz.


Amen.
Książki pana Andrzeja, choć podchodzą pod miana ‘czytadła’ i dość przyjemnie można zabić nimi nudę, są słabe stylistycznie. Po prostu pisarz ten jest grafomanem i tyle.

Jacek Dukaj napisał/a:
Rzecz najłatwiejsza do wskazania, bo niejako "na wierzchu": podobieństwo językowe.


Zgadzam się. Zaliczyłbym jednak podobieństwo nie tylko do samych cech charakteryzujących grupę, ale także do czynników, które powołały tą „szkołę literacką FS”. Pisałem o tym na początku swojej wypowiedzi.

Jacek Dukaj napisał/a:
Poruszamy się w konwencji powieści przygodowej z jasno określonymi zasadami i celami intrygi lub w jeszcze ściślejszej konwencji kryminału. Takie są zasady literatury popularnej.


Nie jestem jakimś specem od społecznej specyfiki literatury, ale wydaje mi się, że należałoby dodać w tym miejscu, iż „zasady literatury popularnej” są ruchome a nie stałe. To, że aktualnie czytelnikom przypada do gustu konwencja powieści przygodowej mieszającej się z kryminałem czy horrorem nie znaczy, że za 50 lat będzie tak samo.

Jacek Dukaj napisał/a:
Regułą jest miksowanie elementów fantasy, SF i horroru - Grzędowicz z "Panem Lodowego Ogrodu" i "Popiołem i kurzem" może także pod tym względem zostać uznany za autora sztandarowego. W różnych proporcjach ingrediencji ta mieszanka działa w "Nocarzu" Kozak (...)


Wskażcie mi, w którym miejscu widać elementy horroru w cyklu nocarskim? Dla mnie dokonania pani Magdaleny to nic innego jak literatura sensacyjna z elementami fantasy, która może nie jest ściśle tradycyjna, ale zawsze.

Jacek Dukaj napisał/a:
Owo mieszanie elementów pochodzących z różnych porządków ontologicznych nie służy wszakże prezentacji jakichś eksperymentów myślowych, zadawaniu pytań serio o naturę rzeczywistości, naukowego poznania itp. Rozgrywa się to na poziomie scenografii, dla osiągnięcia efektu "fajności": bohater ze spluwą i mieczem jest dwa razy bardziej cool od tego tylko z mieczem lub tylko ze spluwą.


No pewnie.

Jacek Dukaj napisał/a:
Poszczególni autorzy mają oczywiście bardzo różne przekonania polityczne, różną ideologię prezentują, mniej lub bardziej wprost (Grzędowicz i Pilipiuk to np. zdeklarowani libertarianie, obyczajowo konserwatywni), istnieje jednak IMO wspólny mianownik. Pytanie tylko, na ile stanowi on wyróżnik akurat "szkoły FS". Idzie mi mianowicie o takie przedstawienie człowieka, relacji międzyludzkich, całej obudowy psychologicznej - które nie wykracza poza możliwości pojęciowe czytelnika kilkunastoletniego, gimnazjalisty (choćby najbardziej inteligentnego).


Moim zdaniem nie stanowi to cechy jedynie pisarzy z FS, choć oni w tym na pewno przodują. Uważam, że jest to „coś” charakterystycznego dla wszystkich wydawnictw, serii, cyklów, których autorzy chcą zwyczajnie być popularnymi a przez to dobrze zarabiać. Czyżby odnosiło się to literatury komercyjnej?

Jacek Dukaj napisał/a:
Autorzy FS mocno się przyczynili do odwrócenia tego wektora atrakcyjności: 15 lat temu polski bohater w sztafażu fantasy, horroru czy SF (także przecież kryminału) to była żenada i niezamierzona komedia - a dzisiaj to jest właśnie cool.


I to jest właśnie dowód na to, że zasady literatury popularnej są ruchome.

Jacek Dukaj napisał/a:
W ostatnich latach (ucząc się na własnych błędach) FS dotarła do stylistyki okładek przypominającej tę właściwą okładkom DVD hollywoodzkich hitów lub gier komputerowych. Czytelnicy FS przynależą już do nowego kodu estetycznego, w kontraście do którego tradycyjne okładki książek są po prostu za mało "wypasione".


Zgadzam się. ‘Okładki FS’, które wręcz zalewają księgarnie można posądzić oto, że ich główny cel istnienia to wypromowanie książek FS w środowisku zdominowanym przez konsumpcjonizm. Mają za zadanie podobać się czytelnikom a także zmusić ich do tego, aby po daną książkę sięgnęli. W dzisiejszych czasach okładki, o których wspomina Jacek Dukaj mają według mnie przede wszystkim stanowić nową formę reklamy.

II. Pan redaktor Rynek

Łukasz Orbitowski napisał/a:
Do cech wyróżniających język autorów dorzuciłbym graniczącą z fobią niechęć do długich akapitów jako do czynnika rzekomo utrudniającego lekturę. Jeśli weźmiemy "Pana Lodowego Ogrodu", znajdziemy całe strony zapełnione zdaniami w osobnych linijkach, co, jak sądzę, stanowi próbę uświadomienia czytelnikowi, że akcja akurat biegnie szybko albo bohater gorączkowo nad czymś się zastanawia. Nie zmienia to zasadniczo wysokiej oceny powieści Grzędowicza, ale zabawę, oprócz śledzenia losów Vuko i następcy tronu, może dać także rozpoznawanie tempa akcji po samych akapitach bez przeczytania jednego słowa: długi to wolniej, króciutki - lecimy do przodu. Tu książka zmienia się w wykres siebie samej.


Jasne. A czy nie jest tak, że to nagromadzenie akapitów stanowi wyraz tego, że książki FS są skierowane do młodszego pokolenia czytelników? Wydaje mi się, że poziom przystępności w odbiorze nie zależy jedynie od form stylistycznych ale właśnie także od technicznej strony przekazania fabuły.

III. Język szklanka

Wit Szostak napisał/a:
Trudno podać tu wyczerpującą listę powodów, dla których pisarze wybierają "przeźroczysty język". Na pewno można wskazać na jakiś element kalkulacji: książki o głębokiej stylizacji opatrywane są w recenzjach stosownymi ostrzeżeniami. Często z recenzji, zwłaszcza sieciowych, widać wprost, że język przeszkadzał w lekturze, gdyż stawiał opór, nie pozwalał pochłaniać setek stron naraz. Warto zauważyć, zupełnie na marginesie tej dyskusji, że często trudność, jaką sprawiał język, była diagnozowana jako "powolna akcja". Powolna lektura przekładała się na spowolnienie - czysto subiektywne - biegu fabuły. Ale sądzę, że "przeźroczysty język" wynika z tego, że język jest po prostu przeźroczysty dla autora. Autor siada do pisania, ma cały świat w głowie, jakiś schemat fabuły, a język, byle poprawnie stosowany, jest mu tak samo obojętny, jak kolor klawiatury.


A ja wrócę do wątku odbioru książki przez społeczeństwo. Uważam, że musimy pamiętać to kogo w dużej mierze skierowana jest polska literatura fantastyczna, mianowicie do młodego pokolenia. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Co z tego wynika? Ni mniej ni więcej a tylko tyle, że pisarze Fabryki Słów doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że język ich książek musi być „przeźroczysty” jeżeli mają być popularni i uważani na cool. Nie mogą sobie pozwolić na używanie języka ‘ciężkiego’, gdyż będzie on za trudny w odbiorze i jeszcze nie daj Boże zostaną okrzyknięci nudziarzami w style S. Kinga.

IV. Spluwa, miecz i kły wampira

Jacek Dukaj napisał/a:
„Średniowiecze przestało już być cool. Rycerze, konie, miecze, czarodzieje - to już nawet dla nastoletnich czytelników okazuje się zbyt infantylne. (Zauważcie, że "Harry Potter" to właśnie taka hybryda ontologiczna, sklejająca baśń o magii ze współczesnością). Inercja cykli jest bardzo duża, więc te "Miecze prawdy" itp. będą jeszcze przez lata zdobywać szczyty list bestsellerów kolejnymi tomami - ale coraz większa część czytelników ucieka już w inne Neverlandy, co innego rozpala ich wyobraźnię. A wyjścia są dwa: albo hardcore historyczny, albo "magia uwspółcześniona". I autorzy FS odpowiadają na to zapotrzebowanie nawet nie z zimnej kalkulacji "popyt-podaż", ale dlatego, że sami wciąż są przede wszystkim czytelnikami, fanami. "O, jakie fajne - też napiszę coś takiego!


Oczywiście. Powiedzcie mi ile osób dzisiaj czytać o elfach, krasnoludach i dzielnych rycerzach a ile o miejskich herosach, którzy do dyspozycji mają nie tylko miecza ale i wielką ‘giwerę’ w kieszeni skórzanego płaszcza? I z czego wynika ta popularność tego nowego typu bohatera? Czy z faktu, że czytanie o światach podobnych do tolkienowskiego jest dziecinne?

Wit Szostak napisał/a:
A ja jeszcze raz powtórzę, że w tej hybrydowości widzę akurat jedną z najwartościowszych cech polskiej fantasy - w tym szkoły FS. To dowód, że nie mamy do czynienia z mechanicznym kopiowaniem schematów "światotwórczych".


Owszem, twórcy FS małą sięgają to typowej fantasy i zdecydowanie przodują w hybrodowości. Pytanie tylko: czy przypadkiem nie zaczynają oni kopiować samych siebie? Czy nie powielają właśnie swoich własnych schematów ‘światotwórczych’?

V. Literatura z celuloidu

Jacek Dukaj napisał/a:
„Tak. Tylko takie pytanie: na ile to jest skutkiem faktycznych przekonań autorów, a na ile wynika z konwencji fabularnej? W literaturze sensacyjnej musi się dużo dziać, więc bohater musi przejmować inicjatywę. Filmy akcji z pasywnymi protagonistami mieszczą się raczej w szufladce komedii qui pro quo. Natomiast na pewno Pilipiuk i Grzędowicz kreują takie postaci z premedytacją. Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że autorzy FS po prostu kopiują wzorce osobowościowe znane z hollywoodzkich blockbusterów. To w polskich filmach smutny inteligent snuł się od jednej brzyduli do drugiej; hollywoodzka Fabryka Snów promieniuje natomiast tym młodzieńczym optymizmem, naiwną energią.


Nie tylko FS przoduje w bohaterach, którzy są ludźmi czynu. Myślę, że bohater dynamiczny, radzący sobie w życiu jest pożądany na wszystkich rynkach wydawniczych, nie tylko na polskim. Postacie ‘smętne’, snujące się po świecie zamiast w nim oddychać ‘pełną gębą’ są po prostu nudne. ‘Nie ciekawość’ nigdy nie będzie popularna a co za tym idzie – nie będzie można na nim zarobić.
Wydawnictwa całego świata będą się wystrzegali biernych bohaterów.

VI. Pop wielkiej Polski

Jacek Dukaj napisał/a:
Przyznaję, chciałem Was trochę podpuścić, licząc na jakiś gorący spór. "Jakiej literatury popularnej potrzebujemy" - rzucam to jednak w pewnym kontekście: unormalnienia kultury (w szerokim jej rozumieniu). Nie mam zupełnie skojarzeń misyjnych, nie chcę ciągnąć za włosy do wyjątkowości; patrzę na świat i marzy mi się w Polsce pewna zdrowa równowaga, we wszystkich dziedzinach, więc i w literaturze. Stąd wniosek, że literatura popularna powinna być np. dostarczycielem współczesnych archetypów, ikon masowej wyobraźni. Np. w Wielkiej Brytanii całe pokolenia myślą o sobie Adrianem Mole czy Bridget Jones. W Stanach seriale w rodzaju "Simpsonów" czy komiksowa mitologia superbohaterów stanowią punkt odniesienia dla dzieci i dorosłych. Zdolność do generowania przez kulturę popularną (w tym literaturę) takich symboli - całych języków, kodów na nich opartych - stanowi IMO o żywotności danej kultury i jej odrębności w kulturze globalnej. Polska fantastyka dała nam na razie Wiedźmina i Wędrowycza. U młodszych autorów FS nie widzę jednak nawet prób stworzenia takiej fikcyjnej indywidualności - bo tu trzeba zaryzykować, zagrać "charakternie".


Ikony masowej wyobraźni charakterystyczne dla polskiego czytelnika? Uważam, że Wiedźmin czy Wędrowycz nie dorastają do pięt mitologii, która wokół siebie wytworzyli Batman czy Superman. Po pierwsze ciągle za mało się do nich nawiązuje. Bądźmy szczerze; jeżeli chodzi o postać Geralta to owszem paru twórców wzorowało się na nim, ale jeżeli wyjrzymy poza sferę literatury to zobaczymy, że film (strasznie marny) oraz gra nie są objawem jakiejś nowej ideologii. Owszem może się to zmienić za kilka lat, gdy przygody Wiedźmina zostaną dostrzeżone również na Zachodzie. Jeżeli zaś chodzi o Jakuba Wędrowycza to choć ukazuje nam w pewien sposób polską rzeczywistość ludu biednego to jednak nie zasługuje on na miano jakiegoś współczesnego symbolu Polaka. Takie twierdzenie jest zbyt szerokie.
Nie sądzę także, żebyśmy w kolejnych latach potrafili stworzyć ikonę masowej, polskiej wyobraźni. Nasi współcześni, najbardziej poczytni pisarze bardzo dużo czerpią z wzorca amerykańskiego, co już samo z siebie wyklucza możliwość stworzenia czegoś oryginalnie polskiego.

Łukasz Orbitowski napisał/a:
Uważam też, że Wędrowycz i Wiedźmin to całkiem sporo jak na dwie dekady, zwłaszcza po kilkudziesięciu latach kompletnej posuchy.


Czy fantastyka ogranicza się tylko do fantasy? Z tego, co pamiętam to SF całkiem nieźle sobie radziło jak na nasze komunistyczne warunki.

VII. Pionier Pilipiuk i zagubieni wieszcze

Łukasz Orbitowski napisał/a:
Zastanawiam się nad czymś innym - w wypowiedziach autora "Kuzynek" nieustannie pojawia się wątek literackiego przedszkola. O, tak to wygląda: owszem, może nie jest to literatura ambitna, ale uczy czytania, to jak stawianie pierwszych kroków, potem można pobiec i sprintem. Czyli sięgnąć po Huberatha, Myśliwskiego, innymi słowy autorów "nierozrywkowych".


Nie do końca zgadzam się z takim poglądem. Moim zdaniem Pilipiuk zakłada, że poprzez początkowe czytanie literatury mniej ambitnej można nauczyć się w jaki sposób poradzić sobie później z czymś bardziej „nierozrywkowym”. Pytanie tylko: w jaki sposób może ona czegoś nas uczyć? Czy zdania pojedyncze wytłumaczą nam w jaki sposób odczytuje się zdania złożone? Czy płytko nakreśleni bohaterowie pokażą nam jak rozumieć postacie z prawdziwymi dylematami wewnętrznymi? Czy przeczytanie cyklu o przygodach Jakuba Wędrowycza pomoże nam w przebrnięciu przez literaturę Cezarego Michalskiego czy Jacka Dukaja? Według mnie „nie”.
Bardzo ładnie komentuje do Jacek Dukaj w dalszej części dyskusji.

VIII. Fabrykanci pod sąd!

Wit Szostak napisał/a:
Czy w naszej fantastyce jest jeszcze miejsce na debiuty "fantastyki poważnej"? Na pewno miejscem na to nie jest FS, jak również te oficyny, które coraz bardziej dryfują w tym kierunku.


A czy wiemy co będzie popularne za kilka lat? Może się zdarzyć tak, że czytelnicy przejedzą się już tym, co obecnie wydaje FS i będą chcieli czegoś nowego. Może się zdarzyć także, że ‘dorosną’ i zażądają czegoś poważniejszego. I wtedy być może znajdzie się miejsca dla „fantastki poważnej”. A zresztą, co dziś określilibyśmy mianem „fantastyki poważnej”?

Tyle ode mnie.
Sharin, Pigeon Slayer
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
  
 
 
Dabliu 


Posty: 834
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-11-23, 10:17   

A mnie bardzo ciekawi, którzy autorzy należą do tej sławetnej "szkoły FS"? Ale tak konkretnie, po nazwiskach i bez zmiłowania.
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-11-23, 10:54   

Dabliu napisał/a:
A mnie bardzo ciekawi, którzy autorzy należą do tej sławetnej "szkoły FS"? Ale tak konkretnie, po nazwiskach i bez zmiłowania.

Wiesz ja na ten temat rozmawaiałem z Kubą Ćwiekiem. Powiedział coś z czym trudno by mi było się nie zgodzić. Nie powinno się wszystkich Autorów FS podpinać pod jeden mianownik. Bo może FS wydaje ksiązki w większości podobne do siebie ale i tak style autorów i kreacja potrafią być różne. Ogólnie zawiodłem się na tych dyskusjach. Czasem przypomina to marudzenia "Za moich czasów trwa byłą bardziej zielona". Nie odmawiam im sporo racji. Jednak cała dyskusja wydaje mi się mocno tendencyjna a niektóre zarzuty nie sprawiedliwe. Wybiórczo bierze się jedno i zapomina o drugim. A co do stylistyki to dziwi mnie że 3 tak różnie piszących autorów uważa że jest tylko jedna poprawna i literacko słuszna metoda składania zdań. Język jest tylko jednym z aspektów pisarstwa i powinien dostosować się do fabuły autorów i scenografii powieści.
Nie przepadam za tym wydawnictwem. Z Iką doszło swego czasu do zdecydowanej wymiany poglądów. Ale ta dyskusja nie co mnie zawiodła. Bo nie wiem na ile całe te ataki skierowane są do wydawnictwa a na ile do fanów którzy je czytają.
_________________
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6897
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2008-11-23, 12:57   

Dabliu napisał/a:
A mnie bardzo ciekawi, którzy autorzy należą do tej sławetnej "szkoły FS"? Ale tak konkretnie, po nazwiskach i bez zmiłowania.
No ba, sam niedługo do nich dołączysz i jeszcze o tym nie wiesz ;)
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
Dabliu 


Posty: 834
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-11-23, 13:36   

toto napisał/a:
Dabliu napisał/a:
A mnie bardzo ciekawi, którzy autorzy należą do tej sławetnej "szkoły FS"? Ale tak konkretnie, po nazwiskach i bez zmiłowania.
No ba, sam niedługo do nich dołączysz i jeszcze o tym nie wiesz ;)


Ja już do nich dołączyłem, publikując rok temu opowiadanie w fabrycznej antologii, na dodatek jestem młody stażem, wiekiem w sumie też, wchodzę więc w "szkołę FS" niemal z automatu. Ba! Jedna trzecia D-O-S'u ma na koncie aż dwie książki dla FS, przynajmniej jedno opowiadanie i jeszcze jedną książkę w planach. Tym bardziej ciekawi mnie, kto konkretnie zalicza się do tej "szkoły", a kto nie? I czy autorzy publikujący np. w Runie albo w SuperNowej również do niej należą?
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6897
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2008-11-23, 14:08   

Dopiero po opublikowaniu własnej książki staniesz się pełnoprawnym absolwentem szkoły FS ;) Póki co, jesteś dopiero nieopierzonym pisarczykiem. :mrgreen:

A tak bardziej poważnie. Przynależność do szkoły FS sprawia język, którym się autorzy posługują, nazwany przez Trio DOS przeźroczystym i prostym. Jeśli prosisz o nazwiska, to padało tam Pilipiuk i chyba Kozak (już nie pamiętam). A Grzędowicz był pokazywany jako pan wyrastający ponad szkołę.
Warunkiem koniecznym przynależności do omawianej grupy nie jest konieczność publikacji w Fabryce (i jak sądzę publikowanie w fabryce nie sprawia z automatu, że do tego grona autor dołącza). Po prostu FS publikuje najwięcej takich autorów, których DOS zakwalifikowali jako przedstawicieli inkryminowanej szkoły. A że nie poruszali innych, to insza historia i ich należałoby się spytać czemu.
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2008-11-23, 14:14   

Ja się z tym nie zgodzę. Szkoła FS - to tak jakby wszystkich tych pisarzy coś łączyło, mówisz o języku, gdzie tak Wójtowicz do Grzędowicza, gdzie widzisz podobieństwa między Ćwiekiem i Komudą. Ziemiański, Piekara, Kossakowska, czy oni piszą tak samo?

Ja nie twierdzę, ze FS ma jakiś zabójczo wysoki poziom, raczej odwrotnie, ale o szkole FS raczej mówić nie można. No chyba ze chodzi o politykę seryjnego wydawania niedopracowanych książek, ale to już kwestia leżąca po stronie wydawnictwa i raczej szkodząca samym autorom, ale nie ich wina.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6897
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2008-11-23, 14:59   

A teraz przeczytaj jeszcze raz to co napisałem i pomyśl czy dobrze zrozumiałeś zawartą tam treść. ;)
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2008-11-23, 15:11   

toto napisał/a:
Przynależność do szkoły FS sprawia język, którym się autorzy posługują, nazwany przez Trio DOS przeźroczystym i prostym.

I ja się z tym nie zgadzam. Ponieważ nie tylko Grzędowicz po trafi pisać w FS, jeszcze mają takich pisarzy jak śp. Pacyński, Kołodziejczak, Kres, Twardoch czy sam Orbitowski, no i może Komuda. Generalizujesz i tyle. Nie ma takiego czegoś jak "szkoła FS".
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-11-30, 22:09   

Już pisałem gdzieś że panowie są niemal rówienikami, podobnie kształconymi i sprawiają wrażenie jakiegoś zakonu różokrzyżowców. Byc może łatwo się im przez to dogadać, i wogóle miło im w swoim towrzystwie, ale chyba nie tego oczekuje od dyskusji - bo zazwyczaj otrzymuje sensowny tekst ale jego sesownośc jest rozciągnięta na trzykrotnie dłuższy tekst niż bazowo być powinna (bo panowie najpierw musze z sobą uzgodnić że rzeczywiście chodzi im mniej więcej o to samo). Dlatego wolę poczytac wypowiedzi każdego z nich, szczególnie Dukaja z osobna - za takie komisje trójstronne zabieram się naprawde z nudów.

Dukaj/Orbitowski/Szostak = Ciastko! Karmel! Czekolaaaadaa! * (nie mój tekst, podłapłem na blogu patterna)

Ps A co do odźwięku w środowisku, to porzecież Grzedowicz obraził się na intrnet za to że nie nikt go nie redaguje. ; )))

* - http://pl.youtube.com/watch?v=tZ19IJk2mmI < dla nietelewizyjnych.
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-03-10, 22:04   

Ślepoczytanie
Na marginesie Ślepowidzenia
_________________
 
 
nosiwoda 


Posty: 519
Wysłany: 2009-08-10, 10:15   

Już jest! Sześć esensyjnych i esencjonalnych stron dyskusji Szostaka, Orbitowskiego i Dukaja o "Adzie" Nabokova.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6897
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2010-04-19, 15:50   

Ręka mistrza Kinga i horror
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
nosiwoda 


Posty: 519
Wysłany: 2010-07-19, 09:26   

Już jest nowa dyskusja SOD - zapraszam do lektury. Tym razem o "Burzy" Parowskiego.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-06-05, 11:55   

Młodzik napisał/a:
A najlepszym dowodem na omylność Dukaja jest nieszczęsna dyskusja S.O.D. o książkach Fabryki Słów. Takiego stężenia bzdur dawno nie uświadczyłem.

Dawaj dawaj. Sam uważam to za dosyć trafną a na pewno ciekawą opinię o FS.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-06-05, 12:05   

Generalizował aż do przesady.
Autorzy Fabryki - z wyjątkiem Grzędowicza- czytają tylko kiepskiej jakości fantastykę rozrywkową, więc też taką właśnie piszą. Anna Kańtoch zrecenzowała 3/4 Uczty Wyobraźni (dzięki czemu sam zainteresowałem się tą serią), a przecież nikt nie powie, że to marne książki. Pilipiuk z kolei nie raz nie dwa chwalił się znajomością kanonu głównego nurtu oraz zupełnie zapomnianych książek.
Dalej fora fantastyczne: Dukaj stwierdził, że ich użytkownicy rajcują się tylko kiepską fantastyką, a ja siedzę już dobre trzy lata na forum Fahrenheita i z autopsji wiem, że to bzdura.
Pewnie jeszcze sporo nonsensów by sie znalazło, ale te najbardziej zapadły mi w pamięć.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-06-05, 12:41   

No generalizował, ale bez tej przesady. Uogólniając, wypowiadasz się o całości na podstawie części składowych. W przypadku czytanych książek - wydaje mi się, że nie chodziło o samo czytanie, ale nie pamiętam tego dokładnie, możesz zacytować podany fragment?
Natomiast co do for, to to, że jedno z for na którym się udzielasz odbiega od średniej ogólnej wcale nie znaczy, że to jest bzdura :> Wystarczy większość - ot forum Zmierzchu czy Eragona jako jaskrawe przykłady, ale sporo znajdzie się również tych z środka, ogólnych, gdzie promuje się słabizny. Ot poczytaj recenzje na portalach ;)
Trzeba przy tym pamiętać, że forum nie jest jednolite w poglądach - i tu znajdziesz osoby zachwycające się kiepską fantastyką.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-06-05, 13:12   

Mój błąd, odnośnie książek to był Szostak:
Szostak napisał/a:
A zauważcie, że pokolenie debiutujące w FS - znów piszę o pewnym typie, a nie konkretnych ludziach - tłumaczy swój brak kontaktu z mainstreamem (nie tylko polskim, warto dodać) nawet nie własnymi doświadczeniami czytelniczymi, co cytowaniem "klasyków antymaistreamizmu" w polskiej fantastyce: Piekary, Ziemkiewicza i innych. Kilkakrotnie gadałem z ludźmi, którzy z radością nie zachodzą na półki z prozą współczesną, bo na jakimś konwencie ów klasyk udowodnił im, że to "pseudointelektualny bełkot".

Przekonanie, że w mainstreamie z definicji nic ciekawego wydarzyć się nie może, jest w fandomie powszechne.

Dyskusja trochę zatarła mi sie w pamięci, więc nieco przekręciłem i wyolbrzymiłem. Nadal podtrzymuję swoja opinię o generalizacji, bo rozmawiałem z różnymi ludźmi, widziałem wywiady z różnymi FSowiczami i nie widziałem nigdy aż takiej niechęci do mainstreamu i klasyki. Jest obecna to pewne, ale pomijanie opinii przeciwnych, których jest równie wiele to IMO generalizacja. Buduje to fałszywy obraz fandomu.


Podobnie z forami:
Dukaj napisał/a:
Ale można wskazać kilka for (forum "Science Fiction", forum "Fahrenheita", w mniejszym stopniu forum "Nowej Fantastyki"), na których autorzy FS się udzielają, pośrednio lub bezpośrednio wymieniając poglądy, a przede wszystkim - prezentując swą wizję literatury czytelnikom.

Wychwyciłem kilka silnych memów, powielanych potem w recenzjach itp.:

"Fantastyka to literatura rozrywkowa" (w domyśle: "czego wy od niej wymagacie?").

"Ludzie to czytają (kupują), a zatem jest to dobre".

"Ludzie tak nie mówią" - zarzut, że język książki brzmi nazbyt literacko.

"Szybko się czyta" - najwyższa forma pochwały, oznaczająca tekst nie stawiający czytelnikowi oporu, oparty na wyraźnym suspensie fabularnym, który "przymusza" do prędkiego doczytania go do końca.

Dukaj wymienił FF jako jedno z reprezentacyjnych dla swoich tez, stąd też skoro wiem, że jest zupełnie inaczej, mam prawo stwierdzić, że w ogóle nie ma racji. Zresztą sytuacja identyczna jak z Szostakiem - wskazuje tylko jedną stronę medalu, zupełnie pomijając drugą.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18292
Wysłany: 2012-06-05, 14:20   

Młodzik napisał/a:
Generalizował aż do przesady.
Autorzy Fabryki - z wyjątkiem Grzędowicza- czytają tylko kiepskiej jakości fantastykę rozrywkową, więc też taką właśnie piszą. Anna Kańtoch zrecenzowała 3/4 Uczty Wyobraźni (dzięki czemu sam zainteresowałem się tą serią), a przecież nikt nie powie, że to marne książki. Pilipiuk z kolei nie raz nie dwa chwalił się znajomością kanonu głównego nurtu oraz zupełnie zapomnianych książek.
Dalej fora fantastyczne: Dukaj stwierdził, że ich użytkownicy rajcują się tylko kiepską fantastyką, a ja siedzę już dobre trzy lata na forum Fahrenheita i z autopsji wiem, że to bzdura.
Pewnie jeszcze sporo nonsensów by sie znalazło, ale te najbardziej zapadły mi w pamięć.

Wychodząc od nieprawdziwych przesłanek można dojść do prawdziwych wniosków, jak pamiętam z logiki :) Mogli się mylić w założeniu, że autorzy ci czytają kiepskiej jakości fantastykę więc i taką tworzą, ale ostatecznie nie mylą się, że kiepską fantastykę wspomniani pisarze tworzą (odnośnie A. Kańtoch nie wypowiem się, bo nie czytałem).
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-06-05, 14:35   

Dobrze pamiętasz logikę :P .
Tylko to trochę burzy część SODowych tez. Ci pisarze, nie mówię, że wszyscy, piszą tak jak piszą, nie dlatego, że nie wiedzą, że można inaczej, po prostu zwyczajnie chcą tak pisać. Są świadomi swoich umiejętności i swojego targetu.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-06-05, 16:17   

Z przytoczonego cytatu : kilka for na których pisarze się udzielają, wymieniając poglądy oraz prezentując swą wizję literatury. W tym kontekście jest Fahrenheit.

Dalej jest o recenzjach : "Wychwyciłem kilka silnych memów, powielanych potem w recenzjach" - i z tym się jak najbardziej zgadzam. Występuje to w recenzjach, występuje w dyskusjach - tych forumowych jak i na żywo. Wiem z autopsji.

I co do książek - "Kilkakrotnie gadałem z ludźmi, którzy z radością nie zachodzą na półki z prozą współczesną", "znów piszę o pewnym typie, a nie konkretnych ludziach" - ni mniej ni więcej, tylko osobiste doświadczenia. Jak najbardziej można się z tym nie zgodzić, możesz mieć inne doświadczenia, ale pisanie o tym, że to generalizacja aż do przesady jest... przesadą ;)

Młodzik napisał/a:
Ci pisarze, nie mówię, że wszyscy, piszą tak jak piszą, nie dlatego, że nie wiedzą, że można inaczej, po prostu zwyczajnie chcą tak pisać. Są świadomi swoich umiejętności i swojego targetu.

Zgoda, tylko położyłbym inaczej nacisk. Są świadomi targetu do jakiego piszą, wobec czego nie muszą (a z rozmowy wypływa teza, że wręcz nie mogą - za wyraźny styl literacki będzie odpychał niż przyciągał) pisać inaczej.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-06-05, 17:03   

Dobrze, nie zamierzam się kłócić, faktycznie również lekko przesadzam, a prawda, jak zwykle, po środku :) .
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 12